Bardzo mi się to podobało i bez narzekania na cenę, uważam, że nie mogłem się wystarczająco zaangażować w ten zapach, aby uzasadnić jego cenę. Uważam, że jest to jeden z odważniejszych, bardziej wyróżniających się zapachów w kolekcji City, prawdopodobnie z powodu natury tytoniu... naprawdę? Jest bogaty, ciemny i satysfakcjonujący. Czy przypominają one miasta, na których się opierają? Czy Miami to tytoń z powodu silnych kubańskich powiązań? A może za bardzo się nad tym zastanawiam? W każdym razie ma piękne, alkoholowe otwarcie, lekko dymny klimat, przechodzący w głęboki akord tytoniowy, z paczulą i delikatnymi przyprawami, które dla mnie brzmią autentycznie i dobrze wyważone.
Byłem podekscytowany tym zapachem. Jestem wielkim fanem zarumienionych, szykownych, małych, ładnych zapachów piżmowych, takich jak ten. Ciepły, czysty, bawełniany efekt malwy piżmowej jest dokładnie na mojej ulicy i wypróbowałem go w dniu, w którym kupiłem Muglera Over the musk. Nie wspominając o świetnym perfumiarzu na czele, ten zapach miał znokautować park. Szczerze mówiąc, czuję się jak jeden z tych milionerów w Smoczej Jamie, patrząc na potencjalnie atrakcyjną propozycję biznesową, ale w miarę upływu czasu od nerwowego przedsiębiorcy cała sprawa zaczyna się rozpadać! kiedy dochodzimy do liczb??? Wow! To naprawdę staje się nieinwestowalne. Nie czułem go na pasku naprawdę... w ogóle... jak Iso E Super, ledwo tam było, ale dostałem lekki piżmowy, owocowy słodki zapach....ale musiałem się wysilić, żeby cokolwiek dostać! Na skórze otwiera się, ale nie jest tak puszysty, ciepły, jak się spodziewałem, bardziej kliniczny i nowoczesny, syntetyczny. Teraz byłoby interesujące sprawdzić, czy jest w tym prawdziwa malwa piżmowa po złożeniu tego oświadczenia? Jest bardzo przyjemny, trzyma się blisko skóry, a fakt, że nie przypomina tego, czego oczekuję od zapachu ambrette lub akordu wykonanego z ambrettolidu, działa na jego korzyść, sprawiając, że chętniej dodam go do kolekcji. Poza jednym faktem... Ekskluzywne miejskie zapachy kosztują w Wielkiej Brytanii ponad 360 funtów. Poważnie, Le Labo? Wiem, że hipsterzy często mają kilka funtów i będą chlapać ze względu na modę i trendy, ale nawet oni pomyśleliby, że z tym trochę żartujesz.
Czy wszedłem do równoległego wszechświata? Czy ten zapach dramatycznie zmieni się w kontakcie z moją skórą i stanie się tym obrzydliwym potworem, z którym zgadza się praktycznie każda recenzja tutaj? Teraz to jest pochopne i przedwczesne z mojej strony, aby zaoferować właściwą recenzję bez tego, spryskując go na karcie, jak to zrobiłem. Pozwólcie, że mocno odbiegnę od normy i powiem, że przypomina to Christian Dior Fahrenheit, ale z bardziej suchymi, wyraźnymi tonami IES i wyschniętymi iononami, które mutują w nowoczesny akord skórzany i delikatny zapach oleju napędowego. To jest standardowy kurs Durga dla mnie, bezkompromisowy, a jednocześnie modny i nowoczesny. W otwarciu wyczuwam kwaskowatość rabarbaru i myślę, że dobrze komponuje się z fiołkiem. Zaktualizuję tę recenzję, gdy go noszę, ale myślę, że był całkiem dobry, nie rewolucyjny, ale też nie do końca wtórny.
Ten zapach jest MARZENIEM. Wszystko z tej marki jest najwyższej jakości i zawsze perfekcyjne koncepcje, z trzech, które próbowałem, jestem zauroczony wszystkimi. Oriental Velours to prawdopodobnie najbardziej dokładny zapach oparty na mirrze, jaki znajdziesz. Jeśli kochasz ten surowy materiał, to na pewno Cię to ekscytuje. Jeśli uwielbiasz ciepły, orientalny zapach... to Cię zafascynuje. Jeśli chcesz gładkiego, piżmowego zapachu, ten na pewno Cię zaangażuje. Uważałem, że jest genialny. To nie jest twój zwykły balsamiczny zapach, ale ma odniesienia do klasycznych orientalnych perfum, nie czując się wcale wtórnym; piżmo i słodycz wanilii/bursztynu są wyczuwalne na początku, zanim przejdzie w bardziej medyczną, ziołową nutę mirry, która jest doskonale zbalansowana, aby nie stała się zbyt dominująca (co jest dość trudne, gdy próbujesz sprawić, by wyróżniała się, ale nie dominowała). Uwielbiam to, ale myślę, że wolałem Musc des Sables do mojej kolekcji, ale na pewno rozważę to w przyszłości.
Nie rozumiem, jak mogłem pokochać tak surowy kawałek niedopowiedzenia, nowoczesne, przezroczyste, białe kwiatowe "coś", które równie łatwo można by odrzucić jako tanie i wyrzucone, ale w rzeczywistości jest fantastyczne. Często wyobrażam sobie, że lilly pachnie jak wodnisty, biały kwiat, muguet, podczas gdy w rzeczywistości mają one więcej wspólnego z musc ravageur niż ten. (w każdym razie dla mnie) La Lune to w zasadzie bardzo lekka tuberoza i to właśnie sprawia, że jest tak pociągająca... Nie muszę być cały czas bita po głowie woskową, bąbelkową tuberozą. To łaskocze mój biały kwiatowy ogórek w odpowiedniej ilości. W połączeniu z faktem, że uważam ten zapach za drzewny i lekko pudrowy po tym chłodnym, zielonym otwarciu. La Lune przywołuje na myśl "nocne kwitnienie" - rosy, chłodu, wilgoci, ale także bladego, półprzezroczystego księżyca, widocznego w ciągu dnia. Po wysuszeniu efekt nie jest dla mnie tani, wyłania się delikatna fiołkowo-irysowo-syntetyczna orrisowa słodycz, ale nie dominuje. Wydaje się bardzo słabym, wodnistym EDC (jak wiele z tej linii), ale zauważyłem, że jest naprawdę trwały. Jest teraz lekko mydlany, jak szampon, co normalnie by mnie odpychało, ale uwielbiam ten zapach. To przyjemny w noszeniu, niezbyt kobiecy, kwiatowy zapach, który bardzo mi się podoba. "Dans la Lune" lub "Moonstruck" (co jest świetnym słowem) to francuskie wyrażenie oznaczające roztargnienie lub "głowę w chmurach" i całkowicie rozumiem dlaczego. Może i jest tani i wesoły, ale moim zdaniem ma w sobie więcej treści, niż mógłbym przypuszczać po pierwszym powąchaniu. W porównaniu z innymi zapachami "białych kwiatów", takimi jak na przykład nowy Chanel Gabrielle EDP, ten jest dla mnie nieskończenie bardziej atrakcyjny i nadaje się do noszenia.
Ten zapach ma całe tropikalne, egzotyczne cechy Ylang, ale z powściągliwością w stylu Guerlain, nie jest tak cielesny ani przesadzony, ani "YAS QWEEN" jak niektóre perfumy Ylang Ylang. Nie myśl, że ten zapach jest nijaki lub nie uderza cię w twarz na początku słodkim, bananowo/ananasowym, woskowym, super kobiecym kwiatowym klimatem... bo zdecydowanie tak jest. Jednak, jak wspomniałem, jest stonowany i staje się coraz ładniejszy w miarę wysychania, ukazując bardziej pudrowe, głębokie, wodne geniusz. Zazwyczaj lubię Ylang, gdy jest połączony z jaśminem lub z większymi, bardziej ambrowymi bazami, ponieważ mają tendencję do ocieplania się i wydają się mniej kwiatowe na mnie. Ten ma trochę tego aspektu, ale naprawdę jest dość lekki i radosny, nie tracąc przy tym substancji. Jestem zaskoczony, jak noszalny go znalazłem, jednak nadal nie jest to zapach dla mnie, ale wciąż daję mu najwyższe uznanie, a jeśli lubisz Guerlain i egzotyczne kwiaty, to może być dla ciebie święty graal? Jeśli poczułbym to na kobiecie, uznałbym to za bardzo eleganckie i kuszące... cokolwiek to znaczy? Aktualizacja: 06/09/21 Nie mogę wyrzucić tego perfumu z głowy. Został ze mną i to jest dość rzadkie. W rzeczywistości oceniam to jako jedno z najlepszych w tej linii sztuki i materiałów, co naprawdę wiele znaczy, ponieważ to naprawdę finezyjna linia perfum, z wieloma klasykami. Jest FANTASTYCZNY! Mogę musieć wydać dużą kasę, wiesz? Na perfumy YLANG??? Co do cholery??? To nie moja zwykła filiżanka herbaty, muszę spróbować go ponownie, aby być absolutnie pewnym, ale uznałem go za wykwintny, lekki, letni zapach, ale z głębią i nutą ciepła. Cudowna rzecz.
Wow! Nie odwiedzałem tej linii od jakiegoś czasu i nawet nie sądzę, żeby była wydana ostatnim razem, kiedy to robiłem? Neroli i ja mamy dziwną relację miłości/nienawiści, ale coraz bardziej kocham wszystko, co związane z neroli i kwiatem pomarańczy. Ostatecznie chodzi o trzy kluczowe elementy i nie potrzebuję żadnej listy nut czy składników, aby powiedzieć, że herbata, neroli i petitgrain występują w tym pięknym perfumie. Długotrwała, lekko metaliczna, dymna nuta herbaty to to, co pozostaje po wyschnięciu, ale otwarcie ma ten zielony element, który uwielbiam w autentycznych i dobrze wyważonych perfumach neroli (uwielbiałem Złote Neroli Abela za to), połączony z niezaprzeczalnym, substancjalnym cytrusowym zapachem petitgrain. Teraz kojarzę tę linię z tym samym motywem waniliowym, który przez nie przebiega, i chociaż nie jest to oczywiste i być może wyobrażone? Wyczuwam efekt zaokrąglenia i gładkość z tym związane, a nie wyraźną słodycz czy coś w tym stylu. To sublime perfumy, które naprawdę są wyraźne z herbatą po kilku godzinach. Uważałem, że to inspirujące i miła odmiana od Neroli Portofino, mydlanych neroli, to jest po prostu w zupełnie innej klasie.
To jest niezwykły zapach, ponieważ pudrowe ionony są zimne i zielone, prawie jak geranium lub róża, a słodycz fiołków pojawia się dopiero, gdy zapach się osadza. Wyraźnie czuć czysty, piżmowy oud w tle tej odmiany maleki (AdP Calonia Oud lub Guerlain Santal Royal), ale zredukowany do minimum. To interesujący oud, ale mi się nie podoba i nigdy bym go nie wybrał do noszenia. Aktualizacja: Pomyślałem, jaki to dziwaczny stary przegląd, ale to tylko z zeszłego roku. Nie mogę uwierzyć, że myślałem, że to "oud-podobne" w stylu Colonia lub Santal czy Oud Maleki, ponieważ w rzeczywistości takie nie jest po dzisiejszym noszeniu. To bardziej jak surowy, szlifowany kadzidełko sandałowe z odrobiną potpourri i wyraźną nutą gałki muszkatołowej. Nie chcę, aby którakolwiek z tych rzeczy była odebrana w negatywny sposób, to bardzo atrakcyjny zapach i nie jest tak przenikliwy ani dziwny jak porównania z dominującym oudem, które zrobiłem za pierwszym razem, w rzeczywistości purystów oudu i syntetycznego oudu zdenerwowałoby, że ma oud w tytule. Re: Aktualizacja: Myślałem, co mi to przypomina? Naprawdę nie jestem pewien? Aż w końcu mnie olśniło, i to tylko bardzo łagodne skojarzenie, Noir dla mężczyzn od Toma Forda, który jest fantastycznym, ciemnym, złożonym zapachem, a ten wcale nie jest taki ani nie jest tak okrągły i gładki jak Noir.
Ogólne odczucie jest takie, że to całkiem udana premiera, miałem naprawdę trudności z podjęciem decyzji. Ma nawiązania do lat dziewięćdziesiątych z poczuciem, że format został zmodernizowany lub odświeżony, z małymi zwrotami, które sprawiają, że jest rozpoznawalnie 'nowy'. Przypomina mi trochę oryginalne wibracje mydła lawendowego Eternity, ale z nutą Paco Rabanne XS i Tommy Boy (może nuta jabłka?), ale jest tam też akord nubukowego zamszu, to z pewnością złożone aromatyczne/fougere otwarcie. Co mi się w tym podoba, to męskość 'po goleniu', nie próbuje być niczym specjalnym i dlatego mam do niego słabość... ale czy jest 'dobry'?? Nie! Niezbyt... znacznie bardziej wolę ostrzejsze, świeższe i bardziej spójne wibracje Paco XS. Ponadto plakaty kampanii przedstawiają Jake'a Gyllenhaala, który moim zdaniem jest bardzo utalentowanym aktorem i w wywiadach wydaje się być sympatycznym, skromnym typem... ale z drugiej strony jest świadomy mody i bardzo lubi sprzedawać dla 'człowieka'! Nie mówię, że to pokazuje brak integralności, życzę mu powodzenia, to łatwa praca, wyobrażam sobie?
Lubię to. Kumpel od zapachów wysłał mi próbkę i zachwycał się, jaki jest świetny. Nie do końca podzielam ten entuzjazm, ale wiesz co? Jest przyzwoity. Wszystko, co wypróbowałem od Yves Rocher, jest naprawdę kompetentne i niedrogie. To nie sprawia, że moje serce śpiewa, ale zapewnia przytulny, rozgrzewający zimowy zapach, który ma ciężki klimat kumaryny, ale nie jest papkowaty ani nadmiernie mdły. Po otwarciu pojawia się lekkie waniliowe siano, które jest dość złożoną mieszanką żywicy i czegoś, co można opisać jedynie jako akord cytrusowy podobny do projektanta. Trwałość jest dobra, ale nie ma żadnych szokujących momentów typu "OMG, nie mogę uwierzyć, że to jest dostępne w tym przedziale cenowym???".
To doskonały przykład zapachu, który od razu mnie zachwycił, ale wątpię, czy kiedykolwiek będę się cieszyć jego noszeniem. Właściwie nie... nie zachwycił mnie. (to znaczy) Próbowałem go w sklepie wieki temu i nigdy naprawdę mnie nie urzekł. Jednak po ponownym spróbowaniu muszę powiedzieć, że otwarcie jest spektakularne, ponieważ czuć efekt drewna nasączonego rumem, a także pewną rodzaj gourmandowej dymności. Od samego początku można wyczuć kakao, ale rośnie ono coraz bardziej, gdy rum zanika, co tworzy bardzo unikalny zapach. 'Unikalny' nie zawsze oznacza dobry i uważam, że jest to zapach, którego nie da się nosić, gdy kakao i wanilia zaczynają dominować; muszę powiedzieć, że gorzki element w połączeniu ze słodyczą jest niesamowicie dobrze wyważony, ale jest duszący z innego powodu. Nietypowy duszący. Waniliowe akcenty z alkoholem to klasyczne połączenie i rozumiem, dlaczego ludzie, którzy to lubią, będą to uwielbiać. Ja po prostu nie. Szybko osiada na skórze, ale czuć jego nuty i dobrze się utrzymuje, ale te nuty mnie irytowały, chciałbym, żeby tak nie było, ponieważ naprawdę chcę pokochać ten zapach.
Nie mogę się powstrzymać od tego zapachu, doceniam, dlaczego może być uważany za drapiący i piszczący, co sprawia, że ludzie uciekają w popłochu, z jego plastikowymi wibracjami i "w twarz" głośnością. Trochę mi się to podoba w 1.3. Dla mnie pachnie ekscytacją i nerwowym oczekiwaniem, jest żywy, ostry i bez zbędnych ceregieli. Przypomina mi zapach zbliżający się do stoiska z perfumami Selfridges, brutalna mieszanka wszystkich różnych zapachów i cząsteczek mieszających się w powietrzu. To hardcore'owe, słodkie, dżemowe, metaliczne otwarcie róży, a potem natychmiast pojawia się drgający w nosie akord szafranu, który idealnie się komponuje. Mówiąc szczerze, 1.3 nie odkrywa nic nowego, ale bardzo sprawnie porusza się po lubianych terenach. Szafran w tym rodzaju zapachu rzeczywiście pachnie skórzanie (trochę jak sztuczna skóra, lakierowana też), ale bardziej przypomina prawdziwe frondy szafranu niż nalewkę szafranową. Zakładam, że to akord stworzony z syntetyków? ale nie pachnie też jak charakterystyczny saffraleine. Potem jest element oudowy, który jest zdecydowanie wyczuwalny zarówno w wersji naturalnej, jak i syntetycznej, z rodzajem surowego, żywicznego, plastikowego odczucia. Trochę to uwielbiam, ponieważ tak znajome, jak to jest i jak bardzo przypomina oud/różę/szafran... nie mogę tak naprawdę wskazać, do czego to zapachowo podobne? Naprawdę jestem kuszony, ponieważ widziałem to w niskiej cenie, ale wiem, że znudziłbym się tym po kilku godzinach, a musiałbym nosić to jako ozdobę na wyjścia lub coś... czuję, że jest zbyt głośne na codzienne noszenie.
Nigdy wcześniej nie próbowałem niczego od Daniela Josiera (tutaj wracam pamięcią i odkrywam recenzję sprzed 5 lat) i spodziewałem się bogatego, jakościowego zapachu i dokładnie to otrzymałem. Początkowy spray dla mnie jest słodki jak miód, lepki, balsamiczny i pełen pikantnych dobroci. Trochę przypomina TF Tobacco Vanille, ale potem staje się bardziej przyprawowy i jest całkowitym odpowiednikiem Oajana od PdM (lub odwrotnie?) i to jest zapach, który uwielbiam i mam butelkę. Aby oddzielić te dwa zapachy, powiedziałbym, że ten otwiera się bardziej intensywnie i słodko niż Oajan, ale jednocześnie jest bardziej pełny i przypominający tytoń, gdy się ulotni. Oajan jest trochę mniej burzliwy i daje mi mniej 'spojrzeń' lub aspektów. Ambre Tabac wydaje się zmieniać, raz pachnie bardziej pikantnie, a potem bardziej słodko, bursztynowo, a następnie jak tytoń. Jednak to jest czepianie się szczegółów (są praktycznie identyczne) i może to być fantazja, ponieważ nie próbowałem ich obok siebie, ale znam Oajana dość dobrze, mając butelkę przez ostatnie kilka lat i znacznie ją zużywając podczas zimowych noszeń. Dobrze się utrzymuje i pachnie czymś, co głęboko kocham, więc to jest dla mnie zwycięzca.
To miało swoje fanfary... Mam na myśli, że fani Malle'a szaleją z powodu wydania nowej Edycji Parfum przez Ellenę. Retrospektywa Elleny na Pitti w tym roku, sam Malle prowadzący sesję Q&A na IG Live na temat tego wydania, wydaje się, że było to wszędzie ostatnio. Tak niezwykłe, jak różni ludzie postrzegają zapachy, ja czuję znacznie mniej geranium lub geraniolowej róży, niż sugerują głosy innych ludzi. To nie jest też do końca dżemowo słodkie, ale w połączeniu z charakterystycznymi owocowymi nutami Elleny daje zapach truskawki/czerwonych owoców, który jest lekki i zabawny. Teraz połącz to (lub zestaw to?) z Isobutylowym Kwinoliną, którą zresztą można poczuć już od samego początku, nadając temu suchy, skórzany akord. To jest naprawdę dobrze zrealizowane, jak można się spodziewać po Malle'u z mistrzem perfumiarstwa u steru, ale skąd ta obsesja na punkcie owocowych/świeżych nut i skórzanych baz? FM Promise to dokładnie ten sam koncept i może to tylko ja, ale nie czuję tego. To znaczy, jest w porządku, nie krytykuję tego, a koncepcja skóry i róż jest dobra, ale miałem po prostu wrażenie, że Ellena nie zrobiłby Morillas Gucci Guilty Absolute PH. Mam na myśli, że nie przyszedłby z jakimś nietypowo 'odważnym' ciężkim różanym i odurzającym skórzanym zapachem jak Portret Damy czy Kwiat Karnalny, zamiast tego decydując się na stworzenie czegoś znacznie bardziej zgodnego z jego stylem. To, co zrobił tutaj, to radosny różany zapach z nutą skóry, który wydaje się nowoczesny i przywołuje w moim umyśle czerwony, przezroczysty celofan. Mogą być tacy, którzy uważają, że to świetne i nie mogę dyskutować o gustach, ale uznałem to za trochę rozczarowujące, biorąc pod uwagę całe zamieszanie.
Nienawidzę komentować nowych "kobiecych" premier, ponieważ uważam, że moja opinia jest mniej ważna, ponieważ wyraźnie nie są one skierowane do mnie i powinienem pozostać w swoim kręgu. Jednak nie jest w mojej naturze tak postępować, a myślałem, że Libre jest okropne... BARDZO! Żartuję, ale czy YSL stworzyło perfumy tak mdłe i (nienawidzę tego frazesu, ale...) podobające się tłumom, że nie mogłem się na nich skupić nawet przez chwilę? Przypomina mi to odcinek "Księdza Ted'a" z księdzem o najbardziej nudnym głosie w Irlandii. :) Uwielbiam kwiat pomarańczy (teraz) i nie mogę powiedzieć, że ma on woskową majestatyczność, ale tak to już jest. Otwarcie to rodzaj cytrusów pomarańczy/figi, aldehyd, w białym kwiatowym sercu, które nigdy nie wydawało mi się zbyt intrygujące. Dry down był lekki z łagodną słodyczą, nie za słodki i nieuchronnie wyglądał na mojej skórze inaczej niż na skórze kobiet, bez wątpienia. Musiałbym przetestować Libre ponownie, aby ocenić jej przezroczystość i kobiece wibracje, ale NIC w tych perfumach mnie nie przyciągnęło, a jestem kimś, kto ma historię cieszenia się z oferty YSL dla kobiet, Rive Gauche i Cinema będą tego przykładem.
Oto krótka charakterystyka Teddy. To nie jest zbyt dobre. Przykro mi, Penhaligon's, jestem fanem tej marki, ale wiele z tej linii jest źle pomyślanych, źle wykonanych i nie spełnia standardów regularnej linii. Jeśli chodzi o smak, ten zapach jest całkiem w moim guście. Zrobiłem wrażenie na pani w sklepie, gdy zidentyfikowałem różowy pieprz w otwarciu. Nie wiem, dlaczego była pod wrażeniem, to tak oczywiste, że to niewiarygodne, a jako entuzjasta schinus molle powinienem skakać z radości, zwłaszcza w szeroko nowoczesnej, bezwstydnie nienaturalnej kompozycji... ale coś w tym nie jest takie wspaniałe. Teddy brakuje głębi, to takie proste. Otwarcie to pikantny akord kadzidła i mimo całego różowego pieprzu oraz rzeczywiście charakteru kminku/kolendry, wydaje się trochę płaskie i bez życia. Teddy również nie utrzymywał się zbyt dobrze na mojej skórze. Przykro mi, ponieważ korek Rhino jest jednym z najfajniejszych jak dotąd. Mam próbkę, więc przypuszczam, że założę go ponownie, ale wątpię, że moja opinia się zmieni. AKTUALIZACJA: Niech to będzie przypomnieniem, aby nie oceniać zbyt pochopnie na podstawie spryskania ręki w sklepie. Żeby być sprawiedliwym, powiedziałem, że uwielbiam różowy pieprz i kadzidło oraz że Teddy świetnie pachniał na początku, ale jak jakiś 'bro' Youtuber, skupiłem się na 'wydajności' i wartości za pieniądze. Trzymam się tego, co powiedziałem o tej linii i o tym, że Penhaligon's wypuszcza nowe zapachy, jakby były na jakiejś bieżni, ale wysiłki Birsch'a tutaj są przyzwoite, a Teddy to fascynujący, błyszczący akord różowego pieprzu i kadzidła, który pachnie niezwykle słodko i lekko, z nutą dymu skórzanego, gładki, ale z pewną kanciastością. Dla mnie jest świeży i podnoszący na duchu, nieco mniej niż niektóre (okrutnie) kadzidła oparte na Olibanum, ponieważ ma nieco więcej ciężaru, z labdanum i kadzidłem jako dominującymi. Prawda jest taka, że wolę to od Lorda George'a, którego posiadam, a George'a całkiem lubię, więc to rzeczywiście jest pochwała.
Pamiętam, kiedy te zapachy pojawiły się na rynku nie tak dawno temu i próbowałem ich w sklepie. Wyraźnie nie zapisały się w mojej pamięci na stałe, ponieważ teraz do nich wracam, ale pamiętam, że były moim ulubionym. Również jedna z moich przyjaciółek wysłała mi niespodziewaną wiadomość ze zdjęciem butelki tego zapachu, mówiąc, jak bardzo go uwielbia i że muszę go spróbować. Cóż, miała rację! Kensington amber to zapach, który idealnie wpisuje się w moje gusta, piękna ostrość w otwarciu z miodowych, słodkich żywic i orientalnych dobroci. Następnie pojawia się przeszywająca nuta cynamonu, która dodaje więcej ciepła, ale i definicji, podkreślając krawędzie bursztynu. Lekka, słomiana suchość i wanilia z fasoli tonka wzbogacają już ciężki zapach. Jak wszystkie dobre bursztyny, w końcu przechodzi w wanilię, czy to z waniliowej natury Styrax benzoin, czy może jeszcze lepszej wanilii pod spodem? Oczywiście uwielbiam takie zapachy, to moje codzienne "chleb i masło", ale czy naprawdę mają to "je ne sais quoi"? PRAWIE mają, ale nie do końca. Będę musiał nosić go bardziej intensywnie.
Dobrze, więc ten zapach jest ładny, ale jest w duchu wielu zapachów wspomnianych w "pachnie jak...". W rzeczywistości przypomina to listę tego, co myślałem. Mów, co chcesz o wydajności Penhaligon's lub zapachach, które nie są szczególnie godne uwagi, ale są prawie zawsze złożone i oryginalne. Marlybone wood po prostu nie jest, i nie ma w tym nic złego, jest bardziej gourmand i nieco mniej mroczny niż czarny afgano, ale to jest miara, prawda? To bardziej w stylu Carner Cuirs, znów fantastyczny zapach, który zawiera element playdoh, żywice i oud z nutą haszyszu, tworząc niezwykle lepką, nieprzyjemną kompozycję. Ma w sobie Labdanum na początku, które również posiada Green Bubble od Jusbox, więc dobra robota dla tego, kto inny to zauważył, ale czy to naprawdę coś godnego uwagi? Ominę to, dzięki. Nigdy nie mówię, że zapach jest całkowicie zbędny i ten 'styl' nie jest jeszcze przesycony... ale zmierza w tym kierunku. Jednak, zakładając mój pozytywny kapelusz, powiedziałbym, że to dlatego, że to popularny motyw.
Na początku oszukałem mój nos, bo poczułem gładką wanilię, może syntetyczny irys, a może nawet ambretę/musk mallow? Potem pojawiły się wełniane, ciepłe nuty kaszmirowego drewna, a za drugim razem, gdy go nałożyłem, Pierre był znacznie ostrzejszy i bardziej bezpośredni w otwarciu... to zdradliwy zapach. Zdecydowanie rodzaj syntetycznego drzewnego ambry, a ten mleczny, słodki fougère vibe z Le Male/Reflection zaczyna się pojawiać, gdy zapach się rozwija. Jest w porządku, ale nie rewelacyjnie.
Ten zapach mnie podekscytował po Incense i Amber... Nie jestem pewien, czy to jest część tej nieco wyższej linii, a raczej po prostu "normalny" flanker. Taki jest też zapach, całkiem normalny jak na Miyake. Otwarcie przeniosło mnie do lat dziewięćdziesiątych (w dobrym sensie), górne nuty grejpfruta są żywe, gorzkie, długotrwałe i mają charakterystyczną cytrusową ostrość L'eau d'Issey. Nie byłem zaskoczony, widząc to wśród nut. Potem pojawiają się drewna, które w fazie drydown przybierają bardzo suchy, driftwoodowy efekt. Działa to z cytrusami w ten sam sposób, w jaki cytryna i woda tonizująca współpracują z ginem. Odbieram z tego lekko jałowcowy niuans, który nadaje mu krawędź GnT. Jednakże, uznałem to za rozczarowujące, otwarcie jest ładne, ale genericzne, drydown ma charakter, o którym wspomniałem, ale to dla mnie za mało, coś odbiera całą przyjemność z tego zapachu, aż pozostaje tylko sucha skorupa. Jest w porządku, ale nie jest aż tak dobry.
Ten zapach to po prostu abominacja. Dlaczego? Dlaczego on istnieje? Wiem, jak działa wycena perfum i koszty produkcji, ale nawet nie starają się ukryć faktu, że to niewypał, ponieważ jest nowy i trafił na półki w cenach z najniższej półki. Okropny wygląd butelki powinien mnie odrzucić, ale jestem tak ciekawski i tak łasy na cierpienie, że nigdy niczego nie odrzucam... Wyobraź sobie, gdyby to było niesamowite? Myślę sobie... Życzeniowe myślenie, obawiam się, że Ungaro 'Art' to monumentalny niewypał. Nie jestem całkowicie przeciwny temu rodzaju tandetnego klimatu, zabawnemu podtonowi gumy balonowej i jaskraworóżowemu odcieniowi oraz wrzaskowi, ale DAJCIE SPOKÓJ!!! Mówiąc o wrzasku, 'sztuka' butelki, jeśli ośmielę się to tak nazwać, wygląda jakby ktoś zjadł kasetę VHS "Saved by the Bell" i "Fresh Prince..." jeden po drugim i wykrztusił na jej wulgarny pojemnik. Muszę założyć, że nazwa jest ironiczna, a ludzie, którzy wyprodukowali ten okropny, toksyczny, fugg mieli języki mocno w policzkach w tym czasie. 'Sztuka'??? Mam na myśli, że to stara i niewdzięczna filozoficzna koncepcja do rozwikłania i często skłaniam się ku liberalnej interpretacji... wszystko jest sztuką. To jednak problematyczna etykieta i chociaż mogę mieć trudności z powiedzeniem, czym jest sztuka, mogę znacznie łatwiej powiedzieć, czym nie jest. Ten zapach to NIE JEST SZTUKA. To wymaga takiego rodzaju smrodu, aby wyrwać mnie z mojego hippy'ego siedzenia na płocie w tej kwestii. Szczerze mówiąc, wolałbym zaciągnąć się bongiem sarinowego gazu lub zjeść śmieci. Wszyscy zaangażowani w ten zapach powinni być naprawdę zawstydzeni. Dobrze, na chwilę wychodzę z roli, to duża, przesłodzona, gumowa, tonka rzecz, która otwiera się w sposób obraźliwy, ale po wyschnięciu... cóż... całkiem obraźliwie. Nie ma w sobie uroku wesołego miasteczka ani w miarę interesujących tematów Ultra Male. To tania, niskobudżetowa wersja ciężkich zapachów 'nocnych' z tonką lub turbo kumaryną, także zapachy Joop, jak nowe Wow! i inne, ale znowu sprawiają, że wyglądają na osiągnięcia. Czy to naprawdę takie złe?.... nie... ale dajcie spokój? Czy ludzie naprawdę lubią to? Muszą, ale dlaczego? Bardziej irytuje mnie leniwa, cyniczna, antyartystyczna natura tego zapachu. Wiem, wiem, to nie jest jakiś rzemieślniczy zapach, (jest 'ekskluzywny' w Superdrug, do cholery!) jest tani i wesoły i nie jest skierowany do mnie... wszystkie te rzeczy, ale chciałbym, aby coś w tej kategorii nie ulegało trendom i stworzyło coś, co nie jest tylko dużą, mdłą zupą dla odmiany... czy to za dużo, aby prosić?
Ten zapach jest wspaniały i niepokojący. Ozonowy w otwarciu, jego złożona metaliczna struktura z pewnością przypomina mokry kamień. Bogaty w minerały, wodnisty, ale ziemisty, a może z wyraźnym akcentem wetiweru, tworzącym ten dymny, krzemienny efekt reprezentujący kamień? Gdyby był tylko dziwny, odrzuciłbym go jako nie do noszenia dzieło sztuki, ale od samego początku wyraźnie czuć długotrwały i przyjemny cytrusowy akord. Dodatkowo jest tu 'mokra' część z utrwalaczem, przyjemną słodyczą i niespokojną syntetyczną nutą ambry, co dodaje ciepła i naturalizmu, ale w jakiś sposób przyczynia się do jego surowego minimalizmu. Utrzymywał się na mojej skórze przez WIEK, ale nie jest inwazyjny w żaden sposób. Stanowił dla mnie pewne wyzwanie, tak jak wszystkie trzy białe butelki w tej linii. Mniej niż te z wetiwerem i hinoki, chociaż ten jest znacznie łagodniejszy, dlatego zdecydowałem się go nosić. To znaczy... jest w porządku, bardziej mi się podobał w fazie dry down. Gdyby kosztował połowę tej ceny, może bym się nad nim zastanowił?
Ojej... o mój Boże, ten zapach jest cudowny. Niezwykle ciepły, z owocowym, kwiatowym, a nawet kobiecym akcentem, z lekkim akordem karmelu/fudżu, w którym kwiaty zdają się być zawieszone. To nie jest mdlący, Muglerowski, duży, ciężki kwiatowo-gourmand, Widian V oceniany jest na perfekcję w podobny sposób jak Widian II (pamiętam, że jest dość słodki?). To jednak nie cała historia, ponieważ na mojej skórze przechodzi w lekki muszkatołowy akord, a nawet trochę drzewny i skórzany (może sandałowy?), z sugestiami tej pudrowej moreli i waniliowej słodyczy, ale nie dominują nimi. Myślałem, że jestem nim dość zachwycony, również długo się utrzymywał.
Obecnie ponownie odkrywam wiele zapachów od klasycznych domów mody, takich jak Hermes i Chanel, aby ponownie ocenić rzeczy, które naprawdę powinienem już mieć. Gallop to jeden z zapachów, na które natknąłem się, ale nigdy nie miałem okazji poznać go przy jego premierze, jednak butelka zdecydowanie mnie zaintrygowała i dopiero teraz zrozumiałem, że jej kształt ma przypominać strzemię. No tak! haha W każdym razie jestem osobą, która nadaje akordowi skóry bardzo szeroki zakres, więc skłaniam się do włączenia nawet najmniej skórzanych, 'skórzanych' nut. Jednak nie jestem pewien, czy Gallop można tu uwzględnić? Ale jeśli tak... może ma niejasny podton kwiatowo-skórzany? Gdybym powiedział Knize Ten, to byłoby mylące, ale wciągam nos w ten zapach, aby dowiedzieć się, jaki rodzaj skóry może to być? To bardziej to niż cokolwiek innego, ale jeśli musisz tak mocno się wysilać, aby to znaleźć, to akord wyraźnie nie jest wystarczająco wyraźny. Główna część to otwierające nuty, które miałem zamiar opisać jako wodnisty akord figowy, ale to nie figi, a najwyraźniej to, co czuję, to pigwa, więc oto masz. Jest lekki powiew róży i odrobina pudrowych kwiatów. Nie byłem nim szczególnie zachwycony, ale Gallop jest świeży, czysty i nie wydaje się przypominać niczego, z czym miałem do czynienia, więc myślę, że warto spróbować go jeszcze raz.