Bardzo podoba mi się design tego prostego, pastelowego prostokąta i rzadko to mówię, ale przyciągnęła mnie do niego butelka. Dobre i złe strony Bloom są takie same... posłuchaj mnie. To nie jest mocny zapach tuberozy/jasminu i to jest zarówno zbawienne, jak i zgubne, w zależności od tego, jak na to patrzysz. Powiedziałbym, że nie lubię tuberozy, ale potrafię docenić niektóre jej aspekty, a gdy jest wysokiej jakości, trochę zachwycam się jej intensywną mocą, ale zastanawiam się, jak ktokolwiek mógłby to nosić? Potem jest tania wersja, która pachnie okropnie... powiedziałbym, że Bloom jest gdzieś pomiędzy. Wiem, że nazwa jest dość oczywista, ale spodziewałem się jakiejś bazy oprócz mnóstwa kwiatów, do tego stopnia, że jest dość nieokreślona i trochę brakuje jej klarowności i ostrości. Nie jestem wielkim fanem kwiatów i jestem mężczyzną, więc to nie jest skierowane do mnie, ale nie znalazłem nic nowego ani ekscytującego w tej kompozycji.
Byłem bardzo zaskoczony, jak dobra była męska wersja tego zapachu, ziołowa, skórzana mieszanka prawdziwej mocy i oryginalności, czegoś, co nigdy bym nie skojarzył z wiotką i szczerze mówiąc, okropną linią Guilty przed jej premierą. Dlatego oczekiwałem wielkich rzeczy od wersji damskiej i w większym stopniu je otrzymałem. Guilty Absolute Pour Femme jest prawdopodobnie bardziej dopasowane do moich osobistych gustów niż męska wersja, owocowy, balsamiczny, głęboko drzewny zapach z sercem z dżemowej róży. Otwarcie przypomina mi nieco japońskiego śliwkę i trochę jak Cdg Floriental, gdy staje się ciepłe i żywiczne, potem pojawia się serce z paczuli i róży, które jest słodkie, ale ziemiste, trochę noir de noir, tylko słodsze i wciąż z tymi owocowymi nutami dzwoniącymi w tle. Dry down to więcej róż i drewna, bardzo subtelne, niskie i spokojne, wciąż z delikatnymi wskazówkami dżemowych owoców. Utrzymywał się bardzo dobrze, ale nie był silny w żadnym wypadku. Dałbym mu ogromny pozytywny znak i mógłbym od razu dodać go do mojej kolekcji, zwłaszcza ze względu na pięknie kolorowy flakon... ale jest jedna rzecz. Cena. Teraz jestem kimś, kto wcześniej wydawał na bardzo drogie perfumy, ale 95 funtów za 90 ml uznałem za trochę zbyt drogie, nawet jak na moje standardy. Gucci i inni projektanci muszą czuć, że mogą podnieść cenę, jeśli oferują tego rodzaju 'niszową jakość' wody toaletowej. Może mają rację, ale mnie to zniechęciło. Nie pamiętam, ile zapłaciłem za męską wersję, może to była porównywalna suma... nie pamiętam, ale tamta od razu mnie przyciągnęła, ta oczywiście nie jest tak przekonująca. Fajnie widzieć, że Gucci ma dwa niesamowite wydania pod rząd.
Olfactive Studios Close Up. Teraz! Weźmy pod uwagę, że miałem z góry ustalone wyobrażenia i oceny na temat tego zapachu, zanim go w ogóle spróbowałem, i nie wstydzę się przyznać, gdy się mylę, tak samo jak lubię chwalić się i podkreślać, gdy moje przewidywania się sprawdzają... ten zapach zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Główną rzeczą, którą zauważam w zapachach Olfactive Studios, jest to, że starają się być innowacyjne, a w tej branży muszę im za to oddać hołd. Briefy i koncepcje, które wymyślają perfumiarze/marka, zawsze budzą moje zainteresowanie, ale niestety nigdy nie dostarczają długotrwałego i przyjemnego zapachu. Wspaniałe i unikalne otwarcia... rozczarowująca wydajność/schnące nuty/ogólne doświadczenie. Pewnego dnia jestem pewien, że to rozgryzą i będziemy mieli prawdziwego zwycięzcę w naszych rękach. Bóg kocha próbujących, a oni zawsze są warci powąchania. Otwarcie jest odurzające jak jedwabisty, kawowy powiew mlecznych, piżmowych lasów. Potem pojawia się nuta miodowego tytoniu i szczypta wiśni, ciepła i ekscytacji jak po cukierku na kaszel. Środkowa część tego zapachu jest zasadniczo ciepła i przytulna, żywiczny benzoes i lekka kawa/wanilia z tonka, złagodzona pudrowym czekoladowym kakao i ziemią paczuli. Jest dziwnie męsko zabarwiona, ale przypomina mi również coś, co mogłaby nosić bardziej dojrzała dama. Finisz i schnięcie są przyjemne, dużo więcej miodu i tego przyprawowego uczucia, które pachnie niemal identycznie jak Parfum de Marly Oajan, zapach, który bardzo lubię. Główna różnica polega na tym, że w tym jest mniej tego gorącego, cynamonowego akcentu, ale transformacja od zapachu, który jest trochę podobny w otwarciu i pierwszej godzinie, do niemal identycznego jest dość cudowna. Mimo to uważam, że te zapachy są wystarczająco różne, aby mieć swoje zasługi i wciąż warto posiadać oba, jeśli chcesz. Więc w głębokim schnięciu Close Up zmienia się ponownie, stając się mniej podobnym do Oajan i znacznie bardziej żywicznym, emanując rodzajem starożytnej pyłowatości. Nie powiedziałbym, że jest mocny, ale dobrze się projektował przez pierwsze kilka godzin, a potem stał się niskim zapachem skórnym, ale bardzo trwałym i zauważyłem, że lekko zabarwił moją skórę. Moim wnioskiem jest, że Close Up to jeden z najlepszych zapachów od OS do tej pory. Bardzo przyjemny zapach i kolejność, w jakiej pojawiają się nuty, jest interesująca. Ode mnie to duży plus. Aktualizacja: Dobrze, więc napisałem tę recenzję prawie 12 miesięcy temu i leżała na moim telefonie nieopublikowana, więc czuję potrzebę wprowadzenia pewnych poprawek. Moje ogólne myśli są takie same, ale po ponownym noszeniu zauważam bardzo zwierzęcy, nieprzyjemny akcent w otwarciu, który jest niezwykle odpychający. To nietypowe i nie mówię tego tylko dla melodramatu czy efektu komicznego, ale przez chwilę pomyślałem... „czy mój kot się tu załatwił?” Jest to bardzo wyraźne i nie wiem, dlaczego nie zauważyłem tego za pierwszym razem? Nawet jeśli tylko przyłożysz dyszę sprayu do nosa, jest to oczywiste, jednak gdy zapach się ustabilizuje, staje się tym wiśniowym, tytoniowym, miodowym akcentem, o którym wspomniałem w głównym tekście recenzji. Wciąż mi się podoba, gdy mocz ustępuje. To nie jest zdanie, które kiedykolwiek wyobrażałem sobie napisać, ale oto masz.
Zachowam to krótkie, ponieważ nie mogę uwierzyć, ile razy próbowałem napisać recenzję tego i oryginału, a albo napisałem tylko połowę, albo to zgubiłem, albo cokolwiek innego. Myślę, że ktoś gdzieś nie chce, żebym zrecenzował ten perfum. Wiele zostało powiedziane na forach i w internecie, że moje myśli na temat oryginału byłyby nieistotne w momencie, gdy w końcu udałoby mi się napisać recenzję, więc się nie przejmowałem. Główne rzeczy to, że podobała mi się minimalistyczna konstrukcja ambroxanu i naprawdę lubię mieszankę nuty cytrusowej, rodzaj mchu męskiego i czystej, ciepłej bazy. To proste, ale też trochę rozumiem, dlaczego niektórzy tego nie lubią, nie mówiąc już o tym, że przez ostatnie kilka lat czułem to wszędzie. Ta wersja parfum jest bardzo podobna do innych ostatnich wydaniach parfum od Diora, takich jak Fahrenheit i Homme, ma nieco inne otwarcie (niestety nie czuję anyżu gwiaździstego, który obiecano tutaj) i przez chwilę ma cięższe odczucie. Potem efektywnie po prostu przechodzi w ten sam zapach co oryginał. Jeśli oczekujesz ogromnej różnicy, przygotuj się na rozczarowanie. Kupiłem to, ponieważ całkiem podobał mi się oryginał i skorzystałem z okazji, aby zdobyć to teraz, gdy zostało wydane. Nawet sillage i trwałość są takie same... OGROMNE. Więc nie ma różnicy w tej kwestii. Nie w dobry sposób, ale raczej jako konieczność, aby przeciętny facet mógł się z tym zatykać w klubie w piątkową noc. Lubię to, lubię ambroxan... przepraszam. Myślę, że to męskie i na początku tego nie rozumiałem, ale teraz widzę, że jest w tym nuta Aventusa, ale tylko z daleka... co jest dziwne.
Nie jestem wielkim fanem paczuli, przynajmniej nigdy nim nie byłem, zwłaszcza gdy jest podawana w tak liniowy sposób. Jednak w ciągu ostatnich kilku lat zacząłem naprawdę doceniać ziemisty akord paczuli i uznałem, że otwarcie tego zapachu jest niesamowicie orzeźwiające. To mieszanka dużego, alkoholowego, dymnego kadzidła, a na początku wyczuwam nawet coś w rodzaju gorzkiej pomarańczy, a potem paczuli zaczyna rosnąć i rosnąć do ziemistego crescendo. Ma w sobie ostry, palący, ziołowy, miętowy, mentolowy charakter. Nie mogę się powstrzymać od myślenia o nazwie tego zapachu, a paczuli nie zawsze kojarzyłem z męską perfumerią, ale chyba rzeczywiście tak jest... ten brudny, oleisty charakter przypomina mi pracę przy samochodach czy coś w tym stylu? (Policja PC: Nie mówię, że kobiety nie pracują przy samochodach.) Tak czy inaczej, ogromnym rozczarowaniem w tym zapachu jest to, że na początku jest OGROMNY, a potem bardzo słabo utrzymuje się na skórze... Zyskałem zaledwie kilka godzin. Jednak wersja z geranium mnie intryguje. AKTUALIZACJA: Pozwólcie, że jeszcze raz to przemyślę i dodam zastrzeżenie do mojej recenzji, ponieważ po noszeniu go po raz drugi dzisiaj, jestem całkiem zachwycony tym zapachem. Baza jest w rzeczywistości znacznie bardziej zmysłowa i głęboka, niż się spodziewałem, osadzona w suchym, szorstkim akordzie bursztynowym, ale z facetami labdanum i momentami ostrości i jasności. Naprawdę mi się podoba i wydaje się, że tym razem utrzymuje się znacznie lepiej, ponieważ wcześniej byłem dość surowy w ocenie jego trwałości, po prostu myślę, że umiera na skórze szybciej, niż się spodziewałem, ale pozostaje przez godziny... a co za zapach skórny... sucha nuta jest urocza. Osądziłem go trochę zbyt szybko, ale wciąż mam nadzieję, że wersja z geranium dostarczy więcej. AKTUALIZACJA 2: 27/04/21 Jestem teraz na dużym etapie Malle, ponownie przemyślając i odnawiając swoje opinie na temat tej wspaniałej linii. Monsieur jest dużą częścią tego, ponieważ wiem, że jest świetny, wiem, że tak jest, a patrząc wstecz na moją recenzję tutaj, nie mam wiele do dodania. To kwestia, czy uważam, że jego obecność (lub jej brak) jest warta pieniędzy?, a ja nie jestem królową trwałości, noszę ulotną wodę kolońską, noszę, ale prawdopodobnie są inne Malle, które potrzebuję najpierw. Chcę tylko powtórzyć, że to niesamowite podejście do nowoczesnej, męskiej paczuli, intensywność i ciemność, a jednocześnie klarowność otwarcia to naprawdę coś, co warto zobaczyć, ale podczas gdy French Lover i Geranium pour monsieur przyciągają twoją uwagę i ewoluują przez cały czas od ekscytującego otwarcia do wspaniałej bazy, ten trochę gaśnie, co jest szkoda.
Powracam do tych klasycznych zapachów Guerlain, ponieważ są doskonałe i czuję, że muszę je zrecenzować, ponieważ mają większe znaczenie historyczne niż wiele innych perfum. Trudno go nie pokochać, prostota i złożoność w butelce, jasne, orzeźwiające cytrusy i mięta, odrobina białych kwiatów, zielone nuty i lawenda, a następnie całość, ale łagodna aplikacja piżmowego mchu dębowego to klasa. Nie wiem, kto porównał go do Ninfeo mio, świetnego zapachu i podobnego, jak sądzę, w górnych nutach, ale baza jest zupełnie inna. Jak na EDT w stylu wody kolońskiej, a nawet w najnowszej formule, uważam, że jest trwalszy niż na przykład Imperial i Coq. To genialny i orzeźwiający zapach.
Powiedziałbym, że w otwarciu wyczuwam więcej gujawy i mango niż ananasa, co jest ogromnym plusem... Uwielbiam tropikalne, owocowe perfumy i czekałem, aż Xerjoff da mi najlepsze, jakie kiedykolwiek miałem, przenosząc mnie do raju... ale Cruz del sur II nie do końca to osiąga. Nie jestem pewien, co to jest? Jakość niewątpliwie jest, ale brak 'cienia' może być tutaj problemem, ta plaża potrzebuje palmy. Mówienie, że pachnie jak zapach do domu z glade, jest trochę niesprawiedliwe, Cruz del sur II ma świetne, złożone otwarcie. Mleczna, waniliowa baza jest interesująca i rzeczywiście wydaje się pozytywną nutą 'mleka', ale równie dobrze odbierana jest jako kokos w zestawieniu z tymi tropikalnymi owocami. Po ich zniknięciu pozostaje bardzo kobiecy, miękki i jednowymiarowy, kremowy puder zapachowy z wieloma pastelowymi, egzotycznymi nutami kwiatowymi. To nie dla mnie.
Czekałem na wypróbowanie Cruz del Sur I i II, ale żaden z nich naprawdę nie spełnił moich oczekiwań. Ten zapach otwiera się bardzo dziwnie i ma w sobie charakterystyczną dla Xerjoffa przepych, nie podoba mi się początkowa mieszanka zwierzęcego, ale nowoczesnego akordu skórzanego, owoców z nutą alkoholu i dymnych żywic, ale w miarę jak ten zapach się rozwija, staje się znacznie przyjemniejszy. Po około pięciu godzinach jest teraz jakby alkoholowym, rumowym ciastem owocowym, z nutami zwierzęcej skóry oraz ostrym labdanum i mirrą, ale znacznie łagodniejszym i łatwiejszym do zniesienia. Cofając się do otwarcia, przyprawiał mnie o mdłości swoimi przyprawowymi oparami diesla i śmierdzącym zwierzęcym piżmem, ale z wszystkimi miłymi rzeczami, które również wspomniałem, wszystko w tym samym czasie... Cruz del Sur I to szalony, wyrazisty zapach. To nie żart i przypomina mi wiele różnych zapachów, z których żaden nie przychodzi mi teraz do głowy z powodu sensorycznego przeciążenia, którego doświadczam. Pełen intryg, ten zapach ma świetną trwałość, a jeśli potrafisz przetrwać początkową surowość, oferuje błogi dry down. Kiedy mówię, że przypomina mi inne zapachy, to rzeczywiście tak jest, ale ma tak wiele faz i nut, że jest w pewnym sensie unikalny, a kto nie lubi zapachu, który jest wielowymiarowy, nawet jeśli prawdopodobnie byś go nie nosił i zdecydowanie nie mógłbyś sobie na niego pozwolić.
Zacznę od tego, że jestem ogromnym fanem tego domu, szanuję wyrafinowaną gamę, fakt, że mała firma ma wyłączność z Selfridges i od tego czasu rozgałęziła się (chyba?) I ogólnie uwielbiam perfumy Noble Incense i White Leather są genialne. Nawet gdyby wszystkie były tylko wypróbowanymi i przetestowanymi formułami i rehashami, nadal bym je lubił, ponieważ jakość jest niezaprzeczalna. Seria Bella Bellisima nie jest jednak taka, są to niezapomniane i różne zapachy, myślę, że Vetiver Spice to najlepsza wetyweria, jaką kiedykolwiek wąchałem, a nikt nie wydaje się być tego świadomy. W każdym razie, wbrew moim oczywistym uprzedzeniom, muszę powiedzieć, że Precious Amber jest równie genialny. Dodałbym jednak, że nie ma tu nic nowego, ale można to wybaczyć tylko dlatego, że jest tak cholernie uroczy. Wypróbowałem go w sklepie, kiedy po raz pierwszy wprowadzono ten zapach i pomyślałem, że to niezwykle słodkie perfumy z żywiczną różą i okazuje się, że nadal tak myślę, ale musiałem zdobyć najnowszą próbkę, aby się upewnić. Otwarcie nie jest tak piękne, bardzo chemiczna, paląca, ostra reprezentacja żywicy i najbardziej dżemowa, najsłodsza różana nuta, która naprawdę ma owocowy, słodki charakter. Jednak gdy zanika, staje się bardzo bogatą bursztynową różą, która nieustannie się zmienia, lekko przyprawiona i zdecydowanie po kobiecej stronie. Moją ulubioną częścią jest moment, w którym całkowicie wysycha, tworząc subtelny zapach skóry w najpiękniejszej odmianie... Uwielbiam go na tym etapie. Jeśli jesteś wielkim fanem róży, warto to sprawdzić, jest pełen bursztynu, ale nie jest konwencjonalny w tym sensie, więc fani bursztynu mogą szukać gdzie indziej. Pomimo początkowej mocy Precious Amber, nie jest to aż tak wielka bestia i utrzymuje się bardzo dobrze, ale zniknęła całkowicie po 8 godzinach, wciąż budząc szacunek. Niezaprzeczalna jakość po raz kolejny od Bella Bellisima.
Nawet nie spojrzałem na cenę, ale jeśli musisz się martwić o takie rzeczy... nie stać cię na to, a mnie też nie. Zazwyczaj czekam, aż noszę zapach kilka razy lub przynajmniej do późniejszych etapów, zanim w ogóle pomyślę o recenzji, ale ten mnie podekscytował. Wydobyłem głośny, półorgazmiczny westchnienie absolutnej satysfakcji, gdy po raz pierwszy spryskałem się tym. London Roja Dove jest doskonały, powód jest jasny od samego początku... być może mój ulubiony składnik... labdanum. London krzyczy labdanum, otwarcie jest ostre, sprawiając, że nos drży, a intensywna żywiczna natura jest natychmiast widoczna. Otwarcie jest piękne i łączy wiele innych nut: goździk, kardamon, szafran, ale szczerze mówiąc, są one krótkotrwałe, a życie tego zapachu tkwi w kadzidle. To intensywna mieszanka, która zmienia się cały czas od musującego olibanum/galbanum do ciemniejszych, bardziej przyprawowych tonów balsamu tolu, a następnie do suchego, zakurzonego benzoesu. Myślę, że to po prostu wspaniała natura labdanum, to trochę wszystko te rzeczy w tym samym czasie. Baza jest miękka, głęboka, głęboki las, myślę, że jest tam nawet odrobina wanilii, aby zaokrąglić to, co jest doskonałym zapachem. Wydajność była dobra, jak się spodziewano, a otwarcie na bok, przejścia nawet w obrębie akordu żywic po prostu mówią o tym, jak złożone są one same w sobie. Uwielbiałem London Roja Dove i gdyby pieniądze nie były przeszkodą, kupiłbym go jutro.
W końcu otrzymałem go pocztą po pewnym czasie zaintrygowania i tak, na pierwszy rzut oka przypomina NdN, ale to nie jest cała historia. Noir de Noir Toma Forda był zapachem, który nigdy nie był dla mnie wielką sprawą i na początku naprawdę nie mogłem zrozumieć, o co chodzi... To były po prostu bardzo ładne perfumy na bazie róży. Jednak po kilku noszeniach na przestrzeni lat i mini, do którego od czasu do czasu sięgnęłam, zrozumiałam, że to całkiem wyjątkowy zapach, niezbyt różany, ale przyjemny, a nawet podnoszący na duchu. Tak więc perspektywa tańszej alternatywy stała się bardzo atrakcyjna i Club de Nuit Intense pachnie bardzo podobnie. Zasadnicza różnica polega na tym, że po ustabilizowaniu się paczula jest bardziej widoczna, szybciej. Niektórzy mogą twierdzić, że to niewielka różnica, ale spróbuj ich obok siebie, a zauważysz, co mam na myśli. Poza tym otwarcie jest prawie identyczne, powiedziałbym, że NdN wydaje się nieco bardziej zacięty i ogólnie słodszy, ale to naprawdę cięcie włosów. Również element czekolady z odrobiną kakao jest obecny w obu, ale jak wspomniałem, CdNI wydaje się być nieco bardziej ziemisty. Oba przywołują na myśl turecką rozkosz i aksamitny, fioletowy strój wieczorowy. Naprawdę cieszę się, że go mam, bo choć mam zapachy różane, to nie mam nic podobnego. Nigdy nie uważałem NdN za wielkiego wykonawcę i wydaje się, że ten siedzi nisko dokładnie w ten sam sposób, z czego jestem zadowolony, ponieważ nie ma nic gorszego niż bycie zadławionym przez własne różane perfumy. Genialny zakup w ciemno dzięki niezawodnym ludziom w społeczności zapachowej, którzy od jakiegoś czasu chwalą ten zapach.
Kiedy czytałem nuty tego zapachu, zastanawiałem się, jakie będzie arabskie podejście do owocowego zapachu? Pod pewnymi względami jest to prawie to, czego się spodziewałem, ale cieszę się również, że nie ma tu śladu róży, oudu ani zwykłych rzeczy, które pomimo tego, że nie są wymienione na liście, mogą mieć duże znaczenie. Otwarcie to turbodoładowana eksplozja owoców, głównie śliwki, ciemnych jagód i czarnej porzeczki, ale także egzotycznego zapachu, być może pochodzącego z ylang ylang i jaśminu. Layali to optymistyczny i podnoszący na duchu zapach, który natychmiast przypomniał mi moje dzieciństwo, a konkretnie centrum rekreacyjne, w którym uprawiałem sztuki walki. Nie był to jednak pot, gumowe maty i chlor, ale może jakieś słodycze, które miałem w foyer lub maszyny slush puppy i stołówka... Właściwie to nie wiem? ale zawsze fascynujące jest, gdy zapach może przenieść cię z powrotem do czasów, które zakopałeś głęboko w swojej podświadomości. W każdym razie... rzeczą, która sprawia, że ten zapach jest węchowy nosedive, który bierze, gdy się uspokaja, bardzo sprytny i całkowicie potrzebny, aby zrównoważyć mocną naturę orientalnych kwiatów i mocnych nut owocowych. Elementem, o którym mówię, jest kminek lub nuta przyprawy curry, która po prostu wysuwa głowę, głęboko w kompozycji i szczerze mówiąc, bez niego ten zapach byłby ładny, ale nie ma się czym ekscytować. To ten sam sposób, w jaki fekalia lub nuty zwierzęce dodają perfumom tylko trochę cienia do całej tej jasności. Na początku bardzo mocny, ale ostatecznie nie okazał się zbyt mocny, a parametry użytkowe były dobre. Layali przypomina mi nieco Enchanted Forest i Byredo Pulp ze względu na nuty czarnej porzeczki i śliwki. Bardzo dobra rzecz i świetny flakon, interesujący zakup w ciemno, którego na szczęście nie żałuję, ponieważ dla mnie nie są to perfumy traktujące siebie zbyt poważnie. Layali to świetna zabawa.
Tak wiele recenzji do zrobienia, tak mało czasu. To tragiczne, że dopiero teraz zebrałem się do napisania tego, co myślę o tym zapachu. Nie wiem, czy po prostu przeżywam renesans wody kolońskiej, ale naprawdę jestem zakochany w tego rodzaju zapachach w tej chwili, a nawet nie ma na to pogody. Może na tym polega piękno tego rodzaju klasycznych perfum... są uniwersalne i ponadczasowe. W każdym razie mój szacunek dla Guerlain nie może być wyższy i to naprawdę jest klejnot, pomimo oczywistych porównań z milionem innych podobnych zapachów. Otwarcie jest jak chłodna bryza soczystych, jasnych cytrusów i werbeny cytrynowej, która często nadaje postępowaniu odrobinę musu i chociaż w szerokim ujęciu nie są to perfumy długotrwałe, cytrusy utrzymują się przez cały czas. Może to wynikać z tego, że Cologne Imperiale doskonale przechodzi w białe kwiaty, ale są one bardzo lekkie i delikatne. W fazie wytrawnej wyczuwalna jest kremowa nuta przypominająca drzewną wanilię, ale tak subtelna, że ledwo wyczuwalna. Jest genialny! Naprawdę mi się podoba. Tego typu perfumy bywają dość nudne, ale te mają w sobie coś z klasy i solidnego dziedzictwa. Testowałem je przez lata i wydaje się, że najnowsza formuła nic nie straciła. Nie spodziewałem się przyzwoitych parametrów i jako taki byłem mile zaskoczony, gdy trwałość była w porządku, słabo leżąca, ale całkowicie akceptowalna.
Jestem rozczarowany sobą, że nie zamieściłem recenzji tego zapachu, kiedy się ukazał, ponieważ naprawdę mi się wtedy podobał i nic się nie zmieniło. Cytrusowe otwarcie jest urocze, a wraz z edycją pozytywnej i znakomitej nuty trawy cytrynowej jest nieco ziołowe i zingujące. Następnie staje się czymś, co wyobrażamy sobie jako stare produkty do golenia, kiedy prawdopodobnie były znacznie ostrzejsze i pełne, jak wspomnieli inni recenzenci. Dostaję klasyczną mieszankę kolońską, ale także męską, ziołową Fougere, nie mam wątpliwości, że lawenda odgrywa pewną rolę, ale nie jest dla mnie wyraźna. Wydaje mi się, że jest tam wetiwerowa, ziemista, czysta nuta, czasami powodująca, że Bayolea skłania się w kierunku czegoś w rodzaju trawy cytrynowej Terred'Hermes. Może to być również spowodowane nutą mandarynki, szczególnie w otwarciu. Drydown jest piękny, czysty, klarowny, zwięzły... (może inne słowo na "C" nie przychodzi mi teraz do głowy?) i absolutnie satysfakcjonujący. Nie sądzę, by był to zapach przełomowy, ale Bayolea dostaje ode mnie kciuka w górę, bo trwałość była zadowalająca przez ponad 6 godzin, więc któregoś dnia może po prostu kupię flakon.
Kiedy widzę słowo Bourbon, automatycznie myślę o whiskey, a nie o wanilii, co jest dziwne, ponieważ wyraźnie jestem fanem zapachów, ale najwyraźniej bardziej interesuje mnie whiskey, więc tak to wygląda. Cóż, kto by pomyślał, że w tej ocenie będę tak niepokojąco trafny, otwarcie jest alkoholowe i to w złym sensie, podstawowy alkohol w tym zapachu wydaje się długo się rozpraszać, co może się zdarzyć z niektórymi (nawet najlepszymi) waniliami, ponieważ są tak subtelne i potrzebują czasu na rozwój. Następnie mamy inny typ, który jest po prostu źle wykonany i niestety takim zapachem jest E&J Nirvana Bourbon, łagodny, drzewny zapach z nutą dębu, znów subtelnie przekazany i z niejasnym akcentem alkoholowym, co jest całkiem miłe, a potem ledwie mignięcie głównej nuty wanilii. To szkoda, ponieważ czuję, że w tym zapachu jest podstawa dobrego perfumu, ale jest tak żałośnie łagodny, że przypomina anosmiczną, pojedynczą cząsteczkę drzewną, która, szczerze mówiąc... ledwie się rejestruje. Podoba mi się jednak butelka i branding... wyglądają całkiem fajnie.
Naprawdę chciałem pokochać ten zapach, byłem niezwykle podekscytowany perspektywą kolejnej AdP Colonia, a zapach oparty na drewnie ebanu brzmiał wspaniale, niestety Ebano nie spełnia oczekiwań. Zaczyna się bardzo dobrze, otwarcie jest naprawdę znakomite, nuta czerwonego pieprzu uderza od razu, zarówno świeża, jak i pikantna, a następnie niezaprzeczalna nuta ebanu jest jedną z najlepszych, jakie wąchałem, dzięki temu, że jest prawdziwym punktem centralnym, ale z akcentami wetiweru i innych czystszych drzew. Całkowicie męski, w ciemniejszej tonacji z zakurzonym, suchym odczuciem i nutą ziemi patchouli. Rzeczą, która psuje ten perfum, jest sucha faza, szybko przechodzi w kremowe drewno i jest po prostu trochę płaska. Ebano to coś, co mogłoby być naprawdę dobre i nawet przez chwilę zbliża się do wielkości, ale już wcześniej spotkałem się z takim drewnianym zapachem. Faza sucha jest do przyjęcia, ale bardzo nudna i przypomina coś standardowego z kręgu projektantów, czuję się trochę źle, dając mu tak surową ocenę, ponieważ jest w porządku, ale mogłoby być znacznie lepsze. Nie martwię się zbytnio o wydajność, ale jest to niski szum, jak można się spodziewać po zapachu z ebanu/drewna z małym sillage, ale wciąż nietypowe dla tej linii, ponieważ zazwyczaj są one mocne. Podsumowując, uwielbiałem otwarcie i myślałem, że mogłem trafić na święty graal starej szkoły, pieprzowej męskości, ale ta ekscytacja była zbyt krótkotrwała. Poleciłbym każdemu, aby spróbował, ale Ebano nie spełniło moich wysokich oczekiwań.
Próbowałem tego w Birmingham kilka lat temu i przez całą drogę do domu (utknięty w korku przez godziny!) byłem całkowicie zaintrygowany i odurzony. (Nie mam na myśli, że byłem pijany) To był jeden z tych zapachów, które niemal natychmiast przypomniały mi coś konkretnego. Mówię „niemal”, ponieważ otwarcie jest tak silne, chaotyczne, wirujące z nut, że naprawdę trudno jest rozpoznać, co się dzieje. Kiedy już się ustabilizuje, to w zasadzie jest to wspaniała Czarna Orchidea od Toma Forda. Znowu... mówię „wspaniała”, ale oddałem swoją butelkę Czarnej Orchidei przyjaciółce, ponieważ myślałem, że bardziej ją doceni niż ja. To jest główny problem, chociaż ciemna, egzotyczna i z gourmandowymi akcentami, które można by uznać za uosobienie uniseksu, wciąż uważam ją za zbyt kobiecą. Z powodu rażącego porównania, obawiam się, że tak jest w przypadku Oud 24. Ma słodkie, ale lekko dymne otwarcie oudowe, a potem czekolada, kakao, kadzidło paczuli i egzotyczne kwiaty wylewają się z tego, co jest WIELKIM zapachem. Nie uważam, że to dokładna kopia BO, powiem tak, myślę, że mógłbym je odróżnić od otwarcia w każdym przypadku. Ma bardziej bliskowschodni klimat, jest bardziej drzewny i surowy, stając się jeszcze bardziej złożony. Tak, wiem, że Czarna Orchidea to sama w sobie niezwykle złożony zapach, stwierdzenie, które nie powinno być możliwe, ale Oud 24 Hours jakoś to osiąga. Wciąż uważam, że aspekt kwiatowy jest dla mnie zbyt intensywny i drażnił mnie w ten sam sposób, co Czarna Orchidea. Czy to tania i opłacalna alternatywa? Powiedziałbym, że tak, wydajność była bardzo dobra, ale pamiętam, że tak samo było w przypadku TF. Jeśli lubisz BO, warto wiedzieć, że te rzeczy są dostępne.
Zawsze jestem sprawiedliwy wobec zapachów Beckhama, ale ten nie jest świetny. Nie dość, że stylistycznie jest przestarzały (co nie zawsze jest złe), to jeszcze zmęczone i syntetyczne otwarcie Respect nie ekscytuje. Potem osiada na naprawdę smutnym, melonowym/ tanim akwatykowym zapachu, lekko nawiązującym do wielu innych zapachów, ale nie przewyższającym żadnego z nich. Przykro mi, Dave... nie jestem fanem tego zapachu.
Bardzo podobała mi się oryginalna wersja, a nawet zdążyłem powąchać CR7 (wydanie, które ukazało się po tym) zanim wąchałem to, i muszę powiedzieć, że jestem trochę rozczarowany. Private edition jest trochę jak wyobrażam sobie zapach samego mężczyzny - bezczelny, przesadzony i mdląco słodki. Nie mam nic przeciwko słodkim zapachom, a myśl o nutach klonowych naprawdę mnie ekscytuje, ale obawiam się, że ten zapach mi nie odpowiada. Otwarcie to odurzająca chmura, rodzaj brudnej waniliowej mazi, która przypomniała mi o szale na tonkę sprzed kilku lat. Jest w nim bursztynowe ciepło, ale pachnie bardzo tanio i nie mam pojęcia, jakie inne nuty tam są, ponieważ szczerze mówiąc, to trochę bałagan. Jedna rzecz, którą mogę o nim powiedzieć, to że Private edition jest zgodny z linią i ma pewną unikalną jakość (może to ta klonowa? Muszę go jeszcze raz założyć), co będzie uderzające dla niektórych i to mi się podobało w oryginale. Jednak nie jest unikalny w dobrym sensie, to bardziej 'kto może stworzyć najobrzydliwszą, gourmandową chemiczną bombę na rynku?' i to nie jest ani wielkie, ani mądre. Przykro mi Cristiano, nie nienawidzę tego i spróbuję ponownie, ale moje przeczucie mówi, że to thumbs down i nie sądzę, że to się zmieni.
Zwykle opisy marketingowe mnie irytują, ale "wyrafinowany" i "łatwy do noszenia" to niezwykle trafne określenia w przypadku Essence Aromatique. Noszę go od czasu do czasu i próbowałem go kilka razy, a wciąż dochodzę do tego samego wniosku... to bardzo przyzwoity zapach. Lubię oryginał, wersję Intense, a dopiero niedawno próbowałem perfum i nie czuję się na siłach, by się na ten temat wypowiadać, ale ogólnie cieszę się z wszystkich, więc nie było zaskoczeniem, że ten również jest dobry. Zaskoczyła mnie jednak pozornie inna atmosfera tego zapachu w porównaniu do oryginału i kolejnych flankersów, to naprawdę zupełnie inny zapach. Nowoczesne i czyste, cytrusowe i niemal fougère otwarcie, które ustępuje miejsca bardziej ziemistemu, przyprawowemu sercu z mchem i drewnem, kończąc na głębokim, ale łagodnym łożu paczuli i cedru. Cieszę się, że Bottega Veneta nie stworzyła słabego akwatyk, czego się obawiałem, patrząc na nazwę i opakowanie. Teraz podobno to koncentracja EDC i chociaż nie jest mocny, myślę, że biorąc to pod uwagę, Essence Aromatique utrzymał się w porządku. To dobrze wykonany zapach i naprawdę miło widzieć, że wciąż dba się o tradycję przy tworzeniu nowych wydania. Chociaż to nie jest coś przełomowego, spełnia moje oczekiwania, ogólna oryginalność? Tak. Świetne otwarcie? Tak. Przyjemne doświadczenie noszenia? Tak. Miły drydown? Tak. Nie jest jednowymiarowy? Tak... a czy wydajność jest akceptowalna? Tak. Mimo że nigdy go nie posiadałem, miałem około 25 (nie przesadzam) próbek Pour Homme i nosiłem go sporo, ponieważ uważam go za bardzo oryginalny, a ten też nie jest zły. Może powinienem zdobyć kilka Bottega Veneta, bo je lubię.
Karty na stół, od razu mówiąc o Quercia... To naprawdę, naprawdę dobry zapach. Nie tylko trzyma się sprawdzonych pomysłów, ale ma też zaskakującą głębię i jakość, które podnoszą go na wyższy poziom. Otwiera się charakterystyczną świeżością AdP, petitgrain/cytrusami/werbeną, ale od razu daje znać, że to zapach drzewny, z ziemistymi tonami i dużą ilością mchu dębowego, co nadaje mu wspaniałą męskość. Jak na razie wszystko jest dość proste, ale jakość drzewnej bazy naprawdę utrzymuje się przez cały czas, te limonkowe nuty głowy utrzymują się dobrze w fazie dry down, a w sercu tego zapachu znajdują się kardamon i geranium, co nadaje mu włoski klimat. Najbardziej zaskakującą rzeczą dla mnie jest bardzo głęboki dry down po wielu godzinach... są tam delikatne nuty wanilii, które zakładam, że pochodzą z fasoli tonka. Wielowarstwowy, błyszczący, mocny i długotrwały, ale nie inwazyjny... Jestem całkowicie przekonany do tego wspaniałego zapachu typu Chypre, Bravo Acqua Di Parma.
Mam dwa zdania na temat tego zapachu. Z jednej strony uwielbiam otwarcie, głębię, czystą jakość i ogólnie bliskowschodni klimat tego zapachu. Jednak jest to jedna z rzeczy, których nie lubię... jest natrętna... inwazyjna, nawet silna, ciężka projekcja i nieubłagany zapach, który mogę znieść tylko przez krótki czas bez zmęczenia nosa. To jest problem z wieloma olejkami i attarami UAE, które posiadam, zbyt mocno uderzają. Mam też pewien problem z określeniem tego zapachu jako santal... sugeruje to drzewo sandałowe, które wyraźnie jest w składzie i może nawet nieco ratować ten zapach, ale to bez wątpienia oud. Oud jest głośny, dumny i ma ten ostry, tępy charakter, który przypomniał mi konkretnie AdP oud calonia, zapach, który trochę mi się podoba, ale w rzeczywistości oddałem go przyjacielowi z tych samych powodów, dla których nie mogłem go nosić. Jeśli chodzi o kompozycję Guerlain, tutaj oud, piżmo, róża, cytrusy i żywice są traktowane absolutnie perfekcyjnie i połączone z dużo większą miłością, tworząc gładszy, znacznie mniej toporny i bardziej zaokrąglony zapach. Podoba mi się, uważam, że jest genialny i nie mogłem się powstrzymać od wąchania go przez długi czas noszenia, ale dla mnie staje się trochę za dużo. To tylko osobiste preferencje, ponieważ jestem zdumiony otwarciem i mocą oudu oraz starannie dopracowanymi nutami otaczającymi. Kolejny oszałamiający zapach od Guerlain, ale zdecydowanie jeden dla nieapologetycznych miłośników oudu. Aktualizacja: Głębokie, głębokie, głębokie wysychanie (około tygodnia później na moim rękawie płaszcza i karcie próbki) i jestem absolutnie zdumiony zapachem. Nie tylko dlatego, że wciąż tam jest, ale dlatego, że jest ciepły, miękki, złożony i naprawdę wyjątkowy. Nie jest to tylko ślad bazy, jest głównie oud i miękkie drzewo sandałowe, ale nawet subtelne nuty serca wciąż pozostają. Co najważniejsze, wcale nie jest ostry. Może to jest klucz do posiadania tego zapachu? Spryskaj nim ubrania, które zamierzasz nosić przez kilka tygodni.
Muszę powiedzieć, że uważam, iż jest to całkiem dobra kompozycja zapachowa. Otwarcie jest przyjemne, interesujące, czyste i pasujące do nazwy nowoczesna skóra... prawdopodobnie bardziej nowoczesne niż skórzane. Ma pudrową nutę skórzaną, która jest znacznie subtelniejsza i coś, co można znaleźć w bardziej kobiecej i lżejszej kompozycji. Główne nuty to bazylia i geranium, co mi odpowiada, ponieważ jest złagodzone męskim akcentem z nuty mchu dębowego. To właściwie wszystko. Zdecydowanie ładnie się rozwija i przypomina mi trochę Tom Ford for Men; jeśli będzie dostępny w dużej zniżce za kilka miesięcy, to z pewnością rozważę dodanie go do mojej kolekcji, ponieważ to dla mnie noszalny zapach.
To przyzwoity zapach i nie mówię tego tylko dlatego, że zazwyczaj cieszę się ze wszystkiego, co związane z Penhaligon's, naprawdę tak jest. Zaczyna się nowym podejściem, co jest typowe dla tej marki, złożone, ale stonowane, a oprócz owocowych nut głowy i ogólnej natury tytoniu/Tonki, to coś, z czym wcześniej się nie spotkałem. Jednak po pierwszych kilku minutach osiada i całkowicie zmienia się w miodowy, bardziej pudrowy, ale ostatecznie ten sam zapach co TF Tobacco Vanille. Nie mam z tym problemu, a tym bardziej z dwóch powodów: nie jest dokładnie taki sam i ma inne otwarcie oraz drydown, do którego za chwilę przejdziemy. Problem polega na tym, czy ogólnie jest to lepszy zapach niż TV? Nie sądzę. Nie ma tej samej siły, chociaż trwałość była doskonała, trzeba przyznać. Drydown był znacznie bardziej Tonka i słodszy, bardziej zabawny waniliowy niż Tom Ford. Podsumowując, interesujące otwarcie, które wprowadza w błąd, myśląc, że to nie klon TV, potem serce to JEST TV, a następnie drydown przypomina, że to nie to samo, z bardziej miękkimi, wyrafinowanymi tonami. Dobre staranie, warto spróbować, ale nie zamierzam go kupować.