Drewno guajakowe na pierwszym planie! Piżmowe, ciepłe, z odrobiną ciepła oraz ziołowej słodyczy i dymności od Gaiac. Dla mnie to idealny zapach drewna guajakowego, który ustępuje jedynie Etro Musk - który jest bardzo podobny do tego dzieła M. Micallef. Zawsze miałem wrażenie, że Gaiac 10 ma tendencję do bycia nieco mydlanym, w pewnym sensie przypominającym "ogólny szampon dla psów" w pierwszych kilku godzinach, dlatego Gaiac jest dla mnie zdecydowanie lepszy. Zdecydowanie miłość z tej marki!
Normalnie jestem anosmiczny na perfumy molekularne, więc z wielkim zdziwieniem odkryłem, że przypadkowo wypełniłem cały mój salon bardzo intensywnym zapachem Molecule 01, aplikując jeden spray na każdy wewnętrzny łokieć. To świetne! Dla mnie ma bardzo wyraźną nutę sandałowca, ale cieszę się, że zobaczę, jak się układa.
Pikantna cytrusowa nuta (pomarańcza/mandarynka) na początku, przechodząca w ambrową, brudną irys i waniliową bazę. Trwałość i projekcja są przeciętne. Świetna na randki lub dla kolekcjonerów, którzy uwielbiają wszystko, co stworzył Mark Buxton, nieco rozczarowujące, jeśli szukasz czegoś bardziej artystycznego.
Uwielbiam to, to kolejny tani skarb, z którego cieszę się, że go kupiłem (razem z Leather Jardin od Zary).
Blandny zapach, który znika natychmiast. To sprawia, że tracę szacunek do tej marki. Byłby zbyt drogi, nawet gdyby był trzy razy tańszy, więc w obecnej formie to żart. Czy testują swoje perfumy? Mają dwa przyzwoite, Musc Amber Gris i Cuir Cúrcuma, ale ten to całkowita klapa.
Miałem przyjemność wypróbować go na papierze i stwierdziłem, że są to perfumy o jednym akordzie. Stajenna skóra. Odpowiednio inspirowane pięknymi i eleganckimi końmi arabskimi. Na początku jest to dość szorstka skóra, ale po wyschnięciu staje się bardziej miękka. Pachnie szlachetnie i szykownie. Jeśli szukasz skórzanego zapachu, będzie to świetne miejsce na rozpoczęcie. Obserwuj mnie na Instagramie: @TheScentiest
Ame du Couer otwiera się owocową, realistyczną, żywą mandarynką z dodatkiem krwistej pomarańczy, która z pikantnym dodatkiem pieprzu, kardamonu i imbiru przypomina zimową, świąteczną pomarańczę. Nuty drzewne rozwijają się w bazę nowoczesnej wanilii, a kakao, tonka i śliwka wypełniają przestrzenie pomiędzy nimi, nadając zapachowi nieco mocy. Górne nuty, które płoną szybko i jasno, są efemeryczne i po wyjściu poza ten etap AdC spodoba się miłośnikom drzewnych zapachów wanilii. Gorąco polecam przetestowanie go na skórze, ponieważ na pasku testowym wypada zupełnie inaczej i znacznie lepiej. Naprawdę uwielbiam to, co robi ta marka, a ich perfumy są zazwyczaj wyjątkowe i napędzane artystycznym motywem z pomysłowych briefów. Obserwuj mnie na Instagramie: @TheScentiest
Nie dostrzegam zbyt wiele w Red Temptation, poza nutą litchi w letnim flankierze. Nie jest tak słodki jak Rose Gourmand, który jest cukrowy i syropowy. Jednak Love Explosion przypomina mi Club De Nuit White Imperiale, znów z powodu litchi + róży. Jest tylko odrobinę bardziej kwaśny i piskliwy w porównaniu do CDI.
Za 25 euro dostałem ten hit, który, gdybyś mi powiedział, że jest od Dusita i kosztuje 250 euro, uwierzyłbym w to bez wahania. Cudowny! Naprawia piszczący, serowy, aldehydowy koszmar Cabochard, przedstawiając ten sam koncept jako delikatną, ale wytrwałą, migoczącą mgłę skóry, róży i cytrusów. Przypomina mi Shalimar, ale bez waniliowej słodyczy, może Philtre de Parfum, ale bez słodyczy i z delikatnym skórzanym akcentem. Element kwiatowy jest pięknie skonstruowany i przypomina mi zielone kwiaty Dusita, choć stonowane pod względem skankowym. To nie znaczy, że nie ma zwierzęcego akcentu, jest, ale jest Guerlainowskie w swojej przezroczystości i pięknie. To unikalne arcydzieło, moim zdaniem.
Nieco zaniepokojony wykonaniem tego perfumu. Zdecydowanie jest tu dobry rdzeń pomysłu, jak już mówiłem, uważam, że wykonanie brakuje subtelności i niuansów, delikatnie mówiąc. Owocowy musk, w którym czuję osmanthus, do którego coraz bardziej mnie przyciąga w ostatnich czasach. Czuję owocowe akordy, które są intensywne i dość atrakcyjne, z nutami grejpfruta/melona (to owoc, który jest w zasadzie mieszanką obu, nazwa umyka mi... ahhhh Pomelo!!!! to jest to!) na bardziej trwały akord 'tropikalnych' owoców, który jest przyjemny przez około dziesięć sekund, a potem zaczyna być irytujący. Jest znacznie mniej 'powietrza' i tego suchego, geraniolowego efektu, który otrzymujesz w bardziej wiernych interpretacjach osmanthusa, to jest trochę syropowe, skoncentrowane, młotkowate, co w ogóle nie służy zapachowi z nutą brzoskwini. Ciekawe jest to, że od samego początku wyczuwam bardzo mały akord drzewny, a potem przez cały czas dostawałem fantomowe nuty akordu perfum różano-oudowego i rzeczywiście jest to wymienione w nutach (cóż, róża i skóra). Nie mogę się zdecydować, czy to bardzo powściągliwe i sprytne ze strony perfumiarza/briefu rozwojowego, czy po prostu trochę niejasne i chwiejne? To cienka linia, której nawet moje umiejętności arbitrażu nie potrafią rozstrzygnąć. Jeśli chodzi o ambroksan, uważam, że Vra Vra Vroom to całkiem dobre wykorzystanie tego materiału, dobrze współgra z osmanthusem i wszelkimi owocowymi muskami, jeśli mnie pytasz. Używałem Ambrofix dość dużo i chociaż przeszedłem na Ambrox super, nadal uważam, że jest w porządku. Dziś to noszę i nie mogę pomóc, jak się czuję, nie podoba mi się, nie chcę go nigdy więcej nosić, ale powstrzymuje mnie od krytykowania go, ponieważ jest wystarczająco dużo do przemyślenia i napisania, że nie mogę nienawidzić tego perfumu, jest dziwnie pociągający w pewnym sensie. Początkowo zauważyłem, gdy nosiłem go na ramieniu, że był niezwykle ulotny do tego stopnia, że byłbym wkurzony, gdybym zapłacił za niego dużo pieniędzy, cóż, dzisiaj tak nie było, naprawdę trzyma się ubrań i włosów, co daje mu rozsądny czas utrzymywania, ale niewiele zapachów NIE trwa na ubraniach, więc to nie jest zbyt mocne poparcie, a moja skóra wchłonęła go w błyskawicznym tempie, co warto mieć na uwadze.
Dobrze, więc ten zapach to ten od Celine, o którym słyszałem, że ludzie mówią, jak bardzo różni się i jak bardzo pachnie Palo Santo, materiałem, który jest często mylony, i przepraszam, ale nie uważam, że to szczególnie oddaje zapach palo santo. Na szczęście, bo to naprawdę dziwna rzecz, przynajmniej w moim doświadczeniu. Pamiętam, że ktoś, gdzieś powiedział, że ta kalifornijska nazwa jest właściwa, ponieważ pachnie jak Palo Santo uprawiane w Południowej Kalifornii, a chociaż nie mogę powiedzieć, że to wąchałem, to Palo Santo, które znam, nie jest zbyt różne od drzewa sandałowego, ale z szalonymi, prawie nieokiełznanymi aspektami, czy 'efektami ubocznymi', jak bym to nazwał, gdyby Palo Santo było lekiem. Nie wątpię, że ta formuła zawiera jakieś chemikalia zapachowe drzewa sandałowego, ale nie nazwałbym tego zapachem opartym na drzewie sandałowym (palo santo), chociaż niektórzy tak mówią i warto to zauważyć. Lubię otwarcie, jest bardzo eleganckie, świeża bergamotka i od razu drzewne w tym linaloolowym stylu, a właściwie lekko przypomina różane drewno, jeśli już, oraz odrobinę Serge/Sheldrake feminite du bois, duchowo nie sugerując, że ten zapach jest tym, co takie. To, co dostrzegam, to rodzaj nowoczesnego, francuskiego drzewnego akordu irysowego, nie unikającego swojej bazy Iso E Super i eleganckiego akordu irysowego, drzewne aspekty przybliżonego wetiweru i cedru, ale łagodne, puszyste i bez krawędzi i zgrzytu tych surowych materiałów, prawdopodobnie dlatego, że ich nie ma (przynajmniej nie w dużych ilościach). Uważam, że to bardzo ładny perfum. To chyba najbardziej nijakie stwierdzenie, jakie mogłem wymyślić, a obawiam się, że to dość nijaki perfum, z pewnym brakiem obecności i trwałości. Umieściłbym go w kategorii z Bois D'argent i L'eau d'Hiver i nie jest mniej elegancki i stonowany, po prostu nie tak dobry. Właściwie jest znacznie bardziej podobny do serii Prada Infusion, ale nawet brakuje mu części tej urody, a one były objawieniem w swoim czasie, ten wydaje się bardziej zielony, mszysty i dla mnie nieco bardziej męski, ale nie lepszy z tych cech. Lubię ten perfum, wiem, że nie brzmi to, jakbym go lubił, ale tak jest, po prostu jestem niedoinformowany i muszę być szczery, nie chwyta mnie tak, jak miałem nadzieję, myślałem, że będzie na równi z Nightclubbing, ale jest tu znacznie mniej, co mogłoby mnie ekscytować.
Najsilniejszą nutą wydobywającą się z mojej skóry jest mimoza! Przypomina mi Une Fleur de Cassie. Cudowny zapach. Ostatnio odkryłem ten zapach oraz Melograno w krótkim odstępie czasu, co sprawiło, że na nowo oceniłem swoją niechęć do aldehydów. Ma w sobie coś stęchłego, dziwnego, kwiatowego, co w połączeniu z mydlanym blaskiem jest po prostu magiczne, i to w ten szczególny sposób Chanel. Mam i uwielbiam Coromandel, chociaż uważam, że jest dość nieodpowiedni na większość okazji, oraz Le Lion, który również jest spektakularny, ale Cuir de Russie jest najłatwiejszy do noszenia z tej trójki. Warto wspomnieć, że muszę go reaplikować w ciągu dnia, w przeciwieństwie do pozostałych dwóch, co wiele mówi o jego wydajności. Osobiście mi to nie przeszkadza, ponieważ nie noszę go często, więc ogromna butelka wystarczy na całe życie, ale z pewnością jest drogi, biorąc pod uwagę to szybkie ulatnianie się. Aktualizacja: daje mi stare, zapomniane, tęskne wibracje, trochę jak kwiaty w starej bibliotece, lub może jak pani Haversham otoczona starymi tomami, która nie opuściła biblioteki przez kilka dni, nosząc małą skórzaną torbę wypełnioną suszonymi kwiatami i gałązkami, aby zamaskować stagnacyjną atmosferę. To niesamowicie złożony i zapierający dech w piersiach zapach, w którym żadna nuta się nie wyróżnia, ale każda nuta odgrywa swoją rolę, tworząc znacznie więcej niż ich suma, bukiet starych, zakurzonych kwiatów, które kiedyś dumnie ogłaszały swoje zapachy, ale teraz siedzą w mętnym kącie, zaledwie kilka promieni słońca przelatujących nad ich płatkami, ukazując ich kolor i fakt, że nie są martwe, po prostu są w bezruchu, uśpione. Leży tam również stara fajka z resztkami tytoniu w środku oraz wyschnięta skórka banana na talerzu, dawno zapomniana, więc pozostaje tylko najsłabszy zapach.
Rozwodniony Beach Hut Man, 0% oud. Nie jest zły, ale też nie jest wyjątkowy.
Syntetyczny oud z nutą odoru (nie jest to dla mnie problem) z delikatną różą i jakimś rodzajem mocno przypominającym mi narcyza lub rumianku. To trochę jak Oud Silk Mood, ale bez klinicznie czystego aspektu i z bardziej realistycznym akordem oud z obory oraz bardziej pikantnym, rześkim blaskiem od imbiru i olibanum, jak sądzę. Jest przyjemny, ale te zapachy są na każdym kroku. A może dziesięć na tysiąc. Aktualizacja: baza staje się agresywna i drapiąca. To za dużo, co chyba pasuje do marki. Jeśli lubisz zapachy, które krzyczą i duszą ludzi, to jest to coś dla ciebie.
Jak w przypadku wszystkich pięknych kwiatowych i świeżych zapachów Kurkdjiana, tutaj również mamy do czynienia z nadmiarem jakiegoś drapiącego piżma lub drzewnego ambry. Tak samo jak w linii Aqua MFK.
Słodki irys. Miękka, kremowa, ciepła pudrowość z dodatkiem słodkiej orzechowej nuty. To absolutnie oszałamiający irysowy zapach gourmand. Defo 1 dla nas, miłośników irysów
Uwielbiam to! Kupiłem to za około 2 euro i to piękny, pikantny klasyczny zapach, który wcale nie pachnie tanio, a dezodorant jest przepyszny, podkręca przyprawy cynamonem i kuminem.
Muskowy cytryn bardzo podobny do wielu muskowych cytrynowych zapachów Kurkdjian. Nie jest zły, ale też nie jest wyjątkowy, jest również niezwykle lekki i ulotny.
Spektakularne otwarcie szybko zamienia się w przerażającą chmurę chemicznego naftalenu. Muszę im oddać, że w jakiś sposób to jest zapach ćmy.
Bardzo mdły, nieinwazyjny, kwiatowy zapach z dominującą jaśminową nutą! Nie przypomina powyżej wymienionych nut.
Kolejny klon Aventusa, zzzzzz, o co chodzi? Otwarcie jest duszące i słodkie; ten zapach jest naprawdę mocny. Więc tak, gorszy, radosny klon Aventusa z mdłym, duszącym akordem waniliowym. Cokolwiek akordu używają, aby nadać ananasowi, staje się serowe po 20 minutach. Muszę to zmyć. Nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę aaaaaagh
Bądźmy szczerzy, najsilniejszą nutą tutaj jest mydlany aldehyd bardzo podobny do Chanel No 5, ale podczas gdy Chanel EDT jest ostry, przestarzały i trudny do noszenia, ten zapach jest radosny i świeży. Moja początkowa reakcja to EURGH aldehydy EURGH, ale kilka dni później wciąż o tym myślałem. Aldehydy nie maskują innych nut, ani nie wydają się szorstkie czy metaliczne. Dają mi poczucie drobno mielonego, drogiego mydła, które, w chłodny lub ciepły słoneczny dzień, jest przyjemnością doświadczyć. To mistrzowska perfumeria z przeszłości, która wciąż trzyma się w 2024 roku. A tak przy okazji, wydajność tutaj jest na poziomie szaleństwa, nie mogę uwierzyć, że to EDC. Jeden mały spray na nadgarstek, potem wklepanie na drugi nadgarstek i szyję, to dla mnie wystarczy. Po kilku noszeniach jestem całkowicie zakochany w tym zapachu, to magiczne.
Okropny, mocny, mdły, pozbawiony złożoności, nieprzyjemny, kwaśny, a co najgorsze - pachnący tanio. Jak to może być tak popularne, nie mieści mi się w głowie. Przy pierwszym powąchaniu myślałem, że jest w porządku, ale gdy tylko miałem go na skórze i musiałem wąchać przez kilka godzin, uznałem go za nie do zniesienia. Jest również całkowicie liniowy i niezmywalny z ubrań, więc ogólnie rzecz biorąc, to nieustępliwy, krzyczący, bijący się w pierś, piszczący zapach jak baboon. Okropny.
Ten perfum jest szalony. Jeśli myślałeś, że Alien to dziwaczny kwiatowy zapach, to ten jest Alien w sześcianie, z dzwonkami. Hipersłodki, miętowy, palący nos (rozumiesz?!) chemiczny tuberoza. Jedno psiknięcie (lub wybuch) spali włosy nosowe każdemu w promieniu 2 km. A czemu nie? Podoba mi się, chociaż jest praktycznie nie do noszenia.