Jestem ogromnym fanem Ex Nihilo i ten zapach należy do moich ulubionych. Zaczyna się od połączenia mandarynki, pudrowego pieprzu i delikatnych nut Mimosy. Ylang Ylang zawsze jest w tle, nadając temu zapachowi głębię i ciepło od początku do końca. Wanilia pojawia się nieco później, dodając słodyczy. Vesper Glitz to elegancki zapach, niemal zbyt szykowny, by nosić go na co dzień. Świetnie nadaje się na specjalne okazje lub na randkę. Bardzo piękny zapach z dobrą trwałością, chętnie miałbym go w swojej kolekcji pewnego dnia.
Tom Ford to upiorny, lodowcowy, iglasty melanż drzewa różanego i sandałowego z chłodnym, gorzkim, pieprznym drewnem. To maleńki, złowrogi posąg zapachu w pustym pokoju, w którym temperatura spada nagle, bez wyjaśnienia. Perfumowana wersja małego gremlina, który pojawia się w nawiedzającej opowieści; taki, który przemyka w kącikach oczu, gdy wzrok jest skupiony gdzie indziej i zbliża się do poduszki, gdy jesteś na krawędzi noża między jawą a snem.
Citron Boboli był cudowną, nieoczekiwaną niespodzianką. To taki lekki, orzeźwiający, paliatywny zapach; prawie nic w nim nie ma, a im dłużej się z nim siedzi, tym więcej łagodnych cudów wyczarowuje. W najgorętszy dzień lata, gdy słońce piecze ziemię, a powietrze jest wilgotne, ciężkie i połyskujące, znajdź słoik z masonem, szkło gładkie i wytrawione, przekazane przez matkę twojej matki, aby ukołysać zaklęcie na upalny dzień. Pod szkieletowym cieniem południowego drzewa, do tego naczynia włóż warstwę melisy i kwiatów, gałązkę geranium i falbaniasty liść cytronelli - kojącą warstwę, ziołową, cytrusową i zieloną, będącą kontrapunktem dla nieubłaganego upału. Strumień wody deszczowej, która złapała odbicie księżyca, a na koniec wrzuć tyle goździków i ziaren pieprzu, ile miłości straciłeś, i poczuj, jak ich przyprawione ciepło zmienia się w dziwny, musujący chłód. Namaść swój puls, gardło i serce tym zielonym naparem, spójrz w jego wirujące szmaragdowe cienie i pozwól echem rozbrzmiewać słowom, które chłodzą powietrze i przywołują delikatny, tajemniczy letni deszcz. Tym właśnie jest dla mnie Citron Boboli. A jako mieszkaniec Florydy myślę, że ten zapach będzie moim ulubionym letnim zaklęciem przynoszącym ulgę.
Ostatni podmuch kwaśnego posmaku pomarszczonych cytrusów, zardzewiałe, wysuszone zielone zioła i zmumifikowane mchy, popielata, sucha skóra i najbardziej widmowy irys więdnący w rozpływającej się plamie cienia, którego ziemne korzenie już oddają ducha. którego ziemiste korzenie już oddają ducha, rozpadając się w piaszczystej ziemi. Promienna zorza zaćmienia stała się bladym, spieczonym objawieniem przez zakurzony, zasłonięty obiektyw.
Ôponé to zapach tak odrażający, że można by pomyśleć, że ktoś żartuje, że nie może być prawdziwy. Ale jest prawdziwy i mam jego próbkę. Jest to nikczemny koktajl następujących składników: świeżo otwarta butelka lepkiej, gorzkiej, ale nie wystarczająco gorzkiej gorzkiej gorzkiej jagody Robitussin Maximum Strength Cough and Chest Congestion (prawdopodobnie ta z dekstrometorfanem i gwajafenezyną), najbardziej odrażająca, niesmaczny sztuczny owocowo-kwaśny napój energetyczny na półce z najbardziej skandalicznie obskurnym opakowaniem, tak obrzydliwy i nieświeży, że nawet ludzie, o których myślisz, że mogą być nim zainteresowani, nigdy by go nie kupili, i najsmutniejsza sztuczna róża o długich łodygach owinięta w zakurzony marszczący się plastik na stacji benzynowej. Nikt nie chce mieć z tym nic wspólnego. Natychmiast wyrzuć je do kosza.
Moth to chłodne mroki i stęchła melancholia antycznych koronek i jedwabi schowanych z kamforowymi kulkami na mole, jest dymny aspekt różanego piżma, widmowy żar róży, która zapaliła się z miłości lub zemsty, a może obu, i słodko-gorzki pudrowy element, jak suszony miód zmieszany z grobowym pyłem z grobowca. Ale im dłużej noszę ten zapach, tym bardziej staje się znajomy i zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę mam na sobie piżmową wanilię i zakurzone kwiaty Hypnotic Poison, lub alternatywnie Bewitching Yasmine od Penhaligon lub Fleur Cachée od Anatol Lebreton, które dla mojego nosa pachną jak pokrewne duchy. I czy naprawdę potrzebuję kolejnych perfum w tym stylu? I wtedy przypominam sobie, że tak naprawdę posiadam tylko jeden flakon z tych trzech zapachów, a ten nie ma w sobie tego czegoś, co ma Moth: ostatecznie Moth pachnie jak zmierzchowa gra cieni surowych objęć, nawiedzający chór zapomnianych języków i zasadniczo to, co nosisz, aby przekonać duchy, że w rzeczywistości jesteś duchem.
Wiem, że lepiej tego nie robić, ale kupiłem butelkę Fantomas od Nasomatto bez wcześniejszego spróbowania go i jestem zaskoczony, że mogę powiedzieć... że raczej mi się podoba? Przypomina mi Ghost In The Shell ELdO, tę odrobinę spekulatywnej laktonowej brzoskwini, ale potem zdałem sobie sprawę, że to, co czułem w Fantomasie, było bardziej podobne do tych japońskich mlecznych twardych cukierków z melonem spadziowym. Jest też trochę sterylnego, plastikowego piżma i cyfrowo renderowanego pudrowego porcelanowego heliotropu, a im więcej wącham nadgarstek, tym bardziej jestem przekonany, że to kremowe kwiatowo-winylowe piżmo jest tym, jak pachnie niesamowita dolina naprawdę drogiej lalki erotycznej. Nie wąchałem żadnych lalek erotycznych, ani budżetowych, ani dużych, ale mam dużą wyobraźnię i jestem pewien, że wiem, co wiem. W każdym razie, podoba mi się!
Koala od Zoologist to aromatyczno-zielono-mydlano-kadzidlano-balsamiczna woda kolońska z czarną herbatą, geranium, drzewem sandałowym, eukaliptusem i sosną. Jest w jakiś sposób elegancki, ale jest to ironiczny elegancki 25-latek z 2013 roku z wąsami na kierownicy i kapeluszem z ciasta wieprzowego. To orzeźwiający, relaksujący zapach spa, ale ci eleganccy, ironiczni hipsterzy prowadzą całe spa. Nie wiem nawet, czy nazwać to ironią, czy absurdem, czy nawet farsą, ale po pewnym czasie podwaja się i jest niemal boleśnie szczery, ma prawdziwy klimat "miłość jest prawdziwa i zostałem wbity w tyłek przez moje czujące doświadczenie spa" Chucka Tingle'a. Nie wiem, co to znaczy. Jestem wszędzie dla tego, co jest prawdopodobnie bardzo przystępne i nadające się do noszenia perfumy. To trochę dzikie, że nie mam problemu z opisaniem dziwactw, ale normalsi są tymi, którzy mnie wstrzymują. W każdym razie uważam, że jest to zarówno szczery, jak i sardoniczny zapach eukaliptusa. To moje ostatnie słowo na jego temat.
To moja ULUBIONA mgiełka do ciała EVER, która CAŁKOWICIE wydziela maślane popcornowe wibracje, ale w najsłodszy i NAJSMACZNIEJSZY sposób!!!
bardzo przyjemna i dobrze zrobiona świeżynka dla takiego smakosza jak ja!!! Nuta jabłka nie jest zbyt oczywista, więc dla mnie jest bardziej korzystna!!!
To przyjemny słodki i tropikalny zapach. Nie jestem pewien, czy wyczuwam w nim nutę białej czekolady.
To ładny zapach, tylko bardzo świeży, a ja w ogóle nie przepadam za świeżymi zapachami. Jest to jednak idealny świeży zapach na zimę!
To mój charakterystyczny zapach na całe ŻYCIE. Pachnie na mnie TAK dobrze: karmelem, gardenią, wanilią, bursztynem. UGHH PO PROSTU WSZYSTKIE MOJE ULUBIONE NUTY. DAJ MI GO
Bardzo dokładny duplikat Lost Cherry, ale trwałość jest niesamowita. Gorąco polecam!
To zajęło minutę. Przy pierwszym spryskaniu dostałem chusteczki dla niemowląt i pianki marshmallows. Godzinę później słabsze chusteczki dla niemowląt, kremowe białe kwiaty i pianki marshmallows. Przypomina mi coś z dzieciństwa i nie mogę przestać go wąchać. Być może perfumy dla lalek lub małych dziewczynek, których nie potrafię określić. Jest bardzo nostalgiczny. W miarę upływu godzin zapach staje się bardzo kremowy, lekko papierosowy i przyjemny na skórze. Nadal bardzo trudno jest mi nosić go samodzielnie - być może jest to cecha małej dziewczynki. Zwykle nie jestem zwolenniczką warstw, ale czasami robię wyjątki. Lubię ten zapach w połączeniu ze skórzanymi, drzewnymi lub wetiwerowymi męskimi nutami. Trochę je osładza. Zatrzymam go w swojej kolekcji.
Kupiłem go w ciemno i nie mogłem być bardziej zadowolony z mojej decyzji. Uwielbiam marchewkowe irysy. Wyczuwalna jest też lekka nuta cynamonu, choć nie ma jej na liście, ale marchewkowe zapachy zwykle mi to dają. To moja nowa ulubiona szminka.
Bardziej wyrafinowana, grzeczniejsza alternatywa dla ombre leather Toma Forda. Jako wieczny fan i apologeta Diptyque, w tym gatunku skórzanych zapachów, z całego serca wolę to.
Bardzo udany zakup w ciemno. Stał się jednym z moich codziennych kierowców. Drzewo sandałowe, Orris, każdego dnia.
Bardzo mi się to podoba. Jestem frajerem na punkcie artystycznych smakołyków, a ten stał się jednym z moich podpisów. Dekadencki, ale nie lepki. Czekolada, wanilia, imbir i zwykle cynamon, mimo że nie jest wymieniony jako nuta. Kupiłem go w sklepie Ingredients w Pradze. Wąchałem cały sklep, co wydawało się godzinami, i zdecydowałem się na ten, ponieważ w tamtym czasie było to coś, do czego nie miałem dostępu w Stanach. Ilekroć robię sobie przerwę od tego zapachu, a następnie wprowadzam go ponownie, od razu wracam do jesieni w pięknej, pastelowej Pradze.
Trafna nazwa. Chciałbym ocenić go nisko po prostu ze względu na to, jak się czuję. Po prostu nie mogę się zmusić do wystawienia złej oceny, ponieważ to naprawdę sztuka. Sprawia, że skręca mi się żołądek. Pachnie krwią i przemocą. Nienawidzę tego. Szanuję to.
Taki nawiedzony. Jest kokos, który zwykle jest dla mnie anty-perfumami, jednak kokos utrzymujący się w tej ofercie jest zimny i suchy, lakoniczny i nieco niepokojący, a nie jak impreza przy basenie. Sięgam po niego jak po melancholijny, mglisty zapach o poranku.
Kiedy wyobrażam sobie perfumy inspirowane perłami, spodziewam się czegoś opalizującego i świetlistego, może czegoś z nutami białego piżma, mleka ryżowego lub kokosa. Nie. Nie tutaj. Bosphorus Pearl to perła stworzona przez kogoś, kto nigdy nie widział oceanu, a co dopiero perły. Zobaczyli dziecko ściskające w swoich brudnych palcach lepkiego wiśniowego lizaka i pomyśleli, że wystarczy.
La Litergie des Heures od Jovoy Paris ma przywoływać na myśl palące się kadzidło w starym klasztorze, ale z jego nutami kwaśnego, sfermentowanego keczupu i tandetnej gorzkiej żółci, pachnie mniej jak spokojne modlitwy w pustelni, a bardziej jak demonicznie zarzygany ksiądz w gorączkowych ferworze nieusankcjonowanych przez kościół egzorcyzmów.
Myth od Ellis Brooklyn jest początkowo rodzajem rześkiego, suchego, kolońsko-świeżego zapachu, którego zazwyczaj nie uwielbiam, ponieważ graniczy ze standardowym banałem faceta z brzuchem i ręcznikiem owiniętym wokół talii w każdej starej reklamie perfum. Z wyjątkiem tego przypadku... jest tu niuans lub szczegół działający na jego korzyść. Wyobraźmy więc sobie, że zamiast okrucieństwa i głupoty mitu o Echo i Narcyzie... powiedzmy, że bogowie trzymali swoje kutasy w spodniach i nie dali się ponieść drobnym wendetom, nikt nie był pogardzany, upokarzany ani zawstydzany, a ta dwójka po prostu zakochała się i żyła swoim życiem. Może razem otworzyli błogie sanktuarium day spa. Może znajduje się w nim basen refleksyjny zasilany chłodnym, czystym źródłem, naładowany energetycznie przez uzdrawiające kryształy, w środku bujnego ogrodu otoczonego zacienionym lasem i rojącym się od pachnącego jaśminu i pięknych orchidei. Być może po sesji masażu, uzdrawiania światłem i doradztwa intuicyjnego, zachęcali swoich klientów do spędzenia chwili na wpatrywaniu się w siebie w nieruchomych, krystalicznych wodach, mięśniach rozluźnionych i zrelaksowanych, skórze naoliwionej i naoliwionej, a następnie uderzeniu własnego wodnego obrazu w nos i powiedzeniu "kochanie, kocham tę podróż dla ciebie". Myth to nieskomplikowane, czyste, drzewne, delikatnie kwiatowe piżmo, które po prostu obejmuje i uosabia dobre samopoczucie.