Teraz.... niektórzy mogą mi powiedzieć.... Houdini... znów jesteś negatywny i melodramatyczny, kiedy mówisz, że to ma jedno z najbardziej odrażających otwarć w historii perfum. Tak, to prawda. Albo kiedy powiedziałeś: "...Pachnie jak woda..." Pomyślałem, świetnie, uwielbiam akordy wodne, aż dodałeś: "...woda tak fetydna i stojąca, że nie odważysz się zbliżyć, bo boisz się złapać legionellę lub być dotkniętym kryptosporidiozą czy czymś podobnym?" To prawda. To nie jest zły perfum, a kiedy ta kwaśność zniknie na początku, to jest to dość przeciętny rodzaj aromatycznego zapachu. Elemi? Pewnie. Skóra.... hmmmm... nie do końca, ale jeśli nalegasz. Cedr akceptuję, że tam jest. Co mogłoby być odpowiedzialne za to w otwarciu? Syntetyczny mech, szczerze mówiąc, ma ten rodzaj mchu, porostu, ale nie jest to wcale tak interesujące ani wielowymiarowe. Już wspomniałem, że mam pewne uprzedzenia wobec tej marki bez żadnego powodu, po prostu irracjonalnie się na nich zniechęciłem. Prawda jest taka, że kiedy zliczę te, które mi się podobały, to były dwa złe i dwa dobre, więc to średnia. Co mi się podoba, to to, że mają poler i odczucie, że perfumiarze, których zatrudnili, to ci bardziej klasycznie wykształceni, którzy nie tworzą wielkich bomb Indy/niche, ale bardziej wyrafinowane dzieła. Problem w tym, że mogą być zbyt wyrafinowane, pretensjonalne lub nudno bezpieczne, gdy próbują przekazać nowe koncepcje. 3-D Zapach to abominacja, o której lepiej zapomnieć. Olfaktoryczny Czarnobyl. Najlepiej jest wykopać sobie otwór w ziemi i wysłać ten cylinder odpadów w głąb ziemi.
Jest to Lalique Encre Noire z nieco lepiej zdefiniowanym drewnem, ostrzejszą wetywerią i bardziej interesującym piżmem i jałowcem dodanym w fazie wytrawnej. Brzmi to jak wiele różnic i jest to wystarczające, aby w pewnym stopniu je odróżnić, ale są cholernie blisko siebie. Jeden z nich z pewnością sprawiłby, że drugi stałby się zbędny w kolekcji. Osobiście wolałbym Rouge Bunny Rouge ze względu na jałowiec w bazie, który nadaje mu bardziej dynamiczny i interesujący drydown. Tak się składa, że ten zapach został stworzony przez tego samego perfumiarza, co Encre Noire i wszystkie jego flankery, więc jest dość oczywiste, że jest to powtórka tej samej formuły. Nie ma w tym nic złego, ponieważ oryginał był świetnym zapachem, a to tylko trochę go udoskonala. Wybierz oryginał, jeśli chcesz surowej, mrocznej głębi, a ten, jeśli chcesz bardziej wyrafinowanego, bardziej fantazyjnego młodszego brata.
Trzymajcie się kapeluszy, ludzie, ten zapach nie jest dla osób o słabym sercu, a to nie jest moja deklaracja zaskoczenia czy pogardy wobec tego faktu, jestem całkowicie po stronie bardziej skankowej jako fan rzemieślniczego oudu. Nie można powiedzieć, że ten zapach nie zasługuje na to, by dumnie wyeksponować oud w tytule, ponieważ z pewnością dumnie go prezentuje w kompozycji! Pissara to perfumiarz, o którym słyszałem wiele, nie próbując zbyt wielu jej dzieł, w rzeczywistości myślę, że to dopiero mój drugi Dusita. Zyskała sławę jako swoisty kwiatowy geniusz lub szeptacz kwiatów, tworząc jedne z najbardziej innowacyjnych i sugestywnych akordów kwiatowych w ostatnim czasie. Mam tylko Splendiris, na którym mogę się oprzeć i myślałem, że jest bardzo udany, ale to zupełnie inny klimat, delikatnie mówiąc. Otwiera się eksplozją kastoreum (nie cywetu wymienionego tutaj), szorstkie/ostre, kwiatowe/muskowe i oczywiście skórzane, osobiście uwielbiam to! To jak alkoholowy whisky słodowy i świeża skóra, ale szybko przekształca się w wyborny ser, którym jest materiał oud tutaj. Teraz wiem, że kraj pochodzenia niekoniecznie definiuje zapach oudu, ale mam Laos, Kambodżę, Indie itd. podzielone w moim umyśle na kategorie, prawdopodobnie według pierwszego materiału, który tam poczułem? To wpada gdzieś w kambodżańsko-indyjską odmianę silnego, bardzo wyrazistego zapachu stajni/nawozu, ale z złożonością dojrzałego materiału, który wchłonął wiele życiowych doświadczeń. Przechodzi od tytoniu, pikantnego opakowania cygar i pieprzu, do pełnego odoru. Ma tańczącą nutę róży, sandałowca i puder, który prawdopodobnie dodaje do tego brudnego/czystego efektu i skojarzenia z pieluchami dla dzieci. Cóż, jako ktoś, kto niedawno musiał zmierzyć się z pieluchami, powiem wam, że ten zapach sprawia, że wąchacie i wąchacie, próbując lepiej zrozumieć niezwykłą naturę zapachu z odcieniem fekalnym, ale fantasmagorycznego, umysłowego wiersza, którym jest ten zapach. Myślę, że kompozycja doskonale uchwyca bezlitosny attar, swobodnie rozsmarowany na skórze i nie zrozumcie mnie źle, nie jest tak brutalny jak niektóre perfumy cywetowe/kastoreum czy silny olejek oud z Indii, na przykład, jest dość stonowany, jeśli macie ekstremalne podniebienie lub jesteście przyzwyczajeni do nierozcieńczonych surowych materiałów, takich jak ambra i piżmo jelenie. To klasyka w tym sensie, że to róża/oud/sandałowiec/piżmo itd., ale przedstawiona w taki sposób przez markę z głównie kwiatowym asortymentem, że podnosi brwi. Rozumiem, że substytut cywetu ma taki rodzaj wibracji, nieprzyjemny, fekalny itd., jednak moje doświadczenie jest takie, że pozostaje na skórze w fazie dry down, gdy wszystko przeszło w rodzaj brudnego protestu. Oudh Infini, jeśli potraficie przetrwać fale skanków, zostaniecie nagrodzeni niemal ciemno przyprawionymi drzewami i żadnym serowym oud. Pamiętajcie, że to godziny w doświadczeniu, ale wciąż, to jedna z najbardziej boskich rzeczy, jakie można sobie wyobrazić, przytulna i jak nic innego na rynku. Myślałem, że to strzał w dziesiątkę, odważny, orzeźwiający i naprawdę dobrze wykonany zapach, ponieważ mimo że jakość oudu jest tak kluczowa dla sukcesu tego zapachu, otoczenie i kontekst sprawiają, że ten zapach jest wyjątkowy, ponieważ nie pachnie tylko oud, a to trudna sztuka do wykonania. Osobiście nosiłbym go tylko w bardzo szczególnych okazjach, gdy miałbym ochotę na coś ekscytującego i luksusowego. To prawdziwe doświadczenie, a cena prawdopodobnie odzwierciedla rzadkie, surowe naturalne składniki w środku. Brawo!
Myślę, że kiedy TonyT mówi "ten rodzaj zapachu", to mówi wiele. Czy Laudano Nero to sprawiedliwe porównanie, ponieważ jest w tym samym gatunku? Moim zdaniem... Nie! LN to wspaniały perfum, który od dłuższego czasu jest dostępny w naprawdę przyzwoitej cenie na stronach z rabatami. Jednak ten Carner jest lepszy pod każdym względem i nie ma takiej zabawkowej, żywicznej nuty bazy jak LN. (Chociaż rozumiem ten aspekt porównania) To ostry, słodki, uderzający labdanum w swojej absolutnej doskonałości, świecący z otwarcia jak latarnia piękna. Ma więcej efektu zamszu/skóry oraz orientalnych przypraw kadzidła i papirusu. Czuję mnóstwo wanilii, niezależnie od tego, czy pochodzi z wanilii, czy benzoesu, nadaje lekko kremową konsystencję, ale nigdy nie staje się zbyt gładka, utrzymując surowe krawędzie. Jest bardzo ulotny moment tuż po nutach otwierających, a tuż przed tym, gdzie można by powiedzieć, że jest oficjalnie "ustabilizowany", że ma prawdziwą, zwierzęcą nutę zapachową, tylko na bardzo krótki okres i znika, rozpływając się w pikantny, drewniany zapach, trochę jak mikrokosmos tego, jak artisan oud rozwija się i wysycha, ale przyspieszony do kilku sekund, w przeciwieństwie do godzin czy nawet dni! Rozmawiałem o tym zapachu z innymi, którzy mówili, że jest ciemny, a w innej recenzji, którą napisałem, opisałem go jako grę ciemności i światła... albo coś pretensjonalnego w tym stylu? To dla mnie nic szczególnie nowego, przypomina mi pracę Alessandro Gualtieri, która ma ten rodzaj ciężaru... dla braku lepszego określenia? To jedynie przestrojenie, dostosowanie elementów, które uwielbiam, ale co za dostosowanie! Uwielbiam to, długo się utrzymuje, szaleńczo trzyma się ubrań, projekcja i wystarczająco dużo innowacji, aby przyciągnąć moją uwagę i sprawić, że pragnę tego. Black Afgano, Laudano Nero, a nawet El Born Carnera nie wzbudziły we mnie takiego entuzjazmu. Black Calamus to odrobina magii!
Tak się cieszę, że po pierwsze natknąłem się na tę naprawdę starą próbkę (z czasów, gdy została wydana po raz pierwszy) w moim pudełku z próbkami, a po drugie, że nie zrecenzowałem jej kiedyś, prawdopodobnie nazywając ją dżemowatą różaną miksturą, której raczej nie będę nosić, ponieważ musiałbym to wycofać. W perfumerii hobbystycznej często mówi się, że róża i geranium są podobne w swoim metalicznym odczuciu i mogą się uzupełniać, ale nigdy tak nie myślałem. Nie patrząc na nuty tego zapachu, zapomniałem, o co w nim chodzi, a ty natychmiast witasz moją fasetowaną dżemową owocową różę, a następnie nieco bardziej pudrową bułgarską różę, w zasadzie dobrze zaokrąglony akord różany z najlepszymi z obu aspektów. Pojawia się nuta zgnilizny, ale potem miętowa fala geranium, chłodząca, jasna, odrobinę zielona i metaliczna. Rozsądnie długotrwały, mocny na początku, ale nie głośny i idealna mieszanka jasnego i wietrznego z najmniejszą sugestią ciemności. To doskonała róża. Nie jest najgłębsza ani najbardziej aksamitna, ale moje gusta dostosowały się przez lata, odkąd po raz pierwszy ją wypróbowałem, a połączenie róży i geranium jest czymś, co naprawdę kocham, doskonałe.
Cóż, pozwól, że będę pierwszym, który to powie (dosłownie jestem) – ten zapach to w najlepszym razie "meh". Wiesz, kiedy byłeś dzieckiem i zrobiłeś coś złego, a twoi rodzice mówili: "Nie jesteśmy źli... jesteśmy rozczarowani."? To stare powiedzenie? Cóż, to jest to, uosobione w zapachu. Spojrzałem na sposób, w jaki został zaprezentowany i na nazwę, i wyciągnąłem pewne założenia i oceny, które były wyraźnie błędne. Oud... zanim ktokolwiek inny to powie... JAKI OUD?!?!? Zwykle jestem adwokatem diabła dla tych, którzy oczekują rzemieślniczego oudu w każdym zapachu, który ośmiela się mieć oud w nazwie, a tym razem też mnie to nie obchodzi. Bardziej myli mnie część "Okultystyczna" tytułu, ten zapach jest daleki od okultyzmu, zwłaszcza po tygodniu próbowania NIE perfum... to jest okultyzm! W każdym razie wracając do oudu, postrzegam drewnianość, która jest przezroczysta i trochę przypomina Tom Ford Oud Wood, nie bardzo "prawdziwy oud" i nawet nie syntetyczny. Jednak teraz, gdy się ułożył, czuję charakterystyczny syntetyczny zapach oudu, z nutami lukrecji i hebanu/różanego drewna, które się pojawiają i znów nie jest to nieprzyjemne. Otwarcie zdecydowanie ma zapach kandyzowanej pomarańczy i przypomina znacznie lepszy zapach Hope od Agonist. Potem jest wanilia, a dokładniej zapach waniliny, dość budyniowy i nie przesadnie duszący, podoba mi się, a nie jestem snobem na punkcie "prawdziwej" wanilii, chociaż przyznaję, że jest bardziej wielowarstwowy i złożony w zapachu. Ten zapach przypomina mi panna cottę, ma kremowość, ale jest też trochę żelatynowy i przezroczysty.
Tak, tak Nima80... to wszystko bardzo miłe, ale czy to jest w trybie „bestii” i czy dostajesz komplementy? Mówiąc poważnie, podobał mi się wiersz i nie mogę się doczekać, aby zgłębić tę relację i z niecierpliwością czekam na moje próbki, gdy przyjdą, a ja zaktualizuję recenzję.
Ojej, ojej, ojej!!! Zrobiłem ten żartobliwy komentarz poniżej, wyraźnie satyryzując filisterstwo, ale może nie powinienem był być tak lekkomyślny w odniesieniu do Ithaki, ponieważ to magia. (Jak się spodziewałem) Teraz to wciąż nie będzie „prawdziwa” recenzja, ponieważ miałem tylko jedno małe spryskanie, ale wow, byłem pod wrażeniem. Natychmiast zostałem przeniesiony w poetycką narrację za dziełami Mendittorosa, ta nie wymagała żadnego myślenia o kompozycji czy czegokolwiek innego, zapach jest boski. Otwarcie kadzidła jest wyraźnie napędzane przez słodsze, bardziej luksusowe żywice styrax i bardzo dużo labdanum na początek. Potem słodycz wanilii, która może pochodzić z ciepła benzoesu, wszystko to jest znajome, ale złożone w niemal doskonały sposób, labdanum ustępuje, a niektóre z mniej ostrych składników tworzą łagodny dry down. Mówienie, że ten zapach jest doskonały na tym wczesnym etapie, byłoby głupotą, ale jest naprawdę, naprawdę miły i może być doskonałą wymówką, aby zdobyć jeden z tych wspaniałych perfum. Każdy, kto kocha duże, ciepłe, żywiczne, słodkie orientalne zapachy, pokocha to. Ja to uwielbiam.
Nutki wyglądają interesująco. Wyjście TF wydaje się w tej chwili nieustanne i nie wszystko było dobre, więc jestem zaintrygowany tym zapachem.
Beast mode - Najlepszy letni Issey jaki posiadam
Cytrusowe otwarcie. Versace Eros na sucho.
Podoba mi się. Jednak nie ma w nim nic inspirującego i jest tak dynamiczny jak niektóre plany budowy pras do spodni. Lawenda ma tę samą piękną jakość w otwarciu co Lavender Palm, zapach, który zdaję sobie sprawę, że nie jest wersją 'Extreme', ale jest najbliższym wydaniem starego Toma, więc... w zasadzie tak jest. Nie lubię Lavender Palm, ale mam dla niego większy szacunek niż dla tego. LP miał woskowe, kwiatowe serce, strasznie laktonowe, wręcz tłuste, a z solnym akordem wodorostów, co nadawało lawendzie mnóstwo dynamiki. To jest rodzaj słodkiej mgły kumaryny i wanilii, i ma drobną migdałową jakość, która nawiązuje do Soleil blanc i Fuckin' Fab! W zasadzie stworzył kolejnego fougere (aby dołączyć do ich masy, którą właśnie wydali), ale bez niektórych elementów, które nadają fougere interes, akordów drzewnych, zieloności i mchu dębowego lub paczuli, cokolwiek? Nie zamierzam być zbyt surowy wobec Lavender Extreme, ponieważ pachnie pięknie, a kremowa baza jest większa i słodsza niż coś takiego jak Caron Homme, który ma tę samą kombinację, tylko z bardziej stonowaną wanilią. Niektórzy ludzie kwestionowali poziom jakości ostatnich wydania TF i jestem pewien, że etykieta 'Extreme' odstrasza niektórych. Jednak 'Extremes' zaczęły się dla mnie dobrze, Oud Wood jest znacznie lepszy od oryginalnego Oud Wood w mojej skromnej opinii, ale ten nie ma w sobie nic ekstremalnego. Mimo że nie lubiłem Lavender Palm, szanowałem go, a ekstremalna wersja, która byłaby naprawdę jeszcze bardziej hardcore, mogłaby być mile widziana przez fanów oryginału. Zamiast tego dostajemy to, lekko brakujące wysiłku. Podoba mi się jednak błyszcząca butelka, więc jest to coś.
Nigdy nie mogę ustalić, który wolę z tego i Parfum d'Hermes, ponieważ są dość podobne. Wczoraj ponownie zapoznałem się z rouge Hermes i muszę powiedzieć, że podoba mi się jego tematyka. Pudrowa róża, miękkie piżmo z talkiem i egzotyczna, miękka owocowa brzoskwinia / morela z Ylang i gładkość drzewa sandałowego i irysa / irysa w bazie. Jest też nuta goździków, która wraz z pudrowymi kwiatami tworzy subtelny efekt goździka dla mojego nosa. Po wyschnięciu jest dość kobiecy i chociaż nie zwracam na to zbytniej uwagi, a jedynie zwracam na to uwagę, ponieważ istnieje kilka zapachów Hermesa, które chciałbym wyprzedzić, które są nieco bardziej męskie. Takie jest moje zdanie!
Cóż, nie jest zaskakujące, że jest tak wiele negatywnych recenzji, byłem trochę zszokowany tym oraz tym niebieskim (zapomniałem nazwy) i tym, jak bardzo są one schematyczne, męskie, designerskie, drzewno-wodne, syntetyczne. Nie mam na myśli tylko materiałów, ponieważ podejrzewam, że cedr i paczula itd. w niektórych pozostałych zapachach z tej linii są syntetyczne, nie wspominając o 'zielonych' nutach. Jednak mają w sobie pewien ogródowy klimat, ciekawe, że Nagel stoi na czołe obu tych zapachów, prawda? Nie czuję się obrażony ani nic z tych rzeczy, życie toczy się dalej, po prostu uważam, że to jest lekko nieinspirujące, kwiatowe, drzewno-wodne, które otwiera się jak driftwood, a lata 90. woda nie przechodzi w coś innego, ale ostatnie resztki na skórze pachną jak słona, jaśminowa/hedionowa przybliżenie i jakieś drzewne syntetyczne bzdury. Niektórzy uważają, że to nie reprezentuje dziedzictwa marki zbyt dobrze, i mogą mieć rację.
Ok, to jest nic innego jak fantastyczne! Jestem prawie pewien, że ten zapach nie istniał w starych butelkach, bo na pewno bym go spróbował. W każdym razie teraz już go mam, a otwarcie jest niesamowicie bogate, akord czekoladowy, który wydaje się zaokrąglony i głębszy niż chmurka kakao. Jest ciepły, trochę piżmowy, słodki i kremowy, ale nie za bardzo, a jego goryczka pochodzi od najdelikatniejszej ciemnej czekolady. Wyraźnie wyczuwam też nutę kawy, w rzeczywistości powiedziałbym, że poczucie likieru kawowego jest obecne od samego początku. Może być tu też tonka? Nie mam wątpliwości, że paczuli dodaje zarówno efektu czekolady, jak i naturalnej, gładkiej ziemistości, z pieprznym, dymnym akordem, który można opisać tylko jako akord kadzidła. A baza jest drewniana jak nic innego, a ten 'Oud noir', który jest wspomniany na małej karteczce, którą również spryskałem i włożyłem do kieszeni, odpowiada za ten bogaty, skórzany, przyprawowy zapach drewna. Nie znam pochodzenia 'oud' i szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to, Sleek Suede to prawdziwy hit. Najlepszą częścią tego zapachu jest to, że nie jest gourmand w sensie naśladowania jedzenia lub bycia 'zapachem' dla samego zapachu. Sleek Suede czuje się jak perfumy, a nie jak próba stworzenia 'jedzeniowego' zapachu w linii. Kocham perfumiarzy Indy, nie zrozumcie mnie źle, i często mam do nich uprzedzenia ze względu na ich kreatywność i brak poszanowania dla tzw. 'reguł'. Jednak niektóre perfumy mają ten rodzaj uczucia, 'szkoliłem się w Grasse', coś w rodzaju nietykalności, jus ne sais quoi. Tego rodzaju subtelność, która sprawia, że zachwycasz się nią. Sleek Suede to jeden z tych zapachów, niestety jest dość drogi, inaczej chciałbym mieć butelkę i również bym ją priorytetował. Nie szukałem gourmand, ale ten zapach znalazł mnie w środku lata, uwielbiam go!
Cóż, zabawne jest to, że znów podążam za Christi, a w rzeczywistości jej recenzja była jedną z nielicznych, które naprawdę pozwoliłem sobie przeczytać przed wypróbowaniem tych perfum. Uważałem, że jest informacyjna i zabawna, ale jednocześnie jakoś "wolna od spoilerów", co jest świetną cechą. Muszę powiedzieć, że całkowicie zgadzam się z konsensusem, że Miracle of Roses to zdumiewająco unikalna interpretacja perfum "na bazie róży" (lub przynajmniej ma to w tytule) i nie przesadzając, przywraca wiarę w kreatywność perfumiarzy Indy, chociaż nie była ona w niebezpieczeństwie. Co mam na myśli... ten zapach jest bardziej poruszający, ponieważ róża to tak trudny materiał, na którym można odcisnąć swój własny ślad. Myślę, że Miguel Matos to osiągnął. Naprawdę nie potrafię wyodrębnić Ta'if, marokańskiej czy damasceńskiej róży, nie jest to coś, co można łatwo zrozumieć, po prostu usiądź i ciesz się. W rzeczywistości nuty głowy w tym zapachu nadają mu ciepłe, orientalne odczucie z gourmandowym akcentem, do którego przejdziemy za chwilę. Róża naprawdę jest schowana między mlecznym, korzennym zapachem gałki muszkatołowej i cynamonu a rodzajem akordu przypominającego kadzidło, może olibanum? ale to nawet nie oddaje kulinarnych skojarzeń, bardziej poczucie seksownego ciepła. Jest nuta chlebowa i mówię tu o chlebowej, nie brioche czy słodkich wypiekach, mówię bardziej o smaku wytrawnym i pszennym, ale nigdy nie w takim stopniu jak Jeux de Peau Serge'a Lutensa, zapach, który zawsze chciałem polubić, ale po prostu nigdy nie mogłem nosić, ponieważ szczerze mówiąc... jest okropny. Kolejną rzeczą jest to, że ten zapach nie wydaje mi się zbyt luksusowy ani królewski, ani nawet perfumowany, ma bardziej stonowane odczucie. (w naprawdę dobry sposób) To jest fantastyczne i prawdopodobnie mój wybór z całej gamy. Nie nosiłem go jeszcze porządnie, ale podejrzewam, że będzie to satysfakcjonujące doświadczenie, a Miguel powinien być dumny i naprawdę być chwalony za wspaniałe dzieło w Miracle of Roses. Myślę, że chcę butelkę?
Sooooo... Wiedziałem o Miguelu, ponieważ między nami zdobiłem więcej stron Fragrantica niż reklama Luckyscent!! Ale nigdy naprawdę nie przypisałem twarzy ani charakteru do artykułów, które tutaj czytałem, aż do momentu, gdy zobaczyłem więcej Miguela na Instagramie. To zbiegło się z wydaniem jego skromnej selekcji zapachów, więc widząc trochę zza kulis, jak siedzi przy swoim organie perfumeryjnym itd... bardzo czekałem na to, co może wymyślić. Germaine to pierwszy zapach, który wypróbowałem i mając na uwadze, że tylko raz nałożyłem go na skórę, a potem spryskałem trochę na ramię po raz drugi i nie lubię publikować recenzji, dopóki nie mogę 'nosić' czegoś porządnie. Mówiąc to wszystko, myślę, że konkluzja dotycząca Germaine jest taka, że naprawdę mi się podoba... ale z zastrzeżeniami, oczywiście. Otwarcie, przynajmniej dla mnie, to bardzo pieprzny, dymny, suchy wetiwer, który mimo że jest nutą bazową, w moim doświadczeniu może dziwnie manifestować się w otwarciu w ten sposób. Myślę, że daje to niezwykłe wrażenie, ale nie całkowicie mylące, ponieważ ten zapach jest bardzo drzewny i osadzony w suchej, ziemistej nuty. Mówiąc to, następna faza pojawia się w ciągu kilku sekund i to niesamowita, rozwijająca się nuta/akord fiołka, który jest niemal wizualny w swoim rozwoju, mam na myśli, że można go dosłownie 'zobaczyć' nadchodzącego. Jest trochę pudrowy, fioletowy, jak pieczarka, która wydobywa się z ziemistego podszycia, które teraz jest nawet zabarwione na rodzaj skórzastego aspektu. To otwiera się w chmurze pudrowego i słodkiego fiołka, mam na myśli, że to bardzo przypomina fiołka Penhaligon's, przenosząc mnie do mojej młodości i gryzienia słodyczy Parma Violet. Następnie, gdy osiąga crescendo w pierwszych piętnastu minutach, zaczyna bawić się w chowanego z dużo bardziej drzewnym, suchym i wyraźnie 'Indy' zapachowym smakiem wysuszonych, ciężkich na Ionone, kwiatowych, drzew. Ten 'Indy' zapach, który opisuję, jest w sercu tego zapachu i to jest zmielona, papierowa, rodzaj stęchłej drzewności (może ziołowy szałwia?). Przypomina mi to szkołę podstawową i ten szorstki, cukrowy/papier rzemieślniczy, który kiedyś dostawałeś, lub szorstką okładkę zeszytu lub ćwiczeń. Szczerze mówiąc, to mój najmniej ulubiony aspekt tego zapachu, ale czy czeka nas kolejny zwrot akcji? Tak!! Pojawia się w postaci ponownie wyłaniającej się nuty/akordu wetiweru i skórzastego, nadając więcej ciężaru i sprawiając, że jest to dla mnie znacznie przyjemniejsze. Uważam, że Germaine to naprawdę dobry przykład światła i cienia oraz równoważenia przeciwstawnych aromatycznych aur (jeśli chcesz?), aby stworzyć coś spójnego i coś, co mi się podoba. Dobry początek dla mnie z rzeczami Miguela, ale nie jest to coś, co bym się spieszył, aby dodać do mojej kolekcji.
Cóż, byłem ogromnie pod wrażeniem Golden Neroli, naprawdę fantastycznej mieszanki naturalnych i futurystycznych, trochę minimalistycznych perfum. Mówiąc to, wiele marek, które mocno polegają na swoich naturalnych walorach, jest zbyt minimalistycznych i opiera się na jednym niesamowitym elemencie, podczas gdy te wydają się bardziej prawdziwymi kompozycjami. Labdanum w nazwie jest trochę mylące, ale gdy noszę to, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bez niego ten zapach nie byłby tak dobry. Myślę, że działa jako katalizator w bardziej wspierającej roli, łącząc wszystko razem. Nie jest to oczywiste, dostajesz trochę przy pierwszym spryskaniu, powiedziałbym, że otwarcie jest słodko żywiczne, ale szybko ujawnia prawdziwych graczy w tym zapachu. Wyraźnie wyłania się paczula, otulona rodzajem metalicznego, ziołowego aspektu. Czy to może być szałwia muszkatołowa wymieniona w składzie? Chociaż nie pachnie jak ta, którą znam z innych zapachów lub materiału EO, który mam. Jednak po ponownym spryskaniu po kilku godzinach (nie dlatego, że źle się sprawował, bardziej żeby poczuć otwarcie ponownie) muszę powiedzieć, że otwarcie ma ziołową męskość, której nie zauważyłem za pierwszym razem, połączoną ze słodyczą, jest to dla mnie niezwykle atrakcyjne, niemal niebiańskie. W rzeczywistości pachnie trochę jak złoty neroli, ponieważ cytrusy (które utrzymują się przez cały czas) mają gorzki grejpfrutowy i ziołowy, zielony aspekt. Nutka pomarańczy jest dla mnie również niezaprzeczalna, zwłaszcza na początku, i fantastycznie łączy się z paczulą, kombinacją, którą wykorzystałem w moim własnym dziele. Paczula tutaj jest naprawdę urocza, lekka i pozbawiona tego zbyt ciężkiego, czekoladowego lub gumowego akcentu, który można spotkać. To jasna paczula, z odpowiednią ilością ziemi, bardzo mi się podoba. To oryginalna kompozycja, ale ponieważ lubię to robić, podam kilka przykładów perfum, które przywołuje. Po pierwsze, Jo Malone Oud i Bergamot, świeżość, drzewność, fakt, że nie pachnie jak oud czy bergamot? Po drugie, By Killian Straight to Heaven, który jest znacznie ciemniejszy i bardziej alkoholowy itd... jednak paczula pojawia się z tą samą przezroczystością. Po trzecie, Lush Lord of Misrule, zapach, który jest zdecydowanie cięższy i bardziej pikantny, bardziej hipisowski i pełny w dominacji paczuli, ale ma cytrusowo-ziołowy aspekt Jo Malone O&B. Uwielbiam to. Tylko dwa z tej linii w dół i oba są znakomite.
Wow! Myślałem, że kocham Venenum Kiss z jednego powodu, a okazuje się, że tak naprawdę kocham go z innego. Kiedy próbowałem go w sklepie, doświadczyłem tego, co postrzegałem jako dość kiczowaty, pastisz puszystego, różowego zapachu, odzwierciedlonego przez kolor samego perfumu. Nadal jest to ten gorący różowy Cadillac zapachu z niezwykle owocowym, dżemowym akordem róży na początku, wyraźnie wspartym wanilią; jest krystalicznie czysty i prawie zbyt słodki oraz przytłaczający po około 30 minutach. Nie jestem zwolennikiem nazywania zapachu zbyt kobiecym tylko dlatego, że jest słodki i różany, ale VK prawie mnie pokonał. Jednak gdy bazowe nuty kremowego, słodkiego sandałowca i wanilii oraz serce skórzanej i bogatej szafranu przejmują kontrolę, ten zapach się transformuje (i to nie tylko w zapachu, bo wszystko to jest obecne od samego początku), gdy róża zaczyna zanikać, a wszystko inne włącza się, emanując jakością. Jest w tym coś nowoczesnego, co uwielbiam; ma niemal pop-artowy styl, technikolorowy i bezwstydny. Naprawdę mi się podoba, muszę przyznać.
Całkowicie zdezorientowany tym zapachem. To albo dzieło poruszającego, nowoczesnego geniuszu, albo nietypowe i syntetyczne podejście do klasycznego zapachu cytrusowego. Baza to po prostu chemiczny aromat drewnianej ciepłoty, nie mówię, że mi się to nie podoba, w rzeczywistości bardzo lubię tego typu rzeczy, po prostu wydaje się to dziwnym i szokującym krokiem w bok dla tej linii (z pewnością dla zielonych i cytrusowych zapachów) i pozostawiło mnie trochę zdezorientowanym. Wyczuwam bazowe nuty syntetycznego Amberone, cedru, a nawet syntetycznego Oud, ale zdecydowanie ciężki, skórzany, lekko dymny akord. Cytrusowe otwarcie nie jest nawet tak jasne ani dominujące, aby zamaskować ten efekt, a Citron Noir wychodzi prosto z butelki, dla mnie trochę zbyt ostry. Jak wspomniałem, w pewnym sensie mi się podoba, ale nie na tyle, aby kupić lub nosić ponownie.
Jestem wielkim fanem Ormonde Jayne i wypróbowałem prawie wszystko od marki, nawet nowe Elixiry, więc było to trochę dziwne, że nie wyróżniało się za pierwszym razem, ale z pewnością tak się stało przy ponownej wizycie. Twórczość Schoena dla tej marki musi być podziwiana, wyraźnie łącząc jego nowoczesną architekturę z bardziej tradycyjnym naturalizmem luksusowych marek. Wszystkie mają neutralność i równowagę, ale nie są nijakie, w pewnym sensie nieodgadnione, ale nie pozbawione definicji. Nawab of Oudh nie jest wyjątkiem, w rzeczywistości jest to całkiem wyjątkowa rzecz. Otwarcie jest przewiewne, chłodne i aldehydowe, a Geza udaje się uchwycić OJ do T i chociaż nie pachnie tak, jakby miał ten sam klimat co Montabaco. Nuta róży jest tak delikatna, zawieszona i unosząca się w środku kompozycji. Ponieważ ma ten sam syntetyczny charakter, co wiele Ormonde Jayne, powiedziałbym, że jest prawdziwy oud, nie jest to jednak jawne, jak kambodżański oud dodany do Ta'if Elixir, ale jest to bardziej lekko gumowata, drzewna odmiana. Trochę ciepła w tym niebiańskim drydown wieńczy oszałamiający zapach. Nie jest to najbardziej hardkorowy czy "oudowy" zapach, więc jeśli tego szukasz, poszukaj gdzie indziej.
Te perfumy NOT mają interesujący koncept, a wykorzystanie "luki" (jak to nazywa Joanna Venables) naprawdę mnie przyciągnęło. Cały nordycki/pogański/celtycki styl do mnie przemawia, są niemal trochę jak black metal czy coś? (NIE, żebym był fanem tego) Aż po ciągłe podwójne negatywy i marketingowe stwierdzenia w stylu Borata, które uznałem za tak samo nużące jak same zapachy... Nahhhht!!! (hee hee) Vaan to mętny, brudny zapach wanilii, który ani przez chwilę nie wydaje się być NIEzamierzonym wyborem stylistycznym, ale może daję mu zbyt wiele kredytu? To jest właściwie dość, zwierzęco dość intymne, ale chaotyczne... gdyby to był kolor, byłby to ciemny brorange, głęboki odcień yurquoise. Vaan ma w sobie uczucie czegoś, co zostało pozostawione do fermentacji lub wisiało, aby dojrzeć jak jakieś rzemieślnicze mięso lub ser? A może bardziej odpowiednio Oud lub Ambergris. W rzeczywistości nie zdziwiłbym się, gdyby Ambergris był tu obecny, ma zwierzęce akcenty i to ugruntowane uczucie, które dostajesz z perfum zakotwiczonych w cennym wymiocinie/wydaliny wieloryba. Tak więc otwarcie jest właściwie dość żywiczne, ciemniejsze żywice, powiedziałbym mirra, labdanum, opoponax, tolu itd... ale nigdy nie chodzi tylko o nie, najbardziej wyraźną i rosnącą nutą jest nuta kakao. To łączy się z ogólnym ciepłym naturalistycznym odczuciem perfumu i pachnie może odrobinę jak paczuli, ale wciąż ciepło, waniliowo, trochę futrzasto, ale nigdy przesłodzone. Drydown zdejmuje czekoladę i staje się znowu odrobinę bardziej żywiczny. To było miłe doświadczenie, nie wiem, czy wcześniejsza wiedza o pochodzeniu marki daje takie wrażenie, ale coś w Vaan jest niesamowicie skandynawskie, niemal wikingowe, a ten zapach to naprawdę duża kotka. Ma w sobie jednak mroczne leśne wibracje. Teraz nie jestem pewien, ale wydaje się, że w tych zapachach jest duża zawartość naturalnych składników, po prostu to czujesz. Stwierdzenie, że to NIE są perfumy, ponieważ wyraźnie nie spełniają żadnych wytycznych, jest dla mnie nieco zagubione i myślę, że to dlatego, że po prostu kojarzę zakazane rzeczy z mchem dębowym (błędnie, bo jest mnóstwo materiałów ograniczonych), ale ponieważ nie ma nawet jednego, który miałby super dominujący mech dębowy lub nuty zwierzęce, czuję się trochę rozczarowany. To dotyczy całej linii... Vaan jest jednym z moich ulubionych, ale wszystkie warto powąchać. Początkowa siła i moc szybko słabną, ale drydowny często są długie, ewolucyjne. NOT ma mój głos.
Przepraszam, nie jestem fanem. Moja historia z linią Ideal zaczęła się od zdumienia przy pierwszej wersji, mimo że rozumiałem, do czego nawiązywały starsze zapachy Guerlain. Potem nastała euforia przy późniejszych wersjach, edp i Parfum (chyba tak się nazywają?), ponieważ naprawdę postawili na orientalne gourmandowe elementy kumaryny/tonki, tworząc zapachy, które nie były tylko nowoczesnym chaosem, ale raczej wyraźnie rozpoznawalną wizją... oczywiście, według mojej skromnej opinii. Jednak w linii pojawił się inny flankier, który wziął akceptowalną wersję Ideal i uczynił ją jeszcze bardziej 'świeżą' i masowo atrakcyjną w wersji kolonialnej... dzwonki alarmowe w mojej głowie. Ku mojemu zaskoczeniu, ten zapach naprawdę zadziałał, gorzki, ostry zapach grejpfruta w połączeniu z mlecznym migdałowym podkładem po prostu świetnie współgrał, w końcu zacząłem 'rozumieć' tę linię i cieszyłem się innymi zapachami znacznie bardziej w rezultacie. Po tej krótkiej historii moich myśli na temat Guerlain Ideal przychodzi Ideal Cool i szczerze mówiąc, to krok za daleko dla mnie. Muszę powiedzieć, że chłodność jest z pewnością wyczuwalna w zapachu, dając wspaniale przewiewny, chłodny efekt. Myślę, że ludzie, którzy to lubią, naprawdę to polubią, ponieważ niewątpliwie zostało stworzone z typową starannością Guerlain. Po prostu nie podoba mi się połączenie migdałów, ziarna tonka i gładkiej drzewności z akwatykami i miętowymi nutami. Rozumiem równowagę, mięta jakoś współgra z wetiwerem, a w rezultacie z resztą kompozycji można wyłapać aspekty, które dobrze współbrzmią w obu kontekstach, na przykład neroli. Po prostu osobiście mi się to nie podoba i wierzę, że to jest zamiennik Ideal Cologne, co jest trochę smutne, ale przypuszczam, że rzeczy muszą iść naprzód. Muszę spróbować ponownie, ponieważ nic w moich odczuciach na temat tej linii nie zaskoczyłoby mnie, mogę skończyć zmieniając swoje zdanie, dziwniejsze rzeczy się zdarzały. Na razie to jednak nie.
Nikt? Żadna osoba jeszcze tego nie oceniła i to w zasadzie podsumowuje tę markę i ten zapach dla mnie. O, nie ma nic złego w jego zapachu. Zakochałem się w tej kompozycji, jest znakomita. Problem polega na tym, że są ofiarami absurdalnego pakowania i marketingu. Perfumiarze, których mają w zespole, są bardzo kompetentni, a niektóre pomysły są naprawdę świetne, ale wszystkie wydają się trochę bezpieczne, nie bardzo rzemieślnicze ani niezależne, bardziej jak zapachy dla mas (oczywiście nie dotyczy to WSZYSTKICH) i to bardzo dobrze opisuje Vibrant scent. Zacznijmy od nazwy... Mam na myśli, no come on? Jest trochę nijaka, prawda? Ale to zapach i jest żywy, więc nikt nie mógłby ich oskarżyć o fałszywą reklamę, a chyba ja jestem tu tym idiotą? Otwarcie to różowy pieprz i wygładzony gałka muszkatołowa/kardamon w moim nosie i to jest niebiańskie, naprawdę wyjątkowe, ale noszalne i dostępne. Ogólnie rzecz biorąc, powiedziałbym, że Vibrant scent ma syntetyczne odczucie, ale w dobrym sensie. Gdyby to był zapach od projektanta, nawet w wyższej cenie, ale wciąż 'projektancki' Tom Ford, poszedłbym z nim do kasy, ale tak nie jest. Jakaś dziwna marka, która wygląda jak butelki Montale, gdyby były wzięte z franczyzy Marvela (Cytując siebie z poprzednich recenzji... Jestem takim idiotą!) i to częściowo to, co myślę, że mnie alienuje. Mimo to, może pewnego dnia będzie przecenione i będę mógł je kupić tanio online, ta marka ma to wrażenie, że nie minie długo, zanim to się stanie. Baza to rodzaj przytulnego, kremowego sandałowca z irysem i kaszmiranem, który uwielbiam i myślę, że to daje nuty gałki muszkatołowej w otwarciu. Tak naprawdę jestem zakochany w tym zapachu, ale jest zbyt drogi, inaczej bym go kupił, a także wydajność nie jest dokładnie znakomita, ale mogę to wybaczyć, ponieważ noszenie go było bardzo przyjemnym doświadczeniem. Przypomina mi styl męskich zapachów projektantów z lat 90-tych/2000-tych, takich jak By D&G, Gucci Envy i Rush. Wszystkie niestety zostały wycofane. Chcę lubić tę markę i naprawdę nie narzekam zbytnio na pieniądze, mam na myśli, że jeśli się to kocha, można znaleźć pieniądze, ale przy tak wielu innych rzeczach walczących o moją uwagę, to zostaje zepchnięte na dalszy plan. Proszę, spróbuj tego, ponieważ jeśli lubisz rzeczy, które ja lubię, to jest to prawdziwy skarb wśród zapachów.
Zajęło mi trochę czasu, aby w końcu spróbować tego zapachu, co jest zaskakujące, ponieważ chociaż nie posiadam oryginalnej Deklaracji, mam wielką sympatię do jej tematów i miejsca w męskiej perfumerii designerskiej. Tak więc stwierdzenie, że ten zapach odzwierciedla oryginał, jest całkowicie trafne, ponieważ jest to pikantna kompozycja z świeżym otwarciem, ale na tym kończą się porównania z jednego prostego powodu... gatunek. To zasadniczo ten sam zapach, wykonany w różnych gatunkach. Oryginał to świeży, cytrusowy zapach typu Eau de Cologne z jałowcową ostrością i uczuciem chininy świeżo nalewanego G'n'T. W rzeczywistości to jakiś rodzaj czarów, w którym botanikalia z kuminem/kardamonem są infuzowane w duchu, nadając temu dokładny, a jednocześnie lekki efekt. Ta wersja parfum to nie tylko zwiększona koncentracja, ale orientalna reinterpretacja, porzucająca świeże odczucie oryginalnej Deklaracji na rzecz tego, co uważam za znacznie bardziej komplementarną i oczekiwaną żywiczną bazę. To piękne z przyprawą kminową, nadającą rodzaj gładkiego, zamszowego efektu, z pewnymi czystszymi aspektami, ponieważ w końcu nie może być zbyt awangardowy. Muszę to jeszcze raz dokładnie przetestować, ale uważam, że to fantastyczne, wierne oryginalnej Deklaracji, ale znacznie bardziej odpowiadające moim gustom pod względem żywicznej jakości. Chcę butelkę, po prostu.