Mr. H uosabia ideę silnego, pewnego siebie mężczyzny, który jest również śmierdząco bogaty. Zapach ten jest suchy, drzewny i ziemisty, a jednocześnie zachowuje świeżość, niemal lekko fougere w swoich właściwościach. Oczywiście cena nie może być uzasadniona, ale nie umniejsza to faktu, że są to wyjątkowe perfumy. Jest to zapach paczuli, prawdopodobnie najlepsza paczula, jaką kiedykolwiek miałem przyjemność wąchać. Jest bogaty i ziemisty, ciemny i wilgotny, podkreślając cały naturalny blask tego niesamowitego materiału - wydaje się, że roślina jest tuż przed tobą. Paczula jest technicznie rzecz biorąc częścią rodziny miętowatych i zdecydowanie to tutaj dostajemy - jest bardzo ostra i przyciągająca uwagę, z pikantną świeżością, której można oczekiwać od zwykłej mięty, ale znacznie bardziej sucha i ziemista. Uważam, że to właśnie ten ostry posmak nadaje zapachowi lekko fougere charakter, obok pięknego aromatycznego zielonego szumu sosnowych igieł. Zawsze uwielbiałem zapach choinki, gdy dorastałem, a ten zapach przenosi mnie w przeszłość. Suchy tytoń w bazie pomaga podnieść męskość i wygładzić wszystko, ale paczula i igły sosnowe są tutaj gwiazdami. Jak na tak uproszczone zestawienie nut, na papierze może to nie wyglądać na zbyt wiele, ale poziom jakości i głębi jest zdumiewający - czego można oczekiwać od Henry'ego Jacquesa. Do napisania tej recenzji zużyłem ostatnie krople mojej próbki, prawdopodobnie po dzisiejszym dniu już nigdy nie będę miał jej na skórze. Na zawsze zapamiętam jednak ten piękny zapach, ale nigdy nie mógłbym usprawiedliwić wydania na niego aż 6,5 tys. funtów.
Soir D'or tłumaczy się jako "złoty wieczór", co jest piękną nazwą, ale nie pasuje do samego zapachu, co zauważyłem w przypadku wielu zapachów Burdin. Jest to bardzo przyjemny piżmowo-kwiatowy zapach, który jest bardzo czysty, mydlany i pudrowy. Delikatna, mglista natura heliotropu jest tu dominującą nutą, wspieraną przez czysty jaśmin i konwalię, które nadają mu intensywnie mydlany charakter. Do delikatnych akcentów słodkiej gruszki i litchi dołączają duże dawki syntetycznego piżma, jeszcze bardziej wzmacniając mydlany charakter. Muszę przyznać, że jest to fantastyczny mydlany zapach. Jest bardzo kobiecy, ale z przyjemnością nosiłbym go, gdy chcę pachnieć świeżo i czysto, pachnie jak najbardziej niesamowita czysta pościel. Zdecydowanie nie jest to zapach wieczorowy, ale mimo to jest wspaniały.
Nieco przyjemne otwarcie szybko zamienia się w mdłą zupę aromatycznych chemikaliów. Jest ciężkie i naprawdę prawie sprawiło, że zwymiotowałem, a mam Secretions Magnifiques. To być może najbardziej obraźliwy zapach, jaki kiedykolwiek nałożyłem na skórę, co mnie zaskakuje, biorąc pod uwagę, jak delikatnie się otwiera. Wziąłem prysznic i nadal jest tak silny, jak wcześniej. Pierdol moje życie.
Sans Témoin oznacza "bez świadka", co wydaje się bardzo niejasną i mylącą nazwą dla zapachu, ale pomijając to, zapach jest bardzo przyjemny. Jest to dość standardowy ciepły korzenny bursztynowy romans z wystarczającą słodyczą i komfortem. Bursztyn jest gwiazdą, która jest znacznie osłodzona przez kremową przyjaźń między wanilią i tonką, które bardzo dobrze się uzupełniają. Bogaty ziemisty kontrast paczuli i miękkiego piżma doskonale równoważy słodycz i nadaje jej ostrzejszą, ostrzejszą krawędź, aby wzbudzić zainteresowanie. Ogólnie rzecz biorąc, jest to przyjemny zapach, ale nie zachwycił mnie. Bardzo przypomina mi pewien niszowy Amber, który już kiedyś wąchałem, ale nie potrafię dokładnie umiejscowić. Nie jest to nic przełomowego ani szczególnie wyjątkowego, ale zdecydowanie pachnie świetnie.
En Garde to trafna nazwa dla zapachu, który zdecydowanie wymaga uwagi i dominuje zmysły. Muszę przyznać, że jest to zielony, drzewny zapach w bardzo dobrym wykonaniu, nawet jeśli nie jest to mój idealny styl zapachowy. Wyraźna, miękka nuta cedru leży w sercu tego zapachu, wzmocniona zielonym, aromatycznym akcentem sosny. Sosna jest tu fantastyczna, nie mogę zaprzeczyć, pachnie genialnie naturalnie i pocieszająco - jak spokojny spacer wśród drzew. Przedawkowanie różowego i czarnego pieprzu zapewnia mocnego kopa, który uzupełnia delikatną różowość geranium. Sosna jest często trudna do uzyskania i przekazania właściwych uczuć, ale ten zapach robi to znakomicie. Osobiście lubię nieco bogatsze zapachy drzewne z dodatkiem mchów i większej ilości kwiatów, ale jeśli szukasz męskiego sosnowego cedru, to jest to mocny kandydat do rozważenia.
Pachniałem tym w sklepie Palais Royal. Przede wszystkim czuć kadzidło, potem tymianek. Jest całkiem urocze, chcę to wypróbować na swojej skórze. Aktualizacja: Mam butelkę i staje się moim ulubionym.. Otwarcie to ogromny, fotorealistyczny, zupełnie suchy uderzenie tymianku. Wyobraź sobie lawendę z Pour Un Homme de Caron, zanim ustąpi miejsca łagodniejszej wanilii itd., to jest jak to, ale z tymiankiem. Nie przypomina perfum, bardziej jak zabieg aromaterapeutyczny w spa. Ale potem, o mój Boże, suchy finisz kadzidła.... Jeśli kochasz perfumy z kadzidłem tak jak ja, sprawdź to. Suchy finisz wprowadza tylko najdelikatniejszy akcent czegoś słodkiego, z pięknym, niepalącym, kościelnym kadzidłem i delikatnymi resztkami tymianku, i utrzymuje się tak (dość blisko skóry) znacznie dłużej, niż się spodziewałem. Więc chociaż otwarcie nie sprawiło, że moje serce zabiło mocniej, to suchy finisz już tak. Szczerze mówiąc, duet Lutens-Sheldrake nie może dla mnie zrobić nic złego, więc cieszę się, że to również mnie nie zawiodło. Jeśli znasz inne z tej linii, to od razu staje się częścią tego DNA, ale prawdopodobnie jest najbardziej różne, jeśli chodzi o brak świeżych aldehydów, mydlanych itd. Aktualizacja: Dziś spryskałem CDG Avignon na jednym ramieniu i od razu przypomniałem sobie o Point du Jour, i chciałem zobaczyć, czy podobieństwo jest prawdziwe. Więc spryskałem PdJ na drugim ramieniu. Chociaż otwarcie tego drugiego jest ziołowe, szybko przechodzi w kadzidło, które rzeczywiście jest niezwykle podobne do Avignon (zastrzeżenie: mam tylko próbkę Avignon, więc nie spędziłem z nim odpowiednio dużo czasu). To nie jest dla mnie zła rzecz, a ja wolę PdJ, ponieważ lepiej się sprawuje na mojej skórze. ....i właśnie poszedłem do sekcji "przypomina mi", aby dodać Avignon, i voilà, już tam jest, mówiłem ci lol.
Warstwuj z New York Intense. Proszę bardzo 😎
Amoroso tłumaczy się jako "Miłość" - czy dostaję to z tym zapachem? Nie, ale to nie znaczy, że jest to zły zapach, po prostu niepoprawnie nazwany. Ogólnie jest to czysty owocowy aromat, który jest wyjątkowo gładki i przyjemny w noszeniu. Mam silne skojarzenia ze słodką zielenią figi, z którą kontrastuje męska aromatyczna pewność lawendy i wetiweru. Przyprawy nie wydają się być tak wyczuwalne, jak się spodziewałem, ale nie przeszkadza mi to, ponieważ pachnie świetnie tak, jak jest. Świeżość bergamotki wraz z drzewną bazą tworzą cudownie czysty i wyrafinowany zapach. Jak już wspomniałem, nie sądzę, by w jakikolwiek sposób kojarzył się z miłością czy romansem. Pachnie genialnie, to jeden z tych zapachów, dla których trzeba wąchać nadgarstek, ale nie sądzę, aby był wystarczająco interesujący, aby uzasadnić zakup butelki.
Nowy Guilty Elixir - czy naprawdę potrzebowaliśmy kolejnego eliksiru na rynku? Kiedy pierwszy raz spryskałem się tym zapachem, wydawało mi się, że całkiem mi się podoba, ale po około 5 minutach wszystko szybko poszło na południe i mogę śmiało powiedzieć, że to nie dla mnie. Widzę, że próbują być wyjątkowi, łącząc czystą świeżość białych kwiatów z ciepłymi przyprawami, ale to nie działa. Delikatna natura kwiatu pomarańczy jest całkowicie zdeptana przez tanią wanilię i ambroksan, podczas gdy gałka muszkatołowa i pimento tworzą syntetyczną, ostrą pikantność, która po prostu wydaje się nie na miejscu. To po prostu zły zapach, nie pachnie wysoką jakością ani dobrze wykonanym - a za cenę, której żądają? Zapomnij o tym. To pachnie jak coś, co wypuściłby Paco Rabanne.
Colonia Futura to interesująca nazwa dla zapachu, który w najmniejszym stopniu nie wydaje się futurystyczny ani nowoczesny, zamiast tego demonstruje raczej bardzo klasyczny i oldschoolowy profil zapachu fougere. Nie jest to jednak krytyka, ponieważ uważam, że zapach jest całkiem piękny. Lawenda jest tu na pierwszym planie i pachnie fotorealistycznie. Ten ostry zielony kwiatowy aspekt jest jeszcze ostrzejszy dzięki soczystemu dodatkowi cytryny, bergamotki i grejpfruta, które nadają mu klasyczny męski charakter po goleniu. Całości dopełnia odrobina suchej szałwii i czystej wetywerii. Ten zapach jest technicznie genialny. Jeśli uwielbiasz klasyczne fougeres, koniecznie musisz go wypróbować, zwłaszcza w cenie, w jakiej można go znaleźć. Mimo uproszczonego profilu zapachowego, oddaje on tej męskiej rodzinie perfum niesamowitą sprawiedliwość.
Under The Stars to kolejny nudny i pozbawiony wyobraźni zapach od Margiela (niespodzianka), ale widzę, że próbowali zrobić mały krok poza pudełko. Owszem, pachnie jak skóra, ale jest to pieprzne do tego stopnia, że aż nieprzyjemne. Sama skóra jest najbardziej wyrazistą nutą, dość gładką i suchą z silnym męskim urokiem. Jednak zbyt syntetyczny akord oudu nie wnosi zbyt wiele wartości, łącząc to z przedawkowaniem czarnego pieprzu i otrzymujemy coś dość niechlujnego. Jasne, że jest wystarczająco przyjemny, w najlepszym razie w porządku. Ale za cenę, której Margiela żąda w dzisiejszych czasach, absolutnie nie. I tak nie jestem największym fanem tego domu, ale są od nich znacznie lepsze oferty.
Spryskałem to na kartę i pachniało dokładnie jak mój najbardziej znienawidzony zapach wszech czasów, Santal 33, do cholery, nienawidzę tego aromatu i nie mogłem uwierzyć, że przypadkowo kupiłem 30 ml jego duplikatu. ALE, na skórze, dzięki chrystusowi, to nie to. Ma nutę sandałowca, ale jest bardziej subtelny i świeży, lekki. Trochę pachnie jakby mógł być flankierem Guerlain Homme. Bardzo ładny!
Zdecydowanie odradzam zakup w ciemno. Prawie kupiłem 50 ml flakon bez wcześniejszego przetestowania i to byłby błąd. Widzę, że to może być piękny zapach przy odpowiedniej chemii, otwarcie z bożkowatym kokosem było dla mnie świetne. Na mojej skórze nie jest to słodki kokos, a pierwsze 30 minut noszenia naprawdę mi się podobało. Wchodzi tytoń… Nie mam nic przeciwko tej nucie, tonkę uwielbiam, ale tutaj nie mogłem jej wyczuć. Czuję tylko bardzo suchy, ciężki tytoń, który nie przekształca się w nic innego. Wywołuje ból głowy. Po 4 godzinach pierwszego testu musiałem to zmyć, bo miałem dość uczucia jak w popielniczce. Spróbowałem ponownie kilka miesięcy później, wynik jest bardzo podobny, interesujące otwarcie, a potem tytoń wybucha i psuje wszystko. Wydajność wydaje się na poziomie innych propozycji od Nishane, niestety to nie zadziałało dla mnie. Zrób sobie przysługę i najpierw przetestuj.
Ciepłe, jabłko z sadu otwiera ten zapach, takie, z którego robi się mętny sok jabłkowy. Następnie, gdy się rozwija, ujawniają się cynamon i aldehydy (lekko serowe), a na końcu charakterystyczna, muskowa baza EDP. Dziwaczne, złożone i wspaniałe. Aktualizacja po dwóch latach posiadania: To bardzo dziwna, wyraźna kombinacja aldehydów i przypraw, z owocami, ale nie w starym stylu. Owoce są jak dziwne, plastikowe, abstrakcyjne owoce, albo może jakieś plasterki jabłka w prezerwatywie, a ostatecznie przechodzą w musk z nutami jabłkowego ciasta. To seria nut, które można znaleźć w orientalnych zapachach z dawnych lat, ale przedstawiona w tak zniekształcony sposób, że staje się nie do rozpoznania. Czysta geniusz, chociaż rozumiem, dlaczego czai się w tle za innymi zapachami Malle. Ten nie jest głośny, nie jest zapachem, który przyciąga uwagę, to raczej intelektualne, akademickie studium starej perfumerii przez najbardziej zdystansowaną niszową soczewkę.
Rose de Russie + Géranium Pour Monsieur dzięki wspaniałemu rzemiosłu Jean-Claude'a Ellena. Cudowne! Pachnie 100 razy lepiej na skórze niż na kartonie.
To jest bardzo ładne. Otwiera się pełnym aromatem karmelu i przypraw, a następnie przechodzi w zapach, który jest zasadniczo identyczny z Fate Man. Dla mnie to mniej odważna, mniej złożona wersja Fate Man. Jest bardzo podobne do pikantnych zapachów Serge'a Lutensa, takich jak L'Inommable czy Serge Noir. Słoniem w pokoju dla mnie jest tytoń. Jest go tutaj mnóstwo według mojego nosa. Trwałość jest mega, ponad 16 godzin i wciąż wyczuwalna.
Kryształowy szafran zrobiony taniej i mniej uciążliwie.
W dzisiejszych czasach możesz nazywać każdy stary szmelc "oud". Poza akordem oud w najniższej klasie, reszta nut pachnie tanio i natychmiast zostaje zapomniana.
Pachnie jak żel pod prysznic Loreal dla mężczyzn (tanie chemikalia). Nie przeszkadza mi to w żelu pod prysznic, ale jako perfumy niszowe, nie. Ugruntowuje moją niechęć do tej marki.
Bardzo syntetyczny zapach nadmiaru cytryny, jakieś inne chemikalia, bla bla. Zaczynam się nudzić tą marką, a jestem w połowie zestawu próbek. To pachnie tanio, syntetycznie i niesamowicie intensywnie.
Chemiczny atak przebrany za irysowo-fioletowy. Może to jakiś zapach dla sportowców od Armaniego. Okropny.
Bardzo wierny stylowi Guicharda, ciężki, syntetyczny, krzykliwy zapach w trybie bestii. Jeśli chcesz nieco mniej uciążliwego zapachu kawy i paczuli, spróbuj Épices Exquises, chociaż ten również jest dość głośny. Ten zapach mnie wykończył i wprawił w zły nastrój, aż udało mi się go zmyć.
Powtórzę to, co powiedzieli inni. To zwykły biały kwiat, podobny do wielu zapachów od projektantów. Nie ma w nim indolowego akcentu, nic, co by go wyróżniało, żadnej emocjonalnej reakcji, żadnego pazura, żadnej prawdziwej piękności. Neeeext
Pachnie jak nowa wersja Oud Minérale, syntetycznie i metalicznie. Nie jest zaskoczeniem, kto to stworzył, ponieważ jak wszystkie perfumy w jego własnej marce (Matière Première), ma w sobie szkielet ostrych, piszczących utrwalaczy. Niektórzy mogą to polubić - ci, którzy mogą znieść ambrowe drewna - ja nie za bardzo.
Ten zapach jest mniej odpychający niż "Them", ale chociaż doceniam jego kunszt, nie mogę go nosić. Jest tu wiele nut, które normalnie by mi się podobały, ale są one podparte rodzajem surowego, benzynowego, skórzanego lub może oudowego rdzenia, który jest zbyt intensywny i powoduje ból głowy.