Jeśli jesteś facetem, który klika w filmy zapachowe na YouTube z frazą „panty-droppers”, ten zapach nie jest dla ciebie, stary. To zapach, który jest odpowiednikiem gościa w pracy, który poprawia twój dzień swoją całkowitą brakiem cynizmu. To najbardziej uprzejmy, podnoszący na duchu i wywołujący uśmiech zapach, jaki mężczyzna może nosić. Wypróbowałem go w galerii handlowej i dosłownie wracałem do samochodu z ogromnym uśmiechem na twarzy. Może trzeba użyć więcej psiknięć niż w przypadku innych zapachów, ale aromat jest niesamowity. Łączę go z Versace Man Eau Fraiche, aby zwiększyć jego trwałość. Jasne otwarcie mandarynki z czystym, lnianym wykończeniem i delikatnymi drzewnymi nutami w bazie. Aktualizacja: trochę ponad rok później, po pewnym macerowaniu… 6 psiknięć na kołnierzu utrzymało się przez większość dnia. Byłem tak podekscytowany, że powiedziałem żonie, że się macerował i wydawało się, że wydłuża trwałość. Ona powiedziała: „To grzech macerować.”
Fascynuje mnie w tych perfumach to, że dziś całkiem mi się podobają. Nie są nawet dobre jak na standardy Fragrance du bois, marki, której z różnych powodów fundamentalnie nie lubię, ale cofając się do mniej więcej 2018 roku (bo nie próbowałem najnowszych rzeczy) ich repertuar, choć dość powściągliwy pod względem kreatywności, był niezaprzeczalnie dobrym perfumiarstwem. Materiały, kompozycje, po prostu bardzo klasyczne rzeczy. Nie jest to od razu prawdą w przypadku tych perfum, czują się trochę jak prymitywne, słodkie, niszowe tropy połączone razem. To owocowo-pomarańczowy, waniliowy, piżmowo-bursztynowy zapach, mam go na sobie już od kilku godzin i wyczuwam w nim również łagodną nutę kokosową. Widać, jak dobry jest ten zapach i rzeczywiście przypomina mi Merveilles Hermes, ale po prostu nie jest w moim stylu ze względu na dodatkową masę i gourmand, ale jeśli tego rodzaju perfumy ci się podobają, możesz zrobić znacznie gorzej.
Najlepszy z najlepszych. Wydam znacznie więcej na zapasowe butelki tego zapachu niż na cokolwiek innego. Uwielbiam czuć go na swojej koszuli w pracy. To dla mnie perfekcja. Orzeźwiający, bezpretensjonalny, ziołowy, złożony, wyraźny i przystępny. Energia taty?… może, i co z tego? Jestem tatą! To zapach dla pracującego dżentelmena. Przypomina mi poranek i jest tak świeży i nieszkodliwy. Świetny na codzienny użytek. Działa naprawdę dobrze. To jeden z tych zapachów, których noszenie nigdy mi się nie nudzi. Zbliżam się do posiadania 17 uncji tego zapachu, które zakładam, że wystarczą mi do końca życia. Gdyby to był jedyny zapach, który mógłbym mieć w swojej kolekcji, byłbym zadowolony.
Czasami po prostu chcę nosić absolutny śmieć, a kupiłem cztery z tej linii jako paczkę na Vinted. Cóż... Muszę powiedzieć, że to naprawdę radosna mała buteleczka śmiecia. Pachnie naprawdę dobrze. Jest w tej samej kategorii co Tobacco Vanille, o tyle, o ile tytoń jest realistycznym surowym tytoniem do skręcania, w połączeniu z cukrową, waniliową suszoną owocowością. Nie mówię, że jest podobny, to byłoby szalone, ale zaskoczyło mnie, jak realistycznie pachnie ten tytoń. Spodziewałbym się, że coś w tej cenie będzie syntetycznym bałaganem. Ma całkiem sporo wspólnego z Eau des Baux. Ma też dobrą wydajność, względnie mówiąc, a ja uwielbiam tę zabawną, kreskówkową butelkę i etykietę. Wygląda jak coś, w czym kupiłbyś syrop. A propos - mam Tobacolor. Ktokolwiek umieścił to w zapachach, żartował lub był na haju.
Kupiłem sporo 10 ml perfum Avon na Vinted i każdy z nich zaskoczył mnie swoją równowagą, jakością i oryginalnością. To jest piękne i podnoszące na duchu, z ciepłą słodyczą, która nie przytłacza; to bardziej ciepła, mglista słodycz ogrodu w letni wieczór. Jakaś nuta wprowadza mnie w błąd, sprawiając, że myślę, że czuję zapach jaśminu nocnego, ale to dla mnie dobra rzecz.
Baie 19 to ozonowa paczula drzewna, która celebruje zestawienie ciemnych i bogatych nut ziemistych z jasnymi i musującymi nutami orzeźwiającymi. Nie jest to szczególnie złożony zapach i wydaje się raczej syntetyczny, ale podoba mi się. Głęboka, ziemista natura zielonej paczuli zajmuje centralne miejsce w tym zapachu, przypominając wilgotne leśne podłoże. Aby to skontrastować, mgliste akordy ozonowe rozjaśniają powietrze wokół ciebie, aby podnieść i odświeżyć profil zapachowy, wzmocniony czystą soczystością jałowca. Wszystko to jest następnie przenoszone i wzmacniane przez dużą dawkę ambroksanu. Jest to dość uproszczony, ale skuteczny, czysty męski profil zapachowy. Nie jest szczególnie wyjątkowy ani zapadający w pamięć, ale w danym momencie pachnie cholernie dobrze. Nie kupiłbym butelki dla siebie, ale rozumiem, dlaczego ludzie lubią ten zapach.
Po zdobyciu dekantu Plum Japonais w końcu zrozumiałem, dlaczego jest tak poszukiwany w społeczności. To zdecydowanie jeden z najlepszych zapachów Toma Forda, jakie kiedykolwiek wąchałem, nie rozumiem, dlaczego zaprzestano produkcji czegoś tak pięknego. Gęsta, słodka i kandyzowana soczystość lepkich suszonych śliwek, ciepły i pikantny cynamon w połączeniu z ciemną, bogatą drzewnością oudu i słodkiego bursztynu tworzy jeden z najbardziej kuszących profili zapachowych. Słodkie kwiatowe nuty szafranu, kwiatu śliwki i nieśmiertelnika są tak delikatne, a jednocześnie wystarczająco rozjaśniają ogólny profil zapachu. Jak już wspomniałem, rozumiem szum związany z tym zapachem, to niesamowity zapach. Ale nie sądzę, że warto płacić nieprzyzwoite ceny za butelkę, skoro Plum Harajuku od Insider Parfums jest w 98% podobny za ułamek ceny.
Jest tylko jedno słowo opisujące LostinFlowers - piękny. Ten zapach to Lily-of-the-valley w ekstremalnym wydaniu, w całej swojej delikatnej i eleganckiej chwale. Wszystko jest cudownie wyważone i nie tak ciemne lub niechlujne, jak można by sobie wyobrazić. Ten zapach jest zdominowany przez konwalię. Ujmuje wszystkie niesamowite aspekty tego pięknego kwiatu: czystą białą mydlaną nutę, zielone akcenty roślinne i zwiewną słodycz w jednym. Wyczuwalne są delikatne nuty korzenne, aromatyczne i ziołowe z lekkimi niuansami drzewnymi, ale ogólnie zapach ten jest bardzo prosty i doskonale wykonany. Kremowy, gładki, jasny i zwiewny to przymiotniki, które przychodzą mi na myśl, gdy go noszę. Oud nie jest tak wyraźny, jak mogłoby się wydawać, a jakość lilii z doliny rywalizuje nawet z najlepszymi na rynku, takimi jak Les Clochettes du Bonheur. Niesamowite perfumy.
Olejek Les Extraits z Oudh Glam Or to uczta dla zmysłów, z połyskującym luksusem i mrocznym pożądaniem unoszącym się w powietrzu - to naprawdę wyjątkowy zapach. Uważam, że każda wymieniona tu nuta jest zbalansowana jednakowo, idealnie, skutecznie. Głęboki, bogaty urok dymnego oudu i gęstej, żywicznej mirry przejmują inicjatywę jako odważny charakter zapachu. Kontestuje je słodka elegancja szafranu i róży, delikatnie mieszająca się z ziemistą paczulą oraz nutami bursztynu i piżma. Jak wspomniałem, wszystkie te nuty są doskonale wyważone w równych częściach, nie ma wrażenia, że niektóre nuty krzyczą, podczas gdy inne szepczą - wszystkie pasują do siebie. Wierzę, że ten zapach został niestety wycofany, ponieważ nie mogę go znaleźć w magazynie nigdzie online, chociaż nie jest tak, że mógłbym sobie pozwolić na jego zakup. Oudh Glam Or to jeden z tych absurdalnie wyjątkowych i majestatycznych zapachów, których noszenie jest ekscytujące, ale nierealne do posiadania. To jedne z najłagodniejszych i najbardziej luksusowych, stonowanych i delikatnych perfum oudowych, z jakimi się zetknąłem.
Hmmm... Kolor płynu sprawił, że miałem nadzieję, że będzie głębszy i żywiczny. To raczej lekkie i eteryczne niż gęste i alkoholowe. Obawiałem się, że doświadczę metalicznej lub krwistej nuty, którą niektórzy inni wyczuli, ale nie! To prosta, piżmowa wanilia. Nie wyczuwam żadnego ciepła ani owocowych niuansów. Nie jest bardzo słodka, ale jest lekko zakurzona... Mimo to nie wydaje mi się zbyt charakterystyczna. Moim zdaniem, jest w tej samej liniowej konwencji co Chloe EDP lub Gentle Fluidity Gold - ładnie pachnie, ale nie jest wyraźna.
Migające światła i syreny, facet z megafonem mówi "odejdź od perfum, powtarzam, odejdź od perfum"... To jest nuklearne, jakby, socjopatycznie nuklearne, ale jeśli spryskasz delikatnie dwa lub trzy razy z odległości nie bliższej niż 20 cm od skóry, i z WIELKĄ ostrożnością, to jest wspaniałe! Zapach jest magiczny, łącząc woskowe, mydlane aldehydy z mętnym kadzidłem i akordem skórzanym przypominającym paczulę. To gotycka siostra Melograno, a ona może oszaleć i zabić wszystkich w okolicy.
Absolutnie okropny. Jedyną rzeczą, do której ten zapach mnie zaprowadzi, jest najbliższe okno, gdzie mogę złapać trochę świeżego powietrza. Duszący, mleczny, waniliowy owocowy zapach, który w ogóle nie spełnia swojej reklamy. Nie podchodź do tego, myśląc, że będzie to uroczy zapach osmanthusa z drzewem sandałowym. Po milionie zmywania pachnie dokładnie tak samo jak Nobody Knows od Zary. Nawet nie próbuj.
Zgrany koncept, ale zrealizowany wyjątkowo dobrze i za bardzo niską cenę. Co tu nie lubić! A do tego butelka jest urocza.
Jeśli kiedykolwiek poczułeś zapach zielonego, niedojrzałego banana, to na pewno zakochasz się w tym. Fotorealistyczny zielony banan, który nie jest zbyt syntetyczny. Klubwasser od Wienerbrut jest podobny, ale w znacznie wyższej cenie. Jeśli uda ci się zdobyć starą formułę, trzymaj się jej kurczowo.
Zwykle nie jestem wielkim miłośnikiem neroli, uważam, że jeśli jest to główny składnik zapachu, wydaje się dość nudny i płaski. Niestety tak jest w przypadku Neroli 36, choć nadal jest przyjemny, nie zrozumcie mnie źle. Ten zapach to czysty biały kwiat z jasnymi, puszystymi aldehydami. Jest czysty i mydlany, elegancki i lekko kobiecy, zachowując jednocześnie świetną równowagę między nutami i genialną jakość. Wszystko to brzmi świetnie, ale dla mnie brakuje mu głębi i charakteru. Chętnie zobaczyłbym w nim coś bardziej odważnego, co pomogłoby mu wyróżnić się z tłumu. Jeśli jednak jesteś miłośnikiem czystych białych kwiatów i nie szukasz niczego innego, może to być świetna opcja.
Potencjalnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych i polaryzujących zapachów na rynku, a jednak cholernie go kocham. Santal 33 ma w sobie całą kwaśną, ostrą i marynowaną wspaniałość, której wielu ludzi nienawidzi, i chociaż pachnie nietypowo, jest w nim coś, czemu nie mogę się oprzeć. Czasami można natknąć się na zapach drzewa sandałowego z tym lekko marynowanym klimatem, ale ogólnie opiera się na jego bardziej kremowych aspektach. Nie w tym przypadku, ten zapach celebruje aromat kiszonego soku i uważam, że jest oszałamiający. Niewiele więcej dzieje się w zapachu, jest dość prosty, ale jest w nim coś uzależniającego. Gdy zaczyna wysychać, staje się gładszy i bardziej kremowy, ale zawsze pozostaje silny z ostrą kwaskowatością. Ten zapach jest jak marmite pod koniec dnia - albo się go kocha, albo nienawidzi.
Dla mnie Ylang 49 to nowoczesne i ostre podejście Le Labo do zapachu szyprowego. Jest bardzo prosty i redukcjonistyczny, eliminując wiele głębszych cech, które powinny mieć szypry, a zamiast tego stawiając na podstawy. Przedawkowanie ziemistej, ale czystej i męskiej paczuli dominuje w zapachu, a mnóstwo ylang-ylang zapewnia ten gęsty, gumowy i lekko kwaśny kwiatowy akcent. Całość łagodzi delikatna kremowość mchu dębowego, gardenia i drzewna baza. Jak już wspomniałem, jest bardzo redukcjonistyczny, raczej syntetyczny jak większość ich zapachów, ale w pewnym sensie mi się podoba. Nie na tyle, by kupić pełną butelkę, ale na tyle, by nosić próbkę i cieszyć się nią.
Another 13 to jeden z tych zapachów, które nie pachną zbyt intensywnie, a mimo to od razu przyciągają uwagę. Zapach ten koncentruje się głównie na kuszącej cząsteczce Iso E Super wraz ze słodkim piżmowym ambrette. Pomimo tego, że składa się głównie z cząsteczek syntetycznych, nie pachnie tanio ani niskiej jakości - wręcz przeciwnie. Uwielbiam Iso E Super jako nutę, a wraz z miękkością ambrette i orzeźwiającą soczystością gruszki i cytrusów otrzymuję coś, co naprawdę oddaje esencję czystości i wyrafinowania. Myślę, że ten zapach jest zdecydowanie za drogi, biorąc pod uwagę ogólny profil zapachowy, a jego trwałość nie jest świetna, ale naprawdę pasuje do nastroju, kiedy nie masz ochoty nosić odpowiedniego zapachu, ale nie chcesz chodzić po dniu nago.
Pierwsze wrażenia, to nie jest wcale tak słodkie ani cukrowe, jak sugerowały opinie. Nie pachnie wcale jak Pink Sugar czy Lira... Skąd w ogóle porównanie do Liry? Ledwo wyczuwam jakikolwiek cukier czy mleko. Jest lekkie i eteryczne, jak zapach, który czujesz, gdy wchodzisz do luksusowego sklepu meblowego. Sillage nie jest wielkie, czuję je wokół siebie, gdy się poruszam, ale na tym kończy się jego projekcja. Przypomina woskową świecę waniliową. Ekstremalnie woskowe z nutą wanilii, jest nawet odrobina mięty. To ładna wanilia, ale są inne, które wolę. Miałem nadzieję, że to będzie gęsta, cukrowa butelka puszystej wanilii - jak Kayalis Vanilla Royale, ale zamiast tego dostaję super miękką, wyblakłą syntetyczną wanilię - znacznie bardziej przypominającą Vanilla Violet Orchid z Zary. Kupiłem ją bezpośrednio ze strony, więc nie martwię się o autentyczność zapachu. Może po tym, jak moja butelka się ustabilizuje, poczuję się inaczej, ale z pierwszych wrażeń miałem nadzieję na coś więcej. To wciąż piękny, unikalny zapach, ale wcale nie jest tym, czego się spodziewałem. Aktualizacja - mam ją już od kilku miesięcy i... wow... jest lżejsza i bardziej karmelowa niż waniliowa, ale naprawdę zaczynam ją lubić. Trwa również WIEKAMI!! Nic się nie równa, jest tak unikalna i pyszna.
Tak, tak dobre. Tak właśnie pachniała Dama Bianca w mojej głowie. Super słodka, puszysta wanilia, jest cukrowa z pudrowym akcentem irysa. W fazie dry down jest podobna do SDJ Cheirosa 40. Uwielbiam to!!
To nie było dokładnie to, czego się spodziewałem. Dla mnie nie jest zbyt waniliowy. Trudno to opisać, ale jest nuta moczu? Jest też słony. Po około 3 godzinach wyczuwam trochę cukru. Absolutnie uwielbiam śliwkę i wanilię, to właśnie przyciągnęło mnie do tego perfumu, ale nie wyczuwam śliwki. Jest super mocny i gęsty, mam nadzieję, że po ustabilizowaniu się mojej butelki zapach się poprawi, ale z pierwszych wrażeń - nie pasuje mi. Po googlowaniu - to cywet psuje ten zapach. Jest bardzo wyraźny, jak stęchły oddech lub mocz. Wszystkie inne słodkie nuty są przytłoczone przez cywet.
Kupiłem butelkę dwa lata temu. To były jedyne perfumy, które kiedykolwiek chciałem zmyć. Pachniały jak kamfora i środek do prostowania włosów lub trwała ondulacja. To było okropne. W porównaniu do tego, Teint de Neige, Iris od L'erbolario i Elizabeth Arden Red Door to moje ulubione pudrowe zapachy. Uwielbiam smarować się balsamem dla niemowląt - nigdy nie mogę pachnieć zbyt pudrowo. Dwa lata później... spróbowałem ponownie i jest niesamowicie. Jest znacznie słodszy i gęstszy, to najbliższe perfumy, jakie znalazłem, aby odwzorować zapach oryginalnego pudru dla niemowląt Johnsona. To puder dla niemowląt na sterydach. Jestem teraz bardzo zadowolony z mojej butelki. Perfumy są subiektywne, dla mnie wyczuwam puder dla niemowląt, dla innych będą pachnieć inaczej. Różnica w opinii nie czyni recenzji źle poinformowaną lub błędną. Uwielbiam oud i wyczuwam puder dla niemowląt w tych perfumach - nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego osoba nie mogłaby cieszyć się obiema profilami zapachowymi. Tak czy inaczej... Jest super mocny i utrzymuje się, aż zostanie zmyty - na pewno ponad pół dnia i projekcja jest jak bestia. Każdy cię poczuje. To nie jest dla mnie zamiennik TDN, ponieważ mają różne profile i sięgam po nie w różnych okazjach. Tylko na marginesie - uważam, że metalowe butelki, które używa Montale, zakłócają zapachy. Wszystkie zapachy, które od nich kupiłem, początkowo pachniały okropnie metalicznie i alkoholowo. Zwykle stabilizują się po roku lub dwóch. Nie mam tego problemu z Mancera ani żadnymi próbkami Montale, które kupuję, ponieważ te są w szklanych butelkach.
Jeśli chcesz zalać wszystkich (w tym siebie) nieustannym, duszącym, liniowym koszmarem, to jest twój zapach. Przez 20 minut myślę "tak, w porządku, to ładnie pachnie, ale jest dość mocne, cieszę się, że nie muszę wychodzić z domu przez 3 godziny". Przechodząc do przodu o 3 godziny, nie mogę tego znieść, zdejmnij to ze mnie, zdejmnij to ze mnie, zdejmnij to ze mnie. Pierdol ten perfum. Okropny. Aktualizacja: nałożone z najdelikatniejszym dotykiem, może działać, ale to gra w ruletkę, ryzykując zepsucie sobie dnia, ponieważ jedna cząsteczka za dużo i wracam do pierwszej części mojej recenzji.
Mówiąc wprost, Sacred Bond ma dla mnie zbyt wiele do zaoferowania. Lubię słodkie zapachy tak samo jak każda inna osoba, ale moim zdaniem to po prostu trochę za dużo, być może to malina mnie zniechęca. Ten zapach jest zdominowany przez intensywną nutę malinową, nutę, z którą już wiem, że rzadko się dogaduję. Do tego dochodzi lepka, syropowata natura akordu karmelowego, z którą kontrastuje ostra nuta mandarynki i bergamotki. Zamiast podążać dalej w kierunku gourmand, wita nas białe kwiatowe serce, które wydaje mi się bardzo nie na miejscu. Myślę, że ten zapach jest w porządku, ale w moich oczach nie jest niczym specjalnym i myślę, że są lepsze opcje od Reinvented. Jak powiedziałem powyżej, jest po prostu trochę zbyt zajęty jak na mój gust, nie wydaje się, aby istniała ciągłość lub harmonia między nutami - zamiast tego czuje się trochę bałaganu. Ogólnie jest przyjemnie, ale nie w moim guście.