Coven od Andrea Maack zostały wydane w 2013 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest nieznany. Nuty to Earth Tincture, Trawa, Oakmoss, Korzenne nuty, Whisky, Woody Notes.
To są mroczne perfumy. Już sama nazwa przywołuje na myśl sabat czarownic w wilgotnym Forrest, mieszających czary i oczywiście... ich kociołek. To najbrudniejsze z brudnych nalewek glebowych i mchu, które wykraczają daleko poza normalną akceptowalność i faktycznie trafiają do sfery, którą uważam za interesującą. Jest to dalsze miejsce, w którym zapach przechodzi i uruchamia pełną gametę od okropności aż po wykwintność. Miłośnicy paczuli polubią ten zapach, ponieważ jest wilgotny i oleisty, ale zielony i trawiasty, prawie figowy w górnych nutach. Gdy wysycha, pojawia się lekkie mokre drewno i odrobina pieprznej przyprawy. Trwałość na mnie świetna... nie rzuca się zbytnio w oczy, co jest chyba dobrą rzeczą, bo nie jest to zapach, który zachwyci tłumy. Dziwna rzecz, ale nie aż tak nieprzyjemna... nadal jednak nie nosiłbym go... może na Halloween?
To są mroczne perfumy. Już sama nazwa przywołuje na myśl sabat czarownic w wilgotnym Forrest, mieszających czary i oczywiście... ich kociołek. To najbrudniejsze z brudnych nalewek glebowych i mchu, które wykraczają daleko poza normalną akceptowalność i faktycznie trafiają do sfery, którą uważam za interesującą. Jest to dalsze miejsce, w którym zapach przechodzi i uruchamia pełną gametę od okropności aż po wykwintność. Miłośnicy paczuli polubią ten zapach, ponieważ jest wilgotny i oleisty, ale zielony i trawiasty, prawie figowy w górnych nutach. Gdy wysycha, pojawia się lekkie mokre drewno i odrobina pieprznej przyprawy. Trwałość na mnie świetna... nie rzuca się zbytnio w oczy, co jest chyba dobrą rzeczą, bo nie jest to zapach, który zachwyci tłumy. Dziwna rzecz, ale nie aż tak nieprzyjemna... nadal jednak nie nosiłbym go... może na Halloween?