Obecnie testuję Lipstick Fever i muszę powiedzieć, że nie jest to zapach, jakiego oczekiwałem, ale nadal jest przyjemny. Tytuł może być nieco mylący, ponieważ nie przypomina zapachu szminki. Przez dobre pół godziny wyczuwam ciepłą, słodką i mocną malinową nutę, która jest bardzo przyjemna. Po godzinie malinowa nuta zanika, pozostawiając suche połączenie irysa i drzewa cedrowego, które dla mnie nie jest już tak spektakularne. Jeśli szukasz prawdziwego zapachu szminki, polecam Lipstick Rose od FM. Ale Lipstick Fever to moim zdaniem świetny malinowy zapach. Zapach utrzymuje się bardzo długo, około 6 h. Może jednak lepiej sprawdzić się jesienią i zimą.
Bacio Immortale to drugi zapach, który wypróbowałem z domu Argos i kolejny raz się zawiodłem. Jest to rażąca kopia Tuscan Leather - zapachu, który uważam za odrażający. Przytłaczająco słodka malina wraz z gęstym, mocnym akordem skórzanym jest dobrze znana w społeczności zapachowej jako kombinacja "kochaj lub nienawidź". Dla mnie jest to nie do zniesienia. Doceniam, że Tuscan Leather jest niezwykle popularny i stanowi kulturowy klasyk, ale to tylko podstawowy klon, do którego dodano niewiele lub nic wartościowego. Ogólnie rzecz biorąc, jest to nudny, chory zapach, który po prostu nie jest ładny w moich oczach. Jeśli jesteś miłośnikiem Tuscan Leather, prawdopodobnie spodoba Ci się ten zapach, ale w takim przypadku równie dobrze możesz po prostu kupić Tuscan Leather.
Dahn Oud Ateeque składa się wyłącznie ze starzonego indyjskiego oudu i niczego innego, co jest bardzo interesujące, biorąc pod uwagę różnorodność różnych nut, na które ludzie głosują na fragrantice. Ten zapach jest zdecydowanie złożony. Sam oud jest suchy i ziemisty, ma ciemne konotacje z bardzo delikatnymi zwierzęcymi krawędziami. Jednak ma też w sobie zdecydowaną świeżość - bardzo przypomina mydlane białe kwiaty i owoce cytrusowe, ale najwyraźniej nie są one w ogóle obecne. Zapach ten jest w rzeczywistości bardzo przystępny cenowo, więc przypuszczam, że jakość jest naprawdę bardzo dobra, biorąc pod uwagę. Nie jest to miłość dla mnie, ale to nie czyni go złym zapachem, myślę, że jest świetny dla właściwej osoby.
Buveur de Vent to moje pierwsze spotkanie z Liquides Imaginaires, które zdecydowanie zmotywowało mnie do odkrycia więcej zapachów tej marki. Ten zapach jest cudownie unikalny i urzekający aromatyczną skórą z mnóstwem męskiego ziołowego uroku. Akord skórzany jest suchy i gęsty, dość oldschoolowy i jednocześnie stęchły, co kontrastuje z ostrymi aromatami cyprysu i szałwii, które nadają mu niemal fougere charakter. Mocna dawka miękkiego cedru i kremowych mchów jest wzmocniona słodką owocowością jałowca i ziołową zielenią estragonu. Wszystkie te nuty przywodzą na myśl stary skórzany plecak spoczywający na ziemistym, omszałym leśnym podłożu. Ogólnie rzecz biorąc, jest to fantastyczny zapach, naprawdę wyjątkowe podejście do skóry i zapach, o którym rzadko się mówi.
Widzę lekkie porównania do Santal 33, ponieważ ma podobny charakter do bazy, jednak cierpka nuta "ogórkowa" w Le Labo została tutaj zastąpiona przyprawą i irysem. Mam również Santal 33 i szczerze mówiąc wolę nosić ten, jest znacznie gładszy. Otwiera się podmuchem czarnego pieprzu, osobiście w ogóle nie wyczuwam kawy, ale gdy pieprz zanika, zastępuje go ziemisty orris. Dla mnie jest to coś zupełnie innego niż irys w czymś takim jak Dior homme i bardziej przypomina MC Iris Malikhan lub niektóre z linii Celine. Parametry użytkowe są całkiem niezłe, ale nie jest to głośny zapach, tym lepiej dla tego profilu zapachowego. Sprawia wrażenie dużo bardziej klasycznego i droższego niż cena, którą trzeba za niego zapłacić. Gdybym powąchał go w ciemno, a ty powiedziałbyś mi, że to niszowy dom za ponad 150 funtów za butelkę, uwierzyłbym w to. Nie wąchałem wielu zapachów z Zary, ale będę sprawdzał więcej na podstawie tego.
Ostatnio myślałem, w jakim zapachu bez jest przedstawiony w najbardziej kwitnący i naturalny sposób. Odpowiedzią jest PIERRE DE VELAY LES CLOCHETTES DU BONHEUR autorstwa Roja Dove - idealny zapach na wiosnę. Otwiera się świeżym, wspaniałym bezem, który natychmiast przenosi mnie w nostalgiczną podróż do mojego dzieciństwa, kiedy mieliśmy ogród pełen krzewów bzu. Opulentna konwalia splata się z bzem, wprowadzając jasną zieleń i mydlany akcent do zapachu. Nie ma tu zbyt wiele słodyczy, mimo obecności amarylisów i ylang-ylang, ani przesadnie bogatej tekstury czy kwasowości, którą często oferuje ten ostatni, więc zapach zachowuje swój łagodny, jasny i świeży charakter, a konwalia jest gwiazdą wieczoru, niewinnie i pięknie towarzyszącą bezowi. Marka nominuje jaśmin jako nutę główną i może to być tak, że bez odgrywa dla mnie tak dużą rolę z powodu wspomnień. W bzie i lilii są aromaty przypominające jaśmin, więc połączenie tych kwiatów rozwija się bezproblemowo, tworząc harmonijną chmurę. Baza jedynie wspiera tę kompozycję, nie będąc kremowa ani dominująca, ale staje się nieco odurzająca, otwierając się na bardzo rozkoszną, elegancką i miękką kompozycję. Les Clochettes du Bonheur jest niezwykle urokliwy i subtelny, delikatny kwiatowy zapach dla wszystkich miłośników bzu i konwalii, którzy cenią naturalne luksusowe doznania olfaktoryczne. Nuty: Top: Bergamotka, Środkowe: Konwalia, Bez, Jaśmin, Amarylis, Ylang-Ylang, Baza: Piżmo, Drzewo sandałowe. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Ten zapach jest wyraźnie unisex. Na mojej skórze jest nieco bardziej męski, ale może to wynikać z faktu, że zwykle noszę zapachy, które mają przynajmniej trochę słodkich nut. NOT A PERFUME jest dla mnie świeży i czysty, trzyma się blisko skóry, więc raczej nikogo nie urazi. Nic oszałamiającego. Dla porównania wybrałbym Glossier, ponieważ profil zapachowy odpowiada mi znacznie bardziej. Nadal jest to przyjemny zapach na wiele okazji i rozumiem, dlaczego wielu go lubi.
W trakcie mojej podróży zapachowej widziałem niekończący się szum wokół Triumph of Bacchus, więc bardzo chciałem zobaczyć, o co chodzi w tym całym podnieceniu. Byłem co najmniej rozczarowany. To przyjemny, słodki i alkoholowy gourmand z elementami owocowymi - w podobnym duchu co Side Effect, ale lepszy. Przyznam, że akord rumu jest przyjemny, niezbyt mocny, ale na tyle wyczuwalny, że nadaje zapachowi pewnej przewagi. Soczystość zielonego jabłka z wytrawną brzoskwinią tworzy słodką aurę, która jest następnie wzmacniana przez kremową rozkosz wanilii i tonki - tak naprawdę nie dostaję zbyt wiele tytoniu. To przyjemny zapach i przyjemnie się go nosi, ale jeśli mam być szczery, moje oczekiwania były wyższe. Słyszałem, że ekstrait jest lepszy, więc może spróbuję, ale na razie będę się cieszył próbką, ale nie jestem zainteresowany kupnem butelki.
Nigdy nie rozumiałem chęci połączenia oudu i tuberozy, nie znalazłem jeszcze przykładu, w którym to faktycznie działa. Lunosa jest całkiem dobrym przykładem na to, jak łatwo jest zamknąć coś w ładnym flakonie i uciec od nieprzyzwoitych cen za przeciętny zapach. W tym zapachu dominuje suchy, popielaty tytoń wraz z dużą dawką oudu - zakładam, że syntetycznego. Bogaty, duszny cypriol wyłania się ze swoim bezlitosnym i potężnym uściskiem, kiedy to pojawiają się białe kwiaty i rujnują go dla mnie. Tuberoza jest gęsta i mocna, intensywnie mydlana i lekko gumowata, wspierana przez jeszcze czystszą gardenię. Każdy inny aspekt tego zapachu mi się podoba. Ale uważam, że czysta mydlana tuberoza w połączeniu z brudnym aspektem oudu sprawia, że pachnie trochę jak publiczne toalety, które nie zostały odpowiednio wyczyszczone - miałem ten sam problem z EO Green od Ensar Oud. Przypuszczam, że to przyjemny zapach, ale 740 funtów to żart.
Nebulous jest po prostu oszałamiający - współczesny i wyrafinowany zapach dla zamożnej, ale stonowanej osoby. Wydaje się tworzyć idealną równowagę między niewinnym pięknem delikatnych kwiatów, a zwierzęcym charakterem oudu. Jak już wspomniałem w poprzednich recenzjach, nie jestem pewien, czy Boadicea w ogóle używa naturalnego oudu, ale kto wie. Nuta oudu jest tutaj na pierwszym planie, początkowo jest raczej lecznicza i przykleja się do tylnej części gardła. Wkrótce jednak uspokaja się, odsłaniając wyrafinowaną i błyszczącą miksturę słodkiego szafranu, delikatnej róży i znaczącego powabu pudrowego fiołka. Muszę przyznać, że uwielbiam ten zapach - idealna równowaga egzotycznego oudu z tym niepowtarzalnym pudrowym, kwiatowym aspektem makijażu jest absolutnie boska. Czy zapłaciłbym ponad 1000 funtów za butelkę? Absolutnie nie. Pomimo tego, jak niesamowicie pachnie, są inne zapachy, które kocham o wiele bardziej za znacznie mniejsze pieniądze.
Będę szczery, nie próbowałem oryginalnego Blue Sapphire, więc dziwnie się czuję, że najpierw recenzuję Supercharged - oczywiście nie mogę porównać tych dwóch zapachów, ale jest to wspaniały zapach. Absolutnie krzyczy mocą, siłą i męskością. Na początku czuję ogromną eksplozję cierpkich i soczystych owoców, w szczególności ostrej mandarynki i słodkiej maliny. Ogromnie ciepły i odurzający kardamon wiruje wokół delikatnych akcentów mydlanej róży i lekkiego jaśminu, aby ujawnić wilgotną i mocną nutę oudu. Owoce wydają się utrzymywać, gdy ziemista paczula i mocna skóra rezonują, jednak oud i kardamon dominują zmysły. Nie ma wątpliwości, że to dobre perfumy, a nawet świetne. Ale czy pachną jak coś, co kosztuje niecałe tysiąc funtów brytyjskich? Nie, nie pachnie. Kto wie, czy używają prawdziwego oudu, czy nie, nie mogłem znaleźć żadnych informacji na ich stronie internetowej dotyczących źródła oudu, więc nie jestem pewien - ale wiem, że pomimo tego, jak piękny jest ten zapach, niestety nie pachnie tak, jakby kosztował więcej niż 300 funtów.
Pachnie dokładnie jak jeden z oudowych nastrojów MFK. Mówiąc o spóźnieniu na imprezę, wypuszczając ten typ zapachu, gdy praktycznie wszyscy mają już dość tego profilu zapachowego. Pachnie jak nieznośny bogacz.
Mokry, mdły, przyprawiający o mdłości i ogólny, tanio pachnący. Bleurgh.
Żałuję, że nie zachowałem wszystkich pustych butelek Classique. Był to mój zapach przez wiele lat od momentu jego wydania. Noszę przynajmniej 15 butelek. Miałem wiele flankers w ciągu tych lat, ale ten Classique Intense kocham najbardziej. Nie jest tak podobny do oryginału, jak sugeruje nazwa. Składa się z dwóch oddzielnych jednostek: 40% zapachu to oryginalna kompozycja, a 60% to nowe, dodane składniki. Jednak oryginał nie jest już dokładnie tą samą formułą (miałem szczęście znaleźć świetne vintage), więc nie wiem, jak to się ma do tych danych. Dla mnie to zupełnie inny zapach z niektórymi tymi samymi nutami. Classique Intense jest bardzo łagodny i uwodzicielski, jest elegancki i słoneczny. Promieniuje ciepłem i światłem wokół ciebie. Białe kwiaty są głównie ukryte pod grubą, miodową, złotą bazą wanilii i paczuli. Baza jest zaskakująco inna od tego, co mogłoby się wydawać na podstawie nut. Jest słodka, ale nie cukrowa, a wanilia nie jest oczywiście jadalna. Wcale nie myślę o tym jako o gourmandzie, mimo kremowej i owocowej nuty kwiatu Tiare i granatu na początku. Zapach ma nieco orientalne podejście do białych kwiatów, a wszystkie nuty są doskonale ze sobą połączone. Jak oryginał, może powodować ból głowy z powodu swojej odurzającej intensywności. Edytuj: Jeśli kochasz Classique Intense i nie chcesz płacić szalonych cen na ebayu, powinieneś spróbować Elie Saab Le Parfum (to edp). Jest stworzony przez Francisa Kurkdjiana (2011) i pachnie dość podobnie intensywnymi białymi kwiatami z słonecznym uczuciem i miodową słodyczą. Kwiaty są na początku nieco bardziej intensywne, a wanilii jest mniej, więc JPG wydaje się nieco bardziej zrównoważony na początku. JPG utrzymuje intensywny, nieco bardziej złożony aromat, podczas gdy Le Parfum staje się bardziej subtelny i delikatny. Rozwija się w niesamowicie dobrze zbalansowany zapach, który wydaje się puszysty i aksamitnie miękki. Nie są jak identyczne bliźniaki, ale rodzeństwo z dużą ilością wspólnego DNA. Nie ma zbyt wielu różnic w fazie dry down. Elie Saab Le Parfum wciąż można znaleźć w bardzo dobrej cenie, a spójrz na tę butelkę! Jest taka urocza! Moja butelka pochodzi z 2016 roku i nie próbowałem najnowszych formuł, ale ponieważ nie ma tam składników regulowanych przez IFRA, zakładam, że nie zmieniła się zbytnio. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Nie miałem żadnych oczekiwań wobec tej nowej edycji, ale nie sądziłem, że będzie to coś tak wyjątkowego. Co ciekawe, w przeciwieństwie do opinii wielu innych, moim zdaniem ta wersja bardziej przypomina A III niż A II. Nuty róży i lawendy pojawiają się silniej niż inne nuty w otwarciu i w sercu, tak jak w A III. Anniversary jest jak słabsza (choć nie rozcieńczona) i bardziej noszalna wersja III, którą można łatwo przesadzić bez uczucia duszności. Oud i nuty drzewne pojawiają się bardziej jak w A II, ponieważ nie są tak silne jak w A III. Jeśli myślę o różnych akordach, można znaleźć więcej podobieństw z A III niż z A II. To nie skradło mojego serca, ponieważ A III rozwija się praktycznie w to w ciągu kilku godzin i jest bardziej unikalne, ale jeśli wolisz ułagodzoną wersję, to może być dla Ciebie. Ta krótka recenzja opiera się na próbce i nie zamierzam kupować pełnej butelki. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Nic poza javanolem.
Coś w nazwach tych perfum wydaje mi się nieco ponure, jakby zostały wymyślone w trakcie jakiegoś przygnębionego manicznego epizodu. Same perfumy są niepozorne. Najciekawsze w tym wszystkim są złe gry słów w nazwach, a i tak nie są interesujące.
Chciałem to polubić. Po prostu to nie dla mnie. Zbyt staroświeckie. Nuty po prostu mnie nie przyciągają.
Dia(rrhea)betes. Fuu, wymioty, mdląco słodki karmel, guma balonowa, haribo, kupa.
Archives 69 to ciekawy zapach od ELDO, który nie do końca mi się podoba. Łączy w sobie światy intensywnych ciepłych przypraw z aromatycznymi zielonymi kwiatami w sposób, który moim zdaniem jest nieco odpychający. Zawiera przedawkowanie różowego pieprzu i smażonej papryki, które moim zdaniem są elementem, którego nie mogę przeboleć. Gęste, dymne kadzidło łączy się z przytłaczająco zieloną i ziołową nutą kamfory, co jest bardzo nietypowe. Dalej pojawiają się elementy orchidei i śliwki, ale są bardzo subtelne. Ogólnie rzecz biorąc, nie jest to zapach, który lubię, po prostu nie jestem fanem użytych tu nut, ale nie zaprzeczę, że jest dobrze wykonany.
Santal Sky to kolejny kremowy, laktonowy zapach drzewa sandałowego, który, szczerze mówiąc, nie był potrzebny na rynku. Drzewo sandałowe na czele z nutami słodkiego szafranu i aromatycznej wetywerii, nie jest to zbyt interesujący profil zapachowy, ale jest wystarczająco przyjemny. Ma ten sam ostry, marynowany charakter Santal 33, który wiele marek wydaje się kopiować w ciągu ostatnich kilku lat, Santal 33 to zapach, który uwielbiam, więc podoba mi się ten aspekt zapachu. Następnie ma ten mocny kremowy, mleczny aspekt, który przypomina VC&A Santal Blanc, ładnie wszystko wygładza. Ogólnie jest to przyjemny zapach, miło się go nosi, ale moim zdaniem jest dość nudny i niezapomniany. Wolałbym raczej pozostać przy Santal 33.
Jest to absolutnie okropny zapach, jeden z tych zapachów, w których naprawdę tracisz wiarę w rynek. Jak łatwo się domyślić, D Red to okropnie obrzydliwa mikstura tanich, niechlujnych materiałów i piskliwych aromatycznych chemikaliów. Jest zdominowany przez tę dziwną nutę grejpfruta, która nie mogła pachnieć dalej od czegokolwiek zdalnie naturalnego. W połączeniu z okropnie złej jakości lawendą, która wydaje się być używana przez większość projektantów zapachów w dzisiejszych czasach, masz migrenę w butelce. Ogólnie rzecz biorąc, jest to po prostu obrzydliwe. Bardzo kiepsko wykonany zapach bez zainteresowania i atrakcyjności, nic więcej nie można o nim powiedzieć.
Dior Homme Sport to świeży, pieprzny zapach, który zdecydowanie definiuje ideę czystego, sportowego zapachu, który jest łatwy w noszeniu. Jest jednak bardzo podobny do Dior Homme 2020, więc należy zakwestionować konieczność jego istnienia. Otwiera się bardzo świeżo z orzeźwiającymi nutami cytryny i bergamotki, wraz z ostrym sercem różowego pieprzu. Ma dokładnie tę samą drzewną bazę Iso E Super, której użyto w Homme 2020, co przyznaję, jest świetnym zapachem. Jest bardzo czysty, prosty i odświeżający. Ogólnie rzecz biorąc, nie jest to szczególnie ekscytujący zapach, mam już Homme 2020 i ten jest zbyt podobny, aby uzasadnić jego posiadanie. Pomimo tego, że w oczywisty sposób składa się z syntetycznych molekuł, nadal pachnie stosunkowo wysokiej jakości, czego można oczekiwać od Dior.
Zawsze byłem nieufny wobec marketingu Clive'a Christiana, który twierdził, że ich formuła Town & Country była charakterystycznym zapachem Winstona Churchilla. Sprawiał wrażenie tak nowoczesnego i współczesnego zapachu, że wydawało się nieprawdopodobne, aby taki zapach został wydany w 1925 roku. Kiedy w końcu dostałem flakon ORYGINALNEGO Town & Country od The Crown Perfumery, zdałem sobie sprawę z prawdy. To bardzo klasyczny aromatyczny fougere, niezwykle męski i autentycznie oldskulowy, nawiązujący do epoki. Lawenda jest tutaj fenomenalna - fotorealistyczna, jakby roślina była tuż przed tobą. Wyczuwam tu również silną eksplozję ostrych cytrusów, które nie są wymienione na liście, ale zdecydowanie wydają się tam być, wraz z intensywnie aromatycznym i ziołowym kontrastem szałwii, tymianku i rozmarynu. Zdecydowanie bardziej przypomina to zapach, który nosiłby Winston Churchill, wydaje się, że fałszywy marketing Clive'a Christiana znów uderza. Jeśli jesteś miłośnikiem klasycznych fougeres, to musisz spróbować - zwykle nie jestem miłośnikiem fougere, ale uwielbiam ten zapach.
Pierre de Velay 56 to niesamowicie niedoceniany zapach z linii, to jeden z tych zapachów, w których ledwo można nawet wybrać, co wąchasz, ponieważ wszystko jest tak idealnie wymieszane. Ogólnie rzecz biorąc, jest to zdecydowanie świeży korzenny zapach, łączący w sobie światy szyprowe i orientalne. Początkowo otwiera się dość świeżo z energiczną bergamotką i czystą lawendą, zanim zacznie się rozwijać szereg mocnych przypraw, w tym czarny pieprz, kminek, cynamon i gałka muszkatołowa, które ogólnie zapewniają ten świeży pikantny aspekt. Delikatny, gęsty oud utrzymuje się w tle wraz z mocną skórą i słodkim szafranem, który podnosi orientalny aspekt zapachu, z delikatnymi żywicami. Zapach zachowuje to wszystko, jednocześnie stając się niesamowicie gładki, kremowy i lekko pudrowy dzięki miękkim wrażeniom orris, fiołka i drzewa sandałowego z utrzymującym się akordem bursztynu w tle. Ten zapach jest złożony, dzieje się w nim tak wiele naraz, jak to zwykle bywa w przypadku Pierre de Velay. Ogólnie jednak pachnie absolutnie bosko, jest niesamowicie wszechstronny i pachnie niesamowicie wyjątkowo. To czysta klasa i wyrafinowanie w butelce i zasługuje na znacznie więcej miłości.