SilencetheSea zabiera Cię w mroczną i ponurą podróż, odkrywając wszystko, co dziwne i przerażające w głębinach oceanu. Otwiera się zieloną, gorzką nutą arcydzięgla, która toruje drogę do gęstego i bezlitosnego oudu. Kadzidło dodaje sylwetce dymnego mroku, podczas gdy narcyz podnosi zieloną, zwierzęcą krawędź otwarcia. Wkrótce pojawia się gwiazda pokazu - czysta, nieskażona ambra. To najprawdziwsza ambra, jaką kiedykolwiek wąchałem, w której nic nie zostało usunięte tylko po to, by lepiej pasowało do zachodnich gustów - to pełna zwierzęca chwała we wszystkich jej trudnych aspektach. Ten zapach naprawdę pachnie tak, jak wyobrażam sobie wnętrze wieloryba; jest rybny, ale nie tak, jak można by się spodziewać, rybność jest mięsista i mięsista, gruba i twarda. Trufla uzupełnia ten mięsisty akord, dając grzybowe nuty przypominające miąższ grzyba. Zapach ten jest niezwykle trudny w noszeniu i prawdopodobnie wywoła negatywne reakcje otoczenia. Zgadzam się z opiniami innych, że nie powinno się go nawet klasyfikować jako zapachu, ale jako dzieło sztuki, olfaktoryczne doświadczenie zamknięte w pięknym, skromnym flakonie. Ten zapach przetestuje Twój umysł i zmusi Twoje zmysły do granic możliwości, sprawiając, że zaczniesz zastanawiać się, ile tak naprawdę wiesz o sztuce stojącej za perfumami. Wąchanie tego zapachu z bliska jest niemal mdlące. Mój nos jest przytłoczony mięsistymi, rybnymi akordami i z trudem odnajduje w nich przyjemność. Jednak w powietrzu wyczuwam najbardziej niesamowity zapach - gęstą i słoną morską bryzę, która z każdym oddechem przenosi mnie na zachmurzone wybrzeże dotknięte burzą. Radziłbym nie nosić tych perfum na szyi, ponieważ mogą stać się przytłaczające, ale zamiast tego na ramionach i nogach, lepiej docenisz ten zapach z daleka. Wciąż nie jestem zdecydowany, czy zatrzymać mój flakon. Z jednej strony uważam, że jest to niezwykle kreatywne i mistrzowskie dzieło sztuki, z fantastyczną jakością składników. Jednak zapach jest tak trudny do noszenia, że zastanawiam się, czy faktycznie będzie używany - mam na myśli, w jakiej sytuacji można go nosić? Najprawdopodobniej po prostu spryskam ramię tu i tam, gdy będę sam, i zastanowię się, co kryje się w głębinach oceanu...
Zawróciłem w tej kwestii. Próbowałem go kilka miesięcy temu i, chociaż uznałem go za interesujący, nie mogłem znieść noszenia go i szybko go zmyłem. Powtórzyłem to kilka razy w ciągu kilku tygodni. Ale ostatnio wybrałem się na nadmorski wypoczynek i przypomniałem sobie ten zapach, siedząc na odosobnionej, kamienistej plaży. Pomyślałem, że muszę go przetestować ponownie. Wspaniali ludzie z Jovoy Paris dali mi mały tester, ale i tak kupiłem zestaw próbek Strangelove. Znowu go noszę i bardzo mi się podoba. W tym przypadku mniej znaczy zdecydowanie więcej, i zgadzam się z innym recenzentem, który powiedział, żeby nie spryskiwać wokół szyi. Zrobiłem dwa lekkie spryski wewnątrz każdego łokcia i jeden na każdym nadgarstku. Jest piękny. Prawdopodobnie nie mógłbym nosić go na zewnątrz, ale nie obchodzi mnie to. Będę cenił małe fiolki, które mam.
Jeśli chodzi o fascynujące dzieła sztuki olfaktorycznej, to jest to jedno z najbardziej niepokojących, a jednocześnie triumfalnych, jakie kiedykolwiek spotkałem. Gdybym miał sporządzić listę materiałów lub opisać atmosferę perfumerii, którą NIENAWIDZĘ, byłoby to to. Przypomina mi to odcinek "Curb Your Enthusiasm", w którym Larry ma kanapkę nazwaną na jego cześć, a w niej jest biała ryba, sable, kapary, cebula i serek śmietankowy. Słone, żelatynowe, kondomowe, woskowe indolowe białe kwiaty i prawdziwy oud, zwierzęcy ambra, wodorosty itd... itd... ale jest to tak visceralne, a materiały tak dobre, że nie mogę się powstrzymać od zaciekawienia. Naprawdę nie mogę się powstrzymać. Cieszyłem się wyzwaniem noszenia przerażającego, krwawego i nasiennego festiwalu Antoine'a Lie'a, Secretions magnifique, zapachu, który ma podobnie mroczną fascynację, to uczucie, że nie można oderwać wzroku, ale tak bardzo jak jestem olfaktorycznym odkrywcą, zaczynam czuć się źle po 3 godzinach noszenia tego czegoś i muszę zrezygnować. W tym miejscu Silence the Sea w porównaniu nie jest taki zły i faktycznie poprawia się z czasem noszenia, chociaż będę szczery, dla mnie jest praktycznie nie do noszenia. The Open jest naprawdę okropny i jeśli ktoś spryskałby to w pomieszczeniu ze mną, jest szczególnie paskudny z daleka, przynajmniej gdy się do niego zbliżysz, możesz poczuć różne aspekty. Myślę, że ogólna atmosfera to skankowy, nadmorski klimat, nadmorski, który wcale nie jest świeżym, chłodnym, wietrznym miejscem, pachnie rybami i pianą oraz zepsutymi rzeczami. Silence the Sea jest kwiatowy, z gorzką, dziwną rumianką, słonym jaśminem i mięsistą tuberozą oraz narcyzem. Mistyczny ton ambry jest idealnie wyważony w tym perfumie obok nieustępliwego skanku truflowego i wodorostów. Im więcej go wąchasz, tym bardziej staje się dziwny, ale znajomy, to idealna burza (wybacz grę słów, właściwie nie) akordów i materiałów, które łączą się, aby stworzyć atmosferę, którą wielu perfumiarzy próbowało, ale niewielu z tak naturalizmem, przez co mam na myśli prawdziwe znaczenie sztuki, aby dostrzec i w pewnym sensie odtworzyć piękno natury. A jeśli interesuje cię ten dziwny, solankowy BS i masz inne podobne zapachy, mogę ci teraz zagwarantować, że ten jest świętym graalem, prawdziwym hitem, GOAT. Myślę, że ten perfum zasługuje na szansę, z pewnością nie powinien być odrzucany z góry, jak ja jestem winny, pewnie nigdy nie widzę siebie noszącego go, ale muszę mu oddać hołd za to, że mnie oczarował i sprawił, że nawet najbardziej odrażająca koncepcja (dla moich osobistych wrażeń) może być czymś, co oceniam bardzo wysoko.

Nie zamierzam nawet ukrywać, że to moje ulubione perfumy wszech czasów, a przynajmniej plasują się w tym górnym rzędzie, w którym moje ulubione zapachy wahają się między kilkoma wybranymi zapachami.
Nie będę też ukrywał, że najprawdopodobniej go znienawidzisz, ponieważ jest to jedna z tych kompozycji, które są skrajnie polaryzujące, a jej przeciwnicy przeważają nad wielbicielami. Na co ja odpowiadam: nie obchodzi mnie to, uwielbiam to, a mój gust jest oczywiście o wiele, wiele lepszy niż kogokolwiek innego (mówię to z martwym wyrazem twarzy).
To jest zapach morza, nie w wodnym niebieskim stylu, nie w klimacie letnich wakacji na plaży, ani nie jest to mineralny morski zapach, który ostatnio zyskuje na popularności. Nie, to zapach morza na jego obrzeżach, gdzie woda gromadzi się w nieruchomych, lekko stagnujących basenach skalnych, a wodorosty przylegają do spodu pomostów i pochylni, wysychając i ostro pachnąc w prawie słońcu. Jest to ostry, nieco gorzki zapach wytrwałych roślin, które w jakiś sposób przetrwały rosnąc na skalnych ścianach i na szczytach klifów. Co do samych składników? Kogo to obchodzi, skoro łączą się one w celu wytworzenia tej magii, ale obejmują one prawdziwy oud i ambrę.
Nosiłem go dziś podczas spaceru brzegiem morza. Było cicho i pochmurno, a przypływ przyniósł ze sobą grubą warstwę morskich śmieci na powierzchni wody. Uderzyło mnie to, jak bardzo te perfumy różniły się od szczerze pachnącej wody, a jednocześnie w jakiś sposób ją sugerowały.
Jakiś czas temu Christophe Laudamiel zasugerował zarówno te, jak i Carre Blanc jako dwa perfumy najbardziej odpowiednie do środowiska pracy. Dowcip. Ten drugi ma nuklearną wytrwałość, podczas gdy ten jest tak daleki od zadowolenia tłumu, jak można sobie wyobrazić.
Podobnie jak wszystkie perfumy z serii Strangelove, ten jest bardzo drogi, ale powinieneś przynajmniej spróbować go kilka razy, jeśli nadarzy się okazja. Jest zupełnie inny niż wszystko, z czym miałem do czynienia wcześniej.