Po aplikacji otrzymałem najświeższe mokre, ziołowe nuty cyprysu i rozmarynu, a następnie głębokie nuty dymne. Kardamon, zwęglone drewno i dym, cypriol, balsam Copu, a następnie słodycz mirry tworzą wirującą środkową piramidę. Baza oudu nie jest wcale mocna ani długotrwała po tak upojnej podróży przez nuty, kończy się zbyt szybko, jak na mój gust. Kiedy Galaad przynosi cały ten dym, zaczął mi trochę przypominać Profumum Fumidus, ale potem stał się łagodniejszy i znacznie łatwiejszy do opanowania, tak szybko, jak się rozwinął. Obiecuje tak wiele i pachnie naprawdę dobrze w tym otwarciu, złożonym, balsamicznym i po prostu cudownym, po czym zamiera w miękkim, skórzastym wytrawnym... szkoda.
Właśnie szukałem mojej recenzji oryginału, ale nie mogłem jej znaleźć... może nigdy jej nie opublikowałem? Pamiętam jednak, że próbkowałem Diamonds i naprawdę podobało mi się to doświadczenie, w przeciwieństwie do tego. Cóż, nie chodzi o to, że "Rocks" jest złe, to po prostu kolejny banalny i ostatecznie bezcelowy flanker. Całe "Diamonds" odwołuje się do żałosnego pragnienia obnoszenia się z krzykliwym, inkrustowanym, designerskim gównem na twarzach ludzi, tylko po to, by plebs mógł poczuć się częścią wielbionej elity celebrytów... cóż, nie jesteś! I tak nie powinieneś aspirować do bycia takim, ale niestety ludzie to robią, a to gra prosto w ręce wykonawców marketingu, którzy tworzą zapachy w stylu tego, aby zachęcić kretynów do ich zakupu tylko po to, aby poczuli się trochę bliżej Kim Kardashian lub innej bogatej, zepsutej szumowiny!!! Porozmawiajmy o absurdalnie bogatej biżuterii z diamentami, śpiewajmy piosenki i rapujmy o diamentach, nie zastanawiając się, skąd tak naprawdę pochodzą, przyczyniając się do cierpienia i śmierci tysięcy Afrykanów. Dobra! To nie na temat, przepraszam... koniec narzekania! Nie mogę uwierzyć, że wciąż daję szansę tym designerskim zapachom... 2013 i 2014 były okropnymi latami dla nowych zapachów, a jedyny dobry, jaki pamiętam, to Valentino Uomo. Zaczyna się akordem cytrusowo-morskim, który rozwija się w ledwo rozpoznawalny pudrowy akord fiołka i może trochę niejasnego drewna. Otwarcie po około godzinie jest w porządku, całkiem świeże, choć mało inspirujące, ale wysychanie...? cóż, całość to po prostu generyczna papka. Więcej przypraw, więcej definicji i może trochę suchości cedru i więcej drewna gwajakowego to jest to, czego tu potrzeba. Potrzeba tylko więcej odwagi, żeby nie były nudne, niestety... nuda się sprzedaje.
Otwarcie Idole EDP trochę mnie rozczarowało - słodki, alkoholowy kopniak z nutą szafranu, które nie zrozumcie mnie źle, są świetnymi nutami, ale w jakiś sposób czułem się jak "OK" zapach z Lubina. Jak bardzo się myliłem? Po kilku minutach zapach zaczyna nabierać blasku dzięki kadzidlanym nutom serca, labdanum, olibanum i intensywnym nutom drzewnym. To bardzo męski zapach, który potrafi być jednocześnie butch i elegancki. To naprawdę unisex, choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że skłania się bardziej ku męskości z całym tym gorzkim, drzewnym charakterem. Idole de Lubin opisałbym jako boksera w baletkach z ciężkimi akordami, które zdają się unosić na delikatnej bryzie. A jednak w jakiś sposób czuję, że jest to coś, co rozpoznaję i z czym się utożsamiam. To fachowo zmieszane perfumy, których nuty pojawiają się początkowo oddzielnymi falami, ale potem wydają się konsolidować w jedną całość... całość, której nie mogę powstrzymać od ciągłego wąchania. Nałożyłem tylko niewielką ilość, a zapach był mocny, miał dobry ślad i trwałość. Poczekaj, aż magia się wydarzy, a ta rzecz jest poza listą przebojów i jeszcze jedne perfumy, których potrzebuję pełnego flakonu. Super!
To, czego oczekuję od nuty goździkowej, to pudrowa sygnatura, którą otrzymuję od (głównie) męskich perfum, które ją zawierają. Czasami jednak zapominam, że początkowy zapach goździka jest nie tylko bardzo charakterystyczny dla innych kwiatów, ale także bardziej zielony i pikantny. Otwarcie, tuż przed osiadaniem przez kilka sekund, jest najbardziej naturalną, niezafałszowaną nutą goździka, jaką wąchałem, naprawdę jest jak wąchanie samych kwiatów. Następnie wytrawność jest bardziej charakterystyczna (przynajmniej w kategoriach perfum), ponieważ staje się jedną z tych sproszkowanych, pikantnych spraw, być może z nutą róży, a na pewno z lekką goździkową krawędzią, którą ma goździk. To naprawdę bardzo dokładna prezentacja perfum opartych na goździku, ale trochę dziwna, biorąc pod uwagę, jak przestarzałe są tego rodzaju rzeczy i jak współczesne i awangardowe są CDG jako marka. To tylko pokazuje, że będą mieli szansę na wszystko! Pomimo tego, że Carnation sam w sobie jest złożonym zapachem, nie dzieje się w nim zbyt wiele i po prostu nie przypadł mi do gustu... Nie nienawidzę go jednak.
Citrico ma mocny początek cytryny i bergamotki, a następnie pojawia się kwiat cytryny i neroli, tworząc klasyczne cytrusowo-białe kwiatowe połączenie. Nie jest tak trwały, jak się spodziewałem po czymś, co tak mocno pachnie neroli, gdy wysycha, ale potem staje się bardzo oswojony i blisko skóry. Pięknie pachnąca rzecz, jeśli ten rodzaj zapachu jest twoją torbą, to nie jest tak naprawdę moja, ale poleciłbym każdemu wypróbowanie ich, ponieważ po raz kolejny CDG dostarcza towary.
Jeśli lubisz kombinacje białych kwiatów i cytrusów, nie szukaj dalej niż ta kolekcja od CDG, są one szczytem tego typu zapachów i należy je uznać za świetny stosunek jakości do ceny. Uwielbiam Anbar, ponieważ mandarynka jest widoczna, cytrusy są ostre i doprawione goździkami oraz lawendą i piżmem, które nadają całej kompozycji więcej głębi i wyrazistości niż na przykład citrico. Tak, biały kwiatowy element kwiatu cytryny jest tu silny, ale znajduje się pośrodku jako część cieplejszej kompozycji. Anbar jest moim ulubionym z tych 3 zapachów.
Pierwszy lodowaty podmuch górnych nut tego zapachu przypomina mi orzeźwiający, lodowaty Gin & Tonic. Jałowiec i chinina, gaszą pragnienie, a następnie natychmiast wysychają. Tak jest dosłownie w pierwszej sekundzie aplikacji, po czym zapach staje się połączeniem jasnej sosny, suchego cedru i soczystego cyprysu z ziemisto-pieprznymi nutami wetiweru. Ta drzewna kombinacja tworzy podnoszący na duchu, mózgowy, kadzidlany zapach, który pozostaje blisko skóry w pieprznym, wyluzowanym drydown. Wszystkie te elementy są dość powszechne w perfumiarstwie, ale kiedy są połączone w taki sposób, że śpiewają, jest to bardzo dobre osiągnięcie, podobne do napisania przeboju z trzech wspólnych akordów. Zapach nie ma zbyt dużej projekcji ani długiej trwałości, ale podoba mi się to, czym jest i wkrótce spróbuję go ponownie.
O rany, zakochałam się w tym zapachu. Otwarcie jest jak turbodoładowana, słodka kandyzowana wiśnia i cynamon, za które absolutnie można umrzeć. Następnie uderza ostrość żywic, trochę świeżego olibanum, a następnie moje ukochane labdanum. Wytrawność jest spodziewana ze względu na nazwę, ale górne nuty bardzo dobrze ukrywają bursztynowy akord. Drydown składa się ze złożonego słodkiego, bursztynowego akordu styraksu, może odrobiny wanilii i tytoniu? Ten zapach jest cudowny... takie świetne otwarcie, takie słodkie, a potem bardzo ładny zapach kadzidła i bursztynu na sucho. Potrzebuję tego w moim życiu... Absolutnie to uwielbiam! Aktualizacja: Bursztynowy akord utrzymuje się mocno po wyblaknięciu górnych i środkowych nut, jest przytulny i długotrwały. Bardzo się cieszę, że jeden z tych zapachów jest zwycięzcą, ponieważ flakony z tego szwedzkiego domu są wspaniałe i na pewno go kupię.
To dla mnie dziwny zapach... Do niedawna nigdy go nie próbowałem i zastanawiałem się, jak to się stało, że zapach Bossa mi umknął, ale pomyślałem, że jest ich tak wiele, że po prostu go przegapiłem. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie dla mężczyzn. Byłem w domu znajomych i korzystałem z łazienki, kiedy przyjrzałem się temu, co uważałem za zapachy dla mężczyzn. W zgrabnej linii na szafce znajdowały się Cool Water, Drakkar Noir, D&G's The One i ten... więc możesz zrozumieć moje zmieszanie. Kolejną (głęboko) czerwoną flagą było dla mnie stężenie EDP, kiedy przeczytałem spód butelki, zaskakujące jak na męski zapach głównego nurtu. Tak czy inaczej, wypróbowałem Deep Red i muszę powiedzieć, że byłem pod wrażeniem. Przepadam za miękkimi, owocowymi, kremowymi zapachami i ten mnie usatysfakcjonował. To bogate, ciepłe owocowe jagody i zdecydowanie pomarańczowy klimat, który jest zarówno drzewny, jak i przyprawiony. Baza z drzewa sandałowego i wanilii jest kremowa, ale jednocześnie pikantna, co sprawia, że jest to mniej lekki kobiecy zapach, a bardziej seksowny nocny zapach, a nawet coś, co mógłby nosić facet. Z pewnością kusił mnie ten zapach, choć myślę, że lepiej pachniałby na mojej dziewczynie. Ciekawe odkrycie i dobra propozycja od Bossa.
Czapki z głów dla CDG za Vettiveru, to bardzo dobry Vetiver, otwiera się nieco zielono i świeżo wraz z cytrusami, następnie czysty, spokojny drydown, który jest pieprzny i naprawdę bardzo przyjemny. Kluczem jest tutaj ocena trwałości na podstawie koncentracji, a biorąc to pod uwagę, jest w porządku. To samo dotyczy ceny, biorąc pod uwagę ilość soku, który otrzymujesz i należy go używać w odpowiednio liberalny sposób. Sam zapach jest świetny, ale w żadnym wypadku nie jest to najlepsza wetyweria, jaką wąchałem... Naprawdę tego oczekiwałem... kolejny świetny zapach od Comme des Garcons.
Ta sama historia, co w oryginalnym zapachu, ale ze wzmocnionymi nutami górnymi i razem cięższym akcentem... co jest dokładnie tym, co powinna zapewniać wersja "Intense" każdego zapachu. Pomimo recenzji tutaj, jego obecności i intensywności nie opisałbym tego jako kwintesencji bursztynu w jakikolwiek sposób. Intensywny zapach to przede wszystkim wspaniałe owocowe, egzotyczne kwiatowe nuty głowy i naturalnie nie mdląca słodycz. Nosiłbym go, ale znowu byłbym szczęśliwszy, gdybym wąchał go na kobiecie. Świetny zapach i bardzo dobra trwałość jak na coś, co wydawało mi się, że może szybko zniknąć, ale tak się nie stało.
Ojej, ależ to słodki kwiat! Nie tak słodki jak jego wersja "Intense", ale cholernie słodki. Automatyczną reakcją na ten zapach jest kobiecość, ponieważ jest tak słodki i unoszący się w powietrzu, ale zapewniam, że nosiłbym go bez problemu. Jaśmin jest oszałamiający i miesza się z egzotycznymi, owocowymi nutami hibiskusa. Herbata jest minimalna, dając nieco suchą, ale piękną jakość i naprawdę lekką bursztynową bazę. dla mnie ten zapach to przede wszystkim piękne, unoszące się kwiatowe nuty górne. Ten zapach ma więcej z herbaty i "wiórków ołówkowych" niż wersja Intense, która ma więcej z górnych nut, ale jest turbodoładowana! Bardzo mi się podoba... nosiłbym go, jak wspomniałem, ale wolałbym go na kobiecie... też byłbym w niej zakochany!
To właśnie uwielbiam w Comme des Garcons, że ich zapachy są charakterystyczne, a przy tym nigdy nie są nudne ani jednorazowe. Dla mnie jest to podmuch zielonych, warzywnych nut, które następnie ewoluują w owocowe, słodkie, przyprawione żywicą piękno, które ma zarówno aspekty ciepła, jak i lodowatego chłodu. Nuta wiśni jest niezwykle dominująca i ponownie zidentyfikowałem ją od razu, bez żadnej wcześniejszej wiedzy na temat nut tego zapachu. Jednak podczas "testu" przez moją dziewczynę niechętnie powiedziałem o wiśni, ale zrobiłem to i poczułem się usprawiedliwiony, wiedząc, że naprawdę tam jest. Często identyfikuję tę nutę w perfumach i nie ma jej na liście przykładów, takich jak TM Pure Havanne, Burberry London i coSTUME National. Red w rzeczywistości ma ten sam przejrzysty, podnoszący na duchu charakter co coSTUME national, ale bez gorzkiej kwaskowatości piżma. Gorące, ostre nuty cynamonu i szafranu dobrze współgrają z wiśnią, serce jest kadzidlane, ale subtelnie słodkie dzięki tolu i mirrze. Jest ładny, ale brakuje mu mocnej, długotrwałej bazy, może trochę mocniejszego pudru z geranium? lub coś leśnego, aby nadać mu więcej wymiaru. Naprawdę podoba mi się Red, chociaż jest to piękny owocowy zapach, który pozostaje w ten sposób przez cały czas, tylko przez długowieczność, która nie jest taka zła, ale granica akceptowalna. Warto sprawdzić, jeśli lubisz cokolwiek coSTUME National, a zwłaszcza panie, które kopią zapach coSTUME National (Intense), jest on podobny, ale wcale nie jest taki sam.
Tak dobre otwarcie tego zapachu... cudownie zrealizowany cytrus w postaci ostrego grejpfruta, który jest na miejscu... naprawdę naturalny. Następnie idealna nuta pomarańczy i wyraźnie określona z grejpfruta jest soczysta i emanuje smakiem dojrzałej pomarańczy i świeżo obranego białego materiału w środku... cudownie. O tak... uwielbiam rabarbar, ale tutaj go nie czuję... może niesłodzony "zielony" rabarbar, który wciąż rośnie?... Flash Back jest cierpki i ostry, ale nie opisałbym go jako pachnącego rabarbarem, a próbowałem go już kilka razy. Drydown jest prawie trochę ciepły i może to być bursztyn wymieniony tutaj, chociaż jest bardziej różowy pieprz (który jest silny) wetiwer i piżmo, które doskonale współgrają z owocami. Ostatnio podekscytowałem się kilkoma cytrusami (to dlatego, że próbowałem kilku bardzo dobrych), ale z reguły nie jestem nimi entuzjastycznie nastawiony... Olfactive studios Flash back jest jednak tego wart. Świetne otwarcie, przyjemny wytrawny, niezłożony, ale bardzo dobrze zapewnia prostotę, moją jedyną drobną krytyką jest to, że nie trwa zbyt dobrze... w przeciwnym razie kupiłbym to.
Oh Akkad!!! Cóż to za oszałamiający żywiczny orientalny sok z Lubina. Mam dziwny, niewytłumaczalny, miękki punkt dla tego domu, mimo że wypróbowałem tylko kilka ich zapachów i nie były to światowe bity, jeśli mam być szczery. Czasami można natknąć się na zapachy, które wywołują uśmiech na twarzy i na nowo definiują gatunek. Uwielbiam dużo bursztynu i oudu, akordy kadzidlane, ale nawet jeśli zapach jest atrakcyjny lub dobrej jakości, rzadko można już znaleźć innowację, ale kiedy to zrobisz, jest to odświeżające. To tak, jak w muzyce, kiedy wydaje ci się, że słyszałeś już każdy lekko pochodny strój gitarowy, a potem nagle coś cię ekscytuje. Nie nazwałbym Akkad "Game changerem" (i tak nienawidzę tego frazesu), ale jest to bursztyn z równowagą, słodyczą, ciepłem, kremowością, nie jest mdły i ma orzeźwiające, świeże nuty kadzidła... o co więcej mógłbym prosić? Zaczyna się od świeżego, przezroczystego podmuchu bergamotki, kadzidła, elemi i labnadum, przechodząc w rodzaj benzoiny, styraksu... starożytnego pudrowego bursztynu, który jest zagęszczony i osłodzony wanilią. Wydaje się, że Akkad radzi sobie zarówno z elementami żywicy, lekko chłodnymi i podnoszącymi na duchu, jak i ciepłymi, przytulnymi i autentycznymi w bazie. To świetny sok, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że górne nuty powinny trwać dłużej, zanim wyschną do dość standardowego bursztynowego akordu. To ostra krytyka, ponieważ jeśli kochasz żywice, tak jak ja, nie będziesz się tym przejmować i przynajmniej te górne nuty są tam na pierwszym miejscu... jakkolwiek ulotne.
Czy ktoś jeszcze uważa, że w otwarciu pachnie trochę bardziej jak kombinacja róży i irysa? Może to tylko dlatego, że jest TAK pudrowy, ale nie jest to prosty irys i nie jest to dla mnie przyjemny zapach. Pachnie pewnie i ma oczekiwaną trwałość, ale dla mnie to kolejny mało inspirujący, super pudrowy zapach. Lubię irysa, ale nie w tym zapachu, mam też prawie krem do opalania, który kojarzy mi się z mirtem. Nie nosiłbym go... nie ma złożoności i nie jest drzewny w sposób, który lubię... Odpuszczę sobie. Aktualizacja 06/01/23 Jak głupia jest powyższa recenzja? Trudno mi uwierzyć, że mówię o tym samym zapachu, którego doświadczyłem wczoraj, ale jest to ten sam, dokładnie ta sama próbka, którą wtedy dostałem, więc nie ma niebezpieczeństwa reformulacji ani niczego innego. Po pierwsze, irys w tym zapachu jest pudrowy i roślinny, ale ma wyjątkowy charakter, a sposób, w jaki został połączony z nutami drzewnymi (drewno zebry / drzewo kiełbasiane) jest rewelacją!!! Szczerze mówiąc, po początkowym uspokojeniu się Irysa dostaję ten szum paczuli / szafranu i coś wyraźnie przypominającego oud / różę, ale nigdy nie znika i jest to element, który zmiękcza i łączy całą kompozycję. Myślę, że to przypadek podobnych materiałów dających te efekty i łączących się, aby przypominać coś znajomego, ale wciąż nieco je podnosząc. Bardzo dobre, progresywne perfumy, podobały mi się! 2014 me is a fucking moron!
Wow! Jestem zachwycony tym zapachem. Wiedziałem, że ta linia Andrei Maack ma potencjał, aby dać mi coś do uśmiechu i Coal był tym, który to zrobił. Nie jest podobny do niczego, co próbowałem wcześniej, ma prawdziwy wymiar, ponieważ efekt dymnego/ziemistego węgla jest jak zasłona dymu siedząca przed "prawdziwą" kompozycją. Sprytna perfumeryjna iluzja i olfaktoryczny odpowiednik dźwięku przestrzennego Dolby 5:1. Otwarcie jest dość świeże, z jałowcem i papirusem, i tylko wspomnę, że wiele zapachów, które zawierają papirus (zwykle z drzewem sandałowym?) są dla mnie wyłączone. Węgiel jest jednak naprawdę ładny i interesujący i w jakiś sposób przywołuje zapach węgla. Intensywny pieprz wyrasta z otwarcia i uzyskujesz efekt dymu, ale na sucho dla mnie jest to rodzaj paczuli i bardzo pikantnego wspaniałego drzewa sandałowego i może trochę bursztynowej żywicy ... to jest wspaniałe! Trwałość jest dobra, a węgiel projektuje przez chwilę, zanim się wycofa. Ten zapach jest po prostu oszałamiająco dobry i musisz go sprawdzić. Chcę flakon.
Otwiera się gorzko i gęsto, z odrobiną pikantnego imbiru i prawie wydaje się dość słodki. To ustępuje, a gdy się uspokaja, pojawiają się przyprawy i arabskie kulinarne odczucia. Jedną rzeczą, której nie mogę znieść, jest dziwny maślany, przypominający miód kwiatowy zapach Immortale. Jest naprawdę bardzo charakterystyczny i jeśli nie jest to twoja filiżanka herbaty, to nie spodoba ci się Fareb. Zapach coś mi przypomina, ale nie potrafię tego umiejscowić. Łączy się z jakimś głęboko ukrytym wspomnieniem węchowym z mojego dzieciństwa, które zostało stłumione. Pachnie trochę brudno i może o to chodzi w tej "skórzanej" nucie, bo nie opisałbym go jako skórzanego, a już na pewno nie w sposób, który uważam za atrakcyjny... Może jest nawet lekko drzewny? Chciałbym go znienawidzić i nigdy nie marzyłbym o noszeniu go z tak wieloma doskonałymi zapachami, ale coś w nim mnie intryguje. Kiedy w fazie wytrawnej staje się lekkim zapachem skóry, pachnie tak naturalnie i prowokuje do myślenia, że nie mogę powstrzymać się od reakcji "carcrash", która utrzymuje mnie w wąchaniu. To wyjątkowość, której oczekiwałem od Huitieme Art. Aktualizacja: Teraz już wiem, co mi przypomina i jest to prawdziwy zapach dzieciństwa... WAX CRAYONS.
Tak, Craft od razu przypomina zapachy kadzidlane, takie jak Cardinal, Full Incense, Avignon... itd... itd. Jednak górne nuty aldehydów tworzą naprawdę zimny podmuch, który na początku wydaje mi się jeszcze bardziej minimalny i metaliczny... ale to może być tylko moja wyobraźnia. Kiedy trochę wyschnie i ten chłód nieco opadnie, jest to dokładnie ten sam klimat elemi / kadzidła / cedru, co w wyżej wymienionych zapachach. Powiedziałem to raz i powiem to jeszcze raz.... Ile razy ten zapach musi być powielany???? To samo można powiedzieć o wielu kombinacjach nut i podobnych zapachach, ale ten wydaje się być jednym z tych, które zauważam częściej. Nie mówię "nie", ponieważ uwielbiam zapach tego zapachu i zdecydowanie bym go nosił... po prostu rozpieszczony wyborem, który z nich kupić? Nie mogę tego oprzeć na długowieczności lub projekcji, ponieważ wszystkie są bardzo podobne w tym dziale... Będzie to musiało opierać się wyłącznie na cenie.
Jest w nim coś z hotelu, a mianowicie mydlana konsystencja i czysty ręcznik... w każdym razie jest bardzo łazienkowy. Otwarcie to mieszanka lekko pudrowego, przypominającego talk geranium i lawendy z cytrusami. Na początku owoce są ostre i drażniące na tym tle i prawie oszukują, że może to być tylko ulotny cytrusowy zapach. Cóż, cytrusy są ulotne, ale Amorvero Uomo rozwija się następnie w nudny, czysty, dobrze zmieszany Fougere. Nic nie wyróżnia się pod względem nut i zostajemy z czymś przyjemnym, ale nawet nie tak klasycznym jak niektóre podobne niszowe klasyki. Nie wątpię, że wszystkie te nuty tam są, ale wydają się stanowić przyjemny amalgamat, nie obraźliwy, ale niestety nie tak wspaniały. To coś dla prawdziwego dżentelmena, który nie chce się wyróżniać ani dawać ludziom znać, że nosi perfumy, po prostu pachnie uber czysto. Aktualizacja: Cóż, suszenie nigdy nie było całkowicie nieoczekiwane, głęboki piżmowy zapach, który jest doskonałym wykończeniem tego, co uważałem za nieco przegraną sprawę. To tylko pokazuje, że nie wszystko się skończy, dopóki nie wyschnie. Piżmowy, ciepły i choć wcześniej zupełnie niewyobrażalny, wyraźna i dość mocna nuta tytoniu. Zaskakujący finisz, może odrobinę za mało, za późno, ale zdecydowanie sprawia, że ten zapach jest czymś więcej niż przeciętnym fougere i więcej spotyka się z okiem, warto sprawdzić!
Czy ktoś jeszcze czuje piwo? Dla mnie to jak słodowe, chmielowe, fermentujące piwo. Nie wiem, czy ten "sucre" lub cukier zamienił się w alkohol, ponieważ to właśnie otrzymuję z tego zapachu. Gdy wysycha, staje się ciężkim zapachem z akcentem benzoiny z bazą drewna i prawdziwą słodyczą. To gourmand, który przez chwilę maskuje się jako pienisty kufel, a potem robi się pyszny...? W rzeczywistości... Sucre d'Ebene jest całkiem wspaniały po wyschnięciu. Otwarcie jest jednak nieco dziwne, jak każdy zapach z nutą pszeniczną (Serge Lutens Jeux de peau), potrzeba czasu, aby się przyzwyczaić. Trzyma się bardzo blisko skóry, ale pachnie bardzo seksownie.
Otwiera się dziwnym kadzidlanym akordem przyprawionej żywicy i czymś w rodzaju ognistego piwa imbirowego... poważnie! To szybko zanika i pojawiają się nuty herbaty i lukrecji, musiałem ponownie zaaplikować, aby się upewnić, ponieważ na początku nic nie dostałem. Głównym elementem, który osładza całą kompozycję (być może zbyt mocno?) jest wanilia, która usuwa wszelkie szorstkie krawędzie, które mirra mogła posiadać w fazie wytrawnej. Myślę, że ten efekt pozostawia mgliste, bursztynowe przybliżenie żywicy... To znaczy pachnie jak mirra, ale bardziej koncentruje się na antyseptycznej jakości bez słodkiej ostrości. Próbowałem ostatnio kilku "zimnych" zapachów mirry, które mają prawdziwe nuty metaliczne i herbaciane, które są komplementarne, jednak dla mnie jest to bardzo ciepłe i przytulne. Nie jestem na niego zły, ale nie jest to najlepsza rzecz, jaką wąchałem z tego domu. Aby być uczciwym, jest to dom, po którym spodziewałem się wielkich rzeczy i być może czegoś bardziej niezwykłego. Ta wanilia siedzi blisko, ale trwa... i choć przyjemna, nie jest to zapach dla prawdziwych miłośników mirry. Aktualizacja: W rzeczywistości drydown jest całkiem przyjemny i długotrwały, znalazłem go znacznie lepiej, gdy osiadł na miękkim bursztynie / wanilii, który jest nieco suchy i zakurzony.
To są mroczne perfumy. Już sama nazwa przywołuje na myśl sabat czarownic w wilgotnym Forrest, mieszających czary i oczywiście... ich kociołek. To najbrudniejsze z brudnych nalewek glebowych i mchu, które wykraczają daleko poza normalną akceptowalność i faktycznie trafiają do sfery, którą uważam za interesującą. Jest to dalsze miejsce, w którym zapach przechodzi i uruchamia pełną gametę od okropności aż po wykwintność. Miłośnicy paczuli polubią ten zapach, ponieważ jest wilgotny i oleisty, ale zielony i trawiasty, prawie figowy w górnych nutach. Gdy wysycha, pojawia się lekkie mokre drewno i odrobina pieprznej przyprawy. Trwałość na mnie świetna... nie rzuca się zbytnio w oczy, co jest chyba dobrą rzeczą, bo nie jest to zapach, który zachwyci tłumy. Dziwna rzecz, ale nie aż tak nieprzyjemna... nadal jednak nie nosiłbym go... może na Halloween?
Ten zapach jest wyjątkowy. W jakiś sposób oddaje całą tę sycylijską soczystość, owocowość cytryny, która wcale nie jest ostra, ale znakomicie realistyczna. Ma chłodzący efekt letniej bryzy lekko przyprawionej kardamonem i odrobiną tych dzikich kwiatów. Zielona herbata jest idealnym towarzyszem tego lekkiego, doskonałego zapachu... przypomina mi mrożoną herbatę i cytrynę. Carthusia Mediteraneo to idealne lekarstwo na upały. Wąchałem ostatnio kilka cytrusów, które sprawiły, że przemyślałem całą tę grupę olfaktywną, ale ten jest prawdziwym osiągnięciem. Trwałość nie jest duża i nie ma żadnych niespodzianek pod względem nut bazowych i jako taki jest dość liniowy. Nie za dobrze... ale nadal chcę go dodać do mojej kolekcji, jest aż tak dobry.