Tak, widzę tu podobieństwo ostrzejszych cytrusów, cytryny i bergamotki mieszających się z innymi owocowymi i jagodowymi zapachami, tworząc niedaleki zapach typu ananasowego. Jednak po wypróbowaniu wielu klonów Aventusa lub zapachów, które naprawdę mają tę samą nutę ananasa (Mazzzolari Nero), muszę powiedzieć, że to nie jest jeden z nich. Moim zdaniem niełatwo go pomylić z Aventusem, a jako ktoś, kto jest wielkim zwolennikiem opcji "przypomina mi...", zwykle szybko przyznaję, że większość Fragranticans wie lepiej ode mnie. Myślę jednak, że w tym przypadku "65 Yes" jest mocno mylące, zwłaszcza że Cedrat Boise wysycha i coraz mniej przypomina Creed. Więc jaki jest? Cóż, po owocowym otwarciu staje się naprawdę przyjemnym męskim drzewnym zapachem cedru, ale na grubej bazie paczuli, a nawet odrobinie wanilii, która dopełnia wszystko w gładki, ciepły, przyjemny zapach. Podoba mi się, utrzymuje się całkiem dobrze i pachnie wystarczająco męsko, jednak po wyschnięciu dość mocno przypomina mi dezodorant, który miałem w latach 90-tych. Nie jest to nic złego, ale jednocześnie nie przepadam za tym zapachem. Myślę, że zasługuje na miłość, którą dostaje, po prostu nie dla mnie.
Od dawna czekałem na wypróbowanie tego zapachu i po rozczarowaniu Byredo zacząłem myśleć, że ten zapach może być przereklamowany. Cóż, w końcu dostałem go do nosa i mogę powiedzieć, że Pulp jest fantastyczny! Otwarcie jest bardzo, bardzo intensywne, słodkie, dżemowe i zdecydowanie pasujące do nazwy pulpa. Następnie, gdy wysycha, staje się mniej cierpki z jagodami, a bardziej wodnistą figą i odrobiną egzotycznego kwiatu Tiare, który moim zdaniem tworzy ten zapach. Piękny i egzotyczny Byredo trafił na coś naprawdę dobrego, chcę butelkę.
Deadidol idealnie trafia w sedno poniższej recenzji. Powtarzam tylko, że Aventus to perfumy, które rozsławiły nutę ananasa i dlatego nie możemy się powstrzymać od porównania. Nero jest bardziej musujący, musuje z butelki i prosto w twarz z ostrzejszym cytrusowym akcentem, przywołując na myśl lemoniadowe lizaki lub sherbet fizz. Zdecydowanie bardziej skupiono się tu na ananasie i jagodach, a mniej na drewnie i co najważniejsze... bez dymu. Trzeba przyznać Creedowi i Mazzolariemu, że to bardzo męski zapach i to dobrej jakości, a w Nero jest coś, co łagodzi owocowe nuty. To wydanie jest dla mnie stosunkowo zbędne, ponieważ mam Aventusa i klony, ale może dla kogoś, kto lubi ananasa Aventusa bez brzozowego dymu? Zauważyłem, że to dobry towar, ale niestety nie jest trwały.
Moje słowo! To jest absolutnie oszałamiające! Tak, jest jak najbardziej kobiece, ale wciąż jakoś przystępne. Otwarcie to tropikalnie słodki, egzotyczny, kwiatowy zapach, który łagodnie przechodzi w bardziej zaokrągloną wanilię, gdy się ustabilizuje. To musi być spisek kwiatów pomarańczy, owocowy i podnoszący na duchu, bez zwykłej woskowatości oraz pudrowości i charakteru delikatnego irysa, które są obecne. Jest też delikatnie wyczuwalna nutka paczuli, gdy zapach się rozwija, ale w dużej mierze pozostaje wanilia, sandałowiec i irys na bazie. Przypomina mi nieco egzotyczne, kobiece florentale, takie jak czarna orchidea, ale znacznie łagodniejsze, cieplejsze i chociaż słodkie, to wciąż mniej duszące. Szczerze mówiąc, to nie jest zapach dla mnie, ale naprawdę podobało mi się słodkie otwarcie.
Nigdy nie próbowałem Byredo aż do kilku tygodni temu i muszę powiedzieć, że nie jestem pod wrażeniem trzech, które wypróbowałem. Jest on skategoryzowany w sekcji "mistycznego drewna". Znikający akt, który Francuzi mogliby nazwać "Bois de santal secrète"? Zwykle lubię te zapachy, mogę wskazać dwa (i często to robię), które uwielbiam... Atelier Cologne Santal Carmin i Xerjoff Ivory Route, ale nawet one wydają się krzykliwe w porównaniu z tym bardzo, bardzo, subtelnym zapachem. Woda cygańska to nazwa, która wiele obiecuje, ale niestety nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Otwarcie to wyciśnięcie cytryny i igieł sosnowych, a następnie niemal natychmiast "shhhhushed" przez wanilię i bardzo mało inspirujące drzewo sandałowe. Mówię nieinspirujące, ponieważ wydaje się, że skłania się raczej w kierunku kremowego niż pikantnego, a wanilia już się obniżyła, po prostu służy do natychmiastowego przytulenia i przytulności. Świeżość i "wodnistość", która mogła być zamierzona ze względu na nazwę, jest zestawiona z najdelikatniejszą bazą i dla mnie nie działa. Jest zbyt słaby i ledwo wyczuwalny na mojej skórze w ciągu kilku minut. Nie mam nic do zarzucenia zapachowi jako takiemu, po prostu nic z niego nie ma... nie robi wrażenia.
Muszę być stanowczy i powiedzieć, że mi się to nie podoba, nie ma w tym nic szczególnie złego, ale postrzegam Comme des Garçons jako futurystycznych, ekscentrycznych pionierów zapachów. Dot wydaje się mieć wszystkie cechy ekscentryczności, ale poważnie brakuje jej zwykłej innowacyjnej substancji. Szczerze mówiąc, nie podoba mi się wszystko od CdG, ani nie uważam, że są konsekwentnie dobrymi performerami pod względem siły czy trwałości, ale to, co kochałem w nich, to ich indywidualność, a to wydaje się być trochę półśrodkowym wysiłkiem. Smutne, że tak poważnie podchodzę do tak lekkiego zapachu, Dot to kwiecisty owocowy zapach, który nie do końca wie, z jakich owoców czy kwiatów pochodzi? Bezkształtna, blobowata butelka jest tak samo mało skoncentrowana i wyrafinowana jak perfumy w środku. Bardziej kobieca niż cokolwiek innego i jestem pewien, że panie tam na zewnątrz mogłyby znaleźć podobne perfumy skierowane do młodych nastolatek lub celebryckiego żerowiska. Jestem tylko rozczarowany i dałem temu Dislike, ponieważ to CdG i (może niesprawiedliwie?) oczekuję od nich więcej. Poza tym zapach jest 'blah' i nie utrzymuje się zbyt długo... to wszystko, co mogę ci powiedzieć.
A niech mnie! Okropności związane z reformulacją okazały się prawdą. Cofam to, co powiedziałem o recenzencie Fragrance Apprentice na YouTube, kiedy wysłuchałem jego diatryby i pomyślałem, że przesadza... i nadal uważam, że do pewnego stopnia tak jest. Sam nigdy nie posiadałem flakonu oryginału, ale miał go mój tata i bardzo dobrze znam ten zapach. Ten jest naprawdę żałosny, wciąż desperacko próbuje trzymać się swojej dawnej chwały, ponieważ jest tam resztka cyprysu, cynamonu i drewna, ale brakuje mu wszystkich męskich rzeczy, mchu dębowego i skóry, które uczyniły go naprawdę wielkim. Teraz niestety zaczyna się jak gorzki cytrynowy alkohol (limoncello), potem pudrowy puch czegoś czystego i mydlanego, a następnie cynamon i bardzo stonowane drewno na sucho. Cóż, chyba musiałem sam zobaczyć / powąchać, cieszę się, że był tani. Nie zraziłem się do niego w żaden sposób i wytrwam do końca, ale wątpię, by moja opinia uległa zmianie. Czy Italian Cypress jest realną alternatywą, aby uzyskać trochę tej wspaniałości z oryginału, w tym przedziale cenowym można by powiedzieć, że nie, ale bez wątpienia Tom Ford pachnie świetnie. Moją główną bolączką jest to, że trwałość też nie jest zbyt dobra... więc skąd weźmie się moja poprawka? Mówiąc o długowieczności, Z14 zdechł już prawie do zera, więc nie sądzę, aby trwałość była zbyt dobra. Szkoda. Aktualizacja: Właściwie część mydlanego, czystego, okropnego otwarcia ustąpiła i w bazie jest kilka bardzo słabych tonów, przypominających bardziej męski mech dębowy i drewno, których mi brakowało. Zdecydowanie lepiej pachnie po wyschnięciu.
Tak, nie mogę wiele dodać do recenzji tutaj, poza tym, że Yuquawam jest znacznie mniej irytujący niż inni dopplegangerzy TL, tacy jak Golden boy. Zdecydowanie widzę różnicę między nim a toskańską skórą, Yuqawam jest słodszy, z pewnością w otwarciu i ma znacznie wyraźniejszą nutę malinową. Jest bogaty i bogaty i wszystkie piękne rzeczy tego rodzaju zapachu, ale bez tak dużej ilości brudu. Ale tego właśnie chcemy, "skóry", prawda? TL ją ma, a Clive Christian C nawet więcej. Zbawczą zaletą Yuquawam jest to, że z natury jest bardziej poręczny na co dzień niż TL lub CcC, ponieważ przynajmniej dla mnie ma w sobie mniej specjalnej okazji. Naprawdę dobry ponownie od Rasasi, na pewno będę nosił swój.
Niewiele perfum tak mocno uderza petitgrainem w otwarciu, gazowanym i cytrusowym, ale pozbawionym jakiegokolwiek odświeżenia. Kiedy Mister Marvelous nieco się uspokaja, obawiam się, że staje się nieco wkurzający, ale hej, mogę sobie z tym poradzić, ponieważ uważam, że jest interesujący, gdy nie jest zbyt dominujący. Myślę, że neroli, które się pojawia, daje mu oszczędność, ale podstawą jest pieprzny cedr, który ponownie nie pomaga w ogólnym klimacie tych perfum. Obawiam się, że nie jest to coś, co bym nosił, Byredo nie radzi sobie szczególnie dobrze na moją korzyść, będąc domem, którego do tej pory nie próbowałem. Nie nienawidzę go, ale obawiam się, że nie możemy mówić o długowieczności, ponieważ został wyszorowany.
Otwiera się prawie jak kremowy napój sodowy, z zabawną wanilią, która wkrótce znika, odsłaniając pulsujące bursztynowe wnętrze. Słodycz również ustępuje, co jest mile widziane, a po słodkich kilku godzinach staje się znacznie bardziej pylista i drzewna. Może być nawet nutka paczuli, która nadaje ziemistości w końcowej fazie, ale nie daj się zwieść, to jest zapach bursztynowy dominujący o najwyższej jakości i trwałości. Naprawdę, naprawdę dobra rzecz od Orlov, a ja nałożyłem tylko odrobinę i utrzymała się przez godziny. Oceniam Flame of Gold, ale czy ma wystarczająco, aby wyróżnić się spośród innych wysokiej jakości bursztynów? To do Ciebie należy decyzja... Mówię, że warto to powąchać i noszenie go sprawiało mi przyjemność.
Chciałem tylko powiedzieć, że myślę, iż recenzent poniżej wyczuł coś innego niż ja, nie czuję tutaj róży ani paczuli? Jestem fanem Ambroxanu, dla jasności, chociaż jest to oczywiste i wydaje się być smakiem miesiąca w tej chwili, to jest to wszechstronna baza dla zapachów, które mogą iść w każdym kierunku. Może być czysty i męski, bazą dla cytrusowo-wodnego (jak tutaj) lub nawet rozgrzewający, pod bardziej orientalnymi nutami. Jestem też fanem ELDO z powodu ich dziwactwa, które wydaje się być obecne w większości ich kreacji, ale szczerze mówiąc, ten zapach jest mniej unikalny. Herman otwiera się dużą, czystą, owocowo-kwiatową atmosferą i ogólnym wodnym odczuciem. Jest to trochę przesadzone na początku, co oczywiście było zamiarem domu, ale obawiam się, że potem jest to trochę płaskie, wracając do ładnego, świeżego zapachu skóry. Osobiście mi się podoba, moja dziewczyna też go polubiła, komentując, że to coś, co by nosiła, a nie ja, i myślę, że ma rację. Wydaje się, że trwa w porządku, ale bardzo nisko w miksie, co po dość głośnym i wyraźnym otwarciu wydaje się rozczarowujące, ale może nie jest? Rzeczą z zapachami ELDO jest to, że zawsze jest jakiś szokujący akord lub zwrot akcji i niestety czekałem, a to po prostu nie nadeszło. Wciąż jakoś jestem zadowolony z Hermana... w swojej najczystszej esencji podoba mi się ten zapach... prosto.
Mogę tylko sobie wyobrazić, że to nuta 'Figowca' sprawia, że Sandalo Nobile otwiera się jak świeży, wspaniały owocowy zapach. Dosłownie czuję włókniste wnętrzności, gdy soczyste miąższ zostaje rozerwane. Myślę, że to najdokładniejsza i najpiękniejsza nuta figi, jaką kiedykolwiek wąchałem, przypomina również prawdziwą śliwkę, a nie dżemową słodycz, którą uważamy za 'śliwkową' w perfumerii, jak śliwka Japonais czy CdG Floriental itd. To prawdziwy zielony zapach, bardziej przypominający Philosykos. Potem zaczyna się robić pudrowo, piękna nuta irysa wspierana kremowym sandałowcem, ale również z nutą figi. Myślę, że ten zapach ma wspaniale komplementarne składniki, ale coś w nim nie do końca mi pasuje? Nie jestem pewien, czy uważam, że jest trochę za kobiecy dla mnie, czy po prostu zbyt czysty, brakuje mi tu trochę brudu? Wciąż to świetny zapach, jeśli nie tylko za to otwarcie... nie jest to coś, co bym nosił, ale zdecydowanie warto to sprawdzić. Aktualizacja: 23/01/23 Ciekawe, gdy patrzę wstecz na takie recenzje, zazwyczaj mówię, że myliłem się, będąc tak negatywnie nastawionym do zapachu, ale w tym przypadku powiedziałbym, że nie mam już tej samej entuzjazmu, który wyraźnie miałem w zamierzchłych czasach 2016 roku. Wciąż lubię to otwarcie, ale teraz bardziej czuję kokosowy aspekt liścia figowego niż bujną zieleń miąższu figi. Ciało to piżmowy, kremowy sandałowiec, który jest bardzo przyjemny, wyraźnie dobrze skonstruowany, ale niewiele robi, by mnie ekscytować. Tak więc, moje odczucia w dużej mierze pozostały podobne.
Porównania do Jubilation XXV (widziałem kilka poniżej) są naprawdę bezpodstawne, poza tym, że Londinium zawiera nuty jagód i żywicy. Prawdziwsze porównanie nasunęło mi się niemal natychmiast. Pomimo tego, że wydaje mi się, że posiadam dość rozległą wiedzę na temat zapachów, często jestem kompletnie zaskoczony, gdy wypróbowuję coś w sklepie. Zwykle dzieje się tak, że wiem, że zapach pachnie znajomo, ale nie potrafię go od razu zlokalizować. Londinium było jednak natychmiastowe... "squirt" .... "Spicebomb?... Nie... Gucci PHII!". Londinium to musujące, gęste, jagodowe, słodko przyprawione otwarcie, ale z całą metaliczną herbatą i wszystkim z PHII, ale zdecydowanie podkręcone. Londinium jest bardziej gorzki i nie tak piżmowy i zdystansowany jak Gucci, ale nie tak rażący i przypominający młot kowalski jak Spicebomb, to naprawdę dobra równowaga. Jednak fakt, że posiadam oba zapachy porównawcze, jest nieco odstręczający, ale nie oznacza to, że Londinium nie ma własnego unikalnego uroku i powabu, ponieważ zdecydowanie tak jest. Trwałość była przeciętna lub całkiem dobra, a owocowe nuty głowy utrzymywały się przez kilka godzin, co jest dużym plusem.
EOh snap!!! Zakochałem się w tym zapachu. Zawsze głupio pomijam Molton Brown jako "poważnego" pretendenta do zapachu, ale to jest niesamowite. Gdy tylko powąchałem oszałamiające otwarcie, pomyślałem "Wow! Oud!". Nie tego się spodziewałem po cenie, dopóki nie zdałem sobie sprawy, że ten jest droższy niż inne z tej serii i to też ma sens, jakość jest widoczna od razu. Tak czy inaczej, jest to rodzaj przyprawowego dziwactwa Oud, drzewa sandałowego, z szafranem, który staje się coraz silniejszy, gdy się uspokaja, mocny, prawie plastyczny, ziemisty Szafran jest prawie za dużo nawet dla mnie i jest to jeden z moich ulubionych składników. Poważnie, równowaga w Shisur jest odpowiednia, dzięki czemu jest jednocześnie mocna i gładka. Wąchałem już kilka zapachów podobnych do tego, ale nic takiego samego, jestem totalnym frajerem dla Oud i szafranu, potem drzewa sandałowego i przypraw, połącz je wszystkie razem i zasadniczo jestem szczęśliwy, z pewnością w tym kontekście Oud & Saffron pachnie zupełnie inaczej niż nawet jeden z moich wielkich ulubionych MFK Oud. Znakomity Molton Brown! Dobra robota i bez wątpienia będę musiał zdobyć ten zapach, jest ogromny!!! Nie muszę nawet czekać, aż wyschnie, aby wiedzieć, że zabierze mnie w podróż hedonistycznej, drzewnej przyjemności. Weź mnie teraz Shisur jestem cały twój! Aktualizacja: zgodnie z przewidywaniami szafran wygładza się i staje się bardziej jedwabisty, a oud i drzewo sandałowe tworzą ciepłe, słodkie, szumiące łóżko rozkoszy. Myślę, że to kupię. Nie jest tani 95 funtów za 50 ml, ale podoba mi się tak bardzo, że nie sądzę, żebym mógł go pominąć? Trwałość jest dobra, ale jest to bardzo subtelny zapach skóry, ale jestem bardziej niż zadowolony z wydajności. Testery, które wypróbowałem, miały naprawdę kiepskie rozpylacze, ale rzeczywista butelka jest ładnie wyglądająca, a rozpylacz z blokadą w stylu TDH jest innowacyjnym i miłym akcentem (pod warunkiem, że dostaniesz taki, który działa poprawnie!) od Molton Brown, dodając wartość do tego, co już jest zapachem wysokiej jakości, ale być może potrzebuje tego postrzegania jakości, aby osiągnąć taką cenę. Chociaż powiedziawszy, że reszta linii jest w tych butelkach, a niektóre kosztują tylko 65 funtów... w każdym razie nieważne.
Niewiele można o nim powiedzieć, poza tym, że to bardzo przyjemny wetiwer. Prosty, niesamowicie gładki i smaczny, idealny zapach na lato ze świeżą, podnoszącą na duchu nutą cytrusów i zieleni w otwarciu, ustępującą miejsca naprawdę czystej wetywerii. Jest tam też odrobina ziemi z mchu, Monotheme nie zawodzi, produkując po raz kolejny naprawdę przyzwoity zapach. W rzeczywistości nastąpiła zmiana opakowania, co zwykle oznacza zmianę formuły, w rzeczywistości miałem okazję wypróbować obie wersje i muszę powiedzieć, że obie są naprawdę fajne. Jedna utrzymywała się dłużej niż druga, niestety pomieszały mi się ręce i nie wiem, która była która? Starsza formuła (butelka i pudełko na zdjęciu) czy nowsza wersja. (ciemnozielona butelka) Trwałość jest problemem w przypadku Monotheme, ale są one tak dobrze wycenione i świetnie pachną, że naprawdę nie obchodzi mnie, że trwają tylko kilka godzin. Znam kilka droższych wetiwerów od Jo Malone czy Diptyque, które również nie są trwałe, więc dlaczego nie kupić tego? Jeśli lubisz wetywerię, sprawdź Vetiver Bourbon, nie jest to zapach na miarę Guerlain czy Toma Forda, ale na pewno warto go kupić.
Dobrze... Rozumiem, że "pachnie jak Raghba" lub "24 Gold", ale to tylko mała część historii. Nie mogę zrozumieć krytyki skierowanej przeciwko temu wspaniałemu zapachowi? Otwarcie to dymny, gęsty guajak i kremowy sandałowiec, który nie ustępuje, jest pieprzny i pikantny. Ten zapach dla mnie wydaje się bardziej oparty na kadzidle niż na czymkolwiek innym. Oczywiście jest ten słodki, cukrowy arabski ton w całej kompozycji, ale ogólnie rzecz biorąc, jest znacznie mniej duszący niż oryginalny Raghba czy 24 Gold. Intense Wood w rzeczywistości obiecuje więcej drzewności niż edycja Oud 24 Gold i byłem nawet zadowolony z tamtego. Cieszę się, że nie kupiłem oryginalnego Raghba (chociaż bardzo ładny), ponieważ czułem, że mam tę bazę dobrze pokrytą zapachami Scent Story, które posiadam. Intense Wood z drugiej strony jest cenionym zapachem w moim arsenale. Dobrze utrzymuje się na mojej skórze, a wszystko inne, co się dzieje, równoważy duszącą słodycz... w tej cenie nie można narzekać, to prawdziwy zwycięzca ten zapach.
Zdecydowałem się na Tobacco Blaze, biorąc pod uwagę, że jest dość drogi, ale wciąż tani w porównaniu do jakości, powiedzmy... Toma Forda. Skoro już jesteśmy przy tym temacie, zdecydowałem się na Yuqawam w przeciwieństwie do często omawianego tutaj Tuscan Leather, ponieważ chciałem być zaskoczony zapachem i pomimo wcześniejszego przeczytania recenzji, Tobacco Blaze z pewnością to zrobił! Szczerze mówiąc, nie mogę jeszcze powiedzieć, że jestem do niego przekonany, ale to, co dostarczył, jest interesującym, ale nie całkowicie wyjątkowym doświadczeniem. Otwarcie to ciemna, popielata sprawa, która jest sucha i nieprzyjemna jak spalony tytoń. Zaledwie cząsteczka lub dwie pod tym woalem popiołu to puszysty, lekki owocowy romans, który otwiera się jak marakuja i szybko wysycha do niepowtarzalnego kremowego zapachu morelowego jogurtu. To wszystko jest dobre, ale potem Tobacco Blaze zaczyna stawać się bardziej pudrową skórą z kwiatowymi nutami. Popiołowy, korzenno-drzewny zapach przypomina mi ELDO Jasmine et cigarette i suchą nutę paczuli (która przypomina mi ten szorstki papier z recyklingu, który dostałeś w szkole podstawowej... czy nazywał się papier cukrowy?) Z morelową nutą utrzymującą się przez cały czas. Mój główny zarzut do tego zapachu to... Czy dym i morela musiały się kiedykolwiek spotkać? Naprawdę? Jury wciąż obraduje, ogólnie jestem zadowolony z zakupu, ponieważ jest to gadżet zapachowy i część rodziny zapachów, które bardzo lubię. Wszystko mówi, że Tobacco blaze to sukces zakupu w ciemno, a wydajność i kiszonka są bardzo dobre, prezentacja jest fantastyczna. Mam przeczucie, że ten zapach mi się spodoba.
Czekałem wieki, aby go wypróbować i to oczekiwanie zmieniło się w rozczarowanie po wypróbowaniu. Czy Lancôme Autre Oud to bardzo bogaty i ładnie pachnący ciemny drzewny, różany Oud z ziemistymi nutami szafranu, paczuli i gładkich żywic? Cóż, tak jest... i zdecydowanie nie jest najgorszy, jaki próbowałem, w rzeczywistości jest całkiem uroczy, ale nie ma nic, co by go wyróżniało według tej samej zasady. Miałem nadzieję, że będzie bardziej jak Rose d'arabie lub Xerjoff "więcej niż słowa", a potem zdecydowanie kupiłbym, ponieważ niesamowity flakon przechylił mnie nad krawędzią. Wysokiej jakości, trwały i pachnący naprawdę dobrze, ale ten rodzaj zapachu musi mieć najdrobniejsze poprawki, tę lekkość dotyku, aby go podnieść i uczynić go światowej klasy. Myśląc w kategoriach kulinarnych, kolejny poziom od i tak już doskonałego dania do czegoś na poziomie 2-3 gwiazdek Mitchelin. Oczekiwałem tego od tego zapachu, słysząc wszystkie pozytywne recenzje i moim skromnym zdaniem nie spełnia on tych oczekiwań, czyniąc go po prostu kolejną różą Oud, jeśli nie bardzo piękną.
Drogi, o drogi! Właśnie kiedy myślałem, że Paul Smith uporządkował swoje sprawy zapachowe, wypuszcza ten banalny, bezsensowny zapach. Myślałem, że zatrudnienie perfumiarza, który pracował nad Portrait, wywoła falę fajnych, interesujących premier... ale niestety nie. Paul Smith Essential to mydlana, chaotyczna kompozycja, która dla mnie jest skąpa i ostra na początku i przez dobrą godzinę lub dwie, zanim przejdzie w nieco przyjemniejszy finisz. Efekt jest czysty i nie różni się zbytnio od wymówek Gucci dla męskiej linii... ale jakoś pachnie taniej. Nie jest to zła decyzja, przypuszczam, ponieważ mężczyźni będą nadal kupować te zapachy, a ja będę nadal narzekać na nie, co jest nieuniknione, prawda? Jak ruch planet czy pływy... to zostało uruchomione na długo przed moim pojawieniem się i na pewno będzie trwać długo po moim odejściu. Przepraszam, że jestem tak krytyczny wobec tego zapachu, spodziewam się, że gdyby to była nowa premiera od nieznanej marki, nie byłbym tak surowy. Po prostu oczekuję, że ktoś tak kreatywny jak Paul Smith będzie dążył do więcej, gdy łączy swoje imię z zapachem. Prawdopodobnie nadal się sprzedaje i przypuszczam, że dlatego jest milionerem projektantem, a ja jestem jakimś bezimiennym internetowym narzekaczem, marudzącym na zapachową wodę. Mimo to... Najgorszy zapach w historii.
To, że nie są to typowe perfumy sandałowe, nie oznacza, że nie pachną jak drzewo sandałowe, bo tak jest. Drzewo sandałowe przejawia się tutaj w inny sposób, bardzo wyluzowane podejście kolońskie z aromatycznymi drzewami i delikatnymi przyprawami. Generalnie jest to uspokajająca lawenda i czysta wetyweria z nutą kremowego, drzewnego serca, które jest bardziej mydlane niż cokolwiek innego. Podoba mi się, ale nie mogę powiedzieć, że jest to najbardziej ekscytujący lub dobrze skomponowany przykład gatunku drzewa sandałowego. Parametry użytkowe również były dość słabe i zbyt szybko się ulotniły.
Czy Calvin Klein odzyskał ducha i sukces lat 90-tych CK One z CK2...? Cóż, nie do końca, ale może częściowo? Tego samego dnia zdobyłem próbkę innego nowego (dość nowego) zapachu i muszę powiedzieć, że CK2 zdecydowanie go przewyższa. To dość stonowany, metroseksualny (a nie uniseksowy) zapach. CK2 otwiera się świeżością i zielonymi nutami, które wznoszą go na nowe poziomy, naprawdę świeżość tego zapachu jest czymś, co warto zobaczyć. Nie czuć w nim chemii ani ostrości, ani akwatyków, po prostu jest bardzo, bardzo świeży. Nie irytował mnie ani nie stał się mdlący, po prostu siedzi nisko i naturalnie brzęczy, jeśli nieco kobieco. Nie mówię tego jako krytyki, inni mogliby postrzegać to jako doskonale androgyniczną istotę, ale ja odczuwam lekko przezroczysty, damski, letni zapach, gdy się ustabilizuje. Poziom pretensjonalności grozi zniknięciem w swoim własnym tyłku, gdy mówimy o 'nutach kamyków', ale mogę im to wybaczyć w tym przypadku, ponieważ rozumiem to skojarzenie. Żałuję, że nie czuję wasabi, ale niestety po prostu go nie czuję. Jednak jest tu trochę przypraw, ale bardzo subtelnych i bardziej przypominających bardzo, bardzo lekką kadzidlaną nutę, może coś jak Moschino Forever (+ Forever Sailing)? Baza jest na pewno drzewna, czysty wetiwer, a bardziej dominująco, gdy zapach się rozwija, pojawia się cieplejsze, pudrowe uczucie, wyczuwam korzeń irysa, ale coś bardziej związane z kilkoma ostatnimi wydaniami. Czy możesz zgadnąć? Cóż, to ambroksan i w ten sam sposób, w jaki te minimalistyczne kreacje dzielą opinie, CK2 przekształcił się w ciągu kilku godzin z jednej rzeczy w drugą. Podoba mi się, muszę powiedzieć, że trudno znaleźć coś świeższego, zwłaszcza na początku. To nie jest przełomowe, ale pojawia się w czasie, gdy jest wiele gorszych, świeżych zapachów do wyboru. Trwałość była przeciętna i projekcja lekka, ale może więcej niż się spodziewałem po tak przezroczystym zapachu. Butelka i kampania są wystarczająco innowacyjne, ale ostatecznie widziałeś to wszystko wcześniej. Odwaga powinna być nagradzana, a jeśli ten zapach byłby tak dziwny, jak sugerowały nuty, byłbym bardziej niż chętny, aby go chwalić. Jednak wszystko powiedziawszy, nosiłbym to z przyjemnością latem i pachniałbym bardzo ładnie, a to jest jego cel. Aktualizacja: 22/07/21 Właściwie to kupiłem. Kupiłem go w obniżonej cenie. Fascynuje mnie estetyka CK, bzdury o nutach kamyków i wszystko inne! W każdym ich produkcie jest odrobina radości, można by założyć, że po prostu wypuszczają rzeczy, flankery po flankerze, ale Calvin Klein traktuje swoje wydania poważniej niż wiele innych marek, gwarantowane!!! Więc to jest skromna struktura wypuszczona z przezroczystą aromatyczną chemią (TM), ALE jestem do tego przywiązany. Ma wyczuwalną świeżą nutę na początku, wyraźną, ale jednocześnie nieokreśloną kwiatowość, a potem nutę ciepła w bazie, to nie jest irytujący cukrowy wat, ani BR540, ale jest pewna ukryta słodycz, która jest wyraźnie pochodna, ale jest tak łagodna w mieszance, że działa w przeciwieństwie do wszystkich słodkich potworów nowoczesnych wydaniach projektantów. Nie zwali cię z nóg, ale jest funkcjonalny na letnie upały i pachnie całkiem dobrze.
Niestety tester, który udało mi się znaleźć kilka tygodni temu, był zepsuty dzień wcześniej, według SA. Frustrujące jest to, że mimo iż butelka była pełna, udało mi się wydobyć tylko minimalną ilość zapachu. Niestety nie mogę na tym oprzeć recenzji, ale to, co wywnioskowałem, to złożony zapach, który zdecydowanie ma elementy oryginału. Główną rzeczą, którą poczułem, był pikantny, biały kwiatowy akord z drzewnym tłem, dość interesujący w sposób, w jaki był Icon. Zaktualizuję, gdy będę miał możliwość dokładnego powąchania i przetestowania próbek.
W końcu znalazłem działający tester, zaczynałem myśleć, że jestem przeklęty i skazany na nigdy nie znalezienie prawidłowo działającego testera lub próbek, ale na szczęście znalazłem oba. Jak podejrzewałem po mojej pierwszej recenzji, to złożona bestia, głównie składająca się z ciepłego, ale syntetycznego akordu Oud, otoczonego luksusowym, ziemistym szafranem, piżmem i świeższym, pieprzowym akordem z oryginalnego Icon. Naprawdę uważam, że to sprytne, jak Absolute wciąż nawiązuje do Icon, będąc jednocześnie zupełnie innym zapachem na wiele sposobów i nowym kierunkiem dla Dunhill, marki, którą już lubię. Utrzymuje się na mnie w porządku, ale nie świetnie, ponieważ po prostu pachnie dokładnie w moim stylu, z lekko arabskim smakiem, z syntetyczną wulgarną nutą Montale, a następnie z nowoczesnymi, zachodnimi elementami męskiego zapachu. Moja jedyna drobna krytyka to cena, a nie jestem zazwyczaj osobą, która czepia się takich rzeczy, ale 90 funtów to trochę za dużo. Mimo to prawdopodobnie i tak to kupię, a czynnikiem, który mnie do tego przekonuje, jest dobrze wykonana butelka. Jaki fantastyczny design, zarówno w srebrze, jak i złocie.
Myślę, że "pudrowe nuty" to najlepszy sposób na opisanie puszystego otwarcia tego zapachu, które niemal natychmiast przechodzi w nuty białej czekolady. Muszę powiedzieć, że naprawdę, naprawdę podoba mi się to subtelne podejście gourmand. Gdy Flower L'Elixir się osadza, staje się znacznie bardziej waniliowy i głęboko karmelowy niż wskazówka owoców leśnych i może coś podobnego do irysa na początku? Podoba mi się... To czysty, kremowy, słodki zapach, który ma bardzo lekką nutę, co jest dobrym osiągnięciem, ponieważ nie jest duszący, ale złym pod względem trwałości i śladu zapachowego, które są bardzo ulotne. Nie próbuję "kobiecych zapachów" (pozwól, że wyjaśnię... zapachów reklamowanych dla kobiet z nutami, które zazwyczaj mi się nie podobają) tak często, jak może powinienem, ale pamiętam, że próbowałem oryginalnego Flower i nie było to wcale tak przyjemne jak ta zmiana kierunku. Warto sprawdzić dla fanów gourmand, tylko rozczarowuje brakiem trwałości.
Co za wrażenie ten zapach! Muszę powiedzieć, że jestem bardzo pod wrażeniem i nie spodziewałem się, że tak bardzo mnie porwie zapach, który od razu uznałem za "zbyt kobiecy" tylko na podstawie nazwy i małej karteczki, na której przyszedł mój próbnik. Prawda jest taka, że Rose Pompon to świeży, powiew piękności i w rzeczywistości nie jest zbyt różany. Różana nuta jest oczywiście na pierwszym miejscu, ale osadzona jest na orzeźwiającym i metalicznym tle oraz na palecie chłodnych nut, które pozwalają cieplejszej róży zawisnąć wśród nich. Otwarcie jest natychmiast jagodowe, a nuta czarnej porzeczki nie ustępuje dżemowatej malinie, lecz staje się bardziej zielona i metaliczna, co wydaje się niezwykle naturalne w tym procesie. To fantastycznie współgra z lekkim, muskusowym, podnoszącym na duchu uczuciem wokół i czasami przypomina mi Amouage Lyric man, z bardzo czystymi i zwięzłymi wibracjami. Rose Pompon nie osiąga dla mnie takich wysokości jak Lyric i jeśli mam być szczery, wysycha do nieco bardziej pudrowej wersji tego otwarcia, ale wciąż jest bardzo, bardzo ładny i nie miałbym problemu z noszeniem go. Nie nałożyłem go dużo, a jego trwałość jak dotąd była w porządku, ale trudno to ocenić, powiedziałbym, że jest na lżejszym końcu spektrum. Przypomina mi też moją starą nauczycielkę, którą miałem jako dziecko, dziwne, jak to skojarzenie nagle wpadło mi do głowy, oczywiście nosiła coś podobnego. Muszę powiedzieć, że to nie jest typowy zapach róży, z pewnością nie są to głębokie bomby oud/róża, do których przywykłem, i świetnie jest docenić różę w innym kontekście. Rose Pompon spełnił moje oczekiwania, naprawdę kocham ten zapach i jeszcze bardziej podobałby mi się na kobiecie... chapeau bas dla Annick Goutal.