Aby nadać temu jakiś kontekst, spryskałem go ponownie po tym, jak przez lata zwracałem na niego bardzo mało uwagi i w bezpośrednim porównaniu z nowszymi zapachami YSL Y & Myself i LNDLM parfum lśnił nowym rodzajem jasności i blasku, jak diament, a właściwie... nieoszlifowany kawałek półszlachetnego kamienia wśród psich odchodów. Podoba mi się, że ta formuła jest bardziej miękka i ciepła niż edt, dzięki czemu są to zupełnie różne, ale wyraźnie powiązane zapachy. Czasami wydaje mi się, że perfumiarze nie są doceniani, gdy przerabiają zapachy, sprytnie naśladując akordy i bawiąc się strukturą. Kuszące jest powiedzieć... "wolę oryginał" lub nie w pełni docenić, dlaczego podjęto pewne decyzje.
Otworzenie zapachu uznałem za bardzo wpływowe i interesujące – różowa, pastelowa słodycz różowego pieprzu i irysa nad natychmiast otulającą poduszką piżmowych, przydymionych, piaszczystych drzew. Odnosi się do mnie na bardzo podstawowym poziomie, ale przechodziłem przez etapy, w których czułem się nieco przytłoczony jego motywami, a potem po prostu rozkoszowałem się jego urodą i przytulną atmosferą. Nadal mogłem poczuć go na swojej skórze dzisiaj rano, a był to piżmowy zapach skóry. Dobre rzeczy, ale z pewnością nie wspaniałe.
Nie rozumiem, jak ludzie mogą porównywać to z Oud for Greatness. Nie mają ze sobą nic wspólnego, OFG to zapach szafranu z metalicznymi nutami, a to nie jest zapach oudu, ten jest zapachem róży z oud. To dobrze skomponowana, harmonijna mieszanka z paczulą i skórzanymi nutami. Jak można zakładać, że OFG byłby taki, skoro nuty są całkowicie różne? W tym zapachu nie ma nic specjalnego, ale jest dobrze skomponowany i przyjemny. Róża nie jest zbyt mocna, a wszystkie inne nuty są gładkie i wypolerowane. Mam tylko próbkę tego zapachu i nie jest na tyle interesujący, aby nosić go przez wiele dni, by napisać szczegółową recenzję. Jest jednak piękny. Róże, żywiczny oud ze skórą i paczulą. Nie wyróżnia się spośród wielu podobnych. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Podobał mi się ten perfum, uważam, że jest naprawdę bardzo dobry. Porównania do TdH wydają mi się trochę zbyt uproszczone... ahhh, dobrze.... To jest teraz szczere. Wczoraj nosiłem ten perfum i piszę tę recenzję retrospektywnie. Jednak spryskałem go również na karcie, którą włożyłem do górnej kieszeni kurtki, którą noszę dzisiaj i w momencie, gdy miałem powiedzieć, jak bardzo błędne, naiwne i ignorantkie są porównania do zapachu Hermesa, ciągle myślałem... czuję Terre d'Hermes... myślałem, że to moja wyobraźnia to wywołuje!!! Ale ponieważ nie wierzę w takie rzeczy, wiedziałem, że musi to być coś realnego, i rzeczywiście to była karta Boadicea. (Facepalm) Dobrze, mając to na uwadze, nie miałem szczególnego skojarzenia, gdy pierwszy raz spryskałem, ani też nie miałem go, gdy nosiłem to wczoraj, poza tym, że jest to pieprzny, cytrusowy wetiwer. Teraz mam pewne skojarzenia, jednak jest to bardziej luksusowe niż Terre D'Hermes, naprawdę tak jest, do tego stopnia, że trzymam się tego, co mówiłem na początku, a porównania są dość zbędne. To, co chciałem powiedzieć, to że nie są całkowicie nieistotne, przypuszczam. Mówię to jako ktoś, kto odtworzył wiele różnych modyfikacji formuł GCMS Terre i użył ich jako punktu wyjścia do własnych kreacji i pozwólcie mi powiedzieć, że jak wiele ikonowych i przełomowych zakątków perfumerii, które są ikoniczne z jakiegoś powodu, wiele innych przybędzie (lub celowo odtworzy) podobną drogę, aby dotrzeć do prawie tego samego celu. Ale 'prawie' może być dość szerokim pojęciem, nawet jeśli zaczynasz mówić o 'wibracjach' i 'emocjach' i tym podobnych. Gdybym od razu poczuł Terre, nie byłbym tak pozytywnie nastawiony do tego perfumu, jak jestem. Wyczuwam więcej bergamotki, nieprzyjemności owoców i wody kolońskiej, oraz rodzaj ogólnego, ale wciąż bardzo ładnego wetiweru/cyprysu. Drydown i pozostałość z karty są jeszcze bogatsze i pełniejsze. To drobna modyfikacja podobnych materiałów do TdH, bez wątpienia, ale jak wspomniałem, to może zrobić ogromną różnicę.
1 spray = delikatny czysty musk. Kilka sprayów = poczekaj chwilę, pod świeżo wypranymi prześcieradłami kryje się brudna skandalistka i zrobi WSZYSTKO. Uwielbiam to, jest zwodniczo złożone, dziwna mieszanka parowanych aldehydów, słonej skóry i rześkiego blasku. Nasomatto nigdy mnie nie zawodzi, nawet w przypadku tych, których nie mogę nosić, ale to jest ulubione.
To porównuje się do Beach Hut Woman, a chociaż pierwsze 2 sekundy, gdy spray unosi się w powietrzu, pachną niezwykle podobnie, to później pojawia się kluczowa różnica. Beach Hut Woman to piękny przykład powściągliwego użycia kalonu, dyskretnie wyłaniającego się z delikatnego chóru musujących nut. White Whale ma dużą, rybną nadmiarowość kalonu, lub może jakiegoś innego podobnego związku chemicznego, który uważam za irytujący i powodujący mdłości, a to tylko przy malutkim sprysku z próbki 2 ml.. To okropne. Jeśli nie możesz znaleźć Beach Hut Woman, polecam odciąć straty i iść dalej.
Hiris to jeden z zapachów irysowych, który ma bardzo oryginalną osobowość. Nie jest suchy i pudrowy, bardziej przypomina wilgoć na mojej skórze. Jest piękny, elegancki i poetycki. W jakiś sposób jest czysty i świeży, ale nie mydlany. Jest trochę melancholijny, absolutnie eteryczny i niewinny. To jak chodzenie boso po ogrodzie wcześnie rano. Zapach jest gładki i wypolerowany, jest tak piękny i tak niebieski. 💙 Nie mam żadnych problemów z trwałością, ale zwykle zmieniam perfumy przynajmniej kilka razy w ciągu dnia. Nie próbowałam tego zapachu w nowej butelce, więc nie mam pojęcia, czy jest taki sam. Cieszę się, że mam ten zapach. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Pierwsze 10 minut było dla mnie prawie sytuacją scrub. To był kakofoniczny zamęt ciężkich i gryzących ziół w żywicy. Po 30 minutach zaczęłem się do tego przekonywać. Niesłodka wanilia wiele wnosi do kompozycji, nadając jej sensowny kierunek. W tym momencie podoba mi się bursztyn, a ciepło jest bardzo dobrze zrealizowane. Głęboki dry down jest bardzo przyjemny, ale nie tak interesujący i zbyt dużo paczuli. Ogólnie rzecz biorąc, uznałbym noszenie tego zapachu za wyzwanie w regularnym użytkowaniu. Zgadzam się z innymi, że ma trochę słabą sillage/longevity, zwłaszcza biorąc pod uwagę profil zapachowy.
Pachnie jak (bardzo mocny) Polo Blue.
To jest jak skondensowana, sklejona esencja hardcore'owych orientalnych hitów z lat 70. i 80., którą dzięki CDG możemy doświadczyć bez konieczności znoszenia aldehydów, które z wiekiem zmieniły się i towarzyszą większości vintage'ów. To niesamowite, prawdziwy klasyk, prostytucyjna fanfara perfum i list miłosny do gatunku, który jest już prawie martwy.
To jest absolutny banger! Pachnie jak biały kwiatowy, gładki miód. Nie ten ostry, który można znaleźć w Guerlain Tobacco Honey. Ten zapach emanuje klasą i elegancją gourmand. Prawdziwie strojny zapach. Drydown ma lekko orzechowy, kremowy efekt. Nie jestem pewien, co go powoduje, ale zdecydowanie jest mile widziany.
Wydaje mi się, że podobają mi się wszystkie zapachy Xerjoffa z kolekcji "17/17 Stone Label" oraz te z innych kolekcji, które stworzył Chris Maurice. On po prostu wie, jak tworzyć doskonałe perfumy. Większość zapachów Xerjoffa jest dość syntetyczna, nieprzyjemna i niskiej jakości, ale perfumy z tej kolekcji zawsze zaskakują mnie swoją urodą. Niestety na razie mam tylko Richwood i Symphonium, ale zdecydowanie potrzebuję Irisss, Damarose i Pikovaya Dama, a teraz zakochałem się w tym zapachu. Już na początku można poczuć, jak pięknie połączono Begum. Wszystkie te kwiaty splatają się ze sobą, tworząc aksamitną i kremową mieszankę. W tle jest subtelny owocowy aromat, ale głównie to luksusowy bukiet kwiatowy w niezwykle miękkiej i marzycielskiej bazie. Irys i fiołek nadają mu pudrowości, ale to nie jest suchy puder do makijażu. To sprawia, że myślę o marzeniu, czuję się jakbym spał na chmurach, to jak mglisty dzień w bajce, a słońce tworzy mglistą, ciepłą poświatę przez chmury. Żaden z tych kwiatów nie dominuje nad zapachem. Baza to harmonijna kombinacja, w której Wanilia, Piżmo i Drzewo sandałowe są głównymi graczami, a inne nuty drzewne i bursztynowe trzymają je razem, utrzymując zapach kwiatowy, a nie jako "zapach waniliowy" czy zbyt słodki. Moim zdaniem w zapachu nie ma nic orientalnego. Begum zasługuje na miano zapachu sygnowanego, to zapach na cały rok, ma w sobie kobiecy akcent. Jest tak relaksujący, widzę, że pasuje do eleganckiej damy w pracy. Jest elegancki, atrakcyjny i uwodzicielski. Myślę, że mężczyźni pokochaliby to na kobietach. Ten zapach nikomu nie przeszkadza, ale wciąż jest unikalny. Tworzy nieodpartą aurę wokół noszącego. Zdecydowanie chcę kupić butelkę tego zapachu. Żałuję, że nie spróbowałem go odpowiednio od razu po tym, jak dostałem tę próbkę ponad rok temu. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Calabria - kolejny rozczarowująco tani i niezapomniany zapach od Gissah; ten dom nie robi na mnie dobrego wrażenia. Ten zapach sprowadza się do czystego, pudrowego kwiatowego zapachu z owocowymi niuansami, ale pozostawia całą kreatywność i zainteresowanie za drzwiami. Irytująca mikstura różowego pieprzu, kaszmiru i drapiącego drzewa bursztynowego stanowi większość profilu zapachowego, nadając mu ostry, tani charakter, któremu towarzyszy absurdalnie złe podejście do akordu irysa. Jest pudrowy, ale nie w przyjemny sposób - i to mówi ktoś, kto uwielbia pudrowe zapachy. Jest po prostu nudny, naprawdę nie wiem, co o nim powiedzieć. Jest tak pozbawiony wyobraźni i inspirujący, że nie przychodzi mi do głowy nic poza tym, jak nudno i prosto pachnie. Jeśli komuś się podoba, to w porządku, nie jest nieprzyjemny, ja po prostu uważam, że noszenie takiego zapachu to strata czasu i osobowości.
Słysząc wiele emocji związanych z Imperial Valley od Gissah, spodziewałem się czegoś wspaniałego - nigdy nie byłem tak zawiedziony. Czy są tam ludzie, którzy naprawdę się tym cieszą? To musi być jeden z najtańszych zapachów, jakie kiedykolwiek spotkałem, gdybym nie wiedział, jaki to zapach, powiedziałbym, że pochodzi z Poundland. Patrząc na nuty, można sobie uświadomić, jak wiele z nich to tylko marketing. Oud, bursztyn i skóra? Tak, nie. To mdły, nudny i przytłaczająco drapiący zapach świeżego żelu pod prysznic - pachnie jak coś, co wypuściłby Paco Rabanne. Dla mnie bergamotka i różowy pieprz są w absolutnym przedawkowaniu i nic więcej się nie dzieje. Nie mogę pojąć, dlaczego jest tak popularny, nie sądzę, żebym mógł nawet zmusić się do noszenia próbki, którą mam - chodzenie po okolicy, spędzanie dnia ze świadomością, że pachnę jak 13-latek na linii ubóstwa, nie jest w moim stylu, dzięki.
Mam butelkę z 2015 roku. Chyba tracę zmysły, bo dla mnie pachnie bardzo podobnie do Balenciaga Pour Homme. Huh?
Zasypiam, gdy poczuję to w powietrzu. Zbrodnia Amouage, że to wycofali. To jest doskonałe.
Pachnie dobrze, idealnie pasuje do Sauvage, jeśli lubisz ten typ zapachu, ale co do cholery dzieje się z mlecznym wyglądem, a co gorsza, lepką, klejącą skórą, którą zostawia. To pierwszy raz, kiedy zmyłem coś nie z powodu zapachu, ale dlatego, że czułem się, jakbym miał jedzenie rozmazane na sobie. Czy potrzebujemy perfum, które nie zawierają alkoholu? Nie, jeśli to robi. Dla porządku, po umyciu nadal pachnie bardzo intensywnie, więc może o to chodzi. Nałóż to, zmyj śluz, i po sprawie.
Nienawidzę innych Sauvage, ale oprócz dziwnej tekstury na mojej skórze, uwielbiam ten zapach. To świetna żywiczna lawenda, nie za piżmowa, i ma świetną trwałość. W mojej opinii to prawdziwy skarb.
Udało mi się zdobyć próbkę vintage tych wspaniałych perfum, ale dla mnie nie ma w nich nic falbaniastego ani poetyckiego, uważam, że są dość funkcjonalne i rzeczowe. Chodzi o skórę. Jednoznaczny, przyjemny, nienachalny, realistyczny akord skóry. Ciekawe, że poprzedza on duże odniesienia do eleganckich "rosyjskich" akordów skórzanych, takich jak kultowy kwiatowo-skórzany Cuir de Russie od Chanel i być może ten Guerlain o tej samej nazwie (choć niestety nigdy go nie próbowałem :() Klimat tutaj jest znacznie bardziej pozbawiony i prosty, co całkowicie uwielbiam w tych perfumach. Peau d'Espagne ma kremową, mięsistą, lekko pudrową konsystencję z nutą dymu. Jest ledwie "dymny", chociaż rozumiem, że ma znacznie bardziej stonowany, mniej egzotyczny element kwiatowy, zamiast ylang-ylang czy jaminu, jest znacznie bardziej w sferze aluzji do goździka lub geranium. Czy może nawet przywoływać wzmianki o Guerlain Derby? Znowu byłoby to całkowicie mylące! lol, nie mam tu zbyt wiele szczęścia. Zasadniczo, jeśli lubisz perfumy, o których wspomniałem, klasyczne kwiatowe i pudrowe skóry, lubisz dom (tak, zasługują na miano domu) Santa Maria Novella You So smooth, uwielbiam to.
Człowieku, naprawdę chciałem to polubić. Nie mogę się przekonać do ciężkiego cynamonu i przestarzałej nuty przypraw w otwarciu i w sercu. Nie mogę też uzasadnić trzymania perfum, które tylko umiarkowanie mi się podobają na samym końcu etapu dry down, kiedy tak naprawdę pozostają tylko nuty bazowe. Szanuję te perfumy, po prostu ich nie lubię i nie są dla mnie.
To jest perfum ambrowy, a nie perfum oudowy, kontynuując powszechny trend nazywania perfum "oud", które nie zawierają oudu. Ten nawet nie stara się pachnieć jak oud. Ale jest ładny, bardzo bogaty i elegancki.
Uwielbiam zielone zapachy i wypróbowałem ich już całkiem sporo, ale ten trafia w naprawdę słodki punkt: to drzewna, gorzka, ziołowa zieleń, która jest wyraźnie męska w stylu vintage. Uwielbiam prezentację piołunu: dodaje ekscytującej nerwowej energii aromatycznym nutom liścia laurowego, szałwii i goździków, niczym jadowity wąż przemykający przez zarośla. Nuty sosnowe również płynnie łączą się z piżmową, skórzastą bazą, przywołując na myśl mglisty las, a nie choinkę. Geranium i jaśmin są niespodzianką, podobnie jak fakt, że ten zapach jest tak zielony bez galbanum czy wetywerii. Jest zaskakująco lekki i zwinny - wręcz orzeźwiający - ale ma też imponującą trwałość i zapach. Wiele osób opisywało go jako unowocześnioną wersję klasycznego Yatagana Carona, którego nie wąchałem, choć wnioskuję, że jest bardziej zwierzęcy (podejrzewam, że jak na mój gust może być nieco zbyt przesadnie maskowy, choć jestem go bardzo ciekaw). Ze wszystkich zapachów, które wąchałem od Antoine Maisondieu, ten jest moim ulubionym. Szkoda, że nie został wycofany! Mam nadzieję, że moja zdekantowana próbka wystarczy mi do czasu, aż znajdę flakon vintage - a może ELdO przywróci go do sprzedaży?
Ogólny profil Hermanna jest bardzo w moim stylu: wilgotna ziemia z zielonymi elementami (galbanum, czarna porzeczka, wetyweria), niezwykły olejek różany, kadzidło i tajemnicza, przezroczysta, szklista, wodnista jakość, która jest oczywiście syntetyczna i trudna do opisania. Jak wiele zapachów ELdO, jest trudny i paradoksalny: pachnie jednocześnie bardzo naturalnie, nawet brudno (mokra ziemia, rozkładające się liście, zmiażdżone i zwiędłe płatki róż) i jak mocno "świeże" pachnące mydło (Ivory lub Irish Spring). Deszczowy akord przypomina mi mocno paczulową, lustrzaną wodnistość Baie 19 Le Labo (którą uwielbiam), choć bez jałowca, a także Rain Wood Perfumer H (a nawet trochę ich Ink, ponieważ Lyn Harris uwielbia wplatać odrobinę róży w swoje zielone i drzewne zapachy). Rose Highland od Jorum to podobnie ostra, słona róża - ziołowa, skalista, morska, bardzo męska i pachnąca chłodnym wiatrem i ziołami z klifu. Rozu Ezopa, który ma uosabiać cały cykl życia róży, od gleby przez kwitnienie po rozkład, jest prawdopodobnie najbliższym analogiem, jaki przychodzi mi do głowy. Ale Aesop, Jorum i Perfumer H są bardzo naturalne i organiczne, a Hermann jest znacznie dziwniejszy, używając syntetyków (takich jak Pepperwood i Geosmin) w celowo prowokujący sposób; zamiast wywoływać tajemnicę poprzez medytacyjną ciszę, osiąga tajemnicę poprzez dezorientację zmysłów. (Myślę, że Baie 19 robi coś podobnego, choć jest bardziej powściągliwy). Istnieją aspekty tego zapachu, które naprawdę mnie odstręczają - myślę, że jednym z nich może być wodna nuta Calypsone, chociaż nigdy wcześniej nie wąchałem tej substancji chemicznej, więc kto wie - ale uważam, że 80% zapachu jest odurzające. Jest dla mnie polaryzujący, częściowo dlatego, że jest również dość mocny i zdecydowanie projektuje, ale także doskonale trafia w nastrój, który uwielbiam: cienisty, poetycki i enigmatyczny, zielony i ziemisty w połączeniu z czystym i upiornym. Jest jednocześnie melancholijny i psotny. Pod koniec dnia myślę, że wolę bardziej naturalną, stonowaną wersję, ale doceniam, że Hermann zapewnia dreszczyk emocji (i ma świetną trwałość). Zdecydowanie będę używał mojej próbki.
Jest w porządku, naprawdę niczym się nie wyróżnia. Przypomina mi pewne męskie zapachy Guerlain, gdzieś pomiędzy flanką Homme Idéal a Absolus d'Orient, ale tamte robią to lepiej, a wydajność tutaj to [wstaw dźwięk deflacji mokrego balonu].
Niestety, na mojej skórze ten zapach wydaje się dziecinny, i to w nieakceptowalny sposób (jak Zouzou czy Dans Paris od Celine, na przykład), a co gorsza, pachnie tanio. Poza tym, nie podoba mi się połączenie ultra-słodkich, mlecznych nut z jabłkiem, staje się to mdłe. Nie sądzę, żeby to był straszny perfum, ale to nie dla mnie i nie chcę go czuć na nikim w moim otoczeniu.