Zaryzykuję stwierdzenie, że Marc Jacobs to marka, która jest bardziej skierowana do kobiet niż do mężczyzn. Mówię to, ponieważ istnieje tylko jeden dedykowany zapach "męski", który jest na rynku od kilku lat i zawsze wydaje się być relegowany na dolną półkę w domach towarowych. Kobiety (no, te kilka, które znam) wydają się mieć lepszą wiedzę na temat tej marki, i często zastanawiałem się dlaczego? Może inne produkty lub damskie perfumy są naprawdę dobre? (Zastanawiałem się...) Ponieważ niektóre unisexowe "splash" które próbowałem, pachną naprawdę dobrze, ale nie utrzymują się z powodu słabej koncentracji i lekkiej natury. (ta sama historia z mężczyznami) Właściwie lubię innowacyjny design i tandetny wygląd butelki, który przyciąga uwagę do innego akcesorium, które kobiety uwielbiają... sprytne. Naprawdę podoba mi się również kolor butelki, ten głęboki turkus jest dla mnie wizualnie atrakcyjny. Jednak sam zapach nie jest czymś, co bym polecał, ponieważ postrzegam to jako nieco drugorzędne perfumy w stylu Tom Ford Black Orchid. Nie ma nawet tej tajemniczości BO, nuty głowy to egzotycznie słodki koktajl kwaśnych, śliwkowych jagód i egzotycznych kwiatów (dziwi mnie, że nie ma ich na liście? chociaż może to być połączenie irysa/jasminu sambac?), które są naprawdę przyjemne i chociaż są zbyt kobiece dla mnie, to mi się podobają. Problem polega na tym, że utrzymują się przez około 5 minut, zanim ten sam owocowy zapach stanie się duszący i trochę mdły, prawdę mówiąc. To pogarsza skojarzenie z Black Orchid, nuty gęstego, czekoladowego paczuli i pudrowej bazy bursztynowej sprawiają, że jest to ciężkie i ciężkostrawne. Środkowa faza tego zapachu jest naprawdę pudrowa, irys/bursztyn, co w połączeniu z nutami głowy było dla mnie lekko oszałamiające i bolesne w noszeniu. Dobrze, to perspektywa mężczyzny i w związku z tym nie jestem autorytetem w kwestii zapachów dla kobiet, ale czasami sięgam po coś, co mnie zainteresuje lub w tym przypadku dostałem próbki. Marc Jacobs Decadence warto spróbować, ale szczerze mówiąc, nie sądzę, że to coś specjalnego... dobrze, że jego trwałość była przeciętna i zmywał się dość łatwo.
Nie lubię tego mówić, a zwłaszcza jako pierwsza recenzja, ale byłem rozczarowany tym wydaniem od Cerruti. Kupiłem w ciemno, ponieważ było tanie, co było kolejną dziwnością. Zapach tak nowy, że nie był nawet na Fragrantica, ani nie miał testera (w sklepie, do którego poszedłem), a mimo to już był przeceniony w koszu z okazjami? Bizarre!!?!?! To odpowiednik zapachu, który trafia prosto na DVD i niestety tak też pachnie. Przypomina mi nową linię zapachów Gucci z nutą kremu do rąk, co bardzo mi się nie podoba! Otwiera się cytrusami/bergamotką, a potem wchodzi w pudrowe, syntetyczne, 'czyste' odczucie, które może odpowiadać za mydlany kardamonowy przyprawowy akcent? Jest odrobina lawendy i może akwenowa bryza? Nie czuję bazy wetiwerowej, 1881 Sport to po prostu mały bałagan. W zasadzie, jeśli spodziewasz się (jak ja) dostarczenia nut wymienionych tutaj z eleganckim akcentem oryginalnego Cerruti 1881, to przygotuj się na rozczarowanie. To nijaka sprawa, generyczna i po prostu niewystarczająco dobra. Nie lubię być tak negatywny, ale wąchałem to wcześniej i za pierwszym razem nie było inspirujące. Wydajność jest naprawdę bardzo dobra, co będzie dobrą wiadomością dla młodych mężczyzn wychodzących na miasto, zostawiających za sobą duszące chmury, ale nie dla przeciętnego użytkownika, który nie będzie się przejmował, jak długo to trwa, ponieważ gwarantuję, że znudzi ci się w ciągu godziny. Jestem surowy wobec tego, ponieważ moje oczekiwania były wysokie (nie aż tak wysokie, ale hej) i nadal nie spełniły się. Zapach nie jest okropny i nie jest 'zły' jako taki, ale musiałem zagłosować na niechęć, ponieważ nie mogę już znieść tego rodzaju wydania. Głównym powodem, dla którego jestem tak surowy wobec 1881 Sport, jest to, że głupio kupiłem go w ciemno, jak idiota! (pamiętaj, że nie było testera) i po prostu nie mam miejsca na tego rodzaju przeciętność w mojej garderobie.
To kolejne niesamowite i wyjątkowe perfumy. Nie ma tu żadnego bałaganu, nazwa idealnie pasuje do tego, czym jest ten ciemny, ziemisty i zmysłowy zapach. Odgłos, jaki moja dziewczyna wydała po powąchaniu tego zapachu, był niemal podniecający, a ja myślałem, że może to być dla niej trochę zbyt dziwne. Otwarcie to pikantne, gęste drewno hebanowe i oud bez tej leczniczej, bursztynowej wrażliwości, po prostu wilgotne, hardkorowe, mocne. Jest nuta naturalnej zieleni wetiweru, papirusu i paczuli, ale nic na tyle silnego, by zdominować kadzidlane drewno bazy. Cokolwiek innego jest w Black ebony spiskuje, aby stworzyć kolejną unikalną sygnaturę tego domu, nawet paczula, która jest ziemista, ale w jakiś sposób przekształca się w tym kontekście w coś, czego wcześniej nie wąchałem. Bella Bellissima nigdy nie mogła być oskarżona o brak innowacji i jest to kolejny wspaniały przykład. Genialne!!!
Lubię ten zapach za to, czym jest, wschód łączy się z zachodem, nie do końca świeży, powiedziałbym raczej, że stara się być "świeży", ale z ciężkim rdzeniem. Nuty są niejasne, ale w dobry sposób, zdecydowane otwarcie cytrusów, które staje się bardziej pomarańczowe, gdy zapach się uspokaja. Nie jestem pewien, jak pachnie pieprz na Madagaskarze, ale z pewnością nie jest to to, do czego jestem przyzwyczajony i nie ma tu ostrej przyprawy, Chastity jest gładka i zaokrąglona. Nie do końca wiem, co mi przypomina? Chciałem powiedzieć, że bardziej balsamiczne napary, takie jak Scent Story 24 lub Loewe Solo... ale jest dla mnie lepszy i bardziej atrakcyjny niż którykolwiek z nich. Prawdopodobnie jest tu paczula wzmacniająca bazę i zdecydowane piżmo, muszę powiedzieć, że naprawdę mi się podoba i jestem pod wrażeniem kilku arabskich domów, które ostatnio próbowałem. Rasasi prawdopodobnie tworzy najbardziej zachodnie, mainstreamowe zapachy, ale wciąż mają w sobie wschodnią wielkość. Trwałość jest dobra, a projekcja lekka, ale znacząca.
Czuję się zaszczycony, że mogę być pierwszym recenzentem tego zapachu, ponieważ emanuje on pewnym urokiem. Fakt, że Francis Kurkdjian jest współpracownikiem, wcale nie dziwi, ponieważ ma on cechy perfum w stylu MFK, takich jak APOM czy Amyris. Jestem bardzo zaskoczony, że w nutach nie wymieniono białych kwiatów, ponieważ po wspaniale świeżym otwarciu cytrusów i odrobinie imbiru pojawia się rdzeń czystej pomarańczy kwiatowej/neroli. Te elementy są naprawdę dobrze zrównoważone, ponieważ zazwyczaj nie są moim ulubionym wyborem, ale uważam je za eleganckie i z szacunkiem potraktowane. Widzę, jak mydlany przyprawowy kardamon może odgrywać dużą rolę w ogólnym odczuciu, jakie daje ten zapach. Dodatkowo, wzmocnienie tego woskowego kwiatowego rdzenia służy do przedłużenia gorzkiej cytrusowej nuty głowy grejpfruta, sprawiając, że świeżość nie jest krótkotrwałym flirtowaniem, ale bardziej trwałym romansem. Dry down jest również cieplejszy w porównaniu do czegoś w podobnym stylu... powiedzmy Mugler Cologne, a może to trochę tego bursztynu przebija się? Naprawdę nie mogę powiedzieć na pewno, ale zdecydowanie lepiej zachowuje się na mojej skórze niż wiele pozornie podobnych zapachów. Dziś go noszę i uważam, że jest niesamowicie przyjemny, nawet bardziej niż sporadyczne próby próbek MFK. Carven L'eau Intense osiąga naprawdę dobrą równowagę i to dla mnie czyni zapach dobrym, nawet gdy zawiera mniej moich ulubionych nut. Już mogę powiedzieć, że trwałość będzie całkiem dobra dla tak delikatnego zapachu, zwłaszcza gdy dostanie się na ubrania. (Przypuszczam, że to nie mówi wiele, ponieważ większość rzeczy długo utrzymuje się na odzieży, ale wiesz, co mam na myśli.) Chwalę L'eau Intense, a to już czas, ponieważ nie byłem zbyt entuzjastyczny wobec ostatnich dwóch odnowionych wydaniach. Ten zapach to konieczność do wypróbowania i (zakładam?) tańsza alternatywa dla fanów MFK.
Trudno wyodrębnić nuty w tym zapachu, ale drzewo sandałowe jest zdecydowanie podstawą tego bardzo przyjemnego kremowego zapachu. Otwarcie jest nowoczesnym zapachem cytrusowym, który ma nutę pieprzu, ale jest to raczej przyprawa z drzewa sandałowego niż coś podobnego do oryginalnego huku. Kolejną zauważalną różnicą jest to, że BB utrzymuje się dość długo, jeśli szybko wycofuje się do łagodnego zapachu skóry, wciąż czuję go dobre 6 godzin później. Naprawdę podoba mi się to, podobnie jak oryginał, ale zawsze niechętnie kupuję ze względu na słabą trwałość, ale pod względem kreatywności ten jest równie innowacyjny i lubiany jak bomba pieprzowa. Być może dodam go do swojej kolekcji.
Bardzo miękka kwiatowa wanilia, która moim zdaniem jest dla mnie trochę zbyt kobieca do noszenia i uważam, że mam dość wysoką tolerancję na miękkie, słodkie, a nawet czasami brzoskwiniowe. Otwarcie to soczysty bursztyn i nuty egzotycznych kwiatów i czystych białych kwiatów, osiada na bardziej karmelowym, waniliowym rodzaju bursztynu. Dla mojego nosa bardzo piękny zapach i zgodnie z doskonałymi wydaniami z tego domu, jeśli szukasz waniliowego zapachu z bardzo miękkimi krawędziami i świetną wydajnością, to warto sprawdzić, tylko nie dla metody.
Wow! Publikuję tę recenzję teraz i patrząc na komentarz Endymiona, pomyślałem dokładnie to samo... z pewnością oryginalne Issey jest tak świeże, jak to tylko możliwe, a dla niektórych równie irytujące. Tak więc moje przemyślenia na temat świeżej wersji są takie... czy będzie to jedna z tych wodnistych, ogórkowych i kiwi letnich edycji, zapakowanych w kolejną zmęczoną nową flankę? Byłem jednak miło zaskoczony, gdy go powąchałem, odkrywając ładnie zniuansowany, świeży, ale męski dodatek do tej serii. Otwiera się gorzkimi cytrusami i ma w sobie coś szorstkiego, jak wetiwer lub mech dębowy, oraz pieprzny akcent, co wyklucza go z bycia tylko kolejnym nudnym akwatyką lub naprawdę pachnącym jak oryginalne L'eau d'Issey. Niewątpliwie ma ten DNA, ale nie w tak pełnym efekcie, jak byś się spodziewał. Tak więc 'Fraiche' nie jest najbardziej odpowiednią nazwą dla tego zapachu, na mojej skórze rozwija się dość ziemisto, ale wciąż z długo utrzymującym się cytrusowym akcentem. W rzeczywistości trwałość była naprawdę bardzo dobra i wciąż trzyma się ubrań dni później. Podoba mi się to wydanie od IM, wcale nie jest złe i warto je rozważyć wśród wielu przeciętnych świeżych zapachów, które są dostępne.
Zdecydowanie wypróbowałem te perfumy, zanim jestem tego pewien, jest teraz tak wiele 212 Flankers, że trochę trudno nadążyć. Gdybyś chciał stworzyć seksowną wersję 212, z pewnością tak byś to zrobił, znacznie cieplejszą niż oryginał i ogólnie słodszą, bardziej przytulną, orientalną. Po niedawnym ponownym pobraniu próbki przypomniały mi się flankery zapachów, takie jak Hot Water lub starszy Xeryus Rouge, ale wciąż z syntetycznymi i zielonymi tonami oryginału. W ogólnym odczuciu jest to jednak kremowa wanilia, piżmo, bursztyn i przyprawione drewno, które dziwnie zachowuje dość męską postawę. Jest to dość wyrzucony flanker i naprawdę nic specjalnego, ale naprawdę go lubię, tak samo jak oryginał pod koniec lat 90-tych. Nie zwracałem zbytniej uwagi na wydajność, ale to mówi mi, że nie mogło to być nic nadzwyczajnego. Gdybym zobaczył, że jego cena spadła, kupiłbym 212 Sexy Men, ponieważ jest to typowe coś, po co mógłbym sięgnąć, gdy nie jestem pewien, w co się ubrać.
Muszę to polubić, bo nie jest złe... ale co to jest paryski break? Powiedziałbym, że to ultra ogólny bełkot. Dla mnie to głównie Ambroxan, jest mnóstwo cytrusów i szałwii, a także miętowy, co przypomina mi Invictus/Eros/jakieś Gucci bla... i ostatnie Sauvage. Pomimo swojej pudrowej, jednorodnej natury (tak, tak, nie znajdziesz tego w żadnych słownikach), ma w sobie coś lekko męskiego, może to być jakiś wetiwer? Nie że jest to bardzo oczywiste, z pewnością nie zasługuje na miano głównych nut zapachowych... dziwne. Jak powiedziałem, nie jest złe, ale naprawdę mnie nie ekscytuje i po pewnym czasie staje się nawet lekko mdłe, ale hej, trwa bardzo dobrze, choć to nie ma znaczenia.
Otwiera się bujną, ostrą, zieloną teksturą, która jest świeża i zdecydowanie pachnie makiem, kwiatowym zapachem, który jest mi dobrze znany. Nie jest szczególnie przyjemny ani słodki, ale bardzo naturalny, przyjemny i lekko metaliczny, wyczuwam tu również nutę żywicy, być może galbanum, ponieważ jest to trwała, świeża, zielona nuta. W całym Piment Brulant jest siła tego pimentu z tyłu, pieprzne ciepło w całej okazałości i wyraźna nuta ziemistego, gorzko-słodkiego kakao, które działa tak idealnie w tych perfumach, jak w deserze czekoladowo-chili. W miarę wysychania staje się to coraz silniejsze i coraz bardziej to, o co chodzi w tym zapachu, naprawdę czuje się, że może spalić nos, jeśli wąchasz go zbyt długo. Myślę, że pożądany efekt jest podobny do innych od tego perfumiarza, prawdziwe wyzwanie dla zmysłów, w połączeniu z czymś, co naprawdę lubię nosić, jak Timbuktu. Uważam, że Bertrand Duchaufour jest świetny i choć nie jest to mój ulubiony zapach w jego dorobku, nie mogę nie docenić jego kunsztu. Myślę, że jeśli ktoś lubi zielone otwarcia połączone z bardzo ostrym drydownem, ale jednocześnie dość słabe, półprzezroczyste, skórne zapachy.... to polecam. Niewielki projektor i przeciętna trwałość sprawiły, że Piment Brulent był dla mnie przyjemnym zapachem.
Wzięłam tę nazwę jako dosłowny opis składników i byłam gotowa skomentować, że korzeń irysa ma bardzo fiołkową jakość... no cóż, okazuje się, że są tu również fiołki, co nie jest zaskoczeniem. Muszę powiedzieć, że otwiera się dziwnie bardziej drzewem sandałowym, uzyskałam bardzo ładną, gładką, mleczną jakość z irysem i nutą ziemi. Gdy orris i drzewo sandałowe osiadają i wysychają, stają się znacznie bardziej kwiatowo-pudrowe niż pikantne drewno, dostarczając wszystko, czego oczekiwałam od tego zapachu. Więc jest dobry, ale nie powalający, lubię proste kompozycje, które Jo Malone wypuściła ostatnio, zwłaszcza gdy nuty tak dobrze się uzupełniają, nawet jeśli to coś, co szczególnie mi się nie podoba. Nieco cierpi na stare problemy z trwałością Jo Malone, nawet w stężeniu Cologne Intense... ale nie jest źle, trwa kilka godzin, ale siedzi nisko z powodu natury tego zapachu. Myślę, że warto go powąchać.
Zarezerwowałem swoje przewidywania dotyczące tego zapachu, ponieważ naprawdę nienawidziłem oryginalnego Ideal i nie chciałem, aby tak było w przypadku tego flankera. Dzięki niebu, woda toaletowa Ideal jest znacznie lepsza dla mojego nosa, cytrusowy akcent i kremowy migdał mogłyby pójść bardzo źle, ale tutaj jest to absolutnie perfekcyjnie zrealizowane. Moim głównym zarzutem wobec pierwszego Idealu było to, że był tak syntetycznie słodki i niezwykle mocny, że brakowało mu niuansów, niczego, co mogłoby przełamać to, co uważałem za mdły, nieostry bałagan zapachowy. Tutaj nie ma z tym problemu, cytrusowe owoce świeże i długotrwałe na początku, lekkie piżmowe drewna i bardzo lekki, ale waniliowo-migdałowy akcent, który jest słodki i lekki, bardziej przypominający nutę słodkiego marcepanowego niż ciężką dawkę migdałów czy heliotropu, czy też przesadnie używanego ziarna tonka w wielu nowych zapachach, których po prostu nie mogę znieść. To ładnie trwa, ale jest bardzo blisko skóry, a nawet kupiłem sobie mocno przeceniony zestaw prezentowy na miejscu... Guerlain odkupił to, co niepopularnie uważałem za prawdziwą klapę, tym przyzwoitym flankiem, który bardziej przypomina jeden z moich ulubionych połączeń cytrusów i migdałów, mandorlo di Sicilia. Jestem zadowolony z mojego zakupu.
Bardzo podobał mi się ten zapach, otwiera się głęboką, przyprawioną mandarynką z imbirem i odrobiną ziemi z wetiweru i paczuli. Nawiasem mówiąc, w niczym nie przypomina Hermesa TDH, pomimo podobnych nut, Eau d'Aromes nie jest suchy, jest pełniejszy, cieplejszy i prawie kadzidlany. Bardzo imponujące, biorąc pod uwagę, że nie przepadam za oryginałem, Nuit będę musiał spróbować ponownie, a Cedre był wręcz rozczarowujący. Cieszę się, że podoba mi się jeden z tej serii, ale nie jest to nic nadzwyczajnego, to naprawdę gładki, przyjemny dla tłumu. Również trwałość była problemem, nie najgorszym na świecie, ale trwała tylko kilka godzin, zanim stała się bardzo nisko szumiącym zapachem skóry. Podsumowując, muszę być pozytywny i powiedzieć, że ten Armani był na pewno wart powąchania i gdyby był brudny tanio na wyprzedaży, kupiłbym butelkę.
Na szczęście Givenchy nie podąża całkowicie śladami innych marek projektantów, ponieważ gdy się nad tym zastanowić, Pi i Play to dość nietypowe męskie zapachy, a mają też starsze klasyki, takie jak Gentlemen i Xeryus. Oryginalny Gentlemen Only jest neutralny i nigdy nie skłonił mnie do zakupu, ale ten flankier flankera (w pewnym sensie) muszę przyznać, że naprawdę mi się podobał. Nie do końca wiem, co takiego jest w casual chic, co mnie tak zafascynowało, ponieważ to dość standardowa oferta. Myślę, że po prostu cieszyłem się, że to był chaotyczny, zdezorientowany bałagan. Otwarcie koncentruje się na pieprzowym, musującym klimacie ginu z tonikiem i jałowcem, który jest tak samo orzeźwiający jak cytrusy i dobrze współgra z imbirem, który jest świeży i pikantny jednocześnie. Natychmiast kojarzę to uczucie z Dior Homme Sport, zapachem, który rzadko noszę, ale kiedy już to robię, zawsze go lubię. Baza wydaje się być bardziej dojrzałym akcentem dymnego brzozy i syntetycznego cedru, co jest męskie i dobrze współgra z tymi nutami głowy. Trwałość jest przeciętna, a sillage lekki, ale powiedziałbym, że to przyzwoity zapach, który na pewno przewyższa oryginał w mojej opinii.
Ten zapach jest dość zagadkowy. Ma dziwną, ale znajomą mieszankę cech, z których jedną jest kremowe drzewo sandałowe, gwajak i oud, słodka wanilia i cynamon, które stają się bardziej widoczne, gdy wysycha i podobne do 24 Gold lub Raghba, a także mydlany element kwiatowy. Sproszkowane drewno w otwarciu wskazuje mi na nutę róży, ale najwyraźniej nie ma jej tutaj w nutach? Coś daje dość silny efekt kwiatowy i zgadzam się, że może to być jaśmin, cokolwiek to jest, jest bardzo przyjemne. Ten zapach chwycił mnie jako wykorzystujący wiele technik Bliskiego Wschodu i po prostu miał nadrzędną bogactwo, które uwielbiam i przypisałbym wielu bardziej nieuchwytnym i drogim zapachom. Ten zapach jest tak daleko na mojej ulicy, że to śmieszne! Byłem pod takim wrażeniem, że od razu kupiłem Khalis Oudi. Świetna wydajność, cudowny, otulający zapach, ale bez mdłości lub bycia zbyt silnym, daję temu zapachowi najwyższe oceny i mile widziany dodatek do kolekcji. Aha i na marginesie, naprawdę dobrze zapakowany zapach, wyrzucam prawie wszystkie moje pudełka, chyba że są niszowe i bardzo wyjątkowe, nadal nie zatrzymałbym tego, ale jest ładnie udekorowany. Butelka ma w środku prawdziwy cynamon, co moim zdaniem jest miłym akcentem i chociaż wyczuwam go w zapachu, nie jest tak wyraźny. To jest Lataffa dla ciebie, jeśli lubisz to, co Raghba ma do zaoferowania, nie będąc zbyt słodkim, po prostu zdobądź Khalis Oudi, jest wspaniały.
Cytując tego gościa z "Man Vs Food"... "O mój Boże... O MÓJ... BOŻE!". W końcu mam ten zapach, kupiony w ciemno, ponieważ nie mogłem go znaleźć nigdzie w Wielkiej Brytanii, mimo że Bentley jest jawnie brytyjską marką. Nie mógłbym być szczęśliwszy, rozpakowując satysfakcjonująco masywną butelkę i dobrze przemyślaną konstrukcję nasadki, wąchając niewielką pozostałość na rozpylaczu, gdy to robiłem. Pierwszy sparay był dla mnie magiczną przejażdżką dywanem drzewa sandałowego i przypraw, a L'air du desert marocain natychmiast przyszedł mi na myśl. Pozostaje taki przez około dziesięć minut, po czym staje się bardziej męskim, bursztynowym zapachem. Powiedziałbym, że to piękne, świeże dziecko LDDM, Dirty English, Lubin Idole i Tom Ford for Men... może z nutą Amouage Epic. Myślę, że to kadzidło i tłuste (w dobry sposób) wysychanie przypominają mi Amouage, naprawdę chwała. Cóż, wsiadłem do pociągu hype dobrze i naprawdę, bardzo się cieszę, że słuchałem niezliczonych recenzentów i mistrzów tego zapachu na fragrantice, Tony T nie tylko z nich. Kiedy wielu świadomych ludzi staje za czymś, co wiesz, że ma do zaoferowania specjalne cechy, nie czyni cię owcą ani słabym umysłem. Gdybym myślał, że to niewypał lub nie ma żadnej wartości, nawet jeśli nie był to mój gust.... Po prostu bym to powiedział. Na szczęście Bentley Intense to niesamowity zapach, naprawdę wspaniały dodatek do mojej garderoby i coś, po co sięgnę w przyszłości. Perfromancja/silage i projekcja wydają się jak dotąd całkiem dobre.... To zwycięzca. Aktualizacja: bardzo, bardzo podobało mi się noszenie tego zapachu dzisiaj, co za przyjemność. Dobra trwałość, większa złożoność w fazie wytrawnej, słodka gorzka nuta wanilii, rum z colą, Baldessarini Ambre/chambre noire... i ziemista paczula. Ten zapach po prostu zachwyca i jestem w nim naprawdę zakochany.
Myślałem, że zrecenzowałem to, gdy to wyszło, okazuje się, że nie i kolejne próby nie zmieniły mojego zdania na temat Intenso. Otwiera się całkiem ładnie, jeśli nie ogólnie, z tym lawendowym akcentem wodnym prosto z oryginalnego D&G Pour Homme. Byłem fanem w latach dziewięćdziesiątych, ale myślę, że wyrosłem z oryginalnego Pour Homme. Problem z Intenso polega na próbie wciśnięcia głębszych, bardziej zmysłowych nut bursztynu i tytoniu. Problem polega na tym, że 'tytoń' nie pachnie dokładnie i koliduje z całym świeżym urokiem Pour Homme. Podobny argument można by przedstawić dla bursztynu, tylko w mniejszym stopniu. Początkowo całkiem przyjemne, ale po około pół godzinie zaczęło mnie irytować i stało się kwaśne na mojej skórze. Trwałość jest dość słaba, ale nie zrozumcie mnie źle, nie mogę powiedzieć, że nienawidzę Intenso, to dalekie od obraźliwego, po prostu nie jest zbyt dobre.
Otwarcie jest bardzo zielone i soczyste, oddając coś podobnego do zapachu figi, ale z nieco lawendową i fiołkową pudrową wibracją. Ten osiada na czymś znacznie mniej interesującym, lekko przyprawionym mydlanym klimacie wetiweru i geranium, ale z gorzkim piżmem. Wyczuwam różowy pieprz, ale nie za dużo anyżu, szczerze mówiąc jest trochę bezzębny i trochę zagmatwany... czy zagmatwany? Mówię tak, ponieważ podobało mi się otwarcie, potem znienawidziłem środek tego zapachu, a teraz, gdy wysechł do skomlącego zapachu skóry, pachnie naprawdę dobrze. Problem polega na tym, że ledwo tam jest, muszę powiedzieć, że wzbudził moje zainteresowanie, absolutnie przechodząc, więc to przynajmniej coś.
Chciałbym powtórzyć niektóre pozytywne recenzje tutaj i powiedzieć, że ta nowa premiera od Armaniego jest antidotum na nijakie wydania od projektantów, którym jesteśmy nieustannie poddawani, ale niestety nie mogę. Chciałem polubić to od momentu, gdy zobaczyłem butelkę i uprzejmie otrzymałem 3 próbki, ale niestety brakuje mu czegoś i nie jest to klasyczny cedr, na który liczyłem. To nowoczesna kompozycja świeżego cytrusowego otwarcia, syntetycznego lub sztucznego, skórzanego, fiołkowego, szałwiowego... lawendowego... ziołowego... nie wiem co? Kompozycja jest dla mnie trochę zamieszana, a po ustabilizowaniu staje się czystym, pikantnym cedrem i kardamonem... ale 'coś' jest w tym po prostu nie tak... i to mi się aktywnie nie podoba. Rzadko się zdarza, ponieważ dość łatwo mnie zaimponować i lubię myśleć, że jestem łagodny wobec wielu zapachów, krytykowanych przez innych krytyków w społeczności zapachowej, ale nic w Armani Eau de Cedre nie sprawia, że wyróżnia się z tłumu. To byłoby nawet w porządku, gdyby miało coś, co by mi się podobało, aby to odkupić, ale nie ma. Próbowałem go w sklepie i raz w domu, ale będę kontynuować z moimi próbkami i kto wie? Może zmienię zdanie na jego temat? Na razie jednak nie jestem pod wrażeniem.
Cóż, widziałem kilka recenzji na YouTube, zanim wziąłem to do nosa i muszę powiedzieć, że nie miałem wysokich oczekiwań. Ogólny konsensus był taki, że „...jest w porządku.” i muszę przyznać, że myślę to samo. Zaczyna się owocowym, świeżym akordem, którego nie potrafię przypisać do owoców (o których nigdy wcześniej nie słyszałem), ale mimo to jest bardzo przyjemny. Są cieplejsze nuty, a może trochę imbiru? Ale zapach nieuchronnie zamienia się w ogólny aromat, który jest nieco przypominający, ale trudny do określenia. Zwykle przyłączam się do grona hejterów i mówię „...dlaczego projektanci nie mogą wymyślić czegoś oryginalnego na zmianę?” Lub coś w tym stylu. Cóż... wiesz co? Dopóki nie jest okropne, zamierzam zrezygnować z tego rodzaju retoryki. Boss stworzył zapach, który może być nieciekawy, ale czy jest zły? Nie... wysycha do nieco nudnej lawendy i akordu przyprawowego rumu zmieszanego z czystym, sztucznym muskowym/ambrowym klimatem, który w istocie jest przyjemnym dla tłumów, chemicznym blobem, ani jednym, ani drugim, ale jako taki przemawia do większości (cóż, nie do większości Fragranticianów, jak się wydaje?) jest całkiem ciepły i miły i faktycznie utrzymuje się przez około 4 godziny, umiarkowanie się rozprzestrzeniając. Nie mam nienawiści do tego zapachu, tylko letnie „meh”.
To jest niesamowicie pachnący zapach, absolutnie najwyższe oceny dla Aramis za stworzenie czegoś świeżego i dostępnego, bez zwykłych, ogólnych cech. Otwiera się świeżo, a nawet trochę zielono, ale natychmiast staje się słodki i podnoszący na duchu dzięki połączeniu żywic, elemi, mastique... itd... w połączeniu z jałowcem, co tworzy naprawdę błyszczące otwarcie. Zapach jest ciepły, alkoholowy i ma też trochę słodyczy, ale trudno jest rozpoznać nuty, poza oczywistym balsamicznym, kadzidłowym klimatem. Aramis black nigdy nie jest kliszą, mogę szczerze powiedzieć, że te nuty są powiewem świeżego powietrza, tworząc unikalne otwarcie. Obawiam się, że zła wiadomość to wydajność... absolutnie żałosna, a ja pokryłem się tym zapachem!!! Wciąż mogłem go lekko poczuć, ale to bardzo rozczarowujące, biorąc pod uwagę, jak dobrze ten zapach pachnie. Zgłosiłem się jako chętny na butelkę, ale kupiłbym ją tylko z kosza z okazjami. To nie jest przesada z mojej strony, zazwyczaj jestem wyrozumiały nawet dla najsłabszych zapachów, ale ten naprawdę szybko się ulatnia... może to tylko moja skóra... kto wie? Nie zrozumcie mnie źle, otwarcie jest fantastyczne, więc polecam przynajmniej sprawdzić to samemu.
Znam go od lat, mój tata nigdy go nie posiadał (przynajmniej tak mi się wydaje), ale wyraźnie pamiętam, jak próbowałem go na straganie, gdy miałem około 12 lat i niezbyt mi się podobał. Myślę, że moje gusta się zmieniły, ponieważ nie sądzę, żeby Pino miał coś wielkiego. Powiedzieć, że pachnie sosną, nie oddaje sprawiedliwości tej kompozycji. W otwarciu czuć świeży jałowiec i sosnę, a także zielone nuty bazylii i mięty. Główną rzeczą, którą wyczuwam, jest jednak twarda, przyprawiona nuta anyżu, która musi pochodzić z goździka. Drydown to sosnowo-cedrowo-mszysty romans. Bardzo lubię Pino Silvestre, ponieważ jest to bezwstydnie męski zapach i jest dość kwaśny... może to nie jest właściwe słowo? Jest przyjemny... ale po prostu trochę "nie pasuje" Nie można twierdzić, że jest kiepski na jakimkolwiek froncie... cena, wydajność lub rozwój nut. Mam teraz flakon i z przyjemnością go noszę.
Główną rzeczą, która zawodzi w tym przypadku, jest wydajność... jest przeciętna... co jest w porządku, ale rozczarowujące, ponieważ rozwija się ładnie przez pierwsze kilka godzin, prowadząc cię do fałszywego poczucia bezpieczeństwa i przekonania, że może być dość długowieczny. A potem... bum! Już go nie ma. Wielka szkoda, bo to jeden z lepszych "sportowych" zapachów, jakie próbowałem w ostatnich latach. Świeże, ostre otwarcie cytrusów i wodnych tonów, skompensowane subtelną ziołową bazylią i lawendą, następnie mnóstwo pieprzu, a gdy drzewna baza cedru i piżma zaczyna wysychać, jest to całkiem dobrze pomyślany, męski zapach i nie jest milion mil od swojego poprzednika. Wystarczy wspomnieć, że ten flanker pojawia się zaledwie 28 lat po oryginale, z pewnością nie był w tworzeniu przez cały ten czas???? Jakkolwiek ładny by nie był, nie jest wart czekania, nawet dla fanów Loewe. Podobał mi się, gdyby przetrwał, dodałbym go do swojej kolekcji, aby udowodnić, że zapachy sportowe mogą być proste i wyrafinowane, a przede wszystkim męskie. Ale nie jest, więc tego nie zrobię.