Dobrze, więc to długo oczekiwana premiera Jubilation Man 40. Mówię "długo oczekiwana", ponieważ kiedy pojawiły się pierwsze odnowione koncentracje, moja reakcja (myślę, że mówię w imieniu wielu) brzmiała: "o... robią to?" z bardziej niż sceptycznym, ironicznym uśmiechem na twarzy, ale w rzeczywistości uważałem, że były bardzo dobre, a dlaczego nie dać ludziom więcej tego, czego chcą, prawda? Więc ludzie (ja) zaczęli się zastanawiać... które inne zapachy zamierzają zrobić? I nieuchronnie legendarny Jubilation XXV Man był dużym faworytem do uzyskania wzmocnionej, haute concentree wersji, częściowo z powodu nienawiści ludzi (nie mojej zresztą) do nowszych formuł EDP, które podobno były kiepskie w porównaniu do oryginału. Na szczęście posiadam oryginalną wersję Jubilation XXV Man EDP z plastikową nakrętką i dlatego nie byłem tak podekscytowany jak wielu innych na tę nową wersję, ale byłem ciekawy i być może oznacza to, że nie postawiłem jej na piedestale, tylko po to, by doświadczyć ogromnego rozczarowania. Więc myślę, że to jest bardzo dobre. Naprawdę bardzo dobre. Ma wszystkie aspekty oryginalnego zapachu. Jednak wydaje się nieco bardziej rozdzielone niż oryginał, w tym sensie, że można poczuć poszczególne naturalne surowce i ich jakość, oryginał ma coś z bardziej spójnego odczucia, a z braku lepszego określenia wydaje się bardziej zgrane, dyfuzyjne, bardziej błyszczące, mniej ciężkie, ale w pewnym sensie silniejsze i dłużej utrzymujące się. Myślę, że ta oleista wersja osiąga krytyczną masę i wpada w pułapkę, w którą wpada wiele wersji 'parfum', są wspaniałe i bogatsze, głębsze w pewnym sensie, ale jakoś siedzą bliżej skóry i w dłuższej perspektywie doświadczenia są paradoksalnie mniej potężne. Nie chodzi jednak tylko o trwałość i siłę, a to, co ta wersja robi, to daje bardzo wyraźny elemi/olibanum w otwarciu, które ma znacznie bardziej kamforowy ukąszenie, wiem, że to pochodzi z niektórych z najwyższej jakości tych materiałów, nawet jeśli nie jest to moja ulubiona cecha, można to poczuć. Kolejną rzeczą, która wydaje się bardziej naturalistyczna, jest paczuli. Często ludzie twierdzili, że Jubilation to duży zapach paczuli i chociaż paczuli może manifestować się na wiele sposobów i zdecydowanie czuję jej obecność w EDP, ta wersja ma pozytywnie visceralną nutę paczuli, która mimo tego, jak bardzo różna jest, nie wpływa na perfumy ani nie zmienia ich zbytnio w porównaniu do oryginału. Owocowe akordy jagodowe i tym podobne, które są głównie sztuczkami Berty'ego, uważam, że zostały bardzo dobrze oddane i miały charakterystyczny blask oryginalnej formuły. Otwarcie tego i pierwsze pół godziny są wspaniałe! Jak przemyślana, technicolorowa wersja tego, co jest fantastycznym zapachem, ale jest bardzo drogie i rozumiem, jak niektórzy mogą być mniej zachwyceni. Czuję, że to spełnia oczekiwania, chociaż niedawno powiedziano mi, żebym nie cieszył się przeciętnym faktem, że "Cóż, mogło być znacznie gorzej", ale prawda jest taka, że mogło. Bardzo mi się to podoba, ale nie mogę się pozbyć faktu, że mam szczęście posiadać oryginalną formułę Jubilation i dlatego nie muszę desperacko zdobywać tej wersji.
NARCISO RODRIGUEZ Pure Musk for Her Sonia Constant 2019 🤍🤍🤍 Tak piękne, czyste kwiaty i piżmo. Delikatny i czuły, puszysty i bardzo niewinny, a jednocześnie uwodzicielski. Zapach anioła. Zapach nadziei. Zapach jasnej przyszłości. To jak otwieranie oczu rano, gdy słońce świeci przez okno. Masz na sobie piękną bieliznę, zakładasz miękkie klapki i najmiększy, luksusowy, długi kardigan z kaszmiru, jaki masz. To przytulny uścisk z bardzo relaksującym wiatrem. Pure Musk nie jest mydlany ani pudrowy. Jest "przezroczysty" w porównaniu do kostek (Poudree i Rouge), które są kremowe o bogatszej teksturze. Ponieważ ten zapach jest pięknie prosty, nawet nie próbuję opisywać go w skomplikowany sposób. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Jest to Parfum Edition (czarny, matowy flakon) ponownie butelkowany.
Bardzo dziwne, rodzaj ostry, miętowy początek, jakby stworzyć pastę do zębów o smaku tuberozy, z nieco bucolicznym, łąkowym podtonem, a jednocześnie utrzymującym DNA czarnej orchidei, które jest od razu zauważalne. Jeszcze nie do końca rozumiem, co czuję. Mogę powiedzieć, że wszystkie wymienione powyżej nuty są obecne i są mocne, chociaż nie tak muskularne jak tyranizujący BO EDP. Jest coś kwaśnego pod tym wszystkim, co wyczuwam bardziej tam, gdzie moja skóra jest najcieplejsza (wewnętrzna strona łokcia), rodzaj nieprzyjemnego, drożdżowego, chmielowego musowania. Co to za perfumy? Jeden z najdziwniejszych zapachów, jakie próbowałem, a próbowałem ich naprawdę dużo. Może brawo.
AMOUAGE INTERLUDE BLACK IRIS MAN Pierre Negrin 2020 Wiem, że wielu z was jest ciekawych i muszę najpierw powiedzieć: w ogóle nie lubię oryginalnego Interlude. Skóra jest dla mnie zbyt ostra i jest bardzo tradycyjnie męska. Niestety, nie chcę nawet testować go obok siebie. To jest bardzo różne, nawet jeśli pozostało trochę łagodniejszego DNA oryginału. Black Iris jest jednak naprawdę uniseksowy, ale uważam, że jest bardziej unikalny u kobiet. Nie zrozumcie mnie źle, wygląda wspaniale na mężczyznach, a jakość jest niesamowita, ale na mężczyznach nie jest tak czarujący. To znaczy, nie krzyczy męskością. Dla mężczyzn jest to bardziej jak „łatwy wybór”, nawet jeśli sam zapach jest mistrzowsko stworzony i nie znam niczego innego podobnego. Black Iris jest ciemny i tajemniczy. Pasuje do stroju w seksownym rockowym stylu, z wysokimi obcasami w połączeniu z legginsami i oversize'owym wełnianym swetrem. Zapach jest miękki, gładki i zmysłowy. Wygląda wspaniale z bojowymi butami w połączeniu z kobiecą sukienką i skórzaną kurtką. To zdecydowanie dodaje pewności siebie, ale jest również dla pewnej siebie kobiety. To niesamowity wybór do pary z garniturem do pracy, ponieważ mimo że jest bardzo trwały, nie emituje zapachu w sposób, który przeszkadza innym wokół ciebie. Jest pudrowa, aksamitna tekstura z irysa, słodycz z żywic, miękkość z wanilii, głębia z drewna oraz wypolerowane, luksusowe uczucie z delikatnej skóry i dymu z oud. Niektórzy mogą uznać otwarcie za ostry zapach z powodu rozmarynu, ale ja to uwielbiam. To ulotny moment mojego dzieciństwa - świeże, zielone igły - i trwa tylko kilka minut. Elegancki i wyjątkowo urokliwy! Główne nuty: Bergamotka, Rozmaryn, Liście fiołka Nuty serca: Irys, Bursztyn, Kadzidło, Cistus, Mirra, Wanilia Nuty bazy: Skóra, Dym agarowy, Paczuli, Drzewo sandałowe, Cedr Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Kremowy, słodki wetiwer i bylica. Spryskałem to na jednym nadgarstku w Galeries Lafayette, a potem poszedłem do pracy, a w ciągu 3 godzin zamówiłem tanią butelkę online. Brakuje mu intensywnego zapachu fixatywnego, który sprawia, że niektóre zapachy Gaultieriego są prawie nie do noszenia, zamiast tego przez wiele godzin serwuje pyszne nuty absyntu. Nie rozumiem skarg na wydajność, wręcz cieszę się, że nie pozostaje na moich ubraniach na stałe i nie dusi pomieszczenia. Nie rozumiem marketingowego opisu tego zapachu, który mówi o histerii itd. To delikatny, uprzejmy i gładki zapach.
Przede wszystkim... mimo wszelkich negatywnych rzeczy, które mogę powiedzieć o tym perfumie, uważam, że jest bardzo dobry. Kreatywny, stworzony przez prawdziwego legendarnego perfumiarza, butelka i obrazy, które wywołuje, są potężne i pożądane, więc chwała Greco. Najbardziej cieszę się, że takie rzeczy wciąż są produkowane. Myślę, że Rauque trafia w niszę w niszy ludzi, którzy być może są nostalgiczni za vintage, minionymi rzeczami, ale z pragnieniem czegoś nowego, ekscytującego, rzemieślniczego, awangardowego. Myślę, że to spełnia te oczekiwania. Pierwszą rzeczą, która mnie uderzyła, był zakurzony, stęchły akord bursztynowy, duszący, lekko gumowy, mięsisty, nieco ziemisty, ale ktoś wspomniał mi o grzybach, gdy wysłał próbkę, i zgadzam się z tym, przynajmniej teksturalnie. W ten sam sposób Tom Ford ma ten truflowy aspekt. Co mnie irytuje, to leniwe odniesienia do Chamade, Derby (z powodu pewnej vintage'owej skórzanej nuty, przypuszczam?) i Fahrenheit. Mam na myśli, że odniesienie do Fahrenheit trochę mnie irytuje, ponieważ te zapachy są całkowicie różne (no, poza tym, że na papierze oba są głównie fiołkowe, bursztynowe i skórzane), ale podejrzewam, że zawiera metyloktynowy węglan, charakterystyczny fiołkowy/kwiatowy składnik, który można zdecydowanie wyczuć w kompozycji Rauque. To nie jest klasyczny, duszny, papierowy Ionone, ani mięsisty, słodki fiołkowy typ irysa, jest celowo użyty tutaj jako zupełnie inny odcień fioletu. Również przerażający Ambrarome, materiał, który fascynuje i odpycha mnie w równym stopniu, biorąc jedną z moich absolutnie ulubionych rzeczy na świecie, cistus/Labdanum, i wydobywając z niej ohydne, zwierzęce, bursztynowe cechy. Na szczęście jest wystarczająco stonowany w Rauque, żebym mógł docenić jego aspekty, nie uciekając w panice. Znalazłem w nim kwaśną jakość (z pewnością w pierwszych 30 minutach), którą wielu ludzi pokocha, a to może być materiał przypominający czarną porzeczkę, więc naprawdę główni gracze tutaj tworzą coś w rodzaju brudnego, tłustego, bursztynowego fiołka, żywicy, zwierzęcego, grzybowego składu, który jest całkowicie komplementarny i w harmonijnej rezonansie. To przypomina mi Sheldrake'a, ale kiedy pierwszy raz go spryskałem, a następnie założyłem, uderzyło mnie, jak chaotyczny i niemal niezależny się wydawał, zajmuje chwilę, aby ustabilizować się w rytmie i zdajesz sobie sprawę, jak dobrze zbalansowany i nieprzypadkowy (celowy?) jest ten perfum. Być może Sheldrake został poinformowany lub zainspirowany przez niezależny ruch ostatnich 10+ lat, ruch, którego jego prace dla Serge'a Lutensa niewątpliwie były inspiracją dla wielu samouczonych rzemieślników, i tak cykl się toczy. Muszę powiedzieć, że noszenie tego jest znacznie bardziej satysfakcjonujące, niż sobie wyobrażałem, moje pierwsze wrażenia były dobre, choć nieco zdezorientowane, po prostu nie lubię tego perfumu, nie napełnia mnie radością, jest w tej kolekcji nut i akordów coś dziwnego i niepokojącego, coś, co wywołuje dyskomfort. To prawie uśmiecha się do mnie jak zabójca udzielający wywiadu telewizyjnego lub na konferencji prasowej policji, ujawniając mikroekspresje oszukańczej radości. Coś jest nie tak. Fakt, że jest tak prowokujący do myślenia i zasługuje na dość rozwlekłą recenzję, nawet według moich standardów, powinien ci powiedzieć, że uważam, że jest wart zbadania, a dla tych, którzy go kochają i uważają za arcydzieło, nie będę się sprzeczać, ponieważ całkowicie rozumiem, dlaczego tak myślisz, po prostu nie dla mnie.
Charakterystyczny, piszczący zapach od Nishane, który zdominuje każdy inny aromat w promieniu 2 km. Pachnie dobrze, ale jest zbyt intensywny. Aktualizacja: właściwie cofam ostatni komentarz. Po 30 minutach rozwija się w naprawdę zły zapach. To jest do zmycia.
W Nishane jakość oznacza bycie tak duszącym i nieznośnie mocnym, jak to tylko możliwe, aby nikt w promieniu 500 metrów nie uciekł bez bólu głowy i przypalonych włosków w nosie, a ten zapach plasuje się w czołówce najbardziej przesadzonych, szokujących i mdłych horrorów w ich ofercie. Nie wiem, kto by to nosił, ale nie chcę być w tym samym budynku co oni.
Otwiera się bardzo podobnie do Girl od CdG (również od Lie), ale potem pojawia się sosna, a złożoność się rozwija, staje się dojrzała, bogata i zmysłowa. Cudowna.
Zajęty zapach przypominający intensywne kompozycje Nishane (może mniej agresywna wersja Fan Your Flames). Nie dla mnie, ale mimo to bardzo ładny.
Coś w tym zabawnym, słodkim, alkoholowym akordzie przypomina mi Paris Fidji Pierre'a Guillaume'a.
Jeśli dobrze rozumiem łacinę (czego nie robię), nazwa tłumaczy się jako "Ciało Konia". Otwiera się właśnie w ten sposób, a następnie szybko przechodzi w nieco rozczarowującą, fiołkową, intensywną skórzaną kompozycję. Wolałbym, aby miała element oud z obory, ponieważ w obecnej formie zwierzęcy, koński akcent szybko ustępuje miejsca ogólnej, chociaż wysokiej jakości skórze.
Miód, kawa, piżmo, skankowata wanilia, powiew papierosa, odrobina brudnej podłogi w klubowej toalecie. Uwielbiam to, bardziej noszalne niż wiele zapachów Nasomatto.
Na spektrum wysokiej jakości, miodowego zapachu herbaty, ten zapach znajduje się w połowie drogi między Thé Cachemire (miód) a Russian Tea (mięta).
Tutù Blanc ma na celu stworzenie jaśniejszej, delikatniejszej wersji oryginału - ody do kobiecości, jak głosi marketing. Przede wszystkim zapach ten jest zdominowany przez wyraźny kontrast kokosa i jabłka. Kokos jest suchy i orzechowy, podczas gdy jabłko jest soczyste i orzeźwiające. Aspekt soczystości jest wzmocniony przez szereg innych owoców, takich jak czarna porzeczka, grejpfrut i malina, podczas gdy wytrawna słodycz utrzymuje się dzięki wanilii i piżmu. Jest to przyjemny i orzeźwiający zapach, ale nie powiedziałbym, że jest to coś przełomowego. Wydaje się, że w White Collection Gritti pojawia się powracający motyw - kontrast słodkich, soczystych owoców z bazą słodkiej wanilii i piżma. Trzeba przyznać, że zapach jest przyjemny, ale dla mnie nie do zapomnienia.
Chantilly to intensywnie słodki i tropikalny letni zapach z całą gamą różnych owoców, które walczą o uwagę. Główną rzeczą, którą wyczuwam, jest truskawka i melon, z cytrusami spoczywającymi w tle. Z tego miejsca wyłania się pudrowy kokos i wanilia, do których dołącza soczyste jabłko, pozostawiając zapach, który jest jednocześnie wytrawny, pudrowy i słodki, ale także soczysty i orzeźwiający. Ponieważ nie ma surowca do uzyskania z truskawek i jabłek, muszą one zostać odtworzone syntetycznie, co moim zdaniem w tym przypadku można było zrobić lepiej. Ogólnie zapach pachnie przyjemnie, ale wydaje się znacznie bardziej syntetyczny i nieco tańszy niż inne, które wypróbowałem z tej linii. Przyjemny zapach, ale moim zdaniem nic ekscytującego ani szczególnie interesującego.
Dame de L'île naprawdę mnie intryguje, jakbym już prawie go wąchał, ale jednocześnie nie. Kontrast piżma i cytrusów jest zarówno urzekający, jak i dziwny, ale w pewnym sensie mi się podoba. Jasne, rześkie nuty bergamotki i limonki łączą się z kwiatowymi niuansami jaśminu i róży, które stanowią orzeźwiający trzon zapachu. Odrobina słonej ambry ustępuje miejsca gęstemu, suchemu i puszystemu syntetycznemu piżmu, które jest znacznie osłodzone wanilią. Dla mnie to w pewnym sensie osiąga to, co Erba Pura zamierzała zrobić. Zapachy nie są do siebie podobne, ale widać, że przyświecała im ta sama intencja. Jest orzeźwiająco przyjemny, a jednocześnie na tyle wyjątkowy, że wyróżnia się z tłumu.
Adèle to dość standardowy i prosty biały kwiatowy zapach na bazie osmantusa, jednak muszę przyznać, że jest dobrze zrobiony. Sam osmantus jest bardzo miękki i gładki, niemal skórzasty, ale w najdelikatniejszy sposób. W połączeniu ze słodką, przypominającą gumę balonową tuberozą i zielonymi akcentami narcyza, otrzymujemy wymowną mieszankę gęstych białych kwiatów - następnie wzbogaconą subtelnym szeptem jaśminu i róży. Obecny tu osmantus momentami sprawia wrażenie nieco tropikalnego, nadając zapachowi bardzo orzeźwiający i uzależniająco słodki, a jednocześnie bardzo kwiatowy profil zapachowy. Prawdopodobnie jest to zbyt uproszczony zapach, abym rozważał posiadanie flakonu, ale jeśli kochasz osmantus, to jest to zapach, na który warto zwrócić uwagę.
Dobrze, teraz spójrz... Otrzymałem to bez żadnych uprzedzeń dotyczących marki, nut czy czegokolwiek innego i często tak to lubię, ale od razu uderzyły mnie dwie rzeczy... złożony akord ambry, wysadzany klejnotami, małe kieszonki intrygi i prawdziwy oudowy funk. Specyficznie dla mojego nosa to, co eksperci od oudu nazywają 'owocowym tajskim oudem', co tylko bombarduje zmysły jeszcze większą złożonością na szczycie tego, co jest dość sensorycznym przeciążeniem perfumu. Jakie natychmiastowe skojarzenie zrobiłem? Cóż, było to z perfumami Strangelove, Fall into Stars, bardzo drogą niszową marką, pokrytą złotem i ekskluzywnie dostępną, na którą prawdopodobnie bym się zżymał z powodu klasy robotniczej, która ciąży mi na jednym ramieniu, a ogromnego buta elitarnych snobów i nowobogackich, którzy kupują takie rzeczy, z drugiej strony, przyciskając mnie do ziemi, gdzie należę. Jednak uwielbiałem Fall into Stars, to absolutny triumf, pełen chemicznych sztuczek aromatycznych, wielkich idei i małych błyszczących, oudowego funku i wyraźnie nie oszczędzano na materiałach, ale także wykonany bardzo dobrze i z umiarem przez niesamowitego perfumiarza Christophe'a Laudamiela. Aby Aqualis Triptych nawet przywołał... aby na chwilę uchwycić ducha... Fall into Stars, może być tylko dobrą rzeczą. (czy może wręcz plagiatem? jedno z dwóch haha) Ile bym nie cieszył się tym, nie przyniosło mi to magii ani radości, jaką dawało FitS. Może to dlatego, że jest drugie w moim olfaktorycznym rynku, wszystko to już wcześniej wąchałem? mówiąc w przenośni... Nie sądzę, że to to. Szczerze uważam, że to staje się bardziej różane niż pamiętam, a oud jest trochę krócej żyjący, serowy (w dobrym sensie. jak dosłowny ser!) i drewniano-przyprawowy obornik z tym dziwnie owocowym akcentem, nie przebija się tak mocno po kilku godzinach. Kilka zastrzeżeń... ten perfum jest znacznie tańszy niż Strangelove przy większej objętości, a jeśli chcesz szerokiego przybliżenia, nie możesz się pomylić, a to JASNO zawiera prawdziwy oud, a nie tani materiał i nie coś, co można by było zamówić przez telefon, jego charakter jest niepodważalny. To BRILLIANTNY perfum, nie daj się wprowadzić w błąd, bardzo mi się podobał, trwa i ma głębię, ale nie do końca tak immersyjny trip DMT, jakim był Fall into Stars dla mnie, ale bardzo, bardzo niewiele perfum jest. PS: Przeczytałem to i wydaje się, że może być otwarte na błędną interpretację... pozwól, że wyjaśnię, kiedy mówię 'Otrzymałem to...', mam na myśli, że otrzymałem mały przelany próbnik od przyjaciela, a nie darmową butelkę od marki lub przez firmy PR czy coś w tym stylu. Nie mam żadnych powiązań z marką.
Co!!!! Nie sprawdzałem tego aż do teraz???? Co się dzieje? Myślę, że jest to odzwierciedlenie tego, jak bardzo pomijam tę markę jako kolekcję głównie pod względem sztuczki i marketingu, nie żeby było w tym coś złego, ale Le Labo byli w pewnym sensie wyznacznikiem trendów i wielu, wielu mniejszych pretendentów do minimalnej, laboratoryjnej estetyki powstało dzięki ich sukcesowi, ale uczciwie zapachy są wyjątkowo dobre i ogólnie dość oryginalne. To jeden z Ylang 49, po niedawnym (chyba 2-3 lata temu) powrocie do ich ponownego wypróbowania, okazuje się jednym z najlepszych. To energetyzujące, wibrujące, klasyczne perfumy typu szyprowego, ale z pewnym rodzajem egzotyki. Podobnie jak w przypadku wielu perfum Le Labo, nazwa jest często czerwonym śledziem i może zniechęcić osoby, które uważają, że nie lubią Ylang-ylang lub przynajmniej nie sądzą, że chcą perfum Ylang-centric, nawet jeśli je lubią (uważam, że Ylang rola drugoplanowa jest z reguły bardziej kluczowa), nie będzie to coś dla nich.... Zachęcam do ponownego rozważenia tych perfum, ponieważ jest to absolutna perełka!!! Mszysty, ziemisty, ale jasny i zabawny, z bujną kwiatowością. Naprawdę chcę go zdobyć, a rzadko to mówię w dzisiejszych czasach, nie dlatego, że nie ma dobrych perfum, tylko dlatego, że jestem skąpy i mam już gówno, ale mógłbym szczerze powiedzieć, że byłoby to coś ponadczasowego, aby uświetnić moją kolekcję, Rozumiem połączenie Aromatics Elixir, które niektórzy zrobili powyżej (pochwała rzeczywiście BTW, ponieważ to jest fantastyczne!), ale jest o wiele mniej duszny i zasadniczo inny pod wieloma względami. Czuje się bardziej nowoczesny. Uwielbiam to.
Ponury, tłustowłosy motocyklista stoi przed otworem jaskini w wilgotnym lesie. Trzyma bukiet fiołków. Zaprasza cię do środka i siadacie razem na skórzanej kanapie, wsłuchując się w odgłosy lasu. Zauważasz grzyby i zastanawiasz się, czy nie zostawiłeś w domu włączonego ogrzewania.
Cudowny! Zaczęli ponownie dostarczać to w moim kraju, musiałem złapać butelkę. To nie jest super słodka wanilia gourmand, jest znacznie bardziej alkoholowa i głęboka. Jeśli lubisz głębsze zapachy wanilii, takie jak Grand Soir od MFK, Arabians Tonka od Montale czy Vanilla Royale od Kayali, prawdopodobnie spodoba ci się Babycat!
Na skórze nie wyczuwam prawie w ogóle skóry, co pozostawia coś przypominającego cytrusowy zapach od projektanta, ale zrealizowany przez delikatną soczewkę. Inny recenzent zwrócił uwagę na pewien rodzaj zapachu dentystycznego. Mój wujek jest dentystą, więc jako dziecko spędziłem dużo czasu w jego gabinecie i zgadzam się, że to tam jest, chociaż może nie potrafiłbym wskazać, co mi to przypomina. To subtelny, ale dziwny zapach, im więcej go wącham, tym bardziej czuję, że są tu sprzeczne nuty, ale jest tak delikatny, że może i tak działa. To nie dla mnie, ale szanuję to.