Skóra, zdecydowanie obecna... obecna jak w garbarni lub w starym sklepie z wyrobami skórzanymi z Dzikiego Zachodu. A ah, benzyna; wynik połączenia wetiweru, cedru i ozonowych liści fiołków. Efekt skóry i benzyny wzajemnie się uzupełniają, dając na początku pewne wibracje 'twardego/złego faceta'; pomyśl o skórzanych kurtkach, ciemnych zaułkach, kijach bejsbolowych na ramieniu, motocyklach chopper, muscle carach, metalowych ramach i drewnianych uchwytach broni, hard rocku, heavy metalu, Terminatorze. Jednak to tylko pierwsze minuty, około 20; potem łagodnie się rozwija. Skóra nadal trwa, ale benzyna powoli zanika, ustępując miejsca gałce muszkatołowej, piżmu, bursztynowi, kwiatom i cytrusowym nutom, a w procesie tworzy pewne wyrafinowane wibracje; pomyśl o mężczyźnie z brodą palącym cygaro i pijącym bourbon lub espresso w garniturze trzyczęściowym, wolnym bluesie, R&B, eleganckim Dzikim Zachodzie, wypolerowanych brązowych lub jasnobrązowych brogach lub butach wizytowych, nocy, pokoju z przyciemnionym światłem lub kominkiem, gdy na zewnątrz pada deszcz, czarnym Jaguarze E-Type lub Chevrolecie Corvette C1, filmach noir, serialu Lucifer. Doskonale rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie (w tym ja) kochają to, a inni nienawidzą; to jest bardzo, bardzo męskie; męskie jak cholera, szczególnie w pierwszych minutach. Myślę, że to jest nabyty gust (jak wiele rzeczy w życiu). W kategoriach piwa rzemieślniczego, to jest odpowiednik IPA lub toasty stout; regularni pijacy tylko jasnego lagera oczywiście będą mieli trudności za pierwszym razem. Cholera, to nawet jak klasyczne koktajle lub picie czystego alkoholu dla zwykłego piwosza, lub dla tych, którzy piją alkohol tylko w shotach lub mocno słodkich i/lub rozcieńczonych koktajlach; nie ma nic złego w lubieniu świeżych lub niebieskich zapachów (w końcu jest moment i miejsce na wszystko), ale tak, myślę, że rozumiesz. Ten zapach błyszczy w chłodniejszej pogodzie; zima przez cały dzień, wiosenne i jesienne noce i popołudnia, może nawet na jakieś specjalne randki letnie. Na miłość boską, nie noś tego w szortach i sandałach; to po prostu niewłaściwe, a ludzie, którzy to zauważą, słusznie pomyślą, że nie masz pojęcia, co robisz. Podobnie, nie noś tego na plaży, ani w letnie południe (może chyba, że jesteś w czymś z Dzikiego Zachodu...?), ani jeśli jesteś zbyt młody (mówiąc to, myślę, że niektórzy nastolatkowie mogliby to całkiem dobrze nosić w zależności od kontekstu, ale to ryzykowne). Na koniec, chociaż są ilustracyjne panie, które uwielbiają, gdy mężczyzna nosi to (bo, cóż, męski zapach), niektóre inne nie będą tego lubić i wolą świeżego i miłego (ale czasami nudnego dla nas) pachnącego faceta. Istnieje duża szansa, że dziewczyny, które nie lubią Sauvage, Acqua di Giò lub Light Blue, ponieważ są stosunkowo powszechne, są zbyt świeże (znowu, kontekst) i/lub nie są wystarczająco męskie, w zamian polubią Fahrenheit.
Jest drogi, jak na swoją cenę. Do tej pory nosiłem go tylko latem, więc czekam na wypróbowanie go jesienią. Pikantność górnych nut tak naprawdę nie znika, co sprawia, że nie jest to całkowicie jedwabiście gładkie doświadczenie, jest trochę piskliwe.
Drapliwe chemikalia sprawiają, że moje włosy w nosie się kręcą. To jest Bisch przez duże B. Wysoki ton, histrioniczne, wywołujące ból głowy gazy wojenne. Po prostu nie mogę pojąć, co on zamierza zrobić w Hermès.
Goujonki z kurczaka w panierce z pieprzem, zanurzone w majonezie cytrynowo-limonkowym. Nie to, żebym ich nie lubił, ale rzeczywiście pachną jak jedzenie.
Nie rozumiem tej negatywności. Dla tych, którzy chwalą Fate Woman, to bliski kuzyn, a może nawet rodzeństwo. Kremowy cynamon i róża, naprawdę pyszne, nieco łatwiejsze do noszenia niż Fate Woman. Jest mniej kadzidlany i nie ma chili, więc nie jest aż tak szalone i odważne, ale musimy zaakceptować, że te dni są już za nami (badaboom). Wiele osób narzeka na drzewno-bursztynową bazę w Crimson Rocks, a ja zazwyczaj jestem na to bardzo wrażliwy, ale w ogóle tego nie czuję w tym zapachu. Uwielbiam to. Aktualizacja: o, dębowy dry down, nie spodziewałem się tego. Spodziewałem się, że surowa drzewna baza się ujawni i będzie mi przeszkadzać, ale zamiast tego mam piękny, mocny, szlachetny dąb, całkowicie unikalny i fotorealistyczny. Miód również pojawia się po pierwszej godzinie i jest bardzo realistyczny. Aktualizacja: nie mogę się tym nasycić, to moja nowa ulubiona róża. P0AL pozostawił mnie obojętnym, ale to daje mi to, co innym wydaje się dawać tamten. Utrzymuje się na ubraniach, ale nie w nachalny sposób. To taka pyszna, bogata, dżemowa róża i pikantny cynamonowy smakołyk, a gdy dni stają się krótsze i zaczyna się chłód, odkrywam, że to mój nowy podpis. Szkoda, że nowe opakowanie jest takie nijakie, takie anodyne, ale mogę to wybaczyć. Ten zapach obecnie jest mało zauważany, ale uwierzcie mi, jeśli (kiedy) zostanie wycofany, ludzie będą desperacko chcieli go zdobyć.
Jest taki męski! Wytrawne i drzewne perfumy, którymi można cieszyć się niemal przez cały rok, ale polecam je na chłodniejsze miesiące.
Bardzo aromatyczny, wytrawny, z nutami ziołowymi i odrobiną słodyczy w otwarciu.
Rozwijają się balsamiczne nuty drzewne.
Jest znacznie bardziej suchy, miękki i aromatyczny niż Santal 33.
Przypomina mi luksusowe pustynne spa.
Olejek eteryczny Mica dessert bloom pachnie dokładnie jak deser po deszczu. Mam go od 2 lat i właśnie mi się kończy. Nie jest mocny, ale nie potrzeba wiele, aby ktoś wiedział, że tam jesteś.
Nie uważam tego za fekalne ani śmierdzące, to bardziej jak przytulna egzotyczna wiejska zagroda, ciepła, wilgotna słoma, zwierzęta, trochę miodu i odrobina czegoś kwiatowego w fazie dry down, a przede wszystkim ŻYWICE! Dla mnie to perfumy kadzidlane. Uważam, że są łatwe do noszenia, ale mój próg tolerancji jest już niski, ponieważ mam mnóstwo naprawdę śmierdzących perfum, czystych olejków oud itd. Nie uważam niczego za trudne do noszenia, poza źle wykonanym badziewiem. To staje się moim ulubionym. Czuję, że to daleki kuzyn Absolue Pour le Soir. Aktualizacja: nosząc je w chłodny grudniowy dzień, to niesamowite. Rzeczywiście pachnę jak wiejska zagroda, a to zupa syntetycznych zwierzęcych nut, ale jest dawkowane i zrównoważone idealnie, aby nie być odrażające, mdlące ani zbyt głośne. Najlepsze perfumy z tej marki moim zdaniem.
Pachnie jak popcorn z masłem. Niedobry.
Wyjątkowy zapach. Bogaty. Będziesz potrzebował wielu noszeń, aby naprawdę docenić go jako początkujący.
Pachnie jak zwykłe waniliowe ciasto piżmowe, bardzo zbliżone do balsamu do ciała EOS. Zapach jest tak samo okropny jak balsam do ciała. Trwałość jest dłuższa niż balsamu do ciała, ale to wszystko. Szkoda, że w ogóle nazywają to perfumami.
Pachnie jak truskawkowo-brzoskwiniowy koktajl mleczny, ale nie jest zbyt słodki. Trwały i świetnie się utrzymuje. Po około 10 godzinach baza pachnie bardzo podobnie do bazy Erba Pura (zanim jednak jest zupełnie inna)
10/10 polecam
Testując go przekonałam się, że absolutnie nie znoszę zapachu neroli...
Piękna wanilia! Wyczuwam tu bardzo subtelną kwaskowatość, która świetnie komponuje się ze słodyczą pozostałych nut. Muszę go aplikować co 4-5 godzin, ale jest tego wart. Poza tym bardzo podoba mi się design butelki, jest taka elegancka i bezpretensjonalna. Jedno z moich najlepszych odkryć tego roku, na pewno!
Grown. Klasyczny. Ponadczasowy. Szykowny. Zamierzony czy nie, Donna The Gold to ukłon w stronę złotej ery perfumiarstwa designerskiego, kiedy kwiaty były nieskrępowane, a butelkowana kobiecość śmiało lekceważyła zadowalanie tłumu.
Słodka mandarynka daje musujące i soczyste otwarcie mocnej gardenii, mocnej i bujnej, która otwiera się szybko. Śpiewa, długie i tęskne solo, które nie jest wystarczająco długie, gdy dołącza do niej skromny kokos, aby dodać głębokiej harmonii.
To świeżo upięta gładka fryzura, naturalna twarz z odważnymi czerwonymi ustami, złota biżuteria, głęboki czerwony manicure... to kobieta, która wie, kim jest i chodzi w tym bez przeprosin. Jest złota i oszałamiająca.
3 słowa. Kupa i kakao! 🤢🤢🤢🤢
Poleciła mi je moja żona. Bardzo je lubi i ja też je lubię. Dla mnie to zapach całoroczny, ale nie pozwala mi go nosić latem 😅.
Ambitne, prawdopodobnie obłąkane założenia tego zapachu są takie, że ma on przywoływać ulice Paryża podczas rewolucji francuskiej: dym, proch strzelniczy, płonące domy, oszalałe konie i zdesperowani jeźdźcy, skóra butów i siodeł, olej do muszkietów i szabel oraz dotyk kadzidła z kościołów oferujących schronienie i obiecujących pokój po terrorze. To dużo dramatyzmu jak na perfumy i naprawdę czuć w nich gorączkę, bunt i bezkompromisowość, ale z nutą tajemniczości i luksusu. Z góry unosi się obezwładniający podmuch suchego, drzewnego dymu, który jest nieco cierpki, ale także żywiczny, ciepły, słodki i niemal pikantny - może to być proch strzelniczy i płonące budynki, ale ma w sobie nutę ogniska i grilla, być może z aromatycznego elemi, dzięgla i jałowca, które w połączeniu z kruchymi i mięsistymi zapachami skóry, smoły brzozowej i oleju cade. (Mówiąc o tym, oficjalna piramida tych perfum wydaje się szczerze myląca - jak Lyn Harris może wycisnąć całą tę skórę i dym z pięciu wymienionych tutaj nut: Elemi, Angeliki, Papirusu, Jałowca i Drzewa Cedrowego?) Co więcej, gdy popielata mgiełka zaczyna się rozwiewać, wyłania się ciepła, czysta słodycz wyrafinowanego liturgicznego kadzidła (przysiągłbym, że to olibanum), a skórzany aromat zaczyna bardziej przypominać oprawę antycznych książek lub tapicerkę wypolerowanych mahoniowych mebli. Nuta papirusu zaczyna sugerować lekko stęchłą, tytoniową słodycz starzejących się stron. Nagle okazuje się, że uliczną bitwę obserwujemy z dystansu, zza osłoniętych murów eleganckiej klasztornej biblioteki. W tym momencie Revolution zaczyna wydawać się dość podobny do innego zapachu Trudon, Mortel Yanna Vasniera, który jest pysznym, ale znacznie bardziej prostym katolicko-kościelnym kadzidłem. Moje zdanie na temat Revolution jest dość podzielone. Z jednej strony uważam, że otwarcie jest przesadzone - naprawdę nie chcę tak intensywnego dymu, chociaż uważam, że jest on dość odurzający. To dobre perfumy do zaaplikowania 30 minut przed planowanym wyjściem, ale nawet w spokojniejszej fazie wytrawnej utrzymuje się odrobina popielatego, węglowego zamieszania. Mortel jest bliski oddania tylko fazy schnięcia Revolution, ale brakuje mu mieszanego zagrożenia i dreszczyku spalania oraz skórzasto-papierowej sugestii książek. Oba są bardzo dobre, a Revolution to naprawdę imponujący zapach, nawet jeśli nie jestem pewien, czy mógłbym go często nosić.
Dostałem 3 ml próbkę i dałem ją mojemu synowi. Jest użyteczna z przyzwoitą trwałością. Trochę jak kuzyn czegoś w stylu Chanel Platinum Egoiste. Miły, czysty, świeży profil zapachowy, z dodatkowym punktem ode mnie za to, że nie jest słodki ani waniliowy, ale nie wart zakupu całej butelki. Myślę, że Canyon to najlepsza rzecz, jaką wąchałem od B&BW. Żałuję, że nie przywrócą perfum Gardenia i Sweet Pea dla kobiet. Były po prostu NIEBIAŃSKIE.
To świetny zapach, ale w 2024 roku istnieją co najmniej dwa duplikaty (Le Bonbon i Ambery Saffron), które są w 99% takie same, więc nie zapłaciłbym pełnej ceny za butelkę. Uwielbiam mój mały spray podróżny, ale nie pójdę dalej.
Mieszkam w Brazylii i muszę płacić szalone pieniądze za niszowe rzeczy - prawie 200 dolarów za Montale i 350 dolarów lub więcej za Penhaligon's. Więc w te święta jadę do Meksyku do domu mojej mamy. Zamówiłem rzeczy z Jomashop, które zostaną tam dostarczone. Zamówiłem Xerjoff Alexandria II Anniversary, Silver Oud i Interlude od Amouage. Ponieważ nie mogę się doczekać, aż je powącham, kupiłem tylko ten. Ethnic Oud powinien być duplikatem Interlude Man, więc teraz wącham Ethnic Oud i jest naprawdę dobry. Magiczny. Cieszę się więc, bo Interlude będzie chyba jeszcze bardziej niesamowity. Używam arabskich duplikatów jako wsparcia dla moich niszowych zapachów, więc jeśli chcę pachnieć jak African Leather od Memo w niedzielny poranek, po prostu zakładam Afro Leather od Maison Alhambra i zachowuję oryginalne Memo. Jeśli chcę nosić Tuscan Leather, gdy mam na sobie szorty i T-shirt, aby odwieźć dzieci do szkoły, po prostu używam Toscano Leather od Maison Alhambra i zachowuję prawdziwy zapach na wieczorne wyjście. Czasami kupuję dobrze ocenianą arabską podróbkę, aby sprawdzić, czy spodoba mi się oryginał. Nie lubię marnować pieniędzy na dekanty, ponieważ, jak już wspomniałem, tutaj w Brazylii ceny są głupie i mogę kupić Maison Alhambra za cenę kilku niszowych dekantów... Ethnic Oud jest DOBRY! Approved!
Istnieje coś takiego jak perfumy, które są ZBYT długotrwałe i ten zapach należy do tej kategorii. Kiedy pierwszy raz je powąchałem, byłem głęboko zaniepokojony tym, jak długo się utrzymują, nie podobało mi się to. Wróciłem do niego prawie rok później i zdałem sobie sprawę, że mi się podoba - ale tylko rozpylony w miejscu z dala od nosa i 1 mały spray.
Nie sądzę, aby istniały inne perfumy, które pachniałyby w sposób zbliżony do tego zapachu. Jest to wykwintny zapach jaśminu z nutą ryżu, po którym następuje kandyzowane kwiatowe tło. Jest drogi, ale wart swojej ceny.