No.1 od Clive'a Christiana były najdroższymi perfumami na świecie w momencie ich pierwszej premiery w 2001 roku i chociaż nie są już najdroższe, nadal są potwornie drogie, mimo że są pięknym zapachem. Początkowo otwiera się dość aromatycznie zieloną artemizją połączoną z ciepłymi przyprawami gałki muszkatołowej, kardamonu i pimentu. Całość połączona jest z uderzająco kontrastującą limonką i mandarynką, które są soczyste i pikantne. Do tej dziwnej mieszanki nut dołącza miękkie kwiatowe serce - mianowicie orris, ylang-ylang i konwalia. Gdy cytrusy zaczynają zanikać, ciepłe przyprawy pozostają i zaczynają bardzo dobrze łączyć się z pudrowymi kwiatami - zanim wyłoni się miękka, kremowa baza z drzewa sandałowego i słodkiej fasoli tonka. Jest to pięknie męski i dżentelmeński zapach, który rzeczywiście emanuje bogactwem i siłą, jednak jest to dość dziwna mieszanka nut, która nie będzie dla wszystkich i naprawdę nie rozumiem, dlaczego jest tak wysoko wyceniona, poza tym, że jest to chwyt reklamowy.
Niedawno dostałem zabytkowy flakon Chanel No. 5 EDT (sprzed 1976 r.), Który dołączył do mojego extrait i EDC. Jak można się spodziewać, profil zapachu nie różni się znacząco, powiedziałbym, że jest bardziej zbliżony do extrait niż do któregokolwiek z pozostałych flankerów. Otwiera się tym samym kultowym połączeniem mydlanych aldehydów z pudrowym orris i ylang-ylang, ale tutaj zapach jest znacznie jaśniejszy dzięki dodatkowemu skupieniu się na neroli, cytrynie i bergamotce. Jaśmin i konwalia są tu również bardziej wyeksponowane, tworząc znacznie jaśniejszy i delikatniejszy profil zapachowy. Dla mnie osobiście nuty cywetu, paczuli i mchu dębowego są zupełnie niewyczuwalne w bazie - ten zapach jest bardziej skoncentrowany na jasnych, zwiewnych kwiatach. Jest to wspaniały zapach, który idealnie nadaje się na wiosnę, jednak uważam, że jego trwałość jest bardzo słaba - przynajmniej w przypadku mojej butelki.
To niewinny, chociaż uroczy zapach, lekki i nieco wodnisty, bardzo przytulny, bardzo bezpieczny, chyba że ktoś nienawidzi którejkolwiek z nut. Nie miałbym powodu, aby napisać recenzję, gdyby nie fakt, że dzisiaj znalazłem próbkę sprayu ukrytą i zapomnianą, kto wie na jak długo (sądząc po innych próbkach, z którymi była, powiedziałbym, że dobre dziesięć lat) w nieużywanej szafie, więc prawdopodobnie bardzo dobrze zachowaną. Spryskałem się nią i nie mogłem przestać myśleć, że pachnie dokładnie jak dezodorant/spray do ciała, który miałem i którego używałem, gdy byłem nastolatkiem w połowie i pod koniec lat 90-tych, Impulse Zen, przynajmniej według mojej pamięci. Nuty wymienione dla sprayu do ciała nie są pomocne w rozwiązaniu tej zagadki, ale ogólne podobieństwo było dla mnie, lub mojej pamięci o nim, niesamowite. Prawdopodobnie w końcu kupiłbym butelkę tylko dla sentymentu.
Trudno nie cieszyć się tym wspaniałym otwarciem, białym kwiatowym perfumem, który jest na tyle subtelny, że przypadnie do gustu fanom nieindolickiego lub ciężkiego LotV, jaśminu, tuberozy, ale jednocześnie zaspokaja wymagania hardcore'owych entuzjastów dzięki zręcznemu podejściu i jakości użytych materiałów. To delikatny zapach, a w porównaniu do niektórych innych dzieł Pissary, brakuje mu tego ciężkiego, słomianego ciepła lub gorzkiego zestawienia, które osiąga. To znacznie bardziej bezpośrednia oda do pięknych kwiatów i przyjemnej perfumerii. Ta dość przeciętna natura może nie działać na jego korzyść, ponieważ nie jest to naprawdę perfum jaśminowy, ani gardenii, konwalii czy tuberozy... ale jest trochę wszystkim z nich. Trudno być super kreatywnym z tego rodzaju podstawami, ale naprawdę dałem temu szansę, ponieważ jest bardzo miły, tylko miły dla mnie, i przechodzę dalej.
Pachnie jak słodkie różane mydło w płynie. Nie jest to zły zapach, wręcz ładny, ale nie tego szukam w perfumach.
Ile czasu zajmuje stworzenie nagradzanego akordu szyprowego? Co najmniej dwa lata, jak twierdzi brytyjska perfumiarz stojąca za odnoszącym sukcesy Chienoir, Amanda Beadle, @bedeauxx na Instagramie. Chienoir (wymawia się Shen-wah, jak sądzę) został zwycięzcą konkursu Art and Olfaction Awards 2018, który świętuje doskonałość niezależnych i rzemieślniczych perfum z całego świata, i łatwo zrozumieć, dlaczego. W przypadku akordu szyprowego w Chienoir Amanda połączyła opoponax (zamiast typowego labdanum) z paczulą, absolutem mchu dębowego i bergamotką, mieszanym kwartetem naturalnych składników, których doskonalenie zajęło ponad dwa lata. Korzystając z okazji uczestniczenia w wydarzeniu (lipiec 2023 r.), podczas którego Amanda zaprezentowała Chienoir, już po powąchaniu wyizolowanego akordu stało się jasne, ile pracy włożono w zrównoważenie tych czterech kluczowych składników. (Inne nuty to neroli, słodka pomarańcza, różowy pieprz, tytoń, jagody jałowca i piżmo). Chienoir został stworzony, aby reprezentować "esencję angielskiej winnicy: omszały las, zielone winorośle, białe kwiaty i głęboki, kredowy, puchowy teren". Dla mnie Chienoir jest jak stanie na szczycie winnicy podczas złotej godziny, otoczonej szeroką przestrzenią, mchem i lasami. Gdy patrzysz w dół na winorośl z wysokości, słońce zachodzące w oddali rzuca swoje sepiowe odcienie na krajobraz, a ziemisty zapach natury wypełnia powietrze. Musujące cytrusy neroli, słodkiej pomarańczy i bergamotki tworzą wrażenie olśniewającego wieczornego słońca. Paczula jest ziemista jak gleba i naprawdę przemawia do idei terroir i mineralnego aspektu ziemi nadającego jej właściwości produktom. Aromaty różowego pieprzu, jałowca, mchu dębowego i piżma dają poczucie przebywania na świeżym powietrzu, tlenu, jakbyś nagle znalazł się skąpany w naturze. Zapach jest niewiarygodnie trwały i podczas testów zapewnił mi ponad dwanaście godzin przyjemności z mocnym zapachem. Nie jestem pewien, dlaczego inni narzekają na wydajność; wystarczy kilka rozpyleń. Podoba mi się fakt, że jest dostępny w sprzedaży detalicznej w rozmiarach 100, 30, 15 i 2 ml, co daje każdemu możliwość wypróbowania tych uznanych przez krytyków perfum. Obserwuj mnie na Instagramie: @TheScentiest
Delikatny, ładny i, niestety, trochę nudny.
Wspaniały, aksamitny, puszysty, subtelny, elegancki. Myślę, że nie potrafię opisać żadnego owocowego zapachu tymi słowami. To tak unikalne, a wszystkie moje oczekiwania dotyczące Journey W zostały spełnione, gdy po raz pierwszy poczułem ten zapach, a nawet otrzymałem więcej. To niebiańsko połączony morela i osmanthus. Wcale nie jest soczysty, jest pudrowy i miękki. Jest luksusowy i bardzo trudno mu się oprzeć. Jest w nim nawet miód, ale wcale nie jest słodki. Wszystkie nuty, które się tam znajdują, zostały zrobione w inny sposób, niż jesteś przyzwyczajony. To rozkoszne i ma w sobie pewien vintage'owy klimat. Jaśmin nie wyróżnia się w żaden sposób. Tytoń jest również elegancki, jak delikatna para, która łagodzi owocowe nuty. To podróż do twoich marzeń. Piękne. Edycja wrzesień 2024: Dla mnie Journey Woman to zapach letni. Działa w zupełnie inny sposób, gdy jest zimno: jest syntetyczny, mdlący i duszący. Zeszłej zimy myślałem, że już go nie kocham i cieszę się, że go nie sprzedałem. Nadeszło to lato i było jak w zeszłym lecie. Znowu było hipnotyzujące, wyjątkowe, świeciło i każdy dzień, kiedy go nosiłem, był podróżą. Nuty głowy: morela, herbata jaśminowa, osmanthus, gałka muszkatołowa, kardamon. Nuty serca: jaśmin, sambak, mimoza, miód, drewno cedrowe. Nuty bazy: tytoń fajkowy, szafran, wanilia, cypriol, piżmo. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Elegancki, wyrafinowany, klasyczny, gładki, zmysłowy, vintage vibes. To jeden z wycofanych zapachów Amouage, którego pragnęłam tak bardzo. Ta kompozycja ma wiele cech klasycznej francuskiej perfumerii. To dla wszystkich, którzy chcą poczuć nostalgię. Najlepiej pasuje do pięknej wieczorowej sukni, ale ponieważ nie mam zbyt wielu takich okazji, cieszę się nim również w domu w przytulnym kardiganie. Sam zapach jest dziwny na mojej skórze: po kilku minutach staję się anosmiczna, ale mój mąż mówi, że jest wyczuwalny po wielu godzinach. Jeśli spryskam nim ubrania, zauważam go po tym, jak nie nosiłam tych perfum przez jakiś czas. To smutne, ponieważ uwielbiam ten zapach. Wiele razy dziennie wącham swoje ubrania, nosząc inny zapach. 😅 Beloved to złożona mieszanka kwiatów oraz ziołowych, aromatycznych, pikantnych nut z oldschoolową bazą z cywetu, kastoreum, ambry i piżma, między innymi. Ten zapach w ogóle nie jest w stylu Amouage z powodu swojej przezroczystej tekstury, bardziej przypomina mi kreacje Chanel i Guerlain. Urokliwa elegancja w najlepszym wydaniu! ✨ Dziękuję za przeczytanie i będę wdzięczna, jeśli mnie zaobserwujesz na IG @ninamariah_perfumes
To był dla mnie najbardziej wymagający zapach spośród tych, które mam. Spryskałem go dużo na zewnątrz i miałem nadzieję, że coś się wydarzy. Wystawiłem go na sprzedaż po kilku próbach, ale na szczęście ustawiłem cenę tak wysoko, że nikt go nie kupił. 😂 Po wielu miesiącach wyjąłem go z pudełka i spryskałem na swoje ubrania (wcześniej też próbowałem) i byłem całkowicie zaskoczony! Zaczął kwitnąć i błyszczeć w sposób, w jaki opisują go ludzie, którzy go kochają. 💙 Panthea Iris jest niesamowicie piękna, nie ma wątpliwości. Jest pudrowa, subtelna, trochę mydlana Iris. Jest elegancka, wyrafinowana i trochę skromna, ale jednocześnie czuje się luksusowo. To nie jest maślana ani kremowa Iris, jest czysta, lekka i sucha, a w niej jest coś melancholijnego. Zapach nie jest skomplikowany i nie zmienia się zbytnio od otwarcia do etapu dry down, ale w tym przypadku wcale nie jest to złe. Najlepiej sprawdza się na ubraniach, a ja wybrałem jedną z moich ulubionych wieczorowych sukienek, którą uszyłem może 20 lat temu na świętowanie Dnia Niepodległości Finlandii (otwory na moje ramiona od tamtej pory zostały trochę powiększone 💪🏽 😅) i wciąż noszę ją co roku w Dzień Niepodległości. Panthea Iris idealnie pasuje do tej długiej, szafirowo-niebieskiej, aksamitnej sukni. 🇫🇮 Główne nuty: Różowe Jagody - Włoska Bergamotka i Mandarynka - Biała Herbata Serce: Absolut Irysa - Jaśmin - Fiołek Baza: Biały Musk - Fasola Tonka - Drzewo Sandałowe - Paczuli - Masło Irysowe Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Porównując FREDERIC MALLE: Iris Poudre Pierre Bourdon (2000) i STÉPHANE HUMBERT LUCAS: Panthea Iris (2019) (Recenzja zrobiona wcześniej) Te dwa czyste, wyrafinowane i mydlane zapachy są w tej samej kategorii. Oba mają czystą, białą, muskową bazę i są bardzo subtelne, eleganckie i wyrafinowane. Są lekkie i suche. Są pudrowe, ale to raczej ostry i zimny puder niż miękki i ciepły w porównaniu do tych zapachów o „dziecięcej aurze”. Iris Poudre jest nawet zimniejsza i suchsza niż Panthea Iris. W IP jest dużo aldehydów, co tworzy mroźne, super świeże i jasne nuty. W Panthea Iris w nutach głowy znajdują się różowe jagody, które nadają zapachowi odrobinę słodyczy, a masło irysowe w bazie nieco łagodzi całą kompozycję. Czy potrzebuję obu? Tak. Ale nie wiem, czy to konieczne - spróbuj ich i zdecyduj. 💙 Iris Poudre: Główne nuty: Róża - Fiołek - Ylang-Ylang Serce: Irys (Aldehydy) Baza: Drzewo Sandałowe - Musk - Fasola Tonka Panthea Iris: Główne nuty: Różowe Jagody - Włoska Bergamotka i Mandarynka - Biała Herbata Serce: Absolut Irysa - Jaśmin - Fiołek Baza: Biały Musk - Fasola Tonka - Drzewo Sandałowe - Paczuli - Masło Irysowe Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Otwarcie przypomina jakąś chorobliwie różową kompozycję od Givenchy, potem gruszka znika niemal natychmiast i przekształca się w Eau de Magnolia. Mam Eau de Magnolia, więc nie potrzebuję tego.
Po początkowym uderzeniu syntetycznego szaleństwa brzoskwiniowego cukierka, w ciągu 10 minut przechodzi w Mugler Angel, chociaż nieco mniej głośno. Pachnie dobrze, ale nie jest to coś, czego potrzebujesz.
Za każdym razem, gdy to noszę, mam tę samą myśl... Pięć minut brzoskwini, a potem przechodzi w Angel. To dosłownie tylko Angel, ale o wiele droższy.
Hiper męski, jeśli przyjmujesz płeć w perfumach, czego zazwyczaj nie robię. Ale ten ma naprawdę staroświeckie macho vibes. To świetny zapach, ale jest coś, co łapie mnie w gardle i sprawia, że czuję, jak moje drogi oddechowe się kurczą. Nie mam alergii, o których wiem, a to jest jedyny perfum, który ma na mnie taki efekt. Biorąc to wszystko pod uwagę, EDP to znacznie bardziej nowoczesna, dostępna (i uniseksowa) interpretacja tego samego tematu, podobnie jak Intense, podczas gdy Extreme bardziej wpisuje się w kategorię macho. Z tej linii, to mój najmniej ulubiony (a nowy flankier w srebrnej butelce jest moim zdaniem zbędny). Nie rozumiem ludzi, którzy nazywają to słodkim, dla mnie to ultra-suchy zapach. Jak na EDT, jest MOCNY.
Wyobraź sobie reve de cashmere, ale nie tak gładkie i z szorstkością dodanego ylang ylang. Zrób z tego, co chcesz 🤷🏿♂️. BTW Mam pełną butelkę dostępną do wymiany lub sprzedaży tutaj w Wielkiej Brytanii
To bardzo przypomina mi zapachy Pierre'a Guillaume'a. Ma lepki, gourmandowy charakter, a jednocześnie jest wyraźnie nie gourmandowy, tzn. nie pachnie niczym, co chciałoby się zjeść. Nie zrozumcie mnie źle, to naprawdę wysokiej jakości perfumy, nie mogę przestać ich wąchać, ale ma to PRAWIE coś z klimatu "soków z kosza na śmieci". Jakbyś zjadł mango, a skórka mango spędziła noc w koszu z herbatą, kawą itp. Bardzo intrygujące, ale nie zamierzam przekraczać 5 ml dekantu, który już kupiłem. W każdym razie myślę, że to już koniec. Aktualizacja: po kilku kolejnych użyciach, uważam, że to naprawdę dość odrażające. Nie sądzę, żeby Xerjoff kontynuował jego produkcję i rozumiem dlaczego.
To piękny zapach, ale nazwa mnie zaskakuje. To bardziej słodka sprawa z gruszką i wanilią (nie gourmand) niż angélica, która w moim odczuciu gra drugie lub trzecie skrzypce. Jeśli chodzi o Noir, to nie, nie ma tu nic ciemnego ani czarnego.
Mam tylko próbkę tego zapachu i nie zamierzam go kupować, więc na podstawie kilku noszeń. Od razu w otwarciu pojawia się bardzo mocna lawenda. Jest piękna, ale nie jestem wielkim fanem lawendy. Tropikalny ananas jest bardzo realistyczny i od razu wyczuwalny po otwarciu, ale również długo się utrzymuje. Jest naprawdę soczysty. Nie mogłem stwierdzić, że w nutach bazy jest wanilia, to nie jest ten rodzaj „słodkiej wanilii”. Łagodzi zapach. Czuję lekką ziemistą paczulę z labdanum, co sprawia, że kompozycja jest głębsza. Technicznie bardzo dobrze wykonany i zblendowany, nie jest zbyt słodki ani duszący, ale to bardzo bogaty zapach i całkowicie unisex. Jeśli kochasz ananasa, to jest to must-have, ale musisz być również fanem ziołowej lawendy. Ta nuta jest dla mnie trudna, więc zmusiła mnie do napisania krótkiej recenzji zamiast dłuższej analizy. Nuty są tu błędne, nie ma anyżu, geranium, karmelu ani cukru. Jedyną słodką nutą tutaj pochodzi z ananasa, moim zdaniem. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Porównując z Kilianem Straight to Heaven, ponieważ jest to dość męski zapach, nie mam zbyt wielu zapachów do porównania, dlatego Straight to Heaven przychodzi mi na myśl, mimo że mają wiele różnic pomimo wielu wspólnych akordów. Oba są drzewne, pikantne, dymne z nutą rumu. Jeśli muszę wybierać, to zdecydowanie wybieram Kiliana Straight To Heaven. Możesz woleć ten zapach: jest bardziej intensywny, bardziej skórzany, bez żadnej słodyczy. Szafran, którego w STH w ogóle nie ma, przynosi pikantne, ziemiste odczucie, szczególnie na początku. W Straight to Heaven jest pewnego rodzaju ziemiste odczucie, ale pochodzi ono tylko z paczuli. Bardzo lubię rum jako nutę, ale w tym zapachu jest to tylko szybki akcent na początku, a w Straight to Heaven utrzymuje się aż do etapu dry down. Wanilia w STH słodzi zapach w etapie dry down, podczas gdy Monsieur. pozostaje bardzo suchy, bez słodyczy. Powiedziałbym, że ten zapach jest bardziej męski, a STH jest bardziej uniseksowy. To zdecydowanie nie to samo, ale polecam spróbować obu, jeśli rozważasz zakup drugiego! Z listy "Podobne zapachy" mam Pardon, ale moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z Monsieur. Dziękuję za przeczytanie i będę wdzięczna, jeśli mnie zaobserwujesz na IG @ninamariah_perfumes. Ta recenzja opiera się na próbce i trzech pełnych noszeniach. Jakość zapachu jest świetna, podobnie jak trwałość i sillage.
Mam tylko próbkę tego zapachu i nie zamierzam go kupować, więc na podstawie kilku użyć. Od razu po spryskaniu zaczęłam myśleć, skąd ten znajomy zapach. Trzy różne zapachy przyszły mi na myśl: Grand Soir, Shalimar i Isra&Miraj. Nie jest tak ambrowy i intensywny jak GS (a w GS nie ma skóry), nie jest tak wyrafinowany jak S i nie jest tak skórzany jak I&M. Są tu niuanse wszystkich tych trzech zapachów (najbardziej różny jest GS) i myślę, że warto przetestować je wszystkie, jeśli lubisz ten profil zapachowy. Naprawdę przyjemna skórzana wanilia, przyprawy są bardzo lekkie, zdecydowanie nie tak złożone jak S czy I&M. Nie znajduję tu nic dramatycznego ani tajemniczego czy zwierzęcego, jak to opisano. Polecam spróbować wszystkich i wybrać po tym!
Gladiator to bardzo mocny, świeży i męski zapach o intensywnym owocowym i aromatycznym charakterze. Zaraz po rozpyleniu wyczuwalna jest intensywna nuta mięty pieprzowej, która jest dość szorstka i ścierna, a następnie pojawia się szereg soczystych nut owocowych - przede wszystkim ananas, jabłko, grejpfrut i cytryna. W sercu znajduje się delikatny akcent białych kwiatów, który ma na celu zrównoważenie pozostałych nut, ale wszystko wydaje się być zdominowane przez miętę. Baza jest drzewna i męska z nutami ziemistej wetywerii i paczuli oraz gorzkiej pomarańczy. Ale znowu, wszystko to jest zdominowane przez miętę. Choć nie ma jej na liście, wyczuwam silną nutę ambroksanu - ten zapach bardzo przypomina mi Sauvage i pachnie jak jego niszowa wersja. Dużo się dzieje i pachnie to trochę jak bałagan, ale jeśli mam być szczery, nigdy nie byłem fanem nut miętowych, więc nie może to być miłość dla mnie. Sprawia wrażenie syntetycznego bałaganu niedbale zlepionych nut.
Encelade to bez wątpienia najlepsza premiera od Marca Antoine'a Barrois i jeden z najbardziej uzależniających zapachów, jakie kiedykolwiek wąchałem. Mówiąc najprościej, jest to zapach oparty na rabarbarze i wetywerii - słodka, ostra, pikantna i soczysta natura rabarbaru pięknie łączy się z zieloną i ziemistą wetywerią, tworząc coś naprawdę wyjątkowego. W bazie wyczuwalna jest nuta słodkiego drewna i bobu tonka, która potęguje męskość. Wydaje mi się również, że bardzo subtelnie zauważam kultową metaliczną bazę z liści fiołka używaną w Ganymede i B683. To umacnia go jako dzieło MAB i pięknie wiąże z resztą linii. Rabarbar jest tak mało wykorzystywaną nutą w perfumiarstwie, a tutaj został wykonany perfekcyjnie. Projekcja i trwałość są niesamowite, jak zwykle w przypadku tego domu, jest to tak wyjątkowy profil zapachowy, że będziesz stale wąchać siebie. Naprawdę wierzę, że to arcydzieło.
Ganimedes to lodowy księżyc Jowisza - jego zapierający dech w piersiach rozmiar i moc są doskonale odzwierciedlone w zapachu takim jak ten. Ma silne, futurystyczne akordy mineralne, które pachną jak coś z innego świata. Metaliczny profil zapachowy składa się tutaj z połączenia słodkiego szafranu i liści fiołka o niewiarygodnie wysokiej jakości. W bazie znajduje się gładki zamsz i syntetyczne akigalawood, które przyciemniają i wzmacniają głębię tego zapachu. Zauważysz, że ten metaliczny liść fiołka, szafran i akord zamszu są używane we wszystkich kreacjach Marca Antoine'a Barrois, aby służyć jako baza znajomości w całej marce. Zapach ten nie zawiera żadnych naturalnych składników zapachowych - pachnie intensywnie syntetycznie, metalicznie, a jednocześnie słodko i świeżo. Bycie syntetycznym nie jest jednak złą rzeczą, ponieważ absolutnie uwielbiam ten zapach i uważam, że wprowadził na rynek tak unikalny profil zapachowy, że nie ma nic innego, co pachnie jak Ganymede.
Dior Homme to ponadczasowe arcydzieło z minionej epoki - przesunęło granice tego, jak powinien pachnieć mężczyzna i spopularyzowało użycie irysa na rynku męskich projektantów. Otwiera się orzeźwiającym uderzeniem soczystej bergamotki, wraz z lekko zielonymi i aromatycznymi nutami lawendy i szałwii; ukłon w stronę bardziej tradycyjnych męskich nut. Wkrótce potem wyłaniają się gwiazdy pokazu - gładki, pudrowy i maślany irys w połączeniu z miękkim i rozkosznym kakao, tworząc najsmaczniejszy szlak zapachowy. W bazie wyczuwalna jest subtelna skóra, ziemista wetyweria i paczula, jednak wszystko kręci się wokół irysa i kakao. Nie próbowałem nowego Dior Homme Original, więc nie mogę porównać, ale wiem tylko, że zaprzestanie produkcji tego zapachu było tragedią ze strony Dior. Dior Homme Intense jest dość zbliżony do tego profilu zapachowego, ale brakuje mu uzależniającego kakao, które idealnie łączy się z irysem. To król designerskich zapachów i prawdziwy klasyk.
Nieźle. W otwarciu wyczuwam niepodane aldehydy, które nadają mu jakość Iris Poudre, chociaż jest znacznie mniej intrygujący (i o wiele łatwiejszy do noszenia) niż Iris Poudre. Brakuje mu zabawnej strony wielu innych zapachów PG, ale myślę, że to jest jego mocna strona.