Toksyczne, serowe otwarcie ustępuje miejsca pięknie skomponowanemu oudowi z dominującym szafranem, który jest uroczy (po 5 minutach). Niestety, nie mogę nosić zapachów z dominującym szafranem, ponieważ skojarzenie jest zbyt jedzeniowe dla mojego nosa.
Jak tapeta dżungli Williama Morrisa, która ma dodatkowy element do skrobania i wąchania. Przesadna, gęsta, niemal psychodeliczna interpretacja natury, która otwiera się lekko cierpko, ale jest całkowicie unikalna i uzależniająca. Sprawia, że czuję się młodo i radośnie, nie będąc przy tym niedojrzałym zapachem. Prawdopodobnie najzielniejszy perfum, jaki kiedykolwiek wąchałem, obok Eau de Campagne.
Pachnie jak uosobienie męskiego zapachu od projektanta. Nie obrazi, ale też nie zachwyci, a może jednak zachwyci, ale tylko nosy, które nie szukają niczego więcej niż Sauvage. Odkrywam jednak, że świetnie nadaje się jako baza do warstwowania. Jak dotąd, 2 części tego zapachu do 1 części Lost Cherry to rozkosz (to jak Cherry Cola) i sprawiło, że chcę warstwować go pod innymi zapachami...
Cóż, to prawdziwa kolekcja talentów perfumeryjnych w tym projekcie, prawda? Czy możemy spodziewać się czegoś monumentalnego, czy raczej scenariusza zbyt wielu kucharzy? Mam na myśli, że pomijając całą nazwę, marketing i butelkę, naprawdę chciałem, aby ten zapach był niesamowity, chociażby po to, aby przywrócić trochę wiary w perfumy od projektantów i dziwaczne wydania, które stawiają styl ponad substancję. Muszę powiedzieć, że ten zapach nie jest dla mnie, ale wywołał bardzo szczery i bardzo ludzki odzew... śmiech. To nie jest tak, że snobistycznie się z niego śmieję, ale raczej otwierający akord owocowy jest tak absurdalny, że sprawił, iż zaśmiałem się w radosnej celebracji kiczowatej perfumerii. Szczerze mówiąc, nie wiem, co jest głośniejsze? Butelka w sukience z cekinów, cybernetyczna dama (Daft Punk, gdyby kiedykolwiek spróbowali drag?) czy lepki, owocowy akord 'z koncentratu', który rzeczywiście przywołuje mango, z pewnością teksturę i kolor, ale jest jeszcze słodszy, niż to, marakuja i ten bananowy akcent jaśminowego serca mieszają się, tworząc naprawdę imponującą, ale ultra kobiecą (bot) atmosferę. Niestety, po owocowości niezbyt mi się podoba... powiedziałbym, że uspokaja, a nie znika, ale tylko dlatego, że staje się znacznie bardziej funkcjonalnym, owocowo-kwiatowym zapachem, co nie jest czymś, co chciałbym nosić.
Otwiera się dobrze, ale po 5 minutach czuję ten sam syntetyczny zapach banana, który odczuwam w innych perfumach Hermès. Lekcja odrobiona.
Czytałem o tym perfumie w zeszłym roku, gdy się ukazał, i byłem zafascynowany inspiracją. Nie byłem wcześniej zaznajomiony z pracą Wilke'a, ale doceniam perfumy, które są tak starannie przemyślane i mają większe znaczenie dla ich twórcy. Uważam, że siła pracy artysty nie polega jedynie na byciu podziwianym lub konsumowanym, ale na inspirowaniu innych artystów do tworzenia, i dokładnie to mamy tutaj w naturalnie sąsiednim kroku do pierwszych dzieł Cartera, które były głęboko osobiste, ale bardzo związane z nim i jego własnymi doświadczeniami. Intra Venus ma w swoim sercu naprawdę piękny akord hiacyntowy, rozpoznawalny jako taki, ale w jakiś sposób ładniejszy niż bardzo bujna, wilgotna, zielona asocjacja, jaką mam z hiacyntami. Niestety, moja mama trzyma je na przednim ganku swojego domu przez CAŁY rok, ponieważ ma problem z odpływami (to nie jest eufemizm, to moja mama, zachowuj się!!!) i używa intensywności hiacyntów, aby to zamaskować, więc mam ponure skojarzenie z delikatnym zapachem ludzkiego wydalania. haha... Więc wróćmy do otwarcia, dobrze? Bo jest eksplodujące i interesujące, zielone i ziołowe, jasne, łaskoczące nozdrza, czy to może być efekt wasabi? Na szczęście nie pachnie jak chrzan, ale łaskotanie i świeżość są podobne do imbiru lub czegoś w tym stylu? Przynajmniej pod względem efektów. Powstrzymuję się od próby wyjaśnienia tego perfumu w kategoriach jego koncepcyjnej inspiracji (dość dokładnie wyjaśnione w notach od marki), a po wyschnięciu nabiera bliskości do skóry, ciała, jakości śliny na skórze, zestawionej z kwiatami, które mają bardziej unoszącą się i napowietrzoną jakość, podobnie jak wietrzny efekt przestrzeni kwiatowej, który wielu perfumiarzy stara się osiągnąć. Intra Venus to osiąga, w jakiś sposób wnikając DO (jak sugeruje nazwa), ale równie mocno wydobywając się NA ZEW. Nie jestem pewien, czy bym to nosił lub kupił butelkę, po prostu dlatego, że jest to dla mnie trochę zbyt artystyczne (chociaż miękkie wyschnięcie jest słodsze i bardziej piżmowe niż się spodziewałem, więc może chciałbym to nosić?), ale to jedyny powód. Uważam Intra Venus za olfaktoryczny triumf i szczerze myślę, że Carter to naturalny talent, który należy cenić. Nie tylko za jego fantastyczną pracę dla własnego projektu chronotope, ale także za inne marki, które miałem przyjemność wąchać ostatnio, bardzo różny ton, ale wciąż ta sama kreatywność na pokaz. Brawo!
Więc nic nie wiedziałem o tej marce, ale po spróbowaniu ich czuję, że vibe, który chcieli osiągnąć, został wyraźnie przekazany. Przewinąłem w dół i zobaczyłem nuty po raz pierwszy i tak... To zdecydowanie mandarynki i winogrona, ale w publicznej toalecie (czystej, mam na myśli to w dobrym sensie, uwierz lub nie) ma to łagodną sterylność, rodzaj surowej artystyczności, z nutą zapachu kostki do pisuaru za całym tym owocowym aromatem. Jest dobry, trochę czuję też wosk pszczeli, subtelne, piżmowe ciepło w tym dość chłodnym (pod względem temperatury) zapachu. Intrygujące. Podejście włoskich marek/perfumerów do zapachów jest fascynujące, szczególnie rzemieślników i to, jak różnią się od francuskiego stylu na przykład. To nie są dokładnie rzeczy, których wcześniej nie wąchałeś, ale są wystarczająco różne, aby zasługiwały na uwagę. Rozumiem, dlaczego ktoś mógłby porównać to do Bloody Wood od Les Liquides Imaginaires pod względem STYLU i (może temperatury, o której wspomniałem wcześniej?), tego wina/winogronowego skojarzenia, ale poważnie, nie pachnie to wcale jak to, jeśli chodzi o rzeczywiste nuty i akordy, są od siebie bardzo odległe.
Tak jak zauważył inny komentator poniżej, to pachnie jak sok z ogórków kiszonych.. Zaczęło się obiecująco, zielono, poczułem trochę pieprzowej przyprawy, a potem po prostu stało się kwaśne na mojej skórze.. Szczerze mówiąc, nie widzę nic bardziej trafnego, aby to opisać niż sok z ogórków kiszonych. Chciałem dać temu uczciwą szansę, ale po kilku godzinach musiałem to zmyć. Nie uważam, że to bezpieczny zakup w ciemno, zrób sobie przysługę i wypróbuj przed zakupem!
Tani, zero wydajności. Zapach wystarczająco przyjemny, ale trwa 2 sekundy i nie ma projekcji.
To jest absolutnie powalające!!!!!, o mój Boże🤤🤤😍
{Pełne ujawnienie: Eugen to ktoś, kogo uważam za przyjaciela (nie "markę" ani "współpracownika", za tę recenzję na pewno nie dostaję wynagrodzenia) i bardzo uprzejmie wysłał mi butelkę tego zapachu, ponieważ uważa mnie za osobę, która miała kluczowy wpływ na początkową fazę rozwoju jego marki i pomysłów dotyczących kierunku, w którym powinien podążać. (nie że byłem świadomy, że to się dzieje) Jestem niezwykle pokorny, że przyznaje mi ten zaszczyt, i cieszę się, że wszystko potoczyło się tak dobrze, a on uzyskał jakość i artystyczną integralność, których szukał, co jest zasługą wizji Eugen'a i nigdy nie wątpiłem w niego ani na chwilę!} Cóż... Olfaktoryczny tryptyk Eugen'a jest kompletny i to wspaniały sposób na zakończenie w stylu. Tak bardzo kocham Belle Ame z jego wspaniale bogatymi, a jednocześnie stonowanymi tematami irysa i tonki, a La douleur exquise eksplodowała na scenie z emocjonalnym, wzruszającym natchnieniem, które wydawało się dość łagodne, różano-paczulowe, ale w rzeczywistości jest znacznie bardziej tajemnicze i pikantne na skórze i wymaga znacznie więcej noszenia i przemyślenia, niż początkowo myślisz. Jednak Des Cendres musi być moim ulubionym z całej kolekcji, ale co za zbiór i jakie podstawy do pokrycia z takim aplombem. Potem przechodzimy do Des Cendres (popioły) i to naprawdę interesujący kontrast zieleni i witalności, tradycyjnej męskości oraz popielatego, suchego, skórzanego lub dymnego. Myślę, że określenie tego jako "dymny" zapach jest przesadą, a może nawet mylące, naprawdę robi coś złą usługę inteligencji, z jaką "popioły" są używane w tej kompozycji. Skórzany akord jest lekko przyprawiony (dla mnie przypominał kolendrę lub nasiona selera, a nawet ukochaną kminek) i to tworzy ten bardzo "szary" popielaty efekt, trochę bardziej cade, w przeciwieństwie do "czarnego" popiołu z dziegciu brzozowego. (w rzeczywistości jest tu wymieniony) Więc... Zielony element nie jest nietypowy dla galbanu, ale zdecydowanie ma żywiczną nutę, a byłem zaskoczony, jak bardzo różnił się od Bel Repiro od Chanel (perfum, który wiem, że jest jednym z ulubionych Eugen'a) i Green Spell od Eris parfums (kolejny zielony zapach od Antoine Lie), czego nie powinienem był się spodziewać. Jednak to jest znacznie bardziej podobne do potężnych męskich perfum z lat 80-tych i naprawdę przywodzi na myśl potężne, aromatyczne tematy Polo green, ale to jak najlepsza możliwa wersja Polo green, stworzona z najlepszych materiałów. (właśnie zauważyłem, że ktoś porównał to do Aliage od Estee Lauder, co też jest przyzwoitym porównaniem) Otwarcie jest dla mnie naprawdę BARDZO KWIATOWE, i byłem trochę zaskoczony, gdy zacząłem widzieć recenzje i rozmowy, a nikt nie wspomniał, jak bardzo kwiatowy jest ten zapach przez cały czas, ale zwłaszcza na początku. Jest bardzo wilgotny, bujny, ale wietrzny, myślałem o gardenii lub cyklamenie, a oczywiście o tym lekko indolowym, woskowym jaśminie. Okazało się, że to tuberoza! Byłbym zafascynowany, aby powąchać "grand cru" użyte w tych perfumach, ponieważ ma bardzo szczególną jakość, a to jedna z rzeczy, które uwielbiam w tuberozie, jak bardzo może się różnić w zależności od pochodzenia/metody ekstrakcji itd.... Właściwie poprosiłem przyjaciela, aby spróbował tego, gdy to dotarło, i ON TO UWIELBIAŁ, mówiąc, że natychmiast przeniósł się do bardzo eleganckiej łazienki w klubie dla dżentelmenów, z zielonymi kafelkami, parą i mydłem do golenia, lekko zwierzęcym zapachem sportowego potu. A teraz do gorzkich, mossowych i zwierzęcych/muszkowych elementów bazy, które nadają temu skórzanemu akordowi mnóstwo charakteru IMHO. To było hyraceum, niezwykły, ale nie niespodziewany dodatek do tych perfum i tworzy długotrwałą bazę, która przylega do twojej skóry z odpowiednią ilością funk, a nie poleganie na drzewnych ambrach czy ambroksanie lub czymś podobnym jako dominującym trikiem. To bardzo naturalistyczny i dobrze zblendowany akord, który nie jest zbyt śmierdzący ani nic, ale po prostu brzęczy po dobrych 12 godzinach wszystkiego innego, gorzkiej drzewności, kwiatów itd.... Uważam, że to jest wspaniały zapach i prawdopodobnie najlepsza wizja, jaką Lie nam dał, co można osiągnąć, gdy wielkie pomysły, fantastyczne materiały i szacunek dla jego przodków łączą się, aby stworzyć szacunkowy, ale nowoczesny hołd dla męskiego zapachu z dawnych dni. To jest zdumiewająco dobre!
Magiczna podróż, która wędruje daleko i szeroko, jakby Shalimar uciekł z pozłacanej klatki i wyruszył na szerokie morze. To jedyny zapach, który doświadczyłem, który staje się silniejszy z upływem czasu, zanim osłabnie po wielu godzinach (może nawet dniach). Magia tkwi w iskrzącym połączeniu, ale sięga jeszcze dalej. To, co wydaje się łagodnym, skromnym otwarciem, ewoluuje w olśniewającą aurę uroku i piękna, jak tylko Guerlain potrafi. Jest potężny, ale nie obraźliwy, ezoteryczny, ale dostępny. Moim zdaniem to zdecydowanie najlepszy zapach z linii Absolus, chociaż uwielbiam większość z nich.
To jest niezwykle piękne, ale to wszystko jaśmin i gardenia z nutą lilaka, bez magnolii. Trochę wszechobecne, ale w dobrej cenie.
Na mojej skórze kończy się to bardzo podobnie do Caron Pour Un Homme, który jest około dziesięć razy tańszy... w rzeczywistości wolę ten drugi, co jest dobrą wiadomością dla mojego stanu konta. Przy drugim wąchaniu zauważam, że jest w tym coś w rodzaju zapachu zepsutego mleka, a im więcej go czuję, tym bardziej mi się nie podoba. W najlepszym przypadku brakuje mu ciepła innych zapachów lawendowych, w najgorszym to zderzenie nut bez serca.
Wow, to jest tak potężne i złożone w pierwszych chwilach. Jest tu wyczuwalny akord oudu, piękna nuta kawy i znajoma kombinacja kardamonu i gałki muszkatołowej, a wszystko to podkreślone pikantnym czarnym pieprzem. Jest gęsty i drzewny, zanim pojawi się magnolia, a potem zmienia się w iskrzącą, ambrową, drzewną, ładną rzecz. Bardzo noszalny, dość uniwersalny pod względem płci i wyjątkowy. Prezentacja jest również pierwszorzędna. Obserwuj mnie na Instagramie: @TheScentiest
Ostry początek, bardzo zniechęcający dla mnie, ale uspokaja się w cudowny, kremowy zapach lawendy. To lekko cierpki dziadek Beau de Jour, a ponieważ oba te zapachy utrzymują się na ubraniach wiecznie, mogę nosić którykolwiek z nich z swetrem, który wciąż trochę pachnie drugim. Uwielbiam go po godzinie, ale początkowy etap jest trochę za mocny, jeśli musisz korzystać z transportu publicznego lub być w zatłoczonym miejscu pracy. Jestem zaskoczony, widząc niektóre recenzje narzekające na trwałość, dla mojego nosa to wieczne bestia. Aktualizacja: Zawsze przypominam sobie recenzję tutaj, która nazywała to Shalimar Pour Homme. Oczywiście w większości nie przypomina Shalimar, ale widzę sens w dalekim drydownie. Również w otwarciu, niemal kulinarna natura rozmarynu przypomina mi Granville od Diora. Tylko w tych dwóch perfumach doświadczyłem tej specyficznej, jedzeniowej ziołowości i jestem za tym.
Nie spodziewałem się kokosa, ale jednak jest! Bardzo przypomina mi JPG Le Beau Parfum.
Bardzo bym to polubił, gdyby nie pachniało papierosami. Reszta nut jest wspaniała, ale nie mogę uciec od zapachu niedopałka, zwłaszcza gdy jest na skórze. Szukam przyzwoitego zapachu ylang ylang, który nie jest szalenie drogi. Niestety, to nie to.
To piękny zapach. Czuję tuberozę i wiciokrzew, nie za bardzo różę. Nie jest ofensywny, ale też nie jest to zapach ogólny. Czysty biały kwiat, nie jest krzykliwy ani przytłaczający. Bardzo dobrze zrobiony. Powód, dla którego oceniam to tylko jako „OK”, mimo że naprawdę lubię ten zapach, to fakt, że w ogóle się na mnie nie utrzymuje... po około godzinie nie czuję go już wcale. Nie miałbym nic przeciwko ponownemu spryskaniu, gdyby 100 ml butelka nie kosztowała ponad 90 funtów... nie mogę naprawdę uzasadnić ceny za tak słabą trwałość. Polecam najpierw to wypróbować, kupić tylko jeśli uzyskasz z tego przyzwoitą trwałość.
Kupiłem to, gdy tylko się pojawiło i od tamtej pory się z tym nie rozstaję. Jest w tym coś, co sprawia, że zawsze do niego wracam. Idealnie pasuje do przytulnej, ciepłej atmosfery zimnych dni spędzonych w domu z gorącym napojem i słodką przekąską. Doskonała równowaga słodyczy, miód wcale nie jest mdły, a także nie jest zbyt pikantny ani drzewny. Nadal czuję to na swojej skórze po 6-8 godzinach, świetna trwałość, a suchy zapach to po prostu idealny aromat miodu z przyprawami. To nie jest rodzaj perfum „oompfh”, które nosi się na dużych wydarzeniach, ale zdecydowanie ulubieniec na co dzień.
Chociaż to ładny perfum, nie do końca pasuje do mojego stylu i jest trochę inny, niż się spodziewałem. Nie czuję zbyt wiele "drzewności", bardziej wyczuwam różę i mydlaną czystość. Jak zauważył MaxieF w starszym komentarzu - to rzeczywiście pachnie jak luksusowy szampon! Przysięgam, że miałem szampon Kerastase kilka lat temu, który pachniał bardzo podobnie do tego! Może dlatego nie jestem wielkim fanem posiadania tego zapachu jako perfumu. Wydajność jest świetna, nie projekuje zbyt mocno, ale utrzymuje się przez cały dzień (ponad 8 godzin). Myślę, że najlepiej nadaje się na chłodniejsze dni, może być zbyt intensywny na lato. Ogólnie rzecz biorąc, to dobra wartość, dobra wydajność, tylko brakuje mu tego unikalnego elementu, który mógłby uczynić go zapachem sygnaturowym.
To, co Christophe i jego ekipa robią z tą marką, jest bardzo godne pochwały. Tak, to drogie perfumy, ale jakość materiałów zawsze się wyróżnia i są one traktowane z naprawdę czułym podejściem, a Lost in Flowers nie jest wyjątkiem. Nie to, że Strangelove dostosowało się do oczekiwań, ale musieli mieć w kolekcji wyraźnie kwiatowy zapach, a ten jest czymś naprawdę wyjątkowym. Powiedziałbym, że ten akord jest ciekawy. To WSZYSTKIE kwiaty! Próbowałem się w to wciągnąć (bez zgubienia się, haha) w tę menażerię i wyjść z jakimiś absolutami kwiatowymi, które na pewno są tutaj użyte, nie odwołując się do nut od marki. Jednak trochę mi się nie udało, czułem, że pachnie bujnie jak gardenia (a później LoTV) i prawdopodobnie jaśmin, bo jest przydatny w każdym zapachu, a także coś egzotycznego i trochę 'żółtego' (możliwe, że ylang?), ale także rzeczy poza moją strefą komfortu, jak champaca, której nigdy nie lubiłem. Lost in Flowers jest jednak naprawdę cholerne wspaniałe, muszę to powiedzieć. To taki wielowymiarowy kwiatowy zapach, od bujnych zieleni po tropikalne, kokosowe i funky owocowe nuty, to obejmuje cały wachlarz. Muszę być szczery, na skórze jest trochę rozczarowujące, stało się dla mnie lekko płaskie (może aspekt LoTV i tagetes 'dzikiego kwiatu'?) ale tylko po kilku godzinach, podczas gdy na pasku znacznie bardziej mi się podobało i mogłem poczuć bardzo delikatny zwierzęcy oud, ale to prawdopodobnie jeden z najmniej oudowych w grupie, jednak wyczuwam go w bazie, sprytnie użyty jak indol, kastoreum lub cywet, które mogłyby być użyte w tradycyjnym kontekście kwiatowym. To może potencjalnie być święty graal egzotycznych kwiatów dla niektórych, podczas gdy jest bogaty i luksusowy, ma surowe i gotowe, nieco chaotyczne poczucie rzemieślnicze, z silnym naciskiem na naturalne materiały, tak jak cała linia, ale ten bardziej. Podobało mi się.
Roztop moje serce. I każdą inną część mojego ciała, aż będę tylko kałużą na podłodze. To właśnie robi ten perfum. Jest ABSOLUTNIE oszałamiający. Naprawdę trudno mi to ująć w słowa, to jeden z najbardziej maślanych masła orris, jakie można sobie wyobrazić, naprawdę trudno sobie wyobrazić bardziej luksusowy zapach niż czysta ilość tego, co znajduje się w tej kompozycji. Często nazywałem masło orris lub beton, absolut itp... materiały korzeni orris o wysokiej zawartości ironu jako rodzaj trybu oszustwa, rodzaj zagęszczającego i wzmacniającego roux, który może wygładzić i podnieść nawet najgorsze kompozycje, a po prostu pachnie bosko, praktycznie uniwersalnie uwielbiane przez wszystkich, to prawdziwy rarytas, miękkie mydło. Jednak rzadko zdarza się, aby było to tak czułe w takiej ilości, preferując bardziej intensywne, pudrowe cechy, a mniej ciężkie, mięsiste i roślinne słodkie nuty 'marchewkowe', które często są opisywane (choć wciąż ma to w sobie). Wszystko to uzupełnia się od czekoladowych nut w tle, przez słodkie nuty malin na szczycie i pudrowy akord oraz bardzo, bardzo stłumiony oud. W rzeczywistości powiedziałbym, że z całej gamy, ten ma najmniej rozpoznawalną nutę oudu, ponieważ myślę, że raczej by się kłóciła niż uzupełniała, jak to ma miejsce na obecnym poziomie. Jest praktycznie doskonały i nie rozumiem, jak miłośnicy orris i irysów nie mogliby umieścić tego wśród najlepszych, jakie kiedykolwiek powąchali, to z pewnością najlepszy, jaki pamiętam. Jeśli chcemy obniżyć ton rozmowy o wydajności, zrobię to. Był wyraźny na mojej skórze 24 godziny później. Jednak jest to prohibicyjnie drogie dla mojego budżetu, 100 ml kosztuje oszałamiające 900 funtów za butelkę. To nie znaczy, że nie uważam, że dostarcza 'wartości', ponieważ ogólnie rzecz biorąc, Strangelove to projekt, który łączy luksusowe perfumerie z wysokiej półki, celebrycką niszę i niesamowitą, przełomową, nowoczesną perfumerię rzemieślniczą z najlepszymi i najdroższymi materiałami na świecie. Po zobaczeniu niektórych SKANDALICZNYCH marek, które ostatnio żądały sześciu tysięcy funtów za butelkę luksusowego BS, bez porównania z przejrzystością czy sztuką tej marki, w porównaniu do tego te ceny są kradzieżą!!!
Jeśli chodzi o fascynujące dzieła sztuki olfaktorycznej, to jest to jedno z najbardziej niepokojących, a jednocześnie triumfalnych, jakie kiedykolwiek spotkałem. Gdybym miał sporządzić listę materiałów lub opisać atmosferę perfumerii, którą NIENAWIDZĘ, byłoby to to. Przypomina mi to odcinek "Curb Your Enthusiasm", w którym Larry ma kanapkę nazwaną na jego cześć, a w niej jest biała ryba, sable, kapary, cebula i serek śmietankowy. Słone, żelatynowe, kondomowe, woskowe indolowe białe kwiaty i prawdziwy oud, zwierzęcy ambra, wodorosty itd... itd... ale jest to tak visceralne, a materiały tak dobre, że nie mogę się powstrzymać od zaciekawienia. Naprawdę nie mogę się powstrzymać. Cieszyłem się wyzwaniem noszenia przerażającego, krwawego i nasiennego festiwalu Antoine'a Lie'a, Secretions magnifique, zapachu, który ma podobnie mroczną fascynację, to uczucie, że nie można oderwać wzroku, ale tak bardzo jak jestem olfaktorycznym odkrywcą, zaczynam czuć się źle po 3 godzinach noszenia tego czegoś i muszę zrezygnować. W tym miejscu Silence the Sea w porównaniu nie jest taki zły i faktycznie poprawia się z czasem noszenia, chociaż będę szczery, dla mnie jest praktycznie nie do noszenia. The Open jest naprawdę okropny i jeśli ktoś spryskałby to w pomieszczeniu ze mną, jest szczególnie paskudny z daleka, przynajmniej gdy się do niego zbliżysz, możesz poczuć różne aspekty. Myślę, że ogólna atmosfera to skankowy, nadmorski klimat, nadmorski, który wcale nie jest świeżym, chłodnym, wietrznym miejscem, pachnie rybami i pianą oraz zepsutymi rzeczami. Silence the Sea jest kwiatowy, z gorzką, dziwną rumianką, słonym jaśminem i mięsistą tuberozą oraz narcyzem. Mistyczny ton ambry jest idealnie wyważony w tym perfumie obok nieustępliwego skanku truflowego i wodorostów. Im więcej go wąchasz, tym bardziej staje się dziwny, ale znajomy, to idealna burza (wybacz grę słów, właściwie nie) akordów i materiałów, które łączą się, aby stworzyć atmosferę, którą wielu perfumiarzy próbowało, ale niewielu z tak naturalizmem, przez co mam na myśli prawdziwe znaczenie sztuki, aby dostrzec i w pewnym sensie odtworzyć piękno natury. A jeśli interesuje cię ten dziwny, solankowy BS i masz inne podobne zapachy, mogę ci teraz zagwarantować, że ten jest świętym graalem, prawdziwym hitem, GOAT. Myślę, że ten perfum zasługuje na szansę, z pewnością nie powinien być odrzucany z góry, jak ja jestem winny, pewnie nigdy nie widzę siebie noszącego go, ale muszę mu oddać hołd za to, że mnie oczarował i sprawił, że nawet najbardziej odrażająca koncepcja (dla moich osobistych wrażeń) może być czymś, co oceniam bardzo wysoko.