212 VIP Men Wild Party od Carolina Herrera zostały wydane w 2016 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest nieznany. Zawiera nuty głowy: Kawior, Limonka, and Pieprz, nuty serca: Fioletowy liść, and nuty bazy: Woody Notes.
Miałem przeczucie, że mi się to spodoba po usłyszeniu pozytywnych opinii, ale nie daj się zwieść, jest dość tanie i dość nieprzyjemne. Otwarcie to kłujące w nozdrza połączenie głębokich, pieprznych i intensywnie owocowych nut, powiedziałbym, że jest to trochę egzotyczne, nie pachnie jednak jak konkretny owoc. W miarę jak się rozwija, zdecydowanie pojawia się fiołek, ale nie jest to zwykły, zdystansowany czy pudrowy fiołek, on (może w połączeniu z limonką?) zaczyna tworzyć syntetyczny, słodki (cukierkowy) klimat i przypomina mi coś z dzieciństwa, co było ekstremalnie złe dla moich zębów, bez wątpienia. Ten zapach pojawia się w okropnie silnej chmurze chemicznego aromatu, bałaganu, ale w rzeczywistości okazuje się dość słaby pod względem projekcji i trwałości, więc jest dość zwodniczy. Kolejną rzeczą, którą chciałbym wspomnieć, jest to, że 212 VIP Wild party pachnie dość źle na kartce lub pasku testowym, ale naprawdę dobrze sprawdza się na mojej skórze. Transformacja i rozwój to wspaniały, głęboki, drzewny zapach połączony z tą początkową owocowością. (którą i tak jakoś lubiłem, mimo negatywnego tonu tej recenzji) Chciałbym powiedzieć, że ten zapach to kolejny głupi flankier, próbujący być seksowny/intensywny (czy cokolwiek?), ale prawda jest taka, że ma cechy, które mi się podobają. Nie jestem osobą, która da się skusić na butelkę, ale ta jest świetna i naprawdę ciężka. Ma magnetyczną zakrętkę i fajne, łuskowate wykończenie, które sprawia, że wygląda trochę jak smok-dildo! Co jest dość dziwne. Nie jestem pewien, czy to się broni w porównaniu do 212 VIP czy Sexy, które obie lubię i mają znacznie bardziej zniuansowaną kompozycję oraz lepszą trwałość itd... Jednak coś przyciąga mnie do tego zapachu, ponieważ lepiej pachnie po wyschnięciu (choć nie trwa zbyt długo) i ten pomieszany egzotyczny owocowy bałagan w jakiś sposób mocno mnie przyciąga. Prawdopodobnie to kupię, ale nie oceniam ani nie polecam tego innym jako dobrego zapachu. Fakt, że dopiero co się ukazał i już jest w koszu z okazjami, mówi wszystko, więc jest zły, ale ja go kocham. :)
Ten komentarz został przetłumaczony maszynowo.
0
10 lat temu
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Miałem przeczucie, że mi się to spodoba po usłyszeniu pozytywnych opinii, ale nie daj się zwieść, jest dość tanie i dość nieprzyjemne. Otwarcie to kłujące w nozdrza połączenie głębokich, pieprznych i intensywnie owocowych nut, powiedziałbym, że jest to trochę egzotyczne, nie pachnie jednak jak konkretny owoc. W miarę jak się rozwija, zdecydowanie pojawia się fiołek, ale nie jest to zwykły, zdystansowany czy pudrowy fiołek, on (może w połączeniu z limonką?) zaczyna tworzyć syntetyczny, słodki (cukierkowy) klimat i przypomina mi coś z dzieciństwa, co było ekstremalnie złe dla moich zębów, bez wątpienia. Ten zapach pojawia się w okropnie silnej chmurze chemicznego aromatu, bałaganu, ale w rzeczywistości okazuje się dość słaby pod względem projekcji i trwałości, więc jest dość zwodniczy. Kolejną rzeczą, którą chciałbym wspomnieć, jest to, że 212 VIP Wild party pachnie dość źle na kartce lub pasku testowym, ale naprawdę dobrze sprawdza się na mojej skórze. Transformacja i rozwój to wspaniały, głęboki, drzewny zapach połączony z tą początkową owocowością. (którą i tak jakoś lubiłem, mimo negatywnego tonu tej recenzji) Chciałbym powiedzieć, że ten zapach to kolejny głupi flankier, próbujący być seksowny/intensywny (czy cokolwiek?), ale prawda jest taka, że ma cechy, które mi się podobają. Nie jestem osobą, która da się skusić na butelkę, ale ta jest świetna i naprawdę ciężka. Ma magnetyczną zakrętkę i fajne, łuskowate wykończenie, które sprawia, że wygląda trochę jak smok-dildo! Co jest dość dziwne. Nie jestem pewien, czy to się broni w porównaniu do 212 VIP czy Sexy, które obie lubię i mają znacznie bardziej zniuansowaną kompozycję oraz lepszą trwałość itd... Jednak coś przyciąga mnie do tego zapachu, ponieważ lepiej pachnie po wyschnięciu (choć nie trwa zbyt długo) i ten pomieszany egzotyczny owocowy bałagan w jakiś sposób mocno mnie przyciąga. Prawdopodobnie to kupię, ale nie oceniam ani nie polecam tego innym jako dobrego zapachu. Fakt, że dopiero co się ukazał i już jest w koszu z okazjami, mówi wszystko, więc jest zły, ale ja go kocham. :)