autobus, klub, kolejny klub, kolejny klub, samolot, kolejne miejsce, brak snu
Po pierwsze butelka jest po prostu cudowna, szkoda, że muszę ją schować, ale światło nie jest przyjacielem zapachu!
Jest pocieszająca kremowość, która łączy się z ostrością limonki, co czyni ją dla mnie wyjątkową. A kiedy nuty cytrusowe znikają, na mojej skórze pojawia się przyprawa.
Uważam, że podnosi na duchu i uspokaja, a ponieważ pogoda w Wielkiej Brytanii jest teraz dość kiepska, coraz częściej po niego sięgam
Zastrzeżenie: Jest to część kolekcji City Collection Le Labo i jest droższa niż ich zwykłe zapachy.
Wierny miastu, które reprezentuje, Gaiac 10 jest ucieleśnieniem Tokio - jest minimalistyczny, ale złożony, przypomina naturę, a jednocześnie Gaiac 10 to bardzo wielkomiejski zapach.
Jest to bardzo prosty zapach: pachnie gwajakiem i drzewem cedrowym, od nuty głowy po nutę wytrawną. Ale nie daj się zwieść, gdy czujesz siebie przez cały dzień, słodycz piżma i kadzidła uzupełnia nuty drzewne i sprawia, że zapachowi nie można się oprzeć.
Każdy, kto zna twórczość Cecile w ostatnich latach, poczuje ciepły uścisk znajomości w postaci jej OGROMNEGO, żywiołowego akordu bursztynowego, pełnego przepychu stylu. To nie różni się od tego. Gigantyczny akord bursztynowo-paczuliowy, mnóstwo kadzidła, ciągnący piernik i liczi, prawie za dużo, żeby o tym mówić, a różne nuty pojawiają się tu i tam. Mówię, że sucha nuta przypomina twoje ulubione perfumy oud/róża/paczuli, a potem niekończące się drzewne, bursztynowe, piżmowe akordy. To naprawdę dobre. Nie jest to oszałamiające noszenie ani nic w tym stylu, ale muszę powiedzieć, że Zarokian jest jednym z najlepszych perfumiarzy pracujących dzisiaj, wydaje się, że znalazła swój styl. Amouage: Przestańcie wyceniać swoje perfumy tak, aby przemawiały tylko do ludzi z większą ilością pieniędzy niż rozsądku.
To ładny perfum, ale nie tak zdumiewający, jak bym myślał, czytając entuzjastyczne recenzje tutaj. To nie skóra, to irys i drzewo sandałowe, a oczywiście brakuje mu nut głowy i jest całkowicie liniowy, co przypuszczam, że jest zamierzone. Jakość, koncepcja, opakowanie i trwałość zasługują na maksymalnie 150 euro za 100 ml. Cena, jaką obecnie ma, jest absurdalna. Ale ktoś musi to kupować. Jeśli chcesz naprawdę pięknej, zamszowej skóry, która kosztuje znacznie mniej niż to, spróbuj Clean Suede, który lepiej realizuje ten pomysł w sposób mniej nudny.
Teraz, mimo że narzekam na to, jak beżowe stało się branding Amouage w ostatnich latach, to jest to klejnot w koronie tego imponującego trio perfum. Można powiedzieć, że Outlands wydawał się być Zarokianem robiącym swoje charakterystyczne rzeczy, a Reasons był kreatywny i interesujący, ale nie nawiązałem z nim kontaktu, Lustre to magia od samego początku! Dla mnie otwiera się pudrową różą/irysami, szaloną pastelową różową i puszystą, ale z masą substancji i charakteru, kwintesencjonalny charakter Amouage, ponieważ można poczuć błysk żywic, które leżą u podstaw tego perfumu, zanim przekształci się w zmysłową, ciepłą, drzewną, balsamiczną kompozycję. Ten perfum ma klasę, odpowiednią do swojej ceny. Nie, właściwie to pomiń to, ktoś mi powiedział, że kosztują 750 funtów czy coś? Spadaj Amouage!!!! Gdzie jest intensywne użycie żywic do tworzenia bogatych, głębokich perfum z warstwową ciężkością, mniej może być więcej, i może tworzyć rozproszone, delikatne i pudrowe zapachy, co dla mnie oznacza, że żywice są wykorzystywane do otwierania kompozycji, a nie obciążania jej, czy używając kulinarnego terminu, 'zagęszczania' jej. Ta aplikacja pachnie żywicami, które robią dokładnie to, takie jak benzoes, styrax, balsam tolu itd., które mają słodkie, przyprawowe aspekty i pokazują prawdziwą zręczność perfumiarza (lub w tym przypadku perfumiarzy), aby stworzyć coś tak solidnego, a jednocześnie delikatnego. Najbardziej intensywny z całej gamy jest labdanum, a jego użycie tutaj jest wyraźne, z pewnością w sercu, gdy materiał Ambrarome naprawdę wychodzi na pierwszy plan w miarę wysychania. Zwykle nie lubię Ambraome, ale mogę go tutaj poczuć i nie ma tego okropnego off note, który odczuwam, co znowu jest dowodem na to, że perfumiarze się spisali. Uwielbiam to, naprawdę dobry perfum. Mój wybór z tego, co już przyznałem, że jest silnym trio od tej marki. Aktualizacja 19/12/24 Ok, więc noszenie tego było trochę innym doświadczeniem niż spryskanie na kartę i moją rękę. Nadal to uwielbiam, ale warto zauważyć, że natychmiast stało się dużym labdanowym, przytulnym, ciężkim na bazie perfumem, a wiele szczegółów nuty głowy (ten pudrowy, lekko kwiatowy aspekt), który był tak dominujący w otwarciu przez 30 minut do godziny na karcie i początkowo na moim nadgarstku, wydaje się być znacznie mniej wyraźny na mojej szyi i ubraniach itd... może moja percepcja się zmieniła po tym, jak powąchałem to kilka razy? nie wiem? wciąż to przyjemność, a prawdopodobnie nadal wyprzedza pierwsze miejsce w tej kolekcji, ale wydaje się teraz bardziej uproszczone niż te dwa pozostałe.
Silny jak diabli, bądź ostrożny. Otwarcie jest BARDZO intensywne, co nie znaczy, że jest złe, ale jest bardzo przytłaczające i wymagające, zupełnie bez subtelności. Słychać głośny jaśmin i całą gamę drapiących chemikaliów. Po 30 minutach zaczyna się radość, gdy kwiaty i aromatyczna masa się uspokajają, a kakao zaczyna się przebijać, razem z kremową bazą. Cudowne. Nikt nie potrzebuje 100 ml tego zapachu. Mam 10 ml i prawdopodobnie wystarczy mi na 20 lat. Końcowy zapach jest dokładnie taki sam jak Fève Gourmande.
Jestem całkiem pewien, że nos, który skomponował ten zapach, nie miał pojęcia grzechu ani w teorii, ani w praktyce. Jest to kremowy biały kwiatowy zapach z lekkim drzewnym piżmem i jest to jeden z tych przyjemnie nieszkodliwych zapachów, które można spryskać, gdy nie chce się spędzać dużo czasu na myśleniu o swoich perfumach. Jeśli Twoim pojęciem grzechu jest noszenie bieli po Święcie Pracy lub niewłaściwe sortowanie surowców wtórnych, ten zapach może być dla Ciebie odpowiedni. Jeśli na twoim ramieniu na stałe zamieszkał imp perwersji, możesz pomyśleć, że to śmieszne, ale trzymasz to w swojej szafce, ponieważ kochasz tandetny gotycki melodramat butelki
Uwielbiam większość wcieleń mirry i to jest naprawdę niezłe. Jej słodko-gorzki, leczniczy charakter łagodzi tonka, a ziemistą słodycz tonki niweluje aromatyczna, ziołowa rześkość lawendy. Wyczuwalna jest nuta dymu i cierpkości, która przywodzi na myśl płonący, poczerniały bursztyn, a mimo to jest to bardzo chłodny zapach i w ogóle nie czuję od niego ciepła. Przywodzi mi na myśl niestety wycofany Sonoma Scent Studio Ambre Noir, zapach, który mocno łączy się z dymnym bursztynem, więc może byłby to możliwy, choć mniej ekstremalny, duplikat.
Po raz pierwszy spróbowałam Cafe Intense od Montale lata temu, kiedy zaczynałam interesować się perfumami. Chyba czułam lekką nostalgię za próbką, którą wysłała mi życzliwa MUA! Pamiętam, że miał to być zapach kawowy, ale... nie jest. Mój partner zauważył, że pachnie jak nastoletnia dziewczyna, która zwykle nosiła dużo kandyzowanych, słodkich zapachów i która chciała podnieść poziom fantazyjnymi kwiatami i nie do końca trafiła w sedno. Chyba próbowała, taki był jego wniosek. Moje przemyślenia są bardziej szczegółowe. Jest to mdły owocowo-kwiatowy zapach, który pachnie dokładnie jak Rose Jam od LUSH, którego gorzko nienawidzę, ponieważ pachnie tak samo jak te słodkie cukierki Jolly Ranchers, które wszystkie popularne dzieciaki zawsze jadły w szóstej klasie. To z kolei sprawia, że myślę o najbardziej popularnej dziewczynie, nazwiemy ją Mary Lesa H., która oderwała i zjadła część mojego projektu naukowego o kryształach cukru w tamtym roku. Nienawidzę projektów naukowych i nigdy nie wybaczyłam Mary Lesa H., a te okropne perfumy mogą iść prosto do piekła.
Musc Maori od Pierre Guillaume Paris to kolejny zapach, który próbowałem dawno temu i chciałem do niego wrócić, i jest tak samo cicho dziwny, jak go zapamiętałem. Ma mleczno-waniliowe nuty drewna cumaru, które musiałem teraz wyszukać i Google powiedział mi, że w zasadzie jest to miejsce, z którego pochodzi fasola tonka. Pojawia się również kwiat kawowca i strąk kakaowca. Zazwyczaj nie przepadam za czekoladowymi zapachami, ale ten jest jak piżmowa, stęchła, upiorna paczka Swiss Miss. Mówię upiorny, ponieważ jest to bardzo przezroczysty zapach, a piżmo przeplata się niesamowicie między czymś eterycznym w duchu a ciepłą, słodką ludzką skórą. To nie jest gotowa filiżanka gorącej czekolady, ale raczej ziarna kakao drżące w łyżce stołowej przed wmieszaniem do wrzącego mleka. To dziwny, ale na wskroś czarujący zapach.
Geisha Noire od Aroma M to zapach, z którym po raz pierwszy zetknąłem się za pośrednictwem Makeup Alley, w 2004 roku, kiedy zaczynałem swoją przygodę z zapachami i spędzałem dużo czasu na forach tej strony. Wymienianie się próbkami zapachów z nieznajomymi było ekscytującym doświadczeniem, ale z takimi nieznajomymi, z którymi powoli nawiązywało się więzi pokrewieństwa i tworzyło, w niektórych przypadkach, wspaniałe przyjaźnie, które trwały wiele lat. Od tamtego czasu strzegłem swojej malutkiej fiolki i w końcu kupiłem pełną butelkę w zeszłym tygodniu. Geisha Noire to intensywny, złocisty bursztyn i dymna, posępna tonka, która jest bogata i hipnotyzująca, ale zanim zbytnio zboczy na terytorium gourmand, napotkasz nieoczekiwaną krawędź skóry i soli, która pozostaje interesująca i niełatwa do skategoryzowania.
Wypróbowałem tylko kilka zapachów Commodity, a posiadam jeszcze mniej. Problemy, które mam z Moss, tym, który faktycznie posiadam, są charakterystyczne dla większości innych, które próbowałem. Są rześkie w tym sensie, że przeważnie czuć w nich ostrą, antyseptyczną nutę alkoholu do nacierania i są ogólnie kolońskie, w plastikowo-zielony, woskowo-cytrusowy sposób, który przypomina mi każdego miernego kolesia, który mówi nad tobą na spotkaniu w dziale i przypisuje sobie twoje pomysły, każdego nudnego nudziarza na imprezie, który sugeruje, że jesteś źle poinformowany i że powinieneś przeczytać pracę pewnego eksperta w danej dziedzinie - i news flash ya ding dong, to ja jestem tym, który napisał pracę, do której się odnosisz - i wreszcie każdego pnącza, który wyczołguje się ze swojej jaskini, by podążać za tobą ulicą, krzycząc HEY GIRL NICE TATS, a następnie nazywa cię brzydką dziwką, gdy grzecznie prosisz, by zostawił cię w spokoju. Jestem pewien, że wszystkie te dupki to grupy fokusowe Commodity.
Ambre Narguilé z linii Hermes Hermessence otrzymuje wiele odniesień do szarlotki od recenzentów, ale ja sam tego nie rozumiem. Może kompot z przyprawami. Suszone owoce - rodzynki i śliwki - duszone w miodzie, rumie i cynamonie, pozostawione na kuchence prawie zbyt długo. Zostały ugotowane do syropowatej esencji dawnego siebie i gdybyś nie zdjął ich z ognia, skarmelizowane cukry mogłyby zacząć dymić i palić się. Nie przepadam za słodkimi zapachami, ale w październiku pragnę tego; przywodzi na myśl czytanie przy ognisku książki, z którą miało się do czynienia milion razy (jak na przykład Tajemna historia Donny Tartt, którą dopiero co przeczytałam, ale tak bardzo mi się spodobała, że jestem gotowa sięgnąć po nią ponownie), mając na sobie przytulny, oversizowy kardigan z grubymi kablami i guzikami toggle, który prawdopodobnie odziedziczyłaś po dziadku. Nie mylić z tym okropnym kardiganem w teledysku Taylor Swift. ugh, nie każ mi zaczynać. To temat na inną rozmowę o północy.
Heresy to ostry zielony metaliczny kwiat fiołka, zmieszany z chłodnym aromatycznym cedrem, wyniosłym drzewem sandałowym i wędzonymi skórzanymi nutami wetiweru; elementy, które alchemizują się w surową elegancję i pokrewne mroki suchego, pieprznego fiołkowego kadzidła. Jeśli lubisz mroczną atmosferę i nocną estetykę dungeon synth w połączeniu z widmowymi wizjonerskimi czarno-białymi fotografiami Simona Marsdena nawiedzonych ruin i księżycowych opactw, jest to zapach, który przeniesie Cię do tych niesamowitych, złowieszczych krain.
Całkowicie wysublimowany oud. Ma niesamowitą trwałość i zapach, ale jest tak dobrze wykonany, że nie jest zbyt mocny ani zbyt duży.
Nie mogę go wystarczająco polecić. Nawet jeśli normalnie nie lubisz oudu, powinieneś spróbować. Jest odurzający i po prostu zakrada się do ciebie, gdy idziesz na swój dzień.
Za każdym razem, gdy go noszę, zawsze myślę o tym, jak niesamowicie pachnę 😝
Otwarcie to piękny słodki tytoń jabłkowy, a lukrecja jest wyraźna.
Zdecydowanie widać podobieństwo do Angel's Share, ale nadal jest wystarczająco inny.
Nuta lukrecji przypomina mi Legacy of Petra od Penhaligon's. Nie przepadam za LoP, uważam, że jest zbyt mdły, ale lukrecja tutaj działa pięknie i nadaje strukturę i kontrast nutom słodzików, wraz z szałwią
Wanilia wygładza i zaokrągla wszystko.
Naprawdę seksowny zapach. Gładki i uwodzicielski, ale nie przytłaczający.
Z pewnością interesujący.
Cytrusowy, aromatyczny i prawie pikantny, zakładając, że to nieśmiertelnik i bardzo suchy szafran.
Tania plastikowa skóra stworzona na metalowym stole w laboratorium.
Sterylny, zimny, ale ciepły i pachnący.
Drewno jest suche i pachnące.
Są to elementy, które przypominają mi Secretions Magnifique. Chłodna metaliczna sterylność z utrzymującymi się kwiatami. Ganymeade jednak stroni od wszelkich laktonowych lub miedzianych metalików.
Uwielbiam prawie wszystkie perfumy z tej marki i na razie mam ich 5, ale myślę, że Paramour jest moim ulubionym. Na początku byłem zachwycony pięknem Paramour 91, ale ponieważ tak trudno go znaleźć, dałem szansę oryginalnemu Paramour i ani przez chwilę tego nie żałowałem. Skóra jako nuta może być dla mnie trudna, ale uwielbiam, gdy jest gładko połączona z innymi nutami, tak jak tutaj. To wcale nie jest wyzwanie. Ten zapach jest niesamowicie uroczy zarówno na mężczyznach, jak i na kobietach. Od samego początku czuć piękną subtelną słodycz malin, a osobiście to właśnie ta nuta, obok innych, oczywiście, sprawia, że ten zapach jest nieodparty. Uwielbiam słodycz połączoną z ciężkimi nutami, takimi jak skóra, paczula i bursztyn, które tworzą karmel i wanilia w połączeniu z malinami. Ta kompozycja jest bardzo gładka, aksamitna, pyszna i elegancka. Jest tak dobrze zblendowana, że gdybym nie widział nut, byłoby całkowicie niemożliwe, aby zgadnąć nawet połowę z nich. Paramour to orientalny zapach i ma popularne połączenie róży, skóry i paczuli, ale zapach nie ma absolutnie żadnego znajomego aromatu z połączenia tych trzech nut. To wyraźnie owocowe, a nie kwiatowe, i ma w sobie delikatną pikantność. Gdybym miał wymienić trzy nuty, które są kluczowe dla tego, co czyni go dla mnie tak wyjątkowym, powiedziałbym malina, skóra i wanilia. Zapach wcale nie jest ciężki, nawet w ciepłej pogodzie, ale naprawdę błyszczy teraz, gdy jest trochę chłodniej. Nie jest zbyt bogaty i gęsty, jest po prostu idealny. Wyrafinowanie w Paramour i jego niewinna, uwodzicielska natura są niemożliwe do opisania. FYI: Różnica między płynem w starym/nowym flakonie jest minimalna. Stary wydaje się trochę ciemniejszy, a nowy może być odrobinę słodszy, ale bardzo niewiele. Różnica może być tylko z powodu maceracji. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Byłbym wdzięczny, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes. To daje mi dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
To pachnie znacznie mniej jak róża-oud, niż się spodziewałem. Początkowy wybuch to naftowy oud z przeszywającymi, dżemowymi kwiatami, które szybko ustępują miejsca falującym, złożonym falom drzewnego oudu, a dla mnie najpierw magnolii, a potem róży i hyraxu w równych proporcjach. Róża przypomina metaliczne róże, które Christopher Sheldrake tworzy dla Serge'a Lutensa, chociaż to nie pachnie jak perfumy Serge'a Lutensa, nie mylmy się. Jest w tym oszałamiająca głębia, bez jakiejkolwiek syntetycznej nuty. Musisz lubić magnolię i musisz być w porządku z hyraxem, ponieważ obie te nuty są trwałe (mam na myśli, że wszystkie nuty są, ale czuję, że te dwie mogą być najbardziej wymagające, ponieważ oud jest bardzo drzewnym, erudycyjnym oudem). Niedługo zaczyna rozwijać bogatą, bursztynową, orzechową, czekoladową bazę, co sprawia, że moje serce naprawdę zaczyna śpiewać. Absolutnie wspaniałe i warte każdej wydanej złotówki. Aktualizacja: wydawało się lekkie, gdy nosiłem je w moim mieszkaniu, ale na zewnątrz jest NUKLEARNE, bądź ostrożny. Aktualizacja: im więcej to noszę, tym bardziej dominuje hyraceum. To jest znacznie bardziej śmierdzące i wymagające, niż myślałem na początku!
Feminité du Bois, pierwsza pachnąca kreacja Lutensa, która wciąż jest z nami. I jest to absolutna przyjemność. Jego nazwa przełamuje uprzedzenia dotyczące zapachów drzewnych przeznaczonych wyłącznie dla mężczyzn. A jego zapach przełamuje granice tego, czego oczekuje się od zapachu drzewnego, poprzez wprowadzenie (suszonych) owoców.
To suche nuty cedru i owocowa śliwka połączone bez wysiłku. W niemal abstrakcyjny sposób, choć nie do końca.
Zawiera również mniej znaną nutę zwierzęcą, która wzmacnia fioletowe nuty owocowe, ale nie jest przytłaczająca.
Pierwotnie wydany pod marką Shiseido pod tą samą nazwą, a dziś pod marką Serge Lutens.
Zapach, z którym powinien zapoznać się każdy miłośnik perfum.
Używam go wieczorami, gdy jestem w domu, ponieważ jest bardzo relaksujący i pocieszający. To przytulny, czysty zapach. Czuję się, jakbyś właśnie wyszedł spod prysznica lub założył świeżą pościel.
Naprawdę niedrogi i uroczy. Coś, co myślę, że każdy by chciał, butelka jest piękna. To po prostu klasyczny i ponadczasowy zapach.
Copala od Xinu to piękny pierwszy wypad do marki, o której nigdy nawet nie słyszałem. Otwierając się na energicznej cytrynowej nucie kadzidła sosnowego, ewoluuje w amorficzny melanż złotych żywic i zakurzonych szat wanilii, z kolczastym ceremonialnym kołnierzem różowego pieprzu. Jest zarówno ostry, jak i miękki, jednocześnie współczesny i starożytny, jak mistyczna mądrość przebudzona we współczesnej krwi ... i mam więcej niż małą obsesję.
Ofresia to przemyślany zapach miodowych i zroszonych kwiatów, przejrzystych i słodko świetlistych, żywych i pieprznych zmiażdżonych zielonych łodyg oraz delikatnie różanego, drzewnego piżma. Uważam, że przypomina nieco Bath and Body Works OG Freesia Fields, ale jest mniej wodnisty i ma pewną wrażliwość, która wynika z bycia nieco starszym i posiadania większego dochodu uznaniowego. A może po prostu więcej dyskrecji, kropka. Jest piękny, nawet jeśli nie jest strasznie ekscytujący. Myślę, że bardzo dobrze nadaje się do odwiedzania teściów, którzy tak naprawdę mają tylko pojęcie o głębi twojego dziwacznego dziwactwa, a ty starasz się jak możesz, aby tak pozostało. Jest to zapach, który wywołuje pewien rodzaj spokojnego i wrażliwego ducha lub stanu umysłu, który przypomina ci, abyś zachowywał się jak najlepiej, nawet gdy czujesz się słony, zrzędliwy i bezczelny, i wydaje się, że ma wystarczająco skrupułów, aby zachować twoje sekrety.