To przyjemny słodki i tropikalny zapach. Nie jestem pewien, czy wyczuwam w nim nutę białej czekolady.
To ładny zapach, tylko bardzo świeży, a ja w ogóle nie przepadam za świeżymi zapachami. Jest to jednak idealny świeży zapach na zimę!
To mój charakterystyczny zapach na całe ŻYCIE. Pachnie na mnie TAK dobrze: karmelem, gardenią, wanilią, bursztynem. UGHH PO PROSTU WSZYSTKIE MOJE ULUBIONE NUTY. DAJ MI GO
Bardzo dokładny duplikat Lost Cherry, ale trwałość jest niesamowita. Gorąco polecam!
To zajęło minutę. Przy pierwszym spryskaniu dostałem chusteczki dla niemowląt i pianki marshmallows. Godzinę później słabsze chusteczki dla niemowląt, kremowe białe kwiaty i pianki marshmallows. Przypomina mi coś z dzieciństwa i nie mogę przestać go wąchać. Być może perfumy dla lalek lub małych dziewczynek, których nie potrafię określić. Jest bardzo nostalgiczny. W miarę upływu godzin zapach staje się bardzo kremowy, lekko papierosowy i przyjemny na skórze. Nadal bardzo trudno jest mi nosić go samodzielnie - być może jest to cecha małej dziewczynki. Zwykle nie jestem zwolenniczką warstw, ale czasami robię wyjątki. Lubię ten zapach w połączeniu ze skórzanymi, drzewnymi lub wetiwerowymi męskimi nutami. Trochę je osładza. Zatrzymam go w swojej kolekcji.
Kupiłem go w ciemno i nie mogłem być bardziej zadowolony z mojej decyzji. Uwielbiam marchewkowe irysy. Wyczuwalna jest też lekka nuta cynamonu, choć nie ma jej na liście, ale marchewkowe zapachy zwykle mi to dają. To moja nowa ulubiona szminka.
Bardziej wyrafinowana, grzeczniejsza alternatywa dla ombre leather Toma Forda. Jako wieczny fan i apologeta Diptyque, w tym gatunku skórzanych zapachów, z całego serca wolę to.
Bardzo udany zakup w ciemno. Stał się jednym z moich codziennych kierowców. Drzewo sandałowe, Orris, każdego dnia.
Bardzo mi się to podoba. Jestem frajerem na punkcie artystycznych smakołyków, a ten stał się jednym z moich podpisów. Dekadencki, ale nie lepki. Czekolada, wanilia, imbir i zwykle cynamon, mimo że nie jest wymieniony jako nuta. Kupiłem go w sklepie Ingredients w Pradze. Wąchałem cały sklep, co wydawało się godzinami, i zdecydowałem się na ten, ponieważ w tamtym czasie było to coś, do czego nie miałem dostępu w Stanach. Ilekroć robię sobie przerwę od tego zapachu, a następnie wprowadzam go ponownie, od razu wracam do jesieni w pięknej, pastelowej Pradze.
Trafna nazwa. Chciałbym ocenić go nisko po prostu ze względu na to, jak się czuję. Po prostu nie mogę się zmusić do wystawienia złej oceny, ponieważ to naprawdę sztuka. Sprawia, że skręca mi się żołądek. Pachnie krwią i przemocą. Nienawidzę tego. Szanuję to.
Taki nawiedzony. Jest kokos, który zwykle jest dla mnie anty-perfumami, jednak kokos utrzymujący się w tej ofercie jest zimny i suchy, lakoniczny i nieco niepokojący, a nie jak impreza przy basenie. Sięgam po niego jak po melancholijny, mglisty zapach o poranku.
Kiedy wyobrażam sobie perfumy inspirowane perłami, spodziewam się czegoś opalizującego i świetlistego, może czegoś z nutami białego piżma, mleka ryżowego lub kokosa. Nie. Nie tutaj. Bosphorus Pearl to perła stworzona przez kogoś, kto nigdy nie widział oceanu, a co dopiero perły. Zobaczyli dziecko ściskające w swoich brudnych palcach lepkiego wiśniowego lizaka i pomyśleli, że wystarczy.
La Litergie des Heures od Jovoy Paris ma przywoływać na myśl palące się kadzidło w starym klasztorze, ale z jego nutami kwaśnego, sfermentowanego keczupu i tandetnej gorzkiej żółci, pachnie mniej jak spokojne modlitwy w pustelni, a bardziej jak demonicznie zarzygany ksiądz w gorączkowych ferworze nieusankcjonowanych przez kościół egzorcyzmów.
Myth od Ellis Brooklyn jest początkowo rodzajem rześkiego, suchego, kolońsko-świeżego zapachu, którego zazwyczaj nie uwielbiam, ponieważ graniczy ze standardowym banałem faceta z brzuchem i ręcznikiem owiniętym wokół talii w każdej starej reklamie perfum. Z wyjątkiem tego przypadku... jest tu niuans lub szczegół działający na jego korzyść. Wyobraźmy więc sobie, że zamiast okrucieństwa i głupoty mitu o Echo i Narcyzie... powiedzmy, że bogowie trzymali swoje kutasy w spodniach i nie dali się ponieść drobnym wendetom, nikt nie był pogardzany, upokarzany ani zawstydzany, a ta dwójka po prostu zakochała się i żyła swoim życiem. Może razem otworzyli błogie sanktuarium day spa. Może znajduje się w nim basen refleksyjny zasilany chłodnym, czystym źródłem, naładowany energetycznie przez uzdrawiające kryształy, w środku bujnego ogrodu otoczonego zacienionym lasem i rojącym się od pachnącego jaśminu i pięknych orchidei. Być może po sesji masażu, uzdrawiania światłem i doradztwa intuicyjnego, zachęcali swoich klientów do spędzenia chwili na wpatrywaniu się w siebie w nieruchomych, krystalicznych wodach, mięśniach rozluźnionych i zrelaksowanych, skórze naoliwionej i naoliwionej, a następnie uderzeniu własnego wodnego obrazu w nos i powiedzeniu "kochanie, kocham tę podróż dla ciebie". Myth to nieskomplikowane, czyste, drzewne, delikatnie kwiatowe piżmo, które po prostu obejmuje i uosabia dobre samopoczucie.
CdG Monocle Hinoki to łagodnie terpenowy, pieprzny cyprys, sztywna czarna woskowa skóra i ten przerażający sterylny ozonowy aromat iskry elektrycznej, który czujesz na przejściu mostu odrzutowego, gdy czekasz w kolejce na wejście na pokład samolotu. Ogólnie rzecz biorąc, jest to zapach wywołujący głęboki niepokój, wyczarowujący wyimaginowane, ale bardzo prawdopodobne scenariusze, w których mam lot z przesiadką w Atlancie i mam tylko 13 minut, aby dotrzeć do bramki, a bramka znajduje się na drugim końcu terminalu. Nie potrzebuję takiego stresu w moim życiu!
Czy chcesz pachnieć jak queerowa feministyczna bajka anime z mrocznej akademii z niebezpiecznymi pojedynkami, przerażającymi kryptycznymi greckimi chórami cieni, tripowymi szczegółami fabuły, wspaniałymi obrazami i bombastyczną symboliką? Z nutami bujnej, wędrującej róży, pikantnej, ziołowej werbeny cytrynowej i świetlistych liści białej herbaty, Alkemia Perfume's The Lover Tells of the Rose podrapie to bardzo specyficzne swędzenie. To znaczy: dziwacy, którzy go dostaną, dostaną go. A ci, którzy nie, nie.
Wyobraź sobie gryzący dym i dym torfowej whisky oraz antyseptyczne, miętowe, chlorowane pieczenie niemarkowego płynu do płukania ust. Teraz wymieszaj te szczypiące, odwadniające oczy opary z na wpół roztopioną limonką freezy pop. Rany. To jest zaskakująco okropne.
Chciałbym zobaczyć film, który zainspirował Dolls, ale mam trudności z dostaniem go w swoje ręce, więc nie mogę powiedzieć, czy ten zapach w jakikolwiek sposób wyczarowuje esencję lub ducha filmu, jego bohaterów lub jego historię. Dolls jest niejasno słodki, w rodzaju prostego syropu z wody i białego cukru, nieco pudrowy w postaci zakurzonych fiołkowych cukierków i delikatnie kwiatowy, jak w nutach kwiatowych, które występują w postaci kwiatów kwitnącego drzewa. Łącząc delikatność i ulotność tych łagodnych elementów z gumowatym piżmem ylang-ylang, otrzymujemy zapach nieco przypominający głowę plastikowej lalki. Chociaż nie wiem, czy w awangardowym filmie w ogóle były jakieś lalki, więc mogę się mylić.
Powiem Ci, że miałam na sobie ten zapach podczas czytania nowej książki Catriony Ward Sundial and Dolls, która przywodzi mi na myśl jedną z głównych bohaterek książki, Rob, gospodynię domową z przedmieścia, która po prostu stara się zapewnić normalne życie swoim dwóm córkom. Rob z rosnącym przerażeniem wyczuwa mrożącą krew w żyłach i ewoluującą ciemność w swojej najstarszej córce, Callie. Desperacko szukając rozwiązania dla tego dziecka, z którym ma trudności w nawiązaniu kontaktu i którego tak naprawdę nawet nie lubi, Rob podróżuje z Callie do jej domu z dzieciństwa, Sundial, na środku pustyni Mojave. Szokujące sekrety są ujawniane stopniowo, nic nie jest tu takie, jak się wydaje lub jak się spodziewasz, a kiedy już myślisz, że zrozumiałeś historię, twoje oczekiwania zostają obalone i wywrócone do góry nogami i na lewą stronę. To niezwykle błyskotliwa, brutalna, zapierająca dech w piersiach opowieść, która trzymała mnie w napięciu do samego końca. Skończyło się więc bardziej na recenzji książki niż perfum, ale Dolls to zapach kogoś, kto posuwa się do drastycznych środków, zachowując fasadę normalności, i prawie można poczuć, jak bezduszny będzie musiał być, zdając sobie sprawę, że ten zapach to tylko dekoracja okna bez serca i duszy w środku.
DS & Durga's Bowmakers jest uroczy i dziwny i chcę się w nim wykąpać. Bowmakers to chłodne, osobliwe drewno, może cyprys i cedr, ulotna skórzastość i coś, co wydaje mi się syntetycznym drzewnym, przytulnym, ambrowym piżmem ISO E super. Tak właśnie wyobrażam sobie zapach skandynawskiego minimalistycznego vlogera YouTube o przytulnym mieszkaniu o powierzchni 400 stóp kwadratowych zimą. Specjalnie dobrane świece z drzewa sandałowego w bursztynowych słoiczkach, bardzo estetyczny i strategicznie umieszczony krem do rąk w tubce ze słodkimi migdałami i piżmem, stuletnie, ale zadbane, aromatyczne podłogi z twardego drewna. Niewielka szafa kapsułowa wyeksponowana w widocznym miejscu na wieszaku, na którym wisi dla gości skórzana kurtka w doskonałym stanie, której zapach miesza się z chłodną poranną bryzą wiejącą z otwartych okien, gdy wietrzą swoją sypialnię w ramach porannej rutyny o 5 rano, którą obecnie filmują dla swoich subskrybentów.
Jako wieloletni fan anime i mangi, oczywiście nigdy nie mogłem nie zostać wciągnięty przez odniesienie do Ghost in the Shell Masamune Shirow, stylowego i dziwnego cyberpunkowego neo-noir, w którym istnieje świat, w którym ludzie łączą się z maszynami i szczyci się kultową fabułą, która zadaje pytania poszerzające świadomość i bada, co czyni nas zasadniczo ludźmi. Pomijając filozoficzne dociekania, The Ghost in the Shell od Etat Libre d'Orange to chaotyczna mikstura, która sprawia wrażenie, jakby ktoś nakarmił sztuczną inteligencję kilkoma molekułami i zlecił jej stworzenie perfum. Jest tu metaliczna, zielona nuta kwiatowa, syntetyczny owoc, który pojawia się i znika - rodzaj spekulatywnej brzoskwini laktonowej - i plastikowe, protetyczne piżmo obok ostrej, słodko-gorzkiej nuty, która waha się między dziwnym, drzewnym funkiem kminu a infekcją zgniłego pępka. Jasne, że może to być obrzydliwe, ale wszyscy mamy ludzkie ciała i wszyscy od czasu do czasu robią śmierdzące ludzkie rzeczy, więc uspokój się. Leniwi ludzie, którzy kiedykolwiek mieli przekłuty pępek, doskonale znają ten zapach. Zabawne jest to, że możliwe jest, że lubię Ghost in the Shell i jego zakrzywiający rzeczywistość, neonowe miasto, sztuczny absurd z mechanicznymi kończynami. Kiedy to działa, jest to naprawdę zabawny i wyjątkowy zapach skóry. Kiedy nie, to cyborg ze zdigitalizowanym BO. Ale nie jestem pewien, czy zaryzykowałbym zakup pełnego flakonu, nie mówiąc już o przesłaniu go na zamówienie bezpośrednio do mojej kory węchowej.
Zamówiłem małą próbkę, aby zobaczyć, o co chodzi z tym zapachem. Nie spodziewałem się, że mi się spodoba i zdecydowanie tak nie jest, ale z zupełnie innych powodów niż większość osób w recenzjach.
Sądzę, że ten zapach ma różny wpływ na skórę, w zależności od jej składu chemicznego, więc przyjmij to, co mówię z przymrużeniem oka, ale wiele recenzji jest nieco dramatycznych. Nie sądzę, aby pachniał jak genitalia jakiegokolwiek rodzaju (niestety - to prawdopodobnie byłoby lepsze lol), ale zamiast tego, na mnie i na papierze, pachnie jak sterylizowana sala szpitalna. Kiedy po raz pierwszy go powąchałem, tak bardzo przypominał mi widok krewnego na łożu śmierci w szpitalu, że aż się rozpłakałem. Nie nazwałbym tego czystym zapachem, ale pachnie trochę jak umierająca osoba, która właśnie została wykąpana gąbką ze szpitalnym mydłem, które jest bezzapachowe, ale nadal ma ten rodzaj zapachu, który mogę opisać tylko jako szpitalny.
Nie nazwałbym tego obraźliwym, myślę, że jest to prawdopodobnie świetny zapach dla niektórych osób, które lubią pudrowe, wodne, lekko kwaśne zapachy, ale dla mnie pamięć zapachu jest zbyt silna, aby nawet spróbować nosić go na pełny test zużycia, aby określić trwałość. Kiedy go zmyłem, nadal czułem go słabo na skórze, więc wyobrażam sobie, że jest dość trwały.
Szczerze mówiąc, przypomina mi NAP bez pudrowego wykończenia.
To piękny zimowy zapach. Na ich stronie internetowej jest opisany jako turecka kawa i naprawdę uważam, że trafili w sedno. Żałuję, że nie ma w nim wyraźniejszej nuty kawy, ale jest pikantny, mocny i piękny.
To perfumy w stylu bestii, niezwykle ciężkie i niezwykle długo noszone, więc uważaj na biuro i swobodne okazje. Moją mamę przyprawiają o ból głowy, więc może warto zachować je na randki.
Pachnie dokładnie tak, jak jest opisany - koniak na otwarciu, wysycha do ciepłej, drzewnej, cynamonowo-waniliowej nuty. Nic więcej nie wyczuwam, ale koniak jest O WIELE za mocny, jak na swoją siłę. Czułem się, jakbym wylał na siebie whisky. Nie wiem, czy to tylko chemia mojej skóry się z nim nie zgadza, ale zdecydowanie nie jest dla mnie. Naprawdę, naprawdę chciałbym, żeby podobał mi się bardziej.
Niewiarygodny zapach. Wydaje się być identyczny z AA i jest w królestwie Ombre Nomade pod względem siły i projekcji. Fakt, że ktoś może stworzyć taki zapach, zawsze mnie zadziwia, rozwija się tak dobrze i trwa 10 godzin i pachnie inaczej przez cały czas. Pachnie jak stary kościół. Naprawdę lubię tę markę, Dan produkuje świetne rzeczy i wydaje się być miłym facetem. Ten i Tokyo Black to cenne zapachy minionej ery TF.