To wydaje się dość podobne do ostatniego fougere, ale z kluczowymi różnicami - ciepło jest od razu wyczuwalne, a całość wydaje się nieco mniej złożona. Więcej wyczuwalnej nuty gałki muszkatołowej oraz zwykłego bergamotu, cytryny i elemi, stonowana sosna i mech, ale z odrobiną bardziej klasycznego męskiego fougere, które przechodzi w nie tak hiperzielony zapach, lecz bardziej skórzany, po goleniu, pełen lat osiemdziesiątych, a może więcej mchu, gdy się osadza. Jest przyjemny.
Wow! Sultan znowu zachwyca swoimi kompozycjami, co jest prawdziwą ucztą dla fanów perfum, ponieważ wyraźnie łączy składniki z taką umiejętnością i pasją. Nie czuję potrzeby, aby komplementować go na siłę, ale żaden z tych attarów nie jest dominujący w jednej nucie, niezależnie od tego, jak skomplikowana ta nuta może być. To rzadkość w świecie tych olejków, aby być tak płodnym w mieszaniu elementów i nie uzyskiwać błotnistych lub nieostrych zapachów. Wszystkie mają jasność i klarowność. To otwarcie fougère z zieloną cytryną i limonką, musującą z elemi i sosną. Ogólne odczucie jest tak zielone jak sam attar i natychmiast przenosi mnie z powrotem do dzieciństwa. Nie jestem pewien, czy to moje, czy z poprzedniego życia, czy może fantazja? Ale czuję, że to coś, co doświadczyłem, czy to na jawie, czy w stanie snu. Dziwnie czyste i przypominające górskie powietrze, technicolor wzgórz i szczytów górskich w dźwiękach muzyki, ale z mydlanym leśnym dnem i mchem na korze z świeżym grzybem wystającym... co daje niemal psychotropowy efekt. Element dębowego mchu jest obecny, ale nie tak silny, jak myślałem, że może być, ale to znowu świadczy o połączeniu wielu materiałów. Czy jest tam kumaryna lub ciepło tonki? To pytanie, które trzeba zadać przy fougère, czy zastępuje to słodkie ciepło czymś innym, a ja powiedziałbym, że prawdopodobnie tak, ale nie jest to tak wyczuwalne, chociaż w końcowej fazie rozwija się w piękny ciepły zapach na skórze z najdelikatniejszą, ledwie wyczuwalną nutą kawy. Uważam, że to fantastyczne i jedno z kilku fougère, które Sultan ma w swojej kolekcji, z których niektóre wykorzystują tańsze materiały.
Wow! To oszałamiająca, natychmiast przyciągająca uwagę eksplozja kwiatów, z nocnym kwitnieniem, które doskonale pasuje do nazwy. Chociaż wyraźnie nie dominuje w niej kwiat pomarańczy, czuję go w otwarciu wyraźnie jak dzwon. Zawsze otoczony bogatą gardenia/tuberozą, która narasta na mojej skórze i jest tuż po tej stronie wnętrza skórki banana i gumy balonowej. Gdyby to była guma balonowa, byłaby to najbardziej egzotyczna, całkowicie naturalna guma balonowa z Fortnum & Mason czy coś w tym stylu? To ZUPEŁNIE nie mój klimat, a mimo to uważam to za niewiarygodnie piękne... jest oszałamiające, naprawdę jest. Gdy wysycha, czuję się jakby to były resztki miodowego, kwiatowego perfumu na dobrze noszonej kurtce, z dodatkiem stęchłego dymu papierosowego... moja dziewczyna! i prawie wodny ozon, może odrobina chlorowanej wody w basenie, ale tylko powiew gazów w powietrzu otaczającym pachnącą, białą kwiatową boginię. Więc podsumowując, ta bogini to buntownicza, rockowa ratowniczka, w skórzanej kurtce, paląca papierosy, dmuchająca bańki z drogą gumą, pijąca koktajl z kwiatów pomarańczy z północnej Afryki i jedząca banana, podczas gdy nosi bandytę czy coś? To nokaut. Po prostu trzeba spróbować.
Jakiś czas temu, z daleka, dziwnie przyciągnęła mnie ta perfuma wśród bardziej wyszukanych niszowych zapachów i po prostu założyłem, że to jeden z nich, ze względu na uderzającą butelkę. Jednak natychmiast odrzucił mnie fakt, że to Dylan Blue dla kobiet, z powodu całkowitej apatii spowodowanej męską wersją tej linii. Nie jest 'zły' jako taki, to po prostu krystalizacja wszystkiego, co jest bez wyobraźni nudne w zapachach od projektantów. Tak czy inaczej, przeszukiwanie szaf Fragrantica to prawdziwe zjawisko, a coś, co nazwałem 'społecznie akceptowalnym przeszukiwaniem zapachów' w ostatniej dyskusji na forum. W każdym razie, przyglądałem się jednemu profilowi, który był pełen vintage Guerlainów oraz znanych i ważnych niszowych i niezależnych zapachów, a wśród nich ta lśniąca flakonik, więc pomyślałem, że najlepiej będzie go spróbować. Ten flakon na początek wygląda świetnie i naprawdę się wyróżnia, chociaż przypomina również urnę. Połowę czasu spodziewałem się, że zostanę upomniany, gdy spróbuję go spryskać, a potem jakieś nieszczęśliwe prochy wyleją się na zewnątrz! Nic z tego... tylko perfumy i hiper-feministyczne perfumy. Jestem otwarty na kwiaty do pewnego stopnia i z perspektywy DIY perfumiarza muszę spróbować dostrzec zasługi lub technikę za wszystkim, niezależnie od tego, czy chciałbym je nosić, czy nie. Tak więc, mając to na uwadze, na początku czułem się bombardowany owocowymi melonami i czarnym bzem, białymi kwiatami i hiperczystym, pudrowym zapachem. To nowoczesny aromatyczny proszek chemiczny, nie miękka żywica ani kuszący proszek piżmowy, raczej świeży i jasny. Często opisuję takie rzeczy jako mające nutę dzikiej róży, gdy ich nie mają, ale tutaj jest to faktycznie wymienione w nutach, więc czuję się usprawiedliwiony. Gdy się osadza, dla mnie to jaśmin/muguet z odrobiną zieleni i lekką wilgotnością i nic bardziej ekscytującego niż to. W fazie dry down było lepiej, ale szczerze mówiąc, wziąłem prysznic i poszedłem spać, nie zwracając zbytniej uwagi na rozwój. Jednak zauważyłem, że na moich ubraniach następnego dnia pozostał naprawdę woskowy, lekko nieprzyjemny zapach kremu do rąk, ta kombinacja białych kwiatów i akwatycznej nuty kalonowej, ale TYLKO z daleka. Kiedy zbliżasz nos do prawdziwego powąchania, resztki całkowicie się zmieniają (jak 180) i w rzeczywistości są bardzo przyjemnym jaśminem, który teraz jest znacznie bardziej zaokrąglony i ma nawet łagodną jakość idoliczną, ale wciąż z tym świeżym i czystym humorem bazy/średniej, ale bardziej oswojonym i trochę cieplejszym. Teraz poświęciłem sporo czasu na mówienie o zapachu, który naprawdę nie wnosi wiele nowego do stołu, ale jeśli lubisz ten klimat i chcesz czegoś, co ostatecznie uważam za dobrze wykonane i trwałe, to Dylan Blue jest realną opcją.
To wspaniała kompozycja zapachowa z odważnym, pikantnym otwarciem tolu/cynamonu, które ustępuje miejsca niemal lekkim i przezroczystym akordom bursztynu, które na początku wydają się nieco rozczarowujące... przynajmniej na początku. Jednak Bapteme to podstępny, cichutki bursztyn, który stopniowo buduje się do crescendo prawie całkowitego, lepkiego zanurzenia w bursztynie. Nie staje się zbyt ciężkim gourmandem (kakao benzoinu), ani zbyt waniliowym czy kadzidlanym w stylu TF AA (dominujący labdanum), ani nie przybiera postaci starych, zakurzonych książek/biblioteki. To średni bursztyn, łączący równowagę tych nut z innym rodzajem, bardziej powietrznym, naturalnym oddechem ambergirs, z delikatną słonością. Ma również bardzo subtelny (ale zawsze obecny) akcent róży i geranium, co dopełnia całą asocjację Ambre Nuit, którą również odczuwam w tym zapachu. Ogólna jakość przypomina mi również Profumum Roma Aurea i Fiori, ale brakuje mu nieco trwałości i ogólnej obecności, aby wprowadzić go do kręgu elitarnych bursztynów. To, co ma na swoją korzyść, to bardzo dobra cena 110 funtów za 100 ml, a ja jestem skoncentrowany na wydajności, więc mogę to zignorować w każdym razie, po prostu uznałem, że warto to wspomnieć dla tych, którzy to biorą pod uwagę. Silne wydanie od Phaedon, moim skromnym zdaniem, zdecydowanie warte sprawdzenia. :)
Z szacunkiem do ostatniego posta muszę się nie zgodzić. Nie jest trudno czegoś nie lubić. Po spróbowaniu nowej wersji Grain de Soleil, która z pamięci wydaje się nieco zniekształcona (z pewnością butelka była), od razu uderzyło mnie to jako coś z jasnym, lekkim otwarciem. Nuty czarnej porzeczki, cassis są ostre i pachną praktycznie jak baza cassis używana w wielu perfumach, często łączona z różą. Tutaj to pachnie jak coś, co powinno aromatyzować dom w dyfuzorze z patyczkami lub być rozpylane z budżetowej puszki aerozolowej. Nie chcę być tak redukcyjny wobec prestiżowej instytucji z Grasse, jaką jest Fragonard, ponieważ generalnie lubię wszystko, co kiedykolwiek próbowałem, ale to mnie nie porwało. Ma bazę i interesującą transformację w bazie, całkowicie zmieniając się w bardziej rozpoznawalny i drzewny rodzaj perfum. (raczej niż odświeżacz powietrza) Nie chcę go nienawidzić, ponieważ wydaje mi się dziwnie imponujące, ale nie noszalne dla mnie.
Pomarańcza i oud. To mocne otwarcie obu oraz bergamotki (która dla mnie jest niezbędna w każdym cytrusowym otwarciu, nawet jeśli jest bardziej skoncentrowana na pomarańczy) jest bardzo interesujące, ponieważ sam bawiłem się czymś podobnym i myślałem, że oud naprawdę może zadziałać. Co za niespodzianka? Pasha to zrobił i działa. Zwierzęcy zapach oudu jest krótkotrwały na początku, ale element pomarańczy/mandarynki utrzymuje się, podczas gdy żywiczna, drzewna natura wychodzi na wierzch. Jest też woskowy element kwiatu pomarańczy, byłbym ciekaw, czy wzmocnił swoje absolutne olejki z kwiatu pomarańczy akordem kwiatu pomarańczy zbudowanym z syntetyków? Tak to wygląda, ponownie odzwierciedlając moje własne wysiłki. Dry down ma marginalnie czekoladowy bursztyn, prawdopodobnie z benzoesu, który ma tę waniliowo-kakaową nutę... ponownie dobrze współpracując z pomarańczą. To naprawdę miłe i oryginalne, elementy nie są zbyt skomplikowane, ale mają swój własny poziom wrodzonej złożoności, co sprawia, że całość jest intrygująca przez cały czas. Niech żyje oud!
Zrobienie kroku w tył od tego zapachu. Otworzenie wydaje się prawie fougere zielone w zabawny sposób. Nie jestem pewien, co się z tym dzieje? To dziwne. Więcej dominacji irysa/orris, ale jest bardzo mokre i ziołowe. Dziwne, ponieważ gdy wąchasz przestrzeń zapachową tego attaru z butelki (lub próbki w moim przypadku), jest niesamowicie słodkie i niezwykle bujne, a jednak szybko na skórze staje się suche i niepokojące dla mnie. Nie różni się to zbytnio od irisoir, ale na tyle, że wolę ten drugi.
Zazwyczaj nie jestem fanem wosku pszczelego (ani miodu, prawdę mówiąc?), ale w zeszłym roku przekonał mnie Slowdive. Rozumiem jednak, że miód i wosk pszczeli są zmienne w tym sensie, że wiele materiałów zależy od źródła, ekstrakcji... niezliczonych czynników! Tak czy inaczej, zawsze jestem otwarty na to, by je polubić i muszę powiedzieć, że to jeden z najlepszych przykładów zapachu miodu/wosku pszczelego, jakie można sobie wyobrazić. To sublime! Miodowy początek jest DOSKONALE wyważony i zmieszany na absolutnie elitarnym poziomie z różą, szafranem i najbardziej komplementującym partnerem dla niego... tytoniem z jego wrodzonymi gorzkimi i słodkimi nutami. Wysycha do łagodnego, nie mdlącego, ale słodkiego, bogatego... wełnianego, pocieszającego zapachu. Mówiąc o wszystkich tych pozytywnych rzeczach... to nie jest Slowdive. To niesie ze sobą wschodni attar, wrażliwość (może w róży i szafranie?) i po prostu nie jest wystarczająco nowoczesne, bym mógł to nosić lub uzasadnić zakup. Naprawdę, naprawdę, naprawdę dobre jednak!
To jest wow! od mnie. Animalistyczny, ale gładki dominujący oud z śladami róż i luksusowego piżma. Sam charakter oudu niesie całość, zaczynając od łagodnego kambodżańskiego sera lub prawdziwego zapachu cywetu, który natychmiast przechodzi w ciemne, drzewne, żywiczne tony. Al Hareem to głównie oud w moim odczuciu, ale róża rozwija się w miarę wysychania, nigdy nie osiągając tego, co można by nazwać 'słodkim'. Jako ktoś, kto ma kilka oudowych attarów, to jest znajome, potężne, ale w żadnym wypadku nie jest to najbardziej animalistyczny ani najpotężniejszy oud, jaki możesz poczuć. To jest wyraźnie wysokiej jakości (nie jestem pewien, czy cały oud Pashy pochodzi z Ensar?) i kiedy masz na to nastrój, to po prostu perfekcja. Wspaniałe.
Zachwycające! (na początku) To mało prawdopodobny ulubieniec w postaci czegoś w rodzaju gourmand attaru, bardzo słodkie otwarcie cytrusami i żelkami, z alkoholem w kadzidle, a potem drzewami. To oszałamiająca i bogata kompozycja, muszę powiedzieć, że bardziej podoba mi się otwarcie niż to, co następuje później, ale staje się bardziej zaokrąglona, dojrzała, mniej słodka. Trudniej opisać nuty i sklasyfikować. Mimo to mi się podoba.
To bez wątpienia imponujący attar, ale połączenie masywnej tuberozy i wetiweru jest komplementarne, ale otwiera się dla mnie na granicy nieprzyjemności, ponieważ jest TAK woskowe i gęste, a z ziemistością wetiweru przypomina mi to bardziej kwiatowy taniec wetiweru Andy'ego Tauera. Jest tu dziwna nuta przypominająca rumianku, może pochodząca z wetiweru? Interesujące jest zauważyć jakość i ilość ambry w tej kompozycji. Materiały tuberozy są dość zróżnicowane z ograniczonego doświadczenia, które posiadam, na przykład materiał z Effleurage całkowicie zmienił moje postrzeganie tuberozy, a to samo dotyczy wetiweru, nie chodzi tylko o duży dymny Java i haitańskie rzeczy. Efekt woskowy, przypominający krem do rąk, jest ograniczany w miarę rozwoju, ale wciąż jest dla mnie nieco nieustępliwy, miłośnicy białych kwiatów i wetiweru prawdopodobnie będą zachwyceni tym zapachem, jest znakomity, po prostu nie w moim guście.
Otwiera się jasno i wesoło z dżemową słodyczą, a następnie pojawia się bardziej zdegenerowana róża geraniolowa, tworząc ładne połączenie słodkiego i suchego/ziołowego. Szczerze mówiąc, kompozycja jest zdominowana przez różę (na początku), a jedynym wsparciem, które dostrzegam, jest łagodna słodycz miodu na początku oraz delikatny powiew ambry i oudu w fazie końcowej. Nie zrozumcie mnie źle, wszystko to sprzyja stworzeniu wystarczającej złożoności w perfumach z absolutem róży, które same w sobie mają wiele do zaoferowania, ale nie przemawia do mnie tak bardzo jak niektóre inne. Myślę, że fakt, że ambra jest rozpoznawalna w fazie końcowej, jest interesujący. To świetne, ale nie zmienia życia.
W otwarciu wyczuwam rodzaj kakao, czekoladową nutę, a wsparcie heliotropu dodaje do tego mdłego, słodkiego wrażenia, doskonale zestawionego z ziemistymi akcentami. Ma w sobie wrażenie klasycznego irysa/orris, bardzo bogatego, ale lekko ziołowego, nie próbowałem Iris Gris, ale ten zapach wydaje się przestarzały (w dobrym sensie). Ładna kompozycja, jedna z bardziej stonowanych attarów w kolekcji, otwierająca się odważnie, a następnie znacznie łagodniejąca, a z tak wieloma innymi rzeczami do pokochania, nie wyróżnia się, ale to nie znaczy, że nie jest genialna, bo zdecydowanie jest.
Jeśli chodzi o autentyczne zapachy mirry, to ten jest całkiem dobry i rzadko można spotkać coś, co ukazuje bardziej nietypową, suchą, medyczną stronę żywic, co bardzo dobrze pasuje do starożytnego motywu marki. Otwarcie to odważne stwierdzenie przyprawowe z cynamonu, ale jest ładnie stonowane w pewnego rodzaju 'akord' z nutą gałki muszkatołowej, która nie dominuje nad żadną z nich, co stanowi dobry balans. Jest to jednak trochę chaotyczne, niespójne i bardzo 'indy' (co innego mogę oczekiwać od indy?). Nie miałem oczekiwań, że Peter będzie Thierry Wasserem przy swoim pierwszym podejściu, ale spójrzmy prawdzie w oczy, facet dużo mówił na swoim kanale youtube, a wszystko, co mniej niż zmieniająca życie genialność, na pewno będzie rozczarowaniem. Dendera jest dobra, nie zrozumcie mnie źle, sposób, w jaki osiada na tym zapachu opoponaksu/mirry i irysa, jest przyjemny w noszeniu, pikantne otwarcie jest ładnie ulotne (około 30 minut nut górnych) i przechodzi w główną część zapachu. Nie dostrzegam wyraźnie oudu (co było kolejnym zaskoczeniem), ale nie mam wątpliwości, że trzyma to wszystko razem. Za pierwszym razem, gdy go nałożyłem, oprócz pikantnego otwarcia, znalazłem ostry, żywiczny zapach drewna (jak cedr atlantycki lub olibanum), prawie kamforowy, ale przy drugim nałożeniu został zastąpiony bardziej wyraźną mirrą od samego początku. (dlatego zawsze powinieneś próbować kilka razy, jeśli możesz) Jest tu wiele rzeczy do polubienia, ale coś w tym nie do końca się ze sobą łączy i nie przemówiło do mnie osobiście w sposób, w jaki miałem nadzieję. Zachowuje się jak 'prawdziwy' perfum, wyraźnie są nuty górne, środkowe i bazowe, a trwałość jest bardzo dobra. Warto powąchać, ale mnie nie chwycił.
Bardzo trudno jest mi wyrazić moje uczucia dotyczące tego perfumu, ponieważ są one tak rozbieżne, ale użycie frazy „miłość/nienawiść” to niedopowiedzenie. Negatywy to to, że nie mogłem nosić Gaea, i to nie z powodu nut miodowych, które w rzeczywistości uważam za bardzo ładne w tym dużym, odważnym, autentycznym kontekście w zestawieniu z atomową owocową nutą tutaj. To ten syropowaty, hiper ananasowy zapach żujących batonów owocowych (czy coś w tym stylu?), który ostatecznie osiada i ustępuje do pewnego stopnia, ale wciąż czyni go dla mnie wielkim „nie”. Teraz pozytywy to to, że powiedziałem „wow!” Kiedy pierwszy raz go spryskałem, ponieważ z technicznego i oryginalnego punktu widzenia jest natychmiast przykuwający uwagę, odważny i robi duże wrażenie, przekazując jednocześnie kilka pomysłów olfaktorycznych i sprawia wrażenie warstwowej kompozycji, a nie gromadnej, wielkiej Indy lump. Jak wspomniałem, Gaea staje się przytłaczająca (według moich gustów) krótko po tym, ale przez cały czas czuję bazę, zielony podszyt powoli wkradający się w owocowe/miodowe wibracje, dodając naturalistyczną warstwę. Najlepsze jest to, że baza, poczekaj, aż się ustabilizuje, i tam czekają nagrody do odkrycia. Rzadko zdarza się, że rzeczywiście czujesz ambra w perfumach, jest bardziej fixatywem lub środkiem ekscytującym, który poprawia KAŻDĄ kompozycję, niezależnie od tego, czy czujesz to wyraźnie, czy nie. Tutaj jednak czujesz, niejasny maślany, zwierzęcy ślinę, oddech na ciepłej skórze. Ostatecznie to nie dla mnie, ale bardzo, bardzo interesujące, jestem ciekaw, jaką mieszankę materiałów Peter użył do stworzenia owocowego akordu tutaj? Na początku jest bardzo intensywny, ale ustępuje dość łagodnie (na szczęście) i długo się utrzymuje. Aktualizacja: Ten niejasny zwierzęcy ambra staje się nieco bardziej skankowaty i odcienie zamiennika cywetu oraz brudniejszy element ambry, który w większości jest całkowicie przykryty owocowym, miodowym otwarciem i większością doświadczenia noszenia.
Cóż, Voyage od Hiram Green jest uderzający w ten sam sposób, w jaki wszystko od Hiram jest, naturalne piękno jest natychmiast widoczne. Dla mnie kwiaty są żywe na początku, ale to dalekie od zapachu kwiatowego. Pachnie lekko owocowym, miodowym tuberozą/jasminem, ale brakuje mu mocy lub charakteru któregoś z nich, a jednak w jakiś sposób je przywołuje, co dla mnie jest pozytywne, nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę wprowadzać w błąd miłośników tuberozy, to nie to, ani nie jest to zapach skoncentrowany na kwiatach, ponieważ nawet na początku dostrzegłem to, co wydawało mi się tonką, absolutnie, jak w dzień. Nie jest to tutaj wymienione (nie że to cokolwiek znaczy, Fragrantica jest czasami tak dokładna jak Nostradamus), ale wanilia jest i muszę powiedzieć, że gdy wszystko inne zniknęło po wielu godzinach, pachnie jak najpiękniejsza i najprostsza nuta wanilii. Przed tym jednak to brudna wanilia, która moim zdaniem jest prawdopodobnie bardzo wysokiej jakości naturalną wanilią wzmocnioną izolowaną kumaryną lub rzeczywiście absolutem tonki. Jest wspaniała i w swoim użyciu tutaj przypomina prawdziwą ciepłą bazę fougere, pozwalając zielonym nutom lub w tym przypadku kwiatowym, ambrowym orientalnym nutom błyszczeć, ale działając w bardziej przejrzysty sposób. Uwielbiam to, nie wiem, jak wyglądała oryginalna podróż, ale ta jest dość wyjątkowa, powiedziałbym.
Plaga i zaraza są na nas! Morze będzie wrzeć, chmary szarańczy i całe to biblijne gówno, ziemia otwierająca się i uwalniająca demony do naszego śmiertelnego królestwa, wiesz? To wszystko. Dlaczego?? Bo jest zapach Diesel, który naprawdę mi się podoba!!!! (Cóż, uważam, że jest do przyjęcia) Cóż, dokładniej mówiąc, to linia 'OTB', ponieważ mieli te kartonowe mleczne zapachy w przeszłości, które były całkiem dobre. W każdym razie nienawidziłem reszty, z wyjątkiem tego i może tego kamuflażowego sprzed kilku lat? Ten ma podobny charakter, właściwie owocowe otwarcie, przechodzące w drzewny musk z nutami ciepła. Nie jest świetny, ale jest w porządku, byłem dość zszokowany.
Ten zapach otwiera się drzewnymi nutami z cytrusową mieszanką, może to znowu grejpfrut? Właściwie myślę, że w tle jest pieprzny, lekko wędzony akcent cedru, a gdyby to były tylko cedr i cytrusy, prawdopodobnie oskarżyłbym go o nudę lub banał, więc nie mogę mieć obu rzeczy. (Cóż, w rzeczywistości możesz po prostu stworzyć lepszy zapach!!) Jednak wanilia sprawia, że całość jest trochę rozmyta... nie czuję się obrażony, po prostu mi się to nie podoba i nie jestem fanem.
Prawie straciłem wolę życia, kończąc moje recenzje tej kolekcji, ponieważ waniliowe zapachy po prostu nie są takie dobre. Vanori otwiera się wystarczająco przyjemnie świeżym, ostrym i gorzkim grejpfrutem. Jest tu chemiczny aromat, który znam, ale w tej chwili nie mogę go zidentyfikować; w drewnianym kontekście wydaje się męski, ale to nie ratuje tego zapachu. W mojej skromnej opinii wydaje się źle oceniony (z czym jestem pewien, że wiele osób się nie zgodzi), zwłaszcza po zniknięciu początkowej świeżości. Nie potrafi zdecydować, czy chce podążać w kierunku drzewnym, aromatycznym, czy marnieć w mdlącym, balzamicznym waniliowym piekle? Gdy się ustabilizuje, w bazie pojawia się przytulny drewniany zapach, znajomy i lekko balsamiczny, prawie gumowy, ale mimo tej przytulnej ciepłoty... nie jest to atrakcyjne. Kilka z muszkowych zapachów uchwyciło ducha waniliowych, ciężkich propozycji Guerlain, a zauważyłem, że ktoś porównał to do Angelique Noire poniżej, przepraszam Angelique Noire, to nie jest to. Szkoda.
Spójrz na nuty wymienione tutaj, a pokażę ci szczęśliwego mężczyznę, który oczekuje pięknego, kremowego, owocowego zapachu... ale nie. Jak można tak bardzo zepsuć wanilię? Szczególnie gdy cała linia nawiązuje do popularnych, waniliowych formuł Guerlain? Nie rozumiem? Valkyrie otwiera się fantastycznie i naprawdę myślałem, że to odpowiednik Oranzo i Helicriss, ponieważ jest ziołowy, aromatyczny, lekko zielony i męski, co bardzo mi się podoba, zwłaszcza w połączeniu z waniliowym tłem, mogłoby być interesujące. Jednak jest bardzo krótkotrwały i szybko osiada w mdlącym rytmie ohydnego, taniego, żółtego budyniu, słodyczy z karmelem maltolowym. Chciałbym rzeczywiście skutecznie wykorzystać maltol/etylo maltol lub bisabolen w formule, ponieważ śladowe efekty prawdopodobnie robią cuda w zapachach, których nawet nie wyczuwasz. To jest klucz, ale mieszanie, zgaduję? Kiedy postrzegasz, ale nie możesz ich wyraźnie poczuć. W tym przypadku nie ma wystarczająco dużo, aby zamaskować efekt vape pen. Przyznam, że po 6,5 godzinach miękki musk/wanilia na moich ubraniach jest trochę lepszy, albo mój nos jest zmęczony i po prostu machnął małą białą flagą, zaakceptował porażkę i pogodził się z nieuchronnością wąchania w ten sposób dzisiaj, niezależnie od tego, czy mi się to podoba, czy nie. Kup bilet, jedź na przejażdżkę.
Wcześniej czułem coś podobnego do Vangelis i jego pikantne otwarcie prowadzi do balsamicznej, bursztynowej tekstury, ale znów coś jest nie tak z tą kompozycją. Ma medyczny, gumowy efekt na tle wywołującej odruch wymiotny, letniej, chwiejnej konsystencji źle przygotowanej waniliowej panna cotty. Na chwilę przyciąga mnie żywiczna, sucha nuta przypraw, ale muszę być silny i trzymać się tego, co bym nosił, a to nie jest to.
Zaczynam od mojego ulubionego zapachu z tej kolekcji, więc recenzje będą tylko gorsze, ludzie. Muszę powiedzieć, że kolekcja Vanille jest w całości dość kiepska, co mnie bardzo zaskoczyło, biorąc pod uwagę pewne podobieństwa do linii L'art Matiere Guerlain, których przebłyski można znaleźć w liniach musku i kwiatu pomarańczy... ale dziwnie nie w tej, w której można by się tego spodziewać, czyli w kolekcji waniliowej. Vahina (uważaj, aby nie popełnić literówki, 'G' jest niebezpiecznie blisko 'H') dosłownie pachnie jak Dramduie lub szczególnie ciężko pracujący barman, Screwdriver w otwarciu to mieszanka pomarańczy i oddechu alkoholu. Jest tam neroli/zielona ziołowa nuta, która odświeża całość, ale ogólnie, gdy się ustabilizuje, ma ten musujący, słodki vibe od Ozkan w kolekcji kwiatu pomarańczy. Ten zapach prawdopodobnie jest najlepszy z waniliowych, wanilia jest zawsze obecna i odświeżona syntetycznym, ulotnym otwarciem, ale jest bardziej zabawny niż reszta i umiarkowanie znośny do noszenia.
ozkan otwiera się jak musujące cukierki ‘Refresher’ lub ‘Love Hearts’, kredowe, efervescentne i przesłodzone. Jakoś wciąż znośne i noszalne, zwłaszcza gdy zaczynasz wyczuwać to, co jest w rdzeniu. Doświadczenie podpowiadało mi, że mogę to poczuć na początku i że to będzie kameleon, ale to jest zabawne, jak bardzo to się zmienia. Czuję Tonkę i bardzo przypominające ogólne ‘akordy’ z linii L’Art et la Matiere Guerlain, Cuir Beluga kremowy i prawie migdałowy, z delikatnym akcentem ganache z irysa... mnóstwo dobrych nut w zasadzie. To jest bardzo luksusowe i dobrze skomponowane, kwiat pomarańczy jest obecny, ale w pewnym sensie gra drugie skrzypce w stosunku do oszałamiającej bazy. Uwielbiam to, a słodkie otwarcie jest zabawne i interesujące. Dla mnie to najlepszy zapach z tej kolekcji kwiatów pomarańczy.