Nie wiem, dlaczego jeszcze nie opublikowałem mojej recenzji tego zapachu? Mogłem przysiąc, że widziałem wczoraj jakąś zjadliwą recenzję od pewnego aktywnego członka forum, ale wydaje się, że już jej tutaj nie ma? Cóż. Miałem powiedzieć, że jego powtarzające się uwagi na temat tego, że to "...nic nie ma wspólnego z Fahrenheitem, a każdy, kto tak mówi, ma kiepski nos lub celowo wprowadza cię w błąd!" (parafrazuję, ale to był ogólny sens). Cóż, nie chcę się wywyższać, bo wszystkie nasze opinie są ważne i lubię dobrą, ostrą recenzję od czasu do czasu... ale jestem pewnym wielbicielem Fahrenheita i miałem oraz nadal mam oryginalną wersję i kolejne reformulacje. Więc proszę, kiedy mówię, że ten zapach ma odcienie Fahrenheita lub przypomina go, to proszę uwierzcie, że tak jest. Może być łatwo lub leniwie porównywać to do Fahrenheita z powodu skóry i fiołka, ponieważ Portrayal to inny zapach, ale mówienie, że to porównanie jest absurdalne lub redukcyjne (w odniesieniu do któregokolwiek z zapachów) jest po prostu błędne. Moja recenzja z lipca 2019 roku... Dobrze... Amouage Portrayal Man, to ostatnie wydanie pod kreatywnym kierownictwem Christophera Chonga (właściwie nie jest to prawda, ale to pierwsze wydanie po ogłoszeniu, że odchodzi ze swojego stanowiska) i to prawdziwy majstersztyk. Znowu idąc w kierunku kwiatowym, naprawdę podobał mi się Imitation, a ten zapach podąża wyraźnie podobną ścieżką pod względem "odczucia". Mój nos wyczuwa akord skórzany, trochę subtelnego kminku lub kminu, czystą zieloną nutę (może galbanum?), piękny akord fiołka, który nie jest zbyt słodki ani pudrowy i bez wysiłku łączy się z maślanym irysem/skórą bijącego serca tego zapachu. Potem rozwija się miękka, drzewna nuta, która dosłownie przypomina wióry ołówka, niektórzy ludzie kojarzą to z cedrem i wetiwerem (nie mogę powiedzieć, że ja też), ale dla mnie bardziej dominująca jest nuta sandałowa. Jeśli tego nie zawiera, zjem mój kapelusz. Więc Portrayal Man przypomina mi strój, który nosiłem w szkole średniej (zanim mnie wyrzucili :) Więc pozwól mi na chwilę. Więc głównie opiera się na długiej kurtce z owczej skóry, która w połączeniu z resztą stroju sprawiała, że czułem się jak John Shaft, podczas gdy w rzeczywistości wyglądałem bardziej jak John Motson. Super grube, sztruksowe spodnie z głębokim wykończeniem. Koszula w kolorze orzechowym, wykonana z nietypowego materiału, który opisywałem jako mieszankę zamszu i neoprenu, materiału pianki do nurkowania, z rodzajem gumowego połysku. Potem autentyczny krawat z lat 70-tych mojego taty, który zaczyna się o szerokości znaczka pocztowego i rozszerza się do szerokości koperty manilskiej, w rodzaju jedwabistego, satynowego materiału (który prawdopodobnie jest poliestrem! haha) w kolorze orzechowym z pomarańczowymi paskami Fanta w diagonalnym wzorze. Uzupełniając "wygląd" o miękkie i dobrze wyprawione, zamszowe mokasyny. Tak, możesz to powiedzieć... byłem jednym z najfajniejszych facetów! haha. Ten zapach emanuje zamszem, z bujną zielenią na początku, nawiązując do świeżości kwiatów, liści fiołka, które wyłaniają się ze swoich pudrowych, małych, fioletowych główek. Ma niejasne odniesienie do historii Amouage'a, bardziej intensywnych i mocnych zapachów kadzidła, które są obecne w liniach męskich i damskich. Ten lekki, ziemisty, a nawet przypominający benzynę efekt, ale bardzo minimalny i ledwo zauważalny, dodaje do skojarzeń z Fahrenheitem, a mimo wszystkich podobnych motywów, Portrayal w rzeczywistości nie jest niczym podobnym do Fahrenheita. Więc masz to Houdini... naprawdę się z nim zgadzasz... spójrz na ostatnie zdanie!!!! Cóż, w kontekście, gdy nosisz ten zapach, zdajesz sobie sprawę, jak bardzo jest inny, ale początkowe skojarzenia i wzmianki o Fahrenheicie są kluczowe w zrozumieniu i przetwarzaniu tego zapachu. Naprawdę mi się podobał, nawiasem mówiąc, ale czy był wyjątkowy lub nawet tak dobry jak ostatnie wydanie Imitation... nie do końca, ale też nie jest zły.
Jestem w szoku, że nigdy nie napisałem o tym zapachu, kiedy go próbowałem (kiedykolwiek to było?). W szoku, ponieważ naprawdę myślałem, że to głupota, trochę "meh", który pachniał lekko jabłkiem, waniliowym, piżmowym mglistym zapachem i dlatego był całkiem przyjemny. Od tamtej pory nosiłem go wiele razy w ciągu ostatnich kilku lat (bo ciągle dostaję próbki tego zapachu!) desperacko próbując zrozumieć oczywistą "braterską" atrakcyjność i muszę powiedzieć, że Layton... to diabeł. Co za bzdura, nie sądzę, żebym kiedykolwiek miał zapach, który tak bardzo pogarszałby się w moich uczuciach. Na początku jest w porządku, ale szybko staje się duszący i niesprawiedliwie porównywalny do Boss Bottled w rzeczywistości. Właściwie miałem inny zapach, który tak działał... Mancera Cedrat Boise, inny popularny, ale okropny zapach.
W końcu!!!! To w końcu jest w bazie danych! Myślałem, że zwariuję... Próbowałem tego wieki temu i nawet miałem próbkę, chyba? i nie mogłem tego znaleźć na stronie CC ani nigdzie w internecie... jakbym to sobie wymyślił. Cóż, to naprawdę istnieje, i chociaż Clive dostaje ogromną ilość krytyki od purystów, perfumistów, nawet fani tego rodzaju absurdalnie bogatych, luksusowych, bzdurnych zapachów czasami są złośliwi, ale pozwólcie, że powiem, że ten zapach jest ZAPIERAJĄCY DECH W PIERSIACH!!! Co za zapach!!! Na początku czujesz trochę ciepła i ostrości, ale nie mogę powiedzieć, że pachnie jakoś szczególnie jak pieprz syczuański, może gdy się ustabilizuje podobnie do różowego pieprzu, ponieważ zdecydowanie ma ten charakter wraz z tą ostrością, którą dostajesz z labdanum lub czymś? Jest pozytywnie słodki, a jednocześnie pikantny niuans całkowicie mnie oczarował do tego stopnia, że byłem zahipnotyzowany tym zapachem. Po wyschnięciu staje się bardziej kwiatowy, po prostu myślałem, że jest fantastyczny. Pamiętam to wyraźnie, a to była tylko przypadkowa sytuacja w Selfridges prawdopodobnie 2 lub 3 lata temu? ale wąchałem mój rękę przez całą noc i później nosiłem próbkę, co potwierdziło, jak bardzo to jest zwycięski zapach. To dla mnie całkowicie unikalny zapach, i mimo moich własnych uprzedzeń i wrodzonej pogardy dla tej marki, muszę powiedzieć, że niektóre z tych 'Twist' i kolekcji 'Noble' były bardzo oryginalne. Podobnie czuję o Gourmand, fougere, rockrose i papyrus, wszystkie Fantastyczne. Więc czemu jeszcze tego nie kupiłem? Cóż, biorąc pod uwagę, że to kosztuje 250 funtów za 50 ml, to jest na wyższym końcu tego, co akceptowalne dla mnie, jeśli chodzi o zapachy. Jednak nie jest to astronomiczna kwota w porównaniu z innymi markami niszowymi, czy resztą linii CC, która większość wydaje się kosztować 375 funtów i więcej. Więc w jakimś szalonym momencie mogę być skuszony, by to kupić, ale to odzwierciedla, jak dobry uważam, że ten zapach jest, ponieważ 'prestiż' posiadania CC ma odwrotny efekt na mnie, naprawdę czuję się zawstydzony, posiadając takie dekadenckie rzeczy, jakbym nagle miał pieniądze, nie mógłbym jeździć Ferrari, czułbym się jak idiota.
W końcu mamy Rosamondę, perfum, który osobiście mnie nie interesuje, ponieważ bym go nie nosił. Jednak jest interesujący w sensie 'klinicznie fascynującym'. Philip Kraft opisał ten zapach ostatnio jako pachnący różami pokrytymi rosą, z łodygą i kolcami, wszystkim. Tak właśnie jest, to visceralne, zielone, ziołowe podejście do róży, nie tylko piękne płatki i dżem, ma w sobie trochę detrytusu. To nie do końca martwa róża, ale wyczuwam bardziej skłonność do róży typu geraniol (co potwierdza formuła), bardziej ziemska sprawa. Ma w sobie trochę bułgarskiego absolutu, ale z ogólnie bardziej przejrzystym odczuciem.
Cóż, cóż, cóż. Patrzysz na nuty lub podstawowy opis, a nawet na podaną formułę i mocno się krzywisz, myśląc... okej, więc malina i skóra... hmmmm... jakie połączenia maliny i skóry są dostępne? Potem twój umysł cofa się, przelatując przez wszechświat pełen tych kombinacji, aż skupiasz się na największej i być może najjaśniejszej gwieździe w tej zatłoczonej galaktyce... skórze toskańskiej. Ale to nie to. Tak dziwnie to brzmi, ale to naprawdę nie to. Tak, oczywiście, skojarzenie jest, ale to jest znacznie lżejsze i bardziej zabawne, a jako ktoś, kto nie jest wielkim fanem maliny i owocowych bzdur zestawionych z akordami skórzanymi (hmmm... FM ostatnio ktoś? errrrr... KSIĘŻYC, OBIETNICA, RÓŻA I SKÓRA) muszę powiedzieć, że to jest całkiem przyjemne. Dżemowa, słodka nuta maliny jest dość świeża i nie jest mdląca, nuta fiołka jest subtelna i lekko pudrowa, a doskonale współgra z owocowością. Potem jest akord skórzany, który nie jest niczym szczególnie dokładnym, ale nie ma żadnego szokującego, ostrego kęsa ani rozpoznawalnych tropów zbyt dużej IBQ. To jest lżejsza, kwiatowa baza skórzana, skóra, która ma uczucie irysa i jest lekko kosmetyczna w podejściu. Dla mnie pachnie bardziej przemyślanie, jak nowa skóra toskańska extreme lub Ombre leather, jeśli miałbym porównać to do skóry TF. Więc jest całkiem dobra, ale wciąż nie jest w moim guście. Po prostu powiem, nie odrzucaj jej przed wypróbowaniem.
W linii pełnej bezwstydnych syntetycznych mikstur, Coffeeze rzeczywiście wygląda, jakby zawierało wiele naturalnych składników, ale jeśli myślałeś, że to sprawia, że zapach jest realistyczny lub nawet przyjemny... pomyśl jeszcze raz. Coffeeze to okropny, olfaktoryczny atak i zniewaga. Otwarcie jest jak wow... to ciekawe, ale potem staje się spoconym, skrępowanym, oudowym i paczulowym abominacją. W zasadzie bierze wszystkie najgorsze cechy, okropną gumowatą paczulę, łagodny skank laotańskiego oudu nie pomaga w sytuacji, a potem kremowa tonka w miksie to po prostu katalizator potrzebny do stworzenia czegoś naprawdę przerażającego. Co najbardziej mnie irytuje?? BRAK KAWY, o której można by mówić!!! Może jest? i to tylko dodaje do problematycznych akordów utkwionych przez ten dziwaczny perfum. Najlepiej zapomnieć. Kto wie? Niektórzy mogą to uwielbiać?
Elemi i cedr atlantycki w otwarciu dają rodzaj sosnowego, cytrynowego, balsamicznego efektu żywicy. To ustępuje miejsca rodzajowi plastikowego, szafranowego akordu skórzanego, który nie jest zbyt przyjemny. Po kilku godzinach, gdy prawie całkowicie znika, pachnie słodko wanilią. (warto zauważyć, że byłem zaskoczony, ponieważ przez pierwsze kilka godzin nie było wyczuwalnej wanilii) Nie podoba mi się ten zapach i nie widziałem jego formuły, ani nie czytałem żadnych nut. Bardzo intrygujące, że wszystko, co czujesz, jest tutaj (zgodnie z Fragrantica)... to rzadkie. Może więc to mistrzowskie dzieło pokazujące wszystkie te materiały i właściwości? Niemniej jednak, nie szczególnie mi się podobało.
Ten perfum bezpośrednio odpowiada moim obecnym gustom, przypominając mi o wielu miękkich, delikatnych, piżmowych rzeczach. Uwielbiam konstrukcję, wielką prostotę formuły od Celine Ellena i nic nie jest ukryte w akordach, co mówi o naturze tego zapachu. Byłem zaskoczony, jak mało Ambrettolide jest tutaj, ale nie sugeruję, że pachnie jak coś konkretnego, bo tak nie jest. Superfusion to bardzo odpowiednia nazwa, ale jeśli lubisz Galaxolide lub piżmo malwa, miękkie, czyste piżma, to na pewno ci się spodoba, ale nadal pokaże ci pewną oryginalność w tym perfumie. Jedną drobną krytyką jest to, że ma tendencję do zmęczenia i staje się trochę, chlebowy i pszenny na mojej skórze, gdy wyschnie do bazy IES po tym, jak słodycz piżm nieco zniknie. Mimo to wciąż jest niesamowity.
Muszę to spróbować jeszcze raz, ponieważ moje notatki mówią o 'zielonym' chlorofilu, ale nie o bazylii, co jest kluczowe. Opisałem to jako ziołowy zielony bergamot, gdy porównano to tutaj do Tacid, zapachu, który moim zdaniem miał dość wyraźną nutę bazylii. Tak czy inaczej... nie ma nagród za zgadywanie, że znajduje się tu Cis-3-Heksanol, który nadaje mu jasny, świeży, trawiasty klimat, ale idealnie zbalansowany, aby nie był nachalny. Podobało mi się, ale to nie jest coś, o czym można by się zachwycać.
oooh... To jest trudne. 70% ISO E SUPER (Nie że to coś złego) tutaj z PEA w otwarciu, przeplatające się między anosmiczną anonimowością a astringentną ostrością przypominającą lakier do włosów lub szczególnie mocny środek na owady. Naprawdę nieprzyjemne i wcale nie jestem przeciwny tym rzeczom, ale w tej konkretnej kombinacji jest to dość okropne. Potem, gdy się ustabilizuje, staje się lepsze, ale to zasadniczo ten 'ledwie obecny', minimalistyczny skórzany zapach, który ma suche, dość atrakcyjne cechy IES, może cashmeran sprawia, że jest bardziej drzewny i jedwabisty? Ma też niejasną nutę papieru i nutę curry. Dość przyjemne po początkowej fazie.
Tak cyniczna, jak recenzja poniżej... Ma w tym sens. Tak cyniczna, jak recenzja poniżej tej... Oni też mają rację. Marginalna obrona tej marki, otwarcie przedstawiają i sprzedają nam koncept. Uważam, że jest to silny koncept, który rzuca światło na praktyki perfumeryjne w bardzo świadomy i postmodernistyczny sposób. Pop-art, podstawowe kolory i eleganckie opakowania, flakony itd... odzwierciedlają to. I nie są one przesadnie drogie (prawda?). Jednak rozumiem sceptycyzm i wyobrażam sobie, że wkrótce trafią do TK MAXX. Szczególnie jeśli chodzi o zawartość oudu w tym konkretnym zapachu. Uratować może to, że nie ma w nazwie 'Oud' i używa legalnego indyjskiego materiału Oud (choć w minimalnej ilości), a także ten zapach naprawdę nie jest zamierzony jako oud, ale oczywiście perfumiarz uznał, że wnosi coś do formuły? (Próbuję się domyślić, bo nie wiem?) W każdym razie, inną dobrą rzeczą w Sexcrush jest to, że to ładny zapach, dający bardzo balsamiczny, żywiczny efekt bursztynu, zamknięty w nieco medycznej nucie 'bandaża', trochę jak mirra, przypuszczam? i obowiązkowy akord róży. (Może to oud?) wydaje się trochę pudrowy, w fazie dry down róża pozostaje jasna, ale wydaje się bardziej o tonach basowych niż o górnych nutach czy dominacji serca. Powiedziałbym, że to nowoczesny bursztyn. Podobał mi się.
Intrygująca formuła, Carlin ukrywa wszystkie soczyste składniki w akordach, ale myślałem, że jest dość prosta. Skóra w bazie jest wyraźna, a irys przebija się, uwielbiam ten zapach, ale nie jest zbyt oryginalny. Muszę go jeszcze raz powąchać, szczerze mówiąc, ale bardzo mi się podobał. Czy jest coś wartego uwagi w tej formule? 1% Fleur d'oranger, który znam z używania drogiego absolutu, jest dość łatwo maskowany. Nie przypominam sobie, żebym go czuł w tym zapachu, więc tak... będę musiał wrócić do tego? 1/3 formuły to hedion, co nie jest rzadkością, ale prawdopodobnie to właśnie on wspiera te nuty irysa (i ledwo wyczuwalnego kwiatu pomarańczy), które przebijają się na wierzch.
Spodziewałem się, że polubię ten zapach tak samo, jak nie polubiłem, nie z powodu elementu imbiru, ale dlatego, że nie jest łatwo go nosić. Gingerlise też tego nie udaje. Myślałem, że wyobrażam sobie rodzaj skryształowanego imbiru w tym zapachu, ale nie jestem pewien, czy rzeczywiście go czułem? Niemniej jednak sprawia takie wrażenie. Przyznaję mu najwyżej 'lekki' przezroczysty imbirowy akord, ale to nie tam tkwi zabawa. Gingerlise ma wspaniałe cytrusowe otwarcie, które ma całą świeżość trawy cytrynowej, bez tej okropnej części, łatwo jest przesadzić z cytrusowym akordem, ale jest to bardzo korzystne dla jego trwałości i ogólnej pełni, gdy się to dobrze zrobi. Dla mnie dominował limonka, a nie zielony bergamot czy typowe cytrusy, które dają moc i oryginalność, których szukam w świeżym zapachu. Jednak jest bardzo krótkotrwały, osadzony na lekkiej piżmowej bazie i trwał tylko kilka godzin. Szkoda, bo to był dla mnie zaskakujący pozytyw.
Kawałek bursztynu wielokrotnie zanurzany w Morzu Martwym i suszony, pokrywający się kryształową solą. To nowoczesna rekreacja ambry, dominująca w otwarciu, wysychająca do skórzanego akordu bursztynowego, który następnie staje się lekko kwaśny i przypomina bazę Amberome, której tu nie ma, ale według formuły jest to właściwie prawdziwy labdanum. Dziwne, ponieważ ma wyraźny gumowy, mineralny zapach, który kojarzę z tym, co jest dla mnie trochę dziwne. Przypomniało mi to 'Slate', perfum z Bath House w fazie dry down. Słoność w połączeniu z w dużej mierze nowoczesnym, drzewnym bursztynem jest dość interesująca, przypuszczam? Czy bym to nosił? Nie. Ale nie jest to obraźliwe. Czy jest coś interesującego do odnotowania w dostarczonej formule? Niezbyt, poza tym, że jest uważana przez swojego twórcę za 'Oriental Vanilla' (???) trochę dziwne. 30% Iso E Super, co nie jest zaskakujące ani haute w porównaniu do niektórych.
Nie! To też jest okropne. Zbyt intensywna woskowa neroli tymczasowo maskuje straszny zapach migdałów, słonego kokosa, kremowego, mętnego zapachu dziecięcego lekarstwa z oryginału... ale znika po pierwszych 20 minutach. Nie jestem fanem.
Jedno z najdziwniejszych doświadczeń olfaktorycznych, które mogę przypomnieć sobie z ostatnich czasów, jest jednocześnie fantastyczne i okropne. Z moim rozsądnym kapeluszem na głowie, to głośny, krzykliwy, przesadnie ostry, owocowy bałagan oudowy. Otwarcie oscyluje między egzotycznymi, ale całkowicie nienaturalnymi owocami, które wydawały mi się przypominać czerwone jagody, mango, a nawet ananasa w niektórych momentach. Nie zdziwiłem się, widząc wszystkie wymienione owoce, a może to właśnie liczi? To zestawione jest z silnym, zwierzęcym, serowym zapachem oudu w nutach głowy, ale jest to dość ulotne, trwa tylko około 20 minut, zanim rozwiną się nieustępliwe, dymne, brudne akordy skórzane i syntetyczne, piżmowe, bursztynowe, które pachną jak każda baza cuir, która kiedykolwiek została wymyślona, wszystko wymieszane z suchym, uporczywym brudem izobutylu chinoliny i szafranu. Jednak mimo tego pozornie negatywnego wydźwięku mojej recenzji do tej pory, uważam, że Moon to dość oryginalny i interesujący utwór. To nie jest skromny, nieinspirujący wysiłek, który myślałem, że Rose & Cuir okazał się być, i myślę, że dostaniesz coś w zamian za swoje pieniądze lub dirhamy? ponieważ niewątpliwie jest to kierowane na rynek bliskowschodni. Moon jest tak szalony, że nie mogłem go nosić. To czysto kwestia gustu, a ja obecnie jestem w fazie delikatnej, chanelowskiej finezji, a takie rzeczy wydają się mieć neonowe znaki i ogromne syreny życia gangsterskiego! Moon to dziecko z dramatu, które tańczy wokół i gorączkowo stara się ukraść światło reflektorów.
To jest fantastyczne. Myślę, że to mój ulubiony zapach z linii Franceski? Mimo że pachnie niezwykle znajomo, może po prostu jestem stworzeniem przyzwyczajenia? To dość klasyczne chypre/fougère i ma otwarcie w stylu wody kolońskiej, ostre nuty, ale z doskonałymi składnikami. A mianowicie cytrusy na początku, zielony, ziołowy bergamot w połączeniu z mchem dębowym oraz irysem i bardziej wyraźnym drewnem wetiwerowym. Francesca jest mistrzynią akordów skórzanych i praktycznie każdy zapach ma zupełnie inny charakter skóry. Estruscan water jest bardziej klasycznie w aromatycznym stylu VC&A, aramis, safari... w takim rodzaju. Jest jednak lekki i może nieco bardziej surowy i autentyczny lub po prostu mniej wyrafinowany niż klasyczne zapachy projektantów o podobnym charakterze. Myślę, że świeżość w tym naprawdę podnosi jego wartość i daje mile widziany powiew świeżego powietrza w porównaniu do niektórych bardziej klaustrofobicznych kreacji w jej repertuarze.
Francesca zaprezentowała dwa nowe zapachy na Pitti w tym roku i chociaż nie mogłem się tam pojawić, bardzo miło wysłała mi próbkę tego, więc błogosław twoje serce. Uwielbiam Black Knight. To fantastyczne! Nie potrafię określić, do jakiego zapachu właściwie jest podobny, ale oto kilka, które, jeśli jesteś z nimi zaznajomiony, mogą dać wyobrażenie o tym, czego się spodziewać. Elementy Iris Nazarena, Dior Homme, Lonestar memories Coal lub Coven (Andrea Maack) i może Carven vetiver. Otwiera się nie tak bardzo na bazie wetiweru, jak myślałem na podstawie opisu, maślany irys, odrobiny roślinnych nut i zieleni z grubą, zanieczyszczoną ziemią i krzywą słodyczą paczuli. To miękki skórzany akord zbudowany wokół irysa/orris, a następnie oleisty, brudny kawałek wetiweru wrzucony, aby dodać trochę szorstkości do w przeciwnym razie jedwabistej gładkości korzenia irysa. Ma lekko kosmetyczny efekt, mineralne, kamienne cechy kamieniołomu lub kopalni. Jest bardzo lekko dymny, ale nie cienki ani kruchy. Ogólnie męski, jeśli to coś znaczy, a równowaga elementów jest doskonała.
Myślę, że Francesca jest bardzo utalentowana w tworzeniu tego zapachu "skóry", ale z różnym stopniem sukcesu, jeśli chodzi o to, czy odpowiada moim gustom. W tym przypadku uważam, że działa całkiem dobrze, chociaż wciąż trudno powiedzieć, czy lubię Angel dust, czy nie. To w gruncie rzeczy jest słodki balsam z miodem z brudnym muskowym podtonem i to klasyczne połączenie, które naprawdę można zobaczyć przez pryzmat niezależnego perfumiarza, który lubi podkręcać rzeczy do 11, zwłaszcza element zwierzęcy. Tutaj jest to stosunkowo stonowane, bursztyn jest lekki, kwiatowo-pudrowy i prawdopodobnie najbardziej powściągliwy, jaki ma w swoim repertuarze.
To jest problem, gdy poznajesz perfumiarzy (w sensie internetowym/mediów społecznościowych), że coraz trudniej jest uderzyć ich 'dziecko' prosto w twarz! Właściwie, zapomnij o uderzaniu, spróbuj wziąć rozbieg i kopnąć ich dziecko prosto w klatkę piersiową! Sex and the Sea jest OKROPNE. (Przepraszam Francesca, kocham cię xxxx) Ale prawdę mówiąc, to jest koszmar perfum i zamierzam się tu odważyć i powiedzieć, że technicznie (jeśli szanujesz moją opinię w tej kwestii?) i pod względem smaku, to sprawia, że mówię... dlaczego??? Dlaczego na ziemi to przeszło przez rygorystyczne kontrole i prace, które perfumiarz wykonuje przy tworzeniu formuły? Otwarcie jest po prostu szalone w swojej słodyczy, jakbym czuł, że moje zęby dostają próchnicy, ale wytrzymuję, ponieważ wszystkie Bianchi mają to skoncentrowane otwarcie, tylko po to, by rozkwitnąć w piękności... tym razem nie. Ta słodka faza trwa około minuty, a potem uderza cię mleczny, mętny, tłusty, laktonowy, owocowy/kokosowy zapach, który, uwierz lub nie, w rzeczywistości nie przeszkadza mi jako nuta w wielu perfumach, ale tutaj jest przedstawiony z pewną złośliwością... i nie w dobry sposób! Może to kontekst, ale czuję ciężką i surową dawkę zamiennika cywetu, która w połączeniu z ogólnymi wibracjami w Sex and the Sea, pachnie jak mocz i brud, a nie w przemyślany, indolowy sposób ani w słodki, zwierzęcy sposób. Jest to trochę słone i ambra z pewnością jest tutaj, być może dając takie wrażenie i przyczyniając się do problematycznych tonów zwierzęcych? W tym samym czasie jest w tym słodycz wanilii, a przez jakieś perwersyjne zainteresowanie, walczę, aby znaleźć pozytywy w S&tS. Ma teksturę jakiegoś letniego lekarstwa podawanego w dzieciństwie... po prostu dziwne. To jest prawdziwy śmierdziel i zgodnie z formą jest potworny w wydajności. Nienawidziłem tego. Czy Sex & the Sea Neroli może być dobre? Jestem niepewny, aby się o tym przekonać.
To delikatnie wyrafinowane perfumy, ale zasadniczo rodzaj słodkiego, kwiatowego, gourmand i sobowtóra Lancome La Vie est Belle. Który jest rodzajem liniowego waniliowego ciepła i delikatnej róży, być może z lekkimi akcentami piżma. Osobiście nigdy bym go nie nosił, ale całkowicie dostrzegam jego kobiecy urok i jest bardzo ładnie skomponowany. Po prostu lubię Loewe jako markę.
Miałem tylko krótki spryskanie i mam kilka próbek tego zapachu, więc dalsza aktualizacja jest w planach. Jednak pierwsze wrażenia są bardzo dobre. To solidny akord cytrusowy, jakiego można się spodziewać po AdP, który przekazuje nieco bardziej egzotyczny, cytrynowo-grejpfrutowy aspekt, który uzyskuje się z Yuzu. Nie jest jednak ostry, bardzo gładki. Baza z piżmem. Pierwsze wrażenia są bardzo dobre... nie był to ogromny performer, ale zamierzam nosić go porządnie, aby dokładniej to ocenić. W jakiś sposób ma to mętny, a nie klarowny charakter soku.
Dobrze, rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Zapachy Bianchi są tak bogate i intensywne, że nuty bazowe mają nuty głowy, jeśli wiesz, co mam na myśli, a klarowność w otwarciu czasami może zniknąć. Musisz być jednak cierpliwy, ponieważ te zapachy zmieniają tonację, gdy dojrzewają na twojej skórze. Otwarcie tego zapachu jest słodką mieszanką słodko żywicznego i orientalnego, z ogromnymi ilościami nut zwierzęcych. Przede wszystkim ma ten 'serowy' zapach, który pochodzi z prawdziwego cywetu (nie z zamiennika bez zwierzęcego) oraz z niektórych olejków oud. To zagadka z obory/wypadek samochodowy... i interesujące dla mnie... trochę jak olfaktoryczny psychonaut, ale czy to przyjemny zapach... niekoniecznie. Jednak wszystko zostaje ujawnione i wybaczone w fazie drydown, gdy Opowieść kochanka mutuje w najpiękniejszy zapach skórzany z castoreum i maślanych kwiatów (jak Cuir de Russie) i po prostu emanuje masami jakości. Absolutnie sublime. Przypomina znacznie przyjemniejsze i gładsze doświadczenie niż Cuir d'Arabie od Montale, ale jest trochę analogiczne do surowego otwarcia. To genialne. Chcę butelkę, ale nie chcę, żeby ktokolwiek mnie poczuł przez pierwszą godzinę czy coś w tym stylu?
To było długo oczekiwane, słyszałem ogromnie pozytywne opinie o pracy Franceski i z jakiegoś dziwnego powodu wolno zdobywałem próbki. W każdym razie zacząłem od Under my skin, ponieważ wydawało się, że to ten zapach, który ma najwięcej recenzji i z którym ludzie czuli jakby miały miejsce przełomowe, epokowe połączenia. Cóż, muszę powiedzieć, że na początku nie czułem się zbyt związany z Under my skin. Jakościowe materiały i masywne, zwierzęce przyprawy eksplodują z butelki. Uwielbiam kumin i ten zapach ma tę spocona, zwierzęcą nutę cywetu, ale szczerze mówiąc, otwarcie wydawało się trochę niezdarne i chaotyczne. Miałem te same myśli co Bengale Rouge ostatnio... Czy to naprawdę zapach, który był porównywany do vintage Guerlain i tym podobnych? Ponieważ w tej chwili wydaje się wyraźnie indywidualny. Jednak podobnie jak Bengale Rouge, to brzydkie kaczątko, które staje się proverbialnym łabędziem, a drydown wznosi się majestatycznie. Staje się coraz słodszy, bardziej piżmowy, a wszystko się napina lub luzuje? (jedno z nich?) trochę jak skóra lub warstwa naskórka, pod którą to podobno jest? Cóż, nie podobno, to jest pod, a po dwóch godzinach całe chaotyczne 'dziwactwo' zniknęło i na pewno było pod moim. Miękkie, pikantne, zwierzęce nuty są jak ciepłe, lekko brudne futro. Pikantne cynamonowe akcenty, nadające rodzaj tolu balsamu, subtelności i słodkiej piżmowej natury przez cały czas, teraz idealnie się równoważą, a wszystko jest spokojne i w porządku ze światem. Dawno temu nauczyłem się, że niektóre (szczególnie indywidualne i w dużej mierze naturalne) zapachy muszą przejść przez wyjątkowo intensywne (aż do nieprzyjemności) fazy, aby dotrzeć do miejsca, w którym naprawdę chcą być... co jest wyschnięte i współpracujące z naszą skórą, co jest dokładnie tym, gdzie ten zapach czuje się jak w domu... Na skórze... lub pod? cokolwiek?!?!? Będę go nosił odpowiednio, aby dokładniej określić swoje myśli, ale to naprawdę mocny zapach, który dobrze się projektuje i jest super trwały.