Jubilation 40 otwiera się bardzo podobnie do oryginalnego Jubilation - gęsta, żywiczna i lekko dymna dawka kadzidła, opoponaksu i mirry jest skontrastowana i podniesiona przez najbardziej uzależniający owocowy zapach słodkiej jeżyny i soczystej czarnej porzeczki. To, co zauważyłem w tym flankerze, to miodowa słodycz, która wydaje się być stonowana w porównaniu do oryginału; zamiast tego zastąpiono go lekko zielonym, ziołowym i roślinnym aromatem opartym na szeregu różnych nut, w tym davanie, rozmarynie, liściu laurowym i paczuli. Obok tego lekko zielonego, żywicznego serca zapachu znajduje się uzależniająca, ciepła pikantność pochodząca z cynamonu i goździków, która toruje drogę kuszącej drzewnej bazie oudu i cedru. Ten zapach jest niesamowity. Jubilation XXV był już dojrzałym i wyrafinowanym zapachem, ale to wydanie idzie o krok dalej dzięki aromatycznym dodatkom do rozkładu nut. Uważam, że ten zapach pachnie fantastycznie, ale osobiście wolę intensywną słodycz oryginału - dla mnie jest bardziej zabawny i zachęcający.
Dobrze, więc to długo oczekiwana premiera Jubilation Man 40. Mówię "długo oczekiwana", ponieważ kiedy pojawiły się pierwsze odnowione koncentracje, moja reakcja (myślę, że mówię w imieniu wielu) brzmiała: "o... robią to?" z bardziej niż sceptycznym, ironicznym uśmiechem na twarzy, ale w rzeczywistości uważałem, że były bardzo dobre, a dlaczego nie dać ludziom więcej tego, czego chcą, prawda? Więc ludzie (ja) zaczęli się zastanawiać... które inne zapachy zamierzają zrobić? I nieuchronnie legendarny Jubilation XXV Man był dużym faworytem do uzyskania wzmocnionej, haute concentree wersji, częściowo z powodu nienawiści ludzi (nie mojej zresztą) do nowszych formuł EDP, które podobno były kiepskie w porównaniu do oryginału. Na szczęście posiadam oryginalną wersję Jubilation XXV Man EDP z plastikową nakrętką i dlatego nie byłem tak podekscytowany jak wielu innych na tę nową wersję, ale byłem ciekawy i być może oznacza to, że nie postawiłem jej na piedestale, tylko po to, by doświadczyć ogromnego rozczarowania. Więc myślę, że to jest bardzo dobre. Naprawdę bardzo dobre. Ma wszystkie aspekty oryginalnego zapachu. Jednak wydaje się nieco bardziej rozdzielone niż oryginał, w tym sensie, że można poczuć poszczególne naturalne surowce i ich jakość, oryginał ma coś z bardziej spójnego odczucia, a z braku lepszego określenia wydaje się bardziej zgrane, dyfuzyjne, bardziej błyszczące, mniej ciężkie, ale w pewnym sensie silniejsze i dłużej utrzymujące się. Myślę, że ta oleista wersja osiąga krytyczną masę i wpada w pułapkę, w którą wpada wiele wersji 'parfum', są wspaniałe i bogatsze, głębsze w pewnym sensie, ale jakoś siedzą bliżej skóry i w dłuższej perspektywie doświadczenia są paradoksalnie mniej potężne. Nie chodzi jednak tylko o trwałość i siłę, a to, co ta wersja robi, to daje bardzo wyraźny elemi/olibanum w otwarciu, które ma znacznie bardziej kamforowy ukąszenie, wiem, że to pochodzi z niektórych z najwyższej jakości tych materiałów, nawet jeśli nie jest to moja ulubiona cecha, można to poczuć. Kolejną rzeczą, która wydaje się bardziej naturalistyczna, jest paczuli. Często ludzie twierdzili, że Jubilation to duży zapach paczuli i chociaż paczuli może manifestować się na wiele sposobów i zdecydowanie czuję jej obecność w EDP, ta wersja ma pozytywnie visceralną nutę paczuli, która mimo tego, jak bardzo różna jest, nie wpływa na perfumy ani nie zmienia ich zbytnio w porównaniu do oryginału. Owocowe akordy jagodowe i tym podobne, które są głównie sztuczkami Berty'ego, uważam, że zostały bardzo dobrze oddane i miały charakterystyczny blask oryginalnej formuły. Otwarcie tego i pierwsze pół godziny są wspaniałe! Jak przemyślana, technicolorowa wersja tego, co jest fantastycznym zapachem, ale jest bardzo drogie i rozumiem, jak niektórzy mogą być mniej zachwyceni. Czuję, że to spełnia oczekiwania, chociaż niedawno powiedziano mi, żebym nie cieszył się przeciętnym faktem, że "Cóż, mogło być znacznie gorzej", ale prawda jest taka, że mogło. Bardzo mi się to podoba, ale nie mogę się pozbyć faktu, że mam szczęście posiadać oryginalną formułę Jubilation i dlatego nie muszę desperacko zdobywać tej wersji.
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy

Wersja oryginału w stylu młotka, która przypadnie do gustu osobom lubiącym Oud for Greatness, Parfums de Marly i inne tego typu ciężkie zapachy. Nie zrozumcie mnie źle, to jest lepsze od tych, ale tylko nieznacznie. To dla następnej generacji facetów, którzy dopiero co odkryli Amouage oraz dla tych, którzy wydają duże pieniądze na bzdury takie jak Fragrance du Bois i Bodicea the Victorious. Mówienie, że to jest podobne do oryginalnego Jubilation XXV, to całkowite pominięcie sensu i piękna oryginału.