SirCharles podaje doskonałe porównanie poniżej do Oud i Bergamot od Jo Malone, bardzo oryginalnego zapachu, który dla mnie pachnie jak ciemne, przesiąknięte wodą i nowoczesne drewno, trochę syntetyczne, ale także z niektórymi cechami, które można uzyskać z oudu o określonych pochodzeniach. Następnie bergamotka, która nie pachnie jak bergamotka, ale też nie pachnie wystarczająco jak inny cytrus, aby być czymś innym. Wystarczy o tym, ponieważ chociaż zdecydowanie dostrzegam to skojarzenie, sposób podania jest tak różny, jak tylko można sobie wyobrazić. Ma w sobie subtelność i ogólnie bardziej drzewny motyw z lekką eteryczną przyprawą. Lekkie nuty głowy, ale wystarczająco interesujące, gdy spryskałem to w butiku Hermes i łagodna nuta serca. Moje opisy nie oddają mu sprawiedliwości, Agar Ebene jest jednak bardzo dobry. Zostałem zmuszony do zakupu mini sprayu podróżnego.
Naprawdę trudno mi wyrazić, jak bardzo kocham ten zapach. To absolutna magia, to wzorcowa perfumeria, bla, bla, bla, wszystkie te zachwyty. W rzeczywistości jednak kosztuje to absolutną fortunę i rodzi pytanie, czy jakikolwiek zapach jest wart wydania takiej sumy? W chwili słabości/głupoty...? Tak, mogłabym się przekonać. Oczywiście nie mówię, że jesteś głupi, jeśli to kupujesz, bo wszyscy mamy swoje budżety, a jeśli jesteś osobą zamożną, to nie znajdziesz nic lepszego niż to, naprawdę. Mam na myśli, że jest wiele droższych perfum niż te, a gdybym miała pieniądze, być może kupiłabym je wszystkie, ale może też jeździłabym Ferrari i nigdy nie nosiłabym tych samych majtek dwa razy...? Więc jest to. Sposób, w jaki zachowuje się na skórze, jest również niesamowity. Mam na myśli, że początkowo mówiłam o nim, że "wypełnia pokój" i że długo utrzymuje się na pasku oraz że jest "brutalnie mocny" i "wystarczy jeden psik" itd... ale jest wskazówka w tym wyrażeniu "brutalny" i to niekoniecznie sugeruje świetny zapach, na pewno nie to, czego szukam. Jednak "Fall into Stars" wydaje się taki tylko chwilowo, zanim osadzi się w jednym z najbardziej satysfakcjonujących doświadczeń, jakie oferują najlepsze perfumy w mojej garderobie. Chciałabym powiedzieć, że to tylko na specjalne okazje, ale w rzeczywistości mogłabym nosić to często i do każdego celu i nigdy bym się nie znudziła jego tematami. Nie wiedziałam tego od razu (jak już mówiłam, myślałam, że będzie za mocny), ale noszenie go dzisiaj utwierdziło mnie w pozytywnych odczuciach, które miałam od pierwszego powąchania. Ten pierwszy zapach jest naładowany oud, mam na myśli charakterystyczny, zwierzęcy, łagodny ser, starzejące się drewno, owoce, ciemny alkohol, to prawdziwy hit i po prostu rozwija się i rozwija. Kluczowe jest to, co Laudamiel zrobił tutaj, to stworzenie nowoczesnej kompozycji, która ma serce bliskowschodniego, orientalnego, oud attaru, wyraźnie na pierwszym planie. Ma miodową głębię, która ciągle daje. Następnie przechodzi w wspaniałą, skórzaną, wieloaspektową, poprawiającą skórę, z ogromną ilością słodyczy, ale nigdy nie jest przesłodzona i nie ma żadnych ostrych nut z różowego pieprzu czy czegokolwiek innego. Skóra nie gryzie, ani nie jest banalnie gładka, nie możesz (przynajmniej ja nie mogę) wyczuć żadnego konkretnego materiału, to duża, zaokrąglona masa, która migocze jak dobrze oszlifowany opal lub gwiazdy, w które tytuł cię wciąga. Po prostu czuję, że to może być arcydzieło. Całkowicie mnie zaskoczyło... A będąc zrzędliwym, mizantropem, naprawdę nie chciałam, żeby mi się podobało. Mam na myśli, że flakon wyglądał przeciętnie (w rzeczywistości są naprawdę piękne na żywo), marka wydawała się wyłonić znikąd (czyż nie wszystkie?), co mam na myśli, to brak historii dziedzictwa, jak na przykład Nicholai. Pamiętam też, że pomyślałam "ona jest ładna" o pani na zdjęciach z laboratorium Strangelovenyc, nie zdając sobie sprawy, że to Helena Christensen(!), która jest dyrektorem kreatywnym. Nie że ma to jakiekolwiek znaczenie, ale to ciekawostka, jak sądzę. Również aspekt zrównoważonego rozwoju i wybór oudu jako głównego tematu mogą wydawać się nieco przestarzałe, ale po szybkim powąchaniu innych mogę powiedzieć, że jakość i cud przenikają przez całą linię. Wybór Givaudan i szczególnie cool, renegackiego perfumiarza Christophe'a Laudamiela był mądrym posunięciem, ponieważ wydaje się, że wydobywa magię oudu i innych doskonałych materiałów, z którymi zdecydowali się pracować. Naprawdę czuję się lepsza, nosząc to, nie w sensie ego czy popisywania się drogimi, luksusowymi flakonami czy czymkolwiek. Szczerze mówiąc, czuję współczucie dla innych, którzy nie (i naprawdę nie mogą) pachnieć lepiej niż ja dzisiaj. (wow, to brzmi protekcjonalnie i niepotrzebnie konkurencyjnie... haha) Tak się czuję, jakby wielkość emanowała z mojej osoby. To nie jest fair. To jak wzięcie AK47 na bójkę na pięści. Jeśli dostanę trochę pieniędzy, mogę kupić mały flakon, bo "Fall into Stars" jest zbyt dobry, by go nie kupić. Myślę, że miłośnicy oudu polubią jego autentyczność, ale nie widzę, żeby stał się ulubieńcem ekipy Attar. To bardziej o kompozycji, więc będzie miał szeroką atrakcyjność. To hipnotyzujące, jestem całkowicie pod jego urokiem. ps: O... Błogosław piękną Tanję i Phine z Perfume Lounge w Amsterdamie za danie mi cennej próbki tego zapachu.
Jestem wielkim fanem pracy Omara i ten zapach nie jest wyjątkiem. Najbardziej uderzającą rzeczą w nim, w otwarciu, jest to, że mimo silnej obecności lawendy, to zwierzęce nuty naprawdę ujawniają się wcześnie i nie pozostawiają złudzeń, że Zeybek nie żartuje. Te zwierzęce nuty są doskonale wyważone, piżmowe (i mam na myśli piżmo jelenia) mieszanka między zmysłowym, przytulnym ambrettem a lekko moczowymi, zwierzęcymi piżmami. Przypomina mi shangrilide i skórzane aspekty kastoreum, ale sprytnie dawkowane w bardzo inteligentny zapach, który przechodzi od aromatycznego, ziołowego otwarcia, obciążonego nutami siana, do rodzaju wygładzonego, lekko metalicznego, ale kremowego piżma. Prawie ma odcienie piżma ravegeur w fazie dry down, kwiatowe, przypominające lilię (prawdopodobnie narcyz?), może słodką waniliową kremowość tonki, której naprawdę nie czuć w otwarciu, ale jest bardzo wyraźna, gdy się ustabilizuje. Czuję zioła, koper, sól selera, przyprawy, eugenol, goździki, ale wszystko to jest wspierane przez to zwierzęce odczucie. Uważam, że to bardzo, bardzo dobry, interesujący zapach i całkowicie zgodny ze stylem perfumiarza i marki. Jego prace często przypominają dobrego curry, poziomy i fale przypraw i smaków, które budują się i rozwijają na podniebieniu.
Niesamowity zapach. Słaba trwałość. Jeśli chcesz mieć wersję bestii, wybierz Abercrombie batch 46 lub Ruehl 925 (oba są teraz rzadkie) Oryginał jest teraz przemianowany na Dior Homme Original. Miłośnicy tamtego przestają nienawidzić tego.
To jest dokładnie to, czego oczekuję od hiper-nowoczesnego, awangardowego perfumiarstwa i ma tak odpowiedni tytuł dla tego dziwacznego materiału. Jest to jednak opowieść o dwóch połówkach, ponieważ o ile uwielbiam otwarcie i pierwszą godzinę doświadczenia, o tyle wysychanie nie jest dla mnie świetne. Tak więc otwarcie wyłania się w buforowaniu o niskiej przepływności cyfrowej zieleni i rozpikselowanego ozonu, ale potem nabiera ostrości i elektryzującej klarowności HD 4k. To Lucy na niebie, psychodeliczny, kalejdoskopowy ogród celofanowych liści i półprzezroczystych hybryd papryki/pomidora hodowanych w zbiornikach w stylu Matrixa pełnych bezlitośnie wydajnego, syntetycznego chlorofilu. Oczywiście metaliczny posmak i lekkie, pikantne uczucie lizania baterii lub żucia folii aluminiowej z metalowymi wypełnieniami. POZA TEMATEM! Zawsze zastanawiałem się, dlaczego ludzie mówią, że żucie folii z metalowymi wypełnieniami boli...., na co moja odpowiedź zawsze brzmiała... "No to nie żuj folii, głupku!". To naprawdę bardzo proste. Tak więc w miarę upływu czasu staje się to bardziej wędrówką przez kubistyczny koszmar Tron, na tym Slo-mo narkotyku z Judge Dredd lub pierwszego etapu Sonic the Hedgehog, ale jakby to była wycieczka w wirtualnej rzeczywistości po jakimś holograficznym ogrodzie Zen, tylko że wszystko jest glitchy i opowiadane przez Max Headroom. Widzisz, nie potrafię nawet zrobić PRAWDZIWYCH futurystycznych obrazów, bardziej przypominających to, jak popkultura lat 80. i 90. uważała, że przyszłość może wyglądać. Jednak to, co początkowo przywoływało na myśl napędzany kwasem, kołyszący utwór Beatlesów w otwarciu, wkrótce staje się bardziej jak ponure i sentymentalne "Fake plastic trees" Radiohead i to nie z powodu jawnie syntezatorowych lub plastikowych nut, które niewątpliwie tam są... bo naprawdę mi się to podoba. Drydown jest w rzeczywistości bardziej kremowy i naturalny z połączeniem białych kwiatów, kremu do rąk i wetiweru, który dla mnie jest nieco obrzydliwy i pozornie pojawia się znikąd, dając zły wstrząs temu, co do pewnego momentu było dość euforyczną podróżą. Cyber Garden interesuje mnie, ponieważ jest to zapach zbudowany na prostym założeniu, spójrz na metaliczny zielony połysk butelki, przeczytaj nazwę zakodowaną czcionką, a kiedy zapach dostarczy estetykę prosto do nozdrzy i bezpośrednio do mózgu, natychmiast dostaniesz te perfumy! To olfaktoryczny odpowiednik "Piły", "Phonebooth" czy "Węży w samolocie"... HIGH CONCEPT. Jeśli nie możesz wyjaśnić głównej fabuły w jednym zdaniu, to nie chcę wiedzieć i jest to zbyt skomplikowane. Jedynym minusem jest to, że w zapachach chodzi o te drobne szczegóły, które nadrabiają dziury w fabule, niezgrabne dialogi i kiepską grę aktorską. Niestety dla mnie to się rozpada, ale przechodzi i zmienia się w coś, czego naprawdę nie czułem na początku, więc myślę, że pod tym względem jest sprytny? Tak jakby chcę go mieć...., ale wiem, że nie zniósłbym wysychania podczas noszenia, ale cholerny Costume National, co za sposób na podekscytowanie tego zmęczonego fana zapachów!
Teraz byłem bardzo miły w odniesieniu do tej linii, ale prawdę mówiąc, tak naprawdę tylko dwa/trzy z nich są naprawdę interesujące, a to jest jednym z nich. To wcale nie jest typowe dla immortelle, nie jest tak skórzaste, ale ma lekko kwiatowe, miodowe akcenty z mieszanką świeżej figi i łagodnych kokosowych nut liści figowych. Dla mnie to połączenie działa znakomicie i nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek czuł coś podobnego. Z tego powodu oceniam ten perfum wysoko, ale nie nosiłem go odpowiednio ani nie żyłem z nim, więc nie zamierzam się całkowicie zobowiązywać. Bardzo imponujące, choć z tego, co widzę, to trochę zapach z prywatnej kolekcji na uboczu.
Ten zapach jest spektakularnie dobry. Naprawdę to klejnot w linii, która w rzeczywistości jest bardzo niedoceniana. Wiele marek ma te 'prywatne' lub 'ekskluzywne' kolekcje i często myślałem, że to tylko sposób na zarobienie pieniędzy lub coś, co muszą robić, ze względu na sukces TF, Chanel czy popularnych privee exclucifs Diora. Mianowicie D&G i Hugo Boss, firmy, które mają dość ugruntowane linie mainstreamowe, ale nie potrafią wzbudzić zainteresowania swoimi luksusowymi... Przynajmniej tak to wygląda z mojej perspektywy. Powiedziałbym, że Gucci cierpi na tym tylko w mniejszym stopniu, z ich linią 'Ogród alchemika', która jest nieco sprytniej opakowana itd... W każdym razie... Widziałem kilka z tych zapachów wcześniej i próbowałem Ambre Tigre (który później znów wypróbowałem i pokochałem, mimo że trudno się ekscytować KOLEJNĄ ambra), ale obszerna sesja z wszystkimi z nich daje obraz naprawdę udanej i dobrze przemyślanej linii, która osiąga to najtrudniejsze, czyli znajomość perfumerii i umiejętności, ale unika klisz i robi coś nowego. Czy są masowo innowacyjne? Nie... ale robią wystarczająco dużo, a jakość mieszanki jest widoczna w prawie wszystkich tych propozycjach, porównywalnych z Guerlainem czy czymś w tym stylu, w tym sensie, że nie są tworzone z zamiarem szybkiego, łatwego wpływu, skórzany, różany itd... Więc oto zapach kadzidła! haha Nie, ale poważnie, chociaż przyciąga mnie 'kadzidło', to jestem trochę zmęczony jego tropami, więc miło jest dostać coś takiego, co ich unika. Otwiera się lekką lekkością przypraw, natychmiast ciepłą i z lekkim cynamonowym akcentem z balsamu tolu oraz gęstym labdanum, to samo w sobie brzmi jak klisza, ale jest jakoś suche z drewnem i większą słodyczą wanilii, która narasta i narasta, aż zostaje się z jej bazą. Mimo tego bezoinu/wanilii/labdanum ten zapach nie przypomina ambry, jest lekki i eteryczny, unoszący się dym i ukąszenie kadzidła, ale przedstawiony z umiarem. Uważałem, że to świetne. Ma magiczny dotyk i na pewno moją pieczęć zatwierdzenia.
Wow! To, że ma nutę makaronika, wiele mówi, cała tekstura tego zapachu przypomina uczucie makaronika. Solidny, ale to tylko fasada, delikatna, cienka skorupka z dużo bardziej zbitym pudrem i sprężystym, gąbczastym wnętrzem, które czai się pod spodem. Ma też charakterystyczny lekki smak makaronika, w tym przypadku gruszki i aldehydy czerwonych owoców, może odrobina moreli? To naprawdę dyfuzyjny, muskowy zapach, słodki, ciepły, delikatny, ale rzadki, trochę pudrowy, futurystyczny, gourmand. Myślę, że jest nierozerwalnie... genialny! Tak... wiem. To już dwa zapachy Ariany Grande z rzędu, które uważam za całkiem przyzwoite. Myślę, że to po prostu mój gust w tej chwili i próby docenienia technicznych aspektów bardzo, pojedynczo cząsteczkowych kompozycji. Lubię, gdy stos chemikaliów zapachowych składa się na coś więcej niż suma ich części, wydające się łatwe do osiągnięcia lub ogólne dla niektórych, podczas gdy w rzeczywistości są to momenty lub ślady od bycia czymś naprawdę pięknym. To nie jest niesamowite, ale chciałbym spróbować tego ponownie i broń Boże, żebym miał jedną z tych ogromnych, żenujących butelek w mojej kolekcji. To byłoby jak wspaniała plaga w mojej szafie. Jednorożec 'My little pony' wśród twoich hermetycznie zamkniętych, w idealnym stanie, oryginalnych kolekcjonerskich przedmiotów He-Man i Star Wars. To kuszące, ponieważ jest bardzo tanie i prawdopodobnie byłoby mi łatwo je nosić.
Na początek.... Uwielbiam ten zapach. Nie wiedziałem, że tak jest, bo pomimo tego, że wiedziałem o nim od lat, nigdy nie zadałem sobie trudu, żeby go poszukać. W tym miejscu warto wspomnieć, że posiadam PdM Oajan, który jest bardzo podobny, powiedziałbym, że głośniejszy do punktu kranu kręgosłupa, bardziej uhonorowany, bardziej kolczasty, bardziej oczywisty cynamon, po prostu więcej wszystkiego i pojawił się prawie dekadę po tym, jak Jean Claude Ellena stworzył to małe piękno. Tak więc ten zapach ma cynamon, ale jest bardziej powściągliwy, bursztynowy jak żywiczny korpus benzoiny, słodycz wanilii, ale serce jest ciemniejsze, zaszczycony rodzaj tytoniu, obciążony przyprawami. Jest całkowicie uroczy i podoba mi się to, że ma wszystko, co kocham w Oajan, ale w łagodniejszym skupieniu, nie brutalnym i bardziej cichym, z szacunkiem nucącym. Jest jeszcze Daniel Josier, który dla mnie jest jeszcze bardziej gęstą, mniej złożoną wersją Oajana i pomimo wszystkich podobieństw między tymi trzema, nosząc (posiadając) je, podejrzewam, że łatwiej je odróżnić. Ambre Narguile wydaje się być jednak genezą i bardzo uroczą rzeczą, którą JCE przyniósł na świat, dziś bardzo mi się podoba.
Więc... kiedyś byłem naprawdę dobry w śledzeniu nowych wydaniach, a Lalique to marka, z którą miałem trudności, ponieważ prawie nie jest już dostępna w Wielkiej Brytanii. Cóż, to nieprawda, KAŻDY internetowy dyskont w Wielkiej Brytanii ma je, ale nie zamierzam kupować w ciemno, nawet w rozsądnej cenie. Mam na myśli sklepy, które kiedyś je sprzedawały, po prostu już ich nie mają, a to zbiegło się z tym wydaniem, więc nigdy nie miałem okazji powąchać tych zapachów. Uwielbiam Lalique jako markę, wiele z ich zapachów to super eleganckie dzieła, nawet jeśli są zrobione z bardzo tanich surowców (tak, formuła z 80% Iso E Super, patrzę na ciebie!) i Encre Noire jest tego przykładem. Dla mnie pachnie bardzo delikatnie cytrusami, suchym grafitem i dymnym akcentem cedru i octanu wetiwerowego... o, i IES. To jest jego geniusz! W każdym razie, dość o oryginale, jak wygląda ten zapach? Uważam, że ma otwarcie przypominające kadzidło, bardziej jak GPH I lub CdG Man, coś w tym stylu. Pieprz wrzucony na jakąś niewiarygodnie białą, gorącą, kosmiczną patelnię, natychmiast sublimujący w momencie kontaktu w rozproszoną, pieprzową parę. Potem cyprys/cedr, trochę sandałowca, pikantna miękkość, ale więcej tego surowego, ponurego dnia, wetiweru z oryginału. Podoba mi się, że Lalique kontynuuje ponurą i mroczną estetykę EN, kiedy mogliby łatwo robić to, co inne marki produkują masowo, ale odmawiają tego, nawet 'sportowy' flankier w tej linii miał oryginał w swoim rdzeniu. Myślę, że L'Extreme jest w porządku.
Słyszałem recenzentów na YouTube i zwykłych ludzi, którzy mówią o tym zapachu i nie mogę powiedzieć, że koniecznie się zgadzam, że to jakiś czysty, mydlany zapach lnu. Myślałem, że otwarcie jest jak kremowe, gęste, waniliowe ciało, które zostało niesłodzone przez dziwne nuty lukrecji i soli selera, zanim serce stanie się drzewne, ale lekko słodkie. Nie znalazłem tego szczególnie pudrowym, ale ma te ziołowe akcenty i jest trochę pudrowe. Może? Jestem zaskoczony, jak dobre to jest! Nie to, żebym nie lubił innych rzeczy od Josha czy tej marki, lubię, ale myślę, że spoilery, które słyszałem na jego temat, nie pasowały do zapachu, który znalazłem na swojej skórze. Serce jest bardziej drzewne (musi to być drewno tekowe wymienione tutaj), a trwałość słodkich nut waniliowych pozostaje na końcu, ale w żadnym wypadku nie jest to całkowicie słodki zapach. Podobało mi się, miało trochę 'projektanckiego' klimatu. Teraz nie jestem dokładnie pewien, co mam na myśli, mówiąc to, i naprawdę nienawidzę rzucać nudnymi, bezsensownymi etykietami, tylko po to, by potem je krzyżować... ale w tym rzadkim przypadku robię wyjątek, ponieważ tak się czuję na jego temat.
Oryginał był oryginalny, oferując dziwność nagamotha lub papirusu lub czegoś w zestawieniu z woskowym, podnoszącym na duchu pomarańczowym i kwiatem pomarańczy, naprawdę zyskiwał na wartości w moich oczach. To jednak jest śmieciem. Tak nudne. Wodniste bzdury. Nie jestem fanem. Szkoda.
Podobając mi się This is Him, wkraczam w wydania Z&V z przekonaniem, że przynajmniej będą znośne. To niebezpieczny stan umysłu, nawiasem mówiąc. Z tego otrzymałem dość 'ogólny' (nienawidzę tego terminu, ale w tym przypadku pasuje) początek z wyraźnymi, rozproszonymi cytrusami i piżmem, co skutkuje westchnieniem... no cóż, nie jest strasznie, ale wydaje się, że osiągnęli szczyt w swoim pierwszym wydaniu... jak smutno. Ale poczekaj chwilę (lub godzinę lub dwie, żeby być precyzyjnym), a zostaniesz uraczony bardzo zaokrąglonym i atrakcyjnym, syntetycznym sandałem i łagodnymi, kremowymi kwiatami w bazie. To naprawdę sprawiło, że pomyślałem, wow, to nie jest wcale złe, w połączeniu z faktem, że ma centralną nutę wśród tego wszystkiego, której nie jestem pewien, co to jest, i jest unikalna, kusząca. Jest słodka i trochę owocowa, ale zawsze utrzymuje niezbyt waniliowy sandałowiec. Muszę spróbować tego ponownie, ale This is love Him, nie jest zły na podstawie początkowego testu na moim ramieniu.
Zapytałem właściciela marki, o co chodzi z tym odbarwionym płynem, a ona powiedziała (parafrazując) 'nie wiem?' Nie, rzeczywiście podała jakieś wyjaśnienie, ale nie ma to większego znaczenia, zapewniła mnie jednak, że nie destabilizował się tylko w witrynie sklepowej. Prawda jest taka, że myślałem, że to coś podejrzanego, rodzaj jałowca/suchego ginu na początku, a potem rodzaj cytrusowego, drzewnego akordu, przypominającego bardzo nijaką (i szczerze mówiąc, nie próbującą być) wersję Aventusa, Elysium, Cedrat boisé lub miliona innych. Nie chcę być zbyt surowy, ponieważ lubię koncepcje marki, a to nie jest straszne, ale też nie napełniło mnie radością.
To rzadko się zdarza, żebym odważył się powiedzieć, że zapach przywołał mi na myśl mój ukochany Fahrenheit. Powiedziałem to o DS&Durga całkiem niedawno i robię to znowu w odniesieniu do Super 8. Ma on wspaniałe, słodkie otwarcie, które niemal, ale nie do końca, naśladuje efekt głogu vintage lub nawet współczesnego Fahrenheit. Jest znacznie bardziej przewiewny i chłodny, ale ma też akord zieleni i nutę fiołka, a po chwili rozwija się w mniej skórzany, bardziej oszczędny, nowoczesny sposób. Całkiem mi się podoba, ale nie uderzył mnie w twarz (w dobrym sensie) swoją oryginalnością ani wigor. Warto go powąchać.
Dziś to noszę i muszę powiedzieć, że jest dość interesujące. Wetiver jest zielony, prawie czysty i świeży, ale brudność pochodzi z czegoś bardziej w kręgu paczuli i cedru. Imbir jest obecny, ale to nie jest gorący piernik, ani świeży i wibrujący, nowo ścięty korzeń, ale na szczęście to nie jest imbir w postaci olejku eterycznego, który uważam za pozbawiony realistycznej lub autentycznej nuty imbirowej. Przypomina mi coś od Lush, zdecydowanie jest bergamotka i naturalny zapach linalolu, zarówno cytrusowy, jak i lawendowy, aromatyczny. W porównaniu do trzech, które dostałem w zestawie, to zdecydowanie najlepsze i również lepiej się utrzymuje. To nie jest całkowity błotnisty bałagan, ale zdecydowanie naturalne perfumerstwo na przyzwoitym poziomie, nie elitarnym.
Ten zapach absolutnie mnie zachwycił! W niczym nie przypomina oryginalnej Organzy, jest zmysłowy, piękny, rzadko spotykany, lekki i zwiewny, pełen słodkich cytrusów, bursztynu, drewna i owoców, a wszystko to delikatnie doprawione cynamonem. To znaczy... Uwielbiam głęboki, bogaty bursztyn doprawiony cynamonem, nie zrozum mnie źle, ale zredukowanie Organza Indecense do wymienionych tutaj nut lub mojego nieudolnego opisu nie byłoby właściwe. Czasami zapach woła do twojego serca, kusi cię, a ta syrena pochodzi z najbardziej nieoczekiwanego miejsca, lady Givenchy, dziwnej alternatywnej wersji klasyka femme i prawie nieistniejącej i trudnej do znalezienia linii. Uwielbiam ten zapach, bursztyn jest dość waniliowy i po kilku godzinach, gdy góra i serce zostaną usunięte, pachnie jak rodzaj pieszego, słodkiego, ptysiowego kawałka. Jednak zanim to nastąpi, masz już wiele godzin wzorowej i oszałamiającej perfumerii. Chcę flakon.
Jedna ciekawa anomalia, usterka w matrycy, błąd, który należy naprawić, jeśli wolisz, cóż, w końcu został wyprostowany... Próbowałem Derby. W ciągu moich lat jako fan perfum wypróbowałem rzadkie vintage Chanel i Guerlain, Coty itp... z lat pięćdziesiątych i wcześniejszych, a jednak to mi umknęło. Cztery główne powody, dla których tak mnie to frustrowało... 1) Uwielbiam Guerlain (kto nie uwielbia?) 2) To jest "męska" wersja 3) Ma wyraźną nutę goździka (mój ulubiony kwiatowy zapach) 4) Nawet wersja nie vintage ma fantastycznie wyglądający flakon. Powody, dla których nie mogłem go wypróbować, wynikają wyłącznie z lokalizacji i słabo zaopatrzonych lad Guerlain w mojej okolicy. Cóż, właśnie odwiedziłem Amsterdam i pochłonąłem tę kolekcję, tarzając się w trzech klasykach, z których nie najmniejszym był mój ulubiony....Derby. Cóż za fantastyczny zapach. W pewnym sensie jest uproszczony, ale jeśli chcesz, możesz wyciągnąć z niego więcej, ponieważ w Derby są również warstwy złożoności. Wyczuwam tu sporo lawendy i geranium, podbudowanych łagodną, pudrową nutą goździka. Jest też odrobina mchu dębowego, a skóra wymieniona w nutach jest bardziej delikatna, kwiatowa, cielista, jak skóra irysa lub irysa. Lekki, ale trwały, męski biznes z klasą, nie można się pomylić. Uważam, że jest fantastyczny i może nawet spróbuję nabyć flakon vintage, ale jeśli nie uda mi się go znaleźć, ta nowoczesna wersja będzie w sam raz. Znakomity.
Ten zapach był przeze mnie ogromnie oczekiwany, jako wielkiego fana oryginału, więc oczekiwania były nadmiernie wysokie, więc miej to na uwadze, jeśli dam mu letnią ocenę. Otwiera się i czuję masę bliskości „Parfum” oraz orientalnego ciepła, czego nie doświadczam w oryginale, ale mając na uwadze deklarację Parfum, to skutecznie robi to samo. Innym aspektem, który zapożycza z Declaration, jest nuta kminku/koperku, lekko spocona nawet na początku, z tylko najvaguejszymi przebłyskami aromatów z edt. Powiedziałbym, że to bardzo zmodernizowany i na nowo wymyślony Pasha, ale czy ma wartość? Cóż, noszę go na skórze od kilku godzin i muszę powiedzieć, że naprawdę mi się podoba. Jest w nim niemal słodycz w skórzanym dry down, jest naprawdę miękki i subtelny i wątpię, czy przyciągnie uwagę przeciętnego miłośnika perfum. To będzie poszukiwane przez tych, którzy się znają, a Cartier z pewnością stworzył coś, co, choć nie jest rewolucyjne, jest bardzo udane i ma znacznie więcej klasy niż ogromna większość nowych męskich wydania. Muszę go nosić porządnie, ale mam takie samo zdanie jak w przypadku Declaration Parfum, to mile widziany dodatek, a to skutecznie jest „jak by ten zapach wyglądał, gdyby był w zupełnie innym gatunku?” To pytanie. Czy jest tak dobry jak oryginał? Nie, ale jeśli gdzieś będzie w promocji, to go wezmę. Uwielbiam miękki, sandałowy dry down, chociaż nawet tylko na moim ramieniu, nie mogę się doczekać, aby go porządnie nosić i zaktualizować tę recenzję.
Boże, te butelki są cholernie ogromne! Zapach też jest całkiem potężny. Jeśli lubisz słodką, cukrową słodycz i techniczną nowoczesność BR540, to na pewno ci się spodoba. Baccarat Rouge 540 to zapach, który uwielbiałem, gdy został po raz pierwszy wydany (komercyjnie dla MFK, a nie ten kryształowy, o którym wiedziałem dzięki Fragrantica jakiś czas wcześniej), ale przysiągłem, że nie ma mowy, żebym go nosił. Więc to zły zapach, prawda? Nie, absolutnie nie! Coś w nim wydawało się jak zmiana paradygmatu, nawet przed późniejszym szumem, coś w tej formule po prostu wyrażało coś w nowoczesnej perfumerii, a im bardziej kontrowersyjne, tym bardziej wpływowe to stwierdzenie. Podobał mi się dziwny, plastikowy szafran, którego Cloud wydaje się mieć nieco mniej, ale nie jest mniej jak stopiony cukier, chemiczna mgła aromatyczna i za tę cenę to naprawdę udany zapach, nawet jeśli chcesz nazwać go 'oficjalnym klonem'.
Nie mam nic przeciwko temu zapachowi, ale powiedzenie, że ma mało głębi, nie byłoby niesprawiedliwe. Myślę, że to nie do końca mój styl, owocowy muskowy koktajl, który przede wszystkim pachnie jak jakiś egzotyczny owocowy napój. Wyobrażam sobie różę, gdy czuję czarną porzeczkę lub kasję, co odczuwam na początku. Nie czuję się kompetentny, aby komentować, co sprawia, że zapach taki jak ten jest dobry, więc weź to, co chcesz, z mojej recenzji.
Dobrze, więc... Ustawiamy phasery na 'GUSH'!!! Nie... Gorąco oczekiwałem tej premiery, ale nie mogłem jej znaleźć w żadnym z punktów Guerlain w Wielkiej Brytanii! Wiem, że Harrods miał ją ekskluzywnie przez jakiś czas, ale to jest Guerlain, a oni zazwyczaj wprowadzają swoje zapachy wszędzie po krótkim okresie. Nadal nie!!! Zauważyłem, że teraz jest dostępna w Selfridges online, ale nie w sklepie... arrrrggghhh!!! Moja frustracja rosła, czy kiedykolwiek będę mógł wypróbować ten zapach?? Potem mój przyjaciel perfumowy z Polski (który jest kochany xx, ale prawdopodobnie miał już dość mojego narzekania) wysłał mi próbkę pocztą w weekend i w końcu mogłem ją powąchać. Możesz pomyśleć, że taki poziom oczekiwania może prowadzić tylko do rozczarowania, ale z przyjemnością mogę powiedzieć, że ten zapach dołącza do rodziny wspaniałych premier w tej linii. Cuir Intense to symfonia delikatnych akcentów i mistrzostwa kwiatowego skóry, co dodatkowo umacnia Wasser jako jednego z największych perfumiarzy żyjących dzisiaj. Wiem, że to trochę dziwne i zbędne mówić, że ten zapach przywołuje na myśl Cuir de Russie od Chanel, częściowo dlatego, że Guerlain kontra Chanel to trochę jak The Stones kontra The Beatles... Po prostu wezmę oba, dziękuję! Również dlatego, że nie pachną wcale podobnie, ale wysoka poprzeczka Chanel zawsze pozostaje w pamięci, a ten zapach zbliża się do tego rodzaju genialności. Faktem jest, że nie mam wiele do powiedzenia na temat rozkładu nut, ponieważ ten zapach jest majestatycznie gładki, ale z pewnością jest w nim delikatny akcent irysa/orris w zaokrąglonym, skórzanym akordzie, a Cuir Intense przypomina piżmowe akcenty, które przewijają się przez całą linię, jak Encens Mythique i Bois Mysterieux itd... Ma lekki, woskowy, ale egzotyczny akcent jaśminu/ylang, ale w żadnym wypadku nie jest to hiper kwiatowa skóra ani zapach, ani też nie jest to całkowicie intensywna, surowa skóra. Niestety (dla mojego budżetu) tylko dodaje do długiej listy pragnień, obok tych dwóch, które wspomniałem. To jest GENIALNE!!!!
Kolejne niezwykle interesujące otwarcie, w którym pozytywnie wyczuwam czekoladowy benzoes i być może tolu, co jest nietypowe. Następnie mokry kwiatowy akord przypomina słodszą hiacyntę (bzy) i zaczyna się rozwijać, gdy się ustabilizuje, ale z miodową gęstością, która zapewnia, że kwiatowy aspekt nie jest zbyt dominujący. Naprawdę mi się to podoba.
Myślę, że mój punkt sprzedaży TF przypadkowo wypuścił ten zapach za wcześnie, ponieważ już go wypróbowałem, westchnąłem i przeszedłem dalej. Nie lubię być reduktywny z kilku powodów, nie mniej ważnym jest fakt, że lubię zapach, do którego porównam ten, a także dlatego, że tak łatwo powiedzieć... to jest jak to. Rose Prick dla mnie wydaje się być przerobionym Noir de Noir. Jeśli wąchałeś NdN, to otwiera się z bardziej przewiewnym, kremowym uczuciem, znacznie bardziej przypominającym przezroczystość FF lub Soleil Blanc czy Santal. Następnie 'ciemność' rośnie, przynosząc trochę z tej, oświetlonej świecami, czerwonej winnej kolacji róży z Noir de Noir. Może to być po prostu ta sama mieszanka Róża/Paczuli, dodająca trochę ziemi do tego, co w efekcie jest kremowym, mglistym zapachem róży. Podoba mi się. Nie byłem nim zachwycony, rozwija się w różne nastroje, podczas gdy NdN wydaje mi się dość liniowy, ale ten nie jest tak 'ciemny', więc to jest wymiana. Nazwa jest głupia. To znaczy, nie jestem pruderyjny i broniłem Fucking Fabulous, potem tolerowałem Lost Cherry (po dość mocnym przewróceniu oczami), ale teraz zaczyna być to trochę męczące.