Parfum Prissana Natsumeku jest bardzo cytrusowy z przodu (Yuzu, Neroli, Gorzka Pomarańcza), ale wcale nie w sztuczny sposób. Wyczuwalne jest również ostre drewno hinoki z mchem dębowym i kamforą, odrobina bergamotki i palo santo, aromatyczne akcenty lawendy i ledwo wyczuwalna nuta róży. Bardzo wyrafinowany, mieszanka ciepłego słońca i chłodnego cienia: wyobraziłbym sobie japońską świątynię pachnącą w ten sposób. Uspokajający, przypominający spa, nawet odrobinę leczniczy. Może to przez kamforę, ale mam wrażenie, że czuję eukaliptus, choć go tam nie ma. Mam próbkę od jakiegoś czasu i często jej używam, ale myślę, że ta antyseptyczna nuta (choć nie jest nieprzyjemna!) powstrzymuje mnie przed zakupem całego flakonu.
Te perfumy rozbudziły moje nadzieje tylko po to, by je zawieść. Na pierwszy plan wysuwa się cytryna i krwista pomarańcza, z ziołowymi nutami Chinotto, przywołującymi na myśl Campari, z balsamicznym akordem bazowym i akcentami liści fiołka i kadzidła. Dla mnie, jako wielbiciela negroni i gorzkich włoskich napojów gazowanych, brzmi to fantastycznie, ale na mojej skórze pachnie głównie jak tani pomarańczowy płyn do mycia naczyń, a po wyschnięciu staje się czymś nieprzyjemnie pudrowym (to pewnie zasługa fiołka i piżma ambrette). Po prostu mi się nie podoba, a szkoda, bo bardzo chciałem.
Fleur d'Oranger 27 od Le Labo jest dokładnie tym, za co się podaje: superrealistycznym i dość mocnym kwiatem pomarańczy, w którym nie ma prawie nic więcej. (Wymienione nuty to kwiat pomarańczy, petitgrain, bergamotka i cytryna, ale ja ledwo wyczuwam bergamotkę). Jeśli kiedykolwiek próbowałeś ciasteczek "navette", które są specjalnością Marsylii, ten zapach pachnie dokładnie jak one, wraz z lekką mydlaną nutą - nie detergentu do naczyń, ale pomarańczowo-kwiatowego mydła w kostce w stylu savon de Marseille, z bardzo lekkim drzewnym posmakiem na finiszu. Jest dość słodki, dla niektórych może nawet graniczyć z mdłym, ale uważam, że początkowa intensywność zanika dość szybko i ogólnie jest to naprawdę wysokiej jakości podejście do prostej koncepcji, bogate i otaczające. Bardzo przyjemny zapach, imo, ale trochę jednowymiarowy. Myślę, że wolałbym, gdyby miał więcej akcji interpretacyjnej. Więcej warstw, wiesz? Mam tylko próbkę i przy cenach Le Labo nie wyobrażam sobie zakupu całego flakonu.
Przeczytałem recenzję tego zapachu, w której opisano go jako "solankowe oliwki z delikatnym kwaśnym drzewem sandałowym" i natychmiast pobiegłem do mojej lokalnej perfumerii, aby go sprawdzić, ponieważ MUSIAŁEM wiedzieć, czy naprawdę może pachnieć jak solankowe oliwki. Odpowiedź brzmi: tak, absolutnie, te perfumy otwierają się potężnym podmuchem dojrzałej, żywicznej, niemal smolistej czarnej oliwki, która wkrótce miesza się z pikantnym zielonym liściem figowym i ziołowym jałowcem z ginem i tonikiem, zanim przejdzie w prawdziwą stertę słonecznego drewna (drzewo gwajakowe, brzoza, cedr) i ciepłe łóżko suchych, aromatycznych traw (wetiwer, papirus, siano). Klimat jest słodki, świeży i leniwy, wzmocniony słoną nutą oliwki i przechodzący w dymne, kremowe, skórzaste wykończenie (mirra, kadzidło, olejek z drzewa sandałowego). Naprawdę sprawia wrażenie całej historii, być może sennego toskańskiego późnego popołudnia sugerowanego przez opis: igraszki na wsi; tarzanie się w sianie; kilka zbyt wielu koktajli podczas spotkania nad morzem. Uwielbiam złożoność słonej, roślinnej solanki, wilgotną zieleń i ziemistą dymność. To brudny, szorstki zapach, który jest pełen warstw, nieskończenie interesujący. Podobnie jak miska szczególnie ostrych oliwek, nie jest to zapach dla każdego i na każdą okazję, ale dla mnie to strzał w dziesiątkę. Zamierzam nosić moją próbkę i zdecydowanie mogę sobie wyobrazić zakup butelki. Nie mam jednak pojęcia, co ma oznaczać ta nazwa.
(Wintage miniatura) Monstrualna, grandiozalna, melancholijna, indolowa, ogromna biała kwiatowa fanfara. Nie jest to daleko od Lost In Flowers, chociaż to znacznie bardziej surowy realizm i mniej magicznego blasku. Diorissimo jest wspaniałe i nieustępliwe, trudne do noszenia, ale mimo to jest arcydziełem.
Lalique Solei jest trochę nudny i niezbyt trwały w porównaniu do Solei Vibrant, który moim zdaniem jest o wiele lepszy. Pachnie jak 80% markowych zapachów w perfumerii, podobnie do Black Opium czy Prada Paradox, bez słonecznych czy letnich wibracji. Profil zapachowy jest słodko lekki z głównymi nutami karmelu/ gruszki/ kawy. Po 1-2 godzinach nie jestem w stanie wyczuć tego zapachu, a jestem osobą wrażliwą. Niestety nie wyczuwam żadnych nut laktonowych ani pralinowych. Jeśli ktoś chce te perfumy dla pięknego flakonu, ale szuka ciekawszego profilu zapachowego, to zdecydowanie polecam przetestować Solei Vibrant.
Pachnie dokładnie jak surowa tonka przez pięć sekund, a potem przechodzi w AMen, jak zwykle.
Myślałem, że to kocham, ale za każdym razem, gdy to noszę, podoba mi się coraz mniej, co kulminowało w dzisiejszym noszeniu, kiedy to po dziesięciu minutach musiałem je zmywać. Aldehydy są bardzo głośne i serowate, a chociaż jest kadzidło, to nie ma wystarczająco dużo, aby zrównoważyć aldehydy. Wiele domów wydaje się ponownie wypuszczać zapachy z dominującymi aldehydami. Na przykład Frédéric Malle z Acne Studios, ten ostatni zapach jest znacznie ciekawszy niż New Look 2024. Jak powiedział inny recenzent, to brzmi jak budżetowy Serge Lutens, a ja w rzeczywistości nie zgadzam się z tym, co ten recenzent powiedział o braku ostrych krawędzi, ponieważ dla mnie aldehydy są zbyt żrące. Ten i Spice Blend to zdecydowanie moje najmniej ulubione z ekskluzywów Diora, które w ogóle uważam za bardziej udane niż nieudane.
Muszę najpierw wspomnieć, że nie wiem, jaki okres teraz przeżywam, ponieważ nie lubię nosić tuberozy. Kiedyś była jednym z moich ulubionych zapachów. Teraz czuję, że ten kwiat jest trochę duszący, a w ostatnich czasach cieszę się zapachami, w których jest jaśmin bez tuberozy. Niemniej jednak wydaje mi się, że podoba mi się Quattro Pizzi, ale ta dziwna faza, przez którą przechodzę, wpływa na moją opinię. Quattro Pizzi otwiera się prostą tuberozą i ostrym, gorzkim "cios w twarz" jak Davana, który na szczęście szybko zanika. Nawet jeśli próbuję, nie wyczuwam innych nut otwarcia, ponieważ czuję, że tuberoza dominuje przez cały czas. Kokos dołącza do nich, nadając całości kremową i tropikalną teksturę. Połączenie tuberozy i kokosa wydaje się ciężkie w tym upale i czasami przytłaczające, co sprawia, że myślę, czy nie byłoby lepiej w chłodniejszą pogodę, ale z drugiej strony jest bardzo gładkie i przytulne, a ja uwielbiam ślad zapachu, który zostawia po moim mężu. Z pewnością jest lepszy wokół ciebie niż wąchany na skórze. Moja ulubiona część tego zapachu to dry down, kiedy zapach staje się nieskończenie miękki, znacznie bardziej przezroczysty z świeżymi, zielonkawymi niuansami, podczas gdy ziarna tonka wciąż utrzymują go w łagodnym tonie. Jeśli kochasz tuberozę i kokos, myślę, że to zdecydowanie dla ciebie. To mocny zapach i łatwo utrzymuje się przez cały dzień. Liczba psiknięć ma radykalny wpływ na atrakcyjność zapachu. Tutaj mniej znaczy więcej, a ja jestem osobą, która często psika. Nuty głowy: Rum, Davana, Różowy Pieprz, Kolendra Nuty serca: Tuberoza, Kokos Nuty bazy: Siano, Blond Liść Tytoniu, Ziarno Tonka Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Ta krótka recenzja opiera się na próbce. Bardziej szczegółowa recenzja pojawi się później, po przetestowaniu pełnej butelki. Kilka dni temu spryskałem się tym zapachem na rękach. Zapach nie był niczym szczególnym - miły, ale bez efektu wow. Następnego dnia zastanawiałem się, skąd pochodzi ten piękny, odurzający zapach unoszący się w powietrzu. Zdałem sobie sprawę, że pochodził z małej próbki, która przeciekała. Piękny, mglisty, pudrowy, słodki aromat przypominający cukrowy pył z delikatnymi przyprawami, wanilią, rumem i kakao. Absolutnie atrakcyjny i rozpieszczający! Zapach wokół ciebie jest taki, ale blisko skóry pachnie zupełnie inaczej. Gdyby moja próbka nie przeciekała, myślę, że nigdy nie doświadczyłbym tej pięknej części Love Delight. Byłem tak rozczarowany, wąchając swoją rękę. To nie jest tak rozpoznawalne Amouage, mogłoby równie dobrze pochodzić z innej marki. Niemniej jednak uważam, że dobrze wpisuje się w kolekcję Secret Garden, w której perfumy nie są tak złożone i są bardziej przyjemne dla tłumów niż Amouage w ogóle. Jestem ciekaw, jak ten zapach sprawdzi się zimą. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
To niesamowicie piękny zapach balansujący pomiędzy głębokim kwiatem irysa/orris, tradycyjnym "męskim" akwatyką i fougère, ale z tą specjalną magią Dusita. Jest dość podobny do, ale przewyższa, Relection 45 od Amouage. Dusita jest mniej "PATRZ JAK BOGATY JESTEM" a bardziej "mmmmm poczuj kremowy orris wirujący z pysznym mchem i jaśminem", i nie mogę się nim nasycić. Może to rzeczywiście zająć miejsce mojego poprzedniego ulubionego perfumu Dusita, Oudh Infini. Drugi dzień noszenia go, o mój Boże, jest lepszy niż myślałem. Udaje mu się być tak znajomy, ale nie wtórny. Sprawia, że czuję, że tak właśnie powinienem pachnieć w tej chwili. Subtelna świeżość akwatyków w zestawieniu z kremowym, skórzanym orrisem jest tak pyszna, a chociaż jest słodka, ziołowe aspekty utrzymują słodycz w ryzach. Drydown ujawnia suchy tymianek i żywiczny kadzidło, ale żaden z elementów nie jest zbyt dominujący, więc to dynamiczny perfum, który zmienia się i faluje z upływem czasu. Tak, tak dobry, obecnie to perfum, który noszę najczęściej, i za każdym razem, gdy go aplikuję, jest podnoszący na duchu i radosny.
Mój komentarz prawdopodobnie będzie jednym z pierwszych na temat eukaliptusa. Na mojej skórze to eukaliptus przez cały czas, po około 3 godzinach przechodzi w delikatną figę, ale wciąż przyprawioną gałązką mięty. O zalewie, ogórkach i grzybkach nie będę mówić ani słowa. Wszystkie marynowane nuty słyszę praktycznie we wszystkich zapachach sandałowych - pozdrowienia dla miłośników Le Labo Santal 33 - epokowa zalewa. A tutaj taki lodowaty chłodek, ale nie morska bryza - soli tu nie ma, nie jest to miętowa pasta, a taki unikalny zapach.
Otwarcie jest mocno ziołowe i aromatyczne, trochę ostre, a jednocześnie dobrze wpisuje się w strukturę zapachu. Mimo to cieszę się, że zapach szybko ewoluuje w nuty serca, ponieważ nie jestem wielką fanką lawendy. Przyprawy w otwarciu są bardzo delikatne. Paczula jest stworzona jak w Les Nuits de Marrakech - nie jest tak ciemna, ziemista, agresywna, jak ta, którą znamy z wielu perfum. Jest miękka i subtelna. Bardzo trudno nie pokochać tego zapachu, jeśli myślisz o bazie, te nuty razem nie mogą cię zawieść, jeśli są dobrze zrobione - jak tutaj. Oud Kasbah Royal jest aksamitnie miękki, absolutnie przytulny i kojący. Jest łagodny i okrągły, Mimosa i Wanilia tworzą głęboki, unikalny aromat, który jest bardziej intensywny niż ogólny bursztynowy akcent tutaj lub zachodni styl Oudu, który cały czas pozostaje w tle, utrzymując w każdym razie interesującą kombinację z Mimosą. Oud działa trochę mocniej na skórze mojego męża. Jednak nie jest to całkowicie bezpieczne z powodu Mimosy - nawet jeśli nie jest zbyt mocna. Moim zdaniem ten zapach jest idealny w chłodniejszych klimatach, niektórzy mogą uważać, że jest duszący w upale. Jest całkowicie unisex i bezpieczny do biura, mimo Oudu. Jeszcze jedna pełna butelka warta z Marrakech Imperial. NUTY GÓRNE: Davana, Kolendra, Kardamon, Lawenda NUTY SERCA: Mimosa, Cedr atlasowy, Paczula, Bursztyn NUTY BAZOWE: Oud, Fasola tonka, Wanilia, Piżmo Ta recenzja opiera się na próbce i napiszę więcej szczegółów po otrzymaniu pełnej butelki. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Absolutnie uwielbiam ten zapach i nie rozumiem, dlaczego go wycofują! Na mojej skórze Vivacious zamienia się w zieloną kwiatową bombę, która nie staje się zbyt pudrowa ani staroświecka. Wyczuwam goździk i irys, ale czuję, że są tu także inne kwiaty, których nie potrafię zidentyfikować. To w połączeniu z ziołowym zielonym stworzyło rodzaj ziołowego/zielonej herbaty akordu, który uwielbiam. Projekcja i trwałość nie są zbyt dobre, ale zapach to zdecydowanie 10. Bardzo naturalny, bardzo kojący, niesamowita robota!
Ta kompozycja otwiera się bardzo wyraźnie skórzanym zapachem labdanum (Cistus), ale zostanie oswojona, gdy tylko ją zauważysz. Szafran jest dość miękki i intymny, nie jest tym super ziemistym i potężnym, który jest znany wielu osobom, jak Paczuli - nie jest to ponury, ciemny i ekstremalnie ziemisty zapach, jest bardzo delikatny, owinięty w subtelny Musk Cashmere. Cała tekstura jest atrakcyjnie balsamiczna, co bardzo mi się podoba, oraz „żywiczna” od Amber Wood. Od czasu do czasu wyczuwam nuty lukrecji, ale bardziej chodzi o słoność. Zapach jest słodki i jednocześnie lekko słony: ambra pięknie się tutaj prezentuje. To jak mieszanka słodkich i słonych cukierków, które jesz i nie możesz przestać, nie mogę przestać wąchać tej uzależniającej kombinacji. Wszystkie nuty są bardzo harmonijne, doskonale ze sobą połączone i bardzo łatwo je pokochać, jeśli lubisz balsamiczne, ambrowe zapachy. Ta mikstura jest wyrafinowana, ma tajemniczy i zmysłowy charakter. Les Nuits de Marrakech to zaskakująco wszechstronny zapach, bezpieczny do biura, noszony przez cały rok i w każdym klimacie. To doskonały przykład unisexowego zapachu, ponieważ na mojej skórze ma pewnego rodzaju luminescencję, podczas gdy na skórze mojego męża jest nieco ciemniejszy i bogatszy. To była miłość od pierwszego powąchania. ✨ Po prostu zamknij oczy i poczuj magię Marrakechu. ✨ NUTY GÓRNE: Szafran, Kadzidło, Cistus NUTY SERCA: Szary Amber, Amber Wood, Cypriol NUTY BAZOWE: Musk Cashmere, Paczuli, Drewno Cedrowe Dziękuję za przeczytanie i byłabym bardzo wdzięczna, jeśli zechcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Przede wszystkim ta butelka to SZTUKA. Ten zapach to sugestywne doświadczenie. To niemal nie jest nawet woda toaletowa. To nie jest dla tych, którzy minimalizują i deprecjonują zapachy jako „narzędzia do uwodzenia”. Od samego początku przypomniał mi o dużej torbie świeżego mulczu lub wiórów drzewnych z centrum ogrodniczego Home Depot po deszczu. To, oraz spray ISO e super. To taki przyjemny zapach dla tych, którzy kochają przyrodę, jesień, deszcz, mgłę lub zimną pogodę. Jeśli kiedykolwiek zatrzymałeś się, aby cieszyć się zapachem gleby lub drewna, to jest to bezpieczny zakup w ciemno. Jest naprawdę uprzejmy i przyjemny. Moja żona uwielbia go na mnie, a ja ufam jej opinii. Cieszę się, że mam to w mojej skromnej kolekcji. Nie czuję się jak Dracula. Czuję się jak Hugh Glass z „Zjawy”. 10/10
Jestem zaskoczony, że to jest mniej odpychające niż Secretions Magnifiques (zapach, który czasami lubię prywatnie, ale czasami też nienawidzę). Kiedy otworzyłem paczkę z tym dekantem, natychmiast poczułem słaby zapach wymiotów i byłem niechętny, aby nawet dotknąć fiolki. Ale potem wyjąłem ją i spryskałem na pasku kartonu (uwaga, nie nałożyłem tego na skórę). Chociaż w zapachu zdecydowanie są podobieństwa do wymiotów i kału, dla mojego nosa to nie więcej niż to, co można poczuć w niektórych zapachach opartych na oudzie. To zasadniczo zapach kwiatów z obory z intensywną, fekalną, zwierzęcą nutą, ale gdybym nie przeczytał całej tej hiperboli, po prostu zaakceptowałbym, że to drogi, odważny perfum oudowy. Może moja opinia się zmieni, jeśli go założę, ale na razie, na kartonie, uważam go za dość interesujący. -------- Teraz noszę go na jednym nadgarstku... Otwarcie jest naprawdę niepokojące, a w rzeczywistości czuję dość podobną atmosferę do Secretions Magnifiques, ale zmienia się bardzo szybko i jestem pod wrażeniem, że rzeczywiście czuję nuty wymienione na butelce (ok, może nie ropę, ale resztę tak). Nadal mnie nie odpycha, chociaż zajęło mi kilka minut, aby się uspokoić, a włożenie nosa w to nie sprawia mi radości, jest to bardziej interesujące z akademickiego punktu widzenia.
Byłam bardzo podekscytowana możliwością wypróbowania tego zapachu, ale okazało się, że nie spełnił moich oczekiwań. Nazwa kojarzy mi się z czymś uroczym, słodkim i radosnym, ale nuty, które wyczuwam to głównie wanilia i kadzidło, może trochę kokosa w tle. Zapach jest dość mocny i ma w sobie coś staromodnego, za czym nie przepadam, bo wolę lżejsze zapachy. Jest ciężki i mroczny, a także bardzo trwały. Wielu osobom jednak ten zapach się podoba, więc sugeruję przetestowanie przed zakupem w ciemno.
Zamówiłem próbkę w sklepie Etsy Juliet Rose i jak dotąd jest to mój ulubiony z próbek, które wypróbowałem. Prosty, czysty fiołkowy zapach, świeży i idealny na wiosnę. Niestety nie utrzymuje się dłużej niż 1-2 godziny. Główne nuty jakie tu wyczuwam to fiołek, liść fiołka i nuty zielone. Daje podobne wibracje jak La Violette Annick Goutal.
Uwielbiam to, to miętowy, gładki, ciepły, anyżowy, tłusty napar, dość podobny do mieszanki oleistych herbat oolong i łodyg mięty. Dziękuję JR za to, że nie dodałeś do tego zwykłego norlimbanolu i/lub drzewnego ambrowego wrzasku! W fazie dry down mięta ustępuje miejsca malinowej nuty, która słodzi herbatę, jest wspaniała i nie mogę przestać się wąchać.
Ten ręcznie robiony zapach wyczuwalnie pachnie wiśnią i migdałami. Nie jest to delikatny zapach skóry, ale bardziej dojrzały zapach, który utrzymuje się bardzo długo i jest zauważalny. Dla mnie migdał i róża są bardziej dominujące niż pistacja. Z jakiegoś powodu przypomina mi Glorię Cacharel, która jest obecnie wycofana. Nie do końca pasuje do mojej osobowości, dlatego nie kupię pełnego flakonu, ale myślę, że fani Lost Cherry Toma Forda powinni spróbować. Moim zdaniem bardziej nadaje się na noc i chłodniejsze pory roku.
Myślę, że okropny chemiczny aromat, który nas wszystkich odrzuca, to norlimbanol... Chris Maurice/Carbonnel i Julian Rasquinet dodają go do wszystkich swoich perfum i dla mnie prawie zawsze to je psuje. Nie ma nic bardziej piszczącego. Kiedy ktoś w komunikacji miejskiej nosi taki zapach, to okropnie dusi wszystkich wokół. Czuję, że pewien typ osobowości chce, aby ich perfumy tak działały, więc to jest dla nich. Na początku ten zapach ma bardzo intensywny aromat marakui, bardzo syntetyczny w zapachu.
Wow, jestem zaskoczony brakiem mango w nutach. Początek dla mojego nosa przypomina tropikalny koktajl i wyczuwam mango, które może być mieszanką pomarańczy i niektórych innych nut. Po ulotnieniu się górnych nut pozostaje przyjemny, super kremowy, słodki i czysty zapach, który jest łatwy w noszeniu i ładny. Czuję, że jest to charakterystyczne dla zapachów Laury Biagiotti i jest to jedna z cech, które uwielbiam w tym domu zapachowym. Ten zapach jest uniwersalny i godny polecenia. Moim zdaniem bardzo niedoceniany. Trwałość jest również bardzo długa, po 6 godzinach nadal czuję go na mojej talii.
Bardzo słodki zapach, z dominującymi nutami wanilii i kokosa. W tle wyczuwam zapach spalonej gumy, co sprawia, że noszenie go jest dla mnie osobiście nieprzyjemne. Zauważyłem, że to zdarza się w wielu nowszych zapachach waniliowych, na przykład "vanilla woods". Fajna nazwa i butelka jednak.