Podoba mi się. Prosto i jasno, Intenso zaczyna się od pozytywnego patchouli, co jest nietypowe jako nuta głowy (Cóż... biorąc pod uwagę, co jeszcze dzieje się w tym zapachu.) Patchouli nie jest grube ani ciężkie... po prostu... jest. To nadaje interesujący, ziemisty klimat, który tańczy również z solnym, morskim akwatykalizmem, całkowicie zgodnym z oryginalnym, mglistym DNA cząsteczki Lemon/Calone, które jest w zasadzie nutą bazy i w tym względzie wysycha dość znajomo. To sprytna modyfikacja formuły, jaką była essenza, i służy do dodania większej wyrafinowania, modernizacji i wyciągnięcia ADG z lat 90-tych w bardziej współczesne terytoria. Butelka również dobrze wygląda w czerni, a chociaż nie testowałem Profumo wnikliwie, stwierdziłem, że jego wydajność nie była tak dobra jak oryginału, chociaż bardzo szanowana. Noszę to, ale trochę lubię syntetyczny młot, jakim jest oryginalne Acqua Di Gio i nie noszę go dla wyrafinowania czy elegancji, ale rozumiem, dlaczego niektórzy by tak robili, a wielu woli ten i Essenza... Nie zamierzam jednak kupować butelki.
Nazwa i kształt butelki mnie zaintrygowały, ale ostatecznie byłem rozczarowany bardzo ubogim zapachem, który jest cienki, skromny i w ogóle nie trwały. Nic dziwnego, że znajdują się tu 'nuty wodne' oraz ogólny, niezbyt przyjemny zapach jabłka w nutach głowy, ale nie jest to całkowicie nieciekawe i chociaż nie jest zbyt miłe, sprawiało, że przez pierwsze kilka godzin miałem zagadkę. Problem w tym, że Rhodium pachnie trochę tanio i ma w sobie nutę A&F Fierce/Mont Blanc Legend. Więc przypuszczam, że ma też trochę lawendy i ziołowych elementów, ale nic ekscytującego. Przykro mi Yardley, to zapach, który warto zapomnieć.
Zazwyczaj nie wspominam o butelce na początku i w żaden sposób nie jest to oskarżenie tej kompozycji, bo jest w porządku. Butelka jest naprawdę ładna, z nutą Guerlain L’Art et la Matière, a przy tym nie ma w niej falującego torsu! O, i miło jest zobaczyć A&F w brytyjskich sklepach, bo wcześniej były rzadkością lub wręcz nie istniały, przynajmniej tam, gdzie mieszkam. Otwarcie jest okropnie przyjemne, z nutami Fierce, ale z dodatkiem innych ogólnych akordów, co sprawia, że zapach jest słodszy, świeższy i bardziej dostępny. Nuty głowy z melona i cytrusów są zdecydowanie syntetyczne i wywołują ziewanie, ale nie mogę powiedzieć, że nie podoba mi się ten zapach. W miarę jak się rozwija, nuta bardziej ziołowego Fierce właściwie znika, zamiast stawać się silniejsza, jak się spodziewałem. Pod tym owocowym otwarciem baza jest właściwie trochę ciepła, a może z nutą ambry. Trudno nie porównywać tego z Fierce, będąc z tej samej marki, ale to nie jest tak mdłe jak Fierce, ale także znacznie mniej oryginalne. (pamiętaj, że Fierce powstał przed Mont Blanc Legend) Myślę, że byłoby mile widziane w sklepach A&F, wdychane lub spryskiwane na samych ubraniach. (cokolwiek to jest?) Więc to nie jest naprawdę coś dla mnie ani dla wielu innych miłośników zapachów, ponieważ First Instinct jest dość ogólny. Czy pachnie źle? ....Nie. Wydajność była przeciętna, a nie świetna.
Nie mogę powiedzieć wystarczająco dobrych rzeczy o tym zapachu! Jako certyfikowany miłośnik herbaty, uwielbiam dodatek liścia herbaty tutaj. Myślę, że dodaje to ładnej równowagi do bombastycznej natury gardenii. Choć wspomniano o tym jako o akordzie, nie uważam, że jest to strasznie ozonowe, jak niektóre zapachy herbaciane (patrzę na ciebie, Elizabeth Arden!). Zastanawiam się trochę nad nazwą tego zapachu i brakiem tiare w nutach. Ma tę białą kwiatową, odurzającą jakość, ale nie jest to typ, który powala na kolana, jak czasami robi to gardenia. Nałożyłam to z masłem do ciała, co dodało kilka dodatkowych godzin trwałości temu zapachowi (zapachy Pacifica mają tendencję do szybkiego blaknięcia). Po prostu solidny, letni kwiatowy zapach, który myślę, że sprawdzi się zarówno w dzień, jak i w nocy. Tak się cieszę, że w końcu mam to w moim arsenale zapachowym!
Turbo mandarynka to sposób, w jaki opisałbym ten zapach. Syntetyczny pod każdym względem, ale różni się od takich jak Clinique Happy tym, że jest to całkowicie bardziej pudrowa sprawa i ma rdzeń z kwiatu pomarańczy/neroli, gdy się ustabilizuje. Wydaje się, że jest popularny w męskich zapachach w tej chwili, więc jeśli lubisz ten klimat, to może być tanim dodatkiem do twojej garderoby, niestety ja nie do końca. Ale nie jest zły.
Ore lub "Ooorrrrrrree" to dokładnie dźwięk, który wydałem, gdy złapałem pierwszą nutę tego zapachu. W połowie wiedząc, czego się spodziewać po Slumberhouse, wiedziałem, że nie będzie to blue de Chanel czy coś takiego? Ale nawet ja nie byłem przygotowany na to, jak głęboko sięga ta królicza nora. Moje początkowe odczucia na temat Ore? Wysublimowane. Dla ludzi, którzy noszą ten zapach regularnie... czapki z głów. Wytyczacie naprawdę jasny szlak, bo chociaż może być postrzegany jako oswojony w linii Slumberhouse ze względu na swoje gourmandowe cechy, Ore jest tak niezwykły i niepodobny do niczego, co wcześniej wąchałem. Cóż, dostajesz mnóstwo ton kakao i właściwie najdokładniejszy ciemny, ciemny, czekoladowy zapach. Jest on głęboko osadzony w nutach drewna gwajakowego i pieprzu, które również są ogromne i doskonale go uzupełniają. Ore jest fantastyczny, ma ten brudny charakter, ale nigdy nie jest to paczula udająca czekoladę. Ma w sobie czystość, która utrzymuje bazę przyprawionego drewna z dala od niemal pudrowego, lekko słodkiego kakao. Oszałamiające rzeczy i jak można się spodziewać... chłopcze, czy to jest mocne?!?! Mocno wyczuwalny, a następnie projektujący. Po prostu genialny!
OMG!!! Uwielbiam miedziane niebo. Wow!!! Co za zapach. Szalone... wybuchowe otwarcie, które mogę porównać tylko do czegoś takiego jak Amouage Interlude man tylko ze względu na czysty atak nut. Jakby ktoś wrzucił bombę tajskich przypraw do rozgrzanego do czerwoności woka! Natychmiast słodki cynamon, goździki i anyż, a następnie lukrecja, z których wszystko jest tak subtelne, jak sambuca. Następnie dym i gumowate opony, brud paczuli i agresywna skóra. Ten zapach jest absolutnie szalony... Uwielbiam go. Drydown jest bardziej skoncentrowany na goździkach, ale z usuniętą obrzydliwą krawędzią. Myślę, że nazywanie tego zapachu goździkowym jest błędne, ponieważ chociaż dominuje, dla mnie wszystko zależy od otaczających go nut, które nieustannie powracają i wycofują się przez cały czas używania tych perfum. Z pewnością nie jest to zapach dla osób o słabym sercu, ale kiedy wysycha, zmienia się w zapach gourmand, prawie pachnący jak przyprawione rodzynki, ciasto owocowe z odrobiną alkoholu. Później na finiszu pojawia się głęboki akord bursztynowy i coś, co przypomina mi tytoń fajkowy, resztki miodu lub tytoniu klonowego. To cudowne, gdy pojawia się coś takiego i naprawdę przypomina ci, co kochasz w zapachach. Dość słodko przyprawiony i niektórzy mogą powiedzieć, że naiwny perfumiarski, ja mówię odważny i złożony. Będę musiał kupić sobie trochę tego... podobnie jak interlude man nie mam pojęcia, kiedy bym go nosił? ale hej, to jest jeden dla miłośników perfum i muszę go mieć w swoim arsenale.
To jest niezwykle przyzwoity i szanowany nowy zapach od Davidoff. Otwarcie to imbir, grejpfrut oraz świeży/drzewny, a następnie czysty i mydlany akord czegoś bardziej nudnego, co zazwyczaj określiłbym jako bardzo przeciętny designerski zapach do biura. Jednakże, odkupującymi cechami Horizon są cieplejsze i brudniejsze elementy w bazie. Jest tam paczuli, a nawet nutka kakao, która wydaje się nie mieć tu miejsca, ale jest i sprawia, że suchy zapach jest subtelnie inny. Nie można mieć zastrzeżeń do tego zapachu za utrzymywanie świeżego, pikantnego odczucia przez cały czas oraz prawie podnoszącego na duchu mentolowego odczucia imbiru i przypraw. Bardzo przyjemnie nosiłem go kilka dni temu. Wydajność była w porządku, ale przechodzi w bardzo ładny, ale bliski suchy zapach, za co znowu nie mogę mieć zastrzeżeń, że nie jest potężny. Ogólnie rzecz biorąc, warto to sprawdzić. Nie powalił mnie na kolana, ale miło jest zobaczyć nową premierę, która jest męska, noszalna i ma w sobie coś interesującego.
Podejrzewam, że konsumuję więcej rabarbaru lub rzeczy o smaku rabarbarowym niż przeciętna osoba i chociaż akceptuję, że ten perfum niekoniecznie jest najdokładniejszą reprezentacją, czy jest przyjemny? ...Tak! Otwarcie to mandarynka/czerwone owoce, nawet jabłko, ale zawiera tę surową zieloność i ostrość, które wywołują efekt rabarbaru. Nie pachnie tak autentycznie jak rabarbar Comme des Garçons, ale według tej samej zasady, ten trwa znacznie dłużej i ma więcej głębi z czystą, kwiatową, piżmową bazą. To po prostu świetny owocowy zapach, który jest trochę lekki i jednorazowy, a chociaż jestem fanem Hermès, nigdy naprawdę nie uważałem ich za ostatnią bastion jakości perfumerii, więc w związku z tym nie zawodzi. Dla mnie wpisuje się w kategorię zapachów, które potrzebuję w mojej garderobie, zapachów, które są natychmiast satysfakcjonujące i pachną rzeczami, które lubię. Kupiłem to na miejscu... wydajność jest przeciętna, a cena wysoka jak na to, czym jest, ale co mogę powiedzieć? Kocham to.
Uwielbiam każdą chwilę (a może powinienem powiedzieć stronę?) w tej cytrusowej kolekcji. Natychmiast zostałem skomplementowany przez nieznajomego, kiedy go nosiłem i szczerze mówiąc, jak na cytrynowo-cytrusowy zapach, ślad kiszonki na tej rzeczy jest absolutnie ogromny, przynajmniej przez pierwsze 30 minut... a nawet dłużej. Ma słodką jakość cytrynowych kropli, ale zawsze jest autentyczny w tym samym czasie, jest skwierczenie, lekkość w dotyku i głębia, ale bez wkurzającego petitgrain, bardziej odrobina delikatnych białych kwiatów. Monotheme po raz kolejny wyprodukował wysokiej jakości cytrusy, z którymi nie miałem żadnych problemów z długowiecznością, ponieważ Boccioli di Limone wypadł naprawdę bardzo rozsądnie. Kciuki w górę ode mnie, wolę pomarańczowy, ponieważ jest po prostu tak dobry... jednak jest to godne nawet najbardziej zatwardziałej szafy entuzjastów.
Naprawdę interesujący sposób, w jaki ten zapach się rozwija, bardzo dobrze wymieszane nuty. Zaczyna się od silnej nuty cedru otoczonej cytrusami i kwiatami, co w rzeczywistości daje niezwykle wyjątkowe doznania. Staje się coraz bardziej mydlany i kwiatowy i jako taki kobiecy dla mojego nosa, faktycznie przypomina mi coś, co nosiłaby moja mama. Niemniej jednak są to dobrze wykonane i długotrwałe perfumy z doskonałą równowagą elementów, na przykład jaśmin i kwiat pomarańczy są zawsze obecne, ale nie przytłaczające, a zapach pozostaje czysty, świeży i drzewny przez cały czas. Prawdopodobnie nie nosiłbym go sam, ale całkiem mi się podobał przy tej okazji jako odmiana od normy.
Nie próbowałem flankera Code od wieków i szczerze mówiąc, nie spodziewałem się wiele. Miałem rację, że nie. Code Profumo to bardzo gęsty, toporny, gourmand. Gdyby to był tort czekoladowy, byłby tak słodki, że zdołałbyś zjeść tylko kilka kęsów. Otwarcie to nowoczesny bałagan chemii zapachowej, przywołujący wiele innych aromatów, w tym oryginalny Code. Na tym kończą się porównania, ponieważ szybko staje się niepotrzebnie gęstą bombą syntetycznego ambry/tonki. Nie ma tu żadnej subtelności, to ten sam rodzaj podejścia, co w przypadku Joop Wild, podkręcanie 'Intensywności' do 11 nie zawsze jest najlepszym sposobem na uzyskanie naprawdę intensywnego zapachu. Szczerze mówiąc, próbowałem go tylko raz i nie utrzymał się długo na mnie, ale jestem gotów to zignorować i zamiast tego skłaniać się ku głosom tutaj, które wskazują na długotrwały zapach. Myślę, że może nie nałożyłem wystarczająco dużo i wkrótce po tym wziąłem prysznic. Tak czy inaczej, nie mam zdania na temat Code Perfumo, nie obraża mnie, ani nie ma nic interesującego do zaoferowania w mojej opinii. Nie zamierzam kupować butelki.
To jest wspaniałe! Stwierdzenie, że Essence No.1 to świeży cytrusowo-wetiwerowy zapach to nie wszystko. Nie potrafię określić, co takiego jest w No.1, że czyni go tak wyjątkowym? Jest bardziej ziołowy, a cytrusy są naturalne i piękne, ale nie są nawet głównym graczem. Essence No.1 nie jest kolejnym ulotnym cytrynowym podmuchem lub ostrą mandarynką, to delikatna równowaga, która naprawdę zawiera lawendę, a może nawet trochę róży? Wysycha do zapachu wetiweru na skórze, ale znowu nie przypomina niczego, co wcześniej wąchałem, w zasadzie Liz Earle robi to, co Jo Malone i Diptyque robią z wieloma swoimi świeżymi ofertami, ale z czymś lepszym i bardziej nadającym się do noszenia, przynajmniej dla mojego nosa. Jestem naprawdę pod wrażeniem i kusi mnie, aby dodać go do mojej kolekcji jako idealny letni zapach, który nie trwał tak długo, ale był akceptowalnie przeciętny i hej, jestem gotów go odpuścić.
Naprawdę uwielbiam ten ciepły, łatwy zapach, który był dla mnie niezwykłym znaleziskiem w John Lewis. Mówię niezwykłe, ponieważ był to "dom" John Lewis i zwykle nie ma w nim kosmetyków ani produktów zapachowych, ale był to jeden z niewielu, które były w sklepie. W otwarciu wyczuwalne są świeże przyprawy, goździki, cynamon, różowy pieprz i wiele innych pięknych rzeczy, które ani przez chwilę nie są przytłaczające. Natychmiast zanurzamy się w delikatnej wanilii, mlecznym drzewie sandałowym i gwajaku. Naprawdę oszałamiające. Trwałość jest w porządku i wysycha do słodkiej wanilii, niechętnie kupowałem, ponieważ na butelce nie było ceny i pomyślałem, że może być drogi, ale zdecydowanie nosiłbym ten delikatny zapach i mam na niego oko.
To jest magia! Naprawdę doskonały i jak dotąd mój ulubiony z tej linii, jestem wielkim fanem Monotheme, to zbrodnia, że nie mam ich więcej, naprawdę? Doskonała mieszanka ostrego pomarańczowego otwarcia, które jest tak świeże i urocze, a jednocześnie dojrzewa do czegoś dość ziemistego w bazie... drzewnego na pewno wetiweru, a nawet odrobiny paczuli. Jeśli myślisz pomarańcza? Wetiwer? Czy to może być jak TdH? Nie mogłeś się bardziej mylić, jest zupełnie inny, znacznie bardziej soczysty, ale nie brakuje mu pełnego ciała. Ponownie nie jest najtrwalszy, ale mogę to wybaczyć, ponieważ trwa nieco dłużej niż bergamotka i pachnie równie dobrze, jeśli nie lepiej niż wiele innych pomarańczowych zapachów.
Zapachy Monotheme mają szczególne miejsce w moim sercu, nie tylko mają świetną wartość, ale także dostarczają towary. Te pomarańczowe butelki nie są tylko jedną nutą, a raczej idealnym komplementem, aby wydobyć wyróżnioną nutę. Tutaj jest to bergamotka i jest to świetna reprezentacja, piękne świeże otwarcie z odrobiną drewna i białych kwiatów, a nawet niewielką nutą wanilii w suszeniu. Zapach nie jest szczególnie trwały, ale daje kilka godzin naprawdę dobrze wykonanego zapachu.
Tak, rozumiemy... Fortis pachnie jak boskie i niesamowite Black Afgano. Kilka rzeczy do odnotowania, myślę, że ma nieco lżejszy, łagodniejszy dotyk. Czasami BA może się mocno rozwinąć i stać się nieco przytłaczający. Fortis jest też słodszy w otwarciu i nieco bardziej zbliżony do Carner Cuirs. Nie mam nic przeciwko Les Liquides Imaginaires za posiadanie zapachu typu BA, mam na myśli, że nie do końca się nad nimi przewracamy, prawda? Nie do końca jak klony Aventusa lub kolejna kombinacja Oud/Rose, prawda? Większość zapachów typu BA jest autorstwa samego Gaultieri, więc to też nie liczy się jako zdzierstwo. Byłem zadowolony z tego zapachu, pachnie wyjątkowo dobrze, jeśli nie trochę znajomo.
Zwykle jestem wielkim fanem recenzji Deadidola, ale wydaje się, że nie w tym przypadku. Tak, Bello Rabelo ma swoje wady, nie ma długowieczności i nie jest tak natychmiastowo świetny jak HdP Marquis de Sade (z którym zgadzam się, że jest podobny), ale hej, stara się być czymś innym. Mianowicie zapach wina i dla mnie to winne trio od Liquides Imaginaires jest doskonale wykonane. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że Bello Rabelo otwiera się jak bardzo dobre czerwone wino, a gdy wysycha do porto, a następnie prawie brandy. Immortelle i labdanum stanowią ostrą podstawę tych perfum, ale nigdy nie wykorzystują w pełni swojego żywicznego potencjału. W fazie wytrawnej wyczuwalna jest zaokrąglona, niemal smakowita słodycz wanilii. Chodzi o to, że Bello Rabelo jest tak blisko, że dla mnie puka do drzwi doskonałości. Uwielbiam ten zapach, jest wysublimowany i wyrafinowany, ale ostatecznie zbyt szybko staje się zapachem skóry, co mogę mu prawie wybaczyć. Na pewno warto powąchać.
Wow! Liquides Imaginaires z pewnością wiedzą, jak robić notatki o winie. Moje pierwsze doświadczenie z tym domem miało miejsce w Paryżu i od razu kupiłem Bloody Wood, Dom Rosa to kolejny zwycięzca w mojej książce. Jest to najdokładniejszy zapach szampana, z jakim się spotkałem, musuje w nosie i jest natychmiast rozpoznawalny. Następnie pojawiają się miękkie gruszki i winogrona oraz delikatne perfumy różane. Dom Rosa jest oszałamiający, a ja nawet nie lubię szampana! Jest również dość kobiecy, ale naprawdę mnie to nie obchodzi, jest świeży, oryginalny i nie mogę się powstrzymać, aby go nie pokochać. Jeśli lubisz szampana (czyli większość ludzi oprócz mnie), to powinieneś wypróbować go już teraz... jest genialny! Nie jest szczególnie mocny ani długotrwały... minęły około 3 godzin i nadal go czuję, ale hej, wybaczyłbym temu zapachowi prawie wszystko!
Podoba mi się! Uwielbiam koncepcję, nazwę i zapach, choć wymagający, jest po prostu genialny. Burning Barbershop jest szczególnie dla tych z nas, którzy są fanami Slumberhouse, powiedziałbym. Wymienione tu nuty mają sens w sensie pudru pinaud, fryzjerstwa i być może są tylko wyczuwalne, pod stertą dymnych pozostałości. Mógłbym zaryzykować przypuszczenie, czym jest ta dymna nuta, pierwsza recenzja poniżej mówi o Cade, więc idźmy tym tropem. Otwarcie tego zapachu przypominało niedawne Imaginary Authors A city on fire. Wynika to z pikantnej jakości dymu przywołującego na myśl grilla lub coś w tym rodzaju? Cóż, ja mam z Burning Barbershop, bardzo konkretnie... Parówki. Nie kiełbaski w sensie ogólnym czy te dla smakoszy nadziewane szałwią i cebulą... nawet nie "wieprzowina" według wszelkiego prawdopodobieństwa... ale słone frankfurterki. To skojarzenie na szczęście mija i płonący barbershop staje się intensywnie wędzonym, drzewnym zapachem z nutą mięty. To szaleństwo. Absolutnie szalony. Kiszonka na początku jest obłędna, ale z czasem cichnie do względnie znośnego szumu. Podoba mi się, wolałbym raczej Jeke lub Norne, gdybym szedł w tak ciemno, ale nadal warto powąchać, jeśli lubisz dymne, pełne doznania. Trwałość dobra.
Coś sprawiło, że pomyślałem, że to będzie bardzo uroczy, ale prosty Olibanum/Galbanum, świeży, musujący, zielony kadzidło... Nie wiem, co dało mi to wrażenie, ponieważ ma klasyczny podpis Andy'ego Tauer'a rozmazany wszędzie. Z pewnością jest tu urok olibanum, ale Incense Flash jest bardzo suchy, lekko brudny i pełen gęstego leśnego charakteru. To rodzaj kadzidła, które praktycznie nie ma żadnej słodyczy. Jak suchy akord bursztynowy, ten stary klimat regału z książkami, ale bez ciepła, a zamiast tego bardziej oleisty z całym egzotycznym urokiem rynków w Marrakeszu, który zdaje się wplatać w swoje zapachy. To jest bardzo dobre i idealnie w moim guście, ponieważ wiele zapachów kadzidła mnie rozczarowuje, nie dlatego, że są złe, ale przez to, że to ten sam zmęczony zapach, który wąchałem milion razy. Tauer stworzył tutaj interesujący żywiczny zapach, bardziej w stylu L'ADDM lub Lonestar memories niż Incense extreme (który uznałem za nieco nudny), więc należy mu się za to uznanie.
Wow! Lampblack z pewnością przyciągnął moją uwagę swoim brudnym, gorzkim (a raczej naftowym) wstępem. Jest tam ostrość cytrusów, ale brudny zapach węgla zaczyna się rozwijać, co jest idealne, biorąc pod uwagę nazwę. Chcę tylko powiedzieć, że do tej pory nie próbowałem niczego od Bruno Fazzolariego, ale przyciągają mnie zapachy o nazwach takich jak Lampblack & Room 237 (wszystko, co nawiązuje do Lśnienia, musi być warte powąchania, prawda?) Więc najwyższe oceny za stworzenie intrygi, zanim jeszcze je spróbowałem. Gdy zapach osiada na mojej skórze, wszystko kręci się wokół olejku cyprysowego, który dodaje pikantnego ziemistego charakteru. Jednak dalsze wysychanie jest lżejsze i faktycznie wyczuwam teraz grejpfruta i coś w rodzaju wetiweru. Ciekawa rzecz, myślałem, że będzie piekielnie mocny po tym otwarciu, ale w rzeczywistości jest dość rozczarowujący. Uwielbiam sposób, w jaki teraz złagodniał. Naprawdę dobry zapach, ale czuję, że podzieli fanów zapachów.
Wspaniały zapach, jakość i finezja przebijają się w tym głębokim, złożonym aromacie tytoniu. Od razu pachnie jak Pure Havane i nie ma co do tego wątpliwości, brakuje innowacji, aby skłonić mnie do wyboru tego zapachu zamiast Muglera. To, co Naxos robi, to bardziej gourmandowa i dokładniejsza nuta fasoli tonka oraz akcenty miodu, zamiast wiśni z TM PH. Przypomina mi tak samo Parfums de Marly Oajan, jak i cokolwiek innego. Fakt, że posiadam zarówno Muglera, jak i Marly, nie wspominając o Tobacco Vanille, w kwestii trwałości nie ma porównania. Naprawdę starałem się być sprawiedliwy w mojej ocenie, ponieważ Xerjoff zyskał moją sympatię jako marka, ale ten zapach jest zbędny i został lepiej wykonany oraz znacznie taniej gdzie indziej. Wszystko, czego potrzebuje, to jeden element, który sprawiłby, że wyróżniłby się z tłumu, a wtedy przyznałbym mu uznanie... niestety nie ma nic do zaoferowania.
Klasyczny kwiatowy Chypre, kiedy widzisz w nutach tuberozę, kastoreum i skórę, powinieneś trzymać się mocno kapelusza, a dokładnie to sprawia, że ten zapach tak się zachowuje. Otwarcie to oślepiający, śmierdzący piżmo, które emanuje na początku, ale szybko znika w słodszą kwiatową tuberozę. Następnie staje się brudne, oferując bardzo szczególne, kwiatowe cechy dla tych, którzy kochają tego rodzaju rzeczy. Środkowa część to oszałamiająca skórzana tuberoza z nutami zwierzęcymi, jeszcze nie doświadczyłem bazy, ponieważ nie wyschła całkowicie, ale mówiąc z doświadczenia tego rodzaju zapachu, będzie trwała WIEKUISTO! Kiedy w końcu się ustabilizuje, przewiduję, że wszelka kwiatowa słodycz zniknie, pozostawiając za sobą piżmowe kastoreum. Genialne, klasyczne rzeczy znowu, po prostu nie jest to coś, co bym nosił, kto wie, może pewnego dnia zmienię zdanie?