Przyzwoity zapach, ale coś po prostu nie zadziałało dla mnie w połowie noszenia. Myślę, że to dlatego, że Prive nie do końca wie, czym chce być? Z jednej strony otwarcie jest świetne i naprawdę skłania mnie do myślenia, że to elegancka, niszowa sprawa, jednak gdy trochę się ustabilizuje, znajduje się na granicy jednego z tych mętnych, zagubionych kompozycji, które tak szybko krytykuję. Jest w miejscu pomiędzy seksownym zapachem na noc, jak l’nuit, z jego kardamonową gładkością, a otwarciem, które krzyczy, że jestem z wyższej półki. Potem Tonka i wanilia w bazie zaczynają to nieco zamulać. Ma też cały czas nutę 212 Men, co przywraca go do designerskiego, męskiego sportowego królestwa. Spójrz... fakt, że mam tyle bezsensownych przemyśleń na jego temat, mówi, że to interesujący zapach i rzeczywiście, gdy się ustabilizował, zacząłem bardzo cieszyć się z drydownu, z nutami żywicznej słodyczy. Jest miły.
Próbowałem go znaleźć przez wieki z niewielkim powodzeniem, aż niedawno znalazłem próbkę i nie zawiodłem się. Leather blend to bogata mieszanka mocnych, bliskowschodnich wibracji, których najbardziej widoczną nutą jest oud, ciężka słodka i gładka wanilia / bursztyn oraz otwarcie mrowiącego nos szafranu z nisko leżącą nutą róży w tle. Ta kombinacja absolutnie kojarzy mi się z nutą skórzaną i jest bardzo przyjemna, ale równie dobrze mogłaby mieć w tytule oud i nie mrugnęłabym okiem. Bardzo mi się podoba, ale nie mogę powiedzieć, że jest oryginalny, wąchałem sporo podobnych, ale muszę powiedzieć, że nie obchodzi mnie to i uwielbiam to. Jeśli jest tańszy niż wiele podobnych zapachów, z pewnością tak nie pachnie, nadając skórzanej mieszance zasłużone poczucie wysokiej jakości.
Mam dziś na sobie próbkę tego zapachu i muszę przyznać, że pod względem zapachu bardzo mi się podoba. Jednak wszystko inne jest złe, od tandetnej próbki w jednym z tych irytujących sprayów na karty po słabą wydajność i brak ciała w zapachu w ogóle. Mam na myśli to, że otwiera się dobrze i pachnie naprawdę ładnie wysokiej jakości składnikami i przyjemnym w noszeniu, dobrze zbalansowanym, świeżym, aromatycznym zapachem, ale wszystko wymaga podkręcenia do 11 i może skorzystałoby z odrobiny mchu dębowego lub czegoś podobnego. Jest łagodny. To jest problem i może powinienem tego oczekiwać od zapachu o nazwie eau fraiche, ale to naprawdę nie wystarczy. Dostaję cytrusy, imbir, różowy pieprz, neroli, lawendę, wszystkie bardzo przyjemne, osiadające na bazie wetiweru, a następnie, gdy po kilku godzinach jest prawie martwa skóra, maleńka nuta drzewa sandałowego. Widziałem, że teraz idzie dość tanio, ale wierzę, że kiedyś był drogi i ledwo wart tego, co jest teraz. Nie chcę go nienawidzić, ponieważ kilka razy wspominałem, że to ładny zapach, ale w tym przypadku liczy się wydajność, a odrobina długowieczności podniosłaby ten zapach bez końca.
Zacznę od moich początkowych myśli na temat tego perfumu i było to... och... to kolejny perfum w stylu Aventusa od nosa, który wiem, że nie skacze na modną falę, niezależnie od tego, co o nim myślisz. Nie można jednak zaprzeczyć, że to jeden z bardziej mainstreamowych, męskich zapachów Roja Dove'a. To nie jest zła rzecz, ponieważ ten zapach nie może nie mieć szerokiego apelu. Zacząłem od porównania do Creed Aventus, ale proszę, nie daj się zwieść temu początkowemu wrażeniu, ponieważ w sprawiedliwości Elysium ma swój własny charakter i masy ukrytej głębi, coś, co, moim zdaniem, krytycy tej marki i perfumiarza szybko odrzucają w wielu kreacjach Roja. To rodzaj świeżego i podnoszącego na duchu otwarcia z dodatkowym gorzkim, ostrym wymiarem grejpfruta i jałowca, a potem więcej czarnej porzeczki, która pojawia się, gdy zapach się rozwija. Ciało zapachu to kadzidło, a mam na myśli to w szerszym sensie, ponieważ trudno dokładnie wykryć, co tam jest? Może lżejsze składniki, takie jak elemi i olibanum, ale wiem też, że Dove lubi używać labdanum. Baza to cedr i wetiwer, co nadaje odrobinę dymnej ziemistości bazie, co może przywoływać ten brzozowy akord Aventusa. To kompozycja, która brzmi prosto, ale gdy poczujesz ten perfum, powiedziałbym, że jest bardziej bezwysiłkowa, w sposób, w jaki akordy są przepuszczalne, przenikając się nawzajem. Porównania z Bleu de Chanel są uzasadnione, gdy spojrzysz na rozkład nut i Creed, jak ciągle wspominam, więc naprawdę jest w dobrym towarzystwie. Problem pojawia się z wydajnością, którą zresztą uznałem za całkiem dobrą, ale zakładam, że Elysium jest bardzo drogie, więc cokolwiek innego niż masywne, nie zadowoli większości konsumentów. Bardzo mi się podobał i im dłużej trwał, tym mniej chciałem robić redukcyjne porównania, ponieważ ten zapach broni się sam. Nie zamierzam go kupować, ale myślę, że to bardzo świeży, wysokiej klasy, cytrusowy zapach z mnóstwem do zaoferowania i naprawdę trudno go nie polubić.
Wypróbowałem go dzisiaj na "targach vintage" AKA: stare, sfatygowane, zarażone kulkami na mole gówno, wyprzedaż śmieci... i imponujące jest to, jak wiele z charakteru zapachów zostało zachowanych. Butelka była stara, powiedziałbym, że co najmniej z lat 70-tych, może 60-tych? Górne nuty ylang ylang i jaśminu, wciąż nienaruszone i pakujące cios, ale na szczęście szybko zanikają w perfumy z obfitą dawką mchu dębowego i wetiweru, dzięki czemu jest to bardziej pikantny drzewny romans. Nie powiedziałbym, że jest męski, ale z łatwością nadaje się do noszenia przez mężczyznę. Drydown był jeszcze bardziej stęchły, ale nie był to mocny zapach i tak naprawdę nie robił aż takiego wrażenia, potrzebując czegoś podnoszącego na duchu. Ciekawie jest wypróbować coś takiego, ale nie skusiłem się na zakup.
Wow! Posiadam ten zapach od kilku lat i nigdy nie opublikowałem recenzji. Myślę, że to doskonałe odzwierciedlenie tego, jak niedoceniany jest ten zapach, nawet w mikrokosmosie, jakim jest moja szafa. Noszę go dzisiaj i naprawdę cieszę się tym doświadczeniem. Dla mnie to fantastyczny, słodki i podnoszący na duchu akord fiołka, który jest bardzo podobny do Zegna Uomo, innego zapachu, który posiadam, ale ten jest znacznie bardziej musujący i świeży. Ta linia Homme ma swój spory udział w sukcesach, ale jak wiele innych ma również wiele porażek. Oryginał jest świetny, bez względu na to, jak na niego patrzysz. L'nuit de la Homme to fantastyczny zapach, który jest słusznie chwalony przez miłośników zapachów. Reszta flankerów jest albo bezsensowna, albo po prostu zła. Mrożony Nuit był w porządku, a perfumy, choć całkowicie zbędne, przynajmniej ładnie pachniały. Jednak Parfum intense i L'intense oraz kilka innych były okropne. Ten sam miał nawet starszego brata, którego pamiętam, że lubiłem, ale ten tonik koloński był bardzo podobny i znacznie tańszy. Trwałość jest dobra i dziś pachnie na mnie niesamowicie.
To jest najmniej interesujący zapach z linii Luna Rossa, co mogę stwierdzić po jednym użyciu. Jednak jestem tak wielkim miłośnikiem subtelności pracy Andriera, że jestem gotów dać temu zapachowi więcej szans w przyszłości, więc ta recenzja może być zaktualizowana w pewnym momencie. Byłem dość zrozpaczony, gdy dowiedziałem się, że Luna Rossa Extreme została wycofana, po prostu nie zdawałem sobie z tego sprawy. Ten zapach jest mniej więcej pomiędzy oryginałem a Extreme, ale nie jest tak wyrazisty jak żaden z nich. Fasola tonka jest dobrze wyważona w porównaniu do innych zapachów zawierających ten składnik i wydaje się być mlecznym piżmem. Jest tu lawenda, nie jest wymieniona, ale myślę, że tam jest. Angelika może dodawać trochę słodyczy, a co do paczuli? Może, ale nie wydaje się, żeby to był zapach mocno paczulowy.
Jedna rzecz jest pewna w przypadku tego nowego flankera One Million: dostarcza jedną z nut wymienionych w obfitości, szczególnie na początku, i szczerze mówiąc, potwierdza moje zmysły, jeśli kiedykolwiek miałem wątpliwości co do mojej kalibracji węchu (co zdarza się od czasu do czasu), zostały one rozwiane. Tą nutą jest orzech laskowy, jest bardzo wyraźna, orzechowa i całkiem urocza, dziwnie połączona z świeżym i owocowym wybuchem. Następnie staje się przypominająca Ferragamo Uomo, który był zaskakująco dobrym gourmandem w ostatnich latach. Jednak tutaj zaczyna wkraczać w banalność i bolesną ogólność. Gdzie Uomo miał lekkość dotyku, mieszankę nut, która mogła być zbyt mocna lub mdła, nadawała im trochę lekkości i świeżości. One Million Lucky wcale nie jest taki, po obietnicy otwarcia staje się chaotyczną, zdezorientowaną i syntetyczną bombą 'ciemnych', ale powiedziałbym po prostu mętnych, miodowych, gourmandowych nut i nowoczesnych sztuczek. Jeszcze raz, nie mogę powiedzieć, że go nienawidzę, jest użyteczny, noszalny, ma lepszą trwałość niż Uomo, a ta orzechowa nuta na początku naprawdę jest czymś, co warto zauważyć, więc nie jest bez zasług. Lucky również mnie nie przyciąga, nie ma uroku Ferragamo Uomo, ale jeśli chcesz niezdarniejszej i lepiej działającej wersji, to nie jest zbyt różne.
Ojej. Otworzenie zapachu wydaje mi się słabe, bardzo ogólne, chaotyczne i dość bezsensowne jako kolejny flankier Code. Jednak te myśli złagodniały, gdy zapach się ustabilizował, ale tak bywa z wieloma złymi perfumami. Główna nuta jest mleczna, miętowa, lawendowa, ale z cięższym i mdłym rdzeniem z fasoli tonka. Ta brudność ustępuje i staje się bardziej miękką wanilią, ale trzeba przetrwać to, co nie jest nieprzyjemne, ale trzeba przyznać, że jest to mało inspirujący zapach w międzyczasie. Porównania z le Male i Luna Rossa mogą być uzasadnione, ale z pewnością nie jest to Invasion Barbare ani Reflection Man. Myślę, że jest w porządku.
Nigdy nie przestaję być zdumiony CK i ich stałą produkcją. Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, jak wiele z nich naprawdę mi się podoba. To jest nic innego jak wspaniałe, przywołujące po drodze kilka bardzo zauważalnych zapachów. Otwarcie to cierpka, owocowa nuta, która nie jest od razu rozpoznawalna jako rabarbar, ale po chwili się do niej zbliża. To tylko ramuje zapach, ponieważ główna część to głębokie drewno i żywica, ale owocowe, przywołujące trochę CdG Floriental. Naprawdę można poczuć zapach drewna guaic i cypriolu, złagodzonego w fazie dry down przez wanilię i bursztyn. Obsessed Intense to bardzo gęsty, skórzany oriental w stylu Carner cuirs, Palo Santo lub Nasomatto Pardon, ale nieco czystszy, tańszy i bardziej mainstreamowy. Trudno mi to określić, myślę, że przypominało mi to kilka innych zapachów, które były wszystkie niszowe, co myślę, że mówi samo za siebie i wskazuje, w jakim kierunku to zmierza. Chcę to. Uważałem, że to doskonałe, trochę chaotyczne i rozproszone, ale bardziej skłaniające do myślenia niż większość wydania, które próbowałem ostatnio.
To naprawdę osobliwy zapach dla smakoszy, otwarcie jest niesamowicie unikalne i szczerze mówiąc, to prawda w przypadku wielu zapachów Calvin Klein, które dobrze się otwierają, ale potem stają się mniej tajemnicze, bardziej znajome i mało inspirujące. Mogę to przypisać owocowemu otwarciu z owocem gwiazdowym, kolejną rzeczą, którą CK ma w zwyczaju, jest używanie nietypowych owoców w nutach głowy. Zwykle powiedziałbym, że pachną trochę jak jabłko, mandarynka lub grejpfrut, ale zazwyczaj pachną bardzo inaczej niż normalne owoce, co jest miłym zwróceniem uwagi na szczegóły i prowadzi mnie do wniosku, że naprawdę przypominają egzotyczne i rzadsze owoce. Właściwie miałem już kiedyś owoc gwiazdowy, ale nie pamiętam, jaki był? W każdym razie potem pojawia się potężna i niemal niszowa słodycz, która już buduje dużą bazę z fasoli tonka i wanilii. W miarę rozwoju pojawia się słodycz waty cukrowej i bardzo ładna nuta kokosa, która nie jest absurdalna i nie pachnie jak olejek do opalania, powiedziałbym, że jest bardziej ciemna, przypomina mi Only the Brave WILD, zapach, który uważałem za tani i nietrwały, ale w rzeczywistości, dziwnie mi się podobał. Zaczyna tracić siebie w nutach bazowych, stając się bardziej ogólny i irytujący, oparty na tonce, zbyt zajęty, chaotyczny. Kiedy po kilku godzinach osiada na bardzo niskim zapachu skórnym, to po prostu słodki Rochas Man, ale nie tak urokliwy ani subtelny. Właściwie myślałem, że kupię to tylko dla przesłodzonego i unikalnego otwarcia, ale w miarę rozwoju nut kompozycja stała się coraz bardziej pomieszana.
Myślę, że Geza Schoen został skażony przez serię Essentric Molecule, będąc zbyt minimalistycznym i arthouse'owym lub leniwym i chwytającym pieniądze, w zależności od tego, jak to postrzegasz. W pewnym sensie dałem im szansę na zaprezentowanie nowoczesnej chemii aromatycznej i pokazanie ludziom, którzy w przeciwnym razie nie wiedzieliby, o co chodzi w takich rzeczach jak ISO E Super i Ambroxan. Niemniej jednak, nadal zepsuło to mój pogląd na niego jako perfumiarza, ale patrząc na jego poprzedni katalog, wyprodukował kilka wspaniałych rzeczy, które uwielbiam, a linia Ormonde Jayne jest na samym szczycie. Nawiasem mówiąc, lubię molekuły Escentric, zwłaszcza te późniejsze, a Zizan bardzo przypomina mi Escentric 03, ponieważ ma tę ultra ostrą, limonkową nutę cytrusową i mnóstwo wetiweru, suchego jałowca i tę syntetyczną nutę drewna cedrowego ISO E Super. To jak zapach post-TdH, ale z roku 2050! Nie twierdzę, że wcześniej nie było żadnych cytrusowych/wetiwerowych/drzewnych zapachów, ale TdH reprezentuje najwyższy poziom w głównym nurcie. Różowy pieprz zaczyna wyskakiwać, gdy się uspokoi, tworząc nieco charakterystyczny zapach futurystycznej, świeżej pikanterii. Naprawdę mi się podoba.
Przede wszystkim miałem zamiar kupić ten zapach w ciemno, dopóki bardzo hojny członek Fragrantica nie wysłał mi próbki (wielki krzyk do alunwill), więc dostałem próbkę i głupio myślałem, że mogę przewidzieć, jak to pachnie z nut, recenzji i po prostu moich oczekiwań. Nie muszę dodawać, że nie pachniał tak, jak sobie wyobrażałem, powiedziałbym, że był znacznie bardziej pudrowy niż myślałem. Ten zapach przypomina cztery zapachy, otwarcie nieco ostrych cytrusów i słodkich przypraw natychmiast przywiodło na myśl Caron L'anarchist, z wyjątkiem znacznie przyjemniejszego, słodszego, mniej wymagającego bez całego piżma i metalu. Jest to o wiele bardziej przytulne doświadczenie, które sprawiło, że pomyślałem o Costume National Homme, ale bez wiśni i w rzeczywistości bardzo różne, ale stylistycznie podobne. Następnie pojawia się wytrawny i znacznie bardziej męski drzewno-pudrowy Boucheron Jaipur Homme, a na końcu i prawdopodobnie najbardziej oczywisty Yves Saint Lauren Opium pour Homme. Cynamonowa gwiazda anyżu i pudrowe, kremowe połączenie w starym stylu z czymś w rodzaju goździka sprawiają, że jest bardzo podobny, a ja uwielbiam Opium, więc nie jest to wcale złe. Ten jest zdecydowanie słodszy, a kremowa konsystencja jest waniliowa, co czyni go innym i nieco bardziej optymistycznym. Muszę powiedzieć, że nic mnie nie zniechęciło, nie tego się spodziewałem, ale i tak mi się podobało. Zapach przypomina mi mamę mojej przyjaciółki z dzieciństwa, która była trochę hipiską i zajmowała się aromaterapią, a co bardziej niepokojące homeopatią, w każdym razie Sushi Imperial czasami przypomina mi zapach ich domu. Trwałość jest bardzo dobra, a jakość wyraźnie doskonała.
Przede wszystkim, to było dla mnie zaskoczeniem, nie same nuty czy zapach perfum, a bardziej moja ostateczna opinia na ich temat, do której przejdę za chwilę. Czuję, że muszę wyjaśnić swoje myśli na temat tej marki, lubiłem Mont Blanc przez wiele lat, gdy byli mainstreamowi, ale w pewnym sensie w dziczy, że tak powiem, i właściwie przypominali mi bardzo Dunhill, głównie mało inspirujące, ale solidne propozycje z kilkoma naprawdę dobrymi wydaniami, aż do legendy i jej flankersów. Po prostu uznałem to za mniej intensywną wersję A&F Fierce, a flankery, które nastąpiły, nie wzbudziły żadnego entuzjazmu. Jednak Night jest inny i nie dlatego, że jest dobry, oryginalny, czy nie pachnie tanio, ani dlatego, że to taki brudny waniliowy/Tonka, nowoczesny styl nonsensu, to wszystko, ale wciąż jakoś mi się podoba. Tak, to prawda, myślę, że to wartościowy zapach i wiecie, że najbardziej wyraźną nutą od samego początku jest jabłko, a nuty jabłkowe zazwyczaj oznaczają taniochę i paskudztwo z bardzo nielicznymi wyjątkami, jak już mówiłem, to jest tanie, ale z mniejszą ilością paskudztwa, ponieważ reszta nut jest skonstruowana wokół tego 'seksownego' gourmandowego klimatu sprzed kilku lat, kod Profumo, Ferragamo Uomo, kilka ekstremalnych flankersów, wiecie, o które chodzi? Cała ta sprawa z fasolą Tonka. To jest więcej tego, ale nie obchodzi mnie to, coś w tym po prostu wpasowuje się w dobre receptory w moim mózgu i mówi, wiecie, to jest generyczne, ale podoba mi się jabłko i brudna wanilia tutaj, to jest moja mała przyjemność, przepraszam. Przypomniało mi to o tym napoju cola/dr pepper z mniej znanego Dunhill, który posiadam, pomyślelibyście, że to boss bottles po nutach, ale ma więcej odniesień do D&G The One niż czegokolwiek innego. Nie jest to dobrze dopracowane, chociaż jest wyraźnie nowoczesne i jednorazowe, ale jeśli zobaczę to mocno przecenione w jakimś koszu z okazjami, mogę to dodać do swojej garderoby dla samej idei. Utrzymało się w porządku, pozostało blisko i byłem zaskoczony, jak długo trwał dry down i jak miły był ten pozostały rodzaj przyprawowego rumu/wanilii.
To jest piękne. Naprawdę piękne. Jestem wielkim fanem pracy Andriera i to nie jest wyjątek, myślę, że sposób, w jaki uzupełnia męską wersję, jest sprytny. To już drugi raz w tym roku, kiedy zapach ylang ylang mnie zachwycił, ale powiedziałbym, że to nie jest typowy żółty kwiat, ani w żaden sposób typowy tuberoza, w rzeczywistości uznałem, że irys jest wyraźnie obecny. Myślę, że wszystkie kwiaty tutaj spiskują, aby stworzyć prawie egzotyczny owocowy klimat, pochodzący prawdopodobnie z frangipani, ale pudrowa gładkość irysa sprawia, że wszystko się łączy. Jest kobiecy, ale nie całkowicie poza moimi możliwościami noszenia. Uznaję go za bardzo ciepły, orientalny zapach, zdecydowanie warto go wypróbować.
Zapach, który nie otwiera się dla mnie dobrze, ma bardzo „chwilowy” klimat i uważam, że jest to trochę chaotyczna kompozycja, nieprzyjemna, po prostu zwykła wirująca mieszanka zbyt wielu nut, która nie jest ani tym, ani tamtym. Muszę jednak powiedzieć, że sposób, w jaki się osadza, naprawdę ujawnia jego charakter. Oud w bazie, chociaż dość typowy dla designerskiego rodzaju oudu, jest w rzeczywistości całkiem przyjemny w połączeniu z kardamonem i białymi kwiatami oryginału, jest trochę kremowy i przyjemny. To akceptowalny drzewny zapach, a ta baza z wetiwerem/oudem/cyprysem jest miła, a kwiat pomarańczy długo utrzymuje się na skórze. Nie wyróżnia się na tyle, aby wzbudzić moje zainteresowanie, ale zdecydowanie bardziej mi się podobał pod koniec.
Białe złoto jest absolutnie oszałamiające. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek mogła je nosić, ponieważ jest bardzo intensywne, tak odurzające i pudrowe, że przypomina teksturę kogoś, kto rozpyla puder w twojej twarzy, do tego stopnia, że można go poczuć w smaku. Kwiaty suną i unoszą się na tym pudrze, które jest narkotyczne w swojej uzależniającej naturze. Otwarcie jest bardzo kwiatowe i pełne jaśminu oraz frezji, które osiadają na egzotycznej orchidei, delikatnej jak pudrowy korzeń irysa i budowa cashmerean. Równowaga między pudrem a kwiatami jest całkowicie doskonała i tańczy między tymi dwoma, nigdy nie osiadając na liniowym zapachu. Mimo tej równowagi powiedziałabym, że cashmerean jest głównym graczem w tym zapachu, ponieważ przyjmuje rolę ciepłej, drzewnej bazy, nadając jej przytulne odczucie, ale także działa jako kwiatowy wzmacniacz. Jest również bardzo komplementarny z irysem lub koronką, które są obecne w tym zapachu. Uwielbiam perfumy i zawsze lubię myśleć, że jestem otwarta na nowe doświadczenia i nie mam nic przeciwko noszeniu CZEGOKOLWIEK. Jednak niektóre zapachy po prostu krzyczą kobiecością i wyobrażam sobie, jak by to pachniało na kobiecie, ponieważ uważam, że to tam bardziej pasuje. To jedna z takich okazji. Co mi się podoba w Ormonde Jayne, to że nie boją się łączyć syntetycznych cząsteczek z bardziej naturalnymi lub postrzeganymi jako naturalne aromaty. ISO E Super, cashmerean, syntetyczne piżma, Abroxan, gdy są używane prawidłowo, mogą wzmocnić inne nuty i sprawić, że w przeciwnym razie zwykły zapach stanie się naprawdę wyjątkowy. Myślę, że to jest triumf, spryskałam najmniejszą ilość, ledwo zauważalną, a projekcja i trwałość były ogromne. Proszę, sprawdź to, myślałam, że to niesamowite. Aktualizacja: właśnie zrozumiałam, dlaczego OJ tak mocno stawia na syntetyczne cząsteczki, ponieważ Geza Schoen wydaje się być preferowanym perfumiarzem, a mimo że Białe Złoto nie ma wymienionego perfumiarza, postawiłabym dom, że to jego dzieło, wszystkie mają jego styl wypisany na sobie.
Wiesz, kiedy zapach natychmiast przenosi Cię jak wehikuł czasu do bardzo konkretnego i w rzeczywistości dość nieistotnego i niewinnego momentu w Twoim życiu. W rzeczywistości im mniejsze wydarzenie, tym bardziej podziwiasz złożone działanie ludzkiego mózgu i sposób, w jaki przechowuje i, co ważniejsze, uzyskuje dostęp do pamięci. Ta'if zabrał mnie na suchy stok narciarski w Sheffield jakieś 25 lat temu... dziwne. W każdym razie... Zdecydowałem, że róże Taif mają bardzo interesujący zapach i nie są tradycyjnie różane. Są mocne i kwiatowe, ale pudrowe i bardziej przypominają suszone płatki doniczkowe, zdecydowanie mają jakość liści herbaty, przypominając mi skrzynie z herbatą (coś innego, czego już tak naprawdę nie widzisz) wow ten zapach naprawdę sprawia, że wspominam! Jest też przyprawa z różowego pieprzu i szafranu, które są zdecydowanie dużymi graczami, z ciepłą bursztynową bazą. Nie przepadam za tym zapachem i nie nosiłbym go, ale Ormonde Jayne to marka wysokiej jakości, a jej linia bardzo mnie interesuje. Muszę powiedzieć, że jest to wyjątkowy zapach, przynajmniej dla mojego nosa i zdecydowanie polaryzujący, powiedziałbym. Jeśli podejdziesz do niego z nastawieniem, że dostaniesz zapach na bazie róży, będziesz, ale nie w żadnym tradycyjnym sensie, dla mnie to naprawdę nie jest różowe.
Jedyny zapach, który przekonał mnie na tyle, by go kupić. Jest prawie całkowicie kobiecy, miękki, w pastelowych tonach, co nie jest tym, czego zazwyczaj szukam w perfumach. Opisałbym całą tę linię w ten sposób, ale w szczególności ten zapach, to rodzaj aromatu, który dama mogłaby nosić w niedzielny wieczór po długiej kąpieli, siedząc w domu w szlafroku. Innymi słowy, to nie jest zapach na nocne wyjście, ani nawet na dzień, to bardziej... relaksuj się i wmasuj masło kakaowe w nogi, a zanim ktoś zauważy, że moje komentarze są przestarzałe lub seksistowskie... może po prostu lubię wieczór relaksu i gdybym to robił, nosiłbym ten zapach. Otwarcie to przytulny uścisk kremowego mleka migdałowego i najdelikatniejszy akcent lawendy, co tylko dodaje do zrelaksowanych, intelektualnych wibracji tych perfum. Jest tu mnóstwo słodyczy, ale ani razu nie staje się to mdłe ani nieprzyjemne, co jest trudnym osiągnięciem. Muszę to przypisać miodowi w składzie, ale nie powiedziałbym, że to, czego się spodziewałem, bo uzyskałem znacznie dokładniejszą nutę miodu z wersji Oat. Szafran, chociaż nie wykazuje swojego zwykłego ziemistego lub wyraźnego zapachu, może zdecydowanie odgrywać rolę w tym zapachu i sprawiać, że kocham go jeszcze bardziej. Faktem jest, że to wspaniałe perfumy i pachną nieziemsko. Czy to naprawdę odpowiedni zapach, ponieważ przypomina markę własną lub kosmetyk z drogerii? Tak... tak, to jest. To gourmand, nie trwa długo i jest kobiece jak nic innego, ale uwielbiam to.
Ten zapach jest ładny, ale od razu zbyt kobiecy dla mnie. Primrose and Rye jest najbardziej kwiatowy z całej grupy, ale wciąż nie jest w żaden sposób nachalny, żaden z tych zapachów nie jest, są delikatne z samej swojej natury. Otwarcie jest kremowe, zbożowe, znów to owsiane, kremowe mleko migdałowe z nutami mimozy i pierwiosnka. To przechodzi w wanilię, miękką, ale mało inspirującą i z pewnością łatwą do znalezienia gdzie indziej. Nie spodziewałem się, że będą to jakieś rewolucyjne lub niezwykle oryginalne zapachy i takie nie są, ale wszystkie są wystarczająco ładne.
Bardzo ładny i dobra mieszanka cytrusowego wetiweru z 'normalnych' zapachów, z nutami tego kremowego, zbożowego motywu z tej limitowanej edycji. Otwarcie jest ostre z nutą grejpfruta, przechodzącą w nie do końca zielone nuty, ale coś odrobinę cieplejszego. Uważałem, że to najbardziej uniseksowy i na granicy męski zapach z całej grupy. Nie jest zły, ale gdybym chciał świeżego zielonego zapachu, kupiłbym milion innych przed tym.
Zabawne, że powiedziałem, iż kupiłbym 'milion innych przed tym' w mojej recenzji poniżej, ponieważ dzisiaj dostałem rzadki prezent perfum od mojej drugiej połówki na Walentynki. To był ten zapach i jest to jeden z mniej duszących w tej linii, a świeżość i zieloność są naprawdę mile widzianą ulgą. Niech to nie będzie źle zrozumiane, uwielbiam mleczną, słodką i zbożową teksturę wielu z tych zapachów, ale tak bardzo, jak je lubię na początku, zaczynają być trochę trudne do zniesienia po pierwszej godzinie, a ten nie. To nie tak, że są potworami i trwają w każdym razie, ale mimo to. Na pewno będę to nosił, nie wiem skąd w mojej początkowej recenzji wziąłem wetiwer? W każdym razie, podoba mi się to i nie mówię tego tylko po to, aby zadowolić moją żonę.
Szczerze mówiąc, ten zapach ma więcej miodowego aromatu (szczególnie w fazie dry down) niż ten z miodowym krokusem, na który ostatecznie się zdecydowałem, a Oat & Cornflower był blisko drugiego miejsca. Otwiera się bardzo mlecznie i kremowo, przypominając lekko przyprawioną owsiankę, co jest w wielu aspektach bardzo przyjemnym zapachem. Ta przyprawa to jakby super subtelna nuta cynamonu i imbiru, które tańczą na górnych nutach tego zapachu. Ta ciepłość i przytulność prawdopodobnie wywołały porównania do Aomassai i rozumiem, dlaczego wspomniano o balsamie tolu. Mniej podoba mi się faza dry down, ale to wciąż niezwykle interesujący zapach, który zmienia się od otwarcia. Może to być bławatkowy akcent, ponieważ nie jestem pewien, jak to pachnie, ale równowaga i łagodzenie słodyczy są dobre i nie osiągają absurdalnego poziomu jak w jeux de peu czy coś w tym stylu, ale mają tę owsiankową jakość przez cały czas. Podoba mi się, ale nie jestem z tego powodu szalony, wydajność wydaje się lepsza niż w większości z tych zapachów, przynajmniej pod względem trwałości, ponieważ żaden z nich nie jest mocno projekcyjny.
Oryginalny Bloom uznałem za całkowicie przeciętny śmieć, ale cóż, co ja wiem o mainstreamowych zapachach projektantów stworzonych dla kobiet? Niewiele. To, co wiem, to to, że Gucci znacznie podnieśli poprzeczkę w ostatnich wydaniach, a dwa nowe Guilty Parfums są tego wyraźnym przykładem. Uważałem, że butelka, branding i kampania związana z Bloom nadają mu wysoką rangę i poczucie prawdziwej jakości, które osobiście nigdy nie przekładało się na sam zapach, jednak muszę przyznać, że naprawdę podobał mi się ten flankier, a mojej lepszej połowie również. Z entuzjazmem podeszła do mnie, machając nadgarstkiem i mówiąc: „Pachnij tym... To Gucci Bloom”. Powąchałem to i natychmiast odpowiedziałem: „To nie jest Bloom... jest ładne.” Następnie pokazała mi butelkę i to był ten flankier. Potem dostałem próbkę i potwierdziłem, że Acqua di Fiori otwiera się zieloną nutą galbanum przezroczystego kadzidła, które z samej swojej natury jest ulotne, ale szybko ustala ziołowe, piżmowe drewno, które jest bardzo świeże i zielone. Nic słodkiego, przesadnie kwiatowego ani oklepanego, po prostu naprawdę dobre, lekkie rzeczy idealne na wiosnę/lato i uniseks... Chętnie bym to nosił. Może nie na tyle, by mnie powalić, to nie Ninfeo Mio, ale ma pewne podobieństwa.
To jest trochę Muglerowskie w swoim podejściu, złożone, dziwnie gourmand i trochę egzotyczne. Owocowe otwarcie jest mocno osmanthusowe, ale szybko przechodzi w gęsty, chunky zapach paczuli i tonki, ale to nie jest kremowo słodka wanilia; cała słodycz pochodzi z nuty serca czarnej porzeczki, która nie jest prostą słodyczą. Zaskoczyło mnie nieco wykończenie, ponieważ otwarcie wydawało mi się trochę kobiece i zbyt przypominające ostatnie zapachy w stylu czarnej orchidei, ale z dużo mniejszą klasą, jak na przykład Marc Jacobs Decadence. Jednak wykończenie to cicha, balsamiczna sprawa, znacznie bardziej uniseksowa, z nutą czarnej porzeczki i nawet odrobiną lukrecji. Całkiem mi się podobało, mimo oczywistego i wyraźnie kobiecego otwarcia, które po pewnym czasie mogłoby być mdłe, zmienia się w coś łagodniejszego i bardziej zrównoważonego.