Wyobraź sobie gryzący dym i dym torfowej whisky oraz antyseptyczne, miętowe, chlorowane pieczenie niemarkowego płynu do płukania ust. Teraz wymieszaj te szczypiące, odwadniające oczy opary z na wpół roztopioną limonką freezy pop. Rany. To jest zaskakująco okropne.
Chciałbym zobaczyć film, który zainspirował Dolls, ale mam trudności z dostaniem go w swoje ręce, więc nie mogę powiedzieć, czy ten zapach w jakikolwiek sposób wyczarowuje esencję lub ducha filmu, jego bohaterów lub jego historię. Dolls jest niejasno słodki, w rodzaju prostego syropu z wody i białego cukru, nieco pudrowy w postaci zakurzonych fiołkowych cukierków i delikatnie kwiatowy, jak w nutach kwiatowych, które występują w postaci kwiatów kwitnącego drzewa. Łącząc delikatność i ulotność tych łagodnych elementów z gumowatym piżmem ylang-ylang, otrzymujemy zapach nieco przypominający głowę plastikowej lalki. Chociaż nie wiem, czy w awangardowym filmie w ogóle były jakieś lalki, więc mogę się mylić.
Powiem Ci, że miałam na sobie ten zapach podczas czytania nowej książki Catriony Ward Sundial and Dolls, która przywodzi mi na myśl jedną z głównych bohaterek książki, Rob, gospodynię domową z przedmieścia, która po prostu stara się zapewnić normalne życie swoim dwóm córkom. Rob z rosnącym przerażeniem wyczuwa mrożącą krew w żyłach i ewoluującą ciemność w swojej najstarszej córce, Callie. Desperacko szukając rozwiązania dla tego dziecka, z którym ma trudności w nawiązaniu kontaktu i którego tak naprawdę nawet nie lubi, Rob podróżuje z Callie do jej domu z dzieciństwa, Sundial, na środku pustyni Mojave. Szokujące sekrety są ujawniane stopniowo, nic nie jest tu takie, jak się wydaje lub jak się spodziewasz, a kiedy już myślisz, że zrozumiałeś historię, twoje oczekiwania zostają obalone i wywrócone do góry nogami i na lewą stronę. To niezwykle błyskotliwa, brutalna, zapierająca dech w piersiach opowieść, która trzymała mnie w napięciu do samego końca. Skończyło się więc bardziej na recenzji książki niż perfum, ale Dolls to zapach kogoś, kto posuwa się do drastycznych środków, zachowując fasadę normalności, i prawie można poczuć, jak bezduszny będzie musiał być, zdając sobie sprawę, że ten zapach to tylko dekoracja okna bez serca i duszy w środku.
DS & Durga's Bowmakers jest uroczy i dziwny i chcę się w nim wykąpać. Bowmakers to chłodne, osobliwe drewno, może cyprys i cedr, ulotna skórzastość i coś, co wydaje mi się syntetycznym drzewnym, przytulnym, ambrowym piżmem ISO E super. Tak właśnie wyobrażam sobie zapach skandynawskiego minimalistycznego vlogera YouTube o przytulnym mieszkaniu o powierzchni 400 stóp kwadratowych zimą. Specjalnie dobrane świece z drzewa sandałowego w bursztynowych słoiczkach, bardzo estetyczny i strategicznie umieszczony krem do rąk w tubce ze słodkimi migdałami i piżmem, stuletnie, ale zadbane, aromatyczne podłogi z twardego drewna. Niewielka szafa kapsułowa wyeksponowana w widocznym miejscu na wieszaku, na którym wisi dla gości skórzana kurtka w doskonałym stanie, której zapach miesza się z chłodną poranną bryzą wiejącą z otwartych okien, gdy wietrzą swoją sypialnię w ramach porannej rutyny o 5 rano, którą obecnie filmują dla swoich subskrybentów.
Jako wieloletni fan anime i mangi, oczywiście nigdy nie mogłem nie zostać wciągnięty przez odniesienie do Ghost in the Shell Masamune Shirow, stylowego i dziwnego cyberpunkowego neo-noir, w którym istnieje świat, w którym ludzie łączą się z maszynami i szczyci się kultową fabułą, która zadaje pytania poszerzające świadomość i bada, co czyni nas zasadniczo ludźmi. Pomijając filozoficzne dociekania, The Ghost in the Shell od Etat Libre d'Orange to chaotyczna mikstura, która sprawia wrażenie, jakby ktoś nakarmił sztuczną inteligencję kilkoma molekułami i zlecił jej stworzenie perfum. Jest tu metaliczna, zielona nuta kwiatowa, syntetyczny owoc, który pojawia się i znika - rodzaj spekulatywnej brzoskwini laktonowej - i plastikowe, protetyczne piżmo obok ostrej, słodko-gorzkiej nuty, która waha się między dziwnym, drzewnym funkiem kminu a infekcją zgniłego pępka. Jasne, że może to być obrzydliwe, ale wszyscy mamy ludzkie ciała i wszyscy od czasu do czasu robią śmierdzące ludzkie rzeczy, więc uspokój się. Leniwi ludzie, którzy kiedykolwiek mieli przekłuty pępek, doskonale znają ten zapach. Zabawne jest to, że możliwe jest, że lubię Ghost in the Shell i jego zakrzywiający rzeczywistość, neonowe miasto, sztuczny absurd z mechanicznymi kończynami. Kiedy to działa, jest to naprawdę zabawny i wyjątkowy zapach skóry. Kiedy nie, to cyborg ze zdigitalizowanym BO. Ale nie jestem pewien, czy zaryzykowałbym zakup pełnego flakonu, nie mówiąc już o przesłaniu go na zamówienie bezpośrednio do mojej kory węchowej.
Zamówiłem małą próbkę, aby zobaczyć, o co chodzi z tym zapachem. Nie spodziewałem się, że mi się spodoba i zdecydowanie tak nie jest, ale z zupełnie innych powodów niż większość osób w recenzjach.
Sądzę, że ten zapach ma różny wpływ na skórę, w zależności od jej składu chemicznego, więc przyjmij to, co mówię z przymrużeniem oka, ale wiele recenzji jest nieco dramatycznych. Nie sądzę, aby pachniał jak genitalia jakiegokolwiek rodzaju (niestety - to prawdopodobnie byłoby lepsze lol), ale zamiast tego, na mnie i na papierze, pachnie jak sterylizowana sala szpitalna. Kiedy po raz pierwszy go powąchałem, tak bardzo przypominał mi widok krewnego na łożu śmierci w szpitalu, że aż się rozpłakałem. Nie nazwałbym tego czystym zapachem, ale pachnie trochę jak umierająca osoba, która właśnie została wykąpana gąbką ze szpitalnym mydłem, które jest bezzapachowe, ale nadal ma ten rodzaj zapachu, który mogę opisać tylko jako szpitalny.
Nie nazwałbym tego obraźliwym, myślę, że jest to prawdopodobnie świetny zapach dla niektórych osób, które lubią pudrowe, wodne, lekko kwaśne zapachy, ale dla mnie pamięć zapachu jest zbyt silna, aby nawet spróbować nosić go na pełny test zużycia, aby określić trwałość. Kiedy go zmyłem, nadal czułem go słabo na skórze, więc wyobrażam sobie, że jest dość trwały.
Szczerze mówiąc, przypomina mi NAP bez pudrowego wykończenia.
To piękny zimowy zapach. Na ich stronie internetowej jest opisany jako turecka kawa i naprawdę uważam, że trafili w sedno. Żałuję, że nie ma w nim wyraźniejszej nuty kawy, ale jest pikantny, mocny i piękny.
To perfumy w stylu bestii, niezwykle ciężkie i niezwykle długo noszone, więc uważaj na biuro i swobodne okazje. Moją mamę przyprawiają o ból głowy, więc może warto zachować je na randki.
Pachnie dokładnie tak, jak jest opisany - koniak na otwarciu, wysycha do ciepłej, drzewnej, cynamonowo-waniliowej nuty. Nic więcej nie wyczuwam, ale koniak jest O WIELE za mocny, jak na swoją siłę. Czułem się, jakbym wylał na siebie whisky. Nie wiem, czy to tylko chemia mojej skóry się z nim nie zgadza, ale zdecydowanie nie jest dla mnie. Naprawdę, naprawdę chciałbym, żeby podobał mi się bardziej.
Niewiarygodny zapach. Wydaje się być identyczny z AA i jest w królestwie Ombre Nomade pod względem siły i projekcji. Fakt, że ktoś może stworzyć taki zapach, zawsze mnie zadziwia, rozwija się tak dobrze i trwa 10 godzin i pachnie inaczej przez cały czas. Pachnie jak stary kościół. Naprawdę lubię tę markę, Dan produkuje świetne rzeczy i wydaje się być miłym facetem. Ten i Tokyo Black to cenne zapachy minionej ery TF.
Nie mogę wystarczająco pochwalić Bohemian Oud Zary. Nie sądzę, by dziesięć chórów aniołów mogło to zrobić. Ale powiedzmy, że wziąłeś poduszkowaty kawałek puchu marshmallow, na którym unosiły się te anioły, i wymieszałeś go z najlżejszym, najbardziej puszystym musem czekoladowym, jaki możesz sobie wyobrazić, podałeś go w ręcznie rzeźbionej misce wykonanej z jakiegoś żywicznego świętego drewna i zwieńczyłeś zapalającym kwiatem posypki delikatnie opiekanego czarnego pieprzu, wtedy możesz mieć pojęcie, o czym wszyscy śpiewamy. Bohemian Oud to wspaniała rozkosz, która jest o wiele bardziej fantastyczna, ponieważ za mniej niż 30 USD jest to szalona kradzież. Kup butelkę. Kup 12. Ten zapach jest cudowny.
Libertine Sweet Grass to zapach, który spełnia wszystkie moje oczekiwania i łaskocze wszystkie moje upodobania i nie próbuję brzmieć jak jakiś napalony perwersyjny gremlin, ale są to wyrażenia, które najlepiej opisują, jak idealne jest dla mnie to konkretne połączenie nut. To zakurzony miód, suszony tytoń i coś w rodzaju balsamicznej, dębowo-mszystej ambry, która pachnie jak coś czarującego, próbującego grać cicho. Jak Sofia Loren w farmerskim fartuchu drzemiąca na stogu siana w upalne późne letnie popołudnie. Jasne, ma na sobie wytartą sukienkę w gingham, a we włosach karmę dla kurczaków, ale daj spokój, nie możesz udawać, że to nie Sofia Loren. I trochę tak właśnie czuję się w tym zapachu, nieskomplikowanym i lekkim, ale jednocześnie uwodzicielskim i zabójczo pięknym. I właściwie... teraz, gdy o tym myślę, czy to nie powinno być kryterium, którego używamy, szukając zapachu? Czegoś, co jest tak proste do noszenia, a jednocześnie zapewnia niesamowity efekt wow? To właśnie robi dla mnie Sweet Grass.
Mleczne skrzydła, musujący, migoczący szron i musowanie gwiezdnego pyłu oraz perłowa aura Glindy Dobrej Czarownicy chichoczą w tym opalizującym, iskrzącym się zapachu wenusjańskiej wody spa.
Powiem ci coś, przez najdłuższy czas, przez lata, byłam jak nie, żadnych słodyczy ani łakoci dla mnie, dzięki, nie moja sprawa! A teraz to dziwne, w zasadzie to wszystko, czego chcę. A jednak... tak naprawdę nie chcę pachnieć jak dosłowne ciasto. Jak pieczony produkt. Tak, zapach polewy na świeżo usmażonych gorących pączkach jest przepyszny, ale nie chcę, aby był to zapach, który przylega do moich ubrań lub poprzedza moje ciało, gdy wchodzę do pokoju. Nie chcę zapachu zaczynu ani chemii jajek, mąki i cukru, ani nawet słodkiego, puszystego miękiszu. Mówiąc wprost, nie chcę pachnieć jak jedzenie. Chcę artystycznego odwzorowania tortu, tortu przepuszczonego przez filtry czyjejś wyobraźni i może ostatecznie wcale nie jest to tort, ale mimo to... wiesz, kiedy go poczujesz. Annabel's Birthday Cake jest trochę taki. Jest to zapach nieuchwytnej kwitnącej winorośli tortowej, rzadkiego gatunku flory, który kwitnie tylko raz w roku w dniu urodzin, perłowo-różowe płatki, które emanują zapachem bogatej, owocowej wanilii i lukru heliotropowego i zamykają się po krótkim 12-godzinnym oknie miękkim, pudrowym tchnieniem białego piżma czekoladowego.
Ta wersja Burberry Hero zaczyna się od ulotnego sezonu moreli i rozmyślań o tym, jak łatwo się siniaczą, jak nigdy więcej nie poznasz dziecięcej euforii tej ślicznej sukienki wielkanocnej w kolorze pudru ryżowego i kokosa z falbankami i koronką oraz trzema perłowymi guzikami, ale nigdy nie zapomnisz nieskrępowanego radosnego smaku ust wypełnionych żelkami. Hero, gdzie i kto pachnie jak kwaśna śmietana, słodycz cukru pudru piknikowej sałatki ambrozja, wszystkie baseny Cool Whip i pianki nasączone sokiem z malutkich mandarynek i syropem ananasowym, ale tak naprawdę nie to - raczej fantom tego atomowego letniego owocowego słodyczy, słaby, utrzymujący się zapach, na dnie wypolerowanej cedrowej miski.
Istnieje piękny obraz Gastona Bussiere'a przedstawiający parę rozbrykanych nimf kąpiących się w kałuży fioletowych irysów. Gdyby udało się zamknąć w butelce tę scenę i jej chłodną, figlarną atmosferę efemerycznych wiosennych kwiatów, najbardziej zielonych liści fiołka i czegoś w rodzaju drzewno-piżmowo-pudrowych mistycznych płatków mydlanych wróżki, otrzymalibyśmy L'Iris.
Dawno temu napisałam recenzję, w której określiłam Pink Sugar Aquoliny mianem kory drzewa waty cukrowej. Cóż, był to cukierniczy okaz botaniczny w stadium sadzonki. A Whiff of Waffle Cone jest tym drzewem tysiąclecia później, po powstaniu i upadku cywilizacji, dezaktualizacji dowolnej liczby bogów i wiesz, po tym, jak zobaczył trochę gówna. Nadal jest bogaty i pachnący karmelizowanym palonym cukrem i prażonym ptasim mleczkiem, wraz z soczystym aksamitnym wędzonym kremem waniliowym i czymś w rodzaju kadzidła z syropu marcepanowego... ale wyobraź sobie to wszystko ze zmęczonym nastawieniem, ubranym w piękną starą skórzaną kurtkę i zaciągającym się fajką z ciepłymi niuansami suszonej słodkiej trawy i balsamicznego drewna w komorze. Dlaczego to drzewo pali? Człowieku, ma milion lat, może robić co chce. Zasłużyło sobie na to prawo.
Co się dzieje? Poniżej 20 USD przy tym kalibrze? Pachnie jak 9pm i Ultra Male, działa jak one, 5 gwiazdek dookoła.
Kolejny 5-gwiazdkowy świeży zapach od Lattafy. Dobry na gorące dni z dużą wydajnością; szalona bańka zapachowa i projekcja. Ostrożnie z rozpylaniem tego zapachu (świetny atomizer).
Łatwy zapach na 5 gwiazdek, jeśli lubisz słodkie zapachy. Nigdy tego nie robiłem, a ten to zmienia. Utrzymuje się cały dzień i projektuje jak szalony, więc ostrożnie z rozpylaniem. Chłodna pogoda lub zapach tylko do wnętrz. Top 5 Lattafa przez cały dzień. NIE jest to klon Angels' Share, ale mimo to jest świetny.
5-gwiazdkowy klasyczny zapach dla dojrzałego dżentelmena. Bardzo zbliżony do Sauvage Elixir.
Nie jest to mój ulubiony zapach, ale wciąż się rozwija. Niezły zapach, ale nie w moim stylu. Myślę, że w odpowiednim otoczeniu można go podciągnąć, ale jeszcze nie spotkałem się z taką sytuacją.
5 gwiazdek top 5 Lattafa! Chłodniejsza pogoda, męskie nuty herbaty i wanilii z figą. Bardzo unikalny profil zapachowy.
5-gwiazdkowy zapach, z łatwością top 3 Lattafa tutaj. Bardzo zbliżony do Paragon, słodki i drzewny o świetnych parametrach.
Top 5 Lattafa właśnie tutaj! Można go nosić zawsze i wszędzie, przyjemny świeży i aromatyczny zapach. Nie można się pomylić.
Ten zapach wciąż na mnie rośnie. Kombinacja róża/oud jest wyjątkowa, zdecydowanie nie dla każdego i zdecydowanie nie jest to zapach w stylu Atomic Rose. Niesamowita trwałość i zapach - na pewno zostaniesz zauważony.