Dirty Amber to hymn królowej wojowniczek, warczenie bergamotki i jałowca, zęby obnażone przed świtem. Geranium, dzikie i posiniaczone, przylega do popękanej skórzanej zbroi, kadzidło, tlący się ołtarz dla zapomnianych bogów, wisi ciężko, cierpkie ugryzienie kory kasji jest szeptaną klątwą na jej wrogów. Miodowa syrenia pieśń Tonki o skradzionych przyjemnościach jest zamaskowana gorzką, wirującą mgłą labdanum i mirry. Cyprys i paczula, piżmo nieokiełznanych lasów, wiążą ją z ziemią, korzeniami sięgającymi głęboko w zapomniane kości imperiów. A potem wybucha serce burzy: skamieniały bursztyn, gardłowy ryk, plaga spalonego światła gwiazd uwięziona w złotym bogactwie spieczonych słońcem łez. Zapach rodu przesiąkniętego ogniem, wojenny krzyk odbijający się echem przez wieki, poległych potworów i zdobytych królestw. Dirty Amber to zapach bohaterki Frazetty, oczy płonące dzikim światłem tysiąca księżyców, ostrze w gardle przeznaczenia. To piękno, które krwawi, plami skórę, odciska piętno na kościach i zapisuje swoją historię w powietrzu, którym oddychasz.
Nie wszystkie obserwatoria zbudowane są ze stali i szkła. Niektóre są wyrzeźbione ze starożytnego drewna i mądrości, gdzie mechaniczne planety śledzą swoje ścieżki przez wieczny zmierzch pustynnych tajemnic. Tutaj, w rozrzedzonym górskim powietrzu, wzniesienie wyostrza zmysły: najpierw jasny kęs wysokości, potem sposób, w jaki przyprawy chwytają się za gardło jak odległe światło. Czas rozpływa się w ciemności. To, co zaczyna się jako kalkulacja - precyzyjna geometria delikatnego zapłonu pieprzu i surowych przekładni z drewna cedrowego - mięknie w coś cieplejszego, głębszego. Każdy niebiański model kieruje się do wewnątrz, odnajdując swoją prawdziwą północ w gorzkim kakao i wypalonym bursztynie. Mosiężne orbity krążą nad głowami pod kątem wieczności, podczas gdy kadzielnice wytyczają własne ścieżki poniżej, wciągając kosmiczny pył i kadzidło w nurt starej magii. W dymie i przyprawach tych cienistych układów, maszyneria nocy obraca się zawsze do wewnątrz.
Nareszcie! Po wszystkich moich poszukiwaniach natknąłem się na zapach Zoologist, który naprawdę mi się podoba. Przez długi czas czułam, że ten dom nie jest dla mnie, nieustannie rozczarowując się szumnymi premierami - ale dlaczego nie mówi się o nim więcej? Przypuszczam, że dlatego, że jest to raczej staromodny, klasyczny zapach. Gwiazdą jest tu cudownie głęboka karmazynowa róża, która nie jest aż tak dżemowata, ale jest gęsta i bezwstydna, by dać o sobie znać. W połączeniu ze słodką soczystością kwiatu śliwki i słoną ambrą, jest to następnie łagodzone przez delikatne pudrowe aspekty fiołka i kremowy dotyk mchu dębowego w bazie. Jest wspaniały, naprawdę nie spodziewałem się, że tak bardzo mi się spodoba. Zwykle jestem dość wybredny, jeśli chodzi o zapachy różane, więc tak wysoka ocena tego zapachu naprawdę wiele mówi, zwłaszcza od domu, którego zwykle nie lubię. Zdecydowanie rozważę zakup tego zapachu w przyszłości.
Jeśli miałbym opisać Blu Indaco jednym słowem, byłoby to nijakie - jest to zapach bez treści i charakteru, charakterystyczny zapach dla pozbawionego kręgosłupa yes-mana. Znalazłem podobny wzór w innych zapachach Giardini, wydają się mieć motyw przewodni nadmiernej prostoty. To coś w rodzaju mydlanego, piżmowego migdała. Bergamotka, frangipani i różowy pieprz zapewniają ostrą świeżość, która ma nieco szorstki ton, który jest następnie wzmacniany przez przytłaczającą ilość drapiącego syntetycznego piżma i ambroksanu. W sercu znajduje się kremowy migdał i słodka wanilia, która walczy o przetrwanie pod piżmem. Nie jest nieprzyjemny, nie jest szorujący i nie jest paskudny w noszeniu - po prostu pozostawia mnie niezadowolonym. Nie ma tu głębi, nie ma zainteresowania ani pomysłowości; to po prostu kolejna leniwa kasowa premiera, która bez wątpienia spodoba się masom.
Na wstępie zaznaczę, że uwielbiam tuberozę, a dobra tuberoza to jeden z moich ulubionych zapachów na tej planecie. Niestety, jest to bardzo temperamentna nuta, która bardzo często staje się kwaśna i nieprzyjemna w niewłaściwych rękach - tak jest w tym przypadku. Tuberoza znajduje się w centrum zapachu, ale jest zbyt gruba, gęsta i sucha. W połączeniu z ylang-ylang, a zwłaszcza drzewem różanym i wanilią, efekt końcowy jest zdecydowanie zbyt słodki i staje się mdły. Brzoskwinia i nuta kokosa idą o krok dalej, aż stają się całkowicie nieprzyjemne. Ogólnie rzecz biorąc, naprawdę go nie lubię. To po prostu nie pachnie jak dobrze złożony zapach - jest niechlujny i ścierny, i szczerze mówiąc pachnie tanio. To nie jest tuberoza, którą mógłbym kiedykolwiek nosić.
Imagination cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a wielu uważa go za jeden z najlepszych cytrusowych zapachów na rynku. Nie wiem, czy posunąłbym się tak daleko, ale nie mogę zaprzeczyć, że pachnie absolutnie genialnie. Jest irytująco prosty, czuję, że nie powinienem go kochać tak, jak to robię, a jednak jest w nim coś uzależniającego. Na pierwszy plan wysuwają się czyste, rześkie cytrusy, uzupełnione ostrym imbirem. Jednak, aby tego uniknąć, delikatne zmiękczające nuty mydlanej neroli i suchej herbaty pomagają stłumić działanie cytrusów, nadając zapachowi niemal delikatnie kremowe oblicze. Nie muszę też wspominać o wydajności, to dobrze znany fakt, że działa jak marzenie, biorąc pod uwagę, że jest to zapach cytrusowy. Ogólnie rzecz biorąc, Imagination robi wszystko, czego można oczekiwać od luksusowego zapachu. Pachnie elegancko, wyrafinowanie, zachęcająco i utrzymuje się przez cały dzień. Pomimo swojej prostoty, naprawdę chciałbym mieć butelkę tego zapachu na te gorące letnie dni, kiedy po prostu potrzebujesz czegoś orzeźwiającego.
Neroli nie jest moją ulubioną nutą, więc nie podchodziłem do tego zapachu z wysokimi oczekiwaniami. Niestety Neroli Nasimba pogrążyło mnie jeszcze bardziej, to po prostu nieprzyjemny zapach. Pomysł na papierze brzmi świetnie, niesamowicie unikalny i odważny w swojej kompozycji, ale efekt końcowy jest po prostu rozczarowujący. Neroli nie jest tu takie złe, nie w tym tkwi mój problem. Problem zaczyna się z kwiatem pomarańczy, który jest tak przesadzony, że staje się niemal drapiący i zbyt gęsty, podczas gdy różowy pieprz zdaje się to potęgować. Następnie wkracza skóra, która jest odważna w połączeniu z białymi kwiatami i trudna do zrobienia dobrze, co tutaj się nie udało. Szkoda, bo chciałem polubić ten zapach, ale niestety nie potrafię się z nim dogadać. Jeśli jesteś miłośnikiem neroli, nie wyobrażam sobie, żeby ten zapach Cię powalił, na pewno pozostawił mnie z lekkim niedosytem.
Rose SaltifOlia to cudownie unikalne podejście do róży, z silnym śródziemnomorskim charakterem i delikatnymi słono-morskimi akcentami. W zasadzie bardzo mi się podoba, ale nie jestem pewien, czy nadal będę go tak lubił, gdy będę go nosił kilka razy, a nowość się skończy. Sama róża jest pięknie delikatna, łagodna i zwiewna, jakby zapach pobliskiego krzewu róży unosił się na wietrze na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Słony akord morski jest równie wspaniały i doskonale okiełznany, aby nie przytłoczyć róży, z subtelnymi nutami akordu wodorostów, aby pogłębić ten wodny nastrój. Jak już wspomniałem, jest wspaniały. Z przyjemnością będę nosił próbkę latem i być może w końcu kupię flakon, jeśli cena będzie odpowiednia, ale na razie cieszę się, że mogłem go doświadczyć, ale nie czuję potrzeby dodawania go do mojej kolekcji.
Ingredients 07/2012 to niezwykle interesujące i abstrakcyjne podejście do perfum, których skład pozostaje tajemnicą, aby każdy mógł stworzyć własną relację i zrozumieć zapach. Uwielbiam ten pomysł i naprawdę podoba mi się sposób, w jaki pachnie, zwykle nie jestem największym fanem Crivelli, ale to jest świetne. Wyczuwam syntetyczny, plastikowy/metaliczny akord, który opisują inni, ale nie jest on przytłaczający. Z tego miejsca wyczuwam głównie szafran i paczulę - to kontrast między czymś ciemnym i ziemistym, a tą bogatą, metaliczną słodyczą. Wydaje się również bardzo drzewny, być może z dużą ilością cedru, zmieszany z dużą ilością innych rzeczy, które, szczerze mówiąc, są zbyt trudne do wybrania. Jeśli miałbym go do czegoś porównać, to połączenie szafranu i paczuli przypomina mi nieco Secret Tryst od Fragrance du Bois. Jednak metaliczny charakter tego zapachu sprawia, że jest on jednocześnie znacząco inny. Podoba mi się, ale nie jestem pewien, czy go kupię.
Alpona to jeden z koronnych klejnotów Caron, który został utracony przez czas i wydaje się być niedoceniany - być może dlatego, że jest tak cholernie trudny do znalezienia w dzisiejszych czasach. Jest to interesująco aromatyczne i żywiczne podejście do klasycznego szypru skoncentrowanego na jaśminie, i ojej, robi to doskonale. Dziwię się, że nuta jaśminu nie jest wyżej w rankingu pod względem znaczenia, dla mnie jest gwiazdą pokazu. Wyczuwam bardzo podobny jaśmin do tego użytego w Joy Jeana Patou, który odniósł ogromny sukces po premierze zaledwie 10 lat wcześniej. Obok niego wyczuwalne są gorzkie cytrusy, miękkie drewno i spora ilość mchu dębowego. Aromatyczne, żywiczne aspekty pochodzą z zastosowania tymianku i mirry, które są delikatne, ale obecne na tyle, aby przekształcić je w coś zupełnie wyjątkowego. Uwielbiam ten zapach. Ktoś wyjątkowy był na tyle uprzejmy, że wysłał mi dekant ze swojej butelki i od tego czasu zakochałem się w nim po uszy. To szczyt perfumiarstwa, Ernest Daltroff w najlepszym wydaniu, nigdy nie będzie drugiego takiego zapachu jak Alpona.
Prosty, ale nie prostacki, swobodny z ziołową nutą na sobotnie spotkanie z przyjaciółmi przy kawie.
BDK tabac rose na sterydach z bardzo soczystą, mokrą porcją róży
Otwiera się jako urocza pieprzna róża i wysycha w drzewno-kwiatowy aromat. Bardzo lekki wilgotny ziemisty Petrichor wspiera.
Po kilku godzinach ciemność akwatu ustępuje i znów pojawia się róża.
Piękny zapach, podobny do lżejszego ADP z większą ilością kwiatów.
Skórzana kurtka, uścisk kochanka, gorący oddech na skórze.
Wyzwanie/okropne otwarcie. Lubię „czyste”, ekstremalnie mydlane i orzeźwiające efekty, białą piżmo i tym podobne, więc jeśli mnie obrażasz czymś podobnym, to musi być złe. Czuję, że styl tego zapachu jest „włoski” w luźnym sensie. Duch jest zbyt intensywny. Jest nieprzyjemny. Chłodny i lekko zielony, chciałbym powiedzieć geranium, ale lubię geranium. Przez około 15-20 minut. Potem zaczyna się pojawiać coś w rodzaju kwiatowości, co mogę zacząć akceptować, a potem w głębokim, głębokim drydownie (wiele godzin później) staje się czymś, co aktywnie mogę powiedzieć, że mi się podoba. Prawdziwa opowieść o dwóch częściach, która niestety dla mnie przekłada się na zły/zapach, który nie jest w moim guście. Znowu wydaje się surowy jak źródło, powiedziałbym, że słońce jest prawdopodobnie najbardziej wyrafinowane, ale wszystkie wydają się niezależne, a to dlatego, że są! Ale… pragnę więcej za ponad 200 funtów za butelkę.
Dostałem próbki tych zapachów, które odświeżająco (dla niektórych irytująco) nie mają żadnych wymienionych nut ani składników. Na początku (i przez cały czas) jest to bardzo kobiecy, tropikalny, owocowy zapach piżma, całkiem uroczy, ale czuję się trochę zbyt daleko od swojej strefy komfortu. Po około dwudziestu minutach zapach się ustabilizuje i czuję rodzaj bardzo 'różowego' zapachu tuberozy. To naprawdę całkiem urocza rzecz, ale nie w moim guście.
Ta kompozycja, w przeważającej części, pachnie dla mnie kadzidłem i benzoesem. Nie w sposób, w jaki mogłoby się wydawać, ostro słodko, ale ziemiście i „kościelnie”, jak coś w stylu awiniońskim... ani to nie jest „ambra” w takim sensie, jest to w rzeczywistości zupełnie inny świat. To wcale nie jest ostre, ale myślę, że jeśli znasz te rodzaje materiałów żywicznych, rozpoznasz ten nietypowy podpis. Reszta to prawie kremowa, orzechowa wetiweria, z doskonałym, lekko dymnym efektem nałożonym na to. W wielu aspektach wydaje się to niezależne i nieco chaotyczne, niezbyt wyrafinowane, jednak jego złożoność i wyraźny naturalizm w użytych materiałach sprawiają, że naprawdę mi się podoba. Jestem mrocznie zainteresowany jego aspektami i nosi się naprawdę dobrze, ale daleko mu do ładnego czy eleganckiego perfumu. Zauważyłem, że nakłada się na moją skórę jakby w postaci śliskiego smaru, co mi się nie podoba, ale ogólnie jest lepsze niż cokolwiek, co mógłbym kiedykolwiek stworzyć, a jednak wciąż przypomina moje własne naiwne, perfumeryjne potknięcia.
Tajemniczy, zmysłowy, seksowny to niektóre z przymiotników, które przychodzą mi na myśl, gdy noszę ten wyjątkowy zapach Róży. Nie znam żadnego innego zapachu, który byłby do niego podobny. Wyróżnia się również stylem Rosinen, który zazwyczaj utrzymuje zapachy w jasnej lub świetlistej tonacji, będąc znacznie ciemniejszym w swojej bazie oraz w innych nutach ogólnie (niektóre inne ciemniejsze zapachy to Le Snob N° I i Ballerina N°3). Nuty, które nadają mu wyjątkowy charakter, to Śliwka w otwarciu, Kminek i Ylang-Ylang w sercu oraz Bursztyn w bazie. Śliwka nadaje zapachowi słodki akcent, a osobiście uważam, że owoce w bardziej złożonych strukturach zapachowych wprowadzają uwodzicielskie, wyrafinowane i dopracowane odczucie. Niektóre z moich ulubionych owoców używanych w ten sposób to Śliwka, Brzoskwinia, Mango i Wiśnia. Istnieje niezliczona ilość zapachów, w których te owoce odgrywają bardzo ważną rolę. Nawet jeśli nie są realistycznie soczyste, są wyrafinowane z luksusową owocową słodyczą w tle. Kminek jest znany jako trudna nuta dla niektórych, a w tym zapachu nie jest wyjątkiem. Nie jest ostry, gorzki ani kwaśny, ale może przypominać pot na niektórych typach skóry, ponieważ nawet na mojej "łatwej" skórze mogę go wyczuć, ale pozostaje bardzo wyrafinowany i wnosi dokładnie odpowiednią ilość intymnych, zmysłowych, zwierzęcych niuansów do zapachu. Obecnie dość powszechne jest używanie Kminu do tworzenia tego rodzaju aromatów bez użycia nut zwierzęcych, ale pachnie to zupełnie inaczej. Lubię to i nie mam z tym żadnych trudności. Ylang-Ylang z kolei dodaje słodyczy aurze, którą rozpoczęła Śliwka, jak również bogactwa ogólnie. W końcu Bursztyn nadaje zapachowi orientalny charakter dzięki swoim żywicznym cechom, a Labdanum jest wspomniane osobno, nawet jeśli jest głównie zawarte w nucie "Bursztyn", tworząc głębię kompozycji. Labdanum nie jest tutaj skórzaste, przynajmniej nie na mojej skórze ani na skórze mojego męża. Ten zestaw nut jest wspaniale połączony przez najpiękniejszą, ciemną i pudrową Różę, która od początku do końca jest odurzająca swoją zmysłowością i pięknem. Zapach jest całkowicie ciepły, aksamitnie gładki, a nawet przytulny w fazie dry down. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Będę wdzięczna, jeśli śledzisz mój IG: @ninamariah_perfumes. Daje mi to dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
Naprawdę interesujący zapach.
Wymieniany jako nowoczesny wetiwer, przy pierwszym spryskaniu jego chemia daje ciepły zapach obwodów.
Nuty brzmią jak gourmand, ale nie są w ten sposób odbierane.
Otwarcie jest zielone, ziołowe i aromatyczne, wytrawne, z bardzo subtelną słodką kremowością, którą przypisuję wanilii.
Myślę, że wciąż uczę się świata wetywerii, ale ten jest z pewnością interesujący.
Rose de Siwa nieco umyka radarowi wśród innych zapachów MDCI, podobnie jak wiele ich kobiecych wydań. Myślę jednak, że jest piękny, zwykle nie jestem największym fanem większości perfum skoncentrowanych na róży, ale ten jest piękny. Myślę, że to dlatego, że róża nigdy nie staje się zbyt gęsta lub dżemowata. Róża jest tutaj bardzo lekka i zwiewna, prawie jak zapach kwiatu róży w powietrzu, z odrobiną słodkiej wody różanej. Fantazyjne nuty różowej piwonii i soczyście słodkiego litchi utrwalają tę lekką zwiewność, dodając jednocześnie delikatnego owocowego aspektu, z odrobiną pudrowego fiołka w tle. Myślę, że jest to piękny, niezaprzeczalnie szykowny i kobiecy zapach, który nie robi zbyt wiele na raz. Wszystko idealnie się równoważy, co daje niesamowicie wyrafinowany zapach. Kusi mnie, żeby kupić sobie flakonik, zobaczymy.
Orris to jedna z moich ulubionych nut wszechczasów, a ten zapach to orrisowe niebo. Shem-el-Nessim, czyli "wąchanie bryzy", przenosi nas na letni festiwal na Nilu w 1906 roku, uroczystą imprezę pełną pięknych kwiatów unoszących swój zapach w dół rzeki. Słowa nie są w stanie opisać, jak oszałamiający jest ten zapach. Te perfumy są po prostu maślanie gładkie - gęste, pudrowe aspekty orris są uwydatnione przez heliotrop i ylang-ylang. Całość dopełnia kremowe drzewo sandałowe i miękka wanilia. Białe kwiaty dodają zwiewnej świeżości, a geranium słonawej ostrości. Kompozycja może i jest prosta, ale to absolutne arcydzieło. To bez wątpienia mój ulubiony zapach Grossmith i jedno z najlepszych zastosowań orris, jakie kiedykolwiek wąchałem. Fakt, że ten zapach ma 118 lat mnie zadziwia, zwłaszcza że pachnie lepiej niż 90% tego, co jest obecnie wypuszczane na rynek. Muszę wkrótce stać się posiadaczem tego arcydzieła.
Quelques Fleurs to oszałamiająco piękny kwiatowy zapach, złożona mieszanka tak doskonale zbalansowana, że pachnie po prostu boskim spokojem. Oczywiście Houbigant są najbardziej znani z genialnego dzieła, jakim jest Fougere Royale, ale myślę, że wolę to - to czysta kwiatowa błogość. Na pierwszy plan wysuwają się tu czyste, białe kwiaty; obfite ilości jaśminu, kwiatu pomarańczy, tuberozy i akordu konwalii śpiewają w doskonałej harmonii, wśród cieplejszych, pudrowych kwiatów bzu, róży, ylang-ylang, fiołka i orris. Aby jeszcze bardziej stworzyć wrażenie ogrodu w pełnym rozkwicie, pojawiają się zielone nuty, które dają ten jasny i łodygowy, niemal zroszony efekt. Jest absolutnie fantastyczny, jeśli jesteś fanem kwiatów, jest to jeden z najlepszych zapachów wszechczasów. Fakt, że został wydany w 1913 roku czyni go jeszcze bardziej imponującym, jest ponadczasowy. Zdecydowanie będę musiał kiedyś kupić flakon tego zapachu.
Roja Haute Luxe stał się jednym z najbardziej znanych niszowych zapachów na rynku, mimo że większość ludzi nigdy wcześniej go nie wąchała. Jego nieprzyzwoita cena i ekscentryczny design butelki przyciągnęły uwagę ludzi i pragnienie luksusu od pierwszego dnia. Chociaż cena jest absurdalna, myślę, że wiele osób odrzuca ten zapach właśnie z tego powodu. Roja Dove nosił Mitsouko Guerlain jako swój charakterystyczny zapach przez niecałe 30 lat, zanim został przeformułowany i przestał go kochać - nagle musiał pomyśleć: "jak chcę pachnieć?". Zdecydowanie są tu elementy Mitsouko, skomponowane jako klasyczny francuski szypr z miękkim cytrusowym otwarciem, pudrowym kwiatowym sercem i intensywnie mszystą, lekko skórzastą bazą. Mech dębowy i kwiaty przywodzą na myśl barokowe perfumiarstwo vintage, jest to zapach staroświecki i za to go uwielbiam. Ponownie, podobnie jak w przypadku Mitsouko, Roja zawiera wyraźne ciepłe przyprawy cynamonu i goździków, które dodają zapachowi bardzo potrzebnej zmysłowości. Benzoina jest również używana w dużych ilościach, dając ciepłe, ambrowe uczucie, ale także gęsty, ostry żywiczny aspekt, który pięknie kontrastuje z gładką pudrowością. Ten zapach jest oszałamiający, kiedy go noszę, czuję się jak członek rodziny królewskiej - ale płacisz za status. Złote płatki, dzielące charakterystyczny zapach z Roja Dove, cena odzwierciedla przywilej, a niekoniecznie sam zapach. Nie zrozum mnie źle, uwielbiam ten zapach - uważam, że jest magiczny na skórze, ale po prostu nie mogę usprawiedliwić wydania 2500 funtów na pojedynczy flakon, w końcu to tylko perfumy. Zwłaszcza, że uważam Great Britain i A Goodnight Kiss za znacznie lepsze kreacje, które są również ułamkiem ceny.
Prawie fiołkowy z połączeniem kardamonu, róży, irysa, ylang-ylang i sandałowca o pewnej pyłowej jakości. Sandałowiec jest maślany i falujący, prawdziwy cud. Niezaprzeczalna klasa i odwaga Amouage z czasów Chong.