Otwarcie przypomina mi bardzo Lover's Tale z powodu mocnego, maślanego, naturalnie pachnącego irysa, ale potem staje się bardziej wilgotne i zielone. To świetne, ale nie potrzebuję obu. Mimo to, każdy zapach, który doświadczyłem od tej marki, był doskonały, prawdziwy coup de cœur dla mnie.
To jest fantastyczne. Myślę, że to mój ulubiony zapach z linii Franceski? Mimo że pachnie niezwykle znajomo, może po prostu jestem stworzeniem przyzwyczajenia? To dość klasyczne chypre/fougère i ma otwarcie w stylu wody kolońskiej, ostre nuty, ale z doskonałymi składnikami. A mianowicie cytrusy na początku, zielony, ziołowy bergamot w połączeniu z mchem dębowym oraz irysem i bardziej wyraźnym drewnem wetiwerowym. Francesca jest mistrzynią akordów skórzanych i praktycznie każdy zapach ma zupełnie inny charakter skóry. Estruscan water jest bardziej klasycznie w aromatycznym stylu VC&A, aramis, safari... w takim rodzaju. Jest jednak lekki i może nieco bardziej surowy i autentyczny lub po prostu mniej wyrafinowany niż klasyczne zapachy projektantów o podobnym charakterze. Myślę, że świeżość w tym naprawdę podnosi jego wartość i daje mile widziany powiew świeżego powietrza w porównaniu do niektórych bardziej klaustrofobicznych kreacji w jej repertuarze.
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy

Etruscan Water czerpie inspirację częściowo z ciężkich od mchu cytrynowego wód kolońskich ze złotego wieku męskiej perfumerii, ale także z osobistych wspomnień Bianchi z włoskiego lata dorastania na południu Toskanii. To zapach, który przenosi Cię w miejsce wolne od zmartwień i wątpliwości, a jako ktoś, kto spędził wiele lat w basenie Morza Śródziemnego, wydaje mi się bardzo wyjątkowy. Bianchi opisuje krótki spacer przez las, aby dostać się na małą zatoczkę plażową, z przytłaczającym zapachem suchej śródziemnomorskiej roślinności reagującej na ciepło - nie jest to zapach, który można opisać, ale tylko samemu doświadczyć, jednak Bianchi pięknie go tutaj odtworzył. Gama orzeźwiających owoców cytrusowych i ambry reprezentuje subtelny słony strumień morza, który koi skórę muśniętą słońcem. Wszystko to spoczywa na pięknej bazie skórzastego labdanum i dużej dawki mchu dębowego. Ten zapach jest absolutnie wysublimowany, stanowi znaczący krok od zwykłych ciemnych, ciężkich i erotycznych zapachów Bianchi, a mimo to jest jednym z moich absolutnie ulubionych. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że jest to absolutne arcydzieło, doskonale odtwarzające tak szczególne wspomnienie, które wielu z nas w Europie może powiązać z określonym czasem i miejscem w naszych wspomnieniach.