Mój współpracownik wszedł dziś rano do naszego dużego biura na otwartym planie i natychmiast wykrzyknął "tu śmierdzi". Te cząsteczki lubią podróżować. Podoba mi się ten zapach. Jest trochę spocony, jak przytulanie brata i uświadomienie sobie, że jeszcze się nie umył. Ale tak, to twój brat i go kochasz, więc jest ok. Maksymalnie dwa psiknięcia do biura. Zdecydowanie nie cztery, ok? Pa Śledź mnie na Instagramie: @TheScentiest
Uwielbiam obraz gburowatej Cellier z gauloisesem zwisającym z ust, mruczącej francuskie przekleństwa pod adresem branży zdominowanej przez mężczyzn. To dzięki interakcji z Cellierphiles mam takie wrażenie o niej, choć może być niedokładne. To znaczy, nie jestem największym fanem Bandit, ale potrafię to docenić, uwielbiam inny zapach, który zrobiła dla Balmain Vent Vert i mam dość stary vintage z lat 60-tych, który wciąż jest fantastyczny i mieni się zielenią. Powiedziano mi więc, że powinienem spróbować tego i bardzo uprzejmie dostarczono mi kolejny dość stary rocznik do wypróbowania i chłopcze, o chłopcze, to genialne perfumy. Pachnie jak unoszące się w powietrzu piękno fiołka, uprzejmie pudrowe, ale zdecydowanie ma chłodniejsze cechy liścia fiołka, co jest naprawdę dziwnym zapachem. Złożona zielona, sucha mieszanka irone i jononu. To wszystko na tle zupełnie nie ładnej, nie maślanej i zupełnie nie eleganckiej skóry. To prawie nowoczesne w dziwny sposób, a jednak te perfumy prawdopodobnie pachną dziś tak samo przestarzale, jak wtedy, gdy się pojawiły. Mam na myśli przestarzały w dobry sposób, postarzony, ale nie pozbawiony pewnej żywotności. Tak, to rodzaj pudrowego, enigmatycznego oświadczenia, ciepłego i odpowiedniej ilości wszystkiego, co się dzieje dla mnie, piżma i nagle cała ta suchość jest w jakiś sposób epicko przerywana bujnym, kwiatowym Narcyzem lub bardziej fioletowym uczuciem, może dzwonkami lub prawie do punktu hiacyntu. Jestem nim całkowicie zauroczony. Nuty głowy, o których mogłem powiedzieć, że są cytrusowe, straciły trochę blasku, ale kiedy jesteś u schyłku życia, nie oczekujesz, że wszystko będzie działać idealnie, prawda? Kolejną rzeczą, która naprawdę skłoniła mnie do wypróbowania tych klasycznych perfum, był Miguel Matos i jego hołd dla Cellier, Germaine. Muszę przyznać, że pachną zupełnie inaczej niż te. Nadal podobał mi się Germaine i można powiedzieć, że cytrusy, fiołek, liść fiołka, skóra, jak bardzo może się różnić? Odpowiedź brzmi: całkiem inny, ale to dobry ukłon w stronę tych perfum. Całkowicie uwielbiam Jolie Madame i są one tak odpowiednie dla mężczyzny, jak można mieć nadzieję, zwłaszcza jako perfumy z Madame w tytule.
Podkrzew jest zdecydowanie moim ulubionym z trzech, które próbowałem. Na początek wyrażę swoją krytykę, czuję to samo co w przypadku Forresta – to nie jest perfum w sensie, w jakim chciałbym, aby perfum był... cóż... perfumowy! To zapach Aurora, woń, rzeczywiście przywołująca na myśl podkrzew, nie będąca zbyt czarownicza ani szalenie indie. Ale może właśnie w tym tkwi problem? Gdybym miał kiedykolwiek reprezentować „podkrzew”, to niemal dosłowna definicja dla mnie to byłby akord lub nuta grzyba. Jest mnóstwo materiałów, które posiadają te cechy, takich jak geosmina czy etylowy fenchol. Jednak to, co mi się podoba, to wolne od klisz dostarczenie powszechnych i rozpoznawalnych materiałów, ale przedstawionych w tak piękny sposób. Paczuli jest wyraźna, ale nie ma tego gleby, została zmanipulowana i złagodzona, zaokrąglona. Otwarcie jest miętowe, ale nie do tego stopnia, by przypominało pastę do zębów lub miętę pieprzową, co wydawałoby się nie na miejscu. To bardzo delikatnie umieszczone na drzewnym, zielonym tle podkrzewu. Lekko mentolowe, z nutą eukaliptusa, oszczędnie użyty biały kamfora na tym tle paczuli. Więc podobno jest tu dużo naturalnych składników i to widać, wetiwer nie jest wyraźny ani dymny, ale prawdopodobnie zagęszcza i wspiera tę paczuli. Mówię gęsty, ale ten jest niezwykle lekki. Wyciągnąłem tyle perfumowych składników, ile mogłem z tej kolejnej kolekcji drzewnych i zielonych materiałów. Może jestem niesprawiedliwy i oczekuję zbyt wiele? Nie każdy zapach powinien mieć różnorodny zestaw nut i akordów, a na uznanie Rooksa, nic nie razi i wszystko pasuje do siebie w swoim miejscu. Jestem zbyt krytyczny wobec zapachu, który zasadniczo lubię i cieszyłem się nim. Mimo to, nie kupiłbym go.
Las jest przyjemny. Sosna, cyprys i świerk, może cięższy cedr wirginijski tworzą rodzaj unoszącego się leśnego powietrza. Dla mnie to tak samo dużo o olibanum, jak o czymkolwiek innym. Jest świeży, drzewny, jest uroczy. Jednak czy to jest perfum? Mówię to z największym szacunkiem, ale nie jestem pewien odpowiedzi. Myślę, że to bardziej zapach niż cokolwiek innego. Aurora, którą chcę, aby perfum miała, powinna mieć zainteresowanie, wyraźne fazy i nuty. Nazwa sugeruje, że spełniła swoje założenia i ma być kolekcją drzewnych, żywicznych materiałów, które spiskują, aby przywołać las, i rzeczywiście to robi. Nie można wyraźnie poczuć nowoczesnych sztuczek z utrwalaczami ani Iso E Super, chociaż nie wątpię, że prawdopodobnie tam są. Ostra cytrusowość i sosna ustępują miejsca cerebralnemu cytrynowemu Elemi i kadzidłu, które całkiem dobrze utrzymuje się na mojej skórze. Naprawdę nie mogę go skrytykować, ale nie ekscytuje mnie.
Kto kiedykolwiek pomyślał, że ten zapach ma cokolwiek wspólnego z Fall into Stars, wyraźnie ma zupełnie inny zmysł węchu niż ja. Bez urazy, ale umiejętności Nadeema w żaden sposób nie można porównać z umiejętnościami Christophe'a, a nawet gdyby tak było, te dwa perfumy znajdują się na zupełnie przeciwnych końcach spektrum. To nie znaczy, że mi się nie podoba, sygnatura Rooka ma zauważalną złożoność, otwierając się mocną, ale dobrze zarządzaną nutą smoły brzozowej, która skutecznie działa jako rodzaj dymnej nuty głowy, stopniowo zanikając, gdy pojawia się głęboki, mydlany, męski skórzany akord. Ewoluuje w trakcie noszenia i trwa wiecznie na skórze, ale nie powiedziałbym, że Rook jest inwazyjny. Czuje się dopracowany, ale odpowiednio gęsty, indywidualny i rustykalny, dość dziwny w rzeczywistości. Trudno to opisać, ponieważ jest zamazane, a to nie jest dobre przymiotnik do użycia w kontekście pracy perfumiarza. Nie nosiłbym go, więc w moim odczuciu to nie jest sukces. Wyraźnie jest tu jakaś jakość i rozsądna wartość, a także silna marka i interesujące opakowanie. Myślę, że Rook ma przed sobą dobre rzeczy, ale te trzy, które próbowałem, nie ekscytowały mnie szczególnie.
Uzupełnieniem zestawu jest to... owocowy zapach róży. Nie jest to koncepcja, której bym nie lubił, to sprawdzona kombinacja, co oznacza, że musi być naprawdę bardzo dobra, aby się wyróżnić. W branży jest wystarczająco dużo talentu i stylu, aby stworzyć zapachy róży, które robią coś innego, ten od Cra-yon nie jest jednym z nich. Jeśli porównam do ostatnich przykładów róż, które zrobiły coś innego, muszę wymienić Spite Chronotope’a lub Talento Meditorossa. Po prostu nie podoba mi się ten dżemowy, słodki zapach róży, plastikowy, przypominający czerwony celofan, bez prawdziwej głębi, ale potężnie uderzający w twarz! Mam na myśli do tego stopnia, że krzyczy na ciebie. Owocowość idzie w parze z muskusowym, różanym tonem czerwonych owoców, malin i truskawek. Myślę, że to w porządku, jeśli tego chcesz, a wielu ludzi może tak, ale kwestionuję jego istnienie jeszcze bardziej niż nużący katalog zapachów Montale, które wydają się mieć swoją publiczność, podczas gdy ta nowa marka próbuje ją ustanowić na absolutnie niczym wartościowym lub oryginalnym. Jestem szczególnie i niezwykle surowy, jak na mnie, ale po prostu nie widzę sensu w istnieniu tej marki? Nie jestem kimś, kto "wszystko ma w soku." (...Człowieku!) Widzę, że perfumy to coś więcej niż to i być może nie byłem tak surowy wobec innych nowoczesnych marek, które wydają się kłaść większy nacisk na obecność w mediach społecznościowych, marketing i wizerunek marki. Nie wątpię w znaczenie tych rzeczy, ale jeśli zapachy są bardzo jednorodne, to perfumistas, którzy znają się na rzeczy, przejrzą to i będą domagać się więcej. Jak powiedziałem w poprzedniej recenzji, gdyby chociaż jeden z tych zapachów był nieco "odważny", nawet jeśli byłby okropny, być może nie byłbym tak krytyczny.
CEO to ciekawy wybór tytułu, nie sądzisz? To od marki, która wydaje się promować rodzaj modnego, zrównoważonego, społecznie świadomego klimatu z wegańskimi i bezpłciowymi ogłoszeniami umieszczonymi na opakowaniu. Przypuszczam, że można być dobrym CEO, a nie elitarnym draniem, który zlewa małych graczy, ale tak to już jest. W każdym razie... to dla mnie nudna wanilia. Otwiera się całkiem ładnie, wyraźnie słodka z waniliną i rozwijającym się lekkim akordem kwiatowym, ale hej, no come on, to przytłaczająco pozbawione inspiracji. Myślę, że w obronie mogę powiedzieć, że przypomniało mi coś z kolekcji Vanille od Sylvanne Delacourte, co tak naprawdę nie jest dużą obroną, ponieważ uznałem je za dość mało inspirujące, mimo związku z Guerlain. Po krótkim czasie staje się mdląca i naprawdę nie cieszyłem się noszeniem jej. Przykro mi. To nie tylko dlatego, że jestem jakimś snobem na punkcie drzewnej, naturalnej wanilii absolutnej czy coś w tym stylu, lubię wiele bardziej skromnych wanilii, tylko nie tę.
Dobrze, postaram się nie krytykować tej marki z taką samą wrogością i pogardą, jak na Instagramie, ale trzy zapachy od Cra-yon wydają mi się dość bezsensowne, jeśli chodzi o kreatywność czy przełamywanie nowych granic, i nasuwają pytanie, po co się trudzić? Po co tworzyć markę, która nie ekscytuje, nie wprowadza innowacji ani nawet nie pokazuje cienia czegoś nowego? Nie chcę być złośliwy, to po prostu szczere pytanie i obserwacja. W zatłoczonym rynku, jak ta marka się wyróżnia? Dla mnie wcale się nie wyróżnia. To wszystko marketing, błyszczące logo i opakowania bez żadnej substancji, zapachy wydają się być wyciągnięte z półki w laboratorium zapachowym, mamy jeden z drzewa sandałowego (ten), różę i wanilię. Wszystko to proste koncepcje i dobre punkty wyjścia, a nawet jeśli jeden z nich byłby dobry, to całkowicie zmieniłoby moje zdanie o marce, więc naprawdę niewiele potrzeba, bym dał jej kredyt zaufania, ale wszystkie trzy są kompletnymi kopiami A do B do C. To jest nijakie. Bez życia. Po prostu wydaje się, że w tym produkcie nie ma pasji, a kiedy widziało się wiele marek, które przychodzą i odchodzą, można poczuć, co jest, a co nie jest pracą z miłości. To nie jest złe samo w sobie, pachnie jak substandardowy Santal 33 od Le Labo, co jest zdecydowanie zamierzone, biorąc pod uwagę, co zakładam, że jest docelową demografią Cra-yon: przebudzony, miejski, hipsterski. Więc nie tylko bez blasku, ale prawdopodobnie celowy klon. Problem w tym, że nie lubię Santal 33, otwarcie z wodnistą dziwnością papirusu, nuta głowy na drzewie sandałowym jest dla mnie bardzo niepokojąca i pachnie po prostu dziwnie. To jednak intrygujące, mimo że nie cieszę się ani nie chcę go nosić, a ten zapach nie ma nawet nagradzającego, orzechowego drydownu swojego pierwowzoru. Przykro mi, Cra-yon, nie kupuję tego, ale wyraźnie ktoś to robi i sprawiacie, że działa to w zatłoczonym rynku. W przeciwieństwie do mojej zwykłej skargi na nowe marki, które wprowadzają 12-14 zapachów w linii, a potem czują, że muszą co trzy miesiące wypuszczać nowy, aby pozostać świeżymi, istotnymi, promowanymi przez influencerów, widocznymi jako marka i nadążać za produkcją innych domów itd... Lubię marki, które nie grają w tę grę, a skupienie Cra-yon na trzech na początek to dobry pomysł. Jednak gdyby wypuścili więcej, szanse na znalezienie czegoś, co by mi się podobało, byłyby lepsze i może to nieco zmieniłoby cały charakter tej recenzji... Nie wiem?
Myślę, że cierpi z powodu dziwnych oczekiwań. Ludzie prawdopodobnie będą zachwyceni nową Roją. Zwłaszcza tak przystępną cenowo. Pierwsza partia została ograniczona do 100 butelek, więc szybko się wyprzedała. To wszystko potęguje szum. A potem mnóstwo ludzi sprzedało swoje butelki i bańka szumu pękła. Więc co się dzieje? Tak naprawdę nic. Uważam, że to bardzo przyjemny zapach. Cytrusy i mięta z drzewno-słodko-mchową bazą. Przyzwoita trwałość. Nosi się trochę blisko, ale to dobrze. Ładnie pachnie. Jest trochę nie w typie dla Roja. Jesteśmy przyzwyczajeni do dużych szyprów i animalików, oudu, skór i innych bardziej wymagających zapachów. Jest więc trochę nieoczekiwany, ale nie zmienia to faktu, że pachnie świetnie. Dla mnie - mam już wiele w tej przestrzeni, więc nie jestem pewien, czy potrzebuję go w moim życiu, ale jeśli masz lukę na ładny cytrusowy i miętowy zapach, ten będzie po prostu piękny.
Alain Delon Iquitos to dziwne połączenie róży, czystych bąbelkowych aldehydów (zapach mydła) i brudnych zwierzęcych rzeczy. Jest czczony jako klasyk. Ale szczerze mówiąc, dla mnie pachnie okropnie. Jest tak brutalny i szokujący w swoim użyciu czystego i brudnego razem, że w ogóle nie działa. Pomyślmy o tym tak: uzależniony od seksu lothario robi sobie krótką przerwę od seksu, by umyć się najlepszym różanym mydłem swojej babci. Nie zmienia ubrania. Tak właśnie to pachnie. Niektórym może się to podobać, ale dla mnie to ciężka przeprawa. Przepraszam. Nie przepraszam.
W interesie całkowitej przejrzystości Carter bardzo uprzejmie wysłał mi te próbki (zamierzałem wspierać projekt tak czy inaczej), jest miły w ten sposób i doskonale wie, że moje opinie, choćby nieistotne, będą szczere i bezpośrednie, a jeśli coś mi się nie podoba lub uważam, że jest obiektywnie lub technicznie niedoskonałe (znowu, jeśli uważasz, że mam prawo komentować), to to powiem. Myślę, że zaprasza do krytyki i prawdopodobnie się nią delektuje, ja bym się delektował. Zacznę od stwierdzenia, że wszystkie trzy wykazują naprawdę wyczuloną umiejętność samouka perfumiarza i kogoś, kto ma naprawdę interesującą perspektywę na wiele rzeczy, nie mniej na sztukę perfumerii i być może na to, co powinna reprezentować. Żałuję, że nie potrafię malować obrazów swoimi słowami i nie potrafię być poetycki w odniesieniu do tych zapachów, ponieważ na to zasługują, ale moje recenzje są zazwyczaj nieustannie nudnym skupieniem na materiałach i rozważaniami w stylu „jak to zrobili?”. Więc Playlinda dla mnie to najbardziej przekonujący i być może najbardziej pocieszający opis wyjaśniający jej pochodzenie i inspirację. Myślę, że jest to najbardziej „komercyjny” (to brzmi strasznie), ale jest to bardziej dostępna wersja dla ludzi, tak mi się wydaje, ale całkowicie wolna od klisz, ponieważ nie czułem niczego nawet w przybliżeniu podobnego. Otwarcie jest jak nieco tłusty, laktonowy, żółty kwiat. Playlinda to zapach nadmorski, ale nie jest to oczywiste, ciepła skóra, nawet ten efekt ambry na skórze, ale nie w sposób uwodzicielski czy nieprzyzwoity. To uspokaja. Na chwilę grozi nutą kokosa lub masła shea, ale całkowicie podważa to uczucie pylistymi, piaszczystymi, słonymi owocowymi wibracjami i przytulnym piżmem. Brzoskwinia ma być tutaj głównym graczem (lol), ale owocowy akord nie krzyczy mi od razu, że to ona, i to nie jest oznaka porażki, ponieważ widziałem wiele recenzji, które wspominały o tym żywo, więc co ja wiem. Nie spędziłem wystarczająco dużo czasu z Playalinda, ale uznałem za konieczne, aby podzielić się swoimi pierwszymi wrażeniami tutaj. Jest bardzo dobra i pokazuje wysiłek, który wkłada się w indywidualne perfumy, aby stworzyć prawdziwą sztukę, która ma naprawdę osobistą narrację. Nie trzeba ci mówić, że jest głęboko osobista, możesz to poczuć.
Wąchałem kreacje Ruth dla innych marek i byłem zaintrygowany, aby zobaczyć, jaka będzie jej własna marka i chłopcze, o chłopcze, ta linia jest wyjątkowa. Do tej pory wypróbowałem tylko trzy zapachy, ale wszystkie są powalające! Niezwykle bogate i złożone kompozycje, nie eleganckie lub skoncentrowane na pojedynczych rzeczach, które można stworzyć dla marki (róża, skóra itp.) z krótkim, ale raczej prawdziwie artystycznym, wyrazistym dziełem, aby pokazać, jak doskonałym perfumiarzem jest Ruth. Signature dla mnie otwiera się szafranowym akcentem, ciężkim, mocnym, ale dziwnie plastycznym i elastycznym, doprawionym egzotycznymi owocami i cassis. W rzeczywistości pachnie dość ostro i żywicznie jak sztuczna baza Oud, ale nic konkretnego, jak czarny agar lub Firmenich, Oud bois lub cokolwiek innego. Być może to po prostu materiały spiskujące w celu stworzenia czegoś bardzo złożonego, z czego zasadniczo składa się syntetyczna baza lub akord "Oud". Powiedziałbym, że jest szeroko męski, a jego początkowa siła i śmiałość są bardzo urzekające i sugerowałbym, że są bardzo atrakcyjne dla ludzi, którzy lubią nowoczesne zapachy, które mocno uderzają, szczególnie w otwarciu. Coś w tej linii przypomina mi genialnego Christophe'a Laudamiela i jego pracę ze Strangelove, być może są one mniej oczywiście zbudowane na niesamowitych naturalnych surowcach, ale coś w odczuciu i złożoności jest podobne. Ogromne poparcie.
Minęło trochę czasu, odkąd zareagowałem z przerażeniem na otwarcie zapachu. Mam na myśli, że (Versace) Eros jest wystarczająco zły, ale jego łzy po prostu śmierdzą! 🤣 No, w sprawiedliwości, wyzwanie tego zapachu to coś, co mnie cieszy, a łzy Erosa to ogromne wyzwanie, ale już w miarę jak się osadza, jego migoczące odcienie zieleni jadeitowej i turkusowej naprawdę zaczynają wywoływać bardziej pozytywną reakcję, to staje się coraz lepsze w miarę wysychania. Jest ogromna, wilgotna nuta kwiatowa hiacyntu, mam na myśli, że to nie jest nawet ten element, który jest nieprzyjemny, ale zazwyczaj w izolacji nie jest moją ulubioną rzeczą. Myślę, że to po prostu otwarcie jest tak skoncentrowaną masą 'rzeczy', brutalizującą twoje nozdrza, mam na myśli, że skrzywiłem się 😬. Naprawdę się skrzywiłem 😬. Jest metaliczny, żywiczny (może galbanum lub angelika?) ozonowy, to więcej niż bryza czy nadmorski klimat, to nie jest na 'boku', to jest rów Mariański, morska głębia tego wszystkiego! Myślę, że to absolutnie inspirujące! Ogromnie zapadające w pamięć. Łzy Erosa to nie moja scena, ale od czasu do czasu mogę się na tym skupić, ponieważ to tak odważna, unikalna perfumeria. Coś w stylu wysychania przypomina mi trochę French Lover i to naprawdę pozytywne skojarzenie. Nie mogę uwierzyć w przeskok od inwazyjnego i okropnego otwarcia do czegoś naprawdę miłego, gdy się osadzi, to tylko pokazuje, że nie powinieneś oceniać perfumu zbyt szybko i surowo, miałem takie dziwne przeczucie, że będzie lepiej. Powiedziałbym, że z trzech, które próbowałem do tej pory... ten jest prawdopodobnie moim ulubionym tylko ze względu na czystą sztukę, nie mogę się doczekać, aby nosić go porządnie. AKTUALIZACJA 09/06/21 Czy mogę tylko powiedzieć, że rozmawiając z ludźmi, którzy pytali mnie, jakie były najważniejsze momenty mojego 2020 roku, mówię 'Łzy Erosa', NIE MOGĘ PRZESTAĆ O TYM MYŚLEĆ. Naprawdę nie mogę, a jednak wszystko, co powiedziałem powyżej, jest dokładne. To jedno z najciekawszych dzieł, jakie wąchałem od dłuższego czasu, to czysty kawałek sztuki olfaktorycznej. Ostatnio opisałem to jako 'ciężkie metalowe hiacynty' i to całkiem trafne. Jeśli kupiłbym butelkę, nie jestem pewien, czy kiedykolwiek byłaby odpowiednia okazja? Może jeśli Iron Maiden zaczęłoby grać koncerty w ogrodach botanicznych czy coś w tym stylu? Paul zasługuje na ogromne uznanie za to i za swoją linię w ogóle, naprawdę trudno jest niezależnemu perfumowi zrównoważyć polerowanie i naprawdę szalone nowe pomysły, ale wydaje się, że osiąga naprawdę dobrą równowagę.
Ludzie głosują, ponieważ jest to wersja Pride. 🤦♂️
Czy ktoś wie, czy to pachnie jak Halfeti Cedar? Ma podobne nuty...
To po prostu to, czego ludzie oczekują od zapachu neroli: woskowy, świeży w stylu 4711 lub Neroli Portofino (który, chociaż późniejszy, jest podstawą tego gatunku i w tym sensie jest prawdziwym zapachem neroli, a nie wodą toaletową). Moje doświadczenia z naturalnymi materiałami neroli są różne: od bardziej zielonego, naprawdę unikalnego zapachu po zapach sklepu budowlanego lub świeżo pomalowanej ściany, a nie tłustego, białego kwiatowego akordu, który tak bardzo charakteryzuje perfumy na bazie „neroli”, ale odbiegam od tematu. Otwarcie tego zapachu to oszałamiający, choć nieco krótkotrwały zastrzyk świeżości, z naturalną metaliczną jakością petitgrain, która dołącza do niego i natychmiast świeżość z dojrzałym, kremowym, białym kwiatowym akordem. To piękna rzecz i chociaż początkowy zastrzyk jest krótkotrwały, cytrusowo-białokwiatowe połączenie jest idealne do przedłużenia i wzmocnienia cytrusowego aspektu i dla mnie rywalizuje z mocą Neroli Portofino, na przykład, ale ma znacznie bardziej elegancką, klasyczną dostawę wody toaletowej. To bardziej zapach w stylu Floris lub M&W 4711 i tuż pomiędzy, gdy cytrusy ustępują miejsca bardziej kwiatowej dominacji, pojawiają się nuty ziół typu bazyliowego, może liść laurowy lub odrobina przypraw? Jest starannie wykonany i dobrze zrealizowana perfumeria. Butelki tej marki są proste, ale eleganckie, cena jest świetna, nie mogę ich winić, poza tym, że jest to nieco bardziej dominujące z neroli, niż odpowiada moim gustom, ale od czasu do czasu noszę to i cieszę się tym. W gorący dzień można zrobić dużo gorzej, niż schłodzić się, nosząc trochę tego. Gorąco polecam.
Oto krótka informacja. Posiadając Terrarossa od kilku lat i będąc świadomym tej marki dzięki mojej przyjaciółce Danie (genialna A nose knows), od jakiegoś czasu kusiło mnie, aby zdobyć inne zapachy i nie zawiodłem się na tym zakupie w ciemno. Oto prawdziwe pierwsze wrażenie tego zapachu: od razu słodka pomarańcza na początku, która przechodzi w gourmand, więc to czekoladowa pomarańcza, świetne połączenie, ale trudne do noszenia. (Dla nowicjusza takiego jak ja, bo próbowałem) Powód, dla którego to działa, to fakt, że nie jest zbyt słodkie i przekształca się w tłustą, kremową, laktonową pomarańczę z kwiatem pomarańczy, gdy się utlenia. Główną rzeczą, którą wyniosłem z tego zapachu, było (mając na uwadze, że właśnie powiedziałem, że nie jest zbyt słodkie) lekko zabarwiona nuta gumy balonowej. To nie jest ta tandetna, słodka nuta tanich męskich projektantów ostatnich lat, pachnie jaśminem lub tuberozą w tym naturalnym, lekko bananowym sensie. Po utlenieniu staje się znacznie bardziej waniliowe i podobne do miliona owocowych wanilii skierowanych do kobiet, ale utrzymuje ładną czekoladę/benzoes do samego końca. Myślę, że patrząc na to całościowo, od unikalnego początku do nieco przewidywalnego zakończenia, wciąż ma ogromną wartość, to znaczy, że bym to nosił i oczywiście będę, będąc rzadkim zapachem tego typu, który naprawdę mi się podoba, otwierając się w tak interesujący i dobrze skonstruowany sposób. Czy to kocham? Nie. Lubię to jednak. To nie ma nic wspólnego z Serge Lutens Fleurs d’oranger, z wyjątkiem nuty/akordu kwiatu pomarańczy tutaj.
Mocniejsza, trwalsza i głębsza wersja EDP. Uważam, że jest bardzo podobny.
Nie jest dla każdego. Pachnie tak, jak wyobrażam sobie gabinet dentystyczny na statku kosmicznym. Wszystko bardzo twarde i ostre, metaliczne krawędzie. Jest nuta jabłka, ale to futurystyczne jabłko. Nie zrobione z owoców. Jest zrobione z aluminium. Chyba właśnie dlatego potrzebujemy gabinetu dentystycznego. Długotrwały. Trwałe. Metaliczny. Czasami czuję jego zapach w powietrzu i myślę, że jest pyszny, a potem znowu znajduję metal. I to jest okropne. To jest marmitowy zapach. I wciąż nie mogę się zdecydować, czy go kocham, czy nienawidzę. To około 97% nienawiści. Ale może mógłbym go pokochać. Co nie ma sensu. Dobry dzień.
Dla mnie lekko orzechowy bursztyn. Ogromna wydajność. Pięknie wykonany. Przypomina mi nieco Xerjoff Amber Star. Inni się nie zgodzą.
Nie jestem niesamowity w rozpoznawaniu nut. W rzeczywistości jestem w tym dość kiepski. Może lepiej niż przeciętny mugol, ale z pewnością nie jest to moja super moc. Szczególne trudności mam z rozróżnianiem nut ziołowych. Tak więc, gdy tylko powąchałem ten zapach, byłem z siebie bardzo zadowolony, ponieważ nuta estragonu była tak oczywista. Ma w sobie ziołową zieloność, ale także niemal anyżową nutę. Jest nie do pomylenia. Natychmiast przywołuje wspomnienia gotowania z moją mamą, gdy byłem dzieckiem i używania estragonu. Oczywiście estragonu nie ma na liście. To tyle, jeśli chodzi o moje gratulacje. Ale nieważne. Dla mnie jest to zapach cytrusów i estragonu. Z pogranicza anyżu. Jest bardzo uprzejmy i wysycha do przyjemnej ambry i ziemistej bazy wetiweru. Bardzo klasyczny, jak można się spodziewać po Guerlain. Nie jest to bestia. Ale idealny na lato
Bardzo cieszę się, że mogę być pierwszym wpisem na temat tego perfumu, ponieważ Chenoir jest absolutnie fantastyczny! To cenna lekcja umiaru dla niezależnych perfumiarzy, którzy zdają się upierać przy mrocznym, czarowniczym podejściu, podczas gdy Amanda myśli w kategoriach struktury i prostych akordów, które łączą się, tworząc coś znacznie więcej niż suma ich części. To zasadniczo przezroczysty, ziołowy, zielony zapach z wrażliwością Chypre, która łączy stare z nowym. Bergamotka i mech dębowy dostarczają klasycznych elementów, delikatny kwiat muguet i nowoczesne drewno w bazie zapewniają nowoczesne, współczesne akcenty. Jest tu również lekka, żywiczna ciepłota. Trwałe wrażenie tworzy mech dębowy i daleko od bycia zapachem opartym na mchu dębowym, powiedziałbym, że jeśli naprawdę chcesz poczuć coś, co bez wstydu stawia to w centrum kompozycji, to mogę szczerze powiedzieć, że trudno będzie znaleźć coś lepszego? Z pewnością nie od niezależnego perfumiarza w dzisiejszych czasach. Uwielbiam Chenoir, jest fantastycznie świeży i noszalny, ale interesujący i naprawdę niepodobny do niczego innego. Cena jest fantastyczna jak na jakość, a ja mogę wspierać brytyjskiego perfumiarza. To zasługuje na Złotą Gruszkę. Po prostu to weź! Nie pożałujesz.
Chciałem to mieć od tak dawna, w końcu udało mi się to zdobyć na lato, chociaż nie wydaje się, żeby to była pora, którą ludzie polecają do noszenia tego zapachu. Chodzi o to, że nie jestem do końca przekonany co do sezonowości perfum, tym bardziej, że uważam, iż to jest taki zapach, który rozwija się w cieple, ponieważ złapałem go w zapachu trochę spoconego na sobie (a tuż po prysznicu, więc wiem, że to nie byłem ja). Oczywiście jest „spocony” w miły sposób. Cóż, nie do końca miły, jest trochę brudny w rzeczywistości, to jest ten wyzywający klimat, który perfum ma mieć. Ale to nie jest stała cecha, a temperatura prawdopodobnie pomaga mu się w ten sposób rozwijać. Więc dla tych, którzy tęsknią za tym aspektem, moja sugestia to spryskać się nim w gorący i wilgotny dzień i zobaczyć, czy coś się zmieni. Jestem ciekaw, czy zmienia się w chłodniejszych miesiącach i staje się bardziej stonowanym pudrowym kwiatowym zapachem.
Dobrze, więc... to oficjalne... Salome to mój ulubiony zapach tej marki. Musiałem się upewnić, kiedy Liz ogłosiła Bengale rouge, byłem gotów kupić Salome, ale pomyślałem, że poczekam, aby zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. Co było w porządku, ale BR nie mogło zrzucić korony z Salome. Otwiera się nutą skórzaną z kuminem, gładką, lekko roślinną, przypominającą surowe, skórzaste, castoreum, złagodzoną bardziej zaokrąglonym masłem irysowym lub czymś w tym stylu? To jest później wzmocnione suchymi zapachami Ionone. Główny efekt, który wskazuje na klasyczny orientalno/chypre hybrydowy styl w wykonaniu późnego, wielkiego pana Guy'a Roberta, to kontrast wyraźnych zwierzęcych nut z pudrowymi kwiatami. Na wierzchu kwitnie delikatny, ale mocny akord goździka, lekko pudrowy, ale nie do końca, cały efekt jest dość męski. Przynajmniej na mnie, a powiedziałem to o Salome, że jeśli mężczyzna by go nosił, prawdopodobnie skinąłbym mu głową w jakimś męskim uznaniu jego żywego zainteresowania bardzo starannie wykonanym, klasycznym perfumiarstwem. Gdyby to była kobieta, prawdopodobnie błagałbym ją przy jej obcasie, jak jakiś uległy pies/zniewolony mężczyzna! Zwierzęca natura nadaje Salome lekko seksowny ładunek. Powiem jednak, że jest pełna i bezkompromisowa, a mimo to uważam ją za całkowitego kociaka i przy starannym nałożeniu jest bardzo przyjemna i uprzejma. Zwierzęce nuty są tutaj wyraźnie obrobione z bardzo wprawną ręką, a Liz jest w swoim żywiole, tworząc te kompozycje, które nawiązują do vintage'owych perfum, wszystkie w swoim własnym gatunku. Niektórzy niezależni perfumiarze używają zwierzęcych nut w bardzo niezdarny sposób, wrzucając dużą ilość zamiennika cywetu i nazywając to akordem zwierzęcym, gdy dla mnie brakuje mu niuansów i opada jak kamień na dno kompozycji, tylko po to, by languidnie pozostać na skórze przez dni. (żeby być sprawiedliwym, można poczuć Salome następnego dnia) Nie ma wątpliwości, że Salome prawdopodobnie używa zamiennika cywetu, ale ogólne piżma wydają się być starannie wplecione i wymieszane w samą tkankę tego, czym jest Salome. To muskanon, ciepłe, słodkie piżma malwy oraz bardziej autentyczne, jelenie, moczowe zwierzęce shangrilide i typ animalis, ale doskonale zrównoważone. Uważam, że to całkowicie hipnotyzująca rzecz. Jej sztuka nie jest czymś, co można rozłożyć w nudny, fotelowy sposób, w jaki wyciągam i grzebię w możliwych materiałach użytych. Po prostu noś to i rozkoszuj się tym. Wspaniałe.