Cuir canage Cóż, naprawdę nie mogłem się doczekać wypróbowania tego zapachu, w rzeczywistości przechodziłem obok lady Dior kilka razy, odkąd wyszedł, ale go nie wypróbowałem. W końcu się do tego zabrałem i tak naprawdę nie przeczytałem wcześniej podziału notatek. Wiedziałem tylko, że... 1) To jest butikowy Dior i jako taki jest prawdopodobnie świetny. i... 2) że "Cuir" oznacza skórę, co automatycznie bardzo mnie zaciekawiło. W każdym razie 1) Miałem rację, to klasyczny i dobrze skomponowany zapach, który można dodać do reszty tej kolekcji. 2) Skórzana nuta jest dobrze wykonana i bardziej miękka niż się spodziewałem. Spodziewałem się uderzenia w twarz mocą jak skórzany Oud, ale tak się nie stało. Otwarcie to mieszanka skóry i pudrowego irysa, którą na początku byłem zachwycony, ta skórzana nuta wydawała się słodsza i bardziej pociągająca. W miarę jak Cuir canage wysycha, staje się coraz bardziej kwiatowy, a woskowy biało-żółty akord kwiatowy staje się coraz mocniejszy. Poważnie nie wyczułem żadnej neroli w otwarciu, ale około 10 minut później rosła i rosła. Jest jednak sprytny, ponieważ ma słodycz jaśminu, czystą woskową siłę neroli i sygnaturę ylang-ylang. Skórzany element jest teraz łagodniejszy po kilku godzinach (około 7), ale nadal wyraźnie obecny i przypomina (jest duchem) coś w rodzaju Midnight In Paris. Osobiście nie jestem pewien, czy lubię połączenie skóry i białych kwiatów, ale nie mogę zaprzeczyć, że jest to bardzo dobrze wyważone w tej kompozycji i rozumiem, jak wielu osobom spodobałaby się ta pachnąca oferta. Prawdziwa mieszanka męskości i kobiecości, która pozostaje złożona przez wiele godzin. Jakość jest doskonała, trwałość jest doskonała i ma dobrą projekcję i projekcję, ale nie czuję tego z powodu tych kwiatów, które są dla mnie nieco kwaśne do tego stopnia, że nie nosiłbym go. Podobało mi się jednak doświadczenie noszenia go ten jeden raz.
Nie chce mi się przewijać w dół, aby znaleźć moją oryginalną recenzję tego zapachu, ale po jego wydaniu uznałem go za rodzaj obrzydliwego, zmanipulowanego woskowego kwiatu, skóry z bazą Cuir 174500 (Knize itp.), ale znacznie mniej smacznego. Teraz, o ile formuła, którą niedawno ponownie próbowałem, nie różni się znacząco od tej z czasów premiery, cholernie kocham Cuir Cannage!!! I paradoksalnie zmieniłbym coś w moim powyższym opisie! Jest to woskowo-kwiatowy knize z owocową, słodką, nektarową słodyczą w otwarciu, schnący do bardzo tradycyjnego, pudrowego kwiatowego piżma i skórzanego miąższu. Myślę, że to z perspektywy czasu, wiedząc, że Demachy tak naprawdę nie zrobił nic godnego uwagi po tym punkcie, albo może to być mój gust (najbardziej prawdopodobne), albo może to być reformulacja, pamiętam, że był szorstki i bezlitosny. grudkowaty. Nic z tych rzeczy, podoba mi się. Szkoda, że został wycofany, ale kolega, którego butelkę wypróbowałem, może go sprzedać, więc może jeszcze być na kartach.
Szczerze mówiąc, mam dwa zdania na temat tego nowego Opusa. Z jednej strony nie jestem największym fanem białych zapachów kwiatowych, a cała gama Opusów to dla mnie strzał w dziesiątkę. Opus VIII ma dla mnie wystarczająco dużo pikanterii, drzewności i kadzidła, aby nadać mu Amouageness i zupełnie inny charakter niż przeciętny biały kwiat. Ma niezaprzeczalnie ekskluzywny i złożony charakter. Jaśmin jest słodki, a kwiat pomarańczy i ylang ylang mogą być świetne, gdy są oszczędnie używane i na szczęście tak jest w tym przypadku. Otwarcie jest przyjemne, wysycha do przyjemnego zapachu i na szczęście dzieje się wystarczająco dużo z balansowaniem elementów, aby uczynić ten zapach przyzwoitym. Naprawdę chciałbym mieć próbkę tego zapachu, ponieważ mam próbki wszystkich innych zapachów Opus (które mógłbym ponownie odwiedzić). Biorąc pod uwagę właściwe noszenie, myślę, że mógłbym polubić Opus VIII jeszcze bardziej, jest dość kwiatowy i może być postrzegany jako trochę kobiecy? Główną rzeczą, która mi w nim przeszkadzała, był fakt, że tego samego dnia wypróbowałem Journey Man, który przyćmił ten zapach. Biorąc pod uwagę, że Journey jest również dość nieokreślony, nie mówi to wiele o VIII, ale jak wspomniałem, myślę, że może to być hodowca, z pewnością jest bezpieczniejszy niż VII, który był przyprawowym szaleństwem Amouage!!!! Na pewno wymaga ponownego odwiedzenia, ale nic mnie nie odpychało.
@SDavis93 & @PaulDJ istnieje wersja EDP "The One", ale przygotuj się na rozczarowanie, nie jest dużo lepsza od EDT pod względem trwałości i projekcji. Lubię Bleu, to fajny zapach, nie jestem wielkim fanem, ale rozumiem, dlaczego jest uważany za współczesny klasyk. Nie wiem, jak bardzo będzie się różnił?... może małe poprawki tu i tam i naprawdę sprawią, że będzie silniejszy, będę przekonany, aby go zdobyć. Będę rozczarowany, jeśli nie różni się zbytnio od EDT, ponieważ w przeciwnym razie po co zawracać sobie głowę Chanel???? A tak, PIENIĄDZE!
Cóż... w końcu udało mi się go wypróbować i pierwsze wrażenia są takie, że ta wersja wody perfumowanej znacznie różni się od oryginału dla mojego nosa. Takie było moje pierwsze wrażenie po otwarciu, a potem potwierdziło się, gdy wróciłem do domu i wypróbowałem razem EDT i EDP. Muszę powiedzieć, że i tak nie jestem największym zwolennikiem Bleu, to w porządku doskonale dobry zapach, złożony, dobrze wykonany, po prostu nigdy mnie nie bleu! (Przepraszam, musiałem!) To EDP więc...? Cóż, zaczyna się grubiej, gęściej, jakkolwiek chcesz to nazwać, ale jest to wszystko, czego oczekiwałbym od wersji parfum, w prostych słowach, wzmocniona wersja oryginału. Niefortunne jest to, że moim zdaniem działa to na niekorzyść Bleu. Nie ulega wątpliwości, że projekcja i trwałość są o niebo lepsze od pierwowzoru, ale kosztem subtelności i elegancji. Ta wersja zaczyna się bezkompromisowo pikantnie, co objawia się dużą kombinacją imbiru, gałki muszkatołowej i mięty, ale w jakiś sposób również mocno kardamonu. Wiem, że nie jest on wymieniony wśród nut, ale tak to odbieram. Imbir i mięta są większe niż życie, znacznie bardziej niż EDT. Drydown jest długotrwały i muszę powiedzieć, że w porządku, gdy się uspokoi, ale ma mniej subtelności i świeżości i ośmielę się powiedzieć, że wydaje się trochę tani i przypomina wiele innych ostatnich wydań pod tym względem. Powinienem go pokochać... teoretycznie jest dokładnie tym, co lubię mocne przyprawy i głęboką bazę, świetną trwałość itp... ale zdecydowanie wolę EDT... zapach, który jest mi obojętny. Moja ocena jest taka, że oryginał jest lżejszy, jaśniejszy i bardziej zniuansowany pomimo braku oczywistej siły w porównaniu z tym. To nie pierwszy raz, kiedy EDP rozczarowuje, Terre d'Hermes przychodzi mi na myśl. Nie wiem, czego ludzie oczekują, w tym ja, ale jeśli chcesz po prostu lepszej wydajności, to jest tutaj, ale kosztem zapachu zupełnie innego niż oryginalne EDT... moim zdaniem gorzej. Nie jest to zły zapach, ale naprawdę nie jest też dobry i daje mi zupełnie nowe uznanie dla EDT.
Świetne rzeczy, ostatnio wypróbowałem kilka cytrusów / białych kwiatów jako letnie dodatki do kolekcji i ten jest ogólnie całkiem niezły. Przede wszystkim otwarcie to czysto cytrynowa petitgrain i bergamotka, która przechodzi od ostrego cytrusa do bardziej mandarynkowego zapachu. Doskonale łączy się to z dyskretną mieszanką białych kwiatów w sercu tego zapachu. Kwiat pomarańczy i neroli, które nie są zbyt mocne, woskowe ani mydlane, częściowo dzięki temu, że są osłodzone jaśminem i bazą piżma. Naprawdę przyjemny zapach, jeśli szukasz białych kwiatów i cytrusów, to dobra rzecz.
Trzy różne fazy w tym wysiłku z A Lab on Fire, pierwsza to bergamotka bujna i prawie zielona. Następnie pojawia się geranium, które jest podstawą akordu tego zapachu i dobrze się rozwija, uzupełniając bazę. Baza to miękka, pudrowa skóra lub zamsz, ale cały czas świeża. Niekoniecznie zgadzam się, że jest minimalna, ponieważ ma wyraźne otwarcie, serce i wysychanie, które postępują. L'Anonyme ma dobrze zbalansowane i uzupełniające się składniki, które w pewnym sensie są minimalne, ale wskazują na inne słodsze nuty. Podoba mi się, jest bardzo noszalny, całkiem dobra trwałość, projekcja jest w porządku na początku, a potem zanika. Sprawdź go, nie ma tu zbyt wiele do polubienia.
Każda nuta w Nio jest znakomicie wykonana, a jakość jest widoczna od samego początku. Otwarcie to jasna, cudowna bergamotka, tak naturalna, ale wcale nie ostra, o zielonym, liściastym charakterze, być może z dodatkiem galbanum, przypominająca Ninfeo Mio od Annick Goutal. Następnie wkracza na terytorium białych kwiatów z woskowym, czystym neroli wysuwającym się na pierwszy plan w ciągu następnych kilku minut. Następnie kwiaty stają się słodsze dzięki jaśminowi, który całkowicie czyni ten zapach lepszym niż samo neroli. Na finiszu wyczuwam ciepłą bazę i subtelną nutę kardamonu. Wciąż bardzo dobry wysiłek ze strony Xerjoff, Nio jest z pewnością doskonałym cytrusowo-białym kwiatem, zdecydowanie jednym z najlepszych, jakie próbowałem, ale jeśli nie przepadasz za tego rodzaju zapachami, nadal nie przekonuje mnie wystarczająco, by go pokochać. Trwałość i projekcja też są dość słabe.
Próbowałem go dawno temu i nie mogłem sobie przypomnieć, jaki był, co zwykle nie wróży nic dobrego. Jest to jednak naprawdę wyjątkowa rzecz i wcale nie jest to typowa róża. Jestem przyzwyczajony do ciężkości bursztynu lub oudu z różą, ale Lyric przyjmuje zupełnie inne podejście. Otwiera się przezroczystą świeżą cytrusową skórką limonki, która natychmiast staje się subtelnym pudrem i piżmem z różą delikatnie nasyconą jak woda różana lub coś w tym rodzaju? Ma galbanum i żywiczne kadzidło Amouage z maleńką nutą dymu. Sposób, w jaki działa ten zapach, to złożony wir drobnych nut, które zmieniają się w trakcie całego doświadczenia, tak bardzo, że desperacko potrzebuję zdobyć próbki i nosić Lyric prawidłowo. To enigmatyczny, charakterystyczny i piękny zapach, który warto poznać.
Kobiece zapachy Amouage, które wypróbowałem do tej pory (pamiętaj, że nie wypróbowałem ich wszystkich), były dość mało inspirujące w porównaniu do męskich rzeczy, które są w innej lidze niż wszystko, co można znaleźć gdzie indziej, a zwłaszcza w sferze projektantów. Nie jestem tutaj snobem, chodzi mi tylko o punkt widzenia wartości. Mógłbym skrytykować to, że niektóre damskie zapachy (owocowe/musksowe itp.) można znaleźć gdzie indziej taniej. Journey jednak ma jakość, mimo że jest zabawnym i optymistycznym, owocowo-kwiatowym zapachem. Nie ma mowy, żebym mógł go nosić, ale na mojej dziewczynie pachniał fantastycznie, po prostu falował apriotyzmem, żółtymi kwiatami i przyprawami. Główną rzeczą, którą zauważyłem, był jaśmin, zapach, który uwielbiam, szczególnie w przedstawionym tutaj kontekście. Tak więc jest to owocowy zapach z bazą piżma, ale z nutami cięższych i cieplejszych nut miodu, gałki muszkatołowej i być może tytoniu, chociaż nie wyczułem ich zbyt wiele. Spędziłem cały dzień wąchając go na mojej dziewczynie i pomyślałem, że jest świetny i naprawdę dobrze projektował i trwał tak, jak można oczekiwać od zapachu Amouage. Najwyższa ocena ode mnie, chociaż moim zdaniem jest to zdecydowanie zapach tylko dla kobiet.
Byłem tak podekscytowany, aby wypróbować ten zapach... tak cholernie podekscytowany, że ledwo mogłem się powstrzymać!!! Nowy zapach Amouage i nie musiałam na niego długo czekać.... i werdykt! Journey jest absolutnie magiczny! Amouage i Christopher Chong po raz kolejny dali czadu! Jeśli ostatnie wydania wydawały się nieco oswojone (Beloved) lub zbyt odważne z przyprawami (Fate), Journey zachowuje równowagę między przystępnym mainstreamem a charakterystyczną Amouageness. Otwiera się typowo burzliwie z cudownie złożonym wirem niesamowitych zapachów, które nie są natychmiast rozpoznawalne, z wyjątkiem jednego... pieprzu syczuańskiego! Ciężki w otwarciu, dopóki się nie rozproszy, wtedy prawdziwa natura tego zapachu wchodzi do gry głęboki Cypriol, kadzidło, dziwna owocowa natura i nuty drzewne. Tytoń nie jest typowy, jest bardzo słodki, więc jeśli spodziewasz się zapachu tytoniu, nie rozczaruj się, ponieważ nie sądzę, że jest tak wyraźny. Może połączenie z fasolą Tonka czyni go słodkim i kremowym? Szczerze mówiąc, nie wiem, to skomplikowana rzecz, ale pachnie absolutnie niesamowicie. Naprawdę uwielbiam Journey, byłem tak przygotowany na rozczarowanie (nie wiem dlaczego, aby być uczciwym, KAŻDY zapach Amouage ma swoje zalety), ale to kolejny triumf i tak samo nadaje się do noszenia jak Jubilation XXV, niezbyt ostry, bardzo uwodzicielski i pocieszający. To natychmiastowy faworyt i muszę dodać go do mojej kolekcji, mam nadzieję, że uda mi się zdobyć próbki w przyszłym tygodniu (ponieważ w sklepie nie było już żadnych) i wypróbować go na mojej skórze przez kilka dni, aby się upewnić. Trwałość jest spektakularna, ale nie tak długa jak w przypadku silnych perfum kadzidlanych, takich jak Interlude. Myślę, że jeśli kochasz Jubilation, pokochasz Journey, ponieważ to wciąż Amouage, ale w niesamowicie akceptowalnym i znacznie bezpieczniejszym zapachu niż niektóre z ich innych. Bezpieczny w tym przypadku oznacza bezbłędny.
Dużo zachwytów i pochwał wśród recenzji tutaj i wiecie co? Zamierzam się przyłączyć! To po prostu jeden z (jeśli nie "the") najlepszych bursztynowych zapachów, jakie kiedykolwiek próbowałem. Oszałamiający!!! Jest absolutnie boski, gdy pierwszy raz spróbowałem go kilka miesięcy temu, natychmiast się zakochałem Ambra Aurea jest niesamowita. Po ponownej aplikacji dzisiaj potwierdziły się moje początkowe odczucia. Nie wydaje się rozwijać jak jakikolwiek bursztyn, z którym się spotkałem, ale raczej stały i złożony akord bursztynowy jest tak wieloaspektowy, że zmienia się pod nosem, powracając od zakurzonej biblioteki, przez starożytne kadzidło do słodyczy i kremowej wanilii, a następnie labdanunm i mirry, a następnie z powrotem. Ten zapach nie jest tak słodki jak Fiori d'Ambra, który również uważałem za doskonałej jakości, ale bardziej kwiatowy i słodki. Jakość jest tutaj ewidentna, a ja naprawdę uwielbiam zapachy bursztynu, a ten ma w sobie niezaprzeczalną czystość. Uwielbiam go!
Cóż, wypróbowałem już kilka zapachów od Olfactive studios i ogólnie jestem pod wrażeniem. To był jeden z tych, który czaił się wśród próbek w mojej szafce przez jakiś czas i pomimo wiązania go w tym czasie, nie utkwił mi w pamięci. Po dzisiejszym noszeniu muszę powiedzieć, że zostałem potraktowany cudownym, mocnym zapachem pełnym kadzidła i zdecydowanego zapachu śliwki. Mieszanka tego wymiaru z nutą wanilii daje mi lekki posmak miodu, na którym zwykle mi nie zależy, ale jest tak subtelny i jest to tak ciekawa kreacja, że mi się podoba. Chambre Noire otwiera się tym samym dziwnym wodnistym papirusem i drzewem sandałowym, którego nie lubiłem w Santal 33 Le Labo, ale tutaj jakoś działa, prawdopodobnie ze względu na inne nuty i fakt, że szybko się rozprasza. Paczula pojawia się dopiero po chwili, ale kiedy już się pojawia, jest po właściwej stronie równowagi. W połączeniu z delikatnymi, skórzanymi nutami, które wyczuwalne są od samego początku, po wyschnięciu otrzymujemy wspaniały zapach skóry. Te perfumy nie są ciężkie i to właśnie w nich uwielbiam, niektóre skóry po prostu za bardzo się starają! Ten jest bardzo lekki od samego początku, ale dobrze projektuje w ciągu pierwszych kilku godzin, kiedy paczula naprawdę wybucha, ale potem jest łagodny. Świetny zapach, który z przyjemnością dziś nosiłem.
To mały dodatek do mojej pierwotnej recenzji, być może zastrzeżenie, ponieważ nadal naprawdę uwielbiam ten wspaniały zapach. Nie próbowałem Bentley Intense przed Chambre Noire i po ponownym spróbowaniu niedawno pomyślałem "o tak, widzę, skąd ludzie pochodzą". Otwarcie na karcie w sklepie było faktycznie takie samo i natychmiast przywołało zapach luksusowego samochodu. Jednak ostrzegłem to dzisiaj, tak jak zrobiłem to kilka lat temu, kiedy pisałem recenzję i otrzymałem ten sam niesamowity, gorzki, śliwkowy orient, który otrzymałem wtedy. Jest całkowicie odróżnialny od Bentley Intense, który ma znacznie więcej przypraw i suchego drzewa sandałowego (dla mojego nosa L'air du dessert Marocain), podczas gdy ten jest bogaty w bardziej smakowity sposób. Bez zbytniego zagłębiania się w moją dupę lub w abstrakcję... Powiedziałbym, że tekstura Bentleya jest matowa, a ta jest bardziej satynowa... jeśli to w ogóle ma sens? Pochwalam fakt, że są różne i oba wspaniałe na swój własny cudowny sposób, to kolejny zapach, który warto mieć... na pewno. Noszę go dzisiaj i nie mógłbym być szczęśliwszy.
Lubin Itasca... Chciałem wypróbować ten zapach przez jakiś czas, ponieważ butelka wyglądała interesująco, a tematyka wydawała się pasować do mojej ulicy. Człowieku, miałem rację! Itasca otwiera się idealną bryzą cytrusów, męskiej sosny, drewna i wetiweru oraz żywicy świeżej, ale ziemistej i doskonale przywołującej jeziora otoczone lasem. Jest to typowa forma drzewnych aromatów skłaniających się ku męskości na mojej skórze, ale absolutnie unisex według tej samej oceny. Nie jest to głęboki młot kowalski zapachu i ma subtelną klasę, nie będąc w żaden sposób natrętnym. Drydown przekształca sosnowe serce w żywiczny bursztyn, który jest bardzo delikatny i blisko skóry, ale pachnie niesamowicie... prawie skórzasto. Trwałość i projekcja nie są najlepsze, ale Itasca jest warta rozważenia... Podoba mi się!
Po raz pierwszy spróbowałem tego zapachu ponad rok temu (na kartce) i pomyślałem hmmmm... nie jest zły. Z pewnością nie odpychał mnie w żadnym stopniu i nie był tak straszny jak oryginalny Joop Homme. Wszystko, co mogę powiedzieć, to... Wypróbowałem go ponownie, dając mu odpowiednie noszenie na mojej skórze i muszę powiedzieć, że początkowy spray otworzył się z ciekawie owocowymi, gorzkimi i czekoladowymi nutami górnymi. Myślę sobie ok... potem zaczyna się robić naprawdę, naprawdę mdły i jeszcze bardziej natrętny niż Joop Homme, co nigdy nie wydawało mi się możliwe. Z każdą sekundą staje się coraz bardziej okropny i tak nieznośnie sztuczny i syntetyczny. Nie mam z tym problemu w perfumiarstwie, ale niewiele w tym zapachu przypomina cokolwiek, co można znaleźć w naturze i może potrzebuje tego balansu? Jak coś może być jednocześnie TAK SŁODKIE i TAK ZIEMISTE? Muszę przyznać, że to swego rodzaju osiągnięcie. Nienawidzę go jednak i musiałem go wyszorować... problem polega na tym, że typowy Joop jest bardzo odporny i wytrzymuje dobre szorowanie. Myślę, że poświęcają jakość na rzecz absurdalnej długowieczności i dławiącej projekcji tylko po to, by wyróżnić się na rynku. Na pewno nie wynika to ze starannego wykonania czy luksusowych składników. Kogo obchodzi trwałość, jeśli pachniesz tak...? Wstydziłem się nosić Joop! Homme Wild, ponieważ wiedziałem, że zwróci na mnie uwagę, niekoniecznie z właściwych powodów, musisz być odważny, aby go nosić. Niesprawiedliwe jest porównywanie 1 Million do Wild, ponieważ Paco Rabanne jest minimalnie lepszy i na pewno bardziej noszalny.
Ahhh... Dostałem dziś tę małą piękność. Co za oszałamiający zapach... Uwielbiam go tak bardzo! Kocham go jak własne dziecko! Jestem prawie opiekuńczy. Nie mogę usłyszeć złego słowa na jego temat bez natychmiastowego skoku w obronę Blanc, a niewiele jest zapachów, o których czuję się w ten sposób. Każdy, kto śledzi moje recenzje lub cokolwiek innego, wie, że w dzisiejszych czasach jestem trochę niszowym snobem, więc kiedy chwalę zapach niskiego projektanta, proszę, uwierz mi na słowo, że jest świetny! Unikalny i podobny do niczego, co próbowałem gdzie indziej. Poza tym... już go mam! Oczywiście, że mam. Jestem kimś, kto uważa, że to trochę głupie (ale nadal fajne, jeśli jesteś kolekcjonerem), aby wprowadzać limitowane edycje lub ten sam zapach w wielu różnych butelkach... nie wymieniając żadnych nazw "kaszel" "kaszel"... Le Male ... kaszel!!! Kupiłem go jednak, ponieważ czułem się zobowiązany ze względu na szczególne miejsce, jakie zajmuje w moim sercu. Neonowy Croc wygląda fajnie, a butelka i tak ma świetny minimalistyczny design. OOOOH... i dostałem darmowy prezent.... 3 paczki neonowych piłek tenisowych Lacoste, co było dodatkową zachętą. Jeśli jeszcze nie próbowałeś tego zapachu, kup go, ponieważ jest piękny i lepszy niż jakikolwiek inny wodny lub świeży cytrusowy zapach na rynku projektantów. Eau de Lacoste Blanc... Houdini4 pozdrawia Cię!!!
Tak więc... Wypróbowałem go na drugi dzień, ponieważ zawsze korzystam z okazji, aby wypróbować zapachy Kenzo, ponieważ są one obecnie tak rzadkie w Wielkiej Brytanii. Ten znalazłem tylko w sklepie z wyprzedażami ze starszymi i wycofanymi perfumami. Tak więc L'Eau par jest w porządku... Jasny cytrus, który jest wodny i wodnisty bez nadmiernie syntetycznych akordów morskich lub słonych nut. Podoba mi się to, nuta lotosu i baza białego piżma jest delikatna i bardzo przyjemna.
Kiedy usłyszałem, że Tauer ma zapach Incense, chciałem go wypróbować i zajęło mi to aż do teraz... naprawdę szokujące! Incense extreme jest tym, czego można oczekiwać od wysokiej jakości perfumiarza, takiego jak Andy Tauer i zapachu z "kadzidłem" w nazwie. Jednak chociaż nie do końca zgadzam się z recenzją mojego kumpla @'Roge, ponieważ nie sądzę, że jest to najczystsze olibanum, jakie wąchałem. Jest dość liniowy, chociaż sama żywica jest złożoną nutą, jedyną inną rzeczą, którą dostałem, było pettygrain w samym otwarciu i to wszystko. Może trochę cedru? Zgadzam się, że jest to oswojony wysiłek Tauera, biorąc pod uwagę, że jego wizytówką jest oryginalność. Nie są to więc złe perfumy, wręcz przeciwnie. Jestem uzależniony od kadzidła, a zwłaszcza kadzidła i ma to dla mnie ogromny urok, jest to mieszanka delikatnej i mózgowej serii kadzideł CdG (jak wielu wspomniało), jest trochę jak Avignon i Zagorsk, co działa jako ogromne poparcie. Nie jest to kolejny dzwonek do Avignon / Heeley Cardinal itp. itd... ale jest w tym samym parku. Jest wystarczająco półprzezroczysty, aby być orzeźwiającym i lekkim, ale nie na tyle głębokim ani ziemistym, aby być świetnym kadzidłem... Więc nie ma tu nic ekstremalnego, tylko dobry zapach. Trwałość jest przeciętna i tak naprawdę nie rzutuje, ale jest to jeden z tych zapachów, którymi będziesz się cieszyć dla siebie. Jeśli szukasz magii i oryginalności Tauera, sprawdź inne jego zapachy.
Wow!!! Jestem szczęśliwy. Czytając poniższą recenzję, kiedy to publikuję, dostałem też trochę zielonej nuty na początku, ale ogólnie jest to gęste z żywiczną korzenną mirrą i drzewem sandałowym. To dokładnie to, co wyobrażałem sobie w moim umyśle / nosie, więc w tym sensie liniowy i przewidywalny do pewnego stopnia. Ja na przykład jestem zadowolony, zbyt często nie mogę się doczekać zapachu nazwanego po prostu nutą i nie dostarcza tej nuty zgodnie z oczekiwaniami. Świetne suszenie, doskonała jakość, jedyną negatywną rzeczą jest to, że jest to drogie rzeczy za coś, co nie jest złożoną kompozycją. Tylko drobna krytyka, ponieważ uwielbiam Olibanum i każdy inny miłośnik żywicy kadzidlanej też go pokocha.
Ten zapach wyleciał na mnie z butelki i domagał się, abym zwrócił na niego uwagę. Uwielbiam ten dom i wszystko, co wypróbowałem, było totalnym nokautem! Wypróbowałem kilka z nowej serii majestic cedar, cytrusowy na bazie limonki i drzewo sandałowe (nie pamiętam nazw tych dwóch) i byłem trochę zły, że nie ma ich w bazie danych. W każdym razie... moja dziewczyna przekonała mnie do zakupu, ponieważ od razu się w nim zakochała, nie zrozum mnie źle, byłem na pokładzie, ale nie szalałem tak jak ona. Szczerze mówiąc, jest to zapach jak żaden inny cytrusowy, którego próbowałem, ponieważ jest prawdopodobnie bliższy jabłkowemu zapachowi takich rzeczy jak Tommy Boy lub Lacoste Play (ten czerwony), ale zrobiony o wiele lepiej i bardzo klasycznie. Jałowiec jest również widoczny, wytrawny, ale charakterystyczny i orzeźwiający jak gin fizz! Naprawdę nie wiem co powiedzieć? Kupiłem go na miejscu, ponieważ moja dziewczyna powiedziała, że będzie to "idealny zapach na lato". Nie powinienem się do tego przyznawać, ale nieczęsto słucham jej rad, jednak tym razem byłem do tego zmuszony. Miałem kilka łagodnych wątpliwości, ale po owocowym, bąbelkowym, szampańskim otwarciu ma kręgosłup drewna i niepowtarzalną nutę nasion marchwi, której nie można znaleźć w niczym innym niż wysokiej jakości zapachy. Zasadniczo jest to więc wspaniały letni zapach, który właśnie wtedy, gdy zaczyna przypominać tańszego projektanta, nabiera bardziej wyrafinowanej jakości. To dość prosta kompozycja, ale mamy tu powalający zapach, który ma bardzo dobre parametry i umiarkowaną projekcję. Więcej osób powinno go wypróbować, ponieważ jest tak czysty, a jednocześnie wyrafinowany, że podejrzewam, że spodoba się tłumom.
Ojej, popełniłem błąd nosząc go w piątek wieczorem. Był to jeden z dość dużej partii próbek, które wypróbowałem jakiś czas temu i myślałem, że George był jednym z tych, które mi się podobały, ale nie miałem jeszcze ostatecznej recenzji. Staram się nie popełniać błędu noszenia zapachu bez wypróbowania go i upewnienia się, że mi się podoba. Przykro mi... ale George jest okropny! Naprawdę okropny. Przypomina mi taniec wetiwerowy Tauera, ale nie jest tak okropny, aby być uczciwym wobec George'a. Jeśli ktoś widział sposób, w jaki Thierry Mugler tworzył swoje AMen les parfums de cuir, mocząc odcięte paski skóry w beczce pełnej AMen i pozostawiając je do zaparzenia. Wyobraź sobie ten sam proces, ale z woskiem pszczelim, piwem korzennym, plastrami i bandażami! Leczniczy to nawet nie słowo, to pachnie antyseptycznie! Nie sądzę nawet, żeby to było sprawiedliwe, ponieważ jest coś miłego w zapachu germolenu lub detolu, a ten ma po prostu inne dziwne aspekty, które sprawiają, że jest całkowicie naganny dla mojego nosa, a mianowicie....białe kwiaty! Neroli jest tu również masywne i dodaje do woskowego okropnego ogólnego ciała reszty zapachu. Nie trzeba dodawać, że nie byłem szczęśliwy, kiedy nałożyłem go na skórę i zdałem sobie sprawę, że będę pachniał w ten sposób przez kilka godzin, a lubię myśleć, że jestem dość otwarty na węch. W tym zapachu jest element miodu / wosku pszczelego, zdystansowany klimat kawy, który, gdyby był bardziej wyraźny, mógłby nieco odkupić George'a i okropne białe kwiaty i heliotrop! Co za bałagan! Niektórzy mogą uważać te perfumy za genialne, ja nie jestem do nich przekonany, bo po prostu są sprzeczne z moim gustem, jak próba karmienia mnie na siłę kalmarami i grzybami. Powiem za to... To złożony zapach i spodobał się mojej dziewczynie. Co dziwne, miała podobną reakcję do mnie, ponieważ George ma ten efekt wypadku samochodowego, że nie jest w stanie przestać go wąchać. Oczywiście z różnych powodów, mój z czystego obrzydzenia, próbując zrozumieć, dlaczego ktokolwiek miałby produkować te perfumy lub chcieć je nosić? A jej w zachwycie nad skomplikowanym i dziwnie kuszącym zapachem. Na szczęście dla mnie trwałość nie była genialna, podobnie jak sillage, ale zdałem sobie sprawę, że jest źle, gdy aplikowałem, więc może nie nałożyłem wystarczająco dużo?
Feuilles de tabac to dziwny zapach. Jeśli spodziewasz się obfitości tytoniu, pomyśl jeszcze raz, to dobrze zaokrąglone perfumy, które są tak samo związane z fasolą tonka i paczulą w bazie, jak z tytoniem. Otwarcie to dziwny ziołowo-kremowy romans z charakterystyczną pieprzną przyprawą, która nie jest ostra, ale dodaje zainteresowania temu burzliwemu początkowi. Podobnie jak w przypadku La Fumee, nie byłem pewien, czy mi się spodoba nawet po ustabilizowaniu się, ale dłużej na sucho staje się słodszy i ujawnia się jako coś, co z przyjemnością bym nosił. Nie ma tu nic przełomowego, ale muszę przyznać, że jest wyjątkowy, a to duży plus dla tego zapachu. Jeśli w ogóle lubisz Feuilles de tabac, prawdopodobnie go pokochasz. Jeśli szukasz zapachu tytoniu, warto go sprawdzić, ale dla niektórych może być nieco oswojony z elementem tytoniu. Trwałość jest całkiem niezła, a zapach ewoluuje, więc najlepiej dać mu szansę się przekonać.
Mój drugi zapach Miller Harris i nie jestem pewien, co o nim sądzić? To powinien być znajomy balsamiczny/żywiczny i sądząc po nazwie dymny zapach. Nie wiem, czy oczekuję teraz masy dymu, ponieważ ostatnio wypróbowałem kilka zapachów bomb dymnych, ale La Fumee wydaje się nieco oswojony. Otwarcie jest nieco niespokojne i nie byłem pewien, czy jest wystarczająco zrównoważone dla moich upodobań. To miękkie drzewo sandałowe, elemi i labdanum, które tworzą rozgrzewające, drzewne, kadzidlane perfumy z bardzo subtelną nutą dymu. Drydown jest jednak wysublimowany, naprawdę urocza, klasyczna mieszanka drzewa sandałowego i ziół, warta rozważenia. Świetny drydown, ale na początku mnie nie chwycił, ale dobra trwałość. Podoba mi się, ale moja dziewczyna nie była pod wrażeniem.
Jest to naprawdę dobrze skomponowany zapach od Lyn Harris i początkowo byłem oszukany, że będzie to wszystko o cytrusach z nazwą taką jak Citron Citron. Byłem mile zaskoczony, gdy po cudownie naturalnym orzeźwiającym otwarciu cytrusów zostajesz potraktowany suszeniem, którego nie spodziewałem się, że będzie tak interesujący. Przez pierwsze kilka minut można się oszukać, myśląc, że może to być bardzo przyjemny, ale ostatecznie jednowymiarowy i ulotny cytrus. Dopiero po około półgodzinie, gdy zaczynają pojawiać się nuty drewna i mchu dębowego, można odnieść wrażenie, że to coś więcej. Wysycha do delikatnego przyprawionego drewna z utrzymującymi się cytrusami, jest bardzo przyjemny i wydaje się, że można go nosić i cieszyć się nim bez wysiłku. To mój pierwszy Miller Harris i dobry początek. Świetny letni zapach, trwałość też jest w porządku.
Ok, więc wypróbowałem to dzisiaj i przyniosłem kilka próbek do domu. Bardzo podobał mi się oryginalny wonderwood, ale czułem, że jest świetny, ale trochę podobny w duchu do Lalique Encre Noire, aby dodać go do kolekcji, wciąż jest naprawdę bardzo ładny. Teraz dodanie oudu do tej mieszanki drzewnych aromatów i wetiweru jest albo skokiem w bok, albo uderzeniem geniuszu. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że myślę, że to drugie, ponieważ będąc CDG muszę powiedzieć, że generalnie robią to dobrze i zwykle przecierają własne szlaki. Na początku nie byłem pewien, otwarcie jest bardzo podobne do wonderwood, ale teraz z wyczuwalnymi dwoma nieznajomymi zapachami Oud, jednym z nich jest AdP Oud colonia concentree i Tom Ford Oud wood (którego nie bardzo lubię.) To w każdym razie moje początkowe myśli. Gdy wonderoud wysycha, ujawnia bardzo piękny aromat, który uzupełnia i tak już doskonałą pieprzną wetywerię wonderwood. Trwałość jest świetna, wypróbowałem go tylko w sklepie i nadal mocno go czuję, ale zaktualizuję jutro, kiedy będę go nosił prawidłowo. O ile wonderoud mnie nie powalił, to jestem mile zaskoczony. Nie jest to typowy Oud dla mojego nosa, ale kogo to obchodzi?
Oszałamiający! Nosiłem go dzisiaj i zakochałem się w nim. Pieprzny i charakterystyczny dla CDG, który przypomina mi inny zapach, który mam w ich "normalnej" gamie Blue Santal. Na pewno go kupię, Oud jest oczywisty, ale dodaje tylko odrobinę luksusu, wisienkę na torcie, jeśli wolisz, co i tak jest świetnym zapachem. Trwałość też jest bardzo dobra.
Tylko po to, by ponownie to zrecenzować! Noszę go dzisiaj po raz pierwszy od jakiegoś czasu i jestem zszokowany, że wcześniej nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale Wonderoud nie tylko pachnie jak jego nierentowny i nieco biedny starszy brat Wonderwood, ale bardzo przypomina mi Versace Man i Oud Noir, nie mogę uwierzyć, że nigdy wcześniej tego nie zauważyłem. Ma ten sam akord lukrecji, lekko szafranowy zapach, który bardzo przypomina mi pewien rodzaj słodyczy z czasów, gdy byłem dzieckiem. Tak, jest pieprzny i drzewny, ale nadal przypomina mi tajemnicze słodycze. Dla tych, którzy dają temu trudny czas, nie wiem dlaczego? Nawet zatwardziali miłośnicy CdG wciąż nie są do niego przekonani... ale spójrzmy prawdzie w oczy, jest znacznie lepszy niż Wonderwood i nawet ja uważałem, że jest w porządku, dopóki nie pojawił się ten.
Świetnie ujęte przez @Gileshowe... "Chociaż musiałbyś być naprawdę bardzo, bardzo enigmatyczny i pewny siebie, aby wyrwać się z tak niepokojącego zapachu". To prawda. Ten zapach jest szalony! Tak metaliczny i niezwykły, że aż trudno w to uwierzyć. Początkowy podmuch aldehydów jest dziwny, ale nie nieprzyjemny i utrzymuje się przez cały czas. W bazie wyczuwam tylko cedr i może trochę piżma, ale nic poza tym. Chodzi głównie o ostre metaliczne nuty, które przywołują zimny akord kamienia lub krzemienia, przy czym większość tych zapachów jest krwawa. Nie wydaje mi się, żeby porównywanie tego zapachu do Secretions magnifiques było sprawiedliwe, bo tamten jest o wiele bardziej ofensywny. Całkowicie widzę jednak związek, metaliczny i dziwny zdecydowanie odnosi się do obu. Czerwony nie jest tak bardzo szorujący, moim zdaniem jest świeższy, słodszy i bardziej zabawny, ale nadal nigdy bym go nie nosił.