Próbka z zestawu Discovery. Test papierkowy. Co ciekawe, kadzidlano-kwiatowy bursztyn z nutą absyntu, która faktycznie dodaje kompozycji ciężkości. Bardzo mi się podoba, zwłaszcza, że jest dość złożony i potrafię wyłapać wszystkie nuty. Kadzidło nie jest dla mnie przesadnie wyczuwalne i nie mogę się doczekać noszenia tego zapachu. Obserwuj mnie na Instagramie: @TheScentiest
Próbka z odkrywczego zestawu. Test na papierze, choć wcześniej posiadałem flakon tego zapachu. Jest w tym samym przedziale co mfk oud Extrait. Stylowy, świeży oud z dużą ilością szafranu. Jeśli lubisz mfk, powinieneś sprawdzić również ten. Obserwuj mnie na Instagramie: @TheScentiest
Próbka z zestawu odkryć. Test na papierze. To naprawdę uroczy różany oud i w dużej mierze zgadzam się z tym, jak podsumował go HungarianGenius. Oud jest nisko w profilu, a tu chodzi o słodkie, ciepłe nuty, choć nie nazwałbym go pełnym gourmandem. Podoba mi się nuta alkoholu, a kandyzowana róża jest wystawna. Tonka dopełnia bazę i nie mogę się doczekać, kiedy dam jej porządnie popalić. Obserwuj mnie na Instagramie: @TheScentiest
Myślę, że to najbardziej niewinny biały kwiat, jaki mam. Jest tak miękki i kremowy, luksusowy i subtelny. Uwielbiam, jak wanilia i bita śmietana łączą się z jaśminem, tuberozą i gardeniją. Aspekt gourmand jest bardzo powściągliwy, nie umieściłbym tego nawet w tej kategorii. Sposób, w jaki Amouage sprawia, że coś tak syntetycznego jak nuta „bita śmietana” brzmi, jest niesamowicie szykowny. Czuję, że jest to bardzo naturalne, wcale nie mdlące, czego się obawiałem. Drzewo sandałowe z cedrem tworzy miękką i kremową, drzewną bazę, która wspiera wszystkie inne nuty w urokliwy i delikatny sposób. Bita śmietana jest określana jako „śmietana Chantilly” na stronie internetowej Amouage, co oznacza śmietanę słodzoną cukrem i aromatyzowaną, zazwyczaj wanilią. Love Tuberose to dość prosty zapach, ale bardzo piękny i łatwy do noszenia. Nie powiedziałbym, że jest słodki, ale niektórzy mogą tak myśleć, zwłaszcza jeśli gardenia nie działa tak, jak działa na mojej skórze, wprowadzając odrobinę ziemistego akcentu do kompozycji. Wanilia i bita śmietana mogą również działać mocniej dla niektórych. Myślę, że to jest niebiańsko idealne. Nie dziecinne, a jednak dobrej jakości i dopracowane. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Uwielbiam wyjątkowy styl SHL w łączeniu nut i tworzeniu czegoś bardzo unikalnego i artystycznego. To nie tylko o nutach, jest coś magicznego w sposobie, w jaki używa składników. Soleil de Jeddah jest ziołowy i ziemisty, a jednocześnie miękki i bogaty. Jest w nim odrobina brzoskwiniowej słodyczy z Osmanthusa oraz bardzo realistyczny ziołowy zapach rumianku. Przypomina mi to bieganie po polach latem, gdy byłem dzieckiem. Może wydawać się nawet mydlany podczas pierwszych noszeń, ale to nie jest akord, który przychodzi mi na myśl - nie nazwałbym tego zapachu owocowym wcale. Jako że nie jestem fanem cytrusów, w ogóle mi to nie przeszkadza, jak to ma miejsce, gdy jest używane tylko jako jedna z nut głowy. Jednym z moich ulubionych kwiatów, irys, niespodziewanie, ale idealnie pasuje do rumianku, jak do rozkosznej, łagodnej wanilii i ultra gładkiej skóry. Irys i skóra to bardzo powszechne połączenie, ale tutaj jest zupełnie inne niż w innych zapachach, które znam. Wanilia nigdy nie staje się słodka, a skóra nigdy nie jest tutaj nachalna. Ta mieszanka jest absolutnie odurzająca i całkowicie uniseksowa. Dla mnie najlepiej sprawdza się latem, im cieplej, tym lepiej. Wszystkie nuty pięknie się łączą i topnieją na mojej skórze. Jest całkowicie wypolerowana w upale i tak elegancka. Jeśli jest zbyt zimno, działa dość ostro, a wszystkie nuty są jakby oddzielone. Nie byłem w Jeddah, ale ten zapach sprawia, że jestem ciekaw, aby tam odwiedzić. ☀️ Nuty głowy: Cytryna - Olejek z dzikiego rumianku - Osmanthus ☀️ Nuty serca: Korzenie irysa - Bursztyn - Ziemiste nuty ☀️ Nuty bazy: Masło irysowe - Rosyjska skóra - Wanilia z Madagaskaru Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Promise to śmiałe i odważne perfumy, które naprawdę rzucają wyzwanie zmysłom i nie powinny być odrzucane zbyt pochopnie. Otwierają się eksplozją soczystego jabłka i ostrego różowego pieprzu, który jest zarówno orzeźwiający, jak i niesamowicie ostry. Z tego miejsca wyłania się duet dwóch klasycznych róż, które równoważą ostre jabłko delikatnymi kwiatowymi akcentami. W miarę osiadania na skórze - suchy, ziemisty cypriol i paczula stają się gwiazdami pokazu. Dla mnie jest to miejsce, w którym ludzie uważają zapach za wyzwanie, cypriol zdecydowanie nie jest dla każdego. W tle czają się pikantne akcenty i zwierzęce kastoreum, ale nie są one przesadnie wyczuwalne. Przyznam szczerze, że trochę czasu zajęło mi docenienie tego zapachu. Byłem bliski sprzedania flakonu, ale wytrwałem i nosiłem go jeszcze kilka razy, aż w końcu się w nim zakochałem. Naprawdę musiałem poświęcić trochę czasu, aby zrozumieć ten zapach i zbudować z nim relację. Zdecydowanie nie nadaje się do noszenia na co dzień i zdecydowanie nie jest atrakcyjny dla mas.
Burlington 1819 to świeży, orzeźwiający zapach dla nowoczesnego dżentelmena. Otwiera się niewiarygodnie ostrą, soczystą mieszanką grejpfruta, limonki, mandarynki i gorzkiej pomarańczy - następnie jest równoważona delikatną miętą i imbirem. Na szczęście mięta nie dominuje i jest dość subtelna, podczas gdy imbir wysuwa się na prowadzenie. Wyczuwalny jest delikatny mech dębowy i suchy tytoń, ale niestety nie wyczuwam żadnego rumu. Imbir nasila się, gdy osiada na skórze wraz z cytrusami i słoną ambrą, która stanowi większość profilu zapachowego. Dodatek kminu jest tutaj dziwny, w powietrzu może czasami sprawiać wrażenie zapachu ciała w tle, jakbyś pocił się przez zapach. Na szczęście nie odczuwam tego cały czas, ale nie jest to idealne rozwiązanie. Uważam, że jest to fantastyczny cytrusowy zapach, który jest bardzo dobrze wykonany, ale na cieplejsze miesiące wybrałbym Oceania lub Elysium.
Fall into Stars to idealna nazwa dla tak wysublimowanego zapachu, umieszczonego w skromnym i niepozornym flakonie - naprawdę czuję, że mogę w niego wpaść. W pierwszym spryskaniu wyczuwalny jest gorzki, lepki aromat balsamu peruwiańskiego, różowego pieprzu, bergamotki i imbiru, a następnie gruba, woskowa warstwa kwiatu henny i róży. Wkrótce potem wyłania się miękki i suchy oud - w żaden sposób nie zwierzęcy ani kałowy, ale z wystarczającą ilością unikalnych niuansów, aby wskazać pewien stopień prawdziwego oudu w kompozycji. Baza składa się również ze skórzastego, dymnego labdanum i gładkiego szafranu, z subtelnymi akcentami słodkiego, żywicznego akordu bursztynu w tle. To mistrzowsko skomponowany zapach, który jest cudownie gładki i utrzymuje się przez cały dzień. Dla mnie i kilku innych osób, którym o nim wspominałem, pachnie on czasami niemal jak hiperrealistyczne czarne oliwki, co może być nieco dziwne. Ogólnie jednak zapach ten jest piękny i urzekający, ale nie na tyle, by uzasadnić cenę 760 funtów.
To dziwny perfum i prawdopodobnie powinien być wydany przez ELDO. Wspaniałe słodkie otwarcie róży i pieprzu szybko ustępuje miejsca goździkowemu, słonemu, a nawet rybnemu, dziwacznemu muśkiemu skankowi, wciąż z nutą róży, jakbyś skropił swój krzew różany solanką z puszki małży. Jeśli to brzmi okropnie, to dlatego, że tak jest, ale nie jest tak daleko jak Secretions Magnifiques, jest tu pewna wartość. Jestem dopiero 20 minut w noszeniu (w domu), więc na razie wstrzymam się z oceną... Z pewnością jest interesujący i bardzo tani, więc nie ma wielkiego problemu, jeśli okaże się bzdurą. OK, tak, nie. To pachnie bardziej odważnie niż Secretions Magnifiques, czy tak, nie mogę się zdecydować. Myślę, że to jakiś rodzaj interakcji między nutami goździka, lnu i elemi. To trudny zapach do oceny, jednego dnia go nienawidzę, innego jestem nim obsesyjnie zafascynowany. Drydown dla mnie to hardcore sandałowe drzewo. Całość pachnie syntetycznie, prawie jak Absolus D'Orient od Guerlain.
Cudowne otwarcie, które znika w kilka sekund, pozostawiając niezbyt nieprzyjemny zapach. Jest bardzo piżmowy, a ja nie czuję zbyt wiele grejpfruta, co mnie cieszy, ponieważ ten składnik zwykle mnie nudzi, będąc tak powszechnym. Ambra i jabłko dominują na mojej skórze, przynajmniej przez pierwsze kilka minut, a galbanum nadaje mu chrupiący akcent. Jak w przypadku większości "tańszych" zapachów Rojasa, niesamowite otwarcie jest uzależniające i ciągle chcę ponownie spryskać, aby poczuć je jeszcze raz, podczas gdy główny zapach jest bardzo, bardzo dobry, ale nie powala mnie na kolana. W fazie dry down czuję DUŻO wetiweru i kokosa.
Po prostu tego nie rozumiem, tego hiper-drogiego gówna Roja Dove. To ma wszystkie elementy przyzwoitego niebieskiego zapachu, ale wykonane bez jakiejkolwiek duszy. Nie ma nawet świeżości. To jak hybryda Aventusa i Bleu de Chanel, a wydaje się, że to perfumeria stworzona przez algorytm lub komitet. Gdyby kosztował 100 euro, pozostawiłby mnie obojętnym, ale w tej cenie to całkowity żart. Jest coś w tej całej marce, co po prostu sprawia, że czuję się nieswojo. Wąchałem i nosiłem wiele ich perfum i każdy z nich jest wtórny i bezduszy, a co gorsza, prawie zawsze mogę od razu pomyśleć o czymś 10 razy tańszym, co robi to samo lub lepiej.
Absolutnie wspaniały od samego początku aż do etapu dry down na następny dzień. Rozumiem, dlaczego wszyscy go chwalą.
Ponieważ Radical Rose to ten sam zapach, ale z wydajnością podkręconą do KRZYKU, to jest to dobra i znacznie tańsza alternatywa, jeśli nie chcesz łapać wszystkich za gardło, trząść nimi i krzyczeć ROŻE MTHERFCKER w ich twarze.
Całkiem wyjątkowe podejście do świeżego zapachu. Zdecydowanie oddaje lód w "Ice Twist". Wyobraź sobie ten sam chłodzący zimny akord z kilianowej wódki z lodem, teraz nałóż cały skok truskawek i owoców i masz boadicea ice Twist. Ładny zapach, ale nie moja filiżanka herbaty. Również drydown jest kobiecy. Butelka 100 ml na sprzedaż lub wymianę. Tylko Uk
Purple Gourmand radzi sobie całkiem nieźle jako bardzo niedrogi zapach, jednak nie sądzę, aby był dla mnie. Natychmiast wita mnie dość dziwne połączenie kawy i gruszki, które po prostu nie wydaje mi się właściwe, zanim zauważę ciemny przypalony karmel, który zaczyna nabierać siły. Z tego miejsca zapach ponownie zmierza w przeciwnym kierunku, wprowadzając jaśmin i kokos, spoczywające na bazie wanilii i paczuli. Większość zapachu zdominowana jest przez intensywnie słodki karmel, gorzką kawę i soczystą gruszkę. Jakość nie jest tutaj zła, jest całkiem dobra, osobiście uważam, że ta konkretna mieszanka nut jest bardzo dziwna i odpychająca. Nie pachnie tak, jak można by oczekiwać od zapachu gourmand, co może być świetne dla niektórych - ale dla mnie zbytnio zbacza w "wyjątkowym" kierunku.
Explicite to intensywnie słodkie, kwiatowe i kobiece perfumy, które moim zdaniem są fantastyczne. Otwierają się od razu jasnymi różowymi i białymi kwiatami piwonii i konwalii, z miękkim, pysznym mrokiem utrzymującym się w bazie z praliny i bursztynu. Gałka muszkatołowa i różowy pieprz wprowadzają delikatny pikantny akcent, spoczywający na czystej drzewnej bazie. Ogólnie rzecz biorąc, to kwiaty dominują w tym zapachu, słodka pralina i bursztyn są obecne, ale są tylko akordami wspierającymi. To bardzo kobiecy zapach i jestem zaskoczony, że Fragrantica określa go jako unisex. Uważam, że pachnie cudownie, ale nie nosiłbym go dla siebie i uważam, że jego cena jest niestety dość zawyżona.
Sandalo Nobile to dziwny, ale przyjemny zapach. Otwiera się podmuchem lekkiego, zwiewnego irysa i zielonego drzewa figowego, początkowo witają nas raczej świeże, czyste i nieszkodliwe perfumy. W miarę rozwoju na skórze pojawia się kremowe, pudrowe drzewo sandałowe, które, muszę przyznać, jest uzależniające i bardzo dobrze uzupełnia Irysa. Szafran i benzoina nadają zapachowi odrobinę słodyczy, która jest jednak bardzo subtelna. Co więcej, uważam, że kminek jest całkowicie niewyczuwalny - co, szczerze mówiąc, uważam za dobrą rzecz. W miarę osiadania zielone drzewo figowe słabnie, a drzewo sandałowe staje się znacznie bardziej suche. Słodycz staje się nieco bardziej widoczna, co ładnie uzupełnia drewno. Jest to bardzo przyjemne, masowo atrakcyjne drzewo sandałowe z dobrej jakości składnikami, ale niestety brakuje mu charakteru i jakichkolwiek zapadających w pamięć cech.
Lune Féline Extrait to uosobienie wspaniałego zapachu wanilii - jest intensywnie słodki i bogaty, fantastycznie opierając się na oryginale. Początkowo otwiera się bardzo ciepło i pikantnie z cynamonem, kardamonem i różowym pieprzem. W tle wyczuwalna jest nuta drzewnej, słonej świeżości cedru i ambry. Z tego miejsca przebija się wanilia, która jest gwiazdą pokazu. Jest miękka, słodka i delikatna, a jednocześnie mroczna, chropowata i lekko ziemista. Jest to prawdopodobnie zasługa styraksu i balsamu peruwiańskiego, które nadają zapachowi uzależniające zwierzęce właściwości. Ten zapach pachnie bardzo podobnie do bursztynu, ale brakuje mu wymaganych nut, aby można go było za niego uznać. Niemniej jednak jest to fantastyczna wanilia i naprawdę demonstruje kreatywnie złożoną stronę perfumerii skoncentrowanej na wanilii. To absolutna przyjemność.
Najbardziej aspołeczny, może nawet socjopatycznie silny zapach, jaki można sobie wyobrazić. Niemożliwy do noszenia, niemożliwy do zmycia.
Piękny zapach, ale ŻADNEJ mocy😭😭😭😭. 0 projekcji! Teraz trzymam tylko stałych wykonawców w mojej kolekcji, więc to musi odejść. Pełna butelka 100 ml na sprzedaż lub na wymianę. Tylko w Wielkiej Brytanii
Cudowny chypre. Boski i uzależniający. Już takich nie robią. Subtelna równowaga i elegancja są na poziomie Guerlain, podczas gdy sam zapach to unikalne dzieło sztuki. Dry down jest prawie moczowy, z ciepłem benzoinu i ambry, nie mogę się nasycić.
Najlepszy duplikat Grand Soir!!! Bez cempitacji. Wydajność jest fenomenalna w tym przypadku, 💪🏿💪🏿💪🏿💪🏿.
Pierwsze uderzenie i myślę mmmmmmm, to jest cudowne, a potem szybko staje się mdłe... Nie sądziłem, że Black Orchid EDP można przebić pod względem jego wrzaskliwego, nieznośnego, przyciągającego uwagę uścisku, ale oto jestem. Dla mnie ten zapach leży gdzieś pomiędzy BO EDP a Parfum, ale podkręca czynnik ZBYT DUŻO do 10. A spryskałem tylko dwa razy.
Colonia Oud uosabia połączenie klasycznego włoskiego perfumiarstwa z czystym, współczesnym zachodnim oudem. Otwiera się soczystym uderzeniem bergamotki i pomarańczy, wraz z orzeźwiająco pikantnym połączeniem amyrisu i kolendry. Wkrótce po tym następuje czysty, nowoczesny, syntetyczny oud, który jest wygładzony na krawędziach i złagodzony, aby pasował do kontynentalnego stylu Acqua di Parma. W połączeniu z miękką skórą, wspieraną przez drzewo sandałowe i cedr - otrzymujemy zapach równie świeży i orzeźwiający, co mroczny i ponury. Ten zapach pozostaje wierny dziedzictwu oryginalnej Colonii, wykorzystując ciemniejsze nuty, aby pójść o krok dalej. Świetnie nadaje się do noszenia na co dzień, jak i na oficjalne okazje, i bardzo dobrze sprawdziłby się jako charakterystyczny zapach dla klasycznej osoby.
Cartier Oud Vanille to być może mój ulubiony zapach 2023 roku. Podobnie jak w przypadku pozostałych zapachów z tej linii, są tylko 2 główne nuty, które składają się na profil zapachowy, jednak nie czyni to tego zapachu nudnym lub uproszczonym w najmniejszym stopniu. Oud jest czysty, piżmowy i lekko zwierzęcy - to krok powyżej typowego zachodniego oudu i naprawdę prezentuje tę nutę w naturalny sposób. Z drugiej strony wanilia jest miękka, kremowa, puszysta i wyjątkowo gładka. Doskonale zestawia się z oudem i wypełnia powietrze fantastycznym kontrastem słodyczy i goryczy. To szybko staje się moją ulubioną wanilią w mojej kolekcji, jakość składników jest tutaj fenomenalna, a mieszanie jest znakomite. Zdecydowanie jeden do sprawdzenia dla wszystkich miłośników wanilii.