Nieco wbrew mojemu lepszemu osądowi, przeglądając inne zapachy, pozwoliłem sobie na zaczepienie przez przedstawiciela marki Bond. Była bardzo miła, ale miała oczywistą i dość przytłaczającą stronniczość wobec tej marki. W domu towarowym, mimo że reprezentują daną markę, asystent powinien być po prostu tym, czyli pomagać. Nie miałbym nic przeciwko, ale używała zwykłego, nieco nieszczerego bełkotu. Jednak szybko zorientowała się, że znam linię Bond i dla mnie są one nieco przestarzałe. Rozumiem entuzjazm, ponieważ Bond był kiedyś ekskluzywny dla jednego sklepu w Londynie, a teraz rozszerzyli swoją ofertę, więc wszyscy chętnie promują ich jako 'nową' markę. W każdym razie próbowałem zapachów z innych domów i ewidentnie nie byłem pod wrażeniem 'normalnych' wystarczająco drogich Bondów, więc zostałem skierowany (prawie z ręką na plecach) do jeszcze droższej kolekcji Dubai! Ruby był w porządku, ale tak naprawdę nie był niczym, czego wcześniej nie czułem, ale... Indigo? Indigo zdecydowanie był. Otwarcie jest jak wspaniale egzotyczna, owocowa nuta liczi. Całe doświadczenie to w zasadzie czysty biały piżmo, słodki jaśmin z pięknymi owocowymi nutami, które są trochę brzoskwiniowe, ale wcale nie tanie. Myślę, że to soczystość tego liczi, która utrzymuje się przez godziny. Można wyczuć, że jest tam bliskowschodnia baza oud i bursztyn, jest to bardzo subtelne, ale niezwykle wysokiej jakości i długo się utrzymuje. Chcę powiedzieć, że Indigo jest na początku lekko kobiece, ale w miarę jak się rozwija, nie jest to wcale oczywiste. Bardzo mi się to podoba i muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o wprowadzenie czegoś nieco innego na rynek, Indigo spełnia oczekiwania. Niektórzy mogą uznać to za drogie jak na to, czym jest, i muszę się zgodzić, ale w dniu, w którym próbowałem 50 ml za ponad 500 funtów, to było okazją w porównaniu.
Dobrze, więc ustalmy fakty i powtórzmy recenzję poniżej. Nie rozumiem liczby negatywnych recenzji tego perfumu? Pan Burberry nie był czymś, czego się spodziewałem, że będzie dobry, częściowo dlatego, że to Burberry, kiepska marka, z tylko Londynem (dla mężczyzn) będącym w miarę interesującym (ale wciąż wadliwym), a wersja damska wydana w zeszłym roku była okropna, pachniała tanio, była do niczego. Niemniej jednak zawsze daję zapachowi szansę i nigdy żaden nie zasługiwał na to bardziej. Nie czczę też ślepo Francisa Kurkdjiana, ponieważ stworzył wiele zapachów, które mi się nie podobają, ale nie mogę powiedzieć, że ten jest jednym z nich. Jak więc pachnie Pan Burberry? Cóż, niezwykle czysto, liniowo i mydlano, niemal do klinicznego stopnia, co natychmiast może niektórych zniechęcić. Nawet obawiałem się wypróbować go na swojej skórze, ponieważ czułem go na zewnątrz papierowej torebki, w której przyszły moje próbki, i pomyślałem... "O nie... to pachnie tak nieznośnie mydlanie, ogólnie, nudno...", ale po nałożeniu na skórę kompozycja staje się oczywista, wyraźnie skoncentrowana i znacznie lepsza, niż się spodziewałem. Otrzymujesz natychmiastowy wybuch grejpfruta, zaraz po nim następuje mydlany kardamon, cedr i może kilka zielonych nut wetiweru. Głównym składnikiem tego zapachu, który rozświetla tę kompozycję dla mnie, jest nuta gałki muszkatołowej, którą czujesz, gdy się ustabilizuje po minucie lub dwóch. Drydown jest czysty, czysty, czysty przez cały czas, ale nie brakuje mu ciepła. Ten zapach powinien być zły, źle wykonany i podobny do wielu innych potworów opartych na kardamonie w nowoczesnej perfumerii, ale coś w Panu Burberry nosi się z godnością. Przypomina mi to trochę ten klimat Prady (Daniella Roche Andrier) bycia świeżym, czystym i pachnącym bardzo lekko perfumowanym mydłem, bez bycia nudnym czy banalnym. Uważam, że to świetny, minimalistyczny zapach od Burberry, który nie zasługuje na surową krytykę, zwłaszcza w świetle ostatnich premier. Jest tu coś naturalistycznego i starannie przemyślanego, a nie źle skonstruowany zapach wydany dla samego wydania. Pan Burberry nie jest wolny od problemów, początkowo myślałem, że będzie całkiem trwały, ale w upalny, gorący dzień, będąc aktywnym, zauważyłem, że przestałem go wyczuwać po kilku godzinach, co powiedziałbym czyni go przeciętnym, a nie słabym. Podsumowując, Pan Burberry jest dobry i nosiłbym go.
Powiem tylko, że to moja ulubiona butelka Amouage w niesamowitym purpurowym kolorze. Wcale mnie nie dziwi, że Myths dzieli opinie, ponieważ jest bardzo odważny i pikantny, co jest charakterystyczne dla wydania Amouage. Cieszę się, że nie idą na kompromisy, aby dostosować się do szerszej publiczności, którą zdobyli dzięki rosnącej popularności. Czułem, że może Sunshine oznaczał ruch w tym kierunku, ale nie, wciąż potrafią zaserwować kadzidło i przyprawy na najwyższym poziomie. Otwarcie Myths jest mocne i zaskoczyło mnie w ten sam sposób, co Interlude czy Journey, coś o takiej złożoności. Głównym elementem, który myślę, że albo przyciągnie, albo odrzuci, będzie wypalony, dymny aspekt. Interesujące jest, że nuty mówią o 'popiele', ponieważ nie jest dymny, to ultra ultra suchy (wręcz jałowy) i trochę stęchły, długo palony zapach, który również nawiązuje do rodzaju 'starej biblioteki' z nutą bursztynu. Nie mam wątpliwości, że jest tu żywica, ale manifestuje się w bardzo dziwny sposób, to w każdym razie nie jest typowy elemi, a to jest wymienione. Wciąż nie jestem w stu procentach przekonany, oto jak noszenie poszło u mnie... Lubię odwagę otwarcia, ale wciąż nie jestem pewien? Nie jestem pewien, czy mi się to podoba? Nie... wcale mi się to nie podoba. O, poczekaj, w rzeczywistości ujawnia kilka interesujących nut. Nie... znowu to nienawidzę. W fazie drydown Myths staje się coraz lepszy, uczciwie mówiąc, mieszanka skórzanych i słodkich nut irysa/kłącza irysowego ładnie osiada na skórze, a wszelkie ciekawe zapachy przypraw czy popiołu znikają w tle. Mówiąc o tym, orris naprawdę doskonale uzupełnia popielatą suchość, dla porządku, jest po prostu trochę przytłaczający na początku. Prawda jest taka, że jeśli muszę czekać, aż zapach prawie zniknie, aby go docenić, to po prostu nie sądzę, że jest dla mnie. Bardzo intrygująca kreacja i na pewno spróbuję jej ponownie, ponieważ wciąż nie jestem pewien, co o niej myśleć. Możesz być pewny, że to bardziej zapach dla entuzjastów niż dla przypadkowych fanów i dobrze, że Amouage nie idzie na kompromisy w kwestii integralności, ponieważ podejrzewam, że Myths będzie kolejnym 'Fate' Man... niełatwo dostępnym.
Więc oto sprawa... Ultime to zwykły śmieć, naprawdę. Tak, pewnie, że nie pachnie okropnie, po prostu jest nudny i musi być jednym z moich najmniej ulubionych zapachów L'Homme, a to coś znaczy. Ale na dodatek nie ma nawet dobrego działania, przynajmniej można by pomyśleć, że może chemiczna ostrość aromatu jakoś się utrzyma w irytujący nowoczesny sposób, ale nawet tego nie ma. Tak, jest cytrusowe otwarcie połączone z nutą świeżego imbiru, a potem mydlany kardamon, ale w kompozycji nie ma nic artystycznego ani naturalistycznego, nie ma w tym miłości. Mógłbym wskazać na niedawno wydany Mr Burberry jako przeciwieństwo tego, ale z tymi samymi elementami, kluczowa różnica polega na tym, że zadbano o kompozycję. Ultime to doskonały przykład zapachu stworzonego przez komitet, a jeśli zamierzasz wydać kolejny flankier, czemu nie sprawić, by się wyróżniał. Interesujące było to, że doradca YSL wcale nie próbował tego promować, od razu stwierdzając, że jego ulubionym zapachem z tej linii jest oryginał... cóż, zgadzam się z tobą, kochanie.
Dobrze, więc po tym, jak próbowałem L'incendiare w zeszłym roku i byłem rozczarowany, nie byłem nawet pewien, czy ta kolekcja Gold została wydana. To jedyny zapach, który próbowałem i muszę zacząć od pozytywów. Dla mnie jakość jest oczywista, to bogaty i złożony zapach, ale obawiam się, że na tym kończą się pozytywne aspekty. Głównym problemem, który mam z tym zapachem, jest cena, ale do tego przejdziemy za chwilę. Kompozycja jest po prostu dziwna, otwarcie pachnie ostrym, żywicznym naparem bursztynu i przypraw, z dziwnymi kwiatowymi tonami przebijającymi się na tle sandałowca i mlecznej wanilii. Zdecydowanie chciałbym ponownie spróbować tego zapachu, ponieważ wzbudził moje zainteresowanie, ale w przypadku zapachu z tak wieloma elementami zazwyczaj lubię, gdy coś jest dziwnie 'nie tak', niepokojące i niemal przerażające w L'Haleine des Dieux. Z tej pierwszej próbki nie mogę powiedzieć, że szczególnie mi się podoba. A potem jest cena! Serge Lutens, choć nie są to najtańsze zapachy, są bardzo dobrze wycenione za 50 ml, które otrzymujesz. Ta kolekcja Gold sprawia, że opada mi szczęka, a ten zapach w szczególności jest najdroższy, kosztując oszałamiające... 535 funtów za 50 ml!!!! Serge, mój człowieku... robisz sobie żarty! Nie obchodzi mnie, czy wydoiłeś rzadką orchideę na odległym klifie, czy zawiera włosy anioła, baby's breath, czy nasienie jednorożca... cokolwiek? Cena jest oszustwem, a ja jestem kimś, kto kupuje i kupował zapachy niszowe, ale dość tego!
To wspaniale złożony i doskonale wykonany perfum. Czuję piżmowego cyweta z różą, szafranem, drzewem sandałowym i mnóstwem innych pięknych, luksusowych składników. Wyczuwam nawet nutę słodkiego, syntetycznego oudu, który przypomina zapach sygnowany przez Bond, co zdarza mi się z wieloma zapachami z tej marki. Jednak nie dostrzegam nic, co wyróżniałoby ten zapach spośród wielu innych przyzwoitych, luksusowych perfum. Butelka jest fajna, to prawda, ale nadal uważam, że cena jest wysoka, nawet jak na mnie. Odpuszczam... ale nie krytykuję samego zapachu, bo pachnie świetnie.
Tony dobrze podsumowuje recenzję. Byłem trochę rozczarowany, że to kolejny zapach w stylu Aventus, ponieważ Atelier ma naprawdę dobre propozycje w swojej ofercie. To jednak nie jest klon i jest nieco bardziej elegancki; po dość głośnym wstępie pojawia się wyczuwalny zapach czarnej porzeczki i figi, w przeciwieństwie do ananasa i nut męskich (może szałwia muszkatołowa?) w otwarciu. Ponownie dochodząc do tego samego wniosku co Tony, to dość bezsensowny zapach; ma dobrą jakość, ale nie ma tej mocy co Aventus, ani nawet klonów. Nie chcę być pesymistą, ponieważ wiele zapachów pachnie podobnie i to nie czyni ich nieaktualnymi. Jednak trend Aventus wydaje się być obecnie popularny, mogę wybaczyć Royal Vintage, ale niestety nie tym spóźnionym przybyszom.
Kupiłem to na miejscu po rozważeniu wielu innych opcji i ostatecznie zdecydowałem się na to praktycznie z kaprysu, po tym jak Selfie było ostatnim, które próbowałem. Muszę powiedzieć, że to uwielbiam! Absurdalna nazwa i fakt, że na pudełku jest lustro, można wybaczyć, ponieważ to tak bogate doświadczenie. Selfie jest naprawdę niesamowicie alkoholowe, otwarcie przypomina mieszankę słodkiego sherry i przyprawionego rumu, ma rozgrzewające właściwości przypraw i mieszanych owoców. Następnie staje się bardzo ciężkie z miodowym/klonowym klimatem angeliki, który mimo oczywistego gourmandowego odczucia, sprawia, że jest trochę ciemniejsze i bardziej dojrzałe. Przechodzi w głęboko żywiczny benzoes/styrax, czuję też labdanum, w każdym razie ciepła, ale niepokojąca baza, która jest trochę sucha i skórzana. Ma niektóre cechy Markiza de Sade, ale nie jest tak poważne i skórzane. Problem, który mam z wieloma zapachami Olfactive Studios, polega na tym, że jeszcze nie natknąłem się na żaden z poważną trwałością! Niestety Selfie nie jest wyjątkiem, ale przechodzi w piękny ciepły zapach skóry, a gdyby wydajność była dla mnie tak dużym problemem, prawdopodobnie bym tego nie kupił. Selfie jest dla mnie znakomite, ale oczywiście nie każdemu przypadnie do gustu, sądząc po głosach tutaj.
Miałem przeczucie, że mi się to spodoba po usłyszeniu pozytywnych opinii, ale nie daj się zwieść, jest dość tanie i dość nieprzyjemne. Otwarcie to kłujące w nozdrza połączenie głębokich, pieprznych i intensywnie owocowych nut, powiedziałbym, że jest to trochę egzotyczne, nie pachnie jednak jak konkretny owoc. W miarę jak się rozwija, zdecydowanie pojawia się fiołek, ale nie jest to zwykły, zdystansowany czy pudrowy fiołek, on (może w połączeniu z limonką?) zaczyna tworzyć syntetyczny, słodki (cukierkowy) klimat i przypomina mi coś z dzieciństwa, co było ekstremalnie złe dla moich zębów, bez wątpienia. Ten zapach pojawia się w okropnie silnej chmurze chemicznego aromatu, bałaganu, ale w rzeczywistości okazuje się dość słaby pod względem projekcji i trwałości, więc jest dość zwodniczy. Kolejną rzeczą, którą chciałbym wspomnieć, jest to, że 212 VIP Wild party pachnie dość źle na kartce lub pasku testowym, ale naprawdę dobrze sprawdza się na mojej skórze. Transformacja i rozwój to wspaniały, głęboki, drzewny zapach połączony z tą początkową owocowością. (którą i tak jakoś lubiłem, mimo negatywnego tonu tej recenzji) Chciałbym powiedzieć, że ten zapach to kolejny głupi flankier, próbujący być seksowny/intensywny (czy cokolwiek?), ale prawda jest taka, że ma cechy, które mi się podobają. Nie jestem osobą, która da się skusić na butelkę, ale ta jest świetna i naprawdę ciężka. Ma magnetyczną zakrętkę i fajne, łuskowate wykończenie, które sprawia, że wygląda trochę jak smok-dildo! Co jest dość dziwne. Nie jestem pewien, czy to się broni w porównaniu do 212 VIP czy Sexy, które obie lubię i mają znacznie bardziej zniuansowaną kompozycję oraz lepszą trwałość itd... Jednak coś przyciąga mnie do tego zapachu, ponieważ lepiej pachnie po wyschnięciu (choć nie trwa zbyt długo) i ten pomieszany egzotyczny owocowy bałagan w jakiś sposób mocno mnie przyciąga. Prawdopodobnie to kupię, ale nie oceniam ani nie polecam tego innym jako dobrego zapachu. Fakt, że dopiero co się ukazał i już jest w koszu z okazjami, mówi wszystko, więc jest zły, ale ja go kocham. :)
Nie będę nawet wchodzić w nuty, to nie dla mnie. OTBE pachnie mdło i ostro na początku, a po godzinie lub dwóch przechodzi w coś znośnego, ale wciąż dość taniego i okropnego. Jestem pewien, że się sprzeda, ale nie jest nawet tak dobry jak oryginał czy ten wojskowy kamuflaż, który wydali w zeszłym roku. Nie jest dobry.
Po tym, jak przyjaciel, który jest doradcą sprzedaży dla Thierry'ego Muglera, powiedział mi, że "muszę" to wypróbować, ponieważ jej chłopak jest wielkim fanem zapachów i szalał na punkcie tego, jak dobry jest ten zapach. W każdym razie, zaprowadziła mnie do stoiska TF, ogłaszając, jak bardzo spodoba mi się dodatek skórnych nut bazowych do formuły Neroli Portofino, na co oczywiście byłem otwarty. Muszę powiedzieć, że chociaż mój nos nie mógł wykryć skóry w otwarciu, to jest to nieco inne niż NP. Forte ma bardzo ładne i długotrwałe, wysokiej jakości cytrusowe otwarcie, a następnie bardziej stonowane i mniej wyraźnie kwiatowe neroli. Nie ma wątpliwości, że neroli jest prawdziwym sercem tego zapachu, a w połączeniu z bergamotką, nie mogę sobie wyobrazić bardziej wspaniałej, czystej, letniej kombinacji. Czekałem i czekałem, i czekałem na pojawienie się skóry, co tylko świadczy o tym, jak dobra jest jakość, ponieważ długo się utrzymuje. Po kilku godzinach bardzo maślany, drzewny zapach skóry był bardzo blisko mojej skóry. Obawiałem się, że może to być kolejny cuir canage (czego nie lubię), ale neroli już prawie zniknęło, a "skóra" jest bardzo wyraźnym bytem. Myślę, że jeśli oczekujesz naprawdę intensywnej lub słodkiej skóry, to się rozczarujesz. Jednak jeśli chcesz poprawionej (na lepsze) formuły świeżego Neroli Portofino i czegoś nieco cieplejszego, to jest to przyzwoite. Nie wiem, ile to kosztuje? Struktura cenowa Toma Forda trochę mnie myli, ale myślę, że ten zapach jest droższy niż NP? (Mogę się mylić) W rzeczywistości bardzo mi się podobało noszenie go, bardziej niż oryginału, więc nie mogę tego naprawdę nazwać... Nie zamierzam kupować, ale zdecydowanie warto to sprawdzić.
Ten zapach jest absolutnie wspaniały. Kiedy widzę nuty w perfumach od projektantów, takich jak Issey Nuit, BdC itd., które rzekomo są mocno oparte na kadzidle... po prostu tego nie rozumiem. Kadzidło to bardzo szeroki termin, więc często to wybaczam, ale jeśli kiedykolwiek zapach od projektanta miałby twierdzić, że opiera się na kadzidle, to jest to Anonimo. Otwiera się różowym pieprzem i przyprawami, ma orzeźwiający, świeży akcent olibanum, ale z dymnymi, głębszymi tonami mirry lub labdanum. Główną rzeczą jest zapach goździka/cynamonu, który przebija się przez całe to dzieło i jest więcej niż dyskretnym ukłonem w stronę oryginału. Trochę zmagam się z oryginalnym 7, mam 7 Natural, które uwielbiam, ale nigdy nie mogłem się przekonać do oryginału z powodu mocnej nuty goździka. Z pewnością widzę skórzaną bazę, może z jakimś wetiwerem, ale cokolwiek się dzieje w fazie dry down, jest bardzo przyjemne. Tak więc, ogólnie rzecz biorąc, Anonimo to przyzwoity, dość dobrze działający i niezbyt drogi zapach kadzidłowy, który prawdziwi miłośnicy zapachów pokochają. Naprawdę doskonały flankier od Loewe, marki, którą naprawdę lubię... Na pewno sięgnę po to.
Nigdy nie sądziłem, że znowu polubię inny Le Male. Może to przez to, że ich nie próbowałem, ponieważ są po prostu oryginalną formułą w nowej butelce. Alternatywnie, cały urok flankersów Le Male po prostu mi umknął, a nawet jeśli to oryginał, nowe formuły są gorsze niż to, co pamiętam z lat 90-tych, będąc całkowicie zniechęconym przez ich nadmierne użycie. Nie mam nic przeciwko Le Male, w sumie podoba mi się zapach na innych ludziach, ale staje się kwaśny, gdy się rozwija na mojej skórze. Popeye eau fraiche jest jakoś inny? Może to ambroksan, ale ogólnie czuję znacznie bardziej kojący i słodki zapach wanilii z nutą tonki i świeższymi akordami na początku. Popeye jest teraz w wyprzedaży w Wielkiej Brytanii i mam ochotę kupić butelkę. Aktualizacja: Dobrze, noszę to teraz i otwiera się aldehydowym i wodnym klimatem, połączonym z klasycznym Le Male, a potem słodkim, gumowym/zapachowym lekarstwem... a la Ultra Male. Dziwi mnie, że mieszanka abroxanu, słonego akwatiku, mlecznego Le Male fougere i mdłej słodyczy faktycznie działa. Drydown jest przyjemny, a jeśli byłby silniejszy lub bardziej projekcyjny, myślę, że mógłby stać się duszący. Kluczem tutaj jest równowaga, to takie proste. Trzymam się swoich początkowych myśli, podoba mi się i naprawdę lubię Popeye, więc to zwycięzca.
Nigdy nie byłem pewien, co zrobić z tym zapachem i byłem tego świadomy od czasu jego premiery, myślę, że to po prostu dlatego, że jest tak lekki. Jeśli rozpylisz go na kartce, ledwo go poczujesz i podobnie jak jego nazwa, na skórze staje się bardzo subtelnym zapachem skóry. Otwarcie to jasno pachnące cytryny i limonki oraz orientalne drewno, które nadaje się do niemal japońskiego kadzidła, nowoczesnego i syntetycznego. Głównym składnikiem jest dla mnie jałowiec, który daje odświeżający efekt G'n'T na podłożu cedru i piżma. Ogólne wrażenie jest bardzo przewiewne i półprzezroczyste i wydaje mi się, że Ted Baker reprezentuje "świeżość" w odzieży skórzanej lepiej niż większość. W rzeczywistości próbowałem go przy wielu okazjach na przestrzeni lat, początkowo go lubiłem, potem o nim zapomniałem, a ostatnio spróbowałem go ponownie i pomyślałem, że jest okropny. Jednak po ponownej wizycie ponownie się odwróciłem i nie uważam, że jest tak źle, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecne premiery i trendy zapachowe, wydaje się, że jest to powrót do lat 90-tych. O tak, trwałość jest słaba, ale można zrobić coś gorszego niż sięgnąć po niego w bardzo gorący dzień.
Mam więcej przemyśleń na temat tego zapachu i myślę, że mogę go dodać do mojej garderoby. Jest w nim coś z radosnej, lekkiej natury, która całkowicie uosabia lata 90. i jestem dość nostalgiczny za tamtą dekadą. W końcu rozumiem też porównania do Marka Birleya i powiedziałbym nawet, że Skinwear pachnie bardzo podobnie do żywicy elemi. Wiecie dlaczego doznałem tego objawienia? Bo spryskałem się jak opętany, a uważam, że to konieczne, żeby w ogóle zrozumieć ten zapach. Teraz już tak.
Kiedy myślę, że jestem już zbyt rozsądny, by kupować w ciemno, w końcu to robię. Myślę, że to dreszczyk emocji związany z trafieniem w dziesiątkę przeważa nad rozczarowaniem związanym z nietrafieniem w dziesiątkę. I tak mam słabość do Dunhilla, nie jestem pewien dlaczego, ponieważ nie mają ani jednego wyróżniającego się zapachu w swojej raczej przeciętnej ofercie. Jednak jedną rzeczą, którą mają, jest łagodna godność, która zapewnia im pewien stopień pobłażliwości, którego nie daję innym domom. Pursuit wybija się nieco ponad przeciętność dzięki temu, że jest przyjemny i dobrze się nosi, ma piękne otwarcie i świetnie wyglądający flakon. Jest to ten rodzaj zapachu "meh", z którym MOGĘ się pogodzić, ponieważ to prawie tak, jakby nie próbowali konkurować na tym samym polu co Gucci i Versaces tego świata, po cichu wypuszczając i zaprzestając produkcji przeciętnych, nieszkodliwych rzeczy i jakoś mi to nie przeszkadza. W otwarciu wyczuwalna jest goryczka yuzu i owoców cytrusowych, która szybko przechodzi w cieplejszą balsamiczno-bursztynową bazę. To lekko gorzkawy, słodki środek i drzewna baza, którą być może można przypisać cedrowi i drzewu sandałowemu... może? Chodzi o to, że wyciągnąłem go z okazyjnego kosza, nie miałem okazji go wypróbować, a mimo to kupiłem go i na szczęście się opłaciło. Lubię go, będę go nosił, ale czy to dobry zapach???? Nie bardzo. Wciąż czegoś w nim brakuje i jest tani, a trwałość jest bardzo ograniczona do 2 godzin.
Miałem nadzieję, że to przywróci trochę potrzebnej dumy linii Polo, ponieważ, szczerze mówiąc, tylko oryginalny (zielony) jest klasycznym zapachem, reszta jest ogólnie bardzo słaba, z wyjątkiem czarnego (na siłę) i podwójnego czarnego, które odpowiadają moim gustom. W końcu spróbowałem tego i zastanawiam się, czego niektórzy inni recenzenci tutaj oczekiwali od oud Ralph Lauren Polo? Oczywiście nie dostaniesz najbardziej subtelnego oudu, prawdopodobnie dostaniesz coś w tradycji 'designer oud', tzn. dobrze zamierzone i przyjemne, ale nieco chybione i to myślę, że mamy tutaj. Muszę się nie zgodzić z wieloma tutaj i powiedzieć, że rzeczywiście wyczuwam oud, szczególnie na początku, który dla mnie nie był zbyt inwazyjny, ale rozumiem, dlaczego niektórzy mogą go nie lubić. To nie znaczy, że nie lubię Polo Supreme Oud, bo naprawdę mi się podoba. Ma żywiczną jakość i lekko kwaśną słodycz w połączeniu z drewnem Guiaic i cynamonem, co czyni go interesującym w moim odczuciu. Po wyschnięciu przypomina mi to niedawno wydany Floriental od CDG, a nawet niektóre inne perfumy kadzidłowe. Będzie się wyróżniać (i odznaczać) w porównaniu do takich jak Oud Noir, Wonderoud, Boss Oud, naprawdę wnosząc coś własnego do stołu. Muszę powiedzieć, że podobał mi się ten zapach, a trwałość była całkiem dobra. Myślę, że subtelność przejścia do zapachu skórnego po kilku godzinach nie jest koniecznie negatywną rzeczą. Gdyby cena była znacznie obniżona, rozważyłbym zakup, ponieważ zdecydowanie cieszyłem się noszeniem go.
Fascynujący zapach, który Tom Ford dodaje do swojego repertuaru i wcale nie jest tym, czego się spodziewałem. Myślałem, że będzie znacznie bardziej kwiatowy, a w pewnym stopniu jest taki na początku, ale Soleil Blanc to naprawdę zrównoważona kompozycja, nie dusząca i nie ogłaszająca się w sposób nieprzyjemny, lecz delikatnie brzęcząca. Proszę, nie myśl przez chwilę, że mam na myśli, że jest 'słaby', bo tak nie jest, a trwałość jest niezwykle dobra... jak 24 godziny dobra. Otwarcie to przezroczysta mieszanka egzotycznych kwiatów i pudrowych nut waniliowych, z odrobiną pistacji, która wydaje się być ostatnio ulubieńcem TF. To gourmandowa kompozycja z kokosem i wyraźnym nadmorskim klimatem, ale nigdy nie przechodzi w typowy zapach olejku do opalania. Dobrze, więc naprawdę lubię Soleil Blanc, a to dziwne, bo myślałem, że otwarcie jest trochę zbyt kobiece jak na moje gusta, ale potem wydawało się, że mnie oczarowuje i zdobywa moją sympatię w wspaniale długim i przyjemnym etapie dry down. Doradczyni powiedziała mi, że nosiła go na wakacjach i ciągle dostawała komplementy, nawet po wielu godzinach noszenia, i mogę w to uwierzyć. Wąchałem już prawie podobne zapachy, ale niewiele z taką jakością jak ten, jestem fanem.
Pudrowy biały piżmo i róża z lekkim, zwiewnym uczuciem na początku. Sok jest różowy, a zapach ogólnie bardzo kobiecy i niezbyt innowacyjny, ale mimo to jakość i trwałość są na wysokim poziomie. La Colle Noire nie jest duszący ani ultra "w twarz", przechodzi w przyjemnie ciepły dry down z kremowym sandałowcem i różami, może nawet z odrobiną wanilii? To słodki, łatwy w noszeniu zapach, który być może eksperci w bardziej kobiecej stronie rzeczy uznają za lepszy od innych podobnych zapachów, ale ja nie byłem przekonany. Właściwie całkiem mi się podobał, ale nie nosiłbym go ani nie kupiłbym dla siebie.
Ten zapach jest wspaniały, oud z najwyższej półki i zaskakujący, biorąc pod uwagę, że pochodzi z Molton Brown, marki, która ma tyle samo uroku co gwałtowna dolegliwość żołądkowa! Żarty na bok, naprawdę przysięgam na żele pod prysznic od MB, a w tej chwili mają kilka naprawdę ładnych, jak Tobacco absolute. Oudh accord & Gold jest genialny, zaczyna się jak bardzo luksusowy i słodki, kremowy oud, bardzo w tradycji perfumerii bliskowschodniej, z ładnymi przyprawami. Środkowa część tego zapachu, gdy się ustabilizuje, jest mniej słodka, znacznie bardziej sucha i zdominowana przez tytoń. Dymne akcenty przypominają mi Rasasi Tobacco Blaze, zapach, na którym nie jestem zbyt entuzjastycznie nastawiony. Jednak bez jogurtu morelowego i popielniczki TB mogę mu to wybaczyć. Na szczęście Oudh accord & Gold ma trzeci etap i och, jaki to wspaniały suchy finisz. Nie mówię tego lekko, ale może to być jeden z najlepszych. To subtelne, marzycielskie drewno, które jest niebiańskie i nie ma w sobie tego suchego dymu tytoniowego, to bardziej jak szafran, żywice i oud. Nie jest duszący ani przesadnie słodki, bardzo stonowany, ale działa niezwykle dobrze, muszę powiedzieć, że to naprawdę niesamowity zapach i kupiłem go w sklepie wyprzedażowym MB w rozsądnej cenie, biorąc pod uwagę jakość. Cieszę się, że mogę dodać to do mojej kolekcji, a w połączeniu z żelem pod prysznic (który ma złote płatki) jestem pewien, że stworzy jeszcze bardziej pozytywne doświadczenie.
Ok, jeśli chodzi o linię Luna Rossa, to ten zapach jest najmniej podobny do innych, ale jednocześnie najbardziej przypomina wiele innych zapachów dostępnych na rynku. Więc jest "generic"? Cóż... nie. Powiedziałbym raczej, że jest "lekko pochodny", ponieważ Eau Sport ma swoje dobre strony. Udaje mu się być naprawdę świeżym i lekkim zapachem, ale jednocześnie ma całkiem dobrą trwałość. Myślę, że gdyby był zbyt lekki, miałbym z nim problem. Otwarcie to to, co zawiera najwięcej oryginalnych nut Luna Rossa lub Sport, dla mnie to rodzaj słonego, cytrusowego zapachu z nutą lawendy, ale co ważne, bez białych kwiatów czy mięty. (drugi raz, gdy go próbowałem, i rzeczywiście czuć miętę) Potem, gdy się ustabilizuje, naprawdę relaksuje się w słodszy, owocowy zapach, może bergamotowy z nutą imbiru, który wydaje się bardzo znajomy. Właściwie myślałem, że pachnie jak Toy od Moschino, który ma bardzo ładny cytrusowy klimat, który wydaje się bardzo autentyczny. Baza tego zapachu to biały piżmo i nuta ambroxanu, co mi się podoba i służy do podkreślenia cytrusów i sprawia, że zapach jest długotrwały. Ambra w Eau Sport mogłaby odpowiadać za wyraźne, lekko morskie wibracje i słoność, które czuć w cytrusowych zapachach Creeda, które również podobno zawierają ambrę. Podsumowując, czułem to wcześniej i chociaż Luna Rossa i Sport (nie licząc Extreme, który jest bardziej orientalny) są dla mnie interesujące, to ten zapach jest po prostu nieco odmienny. Myślę, że ogólny zapach jest przyjemny, a jakość jest na poziomie, na przykład porównałem go wcześniej do Toy, który moim zdaniem pachnie znacznie taniej, jeśli mam być szczery. Kolejną rzeczą, która mi się podoba w tym zapachu, jest to, że nie jest inwazyjny, nie jest słaby, ale nie jest też duszący ani nie łapie w gardle. Eau Sport byłby mile widzianą ulgą w porównaniu do niektórych innych designerów, w które młodzi mężczyźni upierają się, aby się oblewać na nocne wyjścia. Nie jest to zły zapach, ale nie jest tak dobrze przemyślany jak oryginalna Luna Rossa. Aktualizacja: Po ponownym spróbowaniu powiedziałbym, że to ładny bergamotowy, cytrusowy zapach drzewny zmieszany z miętową lawendą. Idealna mieszanka klasycznych "niebieskich" zapachów wodnych, takich jak Azzaro Chrome, podana jako sugestia zapachowa, która działa całkiem dobrze, z charakterystycznym słonym, miętowym, lawendowym zapachem oryginalnej Luna Rossa.
Jeszcze jedna szybka recenzja, ponieważ kupiłem ten zapach po Świętach, gdy zestawy prezentowe są sprzedawane tanio. Dziś nosząc go, staję się coraz większym fanem, Eau Sport jest niezwykle świeży, nie będąc zbyt krzykliwym ani inwazyjnym. Fragrantica nie podaje nosu, ale o ile wiem, Andrier i Prada nie rozstali się, więc podejrzewam, że to jej praca i szczerze mówiąc, krzyczy jej czystym, eleganckim stylem. Ma elementy nowoczesności, które czuję wszędzie, ale Eau Sport jest znacznie bardziej powściągliwy, co pozwala cieszyć się doświadczeniem, bez bombardowania.
Nie jestem fanem linii MAN, oryginalna wersja i Extreme nie są w moim guście, a chociaż podobał mi się Man in Black, nigdy nie uznałem go za na tyle interesujący, by dodać go do mojej kolekcji. Dziwnie, ale ten zapach mi się podoba, jest noszalny. Czarna woda toaletowa jest swoistą amalgamacją dwóch pomysłów: ciepłego, bursztynowego orientalnego oraz świeżego, pikantnego cytrusowego z nawet nutą słonych, wodnych akcentów. Martwiłem się, jak białe kwiaty będą się prezentować w tym zapachu obok bursztynu, ale w rzeczywistości, chociaż są obecne, nie pachną typowo. To zaskakująco pikantny zapach, baza jest głęboka i ciepła, a cytrusowe nuty głowy utrzymują się dość długo, jest dobry, a jego trwałość też jest w porządku.
To jest to, co się dzieje, gdy wrzucisz do jednego garnka mnóstwo chemikaliów zapachowych, spodziewając się jakiejś przypadkowej alchemii, a zamiast tego otrzymujesz naprawdę przyziemny bałagan. Nie nienawidzę tego zapachu i szczerze mówiąc, za pierwszym razem dałem się nabrać takim zapachom jak Invictus (a może nawet Eros), ponieważ przynajmniej w tamtym czasie nie było zbyt wielu zapachów, które by tak pachniały... Teraz wydaje się, że to sprawdzona formuła. Jedna rzecz, którą mogę powiedzieć o Wanted, to że przy bliższym przyjrzeniu się, ma wyraźny akcent cytryny i imbiru, co znowu jest popularne w tej chwili, ale głównym motywem jest nieco ciepły, drzewny, słony i przeważnie syntetyczny klimat Invictus/Eros z szałwią muszkatołową i jakimś mydlanym kardamonem. Nie sądzę, żeby był to zapach zniuansowany czy oryginalny, ale jakoś akceptuję, że tak teraz wygląda sytuacja. Czy ludzie to kupią? Tak! Nałożony na klubowiczów w sobotnią noc, czy będzie duszący i sprawi, że będziesz miał odruch wymiotny? Oczywiście! Czy będzie miał niesamowitą trwałość? Cóż, dopiero co go nałożyłem, ale podejrzewam, że będzie kolejnym Invictusem pod tym względem. A tak przy okazji, gdy go próbowałem, podeszła do mnie pani (prawdopodobnie w późnych latach 60-tych lub wczesnych 70-tych) i powiedziała: "Wiesz, co się stanie, jeśli to kupisz, prawda?" Nie, powiedz mi... "Będziesz nieodparty dla kobiet, będą się ustawiać w kolejce." Powiedziała, oczywiście będąc fanką. A jeśli chodzi o butelkę, to jest okropna i absurdalna, a biorąc pod uwagę, że porównujemy ją z Invictusem, szczerze mówiąc, nie wiem, która jest gorsza? Gdybym miał zdecydować, powiedziałbym Wanted, ponieważ lufa rewolweru jest źle zaprojektowana i wykonana. Nie jestem przekonany do wizji Muglera dotyczącej marki perfum Azzaro... to naprawdę nic, czym można by się ekscytować. Aktualizacja: Jak przewidywałem, ten zapach jest trwały i, co niewiarygodne, pachnie znacznie lepiej po wyschnięciu. Nie zmienił się nawet w zapachu, tylko złagodniał, a na skórze jest dość ciepły i właściwie w porządku. Podejrzewam, że podobnie myślałbym o wielu zapachach od projektantów, które twierdzę, że mi się nie podobają. Jeśli jednak nie podoba ci się 80% doświadczenia, to wciąż liczy się jako negatywna ocena.
Interesująca kompozycja od Penhaligon's, która ponownie nie zawodzi, wprowadzając ciekawy sposób na zapach, który mógłby być łatwo nudny lub nie w moim guście. Rzeczywiście, wieczorami spaceruję z psem przez centrum miasta i przechodzę obok sklepu Penhaligon's. Krótko mówiąc, pasaż sklepów, w którym się znajduje, nie jest na poziomie ulicy i jest trochę zamknięty, a kiedy wypuszczają zapach przez frontowe drzwi, ma tendencję do utrzymywania się przez długi czas, więc mogę go jeszcze mocno czuć wiele godzin po zamknięciu sklepu. Ten resztkowy zapach Luny zaintrygował mnie, ponieważ pachniał bardzo męsko i nie do końca pasował do nut, które widziałem. Teraz, gdy go spróbowałem, mogę potwierdzić, że tak jest, ale to nie cała historia. Luna jest znacznie świeższa z orzeźwiającymi nutami głowy, cytrusami i suchym jałowcem, które ustępują miejsca metalicznemu muskowi i róży. Jest tu nawet nuta Amouage Lyric man, ale Luna jest znacznie bardziej gorzka, a ta jodła nadaje jej męski charakter. To jest w bezpośrednim kontraście z tym, co być może myślałem, że ten zapach będzie o nocnym kwitnieniu, białym jaśminie (stąd Luna) i będzie bardziej kobiecy, ale w rzeczywistości jest to absolutnie uniseks. Powinienem był już wiedzieć, że Penhaligon's niemal zawsze dostarcza pewien stopień złożoności i wyrafinowania w swoich kompozycjach, mimo oczywistych wad marki, tj. cena, problemy z trwałością i ta "złożoność, o której wspomniałem, jest trochę zbyt subtelna, by każdy to zauważył. Głęboki dry down to jeden z muskowych, różanych i kwiatowych zapachów, tylko cytrusy i jałowiec znikają, ale szczerze mówiąc, to zajmuje dużo czasu, więc jako świeży letni zapach działa i utrzymuje się całkiem dobrze. (choć nałożyłem dość dużą ilość.) Może to ambra nadaje Lunie powiew luksusu? Znowu nie jestem pewien, co to jest, ale mi się podoba.
To dziwne. Próbowałem go znaleźć w bazie danych w zeszłym tygodniu, ponieważ myślałem, że to nowa wersja i mogłem przysiąc, że nigdzie go nie ma... w każdym razie pojawił się teraz i najwyraźniej istnieje od kilku lat. Uważam, że jest to interesująco świeże podejście, które nadal zawiera wszystkie cechy oryginalnej butelki, mimo że tak naprawdę nie pachnie jak ona. Czy to mglista, piżmowa owocowość nadaje mu taką jakość? Unlimited ma otwarcie z nowoczesną owocową nutą ananasa, popularną wśród aventusów i tym podobnych, ale potem niemal natychmiast pojawia się chłodny miętowy zapach. To chłodny zapach, ale wciąż wyczuwam w nim trochę ciepła, a nawet odrobinę wanilinowego drewna w bazie. Problem w tym, że nie jest tak trwały jak współczesne wersje Bossa i to jest dla mnie problem. Poza tym nie jest to zły zapach.