Cóż, ten zapach od razu przypomniał mi o mojej drugiej połówce. Nie sądzę, żeby to był zapach, który by nosiła, ale jakoś skojarzyłem to z nią. Nie jestem pewien, czy byłaby z tego zadowolona, ponieważ pachnie stęchlizną, dymem, lekko nieprzyjemnie i jest przesiąknięty alkoholem. (co nie jest całkowicie nieprawdziwe, myślę, że by się zgodziła?) W każdym razie, to bardzo sprytne przykrycie zmęczonego tematu połączenia oud/róża, które od dekady jest stałym elementem w ofercie niszowych marek. Fakt, że akord skórzany i przyprawowe nuty głowy zakrywają słodką różaną nutę, która staje się bardziej wyraźna w fazie dry down, sprawia, że doświadczenie jest znacznie bardziej wyrafinowane. Nie jest głośny i ostry jak inne oud od AdP, ten jest znacznie bardziej stonowany, ale wciąż uderza przyprawami kadzidła. Otwarcie pachnie dla mnie torfowym whisky i przypomniało mi o Lagavulin, który z kolei często mówiłem, że smakuje jak picie bandaży i oleju oud. Więc niezależnie od tego, czy jest prawdziwy olej oud, czy materiały bazowe wykonane z prawdziwego oudu, akord z pewnością przypomina mi pewne rodzaje oudu, przynajmniej dla mnie. Przypomniało mi to również trochę o bardzo whisky zapachu, Atelier Cologne Gold Leather, który Oud & Spice chwilowo mi przypomina (ale bardziej dymny/ziemisty), również teksturalnie przypomniało mi to trochę o Patchouli Intense od Nicolai (nie pachnie wyraźnie jak to). Potem róża coraz bardziej się ujawnia, dodając trochę słodyczy, ale jest to trochę jak brud, jak ten zapach krwi byka z tej jednej, która jest pełna książek? wiesz? Jak oni się nazywają? Imaginary Authors, to to! To jest jednak znacznie bardziej przystępne, podoba mi się, nie jest złe, ale też nie jest świetne.
Teraz próbowałem tego w sklepie, na pasku i było tłoczno, a takie rozproszenia w połączeniu z zmęczeniem węchowym to prawdopodobnie nie najlepsze warunki do wystawienia dobrej recenzji. Uwielbiam rabarbar i akord w perfumach, a fakt, że to był 'elektryczny' rabarbar, sprawił, że spodziewałem się czegoś naprawdę kwaśnego i gorzkiego, ale nie. Nie rozpoznaję żadnych moich ulubionych materiałów rabarbarowych w tym zapachu, otrzymałem rodzaj owocowego efektu, ale bardzo dziwnego. To dziwne perfumy i od razu mi się nie spodobały. Nie jestem zaskoczony, że porównano je do Womanity. (Osobiście nie odczułem tego skojarzenia, ale też mi się nie podoba, jeśli to się liczy?) Przepraszam, że to taka słaba recenzja, nie na moim zwykłym poziomie. Powrócę do tego i zaktualizuję. :)
Nie mam pojęcia, od czego zacząć z tą marką. Widziałem je w różnych miejscach, ale nigdy w Wielkiej Brytanii ani w żadnych sklepach, które odwiedzam, ale w końcu je znalazłem i od razu przyciągnęło mnie to jako mój pierwszy wybór. To zupełnie nie moja bajka. W otwarciu czuję egzotyczne nuty ylang-ylang i tak, ma nutę kawy (podobną), która w rzeczywistości wydaje się czymś nowym. Ale to jest z świeżością nut głowy, gdy się rozwija, myślę, że staje się trochę bardziej przewidywalne. Jest ciężkie w paczuli w ten hiper kobiecy sposób, w jaki na przykład są perfumy Muglera, masywne i nawet nieco nieporęczne, biorąc pod uwagę ich kwiatowy zamysł, którym jest jaśmin i tuberoza. Myślę, że warto to powąchać dla otwierającej intrygi, a ludzie, którzy lubią duże perfumeryjne, pół-gourmandowe zapachy, pokochają nieskończony kremowy drydown. Ja nie. Nie mogłem tego nosić.
Niektóre aspekty tej nowej (nieco) edycji od Amouage zwróciły moją uwagę. Natychmiastowa atrakcyjność i skojarzenie z klasycznymi, pikantnymi, bursztynowymi perfumami to kmin, spocony przyprawa, która dodaje mnóstwo chropowatej głębi do tych perfum, które są ogólnie słodką, gęstą, żywiczną miksturą. To w rzeczywistości dość nowoczesne podejście do wibracji perfum kadzidlanych Amouage, a ja czuję drzewne bursztyny, które wszystko podtrzymują, nie są źle skomponowane ani nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie, w rzeczywistości pokazują nieco więcej powściągliwości niż jej współczesny Julien Rasquinet. Tak to dla mnie wygląda, jako odbicie ostatniej mini kolekcji, a ta jest odpowiednikiem Enclave. Uwielbiam pierwsze kilka godzin, ta mieszanka kminu i kardamonu jest tak sugestywna i ostra, naprawdę mi się podoba, ale nie bardziej niż Fate Man, który uważam za lepszy. Potem przechodzi w nieco bardziej przyziemne terytorium, bardzo słodkie (czasami, rodzaj biszkoptowego elementu gourmand), masywne (ale nieporęczne), ale bardzo złożone i trwałe, ale nie irytujące ani nic w tym stylu. Podoba mi się... po prostu nie jestem z tego powodu szalony. Otwarcie sprawia, że jest to duży faworyt spośród nowych, mimo że materiał jest argumentacyjnie 'lepszy'/jego bursztynowa tematyka wydaje się bardziej 'naturalna' i być może bardziej prawdziwa dla Amouage? Mam nadzieję, że ludzie to zaakceptują i pokochają, ponieważ wydaje się to być kolejny autentyczny rozdział w historii Amouage. Po prostu nie jestem jeszcze gotowy na zakup, ale to prawda w przypadku wielu perfum.
To był mój najnowszy zakup perfum i jestem z niego bardzo zadowolony. Freddie kontynuuje swoją misję prostoty i tematów, które go interesują, a ten zapach do mnie przemówił. Otwarcie jest kwiatowe, lakoniczne, mydlane piżma i kokos (nie jakikolwiek konwencjonalny akord kokosowy, myśl o prażonym kokosie z Santos de Cartier lub czymś podobnym), a także rodzaj łagodnego, klasycznego chypre, brzoskwiniowego puszku. Jest pudrowy. Nawet lekki damasceński lub wręcz cień fiołka. Jest tu pewne napięcie, lekka astringencja lakieru do włosów lub 'włochatych' rzeczy z salonu. As w rękawie to jednak woskowość 11 świec… z tytułu. To akord, który sprytnie wykorzystuje mirrę, aby stworzyć efekt starożytnego ołtarza lub czegoś w tym stylu, pokrytego woskiem świecowym. Moje opisy mogą brzmieć skomplikowanie, jakby działo się dużo, ale tak naprawdę nie ma w tym nic skomplikowanego, to jedna spójna atmosfera, wspaniały pomysł, doskonale zrealizowany. Brawo!
CdG dostarcza swojego charakterystycznego nowoczesnego stylu i atmosfery nasyconej kadzidłem, przeplatanej świeżymi pomysłami. Różowy pieprz i imbir w otwarciu nadają ostry, pikantny, niemal kwaśny słodycz. Akord kadzidła jest zarówno musujący dzięki olibanum, jak i gęsty oraz ugruntowany dzięki labdanum. Następnie pojawia się to przywołanie buraka, rodzaj ziemistego wątku, prawdopodobnie stworzonego dzięki starannemu dozowaniu kresoli lub geosminy, lub materiału typu paczuli, fascynujący efekt. To, co uwielbiam, to fakt, że nie jest to najłatwiejszy zapach do noszenia, zapewnia pewien opór, a nawet wyzwanie w niektórych momentach, a mimo że natychmiast zaspokaja fanów tego rodzaju perfumerii (którym naprawdę jestem), wciąż ewoluuje w trakcie noszenia. Uważałem, że to musi być dla mnie, biorąc pod uwagę, jak bardzo kocham tę markę i ideę akordu buraczanego.
To zapach, który moim zdaniem pachnie niesamowicie i wyjątkowo... Mam ponad 50 zapachów i ŻADEN z nich nie pachnie tak jak ten. Tak, wydajność jest słaba, ale za cenę, za którą można go kupić, naprawdę nie można complain👌🏿
Potężny. Trwały i trwały. Otwarcie - czysty pieprz i nic więcej Suszenie - NIESAMOWITE Nie przypomina oryginału, ale z pewnością pachnie tak drogo, jak jest. Nie kupowałbym w ciemno.
Otwarcie tych perfum i powiedziałbym, że pierwsze 15 minut jest najlepsze. Po bezpośrednim rozpyleniu pojawiają się wszystkie owoce, jasne, musujące i musujące, ale szybko ustępują miejsca wspaniałym 15 minutom lekko wędzonej brzozy i tonki z ziołowo-mszystym tłem. Czuje się dość zimno, poważnie i niemal gotycko, ale nigdy nie zbacza zbyt daleko na to terytorium dzięki owocom, które utrzymują go wystarczająco lekkim. Później staje się nieco mydlany i pudrowy, co jest w porządku, ale wolę go, zanim zacznie się mydlić. Całość podkreśla piżmo, z którego słynie Bortnikoff, jest tłuste, zwierzęce i moczowe. Muszę przyznać, że o ile nie przepadam za używaniem prawdziwego piżma jelenia w perfumach, to w połączeniu z mchem, tonką i brzozą w bazie pachnie naprawdę dobrze. Czy dałoby się to zrobić z syntetykami? Prawdopodobnie tak. Ogólnie nic przełomowego, ale klasyczna kompozycja wykonana wyjątkowo dobrze.
Pachnie jak mimoza i kardamon jo malone z lekkim dodatkiem. Zawiedziony człowiek. Miałem duże nadzieje na ten zapach Gourmand
Gdyby tylko pan Z faktycznie zaniemówił. Wszyscy zostalibyśmy oszczędzeni jego gadatliwego bełkotu. Zamiast tego powiem, że jest to bursztyn na poziomie referencyjnym. Oszałamiająco dobry i szalenie mocny. Nie mam pojęcia, co się dzieje z tymi ludźmi, którzy obniżają wydajność. To zabija.
Współpraca z The Royal Opera House, badająca kontrasty starego i nowego, ciężkiej pracy i artyzmu. Otwarcie to świeży, zakurzony zapach zachodniego teatru z tłem kogoś siedzącego w pobliżu i noszącego piękny zapach. Po wyschnięciu przypomina gładki, długotrwały Powered Halfeti.
To jest po prostu arcydzieło. Tak, na pewno jest bardzo stodoła, kiedy ją spryskasz, ale jest fantastyczna i nawet jeśli nie lubisz stodoły, zamienia się w cudowny, ciemny zapach róży i kwiatów ułożony na ciemnym drewnie, całość spalona i tląca się miękkim dymem. Wspaniały. Nic więcej do powiedzenia.
Anamaliczny? Fekalny? Przy kominku? Co? Nie.... Te recenzje są tak złe, że aż żenujące. To nie jest zwierzęcy, ani kałowy zapach i z pewnością nie pachnie absolutnie jak By the Fireplace. Otwiera się suchym jak kość kadzidłem, nieco pikantnym, nieco mrocznym, a następnie szybko staje się miękką nutą zamszu / skóry, która utrzymuje się przez serce i wysycha, podczas gdy kadzidło zajmuje tylne siedzenie. Oud w tym zapachu jest bardziej miękki niż miękki, moim zdaniem to ledwo zapach oudu. Wcale nie jest wymagający ani trudny, dym jest subtelną sugestią obok ulotnego akordu kadzidła, a skóra jest tak czysta, jak to tylko możliwe. Jest to jednak piękny zapach, bardzo grzeczna, łatwa do polubienia skóra, która będzie się wyróżniać spośród zwykłego nocnego badziewia ze względu na brak słodyczy, co stawia ją o klasę wyżej. Nic przełomowego, to w zasadzie ta sama zamszowo-skórzana nuta, która jest w wielu zapachach LV, ale ten pojedynczy akord jest na pierwszym planie, podczas gdy subtelne kadzidło i ciemne drewno unoszą się przelotnie w tle. Podoba mi się, ale na razie wystarczy mi dekant, a szkoda, bo uwielbiam ten flakon.
Jeśli masz oryginał, nie przejmuj się. Świeże otwarcie, a potem pachnie tak samo jak oryginał.
Dirty Neroli może być po prostu najlepszym zapachem neroli, jaki kiedykolwiek wąchałem. To bestia zarówno pod względem projekcji, jak i trwałości. Porównałem go z siedmioma lub ośmioma innymi najlepszymi zapachami Neroli i ten jest bezdyskusyjnie lepszy we wszystkich obszarach.
Nie pachnie jak Le Beau, Sauvage czy Cool Water Parfum. Generic. Meh.
Jestem znany z tego, że jestem optymistą, jeśli chodzi o recenzje zapachów, uwierzcie lub nie. Nie jestem tym kwaśnym, ponurym bytem, jestem pozytywny, ludzki, kocham. Jednak dzisiaj noszę Brume de Matin i jestem nim całkowicie znudzony! To nie jest zły zapach, a z tego, co próbowałem z FdB, nie wydaje się, żeby mieli w swoim repertuarze "zły" zapach, mimo że naprawdę nie podoba mi się ich strategia cenowa, dawanie butelek idiotycznym influencerom, co jeszcze? .... O, ta jaskrawa obsesja na punkcie "luksusu" po prostu nie jest moim stylem jako klienta, mówię szczerze i chociaż mieszanie jest niesamowicie gładkie i atrakcyjne, nic naprawdę nie porusza mojej duszy ani nie motywuje mnie w jakikolwiek sposób!!! Jest też zbyt gładki i ośmielę się powiedzieć... trochę mdły, biorąc pod uwagę prawdziwe olejki Oud i zrównoważony rozwój (szczepione cokolwiek) Oud (co uważam za świetne, nawiasem mówiąc) jest dużą częścią ich stylu!!! Można by pomyśleć, że mogliby być trochę odważniejsi i bardziej wyrazisty! Myślę, że to dlatego niektórzy ludzie naprawdę sprzeciwiają się tej marce. W każdym razie... czuję, że muszę umieścić każdy z ich zapachów w kontekście, zanim naprawdę o nim porozmawiam. Brume de Matin to przyjemny i nieco lepiej wykonany, rodzaj białego piżma, kwiatowy, muguet, bukiet. Nie ma tu nic złego, lubię miękkie, świeże, kwiatowe piżmo, ale to po prostu jest trochę... cóż... może zbyt banalne? Z pewnością nie robi nic nowego ani nie przyciąga mnie za tę cenę.
Ojej. Widzę, co Chris próbuje zrobić. W mojej głowie przywołuje ducha Sheldrake'a z tymi drzewnymi, pikantnymi, złożonymi kompozycjami, ale po prostu wydają się trochę drugorzędne. Nie chcę tego mówić, ponieważ intencją było oczywiście stworzenie czegoś naprawdę unikalnego, a szczerze mówiąc, nie mogę przypisać wielu bezpośrednich porównań do Danse Sauvage. Jeśli mam być szczery, to naprawdę mi się podobało/prawie je uwielbiałem, gdy je pierwszy raz spryskałem, ciężki kadzidło, drzewny, pikantny, owocowy, alkoholowy, trochę taka śliwkowa nuta cedru z dodatkiem cynamonu i gorących, pieprznych przypraw. Ale przechodzi od alkoholowego do trochę... cóż, oszołomionego. Co nigdy nie jest dobre. Problem dla mnie jest fundamentalny, nie lubię nosić tego dłużej niż kilka minut, nie tylko dlatego, że nowość się wyczerpuje, ale zaczyna mnie irytować. Jest dobrze wykonane i zblendowane przez dobrego perfumiarza i wspomniałem, że przynajmniej próbuje wprowadzać innowacje, co naprawdę zasługuje na pochwałę. Nie popełnia grzechu głównego, przechodząc do zapachu, który pachnie tylko IES, Ambroxanem, drzewnymi ambrowymi nutami, w dużej mierze przenosi cały klimat do etapu dry down, ale być może staje się słodsze, jeśli trochę bardziej zaokrąglone. Nie mogę udawać, że podoba mi się tak samo, jak na papierze mogę przeczytać tę recenzję i pomyśleć, że brzmi jak coś dla mnie, ale to magia i tajemnica perfumerii, prawda? Dla mnie perfum musi być przyjemny w noszeniu i musi nawiązywać kontakt, a to niestety nie jest i nie nawiązuje ze mną.
Nadal jestem poważnie pod wrażeniem tej kolekcji od Gucci, nie ma prawa być tak dobra. Myślę, że muszę dać Gucci szansę i wybaczyć im ten okropny okres, który spędzili w perfumowej dziczy pod koniec lat 2000 aż do niedawna, ponieważ przed tym i od tego czasu wyprodukowali kilka doskonałych, ikonicznych zapachów. Muszę przestać przypisywać Morillasowi rolę wszechobecnego, designerskiego świeżaka, rzemieślnika, ponieważ jego repertuar ma znacznie więcej do zaoferowania, a Midnight Stroll jest kolejnym przykładem tego. To jest dymny akord cade/żywicy brzozowej, ale użyty z czułością do stworzenia akordu skórzanego w tradycyjnym sensie. Znalazłem go niesamowicie gładkiego i głębokiego, gdy po raz pierwszy wąchałem go z jednego z tych małych dzwonków/kloszy na stoisku Gucci. Naprawdę jest to zapach typu skórzanego o unikalnym wyglądzie, którego nigdy wcześniej nie wąchałem. Po nałożeniu go na skórę i doświadczając nut głowy, ma on jeszcze więcej intrygujących aspektów, całkowicie różniących się od bazy. Muszę go nosić odpowiednio i zaktualizuję tę recenzję, ale byłem nawet kuszony, aby go kupić, nawet przy tych szokujących cenach, które Gucci chce za tę linię. Akceptuję, że opakowanie jest piękne i konkurują z innymi ekskluzywnymi liniami designerskimi w podobnym przedziale cenowym, ale te są nadal droższe niż Dior i Chanel, a to trudno mi zaakceptować w ten sam sposób, w jaki robię to z Creedem lub podobnymi markami.
Omg spot on dupe. To nawet nie jest żart!!! Bardzo bezcelowe kupowanie Angel's share za 165 funtów, kiedy możesz dostać ten identyczny kawałek za jedną czwartą ceny.
Ha! Bardzo sprytne. Włóżcie ciśnieniowe ścieki do tej butelki, a i tak bym ją kupił.
Myślę, że najgorsze, co można zrobić, to wziąć dwóch renomowanych, mistrzowskich perfumiarzy i dwóch stosunkowo nieznanych (dla mnie) i umieścić ich razem w jednym pomieszczeniu, a jeśli to nie jest wystarczająco absurdalne, to nie zapomnijcie dodać elementu piątego perfumiarza, sztucznie inteligentnego komputera. Powstały bałagan jest dokładnie tym, czego można się spodziewać, i definicją terminu „Zbyt wielu kucharzy (i robot) psuje zupę.” Phantom jest okropny, i to nie jest hiperbola ani dodatkowa dramatyzacja, ani skakanie na modnej fali, ponieważ każdy, kto dba o perfumy, wąchając to, wzdycha z lekkim niezadowoleniem, co oznacza, że mała część ciebie umiera w środku, a to nadzieja, że cała ta technologia i dziwactwo mogłyby w jakiś sposób zapoczątkować nową erę niesamowitych, innowacyjnych perfum, i nie ma powodu, dla którego tak się nie może stać... po prostu tutaj zdecydowanie się nie udaje. Nawet nie zamierzam tego opisywać, myślę, że Phantom jest tak nudny i nieistotny, że naprawdę nie zasługuje na to, by o nim mówić. Miałem też wysokie oczekiwania, ponieważ butelka jest naprawdę całkiem fajna, tak, jestem trochę dzieckiem, mówiąc to, ale to jest funky robot, na litość boską!!!!
Ta marka to prawdziwe objawienie! Mam na myśli, że jako nieustanny łowca zapachów ciągle próbuję rzeczy z efemerycznych, pojawiających się domów zapachowych, które ledwo pamiętam z dnia na dzień z dziwnie podobnymi nazwami, a to jest jeden z nich. Mówię o znajomej nazwie, ponieważ zapachy są niezwykle zapadające w pamięć z samego faktu, że pachną tak basowo! (ciężki bas) Atomizer jest praktycznie subwooferem, wydobywającym 40Hz basu do twojej klatki piersiowej. Mam na myśli, że ten zapach z piżmem/ambrą był tak unikalnym perfumem, że cokolwiek innego z tej marki musiałoby być niesamowite, aby osiągnąć te wyżyny. Cedar Iris tego nie robi, ale wciąż jest bardzo, bardzo dobry i jest ucieleśnieniem perfumerii Ronseal, robiąc dokładnie to, co mówi na etykiecie (okej, tylko brytyjscy czytelnicy prawdopodobnie to zrozumieją) i nie, nie mam na myśli, że pachnie jak bejca do drewna tekowego czy kreozot. To pachnie cedrem i irysem, co jest wspaniałą kombinacją, mięsista gładkość irysa i cokolwiek, ale gładkość solidnego, dymnego, kłującego cedru typu wirginijskiego/Teksasu. Mówiąc bardziej szczegółowo, to uczucie jest grube i teksturowane, zawierające stosunkowo wysokie dawki naturalnych materiałów. Teraz wszyscy będą wiedzieć, jakie mam zdanie na temat Naturalnych vs Syntetycznych (to zbędna i głupia 'bitwa', to wszystko są chemikalia, ludzie!!!!) i nie sugeruję, że naturalne oznacza lepsze, ale w tym przypadku te dwa materiały łączą się w dość błogi sposób, naprawdę się uzupełniając. Cedr jest dość obfity i w rozsądnej cenie, więc nie ma powodu, by zakładać, że nie ma go nawet w najmniej 'niszowych' perfumach, ale materiały 'Iris' (których jest całkiem sporo), powiedzmy, że masło orris jest szalenie drogie, więc być może niekoniecznie występuje, a jak wspomniałem... to w porządku, są wspaniałe syntetyczne cząsteczki i bazy irysowe/orris. Tutaj jednak jest grubość i słodki, duszony smak marchwi, przechodzący w pudrowo, eteryczną, dziwaczną i magiczną nutę zapachową irysa, naprawdę można poczuć zawartość ironu. Ponownie przypomina mi to bazę z PCW, która jest mieszanką irysa i cedru z naturalnych materiałów i jest boska, tak samo jak te perfumy, i tak łatwo jest powiedzieć, że to dwie rzeczy, prawdopodobnie jest też coś innego, co je łączy. Jedna drobna krytyka to to, że nie jest zbyt ekscytująca, to estetyka perfum, która bardziej odpowiada tym, którzy lubią naturalne lub rzemieślnicze perfumy, chociaż z dodatkowym bonusem (znowu osobista preferencja), wierzę, że wszystkie są tworzone przez wykwalifikowanych perfumiarzy.
Wetyweria jest tak fascynującym materiałem i podobnie jak wiele innych jest zmienna z powodu wielu czynników, z których nie najmniej ważnym są interakcje w kompozycji perfum, popychające ją w różnych kierunkach. Mogę śmiało powiedzieć, że miłośnicy autentycznego, "ciężkiego" rzemieślniczego wetiweru pokochają ten zapach. I did. ma kilka bujnych nut na samej górze, ale wkrótce schodzi do swojego głównego zamiaru... drzewnego romansu i przy mojej ograniczonej wiedzy na temat materiałów wetiwerowych wydaje się nieco bardziej Java niż Haiti. Czuje się "starzejący się" w sposób, w jaki bursztynowe akordy nadają stęchły, zakurzony charakter, ale ten ma pewną jadalną, "orzechową" jakość, myślę, że jest w tym drzewo sandałowe, to taka gęsta kompozycja, ale nigdy nie jest zbyt gęsta, zdecydowanie ma powietrze i pięknie nosi się na skórze. Nie polecałbym go jednak w normalnym znaczeniu, w jakim można nosić perfumy wetiwerowe, tj. W każdej sytuacji i być może jako funkcjonalny / głupi zasięg, kiedy naprawdę możesz wybrać nastrój / temperaturę lub cokolwiek innego, co zwykle ma miejsce, gdy po nie sięgam. Ma dość mroczną aurę i nie jest dokładnie wiedźmowaty, ale nie jest też windą nastroju, do noszenia go wymagany jest idealny czas i miejsce, i chociaż go uwielbiałem, nie widzę siebie sięgającego po niego zbyt często, co jest wstydem dla osoby, która uprzejmie dostarczyła moją próbkę vintage, ponieważ gdy tylko powiedziałem, że mi się podoba, zaczął próbować sprzedać mi swoją butelkę! Jest wiele takich perfum, genialnych i bardzo przeze mnie polecanych, ale sam nigdy nie będę ich posiadaczem. To weteran dla fanów olejków wetiwerowych z miłością przekształconych w wierne perfumy.