Otwarcie jest chrupiące, owocowe i lekko kwaśne, bardzo świeże. Po chwili pojawia się róża, miękka i delikatna, jakby dotknięta kroplami porannej rosy, jak spacer po ogrodzie różanym o świcie. Ten zapach natychmiast przypomina mi mgiełkę różaną, którą kiedyś kupiłem w aptece podczas wakacji w Turcji, naturalną, lekką i bardzo kobiecą. Różany aromat splata się z subtelnym akordem piwonii, nadając kompozycji lekkości, romantyzmu i pięknego wiosennego charakteru. W bazie pojawia się miękki piżmo, nadając zapachowi delikatną, otulającą jakość, lekką jak puszysta chmura spoczywająca na skórze. Na mojej skórze trwałość wynosi około czterech godzin. Projekcja początkowo sięga około długości ramienia, ale szybko staje się bardziej zapachem skórnym. To kompozycja najlepiej pasująca do miłośników subtelnych, świeżych i delikatnych perfum, idealna na wiosnę i cieplejsze dni. Osobiście jednak wciąż wolę Delina Exclusif.
To jest takie dobre! Może być unisex, ale lekko skłania się ku męskiemu. Powiedziałbym, że to najlepszy zapach z tej linii. Ta wiśnia jest tak doskonale zbalansowana! Trwałość wynosi łatwo 10 godzin. Trochę mniej słodki niż Intensely. Można go nosić przez wszystkie sezony, z wyjątkiem lata.
Ziemisty bursztyn z dodatkową intrygą. W miarę upływu czasu staje się prawie ziemistym pudrem. Byłby dobrym wyborem za tę cenę.
Zapach otwiera się nutami różowego pieprzu i soczystej mandarynki. W piramidzie znajdują się również fiołki i jagody, ale niestety mój nos ich nie wychwytuje. W sercu znajduje się dobrze skomponowany bukiet białych kwiatów. Ten etap ma pewne podobieństwo do YSL Libre, chociaż powiedziałbym, że są bardziej odległymi kuzynami niż siostrami. Ambassadora wydaje się gęstsza i cięższa, podczas gdy Libre jest lżejsza i bardziej eteryczna. Baza Ambassadora jest piżmowa, drzewna i kremowa. W miarę rozwoju zapach staje się miękki i kojący, jak otulenie się ulubionym kocem w chłodniejszy wieczór. Słyszałem wiele o imponującej trwałości tej kompozycji, ale na mojej skórze utrzymała się nieco ponad pięć godzin. Projekcja na początku wynosi około długości ramienia, chociaż szybko osiada bliżej skóry. To przyjemny zapach na chłodniejsze dni, ale nie zrobił na mnie szczególnie trwałego wrażenia.
To zaczyna się od nuty cytralowej, która pachnie jak liść geranium, moja ulubiona część. Na mojej skórze zmienia się w mydlany kwiatowy zapach. Na ubraniach czuję więcej kwiatów, a mniej mydła. Mydło sprawia, że nie wchodzi w teren repelentów na owady, co wcale mi nie przeszkadza, jako miłośnik wszystkiego, co związane z trawą cytrynową. Po kilku godzinach wciąż jest na skórze jako ziemisty musk, co prawdopodobnie jest paczulą, ale nie do rozpoznania, co jest dobre, ponieważ nie przepadam za paczulą. Interesujące, zielone, ziemiste podejście do geranium, ale nie za bardzo zielone, ziemiste ani kwiatowe. Dobrze zbalansowane i intrygujące.
Ogólny aromatyczny drzewno-cytrusowy. Jest w porządku, ale uważam, że skóra jest trochę dusząca i słodka.
głowa jest ładna, ale zwierzęcy finisz jest zbyt intensywny
To naprawdę pachnie jak matcha. Nie jest słodkie i kremowe jak matcha latte czy lody, ale zielone i orzechowe jak proszek matcha w gorącej wodzie. Czuję też czysty jaśmin, który dodaje aromatycznego klimatu herbaty. Ogromny sillage. 2-4 godziny później czuję białą czekoladę, nutę wanilii i kremowe kwiaty. 8 godzin później wciąż jest obecne jako zapach na skórze.
Bardzo ogólne męskie DNA.
Ciepłe, drzewne, pikantne, aromatyczne.
Zrobione 1000 razy wcześniej.
Nie zrozum mnie źle, jest bardzo ładne, ale to tylko kolejny ogólny zapach.
Butelka jest trochę kiczowata, a za tę cenę prawdopodobnie już masz coś podobnego w swojej kolekcji.
Mam butelkę z roku wydania i za każdym razem, gdy ją noszę, przypominam sobie, jak odurzający i niemal dekadencki jest ten zapach. Otwarcie jest gęste, ciepłe i bardzo słodkie. Oficjalna lista nut wymienia miód i brzoskwinię, ale mój nos wyobraża sobie coś zupełnie innego, jakby przede mną stał talerz pomarańczowych i wiśniowych ciastek Jaffa, pokrytych grubą warstwą rozpustnej ciemnej czekolady. To prawdopodobnie owocowy akord połączony z kawą i miodem tworzy tę iluzję deseru. W miarę rozwoju zapachu, kremowa wanilia i odrobina wetiweru dołączają do kawy, dodając głębi i subtelnej elegancji kompozycji. Zapach pozostaje ciepły, otulający i bardzo zmysłowy, trochę jak późny wieczór z filiżanką espresso i miską lodów waniliowych. Trwałość na mojej skórze wynosi około sześciu godzin, z zauważalną projekcją, szczególnie w ciągu pierwszych kilku godzin. Zdecydowanie należy do słodszych, cięższych zapachów, ale nigdy nie staje się mdlący ani przytłaczający.
Początkowy spray jest dla mnie zbyt męski, ale szybko staje się uniseksowy na mojej skórze, pozostawiając długotrwały piżmo.
Bardzo słony, jak solona suszona skórka. Utrzymuje się przez kilka godzin jako kwiatowy muskowy szept. Całkowicie uniseksowy dla mojego nosa.
Czuje się jak chłodna kropla deszczu lub rosa na zielonej trawie. Wyczuwam delikatną nutę trawy cytrynowej/werbeny, nawet jeśli nie jest wymieniona. Nie potrafię określić poszczególnych nut, ale zdecydowanie przypomina mi ogród rano, zanim kwiaty się otworzą, a wszystko jest świeże i zielone. Ten zapach jest niezapomniany i satysfakcjonujący.
To uniseksowy zapach, po który sięgam, gdy mam ochotę na coś lekkiego, czystego i subtelnego, rodzaj zapachu, który przypomina skórę, ale lepszy. Kompozycja otwiera się świetlistym bergamotem, który szybko ustępuje miejsca akordowi gorzkiego migdała, delikatnie podniesionemu odrobiną anyżu. Migdalen jest tutaj wyraźnie dominującą nutą, pachnącą jak świeżo łuskany migdał lub marcepan o suchszym, nieco kosmetycznym charakterze, przypominającym elegancki krem do rąk z migdałami. Zapach pozostaje lekki i wyrafinowany, stopniowo stając się miększy i kremowy dzięki sandałowcowi. To bardzo minimalistyczny zapach z czymś głęboko kojącym w sobie. Dla mnie przywołuje zapach czystej skóry, świeżo wypranej koszuli i delikatnych kosmetyków do pielęgnacji skóry o zapachu migdałów. Trwałość na mojej skórze wynosi około trzech godzin, a projekcja pozostaje dość blisko skóry.
To był zakup w ciemno, ponieważ naprawdę lubię śliwkę w perfumach. Miałem nadzieję na coś w stylu likieru śliwkowego z nutą Orientu. Kompozycja otwiera się bardzo słodką, dojrzałą śliwką z odrobiną alkoholu, w towarzystwie skóry i paczuli. Moje pierwsze skojarzenie było dość nietypowe, jakbym otworzył słoik z konfiturą śliwkową w chłodnej, wilgotnej piwnicy. Ta ziemista paczuli jest tutaj bardzo zauważalna i, niestety, to nuta, z którą się nie dogaduję. Jednak gdy to początkowe, stęchłe wrażenie minie, a paczuli się uspokoi, zapach staje się znacznie przyjemniejszy. Śliwka wraca na pierwszy plan, tym razem bardziej likierowa i gęsta, w towarzystwie miękkiej skóry i subtelnej nuty kawy. Szafran sugerowany przez nazwę jest niestety bardzo rzadki. W miarę rozwoju zapachu, wanilia o gourmandowym zabarwieniu i odrobina piżma stają się bardziej wyraźne, wygładzając kompozycję. Co ciekawe, na tym etapie paczuli prawie całkowicie znika, a zapach staje się kremowy i bardziej kojący. Trwałość na mojej skórze wynosi około sześciu godzin. Projekcja jest na początku dość zauważalna, ale z czasem zapach osiada bliżej skóry. Podsumowując, Drunk Saffron okazał się bardziej pijanym śliwką. To interesująca kompozycja, słodka, ale nie typowo gourmand dzięki dodatkom skóry i paczuli. Zdecydowanie polecam przetestować przed zakupem, ponieważ pierwsze wrażenie może być dość wymagające.
Owocowy zapach wanilii, który idealnie nadaje się na wiosnę. Otwarcie eksploduje soczystym marakują z nutą cytrusową, nadając mu bardzo słoneczny, wakacyjny klimat. Od pierwszych chwil przypomina mi o Pornstar Martini, delektowanym na tarasie przy plaży w ciepły wieczór. Po chwili do kompozycji dołącza plumeria, dodając kremowej, lekko egzotycznej miękkości, razem ze słodką, budyniową nutą wanilii. Wanilia pięknie równoważy owocową świeżość, sprawiając, że zapach staje się bardziej kojący, trochę jak pudding z marakui z waniliową śmietaną. W miarę rozwoju zapachu pojawiają się subtelne, lekko żywiczne niuanse, nadając mu nieco więcej głębi i zapobiegając nadmiernej słodyczy. Na mojej skórze utrzymuje się przez około pięć godzin, z projekcją na tyle silną, że kilku kolegów już dzisiaj wpadło do mojego biura, aby zapytać, co tak pięknie pachnie.
Szczerze mówiąc, wciąż nie jestem do końca pewien, jak opisać ten zapach. Otwarcie jest bardzo intensywne, wręcz przytłaczające aromatem szałwii muszkatołowej. Moje pierwsze skojarzenie to najtańsze ziołowe mydło z lat 80., takie, które stało przy umywalce mojego dziadka. Niestety, nie mogę wyczuć ani pieprzu, ani bergamotki, które mogłyby nieco rozjaśnić kompozycję. Po chwili szałwia nieco łagodnieje, ale zapach wciąż przypomina mi świeżo wykopany ogród pełen dzikich ziół, wilgotnej ziemi i korzeni wyciągniętych prosto z ziemi. Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się bardzo botaniczny, ziołowy, drzewny i ziemisty, momentami prawie surowy, jak zapach pozostawiony na rękach po pracy w ogrodzie. Na mojej skórze utrzymuje się około trzech godzin z minimalną projekcją, a szczerze mówiąc, w tym przypadku to prawdopodobnie na lepsze, ponieważ zdecydowanie nie jest to zapach dla mnie.
Kompozycja jest dość prosta, ale dobrze wykonana. Otwarcie pachnie tak, jakby ktoś tuż obok ciebie właśnie pokroił świeżą, soczystą pomarańczę, jest jasne, owocowe i bardzo apetyczne. To wrażenie trwa tylko chwilę, ponieważ białe kwiaty pojawiają się niemal natychmiast. Mogę przysiąc, że wyczuwam nutę jaśminu, chociaż nie jest wymieniony w oficjalnych nutach. Odurzający bukiet kwiatów jest wzbogacony o akord kawy, który w pewnym sensie przypomina mi trochę klimat Black Opium. Słodki, zmysłowy, lekko odurzający i bardzo kobiecy. Na mojej skórze utrzymuje się około 6 godzin, z dość przyzwoitym projekcją.
To jest raj dla miłośników cytryn. Zaczyna się od spryskania sokiem cytrynowym, przechodzi w kwaśną skórkę cytrynową, a następnie w maślany krem cytrynowy. Wysycha do białego kwiatowego piżma z nutą cytryny. Potrzebowałem więcej spryskiwań niż zwykle (6 zamiast 3), ale nie mogę być zły przy tej cenie. Utrzymuje się na skórze przez 8 godzin.
Uwielbiam ten zielony, ale ciepły, unikalny zapach. Jest w nim coś, co sprawia, że mogę lepiej się skupić i w jakiś sposób poprawia moją klarowność umysłu. W miarę jak zapach się rozwija, staje się cieplejszy, ale początek przypomina mi wydobywanie się z grobu i bycie żywym z wyostrzonymi zmysłami w lesie 😄
Fajna kawa, która nie jest słodka. Świetnie komponuje się z zapachem czekolady, jak Dark, lub podkreśla kawę w Intense Cafe od Montale, który ledwo ma jakiekolwiek nuty kawy i jest głównie różą.
Uwielbiam ten zapach, ale projekcja i trwałość są słabe. W zasadzie znika po godzinie. Z tego powodu to dobry zapach do zasypiania. Śmieszne, że linia wyprodukowała to do warstwowania, a ma być nutą bazową. Nie ma struktury i jest zbyt ulotny, aby być jakąkolwiek nutą bazową.
Doskonały zapach, ale okropna trwałość. Nie ma projekcji i jest zapachem skórnym po 1-2 godzinach.
Wydaje się bardzo ozonowy, z delikatną lawendą i fiołkiem. Lekko drzewny, ale z pewnością powiedziałbym, że ozonowy i mineralny. Najlepszym sposobem na opisanie tego zapachu jest wietrzny wiosenny dzień tuż przed tornadem.