Oscaryna otwiera się z wow! Naprawdę ekscytuję się zapachem o owocowym kontekście, który tak bardzo lubię. Jest tu wyraźna nuta czarnej porzeczki, nie cassis, ale pozytywna Ribena, w zestawieniu z pudrowymi drzewami i nutą irysa/fiołka/orris z kremowym rdzeniem białych kwiatów, nie wyraźnie jako kwiat pomarańczy, dopóki nie przejdzie w suchą nutę. Słodka, sucha baza waniliowa znowu... przytulna. Wszystko jest miłe i cywilizowane, nic skomplikowanego ani przyspieszającego tętno, ale bardzo mi się podoba.
Oranzo ma naturalną zieleń, której pragnąłem, ale może trochę przesadza z tym? Otwarcie jest trochę jak galbanum, może, i ciężki petitgrain/neroli z charakterystycznym zielonym winoroślą i uczuciem pełzającego bluszczu. To bardziej w stylu wody toaletowej 4711. Jest też lekko pikantny, nawet z niejasną nutą czarnego pieprzu/kawy... serio. Przypomina mi też w pewnym sensie Ninfeo mio Goutala. Potem pojawia się nuta pomarańczy, a akord kwiatu pomarańczy ujawnia się, ale wciąż jest przykryty nadmiarem zieleni i wciąż delikatną kawą. Bardzo ładne. Jak klasyczny petitgrain/białe kwiaty, ale bardziej interesujące. Podobało mi się to.
Helicriss otwiera się ziołowo, trochę sucho, jak tymianek czy coś w tym stylu? Następnie przechodzi w bardzo syntetyczny, drzewny musk, bardziej męski, jeśli wolisz, z nutami cytrusowymi akcentującymi ISO E SUPER oraz delikatnymi curry przyprawami, nasionami kolendry, kuminem i tym podobnymi. Te nuty natychmiast łączą się z moją skórą, ładnie układając się na ultra nowoczesnych, czystych muskach, nadając bardziej „żywy” charakter. Bardzo mi się to podoba i jest dość znajome z escentric molecules, Ormonde Jayne i kilku innych. Podobało mi się.
Natychmiast nazwa trochę to zdradza i powiedziałbym, że zwykła trifekta 'egzotycznych' akordów kwiatowych (kiedy nie jestem pewien, co czuję) to próbuję zgadnąć, czy to jaśmin/tuberosa podkręcone odrobiną ylang? i dziewięć razy na dziesięć mam rację. To jest jednak czystsze, mniej jak skórka banana, woskowe, a bardziej świeże, wodniste, jasne i piżmowe z charakterystyczną wanilią. Jest ładniejsze niż wiele perfum w tym gatunku, ale kluczowo nie dorównuje sublime Embruns d'Ylang od Guerlain. Przepraszam, że ciągle wspominam Guerlain, ale SD naprawdę o to prosiła, wspominając, że jest byłą pracownicą Guerlain, a to byłoby perfum, do którego nieuchronnie bym to porównał, i niestety nawet się do niego nie zbliża dla mnie. To jest takie meh.
To mnie trochę przeraża. To niewygodny zapach i nie wyobrażam sobie, żebym go nosił z powodu połączenia pudrowych kwiatów i dziwnej nuty migdałowej. Jestem pewien, że kiedyś słyszałem, że niektóre trucizny, takie jak strychnina czy cyjanek, pachną/smakują słodko jak migdały (czy to sobie wymyślam?), ale ten ma w sobie tę śmiertelną ciemność, mimo że na powierzchni jest łagodną, apetyczną, piżmową wanilią. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby w tym zapachu był heliotrop, bo zawsze mnie trochę niepokoi. To dziwna rzecz, jak syrena przyzywająca zmęczonego żeglarza, wiesz, że nie powinieneś, ale coś w tobie pragnie tego. Mówiąc to wszystko, jest wiele do pokochania, otwarcie mnie zaskoczyło pięknymi, prawie owocowymi nutami. Moje gusta po prostu nie pozwalają mi na to, ponieważ ostatecznie uważam to za odpychające, mdlące i nie do noszenia. To zabawne, ponieważ w większości przypadków bazy nie są problemem, a nawet najgorsze nuty głowy i serca mogą ustąpić ładnej bazie, ale gdy jest odwrotnie, nie da się uciec od faktu, że mi się to nie podoba.
Dovana to naprawdę opowieść o dwóch częściach i oto dlaczego... Rzadko zdarza mi się spryskać zapach i powiedzieć, że jest natychmiast "zbyt kobiecy" (cokolwiek to znaczy?) i ostatecznie nie dla mnie, ale to jest jedna z takich okazji. Na początku jest też lekko drażniący, przypominający duszący zapach lakieru do włosów i zbyt mocny atak czystości. Chłopcze, jest mocny JEEEZ!!! Osadza się na znacznie przyjemniejszym, może odrobinę irysowym? Owoc dzikiej róży, aldehydy morelowe, pudrowy, lekko mydlany, talk. Przypomina mi trochę zapach Chanel lub Hermes, którego nie mogę zidentyfikować... może Faubourg? Może? Patrząc wstecz, właściwie bym go nosił, ale jeśli otwarcie trwałoby zbyt długo w ten sposób, zdecydowanie bym nie nosił. W końcu pachnie jak świeżo umyte włosy. Więc są tu jakieś ostrzejsze, "tanie" elementy, a następnie bardziej klasycznie przyjemne rzeczy. W sumie daje to "meh".
Dobrze, więc... Przejdźmy do recenzji kolekcji musków od Sylvaine Delacourte i muszę powiedzieć, że ogólnie wszystkie trzy kolekcje wydają mi się nieco niedoskonałe. Na początku myślałem, że to dobra rzemieślnicza robota, stosunkowo dobra jakość w stosunku do ceny, łagodne pochodne Guerlain, ale można by zrobić znacznie gorzej, naśladując Guerlain... jednak w równowadze, z tych kilku, które są dobre, są tu takie (głównie w kolekcji Vanille), które są po prostu nie do noszenia. To była moja pierwsza przygoda z kolekcją musków i powiedziałbym, że to spełnienie marzeń dla miłośników ciepłych, czystych, puszystych, mglistych, rozproszonych zapachów, z próbkami farb o nazwach takich jak 'Cukrowy Migdał', 'Łagodny Sen' i 'Piana Cappuccino'. To jest delikatnie kołyszące się pole jęczmienia, ale nie przed tym, jak otwiera się z pozytywnie świeżą, soczystą nutą figi, dając owocowy i podnoszący na duchu początek tego, co jest leniwym zapachem niedzielnego poranka. Muszę uważać, żeby nie zabrakło mi analogii, bo mam przeczucie, że cała kolekcja będzie taka. Przechodzi w odrobinę owocowego aldehydowego musku w proszku i łagodnego, balsamicznego ambry, a potem BANG!!! Słodka, waniliowa chmura, ambrette w bazie, ale serce jest lekko kwiatowe i pozostaje na dłużej. W rzeczywistości 'baza' jest świeższa i mniej przypomina ambrette, gdy suchy zapach zmienia się ponownie w przezroczystą żywicę i niemal wodny, Angelique Noire. Dla miłośników niskiego wpływu, ładnych i osobistych musków to prawdziwa przyjemność.
Nie jestem osobą bezstronną, aby ocenić ten zapach, ponieważ kocham zarówno perfumiarza, jak i markę oraz szanuję mistrzostwo perfumiarzy Givaudan, z których niektórzy są postrzegani jako stara gwardia, a przynajmniej nowa generacja starej gwardii. Istnieje postrzeganie, że produkują minimalistyczne kompozycje, oparte na zmęczonych i dobrze wydeptanych ścieżkach. Grając adwokata diabła... dokładnie tym jest "She was an Anomaly". Jeśli znasz pracę Andriera, wiesz, czego się spodziewać: irys, delikatny piżmo, pudrowy, ciepły i bardzo minimalistyczny. Dla mnie to pachnie jak akord Grosjmana, oparty na iononie i drewnianym piżmie. Interesującym zwrotem jest to, że ta formuła została stworzona z pomocą maszyny AI 'Carto' Givaudan, która sugeruje perfumiarzom i pozwala im tworzyć perfumy w intuicyjny i interesujący sposób. Witam tego rodzaju innowacje, niektórzy mogą powiedzieć, że to chwyt marketingowy lub być przeciwni takim rzeczom, ale geek we mnie uważa to za naprawdę fajne. Podobno Carto zaleciło zwiększenie dawek niektórych materiałów, aby uczynić je bardziej irysowymi, co na pewno nie jest zachętą, którą Daniela musi słyszeć dwa razy, biorąc pod uwagę, że to preferuje. Otwiera się z takim efektem fiołka, irysa, dość suchym, pudrowym i przypominającym Iso E super, rodzajem miękkiego drewna. Następnie osiada w znacznie cieplejszym, fałszywym orrisie, maślanym i piżmowym, może nawet trochę jak ambrette? Nie jest zbyt ciepły, ale jest zrównoważony. Myślę, że to, co czyni go wyjątkowym, to historia pasjonująco przekazana przez Etienne'a i Oliviera z ELDO. Wciąż nie rozumiem, o co w tym chodzi, ale... haha!
Myślę, że to coś, czego można się spodziewać po Beaufort, jeśli znasz estetykę tej marki. Dymny, mroczny, naturalistyczny, ziemisty – wszystko to jest tu w obfitości. Tak ostry jak wieża kościoła Hawksmoor z surowszym akordem kadzidła, papirusu, dymu z smoły brzozowej i czarnego pieprzu, ale jest w tym coś z natury kremowego i zaokrąglonego. To nie jest zapach, w którym nuty są zamaskowane dymem, element smoły jest traktowany z wprawą. Kyphi to, jak sądzę, staroegipska mieszanka kadzidła (widziałem historyka zapachów, który ją sprzedaje), wydaje się mieć lekką kamforę i ostrość kadzidła oraz krem słodszego myrrh. Wetiver jest zawsze obecny i chociaż jest znacznie bardziej zaokrąglony i wyraźnie lepszy niż cokolwiek, co mógłbym stworzyć, jest podobny w stylu do czegoś, nad czym pracowałem przez kilka miesięcy. To pocieszające, ponieważ wyraźnie jest to dobry kierunek i moje pierwsze doświadczenie z brytyjskim perfumiarzem Pią Long. To przyzwoite.
Osobiście, to mój najmniej ulubiony zapach z kolekcji, ale to tylko kwestia gustu, chociaż w mojej recenzji na Instagramie opisałem go jako 'Pomarańczowy shake n vac'. To ustępuje, a zapach staje się dość przeciętny, kobiecy kwiatowy, ale mydlany, czysty odpowiednik jaśminu. O wiele ładniejszy, gdy całkowicie się wysuszy, ponieważ kremowość kwiatu pomarańczy, która jest w rzeczywistości 'bazą' tego perfumu, zaczyna się ujawniać i jest naprawdę bardzo przyjemna. To nie mój styl, jednak to, co mi się podobało, jest przytłoczone przez rzeczy, które uważam za bardzo przestarzałe.
Otwarcie jest dla mnie słabe, albo pokazuje, jak starannie stworzony jest smak pomarańczy 'shake n vac', albo jak to nie jest? Nie mogę zdecydować? Wyraźna nuta pomarańczy otwiera czysty zapach piżmów i ostro mydlany rodzaj kwiatowego aromatu, który wysycha do czegoś, co wyłania się jako ładny odpowiednik jaśminu. To bardziej 'projektancka' kobieca sprawa, którą wąchałeś milion razy, przynajmniej według moich odczuć... Po kilku godzinach staje się o wiele ładniejszy, gdy to miękki jaśmin i naprawdę można poczuć kremowy kwiat pomarańczy, bardzo przyjemny, ale nie mogę wybaczyć przytłaczania tego całkowicie tańszym klimatem, wciąż nie mój styl.
To jest naprawdę miłe. Miałem wątpliwości, czy stwierdzić, że Osiris nie jest najbardziej tradycyjnym kwiatem pomarańczy, ale po spróbowaniu reszty tej linii muszę powiedzieć, że jest najbardziej konwencjonalny z całej serii, oferując lekką cytrusowość i woskową, białą kwiatową kremowość w swoim rdzeniu. Element, który mnie zaskoczył, to słodka, pudrowa, waniliowa natura otwarcia i pierwszej godziny lub dwóch. Jest bardzo słodki, ale potem pojawia się ładna równowaga prawdziwego akordu pomarańczy i kredowego aldehydu, który zazwyczaj kojarzy się z nutami brzoskwini lub moreli, ale w tym przypadku zdecydowanie ma pomarańczowy klimat. Akord kwiatu pomarańczy w rzeczywistości rośnie, gdy się rozwija, w kierunku bardziej klasycznej, tłustej woskowości, ale jest bardzo stonowany i nigdy nie osiąga poziomu naprawdę ciężkiego kwiatu pomarańczy. Osiris wciąż ma wanilinową, budyniową słodycz, motyw, który jest trochę w stylu L'Art de la Matiere, coś, o czym wspomnę w innych recenzjach tej linii, ponieważ powiązania z Guerlain są dość oczywiste... w pozytywny sposób. To jest dla mnie przyjemne noszenie dzisiaj. :)
hmmmm... Dziwne nuty? Powiedziałbym, że jest to świeży, cytrusowy, koloński zapach, który przechodzi w lawendę i bazowy skórzany szum. Cytrusowe otwarcie jest mgliste i dobrze połączone z pudrową teksturą, która może być geranium, ale Marborough Cologne nie krzyczy geranium w sposób, w jaki nuty tutaj sugerują, że powinien. Z jakiegoś powodu jestem nim zachwycony? To po prostu miękka i przyjemna wersja standardowego męskiego zapachu z lat 60-tych do 90-tych (chociaż ten jest z 1877 roku!!!) Nie mogę uwierzyć, że nigdy go nie próbowałem, aż do teraz, jest super. Może to trochę przesada, ale jeśli uda mi się go kupić naprawdę tanio, uznam to za okazję.
Pamiętam ten zapach unoszący się wokół w latach 90-tych i jestem prawie pewien, że moja mama i / lub siostry posiadały butelkę w pewnym momencie... ale to naprawdę tylko górne nuty, intymne drydown jest mniej znane, ale dla mnie absolutne objawienie. Sam zaniedbałem zainteresowanie nim, ale nie mam pojęcia dlaczego, bo Diuna jest FANTASTYCZNA!!! To znacznie bardziej inspirowane powieścią science fiction Franka Herberta, wysokie wydmy, które często zastanawiałem się, dlaczego męska wersja nie była! Podstawa tego jest znakomita. Potężny, ale iluzoryczny i ciągle zmieniający się. Otwarcie jest prawie jak bardziej gourmand, mniej świeże i wodniste i bardziej gourmand figa (jak ciastko figowe) niż wersja męska. Przechodzi w dojrzały, kwiatowy zapach niesłodzonych, dzikich kwiatów, a nawet lekko wkurzający, drzewny i aldehydowy... ale w naprawdę dobry sposób! Przez cały czas towarzyszy mu jednak naprawdę klasyczne kremowe drewno, jak mieszanka drewna ho, drzewa różanego, drzewa sandałowego i palo santo (bez dziwnej gumy i mięty), które spiskują, aby stworzyć najbardziej soczyście bogate wytrawne, ale zachowujące suchy obraz. Z pewnością jest kobiecy i ma tę seksowną krawędź prosto z kąpieli, jedwabne szaty, dojrzałe, ale nie stare ani duszne. W tym miejscu powinienem być może zaznaczyć, że mój mini to egzemplarz z początku lat dziewięćdziesiątych i nie jestem pewien, jakie przeformułowania przeszedł od tego czasu, ale jestem całkowicie oczarowany. Jest trochę trudny w środkowej części, ale niezwykle interesujący do ponownego odwiedzenia i całkowicie nadający się do noszenia dla tego nostalgicznego dżentelmena z lat 90-tych.
Nie próbowałem nowej reformulacji Julesa (dlaczego jest taka droga?), a moje wspomnienia o oryginale zatarły się w niepamięci, więc dostałem w swoje ręce mini z początku lat 90-tych zarówno wody po goleniu, jak i EDT i muszę powiedzieć, że są SUPERB! Mam prawdziwe zamiłowanie do tej epoki, męskich rzeczy, a Jules daje mi wszystko, co kocham. Wciągająca, mydlana, zielona skóra i doskonale wyważone aromaty, sugestia pudrowego goździka, mchu i podkręconego piżma na otwarciu. To wszystko można znaleźć gdzie indziej, ale u Diora jest w tym pewien blask i błysk. Drydown jest gładki, czysty i mocny, jest rozkoszny i ma swój własny charakter, oddzielony od Kourosa, Quorum, Aramisa i Bijana świata, nie starając się zbytnio być zbyt butch. KOCHAM TO! Szkoda, że butelki vintage są tak drogie, ale być może trzeba będzie dodać je do listy pożądanych. Trwały, wieczny i bardzo dobrze projektuje, nie będąc przy tym nachalnym.
Co za uczta! Ten zapach to absolutna magia. Otwarcie to czysty, świeży imbir, szorstki, ale soczysty i połączony z cytrusową słodyczą. Bardzo szybko wycofuje się do gładkiego, pikantnego łóżka kardamonu. Drzewne nuty nie są szczególnie wyniosłe, bardziej przypominają mi nisko leżący cedr. Kardamon ma duże znaczenie i jest czymś, co lubię używać w moich mieszankach, ale sprawienie, by siedział tak wygodnie, jak w tym zapachu, jest nie lada wyczynem. Część "pionowa" sprawia, że myślisz, że będzie bardziej zielona (mam na myśli, że kardamon jest zielony), ale jest to w jakiś sposób przywołane w bergamotce i ogólnej świeżości, więc nawet nazwa działa dobrze. Uwielbiam go. Jest dyskretny, ale w jakiś sposób emanuje jakością i sprawia wrażenie starannie przemyślanego. Tak więc oczywiste zarzuty ze strony ludzi są następujące: "gdzie jest oud? Charakter tego zapachu, który jest tak dobry, można przypisać temu, ale jeśli szukasz dużego, rażącego oudu, to nie jest to. To jakieś 300 funtów czy coś? Cóż, tak jak powiedziałem, FdB nie jest marką stworzoną dla mnie i naprawdę mam problem z całym "luksusowym" naciskiem. Jednak gdyby perfumy były złe, nie chciałbym nic więcej, niż ich oskarżyć (jestem taki małostkowy) o jakieś nowe szaty cesarza... ale są one wysublimowane na całej planszy i nie jest inaczej. Zapachy tej marki (może z wyjątkiem Santal Complet?), które nie mają "Oud" w tytule, są całkiem ładne, ale nie na poziomie tych oudowych, niezależnie od tego, czy jawnie pachną oudem, czy nie. Mój wniosek jest taki, że oud musi odgrywać rolę w ogólnej "aurze" zapachu, bo inaczej jaki miałby sens?
Czego oczekujesz od AdP, to znakomite cytrusowe otwarcie, a Sakura to ma, z wodnistym, soczystym, niemal zielonym efektem (często kojarzę go z figą), ale jest mocno perfumowana z dominującą nutą kwiatów wiśni od samego początku. Właściwie nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo, przy pierwszym psiknięciu, ale potem jest obciążona świeżymi kwiatami wiśni. Bardzo ładna, tylko trochę kobieca i dla mnie zbyt 'normalna', przypominająca odświeżacze powietrza. To bardziej świadczy o umiejętności i jakości formuły odświeżacza powietrza niż o tym, że jest to słaba kompozycja zapachowa, bo tak nie jest. Nie ma nic złego w funkcjonalnym zapachu, a kwiatowy piżmo i jaśmin sambac (który nie jest szczególnie wyraźny) tylko dodają do tego, co jest bardzo przyjemnym i dobrej jakości, lekkim, letnim kwiatowym zapachem. Noszę go w szczycie jesieni i przynosi trochę słońca w inny, ponury dzień.
Na koniec... Nienawidzę być tak ogólnie negatywnym wobec wspaniałej marki, która zdobyła wyobraźnię perfumiarzy, oraz perfumiarza, którego ogromnie szanuję za jego zaangażowanie w jakość i szacunek dla materiałów. To wszystko jest niezwykle godne podziwu, więc miło jest, gdy naprawdę uważam, że końcowy produkt to doskonale wykonany i noszalny zapach. W tej chwili jestem na etapie lubienia miękkich, 'ładnych' rzeczy, a Plumeria de Orris jest najbliższym 'ładnym' zapachem w agendzie AlD w tej kolekcji. Trochę się też wstydzę, że żadne z cięższych zapachów oud czy skórzanych nie robiły na mnie wrażenia, ponieważ normalnie bardzo lubię takie rzeczy. Myślałem, że premierowe wprowadzenie orris jako materiału było trochę 'francuskie' czy coś w tym stylu dla AlD i Adama, ale to jest prawdziwa przyjemność! Otwarcie ma ten egzotyczny, owocowy kwiatowy zapach, ale jest oswojone przez lekko roślinny aromat przez krótki czas, a naprawdę pudrowe wykończenie daje maślany, słodki skórzany akcent korzenia orris. Jest kwiatowy przez cały czas, ale nie ma tak charakterystycznego frangipani jak niektóre z Bortnikoffa, na przykład, chociaż całkowicie rozumiem, jak ten materiał się tutaj znalazł. Ciekawą częścią jest to, że jest wyraźnie napędzany tym samym zwierzęcym rdzeniem, który mają wszystkie te zapachy, ale nie jest to zbyt oczywiste, dopóki nie wyschnie naprawdę dobrze, jak po 10-12 godzinach. To świadczy o zręcznym podejściu Adama w używaniu castora i/lub substytutu cywetu, ponieważ robi dokładnie to, co powinno, łagodne tło i splecione z orris i kwiatami, daje idealnie lekką, ale wciąż zwierzęcą muskowość. Uważałem, że to było doskonałe.
Każdy, kto jeździł taksówką przed połową lat 2000, mógłby ci powiedzieć, że kierowcy otwarcie palili papierosy z pasażerami w pojeździe (SZOKUJĄCE, TERAZ TO WIEM!!!) Czasami nawet dzieliłem się z nimi skrętem. W każdym razie... wspominając te popielniczki na kółkach, forda Oriona Ghia, futrzane kostki do gry i koralikowe pokrowce na siedzenia, wyobraź sobie stęchły, musty zapach w tym pojeździe, papierosy i miliony tyłków pasażerów w różnych stanach upojenia... cóż, tak właśnie pachnie Wojna i Pokój. (Myślę, że Syberyjskie Lato też mi to przypomniało) Dzięki Bogu za zakazy palenia, ogólne standardy i UBER, bo taksówki były kiedyś piekielnie okropne, a gdybym nie był wtedy palaczem, prawdopodobnie bardziej by mnie to denerwowało. To olfaktorycznie interesujące przedsięwzięcie, materiały są wyraźnie wysokiej jakości i zawierają interesujące aspekty, ale ogólnie perfum jest rozczarowaniem i nie mogę go postrzegać inaczej. Tak gruby i długowieczny jak sam tom, Wojna i Pokój to epicki zapach oud z charakterem jak żaden inny, ale niekoniecznie w pozytywnym sensie. Pachnie stęchlizną i starością, nie jest nawet stajennym czy fekalnym, po prostu trochę stary. Jest jednak głęboko złożony i możesz się w nim zanurzyć w jego ciemnych, ponurych korytarzach, znajdując zapachowe nuggety zainteresowania, jeśli masz na to ochotę. W&P jest bardzo interesujące olfaktorycznie/historycznie, ale nie ma miejsca w mojej garderobie. Nie czuję zbyt wiele róży, jest stłumiona i trochę martwa, ciężka na geraniol (co zazwyczaj uwielbiam), ale może w tym przypadku odrobina dżemowej słodyczy byłaby mile widzianym podniesieniem tego, co jest bardzo ciemnym, zakurzonym przedsięwzięciem. Atomowo mocny i długotrwały, ale nie rozwija się zbytnio na mnie, chociaż w pewnym sensie mnie fascynuje. Teraz... mam tylko małą ilość, kupując zestaw próbek i na szczęście nie kupując w ciemno Antiquity, co rozważałem. Więc nie mam zbyt wiele noszenia za sobą i być może ten zapach to taki, który trzeba nosić kilka razy, aby naprawdę go zrozumieć, a jeśli chcesz odrzucić moją 'recenzję' jako naiwne konto od niedoświadczonego nosa, to w porządku, i przyznaję, że możesz mieć rację?
Może miałem nadzieję, że to weźmie trochę z kwiatowego podejścia, które można znaleźć w Amber Cologne Bortnikoffa/Russian Adama... ale nie. Syberyjskie Lato otwiera się dziwnie owocowym efektem i jaśniejszymi tonami, które na pewno dają letnie wrażenie, ale nie daj się zwieść, bo wkrótce uderzą cię główne motywy. To tak, jakby ktoś przyszedł i polał tę owocową paradę ostrym smakiem, prawie jak efekt octu balsamicznego na truskawkach, to jakoś działa. W rzeczywistości uważam, że rozwijający się piżmo jest nieco przytłaczające i drażniące z kamforą i leśnym akordem na początku, ale staje się bardziej znośne, a nawet w pewnym sensie sympatyczne. Potem wraca do bycia stęchłym, z metalicznym akcentem, po prostu nie mogę znieść noszenia tego. Teraz wierzę, że nie ma tu piżma jelenia i nie chcę być zbyt kaznodziejski, bo nie mogę mówić (kupiłem cywetę i tym podobne w przeszłości), ale cieszę się, że Adam jest gotów badać inne metody produkcji zwierzęcych efektów bazowych, a żeby być sprawiedliwym, te, które wykorzystał w tej kolekcji, były naprawdę dobrze ocenione. Czasami próbuję perfum, które tak wyraźnie mają mnóstwo substytutu cywety, nie delikatnie wplecionego w tkaninę zapachu, ale wrzuconego tam, opadającego na dno i nieustannie bulgoczącego. Syberyjskie lato jest wyważone, ale prawdopodobnie jest moim najmniej ulubionym. Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego chciałbym tak pachnieć? To dla mnie nie do przyjęcia.
Bez wątpienia jest to głęboki zapach, ale biorąc pod uwagę wszystkie starannie dobrane materiały oraz uwagę, jaką im poświęcono, czy ostateczny rezultat jest naprawdę aż tak wspaniały? Nie sądzę. Pozwól, że wstępnie zaznaczę, iż bardzo oczekiwałem tej premiery, ale może te oczekiwania były nierealistyczne? Nie mam nic przeciwko temu zapachowi, otwarcie Antiquity z tymi brzoskwiniowymi aldehydami i akordem miodowej skóry jest naprawdę interesujące i rzeczywiście nie przypomina niczego, co kiedykolwiek wąchałem. W rzeczywistości miód dominuje i tak pachnie przez dobrą godzinę lub dwie. Nie ma jednak iskry, nie ma energii w kompozycji, wydaje mi się płaski i przestarzały, nie jest to intrygujące doświadczenie vintage, które obiecywano. Oud jest wyraźny, ale w rzeczywistości bardzo łagodny pod względem wpływu, bardziej drzewny niż zwierzęcy czy żywiczny, może efekty starzenia od lat 70-tych? Nie daj się wprowadzić w błąd, Antiquity jest mocny i utrzymuje się na skórze przez dni. Niestety nie czuję goździka, byłem ciekaw, jak to się w to wpisuje. Teraz potencjalnie, nie wiem, o czym mówię i to czysto kwestia moich gustów, które nie są zbyt wymagające, a fanfary i uwielbienie Areej le Dore będą trwać niezależnie, możesz samodzielnie wyrobić sobie zdanie na ten temat. Wierz lub nie, z tych czterech to był mój drugi ulubiony, więc wydaje się surowe go krytykować, nie chcę tego robić, ale czuję się zobowiązany, by skomentować moje prawdziwe odczucia. Uważam, że staranność w destylacji i pozyskiwaniu tych materiałów niekoniecznie znajduje odzwierciedlenie w ostatecznym produkcie. Próbowałem kilku wcześniejszych kolekcji i wahają się one od sublime do 'w ogóle tego nie rozumiem?' Głównym powodem, dla którego tego nie rozumiem, jest to, że entuzjaści obsesyjnie skupieni na 'jakości' są gotowi wąchać naprawdę dość zamglone i dziwne zapachy, aby zdobyć kawałek ekskluzywnej luksusowej akcji.
Mam starszą wersję mini tego zapachu (tak jakby?), która najwyraźniej pochodzi z lat 60-tych, ale nie jestem do końca pewien? Nazywa się Eau de Monseiur Balmain i jest absolutnie oszałamiający. Otwarcie to pudrowa cytryna, którą można by uznać za cukierniczą, słodką, może trochę sherbetową cytrynową mżawkę, a moja jest niewątpliwie stara, ale cytrusy trzymają się fantastycznie. Są zielone aspekty cytrusów, petitgrain i ciepłe podbrzusze, które wciąż udaje się zachować świeżość i co najważniejsze nie jest fougere, w rzeczywistości jest to bardziej EDC lub terytorium Chypre. Na finiszu wyczuwalny jest autentyczny mech dębowy, marzenie każdego miłośnika tego zapachu. Najwyraźniej jest to późniejsza wersja, ale początki tego zapachu są naprawdę piękne.
Pamiętam, jak lata temu próbowałem perfum od przyjaciela kolekcjonera Chanel, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek spryskał ten EDT. Jest fantastyczny. Pomimo brzoskwiniowego aldehydu, miodowego, muskowego fuzz, ten zapach jest z natury noszalny dla mężczyzny, przynajmniej dla mnie, może nawet bardziej niż parfum? (pamięć jest niejasna) Baza jest czysta, ale głęboka, znacząca, prawdziwa, szykowna, wszystko to, co dobre w Polge. AKTUALIZACJA: Kupiłem to. Coco EDT jest niesamowite. To nie jest ładny zapach w sensie, że mógłby/ powinien być tak łatwo. Jest kwintesencją Chanel i z pewnością kobiecy, ale na mnie daje tak wiele od owocowego soku morelowego, po jadalną wanilię/tonkę i puder, zamszową skórę.
O mój drogi Valentino. Uomo i jego flankery były całkiem dobre. To nie jest. Nie jest straszne, po prostu sprawia, że wzdychasz z ogromnym rozczarowaniem, zwłaszcza jeśli jesteś znużony przemysłem perfumeryjnym i perfumiarzami, którzy wydają się wymieniać różne i żywe kombinacje nut, ale ciekawie mieszają je wszystkie razem i wychodzą takie same. To ma smak, nie tylko teraz, ale i kilka lat temu. Nie jestem fanem.
Proszę, proszę, proszę, bądź dobry. Kocham Comme des Garçons, nawet w ich słabszych momentach są innowacyjni i zdaje się, że tworzą rzeczy, które zostały przesłane w czasie z jakiejś dystopijnej przyszłości. Ciemny echa. Ostrzeżenie, że ludzie (lub symbiotyczne organizmy cyborgów?) będą pachnieć plastikiem i mokrym cementem. Nie mogę się doczekać, szczerze mówiąc! Tak, kocham CdG, ale ostatnie kilka zapachów mnie nie porwało, Blackpepper i Concrete... Naprawdę mam nadzieję, że Copper to coś, co będę musiał zdobyć.
To dla mnie CdG naprawdę wróciło na właściwe tory, tylko z tą linią (w butelkach w kształcie kamyków), rozumiesz. To nie tak, że Concrete i Blackpepper były złe, ale były po prostu... w porządku i nie oddawały awangardowego, futurystycznego i funky, artystycznego charakteru marki, a z pewnością innych wydaniach. To dla mnie uosabia Comme des Garçons. Copper nie ma tematów kadzidła, ale ostrość i dymny akcent wciąż pochodzą z żywic, a przez kompozycję przebija się przezroczysty, zielony i metaliczny galbanum, wprowadzając tę ostrość. Ma połączenie moich ulubionych nut głowy w postaci czarnej porzeczki, różowego pieprzu i imbiru, które są wyraźne i w sumie nadają główny akcent i wibracyjną energię temu perfumowi. Dry down jest naprawdę intensywny, mroczny, żywiczny i z ciężkim akcentem mirry, która ma niezrównaną jakość. Wyjątkowy! Całkowicie i absolutnie wyjątkowy. Nie tylko go kocham, po prostu cieszę się, że istnieje i że Comme des Garçons wciąż wstrząsają drzewem percepcji.