To jest od razu inne niż pozostałe róże w tej kolekcji i mam na myśli, że można na to liczyć, prawda? Jest słodsze, może trochę bardziej tradycyjnie różane, przez chwilę czuję różowy pieprz, ale potem przechodzi w tę mydlaną, luksusową wersję szamponu Herbal Essence. W rzeczywistości ma ładną 'ciemną' zieloną, pieprzową nutę, gdy się rozwija. To nie w moim guście ani najlepszy przykład tego gatunku, ale dołącza do grona kompetentnych i sympatycznych nowoczesnych perfum różanych. Muszę powiedzieć, że ogólnie mi się podoba. Zdecydowanie bardziej nadaje się do szaleństw niż inna róża, ale czy naprawdę zrobiła na mnie wrażenie tak, jak niektóre nowoczesne róże? Nie do końca. Aktualizacja 26/01/25 Dziś próbuję tego ponownie i nie mam nic do dodania do mojej powyższej recenzji. Szczerze mówiąc, nie chcę się chwalić, ale przeczytałem to i pomyślałem... tak... wtedy to powiedziałem. Czasami wracam do tych recenzji i myślę... co do diabła myślałem, pisząc to? Ale tutaj... cóż... jest trafne.
Errrrrrrm.... To jest trochę urocze. Jest ziemiste, lekko spocone, z nutą kuminu i paczuli/wetiveru z metaliczną nutą róży. Wąchałem podobne perfumy do tych, ale hej, nie jestem nierealistyczny, ani nie szukam absolutnej innowacji za każdym razem, podoba mi się to.
Zatwierdzony na randkę!👌🏿. Mimo że jest to zapach dla kobiet. Może być również wykonany przez faceta.
To jej slapsssssssss! zwłaszcza w upale. Omg to jest dobre!!! Trwałość dla mnie była dzika! Spryskałem go o 18:00 i nadal go wąchałem o 11:30 następnego ranka. Projekcja jest mocna przez pierwsze półtorej godziny, a następnie staje się dość intymnym zapachem, ale długowieczność jest fenomenalna.
Nie czuję tego. Zupełnie nie tego się spodziewałem! Na mojej skórze pachnie jak fiołki z cukrem. Na sucho pachnie trochę lepiej z akordem marakui. Na pewno wyjątkowy, ale nie dla mnie i zdecydowanie odradzam kupowanie go w ciemno, zwłaszcza mężczyznom.
Bardzo przyjemny słodki zapach. Ma silne podobieństwo do arabskiego oudu - Aseel special edition/Les fleurs du golfe - Baccara Vanille. Wszystko w tym samym parku. Powiedziałbym jednak, że Ajwad jest słabszą / bardziej znośną wersją, ponieważ niektórzy mogą uznać pozostałe 2 za zbyt mocne
Myślę, że Andrier to fantastyczny perfumiarz, więc od razu to wyjaśnijmy. Uważam, że jej estetyka jest tak samo silna jak Roundnitkas czy Cellier, Jean Claude Ellena... każdy zapach, którego styl naprawdę jest jej własny. Czasami myślę, że jest niedoceniana, ponieważ jest zbyt nowoczesna, minimalistyczna i w zasadzie tworzy miliard perfum z irysa, co jest częściowo prawdą, ale także częściowo pomija sedno sprawy. To nowa linia i przedsięwzięcie w perfumerii poza pierwszą, która była słynna z Frederica Malle, a zapach, który posiadam, ponieważ uważam, że to ciekawy kawałek sztuki, złożony i wymagający, ale także trochę zbyt wymagający, ponieważ nigdy nie czuję potrzeby, aby go nosić. Tak czy inaczej, tak, to pierwszy zapach, który wypróbowałem z nowej linii i chociaż nie jestem jednym z tych ludzi, którzy przypisują zapachom płeć i robią wielkie zamieszanie wokół łamania marketingu, aby 'nosić to, co chcesz' (myślę, że to jest w pewnym sensie oczywiste), to jednak mam osobiste granice co do tego, co uważam za zbyt kobiece dla mnie osobiście, a Jardin de L'Orangerie mieści się w tej kategorii. Bardzo przyjemne, kremowe, laktonowe otwarcie z bardzo ładnym kwiatem pomarańczy, które przechodzi w piżmowy, waniliowy blah. Jest bardzo miły i dobrze wykonany, ale nie dla mnie, wolę moje kwiaty pomarańczy znacznie bardziej w indolowym, woskowym stylu i otoczone czymś interesującym, co je podkreśla, lub po prostu świeżymi, kolońskimi aspektami. Drzewo sandałowe i kwiat pomarańczy to nie mylący opis, dostarcza ich, ale w sposób, który nie jest naprawdę w moim guście. (Ta recenzja opiera się na pierwszym wrażeniu i byłem wystarczająco pewny siebie, aby napisać tę recenzję, ponieważ wypróbowałem już miliardy perfum w tym momencie i jestem w 85% pewny, że moja opinia nie zmieni się zbytnio po odpowiednim noszeniu. Mówiąc to wszystko, perfumy wciąż mnie zaskakują, więc bądźcie czujni na możliwą aktualizację)
Dziś noszę Neon Garden od Driesa Van Notena i chociaż to naprawdę bardzo kompetentny, przyjemny zapach w trybie oszustwa (mam na myśli irys, kto tego nie lubi?), to po prostu nie czuję go do końca. Myślę, że oczekiwanie na 'miętę', która jest wyraźnie wymieniona w moim małym zestawie próbek, sprawiło, że pomyślałem: 'hmmmm irys i mięta? Nie sądzę, żebym miał tę kombinację, to może być coś naprawdę wyjątkowego!!!' Myślę, że to oczekiwanie w połączeniu z przesadnym opakowaniem i nazwą Bladerunner sprawiło, że pragnąłem czegoś z większym impetem niż to, co otrzymałem. Jak już powiedziałem, to ładny 'niszowy' zapach z orrisem, z najbardziej subtelnymi roślinnymi cechami, zielenią i rzeczywiście miętowym nutą głowy, ale jest zbyt ulotny, by można go było uznać za coś, czego naprawdę bym szukał i co miałoby szansę wyróżnić się w tłumie. Orris przechodzi od mięsistego i skórzanego/pudrowego do suchego, papierowego, drzewnego iononu/ironu, jako nowoczesny, uporządkowany zapach irysa, podoba mi się, ale chyba że jesteś wielkim fanem DVN, to jest to po prostu kolejny ładny zapach. Zwiększcie tę miętowość i dajcie nam trochę szokującej zieleni galbanum lub geranium w nutach głowy/serca, które byłyby wyczuwalne dłużej, a potem niech ustąpią bardzo ładnemu irysowi, to prawdopodobnie wychwalałbym ten zapach. Uważam, że warto podejmować większe ryzyko.
Conquistador to naprawdę elegancka kompozycja zapachowa od początku do końca, ładnie zbalansowany, bogaty akord labdanowego sandałowca z nutą ambry, podkreślony skórzanym irysem, już od samego początku. Dla mnie ma to bardziej apel w stylu L'air du dessert. Zdecydowanie wyczuwam nutę wanilii lub benzoesu oraz syropowy, alkoholowy, oudowy zapach później (czasami paczuli może to robić), więc tak, to całkiem sporo rzeczy, które wiem, ale uzyskałem z tego dobrą progresję, co myślę, że świadczy o wewnętrznej jakości tego zapachu. Na jego korzyść, Conquistador nie wydaje się być tylko kolejnym perfumem z irysem/orris, które, umówmy się, są dość powszechne w 'niszowych' perfumach, a jeśli mam być szczery, nawet najgorsze z nich są całkiem dobre, ponieważ każdy kocha materiały orris, niezależnie od tego, czy są naturalne, czy syntetyczne, to dość bezpieczny zakład. To wydaje się bezpieczne, ale także bardzo dobrze zrobione i, jak wspomniałem, nie jest stereotypowe, dla mnie to nie jest 'Dior Homme plus xyz', myślę, że to trochę redukcyjne. Muszę oddać hołd tam, gdzie należy, i chociaż nie byłem zachwycony, Franck Muller wyprodukował tutaj kilka konsekwentnie dobrych produktów.
Nie chcę krytykować tej kolekcji, ponieważ ogólnie nie jest zła, ale ten zapach był bardzo nijaki w noszeniu i znów, dla mnie, zapomniany. Nie mam nic przeciwko prostemu, owocowemu muszkowi, lekko kwiatowemu również, i to właśnie mamy tutaj, ale nie interesuje mnie to ani nie pobudza entuzjasty zapachów we mnie, bym chciał znaleźć coś, co by mi się w nim podobało. Nie sprawił, że poczułem cokolwiek. Jednak dla tych, którzy nie wiedzą, Crazy Hours to ikoniczny zegarek od Francka Mullera, który ma pewien dziwaczny, ale wciąż poważnie luksusowy charakter. To dla mnie reprezentuje rodzaj tęczowych kolorów chaotycznej tarczy zegarka Crazy Hours, więc myślę, że cel został osiągnięty, a nie można oczekiwać więcej. Cytrusowe i wyższe cechy tego zapachu przypomniały mi o zapachu Creed lub podobnym, ale znów, musiałbyś naprawdę być wielkim fanem Francka Mullera lub kolekcjonerem markowych niszowych perfum, by być tym zainteresowanym, a ja po prostu nie jestem. To nie znaczy, że nie chcę jednego z pięknych flakonów od FM, ponieważ są bardzo ładne i nie są też przesadnie drogie w porównaniu do niektórych marek. Myślę, że Muller przemyślał perfumy w tej linii, nie tylko wypluł cyniczne, generiki, jak to może zrobić marka zegarków próbująca wejść na inny rynek luksusowy, ale w wyniku tego apelowania do mas, nie podjął żadnych ryzyk, i dlaczego miałby? Prawdziwi, hardcore'owi fani zapachów prawdopodobnie nie znajdą tutaj nic do zobaczenia/wąchania, ale niektórzy mogą być złapani przez luksus i skojarzenie z jakością, ponieważ wątpię, by ktokolwiek powiedział, że ten zapach jest innowacyjny.
Podwójna Tajemnica? Dla mnie nie miała nawet odrobiny pojedynczej tajemnicy. Właściwie nie napisałem żadnych notatek, aby później stworzyć recenzję Podwójnej Tajemnicy (jak to jest w normalnej praktyce), minęło zaledwie kilka dni, odkąd ją nosiłem i szczerze mówiąc, nie pamiętam o niej zbyt wiele. Poza tym, że jest to perfum drzewno-kwiatowy (perfumy z 'białymi' kwiatami), kompetentnie wykonany i wystarczająco wysokiej jakości, aby domagać się tego luksusowego estetycznego wyglądu, metki cenowej (prawie), ale moje podstawowe pytanie (teraz, gdy wypróbowałem całą linię) brzmi: dlaczego kupować to jako perfum lub zapach, jeśli nie jesteśmy zmotywowani przez luksusowy zegarek lub opakowanie? Bo nie sądzę, że w przeciwnym razie byś to zrobił, i to jest w porządku. Uważałem, że perfum był wystarczająco przyzwoity. Ale ostatecznie (i dosłownie) zapomniany.
To zdecydowanie mój ulubiony różany zapach do tej pory! Bardziej niż POAL, Toyboy, Atomic Rose itp... Ten zapach jest po prostu czysty i po prostu piękny. Tak ładny, że noszę go jako man🤷🏾♂️.
Bardzo blisko PDM Percival👌🏿
Obudź się świecie! Obudź się i poczuj zapach lat 90-tych, dosłownie. Taka odważna globalna proklamacja zasługuje na lepszy zapach niż ten, prawda? Lepiej wróć do snu świecie, to bardziej pasuje. Tak, po prostu mi się to nie podoba i nie dlatego, że nie lubię DHM ani Ambroxanu, oba świetne materiały, ale nie sądzę, że ten zapach pokazuje innowacyjny sposób ich użycia. Dla mnie pachnie jak cytrusowo/bergamotowy otwieracz na tym bezbarwnym, bezsmakowym, mydlanym, ziołowym 'męskim goo', którym jest dihydromyrcenol oraz trochę dyfuzyjnego ambroxanu i odrobina mdłej ciepłoty kumaryny. Myślę, że to trochę koszmar i przypomina mi rzeczy takie jak Nikos Sculpture, dziwnie zdeformowane i brzydkie dla większości, ale z dziwnym pięknem dla nielicznych. Przypomina mi też trochę Gucci z lat 00-tych lub nawet coś, co mi się podoba, być może Armani Code? Ale to doskonały przykład tego, jak ten rodzaj zapachów (nazwijmy to nowoczesnym fougere) można zrobić dobrze. Nie jestem na to zły, po prostu rozczarowany, ale jak mogłem nie być, to wyraźnie miało zrobić wrażenie, butelka jest ciemna w przeciwieństwie do wszystkich innych perfum Parle Moi, a nazwa krzyczy wiadomość, dosłownie do całej tej nieszczęsnej przestrzennej kulki, na której żyjemy. Obudź się!!!! Ta sama wiadomość, która była malowana w graffiti w całym UK podczas pandemii, jako 'głęboka' wiadomość dla owiec.... człowieku! pfffft!!! Więc niezależnie od tego, czy nazwa jest dla ciebie wymowna, czy nie, z pewnością wzbudziła moje oczekiwania do wrzenia, tylko po to, by szybko je rozczarować. Również Michel Almeriac tworzący męski (ok, jest reklamowany jako unisex) hołd w stylu lat 90-tych brzmi na papierze jak coś, co idealnie pasuje do mnie. Po prostu nie jest, uznałem to za dość nieprzyjemne.
Widziałem to w niskiej cenie kilka razy i byłem kuszony, by kupić to w ciemno. Teraz to wypróbowałem... i jestem trochę mniej kuszony, ale nie całkowicie. Jest coś, co mi się podoba w jego tandetnych, chaotycznych motywach, głównym z nich jest mandarynka i bergamotka, które od razu się ujawniają, w pewnym rodzaju niejasnej, kredowej kwiatowej chmurze, trochę jak niejasny akcent brzoskwini lub moreli, który dostajesz z osmanthusem, z tą różnicą, że tutaj mamy wyraźną nutę mandarynki, więc jak na razie jest dobrze. To, co jest natychmiast oczywiste (i znacznie bardziej później), to bardzo kremowy, słodkawy, piżmowo/drzewny aromat sandałowca, który jest miękki i przyjemny, a gdy bardziej lotne cytrusy i niejasna kwiatowość ulatują w powietrze, zostajesz z czymś w rodzaju przyjemnego zapachu skóry/ubrania, przypominającego dawno minione owoce i tropikalny koktajl oraz kremowe chemikalia zapachowe. Co mi się podoba, to to, że nie staje się coraz słodszy, aż pozostaje tylko irytujące piżmo i wanilina, co myślałem, że może się zdarzyć w pewnym momencie. Hej, jeśli chodzi o zapachy mandarynki/sandałowca, to w tej chwili trudno mi pomyśleć o lepszym (ani o żadnym innym, jeśli na to patrzeć), a byłem naprawdę szczęśliwy, gdy po raz pierwszy go poczułem, ale nie zapłaciłbym za to najwyższej ceny, w żadnym wypadku.
Brawo dla Sultana Pasha za bycie jednym z tych twórców olejków/attarów i guru naturalnych materiałów, którzy naprawdę mają szacunek i zrozumienie klasycznej perfumerii, wyraźnie kochają perfumy, zbierają je i znają je intymnie. Widać to w jego attarach, które nie są tylko fantastycznymi, rzadkimi, wysokiej jakości materiałami, pozbawionymi jakiejkolwiek umiejętności kompozycyjnej, są jak ody do klasycznej francuskiej techniki w formie oleju. Problem, który mam z attarami, to że nie podoba mi się sposób, w jaki się noszą, dajcie mi perfumy alkoholowe w każdej chwili, a moje modlitwy zostały wysłuchane, dzięki Zoologist. Natychmiast myślę o dużym, bogatym, pudrowym chypre Mitsuoko, spotykającym aldehydowy kwiatowy otwarcie, ten akord niebieskiego lotosu (może nawet sam materiał, nie widzę powodu, dla którego nie, w końcu to Pasha) i wyczuwam ślad jaśminu i ylang-ylang lub nawet osmanthusa, ma pewną suchą, letnią, kredową świeżość, a następnie w melancholijny drydown żywic i drewna, zawsze wyczuwalny na 'tyle' kompozycji. To fantastyczne, prawdziwy list miłosny do perfum, i prawdziwa uczta dla entuzjastów perfum, którzy kochają tradycyjne. Uważałem, że to świetne. Całkiem spektakularne w rzeczywistości.
To fantastyczna hańba. Są elementy, które mi się podobają, i takie, które naprawdę mi się nie podobają, ale powiem, że jest niesamowicie dobrze zrobiona i zrównoważona, znacznie bardziej niż wiele zapachów Zoologist, nie chcę być złośliwy, bo wiele z nich lubię, a także doceniam możliwości, jakie właściciel marki Victor daje niezależnym perfumiarzom, ale gdy tylko poczułem ten zapach, zrozumiałem, że został stworzony przez jednego z zespołu IFF, którego zaprosił do ostatnich wydaniach. Jest tam charakterystyczny ambroksan i drzewny bursztyn, który w miarę wysychania wydaje się być czymś, co Rasquinet potrafi robić bez obrażania kogokolwiek. (Kogokolwiek, czyli mnie) Oczywiście ma też te melonowe, kalonowe lub morskie efekty, co byłoby bardzo oczekiwane w perfumach nazwanych konik morski, ale dostajemy też słony, algowy, wodorostowy zapach z mdłym, kremowym neroli i wetiwerem. To połączenie często występuje w tego rodzaju perfumach nawiązujących do morza i to jest powód, dla którego nie podobało mi się wiele zapachów, w tym Wetiver Dance Andy'ego Tauera, ale potem zostałem przekonany. Mogę nawet poczuć aromatyczną szałwię muszkatołową i pewien męski akcent z lat 90-tych w tym perfumie, który jest akwatyką z dużo większą głębią, niż się wydaje. W rzeczywistości noszenie go jest bardzo przyjemne i ma na początku słodkie, prawie owocowe akcenty, nadając prawie różowe odcienie wśród całego tego akwamarynowego i turkusowego. Przypomniało mi to w przelotny sposób o Pacific Rock Moss od G&B. W każdym razie, myślę, że osiągnęło to, co miało na celu, przywołać konika morskiego. Mogę wybaczyć ziołowy, kremowy/neroli/wetiwerowy akcent, ponieważ to ja muszę się w tym rozwinąć, a jest wystarczająco dużo innych rzeczy, które mnie interesują i sprawiają, że naprawdę cieszę się tymi perfumami.
O mój słodki Panie! To jest absolutnie przepiękne! Nie mogę powiedzieć, że od lat mówiłem to o jakimkolwiek perfumie, ale oto, powiedziałem to. Naprawdę lubię tę markę, mimo prohibicyjnej ceny i luksusowego wyglądu na pierwszy rzut oka. Jednak sprawiedliwie mówiąc, myślę, że naturalne materiały użyte w tych perfumach błyszczą z niesamowitą jasnością i klarownością, a prezentacja w cofferette jest bardzo ładna, więc nie czujesz się oszukany, po prostu nie mogę sobie na nie pozwolić i jestem zgorzkniały, hahah. Chociaż kolejnym plusem tej marki jest to, że teraz oferują mniejsze butelki, a te oraz wersja z ambry są tak niesamowicie dobre, że muszę je zdobyć w pewnym momencie, gdy będę miał pieniądze. Dla mnie te perfumy pachną znacznie bardziej jak kremowy, piżmowy sandałowiec z pięknymi akcentami irone, niż jak zwykły zapach irysa czy korzenia irysa. Mają pudrową, owocową nutę głowy i przywołują na myśl DK Cashmere/Fuel for Men, Santal Carmin, ale są szczerze mówiąc lepsze od wszystkich tych. To z powodu tego, że są tak gęste, ciężkie i objętościowe, jak wszystko w tej linii tylko z nutami bazowymi. Różnica między zwykłym, pocieszającym zapachem sandałowca/piżma polega na tym, że przywołuje skórę w naprawdę świetny sposób i unika zwykłych klisz znanych baz, takich jak Suederal (choć jest wspaniały) czy kwiatowa 'skóra' cuir de Russie, lub nowoczesne skóry z ostrym IBQ, czy nawet naprawdę irysowy lub kosmetycznie pachnący zapach skóry, ten wydaje się osiągać coś bliskiego tym. Pozostaje blisko skóry, ale nosi się nieustannie i jest tak piękny, to absolutna przyjemność, jestem tak samo zaintrygowany tym, jak byłem z Musk Ambergris, z tym że to jest mniej dziwaczne.
Klon kominkowy. Świetna trwałość. Brak spalonego plastiku, te nosy są złamane.
Byłem tym rozczarowany, znajomy wysłał mi próbkę, a za każdym razem, gdy widzę "Orris" w tytule zapachu, mentalnie przygotowuję się na coś pięknego i szczerze mówiąc, dość bezpiecznego pod względem gustów większości ludzi. Masło irysowe jest boskie, irony i ionony są boskie (jeśli są używane prawidłowo), a bazy i materiały irysowe, takie jak Orris givco, są wspaniałe, irys dobrze komponuje się z większością rzeczy... w zasadzie jak można zepsuć irysa? Cóż, MCM to udaje! hahah... żartuję, nie jest aż tak źle, ale myślę, że nazwa jest dla mnie trochę myląca, mimo że mogę wyczuć jakąś niejasną teksturę irysa. Myślę? Otwiera się pięknie, złożone, lekko kwiatowe i świeże, ale potem dla mnie szybko staje się to zapachem solankowym, ogórkowym, koperkowym, papirusowym, który bardziej przypomina Santal 33 niż jakikolwiek zapach z irysem. Nie wyciągaj z tego wniosku, że to klon Santal 33, używam tego jako bardzo luźnego odniesienia. Nie jestem wielkim fanem, pachnie trochę tanio i bez życia (tak, wiem, że to snobistyczne), rozwija się w ciągu dnia i nie jest całkowicie nieodpowiednie, po prostu nie dla mnie.
Le Labo to naprawdę zabawna marka, nie jestem osobą, która od razu by ich odrzuciła, ponieważ czuję niewielkie połączenie z tym, co robią, więc każda nowa premiera zawsze mnie interesuje. Matcha wydaje się być modna w haute cuisine kilka lat temu, a zapachy zazwyczaj podążają za tym trendem. Le Labo jest również znane z tego, że nie dostarczają oczywistych zapachów, co warto mieć na uwadze. Moje pierwsze wrażenie to przyjemny, ale także nieco zapominany zapach. Dla mnie przypomina to lekko mdłe danie ryżowe. Podobno otwarcie to figi, zgadzam się z tym, ale to nie jest klasyczny akord figowy z Philosykos czy Armaniego, jeśli tego się spodziewasz. Lubię lekką infuzję akordu/elementu matcha, ponieważ rzeczywiście przywołuje to na myśl, ale przez mydlaną, pralniczą filtrację. Nie jest to całkowicie satysfakcjonujące, ani rozczarowujące. Zawsze pragnę czegoś innego, a kiedy to dostaję, wciąż nie jestem zadowolony, po prostu narzekam. To może być coś, co umyka uwadze przez kilka lat, a potem nagle staje się nowym Santal 33. Niewytłumaczalnie popularne. Nigdy nie wiadomo.
Perfumy o górnym akordzie, które mają wiele ekscytacji i rzeczy przyciągających tłumy (dla bardziej wymagającego grona), które naprawdę mnie zachwyciły przez pierwsze kilka minut, ale to wyraźnie słodki zapach z dość dużą ilością wanilii, co jest moim problemem. Mieszanka żywicznych, głębokich, drzewnych kadzideł i przypraw z równie dużą proporcją cech waniliowych nigdy nie wydaje się dobrze ze mną współgrać. Wyczuwalna wanilia, aby zaokrąglić drzewną pikantność, a nawet wyraźne kadzidło, tworzy ten rodzaj „galaretowatego” efektu, który często opisuję, ale to po prostu nosi się trochę nieustannie, słodkie z wanilinem, jest to trochę mdłe i coś, co uważam za bezsensowne po tym, jak większość ekscytacji górnych i środkowych nut zniknęła. Nie nienawidzę tych perfum, są dobrze wykonane i wszystko, tylko nie do końca w moim guście.
Cóż, nie chcąc wyprzedzać faktów ani być spóźnionym do tej premiery, podzielę się swoimi opiniami po krótkim spotkaniu z tym zapachem. Ten flankier to Nagel, która bierze na siebie rdzeń Terre d'Hermes i nadaje mu swój własny charakter. Czy to koniecznie dobra rzecz? W tej kwestii jury wciąż obraduje, podobnie jak w przypadku H24. Nie nienawidzę ich, w rzeczywistości to styl perfum, który bardzo lubię, ta prostota, świeżość i biała, muskowa mgiełka, a to mądry ruch ze strony Hermesa, aby zachować swoją estetykę w miarę nieuszkodzoną, nie musząc uciekać się do rodzaju gumy balonowej, mega głośnych, przyjemnych dla tłumów zapachów wielu innych marek designerskich. Otwiera się cytrusowym grejpfrutem, a to turbo gorzki akord, który mi się podoba, pomyślałem sobie, że cytrusowy grejpfrut, nie zdziwiłbym się, gdyby wymienili cytron... wymienili. Następnie mamy mieszankę genów TdH i rozwijający się korzenny, drzewny akord pomarańczowy, ale naprawdę jest to słaby cień w obecności znacznie bardziej dominującego, mglisto-muskowego elementu, który otrzymujemy w H24. Gdy zapach osadzi się na skórze, odniesienie do Terre d'Hermes staje się znacznie bardziej oczywiste niż w pierwszych dwóch godzinach, które są ekstremalnie cytrusowe i parowe, być może z jakimś kwiatowym akordem. Następnie w głębi, a mam na myśli, gdy zostanie zredukowany do zapachu skórnego, nie jest szczególnie miękki, jest dość drzewny i męski, a ja wciąż czuję resztki na moim ramieniu następnego dnia. To nie dlatego, że jest to okropnie głośny, uparty, kolczasty zapach jak Sauvage, jest znacznie cichszy, jest prawie metaliczny, skórzany, lekko spocony/przyprawowy, pozostałości drewna, naprawdę przypomina mi coś, co nosił mój tata, serio. Nie mogę go nienawidzić. To interpretacja absolutnej klasyki, mam na myśli, że myślę, że zrobiła parfum czy coś w tym stylu, co jest w porządku (o nie, czy to była wersja wetiwerowa?), a teraz jest to, przypuszczam, że to koniec pewnej ery i rzeczy muszą iść naprzód. Nie do końca rozumiem wycofanie Eau tres Fraiche, które jest świetnym flankierem i pod wieloma względami jest jeszcze większym odejściem od oryginału niż to, ale coś w tym wydawało się naprawdę słuszne, a ja po prostu nie jestem tak zachwycony tym, przynajmniej na razie. Podobnie jak H24, może potrzebować czasu i odpowiedniego noszenia, podejrzewam, że tak będzie.
Pachnie jak lepsza wersja Montale Chocolate Greedy. Ten sam zapach bez skąpych suszonych owoców.