Comme des Garcons z pewnością zna się na kadzidłach i mocnych, medytacyjnych drzewach. Naprawdę nie mogłem się doczekać tego zapachu, ponieważ ostatnio stałem się prawdziwym fanem drewna hinoki po zapoznaniu się z tą nutą. To miękki, drzewno-cytrusowy zapach, który jest naprawdę wspaniały. Hinoki jest tym, czego oczekiwałem, ponieważ jest to idealna nuta do zbudowania tego rodzaju akordu. Wspaniale drzewny, ze świeżością cedru, sosny, cyprysu i mojego ulubionego... kadzidła. Oszałamiający, czysty i trafiający w mój gust, przywołujący na myśl orientalne klimaty buddyjskiej świątyni skrzyżowanej ze skandynawskim lasem. Trwałość (która jest w porządku) i projekcja nie są tak świetne (w rzeczywistości słabe), ale nadal gorąco polecam.
Odurzająco mocne otwarcie atomowego migdału, które nie osiada w zapachu migdału aż do wyschnięcia. To jak ultra gourmand, MEGA, MEGA pudrowy zapach, który jest interesującą wycieczką, ale moim zdaniem bardzo dziwnym wyborem zapachu. Nuta irysa jest wyraźna i w tym kontekście tylko dodaje do istniejącego pudrowego bursztynu i migdałów... co nie daje wystarczającej równowagi IMO. Kojarzy mi się z podobnymi zapachami z Etat Libre d'Orange jak La fin du Monde czy niedawny Valentino Uomo, z tym wyjątkiem, że oba idą w różnych kierunkach i mają lepszą równowagę i mniejszą intensywność. Mam wrażenie, że Alba jest przesadzona, piękny zapach, ale zbyt mocny i mdły. Niezaprzeczalnie wysokiej jakości sok ponownie od profumum i długowieczność to odzwierciedla.
CoSTUME NATIONAL 21 to złożony, kremowy, lekko brudny bursztyn. Jest gładki, nie jest ostry ani słodki, bardziej pudrowy niż cokolwiek innego. W otwarciu wyczuwalna jest lekka nuta przypraw, być może szafranu i pieprzu? To naprawdę przyjemne otwarcie, skomplikowane i ekscytujące. Główną przyprawą jest kminek, który rozwija się przez chwilę, aż się uspokoi. Lubię ten zapach, bo to prawdziwy bursztynowy akord, nie jak Scent czy Scent Intense, które dla mnie nie są typowym bursztynem, mimo tego, co mówią tu inni. 21 robi swoje i nie przypomina reszty rzeczy z tego domu, które są zwykle chłodne, owocowe, piżmowe i nieco dziwne. Zgubiłem ten zapach gdzieś pośrodku, to po prostu nie moja rzecz, główną decyzją, którą podejmuję, jeśli chodzi o zapach, jest "Czy bym go nosił?" I niestety nie jest to taki, który mam ochotę nosić. Wciąż jednak dobra rzecz.
Dla mnie ten zapach jest dość kwiatowy z delikatną pikantną nutą. Bardzo mi się podobał i nie mogę się doczekać drugiej próby. Bois bourbon to gorzkie otwarcie podkreślone szafranem i cynamonem. Serce zapachu jest dla mnie drzewno-kwiatowe, nuty heliotropu, lawendy i róży są tak komplementarne i jednolite, że tworzą mglisty, ale słodki bukiet. Przypomina suszone kwiaty z lawendowym pouri w doniczce. Brzoza przebijająca się ze smolistym dymem i kręgosłupem doskonale to podkreśla i chociaż cały ten kwiatowy biznes pachnie ładnie, ziemiste lasy sprawiają, że można go nosić dla ludzi, którzy lubią bardziej męskie nuty. W miarę wysychania pojawia się nuta róży typu turkish delight, która jest aksamitnie gładka i sprawia, że jest całkiem urocza... Coraz bardziej mi się podoba. Dobra projekcja i trwałość. Podsumowując, niezły i uzupełnia bardzo interesującą kolekcję zapachów Luckyscent.
Wow!!! Zakochałem się. Ten zapach uderzył mnie jak strzała prosto z łuku Kupidyna. Labdanum! książęcy, bogaty policzek w twarz żywicznego piękna, od razu wiedziałem, że to będzie wyjątkowe. Potem cierpkie przebłyski innej z moich ulubionych nut... rabarbaru! Najwyraźniej? Pójdę z tym... Nie jest największa, ale jest coś takiego w otwarciu. Następnie serce zaczyna się robić naprawdę smakowite, przechodzi od wspaniałej migdałowo-białej czekolady do pszenicznego, mlecznego zapachu. Następnie element przyprawowy zaczyna panować nad słodyczą, dając nieco pikantnego, pikantnego charakteru. Złożone, ciepłe i ciężkie wibracje bazy kończą ten wymarzony dla mnie zapach... Nuit Epicee to magia! Niewielka szkoda, że drydown nie jest tak dobry jak to wspaniałe otwarcie... w rzeczywistości prawdopodobnie moje ULUBIONE OTWARCIE EVER! Wspaniały, niesamowicie trwały, łatwy 12-godzinny i subtelny zapach, który od czasu do czasu daje przyjemny powiew wiatru. Jestem oszołomiony tą rzeczą, mrocznie gourmand, drzewny, żywiczny trochę jak dwa inne moje ulubione Armani Myrrhe imperial i Nasomatto Black Afgano, ale z jadalnym akcentem! Brilliant!!!!
Poniższa recenzja Cerezy jest trafna i absolutnie odzwierciedla moje własne przemyślenia... zanim jeszcze wyraziłem je na piśmie. Naprawdę trzeba kochać papirus, a ja niestety nie, to taka dziwna wodnista nuta i często łączona z drzewem sandałowym, co jest trochę jak rozwadnianie mleka. Natychmiast pomyślałem o santal 33 Le Labo dla tej kombinacji, ale na szczęście jest to nieco przyjemniejsze w otwarciu... ale mniej ogólnie. Myślę, że zapewnia piramidę nut w dokładnie podanej tutaj kolejności. Odrobina elemi i imbiru (imbiru nie dostaję zbyt wiele TBH), a następnie serce pojawia się szybko z masą papirusu i stonowanym kadzidłem. Drzewo sandałowe rozwija się przez cały czas i zapewnia przyjemne wysychanie, ale papirus jest dość nieustępliwy i po prostu nie przypadł mi do gustu. Szkoda, bo bardzo lubię drzewo sandałowe, po prostu może się bardzo różnić i wolałbym, żeby było otoczone słodkimi i ciepłymi nutami. Och, rozumiem jogę, wschód spotyka się tutaj z zachodem... jakkolwiek słabo.
Aby dokładnie skrystalizować, o co tu chodzi, Lys du Desert jest dla mnie kulminacją dwóch zapachów i prawdopodobnie został stworzony z myślą o ich popularności. Jestem zagorzałym miłośnikiem muzyki tanecznej, w szczególności Drum n Bass, a tego rodzaju rzeczy przypominają mi kulturę remiksów w muzyce tanecznej. Sztuka odświeżania, lub bardziej trafnie w tym przypadku, czasami artysta ma dwa utwory, które przylegają do bardzo konkretnego brzmienia. Następnie tworzy mash up tych dwóch utworów, który następnie staje się jego własną całością. Tak właśnie stało się w tym przypadku. hmmmmm... Zastanawiam się, czy można to wywnioskować z nazwy? Tak, to ...L'air du Desert Marocain skrzyżowany z innymi perfumami Tauer L'eau D'epices. Ta mieszanka skutecznie tworzy zapach Creed Royal English Leather lub Knize Ten. I dopiero teraz (w tej chwili, gdy to piszę) zauważyłem, że odpowiedzialnym za to perfumiarzem jest Andy Tauer.... Jakie to głupie, że nie zdawałem sobie z tego sprawy! To trochę niszczy ideę, że Luckyscent naprawdę ciężko pracował, aby stworzyć perfumy "reprezentujące LA". Wiem, że wiele z tych briefów jest bez znaczenia, gdy zapach się podoba (a mi się podoba), ale podoba mi się romantyczna idea, że perfumiarstwo jest sztuką i jako takie artyści faktycznie starają się nadać swojemu rzemiosłu jakieś znaczenie. Nuty głowy to po prostu pikantny powiew kremowych, ciepłych przypraw LDDM, który następnie przechodzi w słodką ambrę L'eau D'epices. Następnie wytrawne nuty wahają się między nimi, stając się dokładną mieszanką tych dwóch elementów, ciężkiego odurzającego bursztynu, a następnie lekko kwiatowej i lekkiej bryzy. Będę szczery... Jest cudownie. Nie byłem do końca przekonany do L'eau epices, ale ten akord nieco się wycofuje i staje się bardziej podobny do innych kreacji Tauers. Prawdziwa jakość, dobry subtelny zapach, mocny, ale nie nachalny i oczekiwana trwałość. Jeśli lubisz Tauera i dwa wyżej wymienione zapachy, to nie możesz się pomylić z tym.
Tak więc Montecristo jest tak funky jak James Brown czy Bootsy Collins... ale nie w dobry sposób. Nie dajcie się zwieść temu, jak mały i uroczy wygląda ten Hyrax - jego piżmo jest bardzo mocne! Otwarcie Montecristo jest szczególnie mocne, ze zwierzęcymi wibracjami, które od razu odrzucają mnie (i mój żołądek). Zbawienną zaletą tego zapachu jest to, że gdy wysycha, zwierzęce cechy stają się nieco cieplejsze, przytulniejsze i łagodniejsze. Jest to przeciwieństwo mojego doświadczenia z cywetem/castoreaum itp... które zwykle rozwijają się coraz bardziej po tym, jak nuty górne / serca już dawno zniknęły. Nie rekompensuje to jednak natrętnego, ostrego otwarcia. Jest złożony, muszę to przyznać i zdecydowanie ma interesującą głębię pod nieprzyjemnością, która utrzymuje go interesującym i osobiście trzymał mnie w wąchaniu. Jest tu tytoń, taka kubańska nuta kałowego cygara, odrobina ostrości żywicy, ciepło i głębokie nuty drzewne. Zupełnie nie w moim guście, ale warto sprawdzić, jeśli lubisz zwierzęce zapachy. Aktualizacja 27/03/24 Wow! Jakim chujem byłem dziesięć lat temu, co? Powiedziałem to wszystko, lubiąc dziwną, spoconą świeżość Declaration i brudny, szyprowy, pudrowy Rochas Femme, szalony wtedy, że byłbym tak wyłączony przez to. Chodzi mi o to, że tak naprawdę wcale nie jest kałowy ani wkurzony, wciąż mam hyraceum i ogólną zwierzęcość głównie na górze, suszenie jest w rzeczywistości bardzo przytulne (co uczciwie odzwierciedla moją oryginalną recenzję) aspektem, za którym tęskniłem, był bursztyn i jest to alternatywny bursztyn, jak kawałek z uwięzionym w środku komarem z dodatkiem słodkiego rumu i coli. To naprawdę fajny balans słodkiej ziemistości i zwierzęcości. Po dekadzie podoba mi się bardziej.
Uwielbiam skórzane zapachy i złożoność (którą oferuje nazwa) Jestem również wielkim fanem zwycięskiej Boadicei, ale ten produkt jest naprawdę okropny! Złożoność to ohyda! Lubię myśleć, że poszerzyłem swoje olfaktoryczne horyzonty tak bardzo, jak to tylko możliwe i z wyjątkiem niektórych zwariowanych soków, ale to jest ohydne! Okropny, zwierzęcy zapach, który przypuszczam, że jest skórzany, ale także ziołowy, dymny i zupełnie niezwykły. Oud, żywice typu kadzidlanego i kwiaty są obecne, ale wydają się przyczyniać do idealnej burzy, która jest złożona. Lubię też niektóre ohydnie zwierzęce skóry, takie jak skóra Oud Diora, ale ta po prostu nie działa! Miałem naprawdę pecha w dniu, w którym po raz pierwszy wypróbowałem ten zapach, ponieważ wybrałem dwa zapachy do wypróbowania na każdym nadgarstku. Drugim był Masque Milano Montecristo, który jest okropnie zwierzęcym zapachem, a Complex sprawił, że wydawał się znośny i prawie miły. Kiszonka i Longevity są NIESAMOWITE, działają głęboko na skórę, tworząc jednocześnie chmurę kiszonki. Nie muszę dodawać, że to nie dla mnie. Aktualizacja: Muszę powiedzieć, że po dalszych badaniach i chociaż nadal nie jestem w 100% na pokładzie... "ohydny" to może trochę za daleko. Żywice w nim zawarte są najwyższej jakości i jako takie mają uber "antyczny" klimat, bardzo zakurzony, bardzo dymny i pełen charakteru... jak bulion lub consommé absolutnie wypełnione po brzegi smakiem. Warto spróbować drugi raz, bo tym razem ziemistość jest nieco bardziej atrakcyjna, a wytrawność prawie przyjemna, ale wciąż nie do końca w moim guście. Boadicea to nadal jeden z moich ulubionych domów, niesamowita jakość i innowacyjność wśród ich szerokiej gamy.
Trudno będzie znaleźć lepszy cytrus niż Acqua Viva. Wiele recenzji tutaj jest absolutnie na miejscu, zwłaszcza @Estebanz. Prawdziwa podróż z cytrusowym otwarciem od ostrej cytryny / grejpfruta do pikantnej skórki, która pachnie super realistycznie, naturalnie i dokładnie. Cytrusowy zapach, który sam w sobie jest złożony, a nawet zmienia się nieznacznie w ciągu pierwszych kilku minut. W tym miejscu powiem tylko, że zazwyczaj nie ekscytuję się cytrusami, ale ten jest naprawdę wart pochwały. Spodziewałem się, że w tym momencie rozwinie się woskowa natura białych kwiatów, takich jak neroli, ponieważ takie jest moje doświadczenie z bazami i nutami serca niszowych zapachów cytrusowych z wyższej półki. Myślę, że używają ich a) ponieważ komplementują owoce i cytrusy oraz b) ponieważ turbodoładowują trwałość. Ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu nie rozwinęło się nic poza wspaniałym akordem drzewnym i nawet najmniejszą nutą dymu. Jest to bardzo subtelny, świeży, kadzidlany klimat przypominający olibanum, może pochodzący z cyprysu lub cedru, ale jest najwyższej jakości i stanowi mile widziany dodatek do świeżego letniego zapachu. To mistrzowski cytrusowy aromat, naprawdę niesamowite dzieło o dobrej trwałości.
Ostre palące otwarcie silnego bursztynowego proszku. Nepal Aoud to coś, połączenie szafranu, a następnie delikatnej, ale stale rozwijającej się róży jest klasyczne i staje się ładniejsze w całym....Nie wiem, co robią z różami w Bułgarii, ale pachnie dobrze. Wyczuwam kremową bazę, ale nie jest to typowa wanilia, a oud jest obecny z bursztynową naturą, ale w żadnym wypadku nie jest silny, szczególnie dla Montale. Nie daj się zwieść temu opisowi, choć ma legendarną projekcję i trwałość Montale. Podobnie jak w przypadku wielu Montale, staje się coraz lepszy, gdy wysycha. Nie jest to więc zapach dla mnie, nie wiem, czego się spodziewałem po nazwie "Nepal", ale byłem dość podekscytowany, muszę powiedzieć, że nie jestem pod takim wrażeniem. Nepal Aoud jest trochę mało inspirujący, ale niezaprzeczalnie wysokiej jakości.
Pikantny, odważny orientalny i mój pierwszy smak domu Masque jest wyjątkowy. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest złożona mieszanka kwiatów z cynamonem i kminkiem, która szybko osiada w gęstym bursztynowym sercu i gęstych nutach drzewnych. To gorący zapach, podobnie jak L'eau epices Tauera czy Arabie Serge'a Lutensa, ale Tango jest gładkie i nie ma ostrych krawędzi niektórych innych bursztynów. Po wyschnięciu staje się zakurzonym bursztynem, przypominającym łagodną wersję starego stylu bibliotecznego, ale wciąż zachowującym wystarczająco dużo pikantnych nut, aby być przyjemnym i zrównoważonym. Osadza się bardzo blisko skóry i staje się ciepły i trwały, ale z pewnością nie wyróżnia się niczym szczególnym.
Zaraz po otwarciu Isis pojawia się obrzydliwie słodki akord owocowych smaków i mnóstwo kokosa. Jestem zaskoczony, że nie jest wymieniony w nutach, szczerze mówiąc pachnie trochę jak masło kakaowe lub malibu z tą nutą alkoholu. Gdy ten orientalny gourmand wysycha, ujawnia benzoinę i brzoskwinię, które natychmiast kojarzą mi się z bardziej kobiecymi wibracjami. Nie są to jednak same brzoskwinie, a raczej mieszanka owoców, które sprawiają, że zapach wydaje się egzotyczny niczym koktajl z posiekanymi owocami i parasolkami. Ten karmelowy biznes jest poważny w tym zapachu, jeśli nie lubisz gourmandów, trzymałbym się z daleka od tego zapachu. Na sucho jest piękny, nie do końca głośny, ale też nie jest nieśmiały, zdecydowanie słodka wanilia / bursztyn, która jest dość wyraźna i ma gładką, wysokiej jakości nutę. Jestem frajerem takich zapachów, mimo że moja dorosła, wyrafinowana strona chce oznaczyć ten zapach jako zbyt słodki lub nie w moim guście. Isis podłącza się bezpośrednio do mojego prymitywnego mózgu, który w istocie jest dużym dzieckiem, które po prostu chce pocieszających aromatów typu kruche ciasto truskawkowe. Szczerze mówiąc, nie mógłbym go nosić, słodycz po pewnym czasie stałaby się dla mnie wręcz mdląca. Agonist robi jednak naprawdę interesujące soki, a niektóre z nich wykraczają poza klasyfikację.
Comme des Garcon imponuje swoją gamą zapachów, a Dover Street Market nie jest wyjątkiem. Zaczyna się od cienkich górnych nut, które zwodzą, że będzie to liniowy zapach cytrusowy, ale po bergamotce pojawia się jałowiec i cedr. Następnie aromatyczna mieszanka sosny i kadzidła w sercu z dominującym bursztynowym akordem ladbanum. To wysokiej jakości wypad, świeże i czyste jałowcowo-cytrusowe wibracje z drewnem i żywicą w bazie. Drobna krytyka polega na tym, że nie otrzymałem wydajności od DSM, której się spodziewałem, długowieczność nie była świetna na mojej skórze, ale znowu będę musiał ją odpowiednio przetestować. Jednak pięknie pachnące rzeczy.
To najlepszy zapach Paula Smitha na milion mil! Tak różny od większości tego, co jest oferowane w grze projektantów. Moim skromnym zdaniem Paul Smith ma kilka dość horrendalnych (lub po prostu nudnych) zapachów zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet, ale ten się wyróżnia. Nigdy wcześniej nie słyszałem o Barnabe Fillionie, ale (szybkie wyszukiwanie w Google ujawnia, że jest ładnym Francuzem z brodą) musi być naprawdę utalentowanym perfumiarzem, ponieważ Portrait jest wyjątkowy. Żywiczne, kadzidlane połączenie musującego, jasnego olibanum i mastyksu oraz głębi i ciężaru mirry, labandum i balsamu tolu jest słodkie i intrygujące, ale nigdy ciepłe, prawie zimne i nieco metaliczne. Główną rzeczą, która mnie oszołomiła, były owocowe / kwiatowe nuty górne tego, co jest tutaj wymienione jako kwiat czarnej porzeczki, ale jeśli mam być szczery, nie miałem pojęcia, co to jest? Ten zapach jest interesujący na kilku poziomach. Drydown jest dobry, więcej tego samego, ale trochę piżmowy. To również dość trwałe perfumy, można powiedzieć, że nie są to masywnie wysokiej jakości, ale długowieczność nie jest zła, z pewnością nie jest słaba. Zapach jest z rodzaju tych, które nie projektują, ale to dobrze. Rzadka rzecz w takim razie... Prawie całkowicie odpisałem Paula Smitha, ale ten materiał jest świetny i chcę butelkę.
Frapin są tak blisko osiągnięcia sukcesu, ale za każdym razem im się nie udaje! Ogólny "temat" przewijający się przez zapachy jest dobry i spójny, aby wspierać markę, ale jednocześnie wystarczająco zróżnicowany, aby wzbudzić zainteresowanie. Z pewnością podobało mi się wiele ich kreacji, ale ich trwałość jest przeciętna. W rzeczywistości nie jest to główna krytyka, trwałość jest ważna, ale ważniejsze jest stworzenie zapachu wysokiej jakości, a oni z pewnością to robią. Passion boisee to znów cudownie owocowy zapach, który przynajmniej dla mnie jest natychmiast kobiecy. Nie lubię używać tego określenia, ale właśnie to przychodzi mi na myśl, gdy perfumy są tak owocowe. Wyraźnie wyczuwalna jest nuta mandarynki i nie znając szczegółów powiedziałabym, że to mieszanka cytrusów i brzoskwini. Więc nie byłem daleko. Wyraźnie wyczuwalna jest tu nuta alkoholowa, która jest znakiem rozpoznawczym zapachów Frapin, a w sercu ciepły, drzewny zapach z wyraźnymi akcentami goździków i gałki muszkatołowej. Uważam, że passion boisee to naprawdę interesująca wycieczka, suszenie jest świetne, tak łatwe i przyjemne w noszeniu. Miałem go na sobie w bardzo upalną pogodę pewnego dnia i chociaż ma ciepłe właściwości, doskonale nadaje się do upałów. Gdybym miał kupić jeden zapach od Frapin, byłby to 1270, ponieważ jest po prostu tak dobry. Podoba mi się również wyjątkowy Paradis perdu, ale ten jest na trzecim miejscu. Trwałość i projekcja są przeciętne.
Oszałamiające!!! Cóż to za majestatyczne dzieło, naprawdę wspaniały sok. Otwarcie gałki muszkatołowej jest mile widzianą nutą głowy, a następnie daje nutę zapachu róży / oudu, ale tylko z najmniejszą nutą róży. Oud ma tendencję do pojawiania się, gdy się uspokoi. Jest to głównie niemal gourmandowy, kremowy akord. Żywiczny benzoin, drzewo sandałowe i skóra tworzą wysublimowaną nutę wytrawną. Niewiele słów potrzeba, aby opisać ten zapach, przemyka między wieloma różnymi rzeczami, które uwielbiam, ale ostatecznie łączy się w jeden spójny zapach. Przypomina mi wiele zapachów, ale wciąż ma swój własny charakter. Uwielbiam go! Drobna krytyka polega na tym, że w porównaniu z pozostałymi 3, które wypróbowałem w tej nowej kolekcji "Gold", Bayswater nie miał tak długiej żywotności... ale odpuszczę to, ponieważ wciąż był doskonały i godny królów! Boadicea ma na swoim koncie kolejny hit!
Przykro mi to mówić... Doceniam jakość tego zapachu, ale to dla mnie za dużo. Ma w sobie coś z ciasta pisuarowego i obłędne ilości róży i pudrowych nut irysa. Otwiera się masą róży, oudu, być może kłującej ostrości szafranu? Następnie staje się gładki, ale nasuwa się pytanie... jaki sadysta nosi ten sok? Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z czymś, co nosiłaby silna historyczna kobieta, jak Elizibeth I czy coś takiego? Próbowałem tego kilka razy i aplikacja jest kluczem. W małych ilościach (i mam na myśli najmniejsze ilości) mogę wyłapać bardzo przyjemne niuanse, ale nie wyobrażam sobie, że rozpylacz na butelce byłby subtelny. Jeden spray to wszystko, czego potrzebujesz, jest OGROMNY! Drydown trwa tak długo, że w końcu Kings Road się rozgrzewa, ale głównie jest to intensywny kwiatowo-drzewny romans. Nie ma mowy, żebym go nosił, ale doceniam wykonanie i użyte materiały. Rzadko zdarza się Boadicea, która mi się nie podoba.
Albo moja oryginalna recenzja została odrzucona (o ile to możliwe?), albo po prostu wyobraziłem sobie, że ją piszę. W każdym razie Nasomatto Absinth ponownie wzbudził moje zainteresowanie, więc oto co myślę. Otwiera się dziwnie, dość subtelnie i subtelnie, ale potem pojawiają się ślady bardziej ziemistej, brudniejszej paczuli. Nie pachnie "jak" paczula, ale jak ziołowy, zielony, lekko brudny zapach. Jeśli mam być szczery, to wyraźnie brakuje w nim absyntu, za to wyczuwam nutę czegoś nieco anyżowego, a momentami przypominającego lukrecję. To interesująca wycieczka od Nasomatto, którą nosiłem wczoraj wieczorem do łóżka i stwierdziłem, że osiągnęła właściwą równowagę, aby być uspokajającą i naturalną. Podoba mi się, ale wolę L'Artisan's Fou d'Absinthe, aby uzyskać moją poprawkę piołunu. Również w porównaniu do Duro (który mam) i innych Nasomatto, które próbowałem, takich jak trawa hinduska, Absynt nie wydawał się tak trwały jak na extrait de parfum. Z pewnością można się nim cieszyć przez kilka godzin, ale zwykle są tak trwałe, że było to trochę rozczarowujące.
Po tym, jak na początku byłem bardzo cyniczny co do nazwy domu i niektórych kreacji, w pewnym sensie polubiłem 4160 Tuesday's. Cóż... tak naprawdę... czynnik dziwactwa przyciągnął mnie do spróbowania więcej, a jakie inne miejsce na rozpoczęcie niż słońce i naleśniki. Dla mnie otwiera się bardzo silnym zapachem skórki limonki i curry, podobnym do kminku lub kminku? Jestem tak zaskoczony, że te nuty nie są wymienione, ponieważ są tak widoczne, pozytywnie ostre w otwarciu. Dla mnie to dziwaczne. Nie wiem jak naleśniki, ale S&P od razu skojarzył mi się z LIME PICKLE! To ta przyprawa, którą dostaje się w curry z poppadoms! Gdy wysycha, staje się mniej inwazyjny i dość blisko skóry, zachowując trochę cytrusów, ale nie jest wystarczająco imponujący w tym przedziale cenowym. Aby dać trochę wglądu w moje recenzje, piszę je na wiele różnych sposobów. Tę napisałem w formie szkicu jakiś czas temu, a teraz napisałem ją ponownie. Czasami piszę recenzję z czasem po intensywnym próbkowaniu, czasami nie muszę. Sunshine and pancakes jest tak nietrafione, że myślę, że muszę spróbować ponownie, na wypadek gdyby wystąpił jakiś ogromny błąd.
Zanim ktokolwiek zacznie... głosowałem na notatki i tak, wypróbowałem ten zapach. Muszę powiedzieć, że Chelsea jest niesamowicie wysokiej jakości sokiem, który można powiedzieć od momentu nałożenia, że jest przemysłowo silny. W związku z tym otwarcie jest mentalną mieszanką gęstego drewna, z których pierwszym jest Oud i od razu cię uderza. Biorąc pod uwagę, że nie miałem pojęcia, czego się spodziewać ani jakie będą nuty, oud i wetyweria stały się natychmiast widoczne. Tak niezwykłe połączenie wraz z odrobiną cytrusowych przypraw kardamonu i żywicznych bursztynowych wibracji Chelsea jest niczym innym jak wyśmienitym. Otwiera się dość ostro i pozostaje taki przez około kilka godzin, po czym staje się łagodniejszy i uzależniający w sercu, a następnie głęboko w suchym puchu jest ciepły i drzewny. Trwałość i projekcja są epickie. Pomimo pochwał, nadal nie jest to moja filiżanka herbaty, ale zdecydowanie bym go nosił. Jakość jest niezaprzeczalna i było to olfaktoryczne doświadczenie, którego nie zapomnę w pośpiechu. Miłośnicy perfum muszą go wypróbować!
Xerjoff raz po raz rozczarowywał mnie swoim repertuarem, ale coś w tym z jego mocnym otwarciem mówiło mi, że będzie inaczej. Modoc wychodzi od razu ze słodkim, drzewnym otwarciem, które jest po prostu piękne. Irys i wanilia tworzą prawie jak bardzo miękką skórę, jak myślałem na początku. Pudrowy akord irysa jest ogromny w tym zapachu i w połączeniu z wanilią staje się turbodoładowany w swojej kremowej słodyczy. Prawie do punktu tureckiej rozkoszy... może nawet z nutą róży? Jest to jednak łagodzone przez nuty drzewne i piżmowe, gdy się uspokaja. Szczerze mówiąc, to trochę za dużo, jeśli chodzi o proszek, ale nie mogę przestać być zaintrygowany Modoc. To mój trzeci raz, kiedy próbuję go przed recenzją, a poprzednie wyjścia tylko mnie zmyliły. Kiedy jednak wysycha, traci swój urok, te kilka początkowych sekund obiecało tak wiele, ale niestety Modoc nie dostarcza.
Niewiele rzeczy mi się w nim nie podoba i bardzo różni się od oryginalnego TdH, co jest dobrą rzeczą. To nie znaczy, że nie lubię TdH, daleko od tego w rzeczywistości, ale po prostu dobrze jest zobaczyć flankera, który idzie w umiarkowanie innym kierunku. Ścieżka nie zbacza tak daleko i jest to dobry zapach i zdecydowanie nadający się do noszenia, ale nic, co gwarantowałoby zbyt wiele emocji. Czysty, ostry cytrus otwierający, który jest dla mnie klimatem cytrynowo-grejpfrutowym. Pojawia się też cedr i nuta wodna, która jest bardzo dobrze wyczuwalna, nie jest przesadnie słona ani syntetyczna. W miarę schnięcia cytrusy stają się zdecydowanie bardziej pomarańczowe, ale nie jest to słodka mandarynka ani tak gorzka pomarańcza jak w oryginale. Trwałość to czysty, drzewny cedr, który dobrze sprawdza się na mojej skórze. Osobiście wolę Terre de Hermes, mieszankę ciekawej wytrawności, wetiweru i gorzkiej pomarańczy. Mimo wszystko Eau Tres Fraiche to wysokiej jakości cytrus i solidna propozycja od Hermesa.
Jestem podekscytowany, nie mogę się doczekać, aby to wypróbować.
L man to przytłaczający pieprz + cytrusowe otwarcie, które jest zdominowane przez petitgrain. Coś w całym klimacie, cała dostawa (jeśli chcesz) jest ostra, ale złożona i w jakiś sposób nawet oleista. To dziwna kombinacja nut, ale myślę, że razem jako zapach działa. Następnie wysycha do oudu i ziemistego, ale czystego wetiweru, drzewnego, diesla, benzynowego dymu czegoś z Xerjoff. 8 + godzin później i nadal czuję zapach L, bardzo ładnie się rozwinął i jest teraz zagnieżdżony głęboko w mojej skórze i muszę powiedzieć, że jest imponujący pod jednym względem, ale tak powinno być z CC. Nie mogę powiedzieć, że kiedykolwiek pachniałem czymś podobnym, jest to godny dodatek do linii, nie jest to nic zbyt fantazyjnego, czego nie można nosić regularnie.