O Essential Parfums: Co jakiś czas pojawia się marka, która naprawdę trafia w każdy aspekt. Essential Parfums to jedna z tych marek. Wspaniałe perfumy, nic zbędnego ani nieistotnego w ofercie, przyzwoita liczba premier, skupienie w stylu Frederica Malle'a na perfumiarzach (wszyscy z nich to fantastyczni mistrzowie perfum) z ich imieniem (i zdjęciem) na pierwszym miejscu na butelce i materiałach marketingowych. Zaangażowanie w zrównoważony rozwój, jeśli chodzi o materiały perfum i opakowania, przejrzystość w kwestii używanych naturalnych składników i ich źródła, a także to, co jest naprawdę ważne dla większości konsumentów, zobowiązanie do utrzymania cen na przystępnym poziomie bez poświęcania jakości. To marka, która naprawdę dodaje wartości i wnosi wiele do stołu. Mam ogromny podziw i szacunek do nich i powinni być chwaleni za cały koncept marki. Mon Vetiver jest naprawdę świetny. Nie mogę mu nic zarzucić, może niektórych zaskoczyć, ponieważ w otwarciu jest kontrolowany akcent drzewnego ambry (bardziej na pasku), ale gdy nałożony na skórę, aspekt wetiweru ożywa!!! Ma świeże nuty głowy, musujące z jałowcem i kwininowymi wibracjami, więc skojarzenie z G&T jest obecne, podobnie jak klasyczne połączenie grejpfruta i wetiweru, dzielące tę gorzką nutę. Uważam, że to świetne, to minimalistyczny utwór, ale biorąc pod uwagę, że Bruno robi kilka dla Malle'a, nie odwala tutaj fuszerki. Jestem wybredny, jeśli chodzi o wetiwer, a ten, chociaż naprawdę przyzwoity, nie do końca spełnia moje oczekiwania, ponieważ w ostatnich latach zacząłem cenić (Vintage) wetiwer Guerlain jako mój ulubiony, ponieważ ma trochę więcej charakteru niż coś takiego. Jednak gdybym kiedykolwiek szukał funkcjonalnego, syntetycznego wetiweru, wybrałbym ten ponad wiele innych, ponieważ uwielbiam tę markę i czuję, że wartość, jaką oferuje, jest zbyt trudna do odrzucenia. To musi być sprawdzone przez miłośników wetiweru, ponieważ powiem, że będziecie poważnie pod wrażeniem.
O Essential Parfums: Co jakiś czas pojawia się marka, która naprawdę trafia w każdy aspekt. Essential Parfums to jedna z tych marek. Wspaniałe perfumy, nic zbędnego ani nieistotnego w ofercie, przyzwoita liczba wydania, skupienie w stylu Frederica Malle na perfumiarzach (wszyscy z nich to fantastyczni mistrzowie perfum) z ich imieniem (i zdjęciem) na pierwszym miejscu na butelce i materiałach marketingowych. Zobowiązanie do zrównoważonego rozwoju, jeśli chodzi o materiały perfum i opakowania, przejrzystość w kwestii używanych naturalnych składników i ich źródła, a dla większości konsumentów naprawdę ważna rzecz - obietnica utrzymania cen na przystępnym poziomie bez poświęcania jakości. To marka, która naprawdę dodaje wartości i wnosi wiele do stołu. Mam ogromny podziw i szacunek do nich i powinni być chwaleni za cały koncept marki. Porównania tutaj na Fragrantica są dosłownie szalone!!! Bigarade? Ok, Candida, z którą nie jestem zaznajomiony, krwiste pomarańcze mam i lubię, ale NIE!!! A Clinique Happy??? Czy zwariowałeś??? Trochę kocham ten zapach, ale to obraza porównywać go z tym, szczerze mówiąc! Pewnie, kiedy dostałem próbki i usłyszałem nazwę, pomyślałem, że wiem, jak to będzie pachnieć i w dużej mierze spełnia to oczekiwania - pomarańczowe nuty na kremowym sandałowcu, robi dokładnie to, co obiecuje!!!! A jednak to znacznie więcej. Dla czystej przyjemności jest znacznie przyjemniejszy niż Happy czy Blood Oranges, mam oba i mówię ci teraz, że to zupełnie inne doświadczenie. Na początek akord pomarańczowy tutaj jest wspaniały. Gorzka skórka i słodki olejek pomarańczowy spiskują, aby dać realistyczną, ale nie zbyt realną pomarańczę, to wciąż pomarańcza perfumowa. Cały czas jest podtrzymywana i wywyższana przez wspaniały akord sandałowca, który nie jest orzechowy ani dziwny, jak czasami mogą być, i nie jest zbyt mocno uzależniony od jednego syntetycznego sandałowca (jak Javanol na przykład), zawiera sandałowiec z Australii, aby nadać mu to je ne sais quoi. Noś to, a odkryjesz piękną, trwałą pomarańczę na tle delikatnego zapachu skóry przyjemnego santal. Zapach wciąż mnie nie zaskoczył, ale to, jak bardzo mi się podoba, z pewnością tak. AKTUALIZACJA 17/05/21: Ok, więc myślę, że mój nos był w złej formie, kiedy po raz pierwszy to powąchałem, albo nie nosiłem go (właściwie wiem, że nie nosiłem i być może dlatego powinieneś to zrobić przed recenzowaniem) właściwie tylko spróbowałem na pasku i na ramieniu. Ponieważ to w zasadzie pikantny sandałowiec, z nowoczesnym, dymnym uczuciem i nie pachnie zbytnio inaczej niż Santal 33, tylko z wyraźnie łagodniejszą nutą papirusu. Jednak jest tam i pomimo prawdziwej urokliwości nuty pomarańczowej w otwarciu, to wciąż modny Le Labo połączony z niektórymi projektantami sandałowymi z lat 90-tych, takimi jak D&G czy Gucci. Rzecz w tym, że nie nienawidzę Santal 33, ale też mi to nie przeszkadza, denerwuje mnie przez około 80% czasu noszenia (wyraźnie za dużo) i to ma podobną trwałość i barwę. Więc to nie. Nie sądzę, że to celowa próba stworzenia kopii czy coś, ale jest ograniczona ilość materiałów sandałowych i sposobów ich połączenia, więc nieuchronnie będą występować przecięcia. Pomarańcza to miły akcent i naprawdę dobrze uzupełnia zapach.
O Essential Parfums: Co jakiś czas pojawia się marka, która naprawdę trafia w każdy aspekt. Essential Parfums to jedna z tych marek. Wspaniałe perfumy, nic zbędnego ani nieistotnego w ofercie, przyzwoita liczba wydania, skupienie w stylu Frederica Malle na perfumiarzach (wszyscy z nich to fantastyczni mistrzowie perfum) z ich imieniem (i zdjęciem) na pierwszym miejscu na butelce i materiałach marketingowych. Zobowiązanie do zrównoważonego rozwoju, jeśli chodzi o materiały perfum i opakowania, przejrzystość w kwestii używanych naturalnych składników i ich źródła, a także to, co jest naprawdę ważne dla większości konsumentów - obietnica utrzymania cen na przystępnym poziomie bez poświęcania jakości. To marka, która naprawdę dodaje wartości i wnosi wiele do stołu. Mam ogromny podziw i szacunek dla nich i powinni być chwaleni za cały koncept marki. Rose Magnetic Cudowny!!! Piękny, łagodny, niezbyt słodki róż. Ostatnio pojawiło się kilka naprawdę pięknych róż w tym stylu, pięknie wspieranych, naturalnie pachnących róż. Aksamitny róż, podparty we wszystkich odpowiednich miejscach przez piżma i ciepło oraz piękne uzupełniające nuty głowy, jak różowy pieprz, a tutaj w nutach wymieniono liczi. Kupię to! Trochę świeża nuta głowy, pewnie liczi, w porządku. Fajnie. Chodzi mi o to, dlaczego miałbyś się męczyć z piszczącym dżemem od Montale lub tanim, prymitywnym połączeniem groszku i kryształu róży za więcej pieniędzy od 'niszowej' marki? Tak dobre za tę cenę i kolejny przykład pięknego akordu różanego, który prawdopodobnie używa tylko niewielkiej ilości absolutu różanego, ale wydobywa z niego mnóstwo, z zachowaniem ostrożnej równowagi, Brawo Sophie Labbe. Zdecydowanie polecam.
O Essential Parfums: Co jakiś czas pojawia się marka, która naprawdę trafia w każdy aspekt. Essential Parfums to jedna z tych marek. Wspaniałe perfumy, nic zbędnego ani nieistotnego w ofercie, przyzwoita liczba wydania, skupienie w stylu Frederica Malle'a na perfumiarzach (wszyscy z nich to fantastyczni mistrzowie perfum) z ich imieniem (i zdjęciem) na pierwszym miejscu na butelce i materiałach marketingowych. Zobowiązanie do zrównoważonego rozwoju, jeśli chodzi o materiały perfum i opakowania, przejrzystość w kwestii używanych naturalnych składników i ich źródła, a także to, co jest naprawdę ważne dla większości konsumentów, obietnica utrzymania cen na przystępnym poziomie bez poświęcania jakości. To marka, która naprawdę wnosi wartość i wiele do zaoferowania. Mam ogromny podziw i szacunek do nich i powinni być chwaleni za cały koncept marki. Na początku próbowałem tylko musku, a przez długi czas nic innego z tej marki, potem dostałem zestaw próbek i teraz mam Divine Vanille, która wydaje się być najbardziej omawiana z Essential Parfums. Rozumiem dlaczego, w pewnym sensie, to wpływowy, pełnokrwisty zapach wanilii. Porównania do Heroda są w pewnym sensie zrozumiałe, ale także trochę mylące, intencja tego zapachu jest zupełnie inna. Facet tytoniowy lub wiśniowo/ migdałowy jest minimalny, to tylko artefakt z rodzaju balsamicznej wanilii, jaką jest, i szybko znika. Otwierające godziny lub dwie były lekko alkoholowe, z masłem kakaowym, karmelizowaną wanilią, co, choć nieprzyjemne, niekoniecznie kojarzy mi się z „wysoką jakością” lub dobrym naśladowaniem absolutu waniliowego. To zapach, który rozwija się z czasem i staje się coraz przyjemniejszy, uwalniając te drzewne cechy. Nadal jest słodki, ale mogę go docenić i rozumiem, dlaczego jest popularny. A potem BAM!!!! Staję w obliczu łagodnego, suchego, kwiatowego akordu/nuty, który dla mnie pięknie się łączy, a gdyby go nie było, moja ocena tego zapachu byłaby zupełnie inna, więc w pewnym sensie tworzy on perfumy. Nie mam pojęcia, co to jest, ale wydaje mi się, że to suche, aksamitne, lekko zbutwiałe róże lub geranium? Nie mam pojęcia, a subtelność jest na tyle duża, że mogę sobie to wyobrażać. Nadal jest przede wszystkim waniliowy i staje się coraz bardziej miękki i elastyczny, ale stonowany, co jest lepsze niż to, jak się otworzył. To naprawdę dobre, długotrwałe głębokie waniliowe perfumy, ale na osobistym poziomie, to po prostu nie jest moja rzecz.
O Essential Parfums: Co jakiś czas pojawia się marka, która naprawdę trafia na każdym poziomie. Essential Parfums to jedna z tych marek. Wspaniałe perfumy, nic zbędnego ani nieistotnego w ofercie, przyzwoita liczba wydania, skupienie w stylu Frederica Malle'a na perfumiarzach (wszyscy z nich to fantastyczni mistrzowie perfum) z ich imieniem (i zdjęciem) na pierwszym miejscu na butelce i materiałach marketingowych. Zobowiązanie do zrównoważonego rozwoju, jeśli chodzi o materiały perfum i opakowania, przejrzystość w kwestii naturalnych składników i ich źródła, a dla większości konsumentów naprawdę ważna rzecz - obietnica utrzymania cen na przystępnym poziomie bez poświęcania jakości. To marka, która naprawdę dodaje wartości i wnosi wiele do stołu. Mam ogromny podziw i szacunek dla nich i powinni być chwaleni za cały koncept marki. Bois Imperial jest natychmiast rozpoznawalny jako ten klimat kadzidła, który tak genialnie stworzył Bisch dla Barrois, Penhaligon's i ELDO, żeby wymienić tylko kilka. Wspaniały, mocny, nieziemski nowoczesny perfum żywiczny, z migotliwą aurą. Są zielone aspekty, z szorstkim, kolczastym kadzidłem, labdanum, owocowością olibanu w nutach głowy, z futurystyczną skórą i gęstymi drzewami, które eksplodują z butelki. Ten perfum jest niesamowity, a za 65 funtów za 100 ml (a potencjalnie taniej z kodem rabatowym) to pozycja obowiązkowa i oczywisty wybór dla tych, którzy kochają Barrois Ganymede i tym podobne. Problem w tym, że chociaż akceptuję, że to perfum pięciogwiazdkowy, z innego świata i myślę, że Bisch trafił w bogaty żył kreatywności z tymi perfumami, to naprawdę... Trochę mnie to irytuje. Nie chcę tego mówić. Moja miłość do otwarcia jest maskowana po kilku godzinach, może za dużo dobrego? Może to długi i skomplikowany proces zmiany, a moje gusta się zmieniają? To trochę jak starzenie się, zamiana ekscytacji z nocnych wypadów do klubów (Bois Imperial) na bardziej stonowane, dorosłe aktywności i do łóżka co roku z kakao i czasem na pytania. (Musc) Moje uznanie dla wspaniałych perfum wykracza poza to, co sam bym nosił (nie mówię, że nie zamierzam tego kupić, bo byłbym głupi, gdybym tego nie zrobił), ale obejmuje rzeczy, które mogę docenić z powodu nowości formuły lub innych bardziej 'technicznych' powodów.
Proszę, nie przywołuj klasyka Velvet Underground, aby próbować sprzedać mi ten perfum. Ja będę sędzią tego, co jest dzikie, dziękuję bardzo. Zakładam, że 'dzikie' odnosi się do solidnej dawki wysuszonego akordu skórzanego IBQ z słodkim, przeszywającym czarnym porzeczką i piżmem. Całkiem podoba mi się ten zapach (więc czemu ten negatywny ton??? Jestem takim idiotą!), ze względu na prostą juxtapozycję słodkiego/świeżego i dymnego/tłustego/brudnego/ziołowego. Pachnie bardzo 'syntetycznie' i rzadko mówię to zdanie, ponieważ większość ludzi używa go jako pejoratywnego terminu z podtekstami 'naturalne jest lepsze' i nie do końca rozumie, czym jest materiał syntetyczny... ale w każdym razie! Jesteś w dobrych rękach, mam na myśli anty-naturę, jeśli to coś, co sztuka stara się zastąpić piękno? Nie wszystko powinno dążyć do naśladowania natury, ale musisz zaokrąglić zapach, aby nie pachniał jak zbiór znajomych, chemicznych rytmów. Nie mówię nawet, że to koniecznie jest to, jest przyjemny i noszalny dla mnie, ponieważ ogólnie podoba mi się klimat lub przynajmniej uważam, że jest w porządku, ale nie mam do niego preferencji. Przypomniał mi o zapachu Memo irlandzkim/włoskim/szwedzkim... co oni teraz mają? Skórę z Mozambiku? Mam zapach, który kupiłem w ciemno, nazywa się Ambergris showers od Rasasi i jest jak niezdarna wersja Montale tego, ale w dziwny masochistyczny sposób nadal mi się podoba. To jest zdecydowanie bardziej wyrafinowane, więc to jest na tak. Nie wiem, czy ta recenzja tak brzmi, ale nie mówię, że to jest złe. Myślę, że jeśli lubisz Aventusa (dziwnie wystarczająco), to spodoba ci się ten zapach.
Powiedziałbym, że to ma najbardziej sentymentalną nazwę ze wszystkich, a to coś znaczy. Jednak otwarcie, moim zdaniem, było najbardziej unikalne w całej kolekcji. Szkoda, że perfumy jako całość po prostu nie są wystarczająco wpływowe, aby pozostawić trwałe wrażenie. Znowu kompetentne perfumy, ale mam bardzo mało do powiedzenia na ich temat. Przepraszam.
Dobrze, więc. Sun drop. Nie mam problemu z nazwą, wręcz przeciwnie, jestem dość zaintrygowany. Sam zapach to duże, gęste, pikantne otwarcie oraz dziwne, ziemiste nuty szafranu i skóry, zawsze znajome, ponieważ żywiczne nuty labdanum i prawie gourmandowe nuty cynamonu oraz akord oudowy z ibq spiskują, aby sprawić, że ten zapach przypomina kilka Carner Barcalona i odrobinę Black Afgano, Terenzi itd.... znasz te wibracje. Cynamon przypomina mi właściwie hipnotyzujący akord oudh Molton i Brown oraz złoto... z wyjątkiem tego, że ten zapach ma wyraźnie więcej do zaoferowania. Więc mi się podoba. Jest bardzo ładny. To jak rodzaj seksownego ciastka. Ale w stylu, który ma co najmniej 8-10 lat? Ale jego wadą jest to, że nie jest niczym nowym. W kontekście kolekcji to całkowicie pasuje.
"Pozwól mi stanąć obok twojego ognia...." "Pozwól mi stanąć obok twojego ognia....Pozwól mi stanąć, kochanie... O, cześć! To ty. Właśnie śpiewałem trochę Jimi'ego Hendrixa, bo czemu by nie! Wiesz, żeby się jakoś zabawić. Nazwa mówi mi to. Ogień!!! Pasja. Wszystko to... perfum mówi... Nic nie płonie. Nic szczególnie pożądanego. Chciałbym być melodramatyczny i zostawić to tutaj, ale prawda jest taka, że to ładny, owocowy, kwiatowy perfum (brzmi znajomo dla reszty kobiet w tej linii?) który przez chwilę pachnie lekko tropikalnie, akord nawet sugeruje mięsistość, soczystość mango lub czegoś podobnego. Ostatecznie jednak jest bez wyrazu. Rozgrzany piżmami, jest przyjemny, ale dla mnie bezsensowny. Weź perfum, który jest bardzo podobny pod względem stylu, Parle moi de parfums, Chypre Mojo, ten zapach wymaga, abyś zwrócił na niego uwagę i jego dziwactwo. Ten następny jest nieco gorszym przykładem, ponieważ połączenie z lawendą jest inspirujące, ale... Muzyka Malle'a przez chwilę, nuta ananasa w tym jest jak syrop, zapada w moją pamięć i nie mogę się powstrzymać, by nie być na nią wpływanym. Wątpię, czy zapamiętam, jak to pachniało jutro. Widzisz, nie jestem przeciwny lekkim owocowym kwiatom i jeśli to wszystko, co ta marka chciała osiągnąć w tym wydaniu, to w porządku, ale wierzę, że zapaleni miłośnicy perfum będą wymagać czegoś więcej. To rynek By Orlova, prawda? Widzę, że w pewnym momencie będą mocno przecenione.
Te nazwy mnie zabijają. Nadzieja. Cóż, myślę, że to sprawiedliwe, to nie jest najgorsza nazwa w tej kolekcji. (Właściwie mam zapach o nazwie nadzieja, jak się nad tym zastanowić) Tak, to przyjemny kwiatowy zapach, który, jeśli naprawdę zwrócisz uwagę na nuty głowy (nałożyłem go kilka razy), rzeczywiście daje tę pikantną słodycz różowego pieprzu, ale jest to BARDZO ulotne, wręcz niezwykle, a potem rozwija się w brzoskwiniowy kwiat, a następnie w bardziej lekki drzewny piżmo z odrobiną ziemi, co ratuje go przed całkowitą redundancją i nudą. Tylko ledwo, wciąż wpisuje się w ogólny temat (z pewnością tych dla kobiet) bycia lekkim i niezbyt zapadającym w pamięć. Czasami osmanthus może być lekko brzoskwiniowym dodatkiem, ale coraz częściej pojawia się w odważniejszych kompozycjach i chociaż to nie jest naprawdę jeden z nich, jest miły. Po prostu miły. Kobiecy, delikatny, nigdy bym nie pomyślał o noszeniu go, ale jest miły.
Dobre wibracje. Serio? To była najlepsza nazwa, jaką mogłeś wymyślić? Chociaż nie ma w tym nic złego, to co w tym jest dobrego? To chciałbym wiedzieć. Prawie całkowicie znudzony tym. To szczęśliwy, owocowy, kwiatowy zapach. Nic więcej. Nic naprawdę do zobaczenia tutaj.
Uwielbiam Empower you! Tak, jestem miły w stosunku do By Orlov! To ostry, musujący cytrus grejpfruta i cytryny, z lekkim sercem koloniowym delikatnych kwiatów, które przechodzi w nieokreślony piżmo. Dobrze, nie zmienia to świata, ale otwarcie naprawdę jest czymś wyjątkowym, a cytrusy są ładnie rozwinięte w całej kompozycji. Nie mogę tego skrytykować!!! Dobrze, spróbuję... nazwa jest głupia. Kogo Empower? Mnie? To drobna krytyka jednak.
Wstęp: Pozwólcie, że nie będę zbyt miły w odniesieniu do tych perfum, mam nadzieję, że w bardzo krótkiej i zwięzłej formie. Nie miałem nic przeciwko marce przed tym, w rzeczywistości naprawdę podobało mi się kilka ich wcześniejszych zapachów. Czuję, że ta kolekcja 'By...' w pewnym sensie nie trafiła w sedno, a nazwy mnie irytowały, próbki były 'darmowe' z ich strony, ale tak naprawdę przesyłka z Francji była dość droga, więc... nie do końca, ale to tylko na początek. Na Instagramie zamieściłem ogromny, emocjonalny wywód, więc nie będę się tu zbytnio rozwodził, po prostu byłem rozczarowany brakiem wyobraźni tych zapachów. To kompetentne perfumy i nawet kilka z ośmiu wydanych mi się podobało, nie mówię, że każdy nowy zapach powinien być przełomowym dziełem sztuki, ale niektóre kolekcje wydają się być cynicznie wypuszczone tylko dla samego wypuszczenia. Przepraszam. To zatłoczony rynek i chyba nie ma sensu się starać, jeśli nie przynosisz czegoś wyjątkowego. To był pierwszy, który wypróbowałem i jest tak przesłodzony i przypomina mi każdy głupi, piszczący, dżemowy, słodki oud różany, od razu przywołując Montale lub Mancera. Perfumy różane po prostu nie muszą takie być. Nie mogłem tego nosić, jest zbyt dużo. Właściwości waniliowe są brutalne, róża jest brutalna, metaliczne, piżmowe cechy są brutalne, siła i trwałość są brutalne. Niuanse... nie istnieją. Trudno mi nie 'lubić' tego, ponieważ nie jest to nieprzyjemny zapach per se, a po około 10 godzinach, gdy się uspokoi, jest w porządku, ale nie sądzę, żebym mógł to znieść w tych początkowych godzinach bez czucia się jak pies. Jeśli jesteś fanem tego rodzaju turbo oud róży, która została szybko umieszczona w syropie cukrowym, to śmiało, ale proszę, nie noś tego w mojej obecności. Na koniec, jest kilka sposobów, w jakie nazwa mogłaby być interpretowana. 1) Poza schematami... Kreatywne klisze. Przestarzałe, modne słowa/sprzedażowe wyrażenia, które oznaczają, że to perfumy różane, które czerpią inspirację z 'poza schematami', metaforycznego 'boxu' konformizmu. 2) To całkowicie, dosłowne, ironiczne tytuł, ponieważ wyraźnie nie myśli poza schematami, prawda? 3) Całkowicie postmodernistyczny, hiper szczery tytuł o gotowej formule, w której nie ma ani grama kreatywności ani oryginalności... 'tak, chłopaki, po prostu wyjęliśmy to z pudełka w laboratorium w IFF lub Symerise.' Ty bądź sędzią!
Rozumiem powiązania z tabac blond i Cuir canage, ale powiedziałbym, że to jak subtelny, bardziej elegancki Knize ten. Również Creed's royal english leather dostaje wzmiankę w zapachach takich jak, cóż, myślę, że podobieństwem jest tutaj kwiatowa, skórzana baza wspaniałego woskowego Cuir 17500. Nie twierdzę, że jest zdecydowanie obecny, ale ma tę samą kremową, pomarańczowo-kwiatowo-jaśminowo-ylangową woskowatość i mięsistą, gładką, irysową, skórzaną jakość, którą posiada ta baza. Fascynuje mnie każda iteracja i wzmocnienie tego klimatu. Uważam, że jest to kwiatowy, ale nie tak brutalny i pełny jak Dior, nie jest to też Knize ten z męskim, bardziej mydlanym urokiem. Cuir fetiche wyrusza na poszukiwanie nowego gruntu i w dużej mierze udaje mu się go znaleźć w postaci bardziej pudrowego odczucia niż wszystko, do czego z łatwością porównałem go powyżej. Fakt, że nie uważam go za zbędny, a zmiana między otwarciem a wytrawnością jest zauważalna (przydatna w tego rodzaju zapachach) oznacza, że jest to dla mnie zwycięzca. Kolejna dobra wycieczka z domu.
Ten zapach przypomina mi w duchu Batucadę od L'Artisan, ale tak naprawdę nie pachnie jak ona, poza tym, że jest rodzajem świeżego, owocowego, kolońskiego zapachu. Dostaję subtelność i łagodną kremowość laktonów, która nadaje lekką kokosową jakość wspierającą zasadniczo łagodne zielone, cytrusowe piżmo. Szczerze mówiąc, bardzo mi się podobał. Bahiana zapowiadała się na snorefest, ale w rzeczywistości ma naprawdę ujmujące cechy i wysycha do pięknej bazy, która zachowuje świeże nuty głowy.
Ambry z tej marki to interesująca grupa, wątpię, żeby mieli trzy lub cztery, gdyby każda z nich nie miała czegoś unikalnego do powiedzenia. Uważam, że ambre mythique jest moim ulubionym przy szybkim powąchaniu. To nie jest zbyt słodka ambra, ale wibracje precieux są obecne, jednak tutaj większy nacisk kładzie się na aspekt kadzidła oraz ten żywy, energetyczny, ale tłusty, medyczny odczucie olibanum i bezkompromisowa, intensywna mirra, starannie wpleciona. Muszę to nosić odpowiednio, aby kontynuować tę recenzję, ale sposób, w jaki traktowane są żywice, jest naprawdę dobrze przemyślany.
Zaczynam doceniać perfumy z paczulą w zupełnie nowy sposób dzięki moim amatorskim przygodom z perfumerią. W sensie technicznym trudno jest wydobyć i wyeksponować paczulę, a jednocześnie jest to bardzo wybaczający materiał, który doskonale łączy się z wieloma innymi składnikami. Może pełnić kluczową rolę wsparcia lub być gwiazdą wieczoru (jak w tym przypadku), a aby uzyskać głębię i zrobić z nią coś interesującego, trzeba wiedzieć, co się robi. Uważam, że ten zapach jest oszałamiający, naprawdę tak. Jakość tutaj jest zdumiewająca. Jest głęboki, ale nie jest ciężką ani hipisowską paczulą, mimo rodzaju opakowania w stylu Hendrixa, psychodelicznego, paisley. Czuję drzewo sandałowe i dyskretne wsparcie, może trochę żywic, które pomagają złagodzić twarde nuty i wyostrzyć bardziej stonowane aspekty paczuli. Efekt to bardzo płynne, gładkie doświadczenie dymnej ziemi i łagodnego, wilgotnego kamfory do słodszej trufli (mam na myśli coś jak grzyb i czekolada), otwarcie jest właściwie dość jasne, może jak pomarańczowe? Następnie utrzymane w ciepłej i słodkiej tonacji z piżmami i żywicą. Uważam, że to boskie, a moja garderoba jest kryminalnie niedoborowa w zapachy z paczulą, które mogę wymienić, to Zino i L'Instant homme i to by było na tyle, ludzie. To naprawdę dobre dla fanów paczuli i po prostu dla fanów dobrze zbalansowanych perfum. Myślę, że jeśli oczekujesz naprawdę czarującej, na wyższym poziomie, mocnej paczuli, powinieneś szukać gdzie indziej, ale nie można zaprzeczyć, że to jeden z, jeśli nie najlepszy w tym gatunku, z pewnością najlepszy, jaki kiedykolwiek powąchałem. AKTUALIZACJA: 07/07/21 Myślę, że zapomniałem powiedzieć, jak bardzo piękna nuta róży jest częścią tej kompozycji, ale jest dość zasłonięta przez całą paczulę.
Wracam do tej marki po wielu latach i były to jedne z pierwszych niszowych perfum, które wypróbowałem wraz z L'Artisan, Serge, Goutal i Nicolai. Uważam, że ten zapach jest fascynujący, częściowo dlatego, że jego przejście od nieco dziwacznego, niezbyt różanego, ananasowego, owocowo-piżmowego zapachu do rodzaju róży / geranium i prawdopodobnie mojego ulubionego kwiatowego, goździkowego zapachu jest niczym innym jak cudem. Naprawdę nie przepadam za otwarciem, ma w sobie "nieobecny" sens, ale to tylko cudowny, goździkowy, kremowy zapach, który wyłania się spod spodu, być może nie współgra z tropikalnymi nutami górnymi? Nie jestem pewien. Podobał mi się, gdy ustabilizował się po około godzinie. Nie rozumiem porównań do Rochas femme, poza nutą goździka nie ma dla mnie żadnych podobieństw, ale proszę bardzo.
Problemem tej linii jest oszałamiający wachlarz flankerów, który, podobnie jak w przypadku Guerlain, jeśli nie zwracasz uwagi, może być nieco alienujący. Próbuję ich od czasu do czasu, ale nigdy nie mogę zapamiętać, który jest który. Drobny, drobny problem, ponieważ uwielbiam oryginalny Elixir i jestem całkowicie oczarowany tym!!! Jest absolutnie BRILLIANT!!! Otwarcie jest ciekawą mieszanką cytrusów i musujących słodyczy, jak pomarańcza, soczysta i prawdziwa, spotykająca się z ostrym, różowym grejpfrutem z kilkoma sproszkowanymi orzeźwiaczami wrzuconymi na dobre, idealna mieszanka rzeczywistości i fantazji. Najlepszą rzeczą w tym zapachu jest użycie bursztynowego akordu, który jest wzmocniony efektami gourmand, kawałkiem paczuli, ale nie jest tak obciążony jak niektóre kompozycje, JCE udaje się zachować lekkość dzięki górnym nutom, które wydają się przechodzić w środek i pozostają przez chwilę. Wspomnij mi o karmelu w zapachu, a poczuję, jak bolą mnie zęby, a mój mdły odruch wymiotny zaczął się angażować w perspektywę wąchania bisabolenu lub etylowego maltolu przez cały dzień, ale jest to tak dobrze zrobione, że jest idealnie wyważone w sposób, w jaki mógłby to zrobić tylko mistrz kalibru Elleny. Jest trochę jak Angel, ale z ogromną dozą powściągliwości i zupełnie inny. Uważam, że jest wspaniały i zawsze mówiłem, że Elixir pachniał tak, jakby był idealnie unisex, ale myślę, że ten jest trochę bardziej kobiecy. Nie przeszkadza mi to, noszę to gówno dzisiaj i rozważam pełny flakon (w końcu mam zamiar kupić coś z tej linii!) L'ambre to bardzo, bardzo, dobre noszenie. Uwielbiam go!
Kiedy więc rozłożyłem moją małą, słodko zapakowaną próbkę i przeczytałem opis Shazam! spodziewałem się czegoś nieco cięższego po bursztynowo-kakaowej stronie. Cóż, cofnijmy się trochę. Zanim jeszcze go spryskałem, dałem go mojej partnerce do wypróbowania, przeczytała opis, nie wiedząc nic o marce, a potem powiedziała wyzywającym tonem "hmmmm, zobaczymy, czy pachnie jak Marrakesz, prawda?" (Była w Maroku kilka razy) Natychmiast po spryskaniu była jak "OMG! To robi!!!" Nie trzeba dodawać, że uwielbia to do tego stopnia, że chce butelkę od razu! ale dodał również, że przypomina jej to brutalny masaż w łaźni parowej przez 18-kilogramową kobietę, z ramionami jak olimpijski kulomiot. Co sprawiło, że naprawdę chcę teraz pojechać do Maroka. W każdym razie... to naprawdę urocza i dobrze oceniona kompozycja Sarah. Myślę, że ogólna kremowość bursztynowego akordu tutaj pasuje do drewna kadzidlanego i łagodnie przyprawionego charakteru górnych nut oraz świeżości tego rodzaju pomarańczowego otwarcia. Naprawdę mi się podobał, zaktualizowałem go, gdy nosiłem go prawidłowo.
Trochę zdziwiony, gdzie jest moja recenzja tego zapachu? Jestem pewien, że napisałem jedną, gdy po raz pierwszy go wypróbowałem, ale nieważne. Nie mogę dodać wiele więcej niż niektóre z genialnych recenzji poniżej, nie wierzcie mi na słowo, jak dobry jest Io, po prostu przeczytajcie ich. Io to moje ulubione dzieło Chrisa i zawsze będę kojarzył go z żywicami, a konkretnie z żywicą sosny coulter, którą sam zbiera w swoim domu w Kalifornii. To bardzo dziwnie pachnąca substancja, dziwnie słodka i niemal myrrhowa z toffi i waniliowym akcentem, ale bardzo medyczna i wyraźnie nowoczesna w zapachu, jak taśma scotch lub brązowa taśma pakowa. Nie jestem pewien, czy jest mocno obecna w Io, ale jest na pewno obciążona żywicami, przezroczysta, w sepia i z nutą, która replikuje szafran w cieple i intensywności, ale nie w zapachu. Jeśli chodzi o odczucie... Ten zapach przedstawia niemal postapokaliptyczny, sci-fi krajobraz, powieści Dune, Tatooine, Mad Max, czy („dostaniesz się do...”) Marsa. Jałowe, wysuszone miejsce. Słyszę przesuwające się, analogowe pady syntezatorów i przeszywające, naśmiewające się rytmy rdzennych mieszkańców, lub mniej intelektualne, reprezentujące surowszą stronę Io, zakurzone, południowe rocki, jak Kyuss czy Clutch. Sucha drewnianość dostarczana przez dymny, lekko pieprzny cedr i ziemiste tony, ale nie przytłoczone ani nie mające dużych dymnych OD. Lubię pracę Chrisa i jest on naprawdę bardzo eklektyczny, mimo że ma dość uporządkowaną i minimalistyczną estetykę. Powiedziałem, że czuję, że ma on zamiłowanie do drewna i ziemistych materiałów, ale to może dlatego, że nie próbowałem jego bardziej kwiatowych propozycji. Ma kontrolę nad swoimi materiałami, w przeciwieństwie do niektórych niezależnych perfum, które produkują ciężkie zupy i gulasze, woli dać naturze trochę przestrzeni do oddychania w ramach minimalistycznej, syntetycznej konstrukcji, a podejście z mieszanymi mediami działa na jego korzyść. Myślę, że Io to triumf, szkoda, że nie zainwestowałem pieniędzy, gdy miałem okazję, teraz już ich nie ma. :(
Ci, którzy myślą, że to jest jak Salome lub Tabu, jaką markę cracku palicie? Nawet kiedy moja koleżanka kolekcjonująca zapachy podzieliła się ze mną swoim zabytkowym flakonem Bal a Versailles, w ramach mojego wprowadzenia do klasycznej perfumerii (ten nie jest nawet tak stary w wielkim schemacie, ale mimo to jest klasykiem), nie przypominam sobie, żeby był tak zwierzęcy i ostry jak płyty seksu, którymi są Dana Tabu lub Liz Moores Salome. W każdym razie czułem, że muszę to zrecenzować, ponieważ jest to jeden z wielu klasyków, których zaniedbałem, aby opublikować recenzję, ponieważ cóż... jest tylko tyle godzin w ciągu dnia, ale próbka nowoczesnej butelki była już dawno spóźniona, więc oto idzie. Otwarcie to wir nut, których można oczekiwać od szyprowych cytrusów, po mocne labdanum, peru / tolu cynamonową jakość koksu, to wciąż naprawdę piękny, złożony zapach. Następnie wysycha do czegoś przypominającego czystą, nocną koszulę z bursztynu. To w zasadzie podrasowany Bain de Caron, z dziwnym, niemal gumowym, ziołowym akordem fougere. Niedawno kupiłem Cologne Intense od Houbigant i ma on podobną, bruzdowatą nutę. Prawie na granicy nieprzyjemności, ale z kremową nutą goździkową i bursztynem ocieplonym przyprawami. Myślę, że poruszyłem tam prawie każdy gatunek perfum, ale taki właśnie jest Bal a Versailles, nawet w obecnym wcieleniu. Muszę powiedzieć, że nie jestem osobą, która narzeka na "wydajność", to piękne perfumy, które lubię nosić, ale po prostu nie są tak odważne, jak moje wspomnienia ze starych butelek, więc nie spieszy mi się, aby je zdobyć, mimo że mają świetny stosunek jakości do ceny. Tak naprawdę nie mam nic złego do powiedzenia na jego temat.
Skończyłem swoją butelkę dawno temu i byłem zachwycony, że poświęciłem trochę czasu na zakup nowych rzeczy w te Święta i kupiłem stary klasyk. Nie może być bardziej klasyczny niż ten. Guy Robert to jeden z moich ulubionych perfumiarzy, mój tata go nosił yada yada... I nie zagłębiam się zbytnio w kompozycję, ponieważ dla mnie jest to skromny, pudrowy, skórzany zapach, który uczciwie, będąc z 1968 roku, faktycznie wyprzedza wiele rzeczy, do których można go porównać, bez wątpienia zastępuje też niektóre. Uwielbiam pudrową naturę pracy Roberta z małymi klejnotami i smakołykami wystającymi na zewnątrz. Ma łagodne goździkowe doznanie goździka i myśląc o tym trochę dłużej, Equipage nie jest złym porównaniem, ale są one znacznie różne od tych, którzy studiują męską klasykę i mogą zrobić głębokie nurkowanie w tym, co jest tymi samymi pozornie przerobionymi akordami skóry, drewna, piżma i elementów ziołowych. Górne nuty nieco wyblakły w tym roczniku, ale tylko nieznacznie. Wciąż wyczuwam cytrusy, bergamotkę/cytrynę, ale są one dość wyciszone, dopóki nie nabiorą odpowiedniej intensywności, a uderzenie chwały zajmuje tylko minutę. Jest też łagodna zieleń, myślę, że jest tam galbanum i efekt geranium stworzony przez proszek, a także jak wersja brzoskwiniowych nut szyprowych Roberta Caleche, choć znacznie bardziej butch. Wszystko to mieści się w tym pięknym skórzanym zakresie. Jest wspaniały, zaczyna się świetnie i po prostu staje się lepszy, nie jest to zapach o ogromnym wpływie ani zmieniający życie, ale to stabilna para rąk.
Więc to jest 'Overtake 320' i na początku (pomimo że podobały mi się jego tematy) pomyślałem, że to jest przesłodki, gourmandowy BOMBOWY zapach w grupie i w pewnym sensie tak jest, ale to nie cała historia. Otwarcie jest pełne tej słodyczy karmelu Muglera i waty cukrowej, którą kojarzę z etylowym maltolem, ale tutaj nie jest to surowe, jest to naprawdę starannie zrobione i znacznie lepsze niż mdłe rzeczy, takie jak Słony Karmel Shay & Blue na przykład. Dzieje się tak, ponieważ rozwija się w suche akordy drzewne, które nie są zbyt różne od pierwszych dwóch zapachów z tej kolekcji, ale zawsze daje ciepły (jak mówi się, że to tonka) klimat. Przypuszczam, że pachnie trochę kumarynowo i kawowo, ale nie staje się całkowicie wanilinowy ani ciężki na wanilii czy kremowy, utrzymuje dystans od swoich słodszych, potencjalnie duszących elementów. To jak jeden z tych 'seksownych' lub 'nocnych' zapachów dla mężczyzn sprzed kilku lat, ale mniej toporny. Mówię to wszystko, mając na sobie tylko próbkę na pasku testowym, więc to nie jest najlepszy sposób na recenzję, ale zaktualizuję, jeśli zajdzie taka potrzeba. O, nie daj się zwieść ich reprezentacji tutaj (Fragrantica), butelka pokazana (złota) jest częścią ekskluzywnej wersji specjalnej wykonanej z wyboru stali nierdzewnej, tytanu i złoconej (ta na zdjęciu) w trzech różnych wzorach, które są WSZYSTKIE CUDOWNE!!! Jednak są one drukowane w technologii 3D, a technologia druku 3D metalu jest absolutnie na czołowej pozycji, dlatego te niesamowite flakony kosztują oszałamiające 10 tysięcy dolarów każdy! Więc chyba, że masz pensję kierowcy F1, mało prawdopodobne, że jakikolwiek śmiertelnik 'fraghead' może sobie na nie pozwolić. Więc tylko, żeby zauważyć, że 'normalne' butelki (w sprzedaży za 195 funtów), które są RÓWNIEŻ CUDOWNE (tylko nie jak ta na zdjęciu, to mój punkt) są również drukowane w 3D, ale z dużo bardziej przystępnego materiału żywicznego, w rodzaju biomechanicznej siatki, która przypomina mi połączenie tkanki mięśniowej, sztuki HR Geigera lub Nowego Ciała Cronenberga oraz dachu tej eleganckiej galerii sztuki/muzeum w Dubaju. Chcę jedną dość mocno, są naprawdę FAJNE!!!