Boże, te butelki są cholernie ogromne! Zapach też jest całkiem potężny. Jeśli lubisz słodką, cukrową słodycz i techniczną nowoczesność BR540, to na pewno ci się spodoba. Baccarat Rouge 540 to zapach, który uwielbiałem, gdy został po raz pierwszy wydany (komercyjnie dla MFK, a nie ten kryształowy, o którym wiedziałem dzięki Fragrantica jakiś czas wcześniej), ale przysiągłem, że nie ma mowy, żebym go nosił. Więc to zły zapach, prawda? Nie, absolutnie nie! Coś w nim wydawało się jak zmiana paradygmatu, nawet przed późniejszym szumem, coś w tej formule po prostu wyrażało coś w nowoczesnej perfumerii, a im bardziej kontrowersyjne, tym bardziej wpływowe to stwierdzenie. Podobał mi się dziwny, plastikowy szafran, którego Cloud wydaje się mieć nieco mniej, ale nie jest mniej jak stopiony cukier, chemiczna mgła aromatyczna i za tę cenę to naprawdę udany zapach, nawet jeśli chcesz nazwać go 'oficjalnym klonem'.
Nie mam nic przeciwko temu zapachowi, ale powiedzenie, że ma mało głębi, nie byłoby niesprawiedliwe. Myślę, że to nie do końca mój styl, owocowy muskowy koktajl, który przede wszystkim pachnie jak jakiś egzotyczny owocowy napój. Wyobrażam sobie różę, gdy czuję czarną porzeczkę lub kasję, co odczuwam na początku. Nie czuję się kompetentny, aby komentować, co sprawia, że zapach taki jak ten jest dobry, więc weź to, co chcesz, z mojej recenzji.
Dobrze, więc... Ustawiamy phasery na 'GUSH'!!! Nie... Gorąco oczekiwałem tej premiery, ale nie mogłem jej znaleźć w żadnym z punktów Guerlain w Wielkiej Brytanii! Wiem, że Harrods miał ją ekskluzywnie przez jakiś czas, ale to jest Guerlain, a oni zazwyczaj wprowadzają swoje zapachy wszędzie po krótkim okresie. Nadal nie!!! Zauważyłem, że teraz jest dostępna w Selfridges online, ale nie w sklepie... arrrrggghhh!!! Moja frustracja rosła, czy kiedykolwiek będę mógł wypróbować ten zapach?? Potem mój przyjaciel perfumowy z Polski (który jest kochany xx, ale prawdopodobnie miał już dość mojego narzekania) wysłał mi próbkę pocztą w weekend i w końcu mogłem ją powąchać. Możesz pomyśleć, że taki poziom oczekiwania może prowadzić tylko do rozczarowania, ale z przyjemnością mogę powiedzieć, że ten zapach dołącza do rodziny wspaniałych premier w tej linii. Cuir Intense to symfonia delikatnych akcentów i mistrzostwa kwiatowego skóry, co dodatkowo umacnia Wasser jako jednego z największych perfumiarzy żyjących dzisiaj. Wiem, że to trochę dziwne i zbędne mówić, że ten zapach przywołuje na myśl Cuir de Russie od Chanel, częściowo dlatego, że Guerlain kontra Chanel to trochę jak The Stones kontra The Beatles... Po prostu wezmę oba, dziękuję! Również dlatego, że nie pachną wcale podobnie, ale wysoka poprzeczka Chanel zawsze pozostaje w pamięci, a ten zapach zbliża się do tego rodzaju genialności. Faktem jest, że nie mam wiele do powiedzenia na temat rozkładu nut, ponieważ ten zapach jest majestatycznie gładki, ale z pewnością jest w nim delikatny akcent irysa/orris w zaokrąglonym, skórzanym akordzie, a Cuir Intense przypomina piżmowe akcenty, które przewijają się przez całą linię, jak Encens Mythique i Bois Mysterieux itd... Ma lekki, woskowy, ale egzotyczny akcent jaśminu/ylang, ale w żadnym wypadku nie jest to hiper kwiatowa skóra ani zapach, ani też nie jest to całkowicie intensywna, surowa skóra. Niestety (dla mojego budżetu) tylko dodaje do długiej listy pragnień, obok tych dwóch, które wspomniałem. To jest GENIALNE!!!!
Kolejne niezwykle interesujące otwarcie, w którym pozytywnie wyczuwam czekoladowy benzoes i być może tolu, co jest nietypowe. Następnie mokry kwiatowy akord przypomina słodszą hiacyntę (bzy) i zaczyna się rozwijać, gdy się ustabilizuje, ale z miodową gęstością, która zapewnia, że kwiatowy aspekt nie jest zbyt dominujący. Naprawdę mi się to podoba.
Myślę, że mój punkt sprzedaży TF przypadkowo wypuścił ten zapach za wcześnie, ponieważ już go wypróbowałem, westchnąłem i przeszedłem dalej. Nie lubię być reduktywny z kilku powodów, nie mniej ważnym jest fakt, że lubię zapach, do którego porównam ten, a także dlatego, że tak łatwo powiedzieć... to jest jak to. Rose Prick dla mnie wydaje się być przerobionym Noir de Noir. Jeśli wąchałeś NdN, to otwiera się z bardziej przewiewnym, kremowym uczuciem, znacznie bardziej przypominającym przezroczystość FF lub Soleil Blanc czy Santal. Następnie 'ciemność' rośnie, przynosząc trochę z tej, oświetlonej świecami, czerwonej winnej kolacji róży z Noir de Noir. Może to być po prostu ta sama mieszanka Róża/Paczuli, dodająca trochę ziemi do tego, co w efekcie jest kremowym, mglistym zapachem róży. Podoba mi się. Nie byłem nim zachwycony, rozwija się w różne nastroje, podczas gdy NdN wydaje mi się dość liniowy, ale ten nie jest tak 'ciemny', więc to jest wymiana. Nazwa jest głupia. To znaczy, nie jestem pruderyjny i broniłem Fucking Fabulous, potem tolerowałem Lost Cherry (po dość mocnym przewróceniu oczami), ale teraz zaczyna być to trochę męczące.
Sposób, w jaki otwiera się Rouge Smoking, jest niewątpliwie interesujący i nawiązuje do motywów Lost Cherry od Toma Forda, zapachu, do którego wróciłem tego samego dnia, w którym go próbowałem. To zabawne, jak umysł kojarzy wiśnie z migdałami i odwrotnie, a materiały takie jak benzoesowy aldehyd i olejek z gorzkich migdałów zawierają cechy obu, podobnie jak moja miłość/nienawiść do heliotropu. Ma to jednak pewną obecność nuty głowy i dodaje do tego dorosły, niemal wyrafinowany smak, do tego, co często uważam za dość dziecięcy zapach wiśni, z lekko przyprawowym akcentem i balsamiczną jakością ambry. Jest w tym również kwiatowy akcent, ale to kremowa baza tonki rośnie przez cały czas, aż zostajesz z perfumami, które są rozkosznie i bezwstydnie ciężkie na kumarynę i migdały. Rodzaj kremowej zupy, która mi się podoba, a jeśli kochasz takie rzeczy, to jest wyraźnie przyjemne, ale nie mógłbym tego nosić, to po prostu nie moja bajka.
Szczerze mówiąc, nuty nie oddają tego, jak doświadczyłem tego perfumu. Oczekiwana brzoskwiniowa otoczka, którą kojarzymy z pudrowym Hermesem lub miodowymi, brzoskwiniowymi klasykami, czy nawet innymi dziełami Andriera, nie jest tym, co czuję; to lekka sugestia brzoskwini otulona bardzo suchym akordem drzewnych iononów, nieustannie bawiąca się w chowanego z ambrową i waniliową słodyczą, w tym zmieniającym się, minimalistycznym, ale nieskończenie złożonym tańcu. Dziwnie kończy się na paczuli, materiale, którego nie mogłem poczuć przez cały czas noszenia, aż do teraz, gdy nos wbiłem głęboko w skórę... oto jest. To prawie całkowicie klasyczny Andrier, wszystko na swoim miejscu, a gdy już myślisz, że jest nudny lub powielający jej inne dzieła, zmienia się nieznacznie, jakby był rodzajem obracającego się obiektu łapiącego światło, ale nigdy do końca nie ujawniającego swojego prawdziwego kształtu. Jeśli lubisz piżmowe, pradowe, pudrowe, drzewne, irysowe dzieła tego perfumiarza, na pewno ci się spodoba. Mi się podobało. Nie byłem jednak w szoku, powiedziałbym, że to środkowa droga między tym żółtym, które zrobiła dla Bvlgari (Zahina, prawda?) a jej podstawową piżmową, irysową minimalizmem z "Była anomalią". W zasadzie uwielbiam tego perfumiarza i to, że wszystko nosi jej podpis, ale jeśli powąchasz trochę głębiej, wszystkie są subtelnie różne i to te subtelności mnie fascynują.
Wow! To jest niesamowicie interesujące, prawdziwe odkrycie z tak wieloma niszowymi markami. Widziałem te butelki, ale jakoś je zignorowałem, zwłaszcza markę z inicjałami, która po prostu nie przyciąga mojej uwagi, niezależnie od tego, jak ładne są butelki. (A są ładne.) To, co jest w środku, ma znaczenie, a ten zapach ma alkoholowy, niemal gourmandowy aromat, ale nie stara się zbytnio być przytłaczający, jest bardziej gładki i naturalny. Na początku nie czujesz zbyt wiele jaśminu, ale pewna egzotyczna i woskowa kwiatowość delikatnie pulsuje w tle, przypominając starzejący się, słodki aromat beczki po sherry, z której pochodzi Wood Jasmin. Wyraźnie żywiczny i ciepły również. Dry down zdecydowanie przypomina mi coś innego (nie mogę tego określić), bardziej suszone owoce, lekko waniliowy, ale nie całkowicie kremowy ani typowy. Dla mężczyzny, który nie potrzebuje więcej orientalnych zapachów i często mówi, że nie lubi gourmandów, to jest trochę ani jedno, ani drugie, a ja obecnie jestem na etapie niekupowania, a mimo to wciąż chcę butelkę. Muszę go nosić odpowiednio, ale początkowe oznaki są dobre.
Wow!!! To bogata kompozycja w spektrum gourmand, która ostatecznie przywołuje rodzaj hebanu lub ciemnych drewien oraz batoników Bounty. Tak, ta kombinacja kakao, tytoniu, bursztynu i kawy ma subtelne nuty kokosa, które są komplementarne i prawdopodobnie pochodzą ze wszystkich tych materiałów, takich jak wyborny rum i wanilia itd... Absolutnie to uwielbiam! Nie jestem szczególnie fanem gourmand i nigdy nie szukałbym aktywnie gourmand attaru, ale to jest FANTASTYCZNE!
Stopniowo przechodzę przez moje attary Pasha, a ten, gdy jest nałożony na skórę, początkowo pachnie lekkim kamforą, przypominającym delikatny eukaliptus, następnie cyprysem, zielenią, żywicą olibanum. Potem wystarczy go wetrzeć, a przyprawowy zapach cynamonu eksploduje, dołączając do kompozycji w bardzo komplementarny sposób, myślę o Z14 od Halstona. To jednak bardziej brudny dry down, który wchodzi w ogromnie drzewny teren, do wilgotnych leśnych drzew i pieprzowej kory oraz żywicznego kadzidła. Atrakcyjny zapach.
Zaraz się rozpłynę... Znowu! To jest boskie. Muszę to mieć, jest majestatyczne. To jest PRAWDZIWA magia, która ożywa, nie sądziłem, że tak bardzo mnie porwie zapach ambry, ale nie zapominaj o elemencie skóry. To jeden z najlepszych akordów skórzanych, jakie kiedykolwiek wąchałem. Jeśli Sultan chciał uzyskać zapach starych, skórzanych książek, to naprawdę mu się to udało! Zwykle przy tworzeniu akordów skórzanych używa się takich składników jak kastoreum, labdanum, smoła brzozowa itd... Ale masz też syntetyki, takie jak izobutylokwinolina oraz bazy skórzane, takie jak Suederal i Cuir 17500, które możesz wykorzystać, a skórę można pchać w różne kierunki... ponieważ, jak wiele zapachów, możesz myśleć w swoim umyśle, że 'skóra' to jedna rzecz, ale to szeroki, szeroki temat. Sultan to redefiniuje. Ten zapach zdefiniował dla mnie, co jest możliwe w akordzie skórzanym. Może skóra sama w sobie jest bardziej jak skóra z przewagą kastoreum, którą wąchałem wcześniej, ale połączona z ambra, modyfikuje ją, aby błyszczała w zupełnie nowy sposób? Ambrecuir otwiera się jak zapach alkoholowego, słodowego whisky, ale jest tak niesamowicie wyrafinowany i gładki. Następnie pojawia się fala skóry, która jest miękka jak masło, a jednocześnie ma swoje życie, pęknięcia i bogactwo historii do opowiedzenia. Potem wchodzi element słodyczy, który jest lekko zabarwiony słodkim, miodowym, medycznym akcentem. Suchość i starożytna, zakurzona nuta są obecne, ale nie jest ich za dużo, nie sprawiają, że twoja twarz imploduje od suchości w ustach. To jest gęsty kolor ambry, od nektaru pszczół miodnych po zżółkłe strony i patynę na skórzanym oprawie, ten zapach jest żywy i pełen życia. Myślę, że zaraz się popłaczę? Emocjonalna, afirmująca życie perfumeria.
Myślę, że Pasha redefiniuje to, co mogą zrobić attary, odtwarzając klasyczne uczucie chypre i przywołując wspomnienia, które były dawno zapomniane. To jest wyjątkowe. Otwiera się cytrusami i ciężkim, narkotycznym, alkoholowym zapachem, ale to nie jest duch, to bardziej delikatne, jak wyborne wino z brzoskwiniowymi nutami i wspaniale kwiatowe, ale nie pachnie niczym dominującym. To jest niejasny kwiat, ale nie neroli, kwiat pomarańczy ani petigrain, nie ma woskowości ani tłustego efektu. Jaśmin, ale bez indolowych nut czy tropikalnej bananowej nuty, i bez objętości tuberozy. W zasadzie jest kwiatowy, ale nie jestem pewien jak? Baza jest głęboka i zwierzęca, aby zrównoważyć jasność, a jest nieco, prawie dymna, jak stary, czysty dym z ogniska, który został wchłonięty w tkaninę. Nie mogę powiedzieć, że kiedykolwiek czułem coś takiego, a jednak jest to tak znajome, uruchamiając synapsy węchowe.
To jest niesamowite! Absolutnie, stratosferyczne! Zmieniające życie! Mam na myśli... święty Boże! Używałem absolutów tytoniowych o różnych pochodzeniach i wszystkie są naprawdę fantastyczne. Jednak, mimo że wydają się zaskakująco gęste i mocne, mogą być trudne w użyciu i walczyć o pierwszeństwo w kompozycji. Każdy, kto myśli, że łatwo i liniowo można przedstawić tytoń w ten sposób, jest naiwny, delikatnie mówiąc. Otwarcie dla mnie przypomina mieszankę klasycznych perfum, w której otrzymujesz realistyczną nutę miodu i zwierzęcych akordów w tle. Następnie tytoń się rozwija, a to, co on używa, to wspaniały materiał tytoniowy, głęboko, głęboko złożony, można w to po prostu wpaść i być otulonym przez ciemną, uwodzicielską maź. Teraz palę cygara i byłem znany z tego, że od czasu do czasu palę fajkę, i mogę szczerze powiedzieć, że ten tytoń, choć niesamowicie autentyczny, nie przywołuje słodkiego, cukrowego tytoniu, który zazwyczaj preferuję. Nie ma też zapachu obornika ani pieprzowego akcentu dobrego cygara habanowego i nie powinno to nikogo dziwić, ale nie pachnie dymem tytoniowym, lecz pięknym uczuciem wkładania głowy prosto do jednego z tych pojemników z tytoniem fajkowym, które mają w sklepach tytoniowych. To jest szczególnie łagodny tytoń i prawdopodobnie nie byłby to wybór, który bym wybrał do palenia, ponieważ, jak wspomniałem, wolę te prawie zbyt słodkie zapachy, ponieważ pozostają słodkie podczas palenia, co mi się podoba. Coś takiego pachniałoby BOSKO w surowej formie, ale nie po to kupuję tytoń, żeby siedzieć i go podziwiać, a nie palić. Ma pewną jakość siana (może trochę absolutu siana), ale prawdopodobnie pochodzi tylko z tytoniu, gorzkiej nuty kawy, zwierzęcych akordów, naturalnej słodyczy, drzewności, alkoholu, to prawdziwa uczta i przenosi mnie z powrotem do dzieciństwa, kiedy kupowałem tytoń (może kiedy nie powinienem był?) od Henry'ego Monksa, który sprzedawał również strzelby! To jest objawienie, a attar jest bardzo gęsty i bardzo ciemny i prawdopodobnie mocno pobrudzi twoje ubrania, ale najprawdopodobniej mógłbyś to wylać i zajmie to około 3 lat, aby wydostać się z butelki, jeśli w ogóle się poruszy?
O rany, panie Eleven, uśmiechnij się, kolego! 'O, te attary są do niczego, o, te attary nie trwają długo i ŻADEN z nich nie ma szału' Czytam twoje recenzje i słyszę ten jęczący dźwięk w mojej głowie. Mówiąc obiektywnie (bo mam nadzieję, że możesz mi zaufać, mówiąc w imieniu WSZYSTKICH), attary Sułtana są absolutnie oszałamiające! Każdy, kto mówi inaczej, się myli. Proste jak to. Czy lubię je wszystkie? Nie. Czy kupiłbym zdecydowaną większość z nich? Nie. Czy są mistrzowsko skomponowane w sposób, którego po prostu nie dostajesz od innych producentów attarów, którzy nie używają nawet połowy tak wielu materiałów ani nie pokazują tylu 'wyglądów' jak ten facet? TAK! Natura tych rzadkich i oszałamiająco przedstawionych materiałów polega na tym, że mogą być ulotne, a kogo to obchodzi, wolę kochać i stracić... i tak dalej. Wszystkie są SILNE na początku i to jest najważniejsze. To jak wilgotny poranek, wszystko lśniące i pokryte kroplami, z sugestiami podszycia, piękny szałwia muszkatołowa i mech dębowy dające ziołowe, ziemiste tekstury, a potem łagodna słodycz. Potem przychodzą wilgotne kwiaty hiacyntu, ale są całkowicie okiełznane przez mocne drzewo i delikatną zwierzęcą, zieloną nutę. Jestem zaskakująco oczarowany tym zapachem, bo myślałem, że może być zbyt kwiatowy, ale jest idealny.
Uważam, że poniższa recenzja autorstwa rbalkris jest doskonale napisana i zgadzam się z odczuciami, że nie jestem fanem sztuczek dla samej sztuczki. Jednak mogę powiedzieć, że jest to powiedziane z uczuciem, a ja mam słabość do Prina, więc w pewnym sensie pozwalam mu na te indulgencje i eksperymenty, mimo że jest to głupie i bardzo niezdarne podejście do bycia odważnym lub humorystycznym... czy cokolwiek innego, co próbował uchwycić? Interesujące jest również to, że sam autor nie znosi zapachu tego perfumu, a kiedy pojawił się w filmie na YouTube "Wafts from the Loft", prawie uciekł, gdy go spryskiwali. W rzeczywistości to JEST natychmiast przerażający i groteskowo oczywisty, obsceniczny zapach, który ludzie często nazywali "secretion magnifique", co powinno podkreślić prawdziwe uznanie dla tego, co ELDO i Antoine Lie robili z tym zapachem. Sombre to pełne rozprysku gore i tortur porno w przeciwieństwie do niepokoju, który wywołuje Secretions. Secretions był fantastyczny, ponieważ otwiera się i myślisz: "o co chodzi, to jest naprawdę interesujące i nie takie złe, szczerze mówiąc", ale potem sprawia, że te słowa stają się rzeczywistością, nigdy nie pozwalając na to, by mdłości ustąpiły, pozostawiając cię w pewnym niepewnym limbo, wiecznie zastanawiając się i próbując dostrzegać pozytywy, zanim fala ryb lub wyschniętych sperm sprawi, że się cofniesz. Mam na myśli, że otwarcie Sombre jest obrzydliwe i nie udaje ELDO. Pachnie jak wszystkie rzeczy, które wymienia, ale przypomina mi prawdziwego cyweta, który ma serowy zapach, a tak intensywny jak prawdziwy cywet, ma pewną chorą przyjemność i złożoną naturę, która oczywiście działa w kontekście na niskich poziomach z kwiatami na przykład. Sombre jest celowo połączony z innymi horrorami i pachnie jak wymioty, a lekki smród gówna, który często pachnie gorzej niż duża kupa gówna z jakiegoś dziwnego powodu? Więc myślę sobie... to musi mieć jakąś odkupieńczą jakość lub rozpoznawalną nutę lub coś, co sprawia, że jest to w pewnym stopniu przyjemne, bo w przeciwnym razie możesz równie dobrze pójść do sklepu z żartami i posmarować się bombami zapachowymi lub jeszcze lepiej, wybrać się na wielką imprezę, zjeść mnóstwo trzydniowych krewetek koktajlowych i jeździć na rollercoasterze, wymiotując i defekując na siebie, a osiągniesz ten sam efekt. I chwała Prina, bo tak jest. Trochę jak Secretions, ma pewne odległe odkupienie w postaci lekko zasłoniętej jaśminowej nuty i słodszych nut bazowych, które łagodzą po burzliwym początku. Wciąż można poczuć łagodny indolowy tło, jakby wymioty, zgniły ser i gnijące mięso zostały posprzątane, tylko niezbyt dobrze. To jest prawie zmiana jak z dnia na noc, która stopniowo się pojawia i zanim się zorientujesz, możesz nawet zacząć cieszyć się tym perfumem. Cóż, nie "cieszyć się", ale w porównaniu do początku przywitałbyś w tym momencie praktycznie wszystko inne. To jest okropne, ale nawet jeśli nosisz to tylko na Halloween lub używasz jako elementu imprezowego, jak te gry w rosyjską ruletkę z żelkami, może mieć to jakieś zasługi. Dobrą rzeczą jest to, że ludzie nie robią takich rzeczy zbyt często i nie ma epidemii ludzi "psujących" perfumerię takimi obrzydliwościami. Również powiedziałbym, że pozytywne wkłady Prina przewyższają jego wybryki, takie jak Sombre, więc daję mu trochę luzu. Ostatnia uwaga, którą chciałbym poczynić, to... nie mogę naprawdę zidentyfikować, jakich materiałów użył do stworzenia niektórych z tych okropnych zapachów, a to samo w sobie jest interesujące.
Chciałem tylko zaznaczyć, że testowałem to tylko na moim ramieniu kilka razy i to było kilka miesięcy temu. Może to być zupełnie inna historia, gdy założę to na siebie... i podejrzewam, że tak będzie. Na pewno zaktualizuję tę recenzję. Więc... Tak Fetch. Od razu się uśmiechnąłem, gdy zobaczyłem tę nazwę, wiedząc o zamiłowaniu Prin'a do nawiązywania do filmów/postaci itd. Zaskakująco podobał mi się "Mean Girls", gdy wyszedł, mój przyjaciel robił mi miesięczny zrzut torrentów, coś w rodzaju filmowego zeitgeistu, kondensując wszystkie dobre rzeczy, a ja myślałem: "Mean Girls? Czy to nie jest jakiś dziewczęcy film dla nastolatek?" ale potem, gdy go oglądałem, pomyślałem, że to całkiem urocze. To prawdziwa wina przyjemność, a nasza mała tajemnica, aby nie zburzyć iluzji mojej męskiej osobowości. W każdym razie... Ten perfum jest dokładnie tym, czego można się spodziewać po Reginie George i jej ekipie (chociaż ona nienawidziła 'Fetch'), jest różowy i dziewczęcy i całe to gówno. Podoba mi się, że wymienił akord batona proteinowego, to szczegółowe nawiązanie do fanów. Ale ogólnie to ogromna nuta wiśniowa, nie nawet ciemna, ale przypominająca wiśnie lodowcowe, wiśnie maraschino, z syropowym, prawie alkoholowym, migdałowym amaretto. Ma to biszkoptową jakość gourmand, gdy się wysuszy, bardziej jak biszkopty amaretti i ciastka wiśniowe z lukrem i rosnącą waniliową jedwabistością, która ostatecznie otula całość w fazie drydown. To znaczy, ten zapach jest absurdalny od początku do końca, posłuchaj, jak słodko i okropnie to brzmi... tandetna syropowa nuta wiśniowa, kremowe migdały i wanilia z alkoholem? To brzmi jak perfum, który może chwilowo przyciągnąć, ale po kilku sekundach stanie się duszący, a nie po minutach czy godzinach... ale tak nie jest. Nie mam pojęcia, co Prin robi ani jak to robi, ale jego podejście sprawia, że koszmarne, olfaktoryczne kombinacje jak ta odnoszą sukces i w jakiś sposób z naturalizmem, który świadczy o jego talencie jako perfumiarza. Wyraźnie trzeba lubić słodycz i wiśnie itd... i pozwól, że powtórzę, JESZCZE TEGO NIE NOSIŁEM PORZĄDNIE, ale myślałem, że to zwycięzca.
Dziś noszę Cigar Rum Intense i muszę powiedzieć, że nie jestem tak zachwycony, jak byłem, gdy pierwszy raz go powąchałem kilka miesięcy temu. Moja historia z oryginałem jest taka, że mi się podobał, ale nie rozumiałem, o co cały ten hałas? Ludzie porównywali go do tureckiej skóry i innych triumfalnych kreacji Prin Lomros. Jest w porządku. Zawsze czułem, że jest trochę cienki i przezroczysty jak na to, co miało być bogatym zapachem tytoniu i rumu. Cigar Rum Intense zdaje się naprawić te obawy w otwarciu, oferując wspaniałe ciepło cynamonu i nutę kawy, co dopełnia efekt Hawany. Zapach suszonych owoców i rodzynek w tym perfumie jest uroczy, nie będę kłamać. To jak rodzynki nasiąknięte rumem, ale nie w sposób, który przypomina lody rumowo-rodzynkowe, tandetny, esencjonalny sposób, ten zapach jest autentyczny i naturalny. Ma w sobie gładki element perfum, naturalnie alkoholowy i skórzany, ale kluczowe jest to, że nie czuję goryczy i masywności tytoniu, ten aspekt jest dla mnie bardzo łagodny i stonowany. Naprawdę lubię ten perfum, nie zrozumcie mnie źle, jest wiele do podziwiania i ma pewien kreatywny styl oraz unikalność, ale czuję, że to nie do końca to, czego chcę, nie brakuje mu niczego, ale nie zamierzam kupować butelki, mimo że otwarcie mnie zachwyciło. Jak na razie utrzymuje się naprawdę dobrze i tworzy małą chmurkę, ale nie jest to coś wielkiego.
Cóż, nie napisałem recenzji Sam, gdy się ukazał, ale dostałem kilka próbek, które nosiłem, a potem jedna z nich wyciekła. Prawdopodobnie z powodu polityki Penhaligon's, która polega na tym, że ich pracownicy napełniają fiolki z próbkami, co jest zarówno dobre, jak i złe. Tak czy inaczej, moje pierwsze wspomnienia związane z tym zapachem to owocowa, słodka, ale długo utrzymująca się nuta głowy, która przechodzi w syntetyczne, drzewne serce z ambry, które znowu otwiera się bardzo ładnie, jak lekko kiczowaty orientalny zapach przypominający przyprawy z nutą śliwkową. Potem zaczyna mnie irytować, a to nie jest dobry znak, ponieważ zdaje się przylegać i projekcja jest irytująco, natarczywie uparta. Jednak gdyby miało porównywalną projekcję i trwałość z Halfeti, to byłby to dla mnie zapach do wywalenia. Jednak zanika do marnych, chrapliwych chemikaliów o lekko przyjemnym drzewnym aromacie, bez żadnej z tej śliwkowej purpurowej postawy z pierwszej godziny lub dwóch. Nie nienawidzę go i faktycznie zrobiłem bezpośrednie porównanie z Halfeti, zapachowo są dla mnie jak kreda i ser, ale pod względem podejścia i faktu, że są wariantami na ten sam temat, absolutnie widzę, dlaczego wiele osób dostrzega podobieństwa... mówiąc architektonicznie.
Mistrzowski ruch Toma Forda, aby wprowadzić to do linii sygnowanej, a czekali, co wydaje się, że minęło niewiele czasu (ale prawdopodobnie było to około dwóch lat czy coś w tym stylu?), aby to zrobić. Podążając śladami genialnego Ombre Leather, to pozytywny krok, skutecznie oddający hołd fanom, więc nie usłyszycie ode mnie żadnych narzekań. Zastanawia jednak, dlaczego nie wydali tego od razu w tej formie? Tak czy inaczej, cieszę się, że to zrobili. Lubiłem Beau de Jour w Private Blend, ale trochę się zgubił, będąc ostatnim w trio fougere'ów wydanych z rzędu. Nie zrozumcie mnie źle, był najlepszy z nich, ale mimo wszystko. Pamiętam, że PB był wyraźną, dyfuzyjną, pudrową wymianą między bergamotą, lawendą a geranium, przypominającą Rive Gauche (chociaż nie sądzę, żeby tak bardzo pachniał) lub YSL Jazz czy coś w tym stylu, ale z ciepłymi cechami fougere w bazie. Ta iteracja jednak wydaje się (może źle to pamiętam) mieć znacznie więcej wigoru i ciężką nutę paczuli od samego początku, natychmiast przywołując Fougere Royale Houbiganta. To dziwna gumowatość, przenikająca świeże, pudrowe wibracje fryzjerskie, które nadają jej nieco więcej energii i pewnego rodzaju brudniejszą jakość do tego, co jest w większości mydlaną czystością. Mówiąc to, mogłem od razu odróżnić to od Fougere Royale, ponieważ Beau de Jour ma znacznie bardziej nowoczesne nastawienie ogólnie. Oczywiście ma klasyczną ciepłość i kumarynę, a jak ustaliliśmy, nuta paczuli jest tak wyraźna w obu tych wydaniach, ale rozwija się i zachowuje inaczej na mojej skórze. Problem, który mam z tym, to to, że otwarcie jest świetne i mogę cieszyć się początkiem wielu zapachów, ale niestety zaczynają one spadać... gra słów zamierzona. :) To staje się dla mnie ciężkie, wciąż mnie interesuje, ale nawet moja żona powiedziała, że jest za mocne i irytujące dla niej... i muszę się zgodzić, zaczynało mnie denerwować przez pewien czas. Jednak po około dwóch godzinach osiąga słodki punkt, kiedy wszystko się wyrównuje (nie że nie jest fantastycznie dobrze złożone od początku), ciepło tej bazy zaczyna brzmieć słodko, a wszystkie te męskie, ale wyrafinowane wibracje golenia wychodzą na pierwszy plan. Myślę, że Tom Ford i jego perfumiarze naprawdę włożyli w ten zapach wiele pracy, mam tylko przeczucie z nazwy i faktu, że męskie aromatyczne fougere'y nagle stały się bazą, którą chcieli kompleksowo pokryć, wszystko kulminując w królu fougere'ów, jeśli tak można powiedzieć? To jest rezultat i muszę powiedzieć, że to doskonały wysiłek i mimo porównań do wielu innych rzeczy, które nieuchronnie przychodzą z terytorium... wciąż kupiłbym Beau de Jour i posiadam Fougere Royale, Zino Davidoff, Rive Gauche... itd. itd... Jeśli to nie jest wystarczający znak, że przynieśli coś świeżego do gatunku, to nie wiem, co nim jest?
Wow, szokujące! Nie zapach, a fakt, że nigdy nie napisałem recenzji Halfeti. Dla tych, którzy nie wiedzą, Halfeti sprzedaje się lepiej niż wszystkie inne wydania Penhaligon's razem wzięte, a ludzie szaleją na jego punkcie! Jest w tym coś magnetycznego i uzależniającego. Zgadzam się z moim przyjacielem Cortlandem w pewnym sensie, że to dość syntetyczny (cóż, on powiedział tani) zapach i z pewnością nie jest to autentyczne doświadczenie Oud. Jednak ma to samo uczucie, które odczuwam przy innym futurystycznym i hiper czystym, przewiewnym neo-oud orientalnym w postaci Niwab of Oud Gezy Schoena. Nie sugeruję, że pachną podobnie, BTW wolę OJ od tego, ale tak naprawdę również to uwielbiam. Ma bogaty, piżmowy lekki charakter z nutami róży i szafranu, ale nie w dużych ilościach, a chociaż jest lekki, ma ciężar pod względem trwałości oraz pudrową, skórzaną bogatość i trochę ukłucia na końcu. To bomba chemikaliów o aromacie drzewnego ambry, czuję je i nie obchodzi mnie to. Jest płynne przejście w tym, jak są prezentowane. Odwiedziłem pana Sama tego samego dnia i spryskałem się z drugiej strony i rzeczywiście dzielą tę nowoczesną, syntetyczną drzewną, ostrą ambrowość, jednak uważam, że śliwkowy początek pana Sama jest irytujący po pierwszych kilku sekundach 'mmmm... to miłe.' Halfeti jest znacznie bardziej uwodzicielskie i trudniejsze do osiągnięcia, nie jestem pewien, dlaczego tak bardzo je kocham? Wiele osób wyraźnie zostało złapanych przez ten zapach, wracając do mnie, czuję się w pewien sposób w związku z tym. Mam Levantium, które dla mnie jest znacznie bardziej autentyczne i naturalistyczne w zapachu, wyraźnie bardziej różane, ale rozumiem, dlaczego miałem to jako miłość i 'chcę to', wracając na tę stronę po tym, jak nie próbowałem tego od prawdopodobnie jego wydania... kiedykolwiek to było?
To nie jest perfum, naprawdę. To miks owocowego koktajlu, unoszącego się w syropie z czarnej porzeczki. Jest niewiarygodnie owocowy, mówię serio. Potem faktycznie staje się perfumem, schnie znacznie bardziej jak hiper ogólny kwiatowy amalgamat małej dziewczynki w sukience w kratkę, z warkoczykami. To nie jest dorosły perfum dla wyrafinowanej kobiety, to jednorazowy kawałek owocowego piżma. Nie jestem koneserem damskich perfum od projektantów, więc weź to, co powiedziałem, lub zostaw to.
Dziwne, że wąchając rozpylacz tego zapachu, od razu przypomniałem sobie o fantastycznym (i JEDYNYM dobrym zapachu Lacoste) Eau de Lacoste Blanc, który myślałem, że jest jedynie wersją w nowym opakowaniu... ale tak nie jest. To jest genericzne i nudne, bez wyrazu i wszystkie przeciętne, banalne etykiety, które można by na to nakleić. Mimo to uważam, że jest w porządku, w najlepszym razie to nieco mniej pomysłowa wersja Davidoff Horizon czy coś w tym stylu? Ma tę imbirową nutę cytrusową, która bardzo dobrze współgra z wieloma suchymi, nowoczesnymi drzewnymi ambrowymi akordami. Jest nijakie, ale nie jest to nijakie w nieprzyjemny sposób.
Oszałamiające otwarcie, szybko staje się trochę za dużo. Nie zrozumcie mnie źle, jestem WIELKIM fanem kadzidła, ale kontekst jest wszystkim, a ten zapach pachnie ciężkim olibanum (nie ma w nim zbyt wiele świeżego, cytrusowego podniesienia i musowania, jakie może mieć). Mirra, która pachnie bosko, ale po krótkim czasie zaczyna mnie przytłaczać jak karmel czy toffi. Potem przechodzi w fantastyczny labdanum, które jest moim ulubionym składnikiem, ale za dużo dobrego zdecydowanie jest zjawiskiem, które tutaj występuje. Uwielbiam zapach tych żywic, nie zrozumcie mnie źle, wolałbym zobaczyć ten akord kadzidła w kompozycji perfum, ale wiem też, jak trudno jest to zrównoważyć. Jestem skonfliktowany co do tak potężnego żywicznego attaru i czy bym go nosił.
To głównie pachnie oszałamiającym absolutem róży lub otto, ale pracując z tymi materiałami, mogę powiedzieć, jak trudno jest stworzyć zaokrąglony zapach, gdy tak mocno koncentrujesz się na wspaniałym materiale różanym. Jest tu nuta bardziej pudrowych, słodkich kwiatów, jak geranium z delikatnym miętowym akcentem i nutami fiołków. Wyczuwam tam pewną słodycz i wiem, że jest wspaniała baza, która utrzymuje tę różę, ale nie mogę naprawdę wyczuć, co w niej jest, być może to świadczy o gładkości kompozycji.