Silny ambroksan, wodniste pozostałe nuty. Jest w porządku, ale to nie jest arcydzieło. Może kiedyś było. Również czuję więcej geranium niż róży, z tą specyficzną miętowością, która często się z tym wiąże, chociaż geranium nie jest wymienione. Utrzymuje się wiecznie, jeśli liczyć resztki chemikaliów ambroksanowych jako trwałość perfumu.
Natychmiastowa miłość. Podczas gdy wiele zapachów z tego gatunku ma jakąś ostrą ambrową nutę, ten jest gładki aż do samego końca. Jestem zaskoczony, że nie odnalazłem ostrego otwarcia, o którym wspomniano tutaj. Santal 33 jest znacznie ostrzejszy dla mojego nosa.
Francesca Bianchi nigdy nie zawodzi w dostarczaniu zmysłowych i odważnych zapachów, a w tym przypadku czerpie inspirację z samego ducha Włoch. Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl, gdy czuję ten zapach, to "Sprezzatura", co oznacza "pewną nonszalancję, aby ukryć całą sztukę i sprawić, by wszystko, co się robi lub mówi, wydawało się bez wysiłku i prawie bez zastanowienia". Jeśli nosisz te perfumy, nie dbasz o to, czy inni cię lubią, czy nie, lubisz siebie, a to bardzo odważne stwierdzenie, które można wyrazić w perfumach. Mieszanka świeżych cytrusów z wytrawnym labdanum i mchem dębowym jest odurzająca i moim zdaniem właśnie dlatego idealnie nadaje się do noszenia w sezonie letnim. Zwykle jestem typem osoby, która nie znosi letnich świeżych zapachów, ale muszę przyznać, że trudno jest wyciągnąć przyprawy i ciężkie nuty w tym sezonie, więc jest to dla mnie idealne. Inni mówili, że ten zapach nie jest dla nich zbyt zwierzęcy, ale dla mnie jest taki od samego początku i szczerze mówiąc nie przeszkadza mi, jak seksowne są te nuty w tym zapachu. Myślę też, że skórzana nuta gubi się w zwierzęcej części. Trwałość utrzymuje się prawie cały dzień, ale po 2 godzinach projekcja wydaje mi się łagodna. Używałem tego zapachu tylko w bardzo upalne dni, więc to też może być przyczyną. Kiedy noszę ten zapach, czuję się bardzo silny. To odważny wybór, który emanuje pewnością siebie i pewnością siebie. Nie nosiłbym go na co dzień, ale na specjalne okazje lub dni, kiedy chcę złożyć oświadczenie, jest to idealny wybór.
Podczas gdy nie byłem fanem Oud Fortius, Oud Altius to zupełnie inna historia - moim zdaniem jest to o wiele bardziej skoncentrowany oud, z niesamowitymi słodkimi owocami i kwiatami. Początkowo otwiera się fantastyczną soczystą nutą malinową wspartą ciepłymi przyprawami, głównie cynamonem i kardamonem. Od tego momentu malina pozostaje na pierwszym planie, a delikatne kwiaty róży, irysa i szafranu dołączają do imprezy z cudownie miękkim kadzidłem. W bazie wyłania się wspaniały oud i skóra, które są jednocześnie gładkie i chropowate. Oud, róża, szafran i malina nie są nowym połączeniem, a jednak nigdy nie stają się męczące. Ten zapach osiąga to samo, co Ombre Nomade, bez wywoływania bólu głowy u wszystkich wokół. Jest o wiele bardziej stonowany i wyrafinowany z doskonałą jakością.
Oud Fortius to ciepły, korzenny zapach oudu, który podąża w innym kierunku niż typowy oud. W otwarciu od razu uderza potężna nuta pikantnego kminku w połączeniu z lawendą i bergamotką. Do ziemistej paczuli i miękkiego geranium dołącza drzewna baza złożona z oudu, drzewa sandałowego i cedru, która tworzy aurę surowej męskości. Kminek bardziej przypomina mi kminek, jest bardzo pikantny i pachnie bardzo podobnie do prawdziwego kminku. Osobiście nie jestem wielkim fanem tego zapachu ze względu na przytłaczającą nutę kminku. Wyobrażam sobie, że jeśli lubisz realistyczne przyprawy, to jest to świetna opcja i ma fantastyczną jakość, jednak nie jest dla mnie.
Frangipani to bardzo świeży i letni zapach z uzależniającą cytrusowo-tropikalną nutą. Otwiera się pyszną nutą ostrej limonki i kwiatu limonki, z magnolią w tle. Wkrótce potem frangipani zajmuje centralne miejsce ze swoimi owocowymi i tropikalnymi niuansami - nie jest to nuta, której często się używa, ale jest absolutnie urocza. Serce składa się z szeregu świeżych wodnych kwiatów i soczystej śliwki, które wspierają frangipani, a następnie rozwijają słodki orzechowy smak w bazie z wanilii. Prawie wyczuwam akord migdałowy, mimo że nie ma go na liście. To bardzo przyjemny zapach do noszenia latem, ale nie powiedziałbym, że mnie zachwycił. Frangipani to bardzo interesująca i przyjemna nuta, jednak cały zapach wydaje się nieco zbyt prosty. Wolałbym, aby miał nieco więcej głębi w bazie i zabrał Cię w podróż.
Radość z farmy / stodoły. Uwielbiam to
To Le Lion de Chanel, który został zastrzelony z pistoletu usypiającego i oślepiony talkiem. Bardzo, bardzo mocny... nie przesadzaj z aplikacją. Dla mnie jest trochę pudrowy, ale to bardzo dobry amber. Super wysoka jakość i przystępna cena.
Fan Your Flames to prawdopodobnie najciekawszy i najwyższej jakości zapach kokosowy, jaki kiedykolwiek wąchałem. Po pierwszym rozpyleniu uderza nas ultra-realistyczna nuta kokosowa, która jest zarówno orzechowa, jak i pyszna, w połączeniu z głębokim, gorzkim akordem rumu. Z tego miejsca zapach rozwija ciemną i dymną nutę tytoniu, przypominającą raczej tytoń fajkowy w starym stylu niż nowoczesny tytoń. W tle wyczuwalna jest także słodycz bobu tonka. Choć jest to stosunkowo prosty zapach, ma w sobie wiele głębi i charakteru. Może być nieco trudny i zdecydowanie nie będzie dla każdego, ale myślę, że jest fantastyczny, jakość jest niesamowita, jak zawsze od Nishane. To wyjątkowy zapach, a jeśli kochasz kokos, zdecydowanie powinieneś go wypróbować.
City of Stars to oda do ekscytacji i ekstrawagancji Los Angeles, gdy słońce zaczyna zachodzić. Otwiera się odurzającą mieszanką wysokiej jakości cytrusów, w szczególności limonki i krwistej pomarańczy. Następnie pojawia się unikalna nuta Tiare, która dodaje klasycznego białego kwiatowego akcentu z owocowym niuansem. Od tego momentu cytrusy pozostają niezmienne, ponieważ zaczynają osiadać na pudrowej bazie piżma i drzewa sandałowego. Ostrość cytrusów doskonale zestawia się z kremowością drzewa sandałowego i doskonale wyraża zmianę w kierunku zmierzchu. Uważam, że ten zapach jest nieco kobiecy, ale nadal może być noszony przez obie płcie. Jest to bardzo przyjemny i wysokiej jakości cytrus, idealny na lato, jednak brakuje mu wydajności i ma znacznie zawyżoną cenę.
Virde to bardzo delikatny, drzewno-aromatyczny zapach o dużej głębi i charakterze. Początkowo otwiera się delikatną bryzą jałowca i lawendy z odrobiną czarnego pieprzu, aby nadać mu męskiego kopa, zanim rozwinie się cudownie zielone serce wetiweru, cyprysu, paczuli i sosny. Miękka i kremowa baza z mchu dębowego i drzewa sandałowego wkrótce staje się obecna, z utrzymującą się nutą piżma i cedru jako kręgosłupa. Ten zapach pachnie jak spacer po pięknym angielskim lesie w rześki letni poranek. Ma kilka wspaniałych aromatów, które są doskonale zbalansowane z kremową bazą, tworząc coś bardzo przyjemnego w noszeniu.
Theorem to mój ulubiony zapach Somy z tych, które do tej pory wypróbowałem, pachnie absolutnie fantastycznie. Otwiera się od razu pięknie miękkim i pudrowym połączeniem irysa i róży, z odrobiną ciepłych przypraw w tle - a mianowicie kardamonu i cynamonu. Irys przypomina mi nieco Valentino Uomo Intense, ale jest wyższej jakości. W fazie wytrawnej wita nas cudownie gładka baza z bursztynu, kakao i paczuli, która dodaje zapachowi tajemniczego mroku. Jest to piękny zapach i wykazuje zauważalne podobieństwo do Van Cleef & Arpels Moonlight Patchouli, który absolutnie uwielbiam, wiele nut jest tutaj takich samych. To bardzo niedoceniany zapach, zdecydowanie polecam go sprawdzić.
Ledwo czuję cokolwiek, mimo że testowałem na różne sposoby na skórze i na kartonie. To, co czuję, to słaby zapach chemikaliów i trochę plastiku.
Nie pachnie jak lista podana przez ELDO, ale rzeczywiście pachnie okropnie. Cyniczny chwyt marketingowy, więcej głupców wśród nas, którzy czuli się do tego zmuszeni.
Pachnie dokładnie jak Cool Water Parfum 2021
Cirrus to pięknie świeży i czysty zapach z dużą ilością charakteru. Dla mnie otwiera się przede wszystkim cudownie soczystą czarną porzeczką i bergamotką w połączeniu z delikatną lawendą. Następnie różowy pieprz i aromatyczna szałwia dodają nieco więcej głębi. Kardamon lekko rozgrzewa, ale gdy zapach osiada na skórze, wita nas miękkie piżmo orris, pogłębione i lekko ziemiste przez paczulę. Wszystko to przed osadzeniem się na miękkiej bazie subtelnego bursztynu i wetywerii. Ten zapach jest bardzo przyjemny, ale niestety nie najlepiej na mnie działa, jest przyjemny w noszeniu i wyobrażam sobie, że wzbudziłby świetne reakcje osób wokół ciebie - ale dla mnie nie sądzę, że warto mieć pełny flakon.
Halcyon jest prawdopodobnie najbardziej znaną premierą Somy i nie bez powodu, jest absolutnie oszałamiający i pyszny. Otwiera się intensywnie słodkim połączeniem toffi, wanilii i miodu z uzależniającym pikantnym cynamonem w tle. Od tego momentu słodycz jest doskonale zrównoważona mocną nutą gorzkiego rumu i dymnego tytoniu, z nutami musującej benzoiny i delikatnej orchidei. Choć nie ma jej na liście, wyczuwam delikatną nutę wiśni - prawdopodobnie pochodzącą od orchidei. To naprawdę jadalny zapach, niesamowity gourmand za świetną cenę. Jest bardzo podobny do Angels Share i Feve Deliceuse, ale ma znacznie lepszy stosunek jakości do ceny - fantastyczny zapach.
Axiom otwiera się ostrym i pikantnym połączeniem pomarańczy i imbiru, które, szczerze mówiąc, jest nieco rozczarowujące. Do czystego piżmowego jaśminu dołącza wetyweria, cedr i olibanum. Soma wypuściła kilka genialnych zapachów, ale czuję, że ten nie dorównuje reszcie. Nuty wydają się nieco zagmatwane, nic szczególnie się nie wyróżnia i przypomina mi czystą, piżmowo-imbirową wersję projektanta, którą większość marek wydaje się podążać. Axiom jest dość przyjemny i nie ma w nim nic złego, ale dla mnie brakuje mu trochę charakteru i głębi. Ogólnie przyjemny zapach, ale niestety nie dla mnie.
Venom Incarnat to bardzo ciekawe i unikalne perfumy, ale dla mnie idące w złym kierunku. Otwierają się natychmiast intensywnie słodką kombinacją truskawek i malin, z soczystą jeżyną i gęstym karmelem. Cynamon dodaje delikatnej pikanterii, podczas gdy baza składa się z gładkiej i gęstej kombinacji skóry i wanilii. Nie jest to szczególnie nieprzyjemne i widzę, że naprawdę próbowali wypchnąć łódź, wykorzystując tak wyjątkowy zestaw nut; jednak naturalna truskawka nie istnieje, więc czyniąc ją główną nutą zapachu, pozostaje niezwykle syntetyczna i niskiej jakości owocowość, która bardziej przypomina truskawkowe lekarstwo niż naturalną truskawkę. Niestety dla mnie ten zapach pachnie bardzo plastikowo i nie dorównuje wysokiej jakości składnikom, które wiem, że ten dom używa w swoich innych wydaniach. Nie polecam tych perfum, chyba że naprawdę chcesz pachnieć jak sztuczne truskawki.
Chemiczna bomba dymna. Absolutnie okropna. Może próbują zrobić coś w stylu Sauvage, to by miało sens.
Otrzymuję dobrą wydajność z tego źle nazwane, kremowego zapachu sandałowego. Rzeczywiście, dla mnie to delikatny, ale mocny, lekko gourmandowy sandałowiec, jak mniej uciążliwy Santal 33, ale z odrobiną kardamonu. Nie czuję oudu, ale się tego nie spodziewałem, tak jak w przypadku prawie wszystkich perfum, które mają "oud" w nazwie. To grzeczny, drzewny zapach, nieunikalny, nie wart swojej ceny, ale mimo to ładny i bardzo uniseksowy, więc ma swoje zalety. Wiele osób wspomniało tutaj o Hayat, i chociaż to nie ma nic wspólnego z Hayat (który jest znacznie bardziej intensywny i znacznie mniej sandałowy), to jednak dzielą, hmm, może mogę powiedzieć "ton". Lubię Hayat, ale jest znacznie mniej noszalny, znacznie bardziej piskliwy i szorstki oraz ma mocną nutę lawendy. Podsumowując, nie rozumiem miłości do tych perfum, chociaż w żadnym wypadku nie są złe, ale mam wiele innych, ciekawszych zapachów sandałowych, które wolę nosić.
Zastanawia mnie, że ludzie narzekają na wydajność. Uważam, że jest to absolutnie nieustępliwe, a jak w przypadku wielu prywatnych kompozycji, urok znika znacznie wcześniej niż zapach. Pachnie niezwykle podobnie do Stercus Orto Parisi, zapachu opartego na zapachu odbytu.
Gdyby kiedykolwiek istniał Nᵒ 5 dla mężczyzn, wyobrażam sobie, że pachniałby mniej więcej tak. Niedawno dostałem zabytkowy flakon, wiem tylko, że jest sprzed 1976 roku i od razu się zakochałem. Jest to mroczniejsze, brudniejsze podejście do tego klasycznego zapachu o uwodzicielskim i seksualnym charakterze. Eau de Cologne nadal opiera się na klasycznych pudrowych aldehydach i kwiatowej mieszance ylang-ylang, orris i róży - jednak jest zauważalnie bardziej zwierzęca. Znacznie większa dawka cywetu i piżma nadaje temu zapachowi bardziej męski i zwierzęcy charakter. Jest w nim trochę brudu i skank, ale w niesamowicie uzależniający sposób. Czuję też, że paczula i bursztynowa baza są tutaj bardziej widoczne, tworząc niesamowitą alternatywę dla Nᵒ 5, która jest bardziej odpowiednia na chłodniejsze dni. Naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego nazwano go Eau de Cologne, skoro nie tylko jest to zapach zwierzęcy i bardzo silny, ale stężenie perfum wynosi 25%. Niemniej jednak uwielbiam ten zapach i polecam go każdemu.
Nᵒ 5 to najbardziej kultowe i wpływowe perfumy wszech czasów, ich nazwa jest znana wszystkim i nie bez powodu. Niedawno dostałem nieotwartą butelkę ekstraktu z lat 60. i uświadomiłem sobie, jak ten zapach miał pachnieć - w rezultacie zdobył miejsce w mojej pierwszej piątce na całe życie. To pudrowa kwiatowa bomba z przedawkowaniem najbardziej uzależniających aldehydów, jakie kiedykolwiek wąchałem. Ylang-ylang, orris i róża stanowią większość kwiatów, podczas gdy delikatne cytrusy dodają subtelnej ostrości. Te piękne kwiaty osiadają na miękkim podłożu z cywetu, piżma i mchu dębowego. Ten zapach to po prostu arcydzieło, a vintage extrait przenosi w czasie do świata potężnych perfum o bogatym charakterze. Jako mężczyzna uwielbiam go nosić - dodaje pewności siebie, a jednocześnie jest tak kojący i pięknie sprawdza się jako zapach na dobranoc. Jeden z najlepszych zapachów wszech czasów!
Mam flakon Houndstooth z lat 50-tych/60-tych i muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych szyprowych zapachów, z jakimi kiedykolwiek się zetknąłem. Otwiera się jasno i musująco z dużą dawką aldehydów i odrobiną bergamotki, z mocnym galbanum i szałwią, które dodają zielonego podtekstu. Wkrótce potem na pierwszy plan wysuwa się mocny mariaż niezliczonych pudrowych kwiatów - narcyza, irysa i goździka. Po wyschnięciu pozostaje eksplozja naturalnego mchu dębowego, jednego z najlepszych, jakie kiedykolwiek wąchałem. Oprócz tego baza składa się ze skórzastego labdanum i ziemistej paczuli, podczas gdy pudrowe kwiaty, galbanum i aldehydy utrzymują się. Jest to obowiązkowy zapach dla każdego miłośnika szypru, z dala od przesadnie słodkiego i syntetycznego bałaganu, jakim jest dziś Miss Dior. Jakość i czysty talent obecne w tym klasycznym zapachu zapierają dech w piersiach; jedna z najlepszych iteracji mchu dębowego, z jaką kiedykolwiek się spotkałem.