Głęboki, ciemny i mocny.
Skóra i przyprawy płonące nad ogniskiem Hinoki.
Mam dużo animalics i nie dostaję zbyt wiele od tego. Na pewno nie jest brudny, zwłaszcza w porównaniu do Sadonaso od Nasomatto.
Piękny męski zapach.
Ciepły, pikantny cynamon i przyprawy na słodkim, niemal wiśniowym tytoniu. W bazie piżmo, drewno i delikatna kremowa wanilia.
Niemal wstydzę się powiedzieć, że tak długo zajęło mi wypróbowanie mojego pierwszego zapachu od Les Indemodables. Escale en Haiti nie wydaje się jednak złym miejscem na rozpoczęcie, ponieważ jest to wspaniałe podejście do wetiweru. Owszem, jest raczej prosty i nieskomplikowany, ale przy tym pełen klasy i wdzięku. Wetyweria nie jest gęsta ani ziemista, jak w przypadku niektórych zapachów, ale niezwykle łagodna i delikatna - lekko zielona i trawiasta, z odrobiną suchości, uzupełniona piękną soczystą aromatyczną naturą jałowca. Słodki, ginowy aromat tej nuty w połączeniu z różowym pieprzem jest fantastyczny. Jedyne zastrzeżenie mam do jego prostoty, ale wydaje się ona zamierzona. Jest to jeden z tych łatwych zapachów na lato, który pachnie fantastycznie i nigdy nie może stać się przytłaczający, więc pod tym względem otrzymuje pełną ocenę. Ale za cenę Les Indemodables nie jestem pewien, czy warto go kupić.
The Merchant of Venice to dom, z którego wypróbowałem wiele ich ofert w sklepie, ale nie mogę znaleźć zapachu, który by mi odpowiadał; obawiam się, że Queen of the Night nie jest inaczej. To dość przyjemny, ciepły, korzenno-żywiczno-bursztynowy zapach, ale po prostu nie mogę się nim znudzić. Jest w nim zdecydowana suchość, kadzidło i mirra zajmują centralne miejsce z ich delikatnymi dymnymi, niemal papierowymi aspektami, które dość ładnie uzupełnia sucha pikantność cynamonu. Stamtąd gęsta słodycz bursztynu i tonki zaczyna przyciągać cię bliżej - szczerze mówiąc, nie mam zbyt wiele szafranu. Jeśli jesteś miłośnikiem żywic, to zdecydowanie jest to zapach, który powinieneś sprawdzić. Po nutach myślałem, że go pokocham, ale tak nie jest. Nie znaczy to, że jest to zły zapach, pachnie świetnie, ale po prostu mnie nie drażni.
Barénia to najnowsza odsłona od Hermès, która stała się przedmiotem kontrowersji w sieci - wiele osób nie jest z niej zadowolonych. Zawiera unikalny akord Miracle Berry, o którym mówi się, że powoduje, że kwaśne potrawy są postrzegane jako słodkie, co wydaje się być dokładnie tym, co dzieje się tutaj. Zapach jest kwaśny - bergamotka, lilia imbirowa i syntetyczne drewno tworzą niemal drapiącą świeżość, która nie jest okropna, ale na szczęście jest łagodzona soczystą słodyczą akordu cudownej jagody. To dziwny zestaw nut, a jednak pachnie bardzo znajomo - mam wrażenie, że czułem ten zapach setki razy wcześniej, ale nie potrafię zlokalizować, gdzie. Ogólnie nie jest nieprzyjemny, jestem pewien, że spodoba się masom. Ale za tę cenę można by oczekiwać nieco więcej charakteru, zwłaszcza od domu z tak wielkim dziedzictwem w branży perfumeryjnej. Przyjemny, ale niezapomniany i mało inspirujący.
Ombre Mercure to olfaktoryczna rozkosz, doznanie dla miłośników orris na całym świecie. Mówiąc najprościej, jest to radosny zapach - nie można pozostać w złym nastroju, mając go na sobie. Jego delikatnie miękkie, pudrowe oblicze i słodkie tony podniosą Cię na duchu w jednej chwili. Orris i Violet to główni gracze; intensywnie pudrowe i kobiece, przypominające puder do twarzy w stylu vintage, uzupełnione innymi kwiatami ylang-ylang, różą i jaśminem. W otwarciu pachnie jak cukierki Parma Violet, ma zauważalny zapach przypominający cukierki, być może dzięki włączeniu benzoesu i wanilii, które nadają mu odrobinę ciepła. W miarę rozwoju staje się znacznie bardziej suchy i mniej słodki, a pudrowe aspekty orris stają się kremowe z drzewem sandałowym i ylang-ylang, jednocześnie prezentując odrobinę ziemistości z paczuli. Myślę, że to fantastyczny zapach, jestem pod wrażeniem - zdecydowanie trafia na listę życzeń.
Przede wszystkim nuty zapachowe to: Górne: Mandarynka, Bergamotka, Gruszka; Środkowe: Płatki fiołka, Lawenda, Bukiet kwiatowy; Bazowe: Drzewo sandałowe, Paczuli, Piżmo, Wanilia. Ten zapach otwiera się zapachem przypominającym szampon, i to w negatywny sposób. Nie jest atrakcyjny, czysty ani mydlany, a jego syntetyczność jest bardzo wyraźna. Absolutnie niemożliwe jest wyodrębnienie różnych kwiatów - jedyne, co mogę powiedzieć, to że kompozycja ma purpurowy odcień, ale szczerze mówiąc, nie potrafię określić, jak bardzo kolor butelki wpływa na moje odczucia. Kompozycja nie ma realistycznych owocowych, słodkich ani pudrowych nut, a ja mam trudności z noszeniem jej, nawet tylko po to, aby napisać recenzję. Za każdym razem, gdy wącham swój przedramię, czuję się nieprzyjemnie. W przeciwieństwie do mojego zwykłego sposobu testowania, ani razu nie miałam ochoty spryskać się tak bardzo, aby zapach unosił się wokół mnie. Tak więc wszystkie moje 3 noszenia to tylko dwa spryski na moim innym ramieniu. Uwielbiam wszystkie nuty, które ma Palatine, nawet jeśli czasami mam trudności z lawendą. Dlatego zaskakuje mnie, że nie wyczuwam żadnej z nich osobno. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest dobrze skomponowany, i może tak jest, ale syntetyczny aromat całkowicie to psuje. Mam wiele zapachów z piękną owocową nutą gruszki i niestety tutaj jej nie ma. Tak bardzo kocham różne rodzaje kwiatów - ale ich tutaj nie ma. Jestem nawet TOTALNIE zakochana w fiołku w tej chwili i z tego powodu czekałam, aby poczuć ten zapach, ale nie, nie, nie i nie. A jedna z najbardziej zmysłowych baz mogłaby być stworzona przez nuty, które znajdują się w Palatine, więc trudno zrozumieć, jak taki rezultat jest możliwy. Zawsze staram się znaleźć pozytywne rzeczy i nie oceniam niczego negatywnie na przykład na podstawie marki (chciałam to wspomnieć, ponieważ niektórzy ludzie tak robią). Przykro mi, że nie mogłam teraz znaleźć nic pozytywnego. Mam również próbkę Elysium Pour Femme i gorąco polecam spróbować tego zapachu, jeśli interesujesz się Palatine i/lub lubisz ten zapach. Ma wiele podobnych elementów w stylu, które Palatine może próbować zaoferować, ale jakość jest całkowicie inna. Nawet ten zapach nie jest dla mnie. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Byłabym wdzięczna, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes. Daje mi to dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
Ten dom jest tak niedoceniany i nie wiem, czy mężczyźni znaleźli swoje perfumy. Mają wiele unisexowych, takich jak Bois Doré, a nawet te różane są tak intrygujące na mężczyznach, szczególnie Moonlight Rose. Zapach jest ciepły, bardzo elegancki, a jednocześnie przytulny. Uwielbiam mineralne nuty z wanilią zamiast brązowych cukrowych nut, które czasami psują piękną wanilię. Jest w nim odrobina słonego uczucia, co sprawia, że ten zapach jest wyjątkowy. Jak prawie wszystkie VC&A, to dość prosta kompozycja i dlatego są tak wszechstronne, można je nosić wszędzie, gdzie chcesz. Baza jest gładka, a drewno cedrowe z tonką i białym piżmem tworzy miękki i zmysłowy akcent w kompozycji. Oplata cię i przytula cię z czułością. Zapach pięknie się utrzymuje, nie głośno, to elegancja w butelce. Styl VC&A w tworzeniu wanilii jest wyjątkowy, ponieważ zawsze jest elegancki, nigdy ciężki gourmand, który byłby wyraźnie jadalny. Trwałość jest zaskakująco dobra i mogę go poczuć na swojej skórze następnego ranka, jeśli spryskałam go wieczorem. Ten zapach dzieli tę samą DNA z Orchidée Vanille i Bois d'Iris - obydwa są również moimi ulubionymi. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała ci się moja recenzja. Byłabym wdzięczna, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes. To daje mi dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
Roztopiony mentolowy pastylka pokrywa róże i paczuli. To kolejny zapach, który był dla mnie przypadkowym próbką i nie wiedziałem o nim nic przed pierwszym spróbowaniem. Z tego powodu zaskoczył mnie potężnym otwarciem i ogólnym poczuciem wyjątkowości, które jednak nieco osłabło po kilku noszeniach. Powodem, dla którego jest dla mnie tak unikalny, jest to, że ten rodzaj profilu zapachowego nie jest dla mnie, dlatego nie próbowałem zbyt wielu perfum w tej kategorii. Jedynym zapachem, który tak bardzo kocham i który ma mentolowe odczucie, jest Figment Woman od Amouage, ale to zupełnie coś innego. Kiedy spryskuję zapach, natychmiastowe chłodne i świeże mentolowe odczucie wypełnia moje receptory zapachowe i sprawia, że jestem ciekaw, jak zapach się rozwinie. Naprawdę czuję, jakbym miał Vicks VapoRub pod nosem i ten zapach na pewno nie jest dla każdego. Cały czas myślę o tym produkcie, a nie o jakimś wymyślnym perfumie. Po chwili, gdy się nieco ustabilizuje, łatwiej zrozumieć, że zielony, trochę miętowy owocowy zapach jest tworzony przez pąki czarnej porzeczki i wychodzi tak mocno dzięki Ambroxanowi i galbanum, które wzmacniają gorzkie zielone nuty. Oprócz mentolu jako twórcy unikalnego odczucia, to zapach róży i paczuli napompowany Ambroxanem, dlatego wszystkie nuty żyją dłużej. Osobiście mam tendencję do niechęci do zapachów, które mają ten lub inne podobne chemikalia zapachowe, ale tutaj jego charakterystyczny zapach jest dobrze ukryty pod mentolowym aromatem i ziemistym kadzidłem. Nie jest tu ani zbyt drzewny, ani bursztynowy. Róża nie jest tak realistyczna, jak paczuli, ale połączenie jest przyjemne i różni się od tego, jak to jest zrobione w wielu perfumach. Jedną nutą, którą widzę po raz pierwszy, jest geosmina (GSM), która jest cząsteczką, którą można znaleźć na przykład w wodzie pitnej i ma ziemisty i stęchły zapach. Wszystkie akordy, które są istotne moim zdaniem: pikantny, syntetyczny, świeży, drzewny, kwiatowy, ale szczególnie akord "świeży" ma swoje własne znaczenie w tym zapachu dzięki mentolowi. Zapach jest również dość liniowy, ponieważ wszystkie nuty wspierają to skojarzenie. Jeśli bardzo kochasz ten zapach lub odczucie, ten perfum jest zdecydowanie dla ciebie. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, skąd ludzie biorą "akwater" i "bursztyn" musi być jednym, ponieważ ludzie widzą nutę Ambroxan. Tak czy inaczej, zapach nie ma cech bursztynu, przynajmniej na mojej skórze. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała ci się moja recenzja. Byłbym wdzięczny, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes. To daje mi dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
Notre Dame Notte di Natale jest tym, co dzieje się, gdy zły, wiedźmowaty duch jadowitego anyżu, miodowych śliwek i oskubanych o północy kwiatów z Poison Christiana Diora wdziera swoją mroczną esencję w ciało piernikowego ludzika, owijając się skórką ciemnych przypraw, czarnej melasy i bezbożnego cukru. Pachnące posiadanie przyprawionego potępienia.
Gdyby obraz Heinricha Lossowa "Grzech" miał współczesne perfumy, ale zwrot akcji - zakonnica robi pranie, a zamiast ogrodowego napalonego księdza odwiedza ją biblijny anioł, wszystkie płonące oczy, skrzydła brzytwy i boska perwersja. Daje ekstatycznym skandalizującym zakonnicom Clovisa Trouille'a świeżą pościel i błogosławieństwo. Zdziwaczałe zakonnice, szyprowe piżmo do prania, które w jakiś sposób ma doskonały sens. Święte i bluźniercze, wybielone i rozpustne.
Jestem wielkim fanem Ex Nihilo, a ten zapach jest jednym z moich ulubionych. Zaczyna się od mieszanki mandarynki, pudrowego pieprzu i delikatnych nut mimozy. Ylang Ylang jest zawsze w tle i nadaje temu zapachowi głębi i ciepła od początku do końca. Wanilia pojawia się nieco później i zapewnia słodycz. Vesper Glitz to elegancki zapach, niemal zbyt szykowny, by nosić go na co dzień. Świetnie nadaje się do noszenia na specjalne okazje lub na randkę, z pewnością sprawdzi się również na wieczorne wyjścia. Bardzo dobry zapach o niezłej trwałości, byłbym szczęśliwy, gdyby pewnego dnia znalazł się w mojej kolekcji.
Bardzo mi się to podoba. Joe Smells Good z YouTube'a wysłał mi próbkę. Na pewno założę to do pracy. Jest naprawdę naturalne i soczyste, podnoszące na duchu i orzeźwiające. Po prostu udam, że dzisiaj jestem na włoskim wybrzeżu.
Noszę ten zapach często, mając nadzieję, że uda mi się wydobyć z niego coś więcej niż to, co napisałem w notatce po pierwszych trzech noszeniach. To w każdym razie dość prosta kompozycja i nie zmienia się, nawet jeśli jestem w innym nastroju lub pogoda jest inna, nawet ciepło mojej skóry nie robi znaczącej różnicy, co jest dla mnie najbardziej zaskakujące. Ta pewna "stabilność" sprawia, że ten zapach jest niezwykle łatwym wyborem do noszenia. Nie ma wyraźnych cech ani kobiecych, ani męskich, więc jest bardzo uniwersalny i przyjemny dla tłumów, biorąc pod uwagę, że jest tak naturalny. Mam na myśli, że ludzie, którzy nie są przyzwyczajeni do naturalnych perfum, mogą odczuwać je jako ciężkie lub wyzywające. Mimo to, moja opinia zmieniła się w innym kierunku. Piżmo tutaj jest łatwe i delikatne. Uwielbiam, gdy ma tę niegrzeczną, brudną stronę lub nawet gdy jest bardzo zwierzęce, ale to nie jest to. Napisałem w oświadczeniu, że jest zmysłowy i pełen pasji, ale im bardziej przyzwyczajam się do zapachu, tym bardziej staje się niewinny, a pożądanie zniknęło. Myślę, że moje oświadczenie jest bardziej trafne dla kogoś, kto nigdy nie wąchał naturalnego lub zwierzęcego piżma lub w ogóle nie lubi takich zapachów, ale mimo to, jest to łatwe. Może zbyt łatwe dla mnie. Nadal oceniłbym zapach na 9, ponieważ jego jakość jest tak wyjątkowa. Wszystko w tym zapachu jest delikatne i tak harmonijne. Cynamon wcale nie jest taki, jak sobie go wyobrażasz, jest ledwo zauważalny, podobnie jak kardamon. Paczuli nie jest ziemisty, tylko dodaje drzewny akcent do zapachu. Słodycz pochodzi tylko z benzoesu, jest bardzo stonowana, trochę waniliowa, ale różni się od cukrowej słodyczy. Balsamiczny aromat idealnie komponuje się z piżmem. Nie znajduję tutaj żadnej kremowości, zamiast tego jest lekki orzechowy aromat. Pudrowa tekstura, którą tworzy irys, nie jest całkowicie sucha. Nie ma nic ostrego, niezręcznego ani drażniącego w tym zapachu. Wszystko jest połączone bezszwowo, pięknie i umiejętnie. To styl Les Indemodables i dokładnie ten styl sprawia, że są tak popularni wśród domów, w których używane są naturalne i wysokiej jakości materiały. Moja notatka, aby porównać, jak moje ogólne odczucia zmieniły się między 4. a 10. noszeniem: "Pudrowe, żywiczne piżmo z zmysłowością i klasą. Nie zwierzęce i brudne, ale zmysłowe i pełne pasji. Zapach niewinnego pożądania (jeśli to możliwe)." Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Byłbym wdzięczny, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes. Daje mi to dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
Piękny, ciepły, korzenny zapach.
Jabłko i pomarańcza w połączeniu z cynamonem sprawiają, że jest niemal świąteczny, ale ziołowa lawenda i nieśmiałe nuty kwiatowe nieco to równoważą.
Za tym owocowym cynamonem niemal natychmiast przypomniał mi się Angel ~ Muglera. To pewnie przez drzewo sandałowe, paczulę i wanilię.
Naprawdę nie rozumiem, jak można go nie lubić. Nie ma w nim nic dzikiego ani szalonego, jest po prostu ciepły, pikantny i drzewny, z bardziej suchą przyprawą pieprzu, która staje się bardziej widoczna w fazie wytrawnej.
Przez małe dwuspadowe okienko na poddaszu domku dla lalek rozwija się tajemnicza scena: miniaturowy koronkowy szal leży udrapowany na kufrze, jego delikatne szwy są przykurzone czymś, co może być okruchami petit four, może być piankami z płatków śniadaniowych - słodyczami wielkości bajki rozrzuconymi przez zapomnianą dziecięcą rękę. Obok, perłowe kulki na mole, jak dziwne krople cukru, spoczywają wśród pajęczej pościeli, która wydycha ich mleczno-pudrową konsystencję. Z malutkiego kryształowego flakonu perfum w rogu, fantomowe kwiaty i delikatna wanilia mieszają się z drobinkami kurzu w popołudniowym słońcu, cały maleńki świat utrzymany w idealnym, ponadczasowym zawieszeniu.
Black Phoenix Alchemy Lab's Snake Oil to bujne, melasowe, piżmowe, głęboko słodzone kadzidło waniliowe, zmieszane z ciemnymi przyprawami bardziej świętymi niż kulinarnymi. Jest to zapach, który daje poczucie niebezpieczeństwa i mocy, a nie dla osób o słabym sercu - ale raczej dla serca - trzykrotnie nakłutego pod pełnią księżyca tuż przed wzięciem dużego, kapiącego kęsa, aby zapieczętować zaklęcie w ciele, krwi i śmierci. Jesteś niebezpieczną, potężną istotą w tym scenariuszu i musisz się zaangażować, jeśli zamierzasz nosić tę cudownie potężną rzecz.
Joe Smells Good na YouTube wysłał mi próbkę tego zapachu. Naprawdę wyrafinowany i złożony. Dużo się dzieje. Spośród ciepłych, pikantnych męskich zapachów, które wąchałem, ten wyróżnia się prawdopodobnie na tle 95% z nich. Pikantny, żywiczny i lekko mydlany. Rodzaj gładkości, której brakuje w wielu zapachach tego rodzaju. Brak słodyczy, co jest dla mnie plusem. Nie spodziewałbym się, że młody facet w galerii handlowej będzie nosił coś takiego, bardziej przypomina to zapach, który nosiłby typ Bruce'a Wayne'a, gdyby spędzał więcej czasu w swojej bibliotece niż w swojej jaskini.
Wyobraź sobie mały piknik ze swoim ukochanym pluszowym króliczkiem, tym starym i zniszczonym, z brakującym okiem, rozplątującymi się szwami i łatą na brzuszku, przez którą zaczęło przeciekać wypełnienie, tym, którego kochasz tak bardzo i od tak dawna, że nie masz wątpliwości, że to najprawdziwszy królik. I wyobraź sobie najbardziej realistyczne ciasto błotne, jakie kiedykolwiek zrobiłeś, tak prawdziwe w rzeczywistości, że kiedy wziąłeś kruchy kęs, smakowało trochę jak lekko przyprawiony bochenek herbaty, delikatnie słodzony, z miękkim, delikatnym miękiszem - może sezonowy chleb jabłkowy lub cukiniowy, ale bez rzeczywistych owoców lub roślinności. Prawdę mówiąc, w tym zapachu w ogóle nie ma zieleni, nawet koniczyna i siano są bardziej miodową słodyczą niż trawiastą lub botaniczną, i myślę, że zieloność, poczucie zielonych rosnących rzeczy, jest tym, czego mi brakuje. Ten zapach jest mniej Piotrusiem Królikiem, a bardziej Aksamitnym Królikiem, aż do dobrze zużytego, przytulnego, rozmytego, przytulnego piżma - i jako kwestia tutaj jest ulotna tam i zniknęła ciekawa nuta, która wydaje się dążyć do mlecznej i kremowej, ale krótko skręca w kwaśną i złą nutę, prawie jak nuta dziecięcej plwociny. Jak ukochany pluszowy króliczek, który w dzieciństwie służył jako wierne repozytorium różnych dolegliwości i nigdy nie został w pełni zdezynfekowany. Pomimo jego osobliwości i tego, czego mu brakuje, naprawdę czuje się jak list miłosny do czegoś słodkiego i cenionego, i tak daleko w czasie, że nigdy nie można go ponownie dosięgnąć - i myślę, że ostatecznie to właśnie czyni go tak sugestywnym - to wspomnienie, jak czułeś się w tym ogrodzie i przyjaźń z miękkim, słodkim towarzyszem, przefiltrowana przez soczewkę dziecięcego zachwytu i miłości tak zaciekłej, że wykracza poza rzeczywistość.
Ten zapach to ćwiczenie z powściągliwości. Jest to olfaktoryczny odpowiednik cichych szeptów, zanikających ech i bladych cieni dodatkowo wyciszonych przez słabe światło słoneczne. Szampan jest rozgrzanym, nieruchomym echem w kieliszku, musowanie już dawno minęło. Delikatne napięcie kipi między ociekającą słodyczą brzoskwini i intymnym, pudrowym piżmem ambrette, a wszystko to na dyskretnym tle chłodnych, nieuchwytnych nut kwiatowych i delikatnej, drzewnej wilgotności mchu dębowego. Maggie the Cat wcale nie jest przeszywającym wrzaskiem, którego się spodziewałem, ale zamiast tego oferuje introspektywny, dyskretny moment
Chociaż uwielbiam zapach mocno zalesionego zaplecza lub złowieszczego wiecznie zielonego lasu Mirkwood o północy - w zasadzie, syropowaty żywiczny iglasty balsamiczny smutek zapachu (pomyśl o Norne ze Slumberhouse lub Dasein Winter Nights) to... nie jest to. Lub, cóż, jest to coś w rodzaju tego, ale usuń wszystkie te skojarzenia z ciemnością, cieniami i makabrą. Zamiast Łowcy ścigającego przerażoną Królewnę Śnieżkę w mrocznym lesie, jest to zadowolenie Królewny Śnieżki na zalanej słońcem leśnej polanie, otoczonej leśnymi stworzeniami, miękkim drżącym faunem na kolanach i małym niebieskim ptakiem siedzącym na jej palcu. To zapach zwietrzałych gałęzi i liści trzepoczących na wietrze, lepkich soków i wilgotnego pełzającego mchu, słaba słodycz polnych kwiatów miażdżonych pod stopami, różowo-złote piżmo promienia słońca na skórze; to wszystko, ale nie jest przesadnie sentymentalne ani twee. To czysta, mglista letnia aureola zimowego nawiedzonego lasu wyłaniającego się z głębokiej klątwy snu.
Nie sądzę, żebym wiedział, jak mówić o Fantosmia od Jorum Studio, więc zamiast tego po prostu przepuszczę ich listę notatek przez mojego wewnętrznego tłumacza i przemówię do was w moim języku. Jest to zapach skórzanej zbroi zamienionej w garnek do duszenia, w którym mieszasz lepki sok zranionego drzewa, kwaśne skrawki wewnętrznej skórki dyni, kilka ostatnich okruchów transylwańskiego chleba miodowego pobłogosławionego przez święte siostry i wysadzanego nasączonymi duchem suszonymi śliwkami oraz niewielką garść stęchłych nasion i pieprznych ziół. Wymieszaj na kamieniach, które nie widziały światła słonecznego od stu lat i uwięź upiorny dym z ogniska w szklanej fiolce do celów wróżbiarskich po kolacji. Ten zapach to tajemniczy przepis napisany w zapomnianym języku; prawie potrafię rozszyfrować symbole, ale ostatecznie pozostaje tajemnicą, zagadką, której nie mogę rozwiązać. Mogę go podziwiać, ale nie mogę nazwać własnym.
Choć zaintrygował mnie pomysł zapachu inspirowanego legendą o feniksie, ten zapach jest mniej samotnym mitycznym ognistym ptakiem, a bardziej gromadą wrednych dziewcząt chichoczących z chorego poparzenia. Jest to rodzaj bursztynowej malinowo-dymnej róży, której już i tak nie lubię, ponieważ nie przepadam za owocowymi kwiatami, ale jest w niej coś, co jest szczególnie zadufane i cierpkie. Ma strukturę zapachu, który aspiruje do aury mocy i powabu, ale wypada płasko, jest po prostu krzykliwą, sacharynową okleiną w kształcie pustki, w której powinna znajdować się osobowość. I jasne, możesz mi powiedzieć, że potrzebuję terapii z powodu traumy z liceum, ale przysięgam, że nawet nie myślę o tych rzeczach, dopóki szczególnie okropne perfumy nie pojawią się na moim radarze. To jedne z tych perfum.
Primal Yell ma elementy gorącego żelaza, wiśni i gorzkich migdałów oprócz paczuli, wetiweru i kilku innych nut, i jest to zdecydowanie bardziej nastrojowy i ponury z debiutanckiego duetu Amphory. Zdecydowanie wyczuwam czerwone owoce, ale są one otulone czarnym aksamitem i futrem, zamknięte w starożytnej żelaznej trumnie. W rzeczywistości jest to bardzo krwawy popsicle dzielony między dwoma bardzo starymi, bardzo szykownymi i zmęczonymi, zbyt fajnymi dla szkoły miłośnikami wampirów.