Świetnie się bawiłam rozmawiając o Sexy Viking z Wikingiem, który ze mną mieszka. Mój mąż, Ývan, jest Islandczykiem i mieszkał na Islandii do czasu, gdy był nastolatkiem. Jego najbliższa rodzina, mama, tata i bracia, mieszkają teraz w Stanach Zjednoczonych, a niektórzy z nich mieszkają kilka dzielnic dalej, ale reszta jego krewnych jest rozproszona po całej Islandii. Wraca tam co kilka lat, a ja byłem tam raz, ale z pewnością nie znam tego kraju na tyle dobrze, by mieć wyrobioną opinię na temat zapachu inspirowanego jego aspektami. Cóż, to znaczy, mam opinię na temat zapachu, mogę mieć opinię na temat wszystkiego, ale myślę, że nie mogę zbytnio komentować poczucia miejsca, które ma on wywoływać. Ývan powiedział mi, że ma ogólne poczucie świeżości, rześkości, wiecznie zielonej iglastej sosny. Przypomina mu to lata, które spędził w ramach programu pracy z młodzieżą, zwożąc drewno z lasu... co, jak przypuszczałem, było czymś w rodzaju bezpłatnej pracy drwala, ale roześmiał się i powiedział, że jaki dzieciak będzie wykonywał taką pracę za darmo? W każdym razie, jego szczególne wspomnienie dotyczy momentów, w których odpoczywał i po prostu kładł się w łóżku pachnących igieł sosnowych i zamykał oczy, podczas gdy słońce filtrowało przez baldachim drzew. Powiedział również, że przywodzi mu to na myśl lodowate wiecznie zielone drzewa zimą, podczas tradycyjnych wizyt na grobach w Boże Narodzenie. On i jego matka odwiedzali cmentarz z wieńcami i zniczami dla zmarłych krewnych, a była tam zalesiona ścieżka, po której ślizgali się po świeżo opadłym śniegu, aby dotrzeć do grobów. Ogólnie rzecz biorąc, porównał to do zapachu starożytnego leśnego wieńca Yule, pełnego zimowych dobrodziejstw. Dodałbym, że to, co czuję, to przede wszystkim cierpkie, orzeźwiające, zimne jagody. Coś jaskrawoczerwonego, ozdobionego klejnotami i tak gorzkiego, że nawet ptaki śnieżne tego nie zjedzą. Ale także trochę jak kwaśne, kandyzowane skórki grejpfruta. W miarę upływu czasu zapach staje się bardziej owocowy, słodowy, delikatnie miodowy - ale tak czy inaczej, jest to piękna nuta. Ogólnie rzecz biorąc, myślę, że oboje zgadzamy się, że jest to niesamowity zapach, a tak się składa, że jest oszałamiająco idealny na dzisiejsze przesilenie zimowe (w dniu pisania tej recenzji).
Kiedy mieszkasz w ananasie pod powierzchnią morza, ale przekształciłeś go w salon Harley Davidson.
Napotykamy różę, która jest nie tylko bohaterką horroru, ale być może samym filmem - przeklętym filmem. I nie chodzi tu o jakieś nonsensowne bzdury, które są tylko skokami strachu i gatunkowymi kliszami, mówimy o ostatnim gwałtownie mrożącym krew w żyłach, szokująco przerażającym filmie, który widziałeś i o którym zacząłeś mieć upiorne koszmary, które zaczynają echo i odbijają się echem w twoich godzinach czuwania. Court of Ravens od 4160 Tuesdays to, w skrócie i na papierze, kadzidlany różany szypr - ale plotki głoszą, że składnikiem kadzidła jest wrząca krew szalonego kultysty zmieszana z dziwnymi i kłującymi ziołami z innego świata, róża wyrosła chorobliwie i złowieszczo na nieoznaczonym grobie powieszonego mordercy, a szypr, cóż, to zwykłe materiały z mchu dębowego i elementów balsamicznych, ale utłuczone na starożytnym czarnym ołtarzu na sączącą się pastę wraz z tajemniczą liczbą kropli z pękniętej, mętnej butelki i nie wiem, co jest w tej ezoterycznej esencji, ale pachnie szokująco cierpkim potem strachu, gorzką adrenaliną i jest podkreślony przez mnóstwo ostrych, płonących feromonów. Prawdopodobnie doszliście do wniosku, że muszę to kochać, i macie rację, i cieszę się, że potraficie czytać między wierszami.
Destrier od House of Matriarch to chyba pierwszy skórzany zapach, który nie tylko toleruję, ale wręcz lubię. Nie jestem pewien, czy w ogóle jestem fanem skóry, ale doceniam to, że ten zapach jest po prostu bardzo mocny. Nie jest udawany i nie jest w przebraniu; nie da się go pomylić. I jest to raczej wciągające doświadczenie zapachowe 360 °, a także absolutnie natychmiastowe, bez wstępu lub preambuły. Wyobraź sobie, że jesteś przesadnie ambitnym LARPerem i przez trzy lata uczęszczałeś na zajęcia z obróbki skóry, aby móc stworzyć idealną skórzaną sakiewkę na monety, którą możesz zawiesić na pasku na ten intensywnie wyczekiwany festiwal, w którym nie możesz się doczekać. Mimo że jest to niewielki element większego, bardziej skomplikowanego kostiumu, chcesz, aby każdy szczegół był absolutnie doskonały, od garbowania po szwy i wytłoczenia. Spędziłaś tak dużo czasu nad tym akcesorium, że nawet we śnie czujesz zapach tych garbników, tłuszczów, olejów, chemikaliów i piżma. Również na jawie, nawet po tym wydarzeniu, jesteś jednością z tą skórzaną portmonetką i nosisz ją ze sobą wszędzie. W tym momencie jest ona wypchana wiórami cedrowymi, słodkimi trawami i miękkim mchem... ponieważ wydałeś wszystkie swoje monety na te drogie zajęcia i narzędzia do obróbki skóry.
Czy Penhaligon's Babylon ma przywodzić na myśl Babilon, jaskinię nieprawości i szczyt grzechu? A może tę odlotową szatańską prostytutkę, odzianą w purpurę i szkarłat, ozdobioną perłami i drogocennymi kamieniami, z jej złotym kielichem rozlewającym się obrzydliwościami i plugastwem? Nie jestem pewien, czy ten delikatnie przyprawiony, aksamitnie drzewny zapach jest aż tak skandaliczny i dramatyczny. Wyobraźmy sobie, że ten złoty puchar, z pewnością sensacyjnie wyeksponowany w celu wzbudzenia publicznego oburzenia, był zamiast tego jakimś skromnym, skromnym naczyniem, misą z grubo rzeźbionego, ale pachnącego drzewa sandałowego, wypełnioną mlecznym płynem, pachnącym miodowym szafranem, aromatycznym, ziemistym ciepłem gałki muszkatołowej i pieprzowo-anyżowej kamfory kolendry oraz delikatnie żywiczną, subtelnie dymną wanilią. Jeśli jesteś fanką Hypnotic Poison od Diora, ale nie przepadasz za tą nieprzyjemną nutą piwa korzennego, myślę, że Babylon będzie dla Ciebie bardziej gustowną i stonowaną opcją. Zapach ten bardzo mi się podoba, ale nadal chciałbym poczuć bardziej żywą i żywiołową perfumowaną interpretację tego apokaliptycznego piękna.
Po pierwsze, nigdy nie wąchałem żadnych innych perfum od Rosyjskiego Adama, chociaż bardzo bym chciał, więc z przyjemnością mogę powiedzieć, że mogę ominąć wszystkie rozmowy o tym, że te perfumy nie dorównują jego innym itd. Kiedy po raz pierwszy zainteresowałem się perfumami, zauważyłem, że powszechny akord kadzidła (taki jak ten w Avignon i niezliczonych innych) - rodzaj kościelnego, suchego kadzidła, nie przypominał żadnego kadzidła, które kiedykolwiek doświadczyłem. Ale z czasem przyswoiłem ten zapach do mojej pamięci poznawczej, więc teraz rozpoznaję go szeroko jako kadzidło. Kiedy powąchałem te perfumy, przypomniałem sobie, jak kadzidło właściwie pachniało dla mnie w czasach studenckich, kiedy często odwiedzałem sklepy hipisowskie i używałem wielu kadzideł. Na początku nie była to koniecznie świetna asocjacja, ponieważ znacznie wykraczałem poza tamte dni i kojarzyłem ten zapach z zapuszczonymi akademikami i leniwymi studentami-stonerami/raverami, którzy byli w pobliżu, typem ludzi, którzy siedzą, piją i palą, rozmawiając o tym, co jest nie tak ze światem, nie dostrzegając głębokiej ironii sytuacji. Na szczęście ta visceralna reakcja, a niemal odraza, szybko minęła, gdy zostałem rozproszony przez dziwny, słony, lekko mułowaty zapach wydobywający się z mojego ramienia..... potem jaśmin, róże, o mój Boże, a potem zdałem sobie sprawę, że to była ambra, która delikatnie łączyła się z kwiatami wśród cytrusowego, elemi-eskiego olibanum. Im bardziej się koncentrowałem, tym bardziej złożony stawał się ten zapach. Potem wyszedłem do pracy, a w ciągu dnia perfumy naprawdę się ułożyły i zostałem obdarzony mysoreńskim drzewem sandałowym, które wnikało i odpływało z mojej skóry, blisko skóry, ale wydawało się wieczne. Dziś w Paryżu przez cały dzień padał śnieg i wiał wiatr, a ja biegałem między spotkaniami, będąc bombardowanym mokrym, poziomym deszczem, śniegiem i deszczem, ale perfumy przetrwały to wszystko. Wróciłem do domu o 21:00 i chociaż wciąż mogłem je poczuć, nie mogłem się oprzeć kolejnemu psiknięciu na każde nadgarstek, więc nie jestem pewien, jak długo się utrzymują, wydają się wieczne. To niesamowite perfumy, które postrzegam jako jednocześnie znajome i całkowicie oryginalne. To jak powrót do czegoś, co kocham, ale nigdy wcześniej tego nie znałem aż do teraz.
Otwarcie to piękna, niemal realistyczna krystaliczna kamfora. Nie jest intensywna ani przytłaczająca, ale bardziej przypomina leczniczy szampon. Wyczuwalna jest lekka pikantność i ciepło pieprzu oraz niezbyt słodka, ale soczysta owocowość.
Po wysuszeniu kamfora łagodnieje i zmieszana z piżmem staje się niemal perfumowanym talkiem.
Pozostaje delikatna pikantność, ale trudno określić, czy pochodzi ona od kadzidła, paczuli czy żywic.
Naprawdę piękny zapach i wart przynajmniej próbki!
The Night, czy to uosobienie różanej chmury? Z pewnością wydaje się, że jest cholernie blisko. Niektórzy twierdzą, że jest zbyt śmierdzący, być może można go nosić w większości sytuacji, ale jest to naprawdę wyjątkowa kreacja. Zapach, który naprawdę celebruje oud w całej jego chwale, właściwie wprowadzając go na rynek zachodni. Czysty indyjski oud leży u podstaw tego wspaniałego doświadczenia; jest ostry i lekko kwaśny, a jednocześnie głęboko suchy i ziemisty. Jego gęste, drzewne aspekty ożywają dzięki kadzidłu i bursztynowi wrzuconemu do mieszanki. Sama róża nie jest przytłaczająca, nie jest żałośnie dżemowata ani słodka, ale zapewnia wystarczającą równowagę, aby stonować wszystko, obok szafranu. Ten zapach to prostota w najlepszym wydaniu, która demonstruje swoją złożoność poprzez oszałamiającą jakość materiałów. Czy jest wart swojej ceny? Nie powiedziałbym, że tak, to absolutne piękno, ale ostatecznie to tylko perfumy.
Dior słynie z nienagannego wykonania słynnego połączenia irysa i skóry, a Cuir Cannage jest z pewnością najlepszym z nich. Jest to zapach, który bez wysiłku jest wyrafinowany i wyrafinowany, emanujący klasą i bogactwem, pozostając jednocześnie doskonale uprzejmym. Akord kwiatu irysa jest bardzo lekki i zwiewny, z delikatnym pudrowym aspektem - nie przypomina typowej gęstej pylistości irysa. Podkreślony maślanym ylang-ylang i mydlanymi białymi kwiatami, przed zagłębieniem się w bogatą, chrupiącą skórę. Nie jest to jednak szorstka skóra starej kurtki, lecz chrupiący połysk włoskich butów na miarę. Delikatna, aromatyczna zieleń płynnie wtapia się w tło, dodając zapachowi męskości. Absolutnie uwielbiam ten zapach. Słodko-gorzkie jest próbowanie go, ponieważ wiem, jak trudno go znaleźć. Wiem, że moja kolekcja nigdy nie będzie kompletna, dopóki nie zdobędę tego arcydzieła, które z łatwością stanie się moim ulubionym zapachem, gdy będę ubrany na dziewiątkę.
Silver Oud zyskał reputację najbardziej śmierdzącego zapachu ze wszystkich oferowanych przez Amouage, co jest dość odważne, że nadal go produkują, biorąc pod uwagę, jak stają się mainstreamowi. Jedno jest pewne, jest to zapach trudny do noszenia. Cypriol jest najbardziej dominującą nutą dla mojego nosa; jest intensywnie bogaty i oleisty, bardzo gęsty i nieco dymny - prawie jak benzyna. Intensywna ziemistość paczuli potęguje mrok zapewniany przez oud, który w sumie zyskuje tę brutalną, bezlitosną siłę dzięki włączeniu lekko fekalnego kastoreum i dymnej brzozy. Pomimo tego wszystkiego, istnieje delikatna słodycz, która wyłania się po pewnym czasie, aby się uspokoić, z wanilii, ale także waniliowych aspektów kastoreum. Jest tak wiele do odkrycia w tym zapachu, jest tak złożony. Nie czuję się nim zniesmaczony, ale jednocześnie nigdy nie widziałbym siebie noszącego go - mogę sobie tylko wyobrazić, jakie negatywne opinie otrzymałbyś od innych wokół ciebie. To fantastyczna kreacja, ale nikt nigdy nie potrzebowałby 100 ml tej bestii.
Ahlam to wycofany z produkcji skarb, będący owocem współpracy marki Roja z emiracką piosenkarką Ahlam. Ten zapach to zderzenie dwóch światów perfumiarstwa; wschodu i zachodu, razem jako jedność. Jest to róża, ale nie taka, jaką znasz. W rzeczywistości niewiele jest zapachów porównywalnych z tym. Mówiąc wprost, to czysty kwiatowy puder. Ta gęsta i intensywnie sucha mikstura fiołka i pudrowych nut uzupełniona jest lekko orzechowym migdałem i słodką, kremową wanilią. Szept ciemnego, oleistego oudu i lekko słonej ambry oraz geranium idą w parze z giętką różą. W bazie, pudrowy charakter drzewa sandałowego i orris jest jeszcze bardziej wyczuwalny. Jest wspaniały, nie mogę przestać wąchać nadgarstka. Jeśli nie lubisz pudrowych zapachów lub nawet jesteś na nie wrażliwy, nie będziesz się z nim dogadywać; ale jeśli tak, to jest to święty Graal. Jedynym porównywalnym zapachem na dzisiejszym rynku jest Nebulous od Boadicea The Victorious, który jest znacznie bardziej zwierzęcy i zuchwały, podczas gdy ten jest bardzo elegancki i powściągliwy.
Waniliowo-muskowy zapach, który w jakiś sposób omija ogromny klisz, który mogłoby wywołać to opisanie (choć z drugiej strony, może nie?). Osobiście uważam, że jest bardziej drzewny, a szczególnie nuta kardamonu w otwarciu nadaje mu charakterystyczny minimalizm w stylu Schoen. Jest w porządku, lubię muskowe perfumy, ale ten nie jest szczególnie zapadający w pamięć w tej kwestii. Mimo to, podobał mi się.
Nie lubię perfum z wetiwerem, mam na myśli typowy wetiwer, który jest prawie zawsze męski. Z drugiej strony uwielbiam nosić wiele męskich perfum, ale wetiwer to coś, co nie jest atrakcyjne dla kobiet. Na początku myślałem, że nie ma w tym nic "ekstraordynaryjnego", ale im więcej go nosiłem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że to pierwszy wetiwer, który jest absolutnie piękny i ładny na kobietach, więc to uniseksowy wetiwer. Oczywiście to zasługa tego, jak wetiwer jest stworzony, ile go w nim jest, ale głównie chodzi o wspaniale skomponowaną mieszankę. Wetiwer wcale nie jest ostry, nie jest odpychający ani zbyt mocny. Cytrusy nie odgrywają dużej roli, co jest dla mnie więcej niż w porządku, ponieważ mogą być trudne dla mojego nosa. Są w otwarciu, ale w przeciwnym razie pozostają daleko w tle. Drewniane nuty w sercu, szczególnie drzewo sandałowe, łagodzą wetiwer, podobnie jak cashmeran, a efekt jest aksamitnie miękki i rozkoszny. Piżmo w bazie doskonale je wspiera. Nie jestem odpowiednią osobą, aby bardziej analizować wetiwer, ponieważ głównie nie mogę ich nosić wystarczająco długo. Mogę na przykład powiedzieć, że Sultan Vetiver od Nishane i Vetiver od Roji to bardzo dobre, wysokiej jakości zapachy wetiwerowe, ale szczerze mówiąc, nie poświęcam swojego czasu na tę kategorię. Jednak mogę gorąco polecić Vétiver Extraordinaire zarówno kobietom, jak i mężczyznom.
Odpowiednie nuty Top: Bergamotka, Gorzka Pomarańcza, Różowy Pieprz Środek: Wetiwer z Haiti, Cashmere, Drzewo Cedrowe, Drzewo Sandałowe Baza: Mech Dębowy, Piżmo
Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Byłbym wdzięczny, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes Daje mi to dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
Jasne, mocne, zielone cytrusy. Ziołowa zielona lawenda, delikatne białe kwiaty. Drzewne i niemal laktonowe drzewo sandałowe dopełnia całości. Jest pikantność, która może być tonką lub po prostu przedawkowaniem aromatów.
Piżmo jest jak skóra, jak ciepła, miękka główka dziecka.
Tym razem jestem zaskoczony, jak bardzo mi się podoba. Po raz pierwszy wypróbowałem go kilka miesięcy temu i był po prostu w porządku. Ale dziś jest pierwszy dzień, w którym spadł śnieg, a klimat jest w sam raz, więc wyciągnąłem go z szuflady (mam mały dekant) i spryskałem go trzy razy. Trwałość jest dość spektakularna, a zapach jest cudownie bogaty. Chyba łapię, o co tyle szumu. Prawdopodobnie nigdy nie kupię pełnego flakonu, bo jest absurdalnie drogi.
W ogóle nie pachnie jak zapach Chanel, a aldehydy nie pojawiają się w ten sam sposób, jak w innych zapachach z kolekcji Les Exclusifs. Aromat jest pudrowy, ale nie tak bardzo, jak można by sobie wyobrazić z połączenia irysa i heliotropu. Nie jest to suchy puder, jak na przykład La Pausa. Całość pachnie raczej jakby miała dużo fiołka, a zapach ogólnie przypomina mi kolor fioletowy (nie myślę od razu o fiołku, gdy czuję irysa). Aromat jest słodki i „wilgotny”. Heliotrop nie jest ani waniliowy, ani migdałowy, ale zapach jest gęsty, wciąż nie kremowy i dodaje słodyczy do kompozycji. Nuty mówią o „nutach piżmowych” i myślę, że zapach jest tutaj bardzo podobny do Ambrette, który ma słodkie, kwiatowe, piżmowe nuty. W fazie dry down ostry zapach fiołka zmienia się w łagodniejszą teksturę i bardziej przypomina mieszankę subtelnego irysa i wyraźnego heliotropu. Zapach jest delikatny, ładny i przyjemny, ale rozumiem, dlaczego byliśmy nim rozczarowani. Trudno powiedzieć, czy kupię całą butelkę. Może się zdarzyć, że nagle się w nim zakocham, ponieważ w tym zapachu ani w tej kompozycji nie ma absolutnie nic nieprzyjemnego. Zapach jest znajomy i przypomina mi coś, a powiem ci, jak tylko to mi się w głowie ułoży. Dwa najnowsze zauroczenia zapachami fiołkowymi to Pierre de Velay Amour i Oriza de L.Legrand Violettes du Czar, zdecydowanie potrzebuję Amour, ten drugi już kupiłem, a być może najbardziej nieudany zapach fiołka to właśnie niedawno wydany Palatine. Będę kontynuować testowanie tego i edytować moje myśli, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała ci się moja recenzja. Byłabym wdzięczna, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes. To daje mi dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
W otwarciu pojawia się bergamotka, która nadaje zielono-cytrusowy charakter mocnej róży i oudowi. Nie wiem, czym jest syntetyczna esencja dżungli, ale oud wydaje mi się dość chemiczny i gumowaty. Może to wina mojej skóry, a może innych nut. Minęło około 30 minut i gumowaty zapach zanika. Zaktualizuję później po wyschnięciu.
Po 4 godzinach wszelka szorstkość zniknęła i mam teraz słodki, drzewny, aromatyczny różany oud. Trochę tandetny, może tylko oud, może paczula.
LES PARFUMS DE ROSINE LeSnob No 1 Gothic Rose Joelle Lerioux Patris 2016 W 2015 roku firma Le Snob, dom akcesoriów luksusowej skóry z siedzibą w Paryżu, odkryła Rosine i szybko stała się obsesyjnie zainteresowana ich unikalnymi zapachami. Oba domy mają fascynację różami, co zaowocowało wyjątkową współpracą twórczą. Pierwszy z pięknego trio otwiera się potężnym bukietem róż, w którym Elemi wprowadza świeży i subtelny cytrusowy aromat. Zaskakująco mi się podoba - cytrusowe akcenty nie zawsze są moimi ulubionymi. Róża jest najpierw bardzo realistyczna i odurzająca. Jest w niej pewnego rodzaju lekkość, nie dymna, ale czuć, że naprawdę wypełnia twoje nozdrza, a potem osiada i zmienia się nie tylko w tajemniczy i pikantny, ale także w całkowicie unikalny gumowy zapach. To dziwne i przyjemne jednocześnie. Na początku się go bałam, ale jest bardzo szykowny. Ponieważ uwielbiam śliwki, miałam nadzieję, że będzie trochę mocniejszy, ale wciąż nie soczysty. Baza ambrowa i balsamiczna z mirrą, cedrem, piżmem, skórą i wanilią sprawia, że ta mikstura jest orientalna, ciemna i unisex. Nie jest zbyt gęsta, żywiczna ani zbyt mocna, nie jest też zbyt słodka - myślę, że byłoby duszące, gdyby tak było, a ten rodzaj bazy jest bardzo powszechny, więc cieszy, że pachnie jak nic innego. Ogólne odczucie może być na początku syntetyczne dla niektórych, ale to przez gumę, a bez niej byłoby to jak dziesiątki innych perfum. Zapach jest enigmatyczny i wyrafinowany. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała ci się moja recenzja. Byłabym wdzięczna, gdybyś śledził mój IG: @ninamariah_perfumes To daje mi dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
W powietrzu Alameda wydaje się prostym, eleganckim, lepkim słodkim ambrem. Jednak z bliska, ziemistość i lekko pudrowy akcent sprawiają, że wydaje się znacznie bardziej skomplikowana. Bardzo gładka i luksusowa, zdecydowanie dobrze skomponowana. To nie jest zapach, który chciałbyś nosić codziennie, ale od czasu do czasu na pewno będziesz za nim tęsknić.
Niesamowity zapach wetiweru z lepszą trwałością, niż się wydaje... Nie jestem wielkim fanem Bertie, ale ten jest wspaniały i nie pachnie jak Guerlain Vetiver, tak samo jak żaden zapach wetiweru nie pachnie jak inny. W rzeczywistości powiedziałbym, że ten jest znacznie bardziej oryginalny niż większość. Idealny na deszczowy, zimny jesienny dzień, aby dodać blasku i połysku ponurym, szarym okolicznościom. Dziś w Paryżu ciągle pada deszcz, a ja jestem w ruchu, a ten mały skarb daje mi odrobinę radości, gdy przechodzę między spotkaniami.
Strona Rusaka opisuje ten zapach jako "minimalistycznego dziwaka. Stworzenie oszustwa. Perfume nerdery" i choć tak naprawdę nie wiem nic o tym perfumiarzu, powiem, że ten nijaki opis zawładnął moją wyobraźnią, która przerodziła się w małe zauroczenie. Rodzaj obsesji, którą rozwijasz na punkcie kogoś, kogo zobaczyłeś w metrze czytającego wytarty egzemplarz książki twojego ulubionego autora, w tym przypadku powiedzmy przerażającego japońskiego artysty mangi Junji Ito, a potem miałeś o nim serię niepokojących snów, więc napisałeś odę do tego nieznajomego w sekcji nieodebranych połączeń lokalnej alternatywnej gazety. I podobnie jak najbardziej utytułowany i chwalony japoński autor horrorów, Rusak wstrzyknął w ten zapach niezwykle silną dawkę dziwności. Zaczynając od przyziemnego zerknięcia do szafki z przyprawami, zostajesz poddany surrealistycznemu zejściu w szaleństwo, w którym pojawia się kozieradka o niesamowitym curry syropu klonowego, suche, swędzące mrowienie słonego piżma, enigmatyczny pik anyżu i oleista pożoga czarnego pieprzu. Nie jestem w stanie zrozumieć tego zapachu, a w zasadzie lubię wyobrażać go sobie jako wielogłową bestię z grzechotką na ogonie, podobnie jak jego nazwa. To naprawdę jeden z najbardziej ekscentrycznych i wyjątkowych zapachów, jakie kiedykolwiek wąchałem i jestem pełen podziwu dla jego wysublimowanej dziwności.
Bastion starego Hollywood i słynna kryjówka celebrytów, ta olfaktoryczna oda do Chateau Marmont wspomina o więdnących różach, chrupiącej pościeli i zabytkowych drewnianych meblach i myślę, że wszystko to się pojawia. To niesamowicie leniwy zapach, jak Lana del Rey przed swoją próżnością śpiewająca sennym, pijanym głosem do lustra o tym, że jej księżyc jest w Lwie, a jej Rak jest słońcem, co, jeśli mnie zapytasz, jest bardzo dziwnym sposobem na sformułowanie tej myśli. W tym zapachu jest senna indolencja, chwile zamrożone w czasie, uchwycone na zdjęciu polaroidowym, pyłki kurzu unoszące się na zawsze nad samotną różą w wyszczerbionym wazonie tuż za mętnym odbiciem lustra, nigdy nie osiadające na kwiecie. Pudrowe piżmo wspomnień nocy, która tak naprawdę nigdy się nie skończyła, wyblakła fotografia, która nie należy już do nikogo, owinięta w postrzępione płótno i cicho wsunięta pod obskurny frędzel dywanu w zacienionym kącie starego bungalowu.
upuszczenie lodów pistacjowych na kupkę brudu i zjedzenie ich mimo wszystko (wyobraź sobie, że jesteś robakiem i to jest dobra rzecz).
Miałam możliwość wypróbowania nowej kolekcji Fendi i ten zapach od razu wyróżnił się spośród reszty linii. Są tam bardzo ładne aromaty, ale ten był miłością od pierwszego powąchania. La Baguette to urzekająca kombinacja oszałamiającej minimalistycznej urody, eleganckiej pudrowej pyszności, która nie jest gourmand, oraz marzycielskiej, miękkiej, pielęgnacyjnej tekstury. Irys jest delikatny i wrażliwy, ale nie jest zbyt suchy, zimny ani makijażowy dzięki delikatnej wanilii, która nie jest zbyt słodka ani cukrowa. Najbardziej wyrafinowana skóra łączy się z tą marzycielską, lekko kremową, klasyczną i luksusową miksturą. Czasami, przez ulotny moment, wydaje się to być pysznym przysmakiem. Nie jest łatwo stworzyć zapach z irysem, zwłaszcza coś tak prostego jak to, co byłoby w jakiś sposób wyjątkowe, ale Anne Flipo udało się to zrobić. La Baguette była miłością od pierwszego wejrzenia i szybko przerodziła się w obsesję, ponieważ nie tylko sprawia, że czuję się pewnie i pięknie, ale także tworzy niesamowicie przytulne i uspokajające wibracje. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Byłabym wdzięczna, gdybyś śledził(a) mój IG: @ninamariah_perfumes. To daje mi dużo motywacji do pisania więcej. 🤗