Infleurno by @eau_de_boujee jest jak twój najlepszy kumpel.
Żywiołowy i zabawny, pijący z Tobą przepyszne koktajle z yuzu i marakui w błyszczącym hotelowym barze, pełnym oszałamiająco bogatych girland jaśminu i osmantusa.
Następnie, gdy poczujesz się całkowicie przestymulowany, zabiorą cię do domu, wezmą głęboką, gorącą kąpiel i zapalą lśniącą bryłkę spokojnego kadzidła, aby cię uspokoić i uspokoić.
Infleurno to po prostu NAJLEPSZA zabawa. W pełni bierze Cię za rękę i prowadzi na rollercoaster rozkosznej radości, ale ze spokojnym i medytacyjnym zakończeniem. To naprawdę butelkowana radość.
Kolejny zadziwiająco piękny zapach od zespołu marzeń, którym są @perfumer.pia i @nickrgilbert. Wszystkie ich perfumy są pełne duszy. Świat z dala od wielu, wielu zapachów w dzisiejszych czasach.
Nazwa moim zdaniem nie pasuje do zapachu, a przynajmniej wprowadza w błąd.
Otwarcie to dżemowa, ciemna, niemal anamaliczna róża w połączeniu z metalicznym szafranem i albo w połączeniu, albo samodzielnie, ciemną nutą oudu.
Piękny różany zapach, ale nie spełnia moich oczekiwań.
3 godziny później minęła intensywność ciemnej róży i do mieszanki dołączył pieprz. W końcu jest drzewny, pikantny, trochę suchy i aromatyczny. Nie tak kremowy, jak się spodziewałem, ale dość czysty i wyrafinowany. Nadal jest głębia i kwiatowość, ale transformacja jest bardzo interesująca!
Po 6 godzinach to delikatny bursztyn z miękkim aromatem drewna.
Ten zapach ma wiele twarzy!
Z pewnością zasługuje na swoją nazwę. Przypominał mi stare książki, lekko stęchły i metaliczny zapach, który był dziwnie pocieszający, ponieważ przywoływał wspomnienia z biura mojego taty na uniwersytecie.
Uważam, że jest to zapach, który mi się podobał, ale go nie pokochałem i nie zdecydowałbym się na zakup pełnowymiarowego flakonu.
Przypomina mi Morning Chess, może to DNA Vilhelma lub mieszanka kardamonu i paczuli.
Bardzo wytrawny, ziołowy cytrus.
Wytrawny dodaje dużo głębi, z dymnym kadzidłem i skórą.
Paczula jest tu bardzo ostra i zielona. Dość aromatyczny.
Nazwa jest odpowiednia, ponieważ cytrusy przebijają się przez głębię.
Prawdziwa moc grejpfruta.
Pikantny, cierpki, świeży, soczysty, słony.
Jest rześki, wodnisty, prawie jak morski spray z fal i delikatna owocowa słodka nuta.
To niesamowity zapach na ciepłe letnie dni, jeśli lubisz grejpfruty.
Drogi eliksir sauvage
Jestem ogromnym fanem Ex Nihilo i ten zapach należy do moich ulubionych. Zaczyna się od połączenia mandarynki, pudrowego pieprzu i delikatnych nut Mimosy. Ylang Ylang zawsze jest w tle, nadając temu zapachowi głębię i ciepło od początku do końca. Wanilia pojawia się nieco później, dodając słodyczy. Vesper Glitz to elegancki zapach, niemal zbyt szykowny, by nosić go na co dzień. Świetnie nadaje się na specjalne okazje lub na randkę. Bardzo piękny zapach z dobrą trwałością, chętnie miałbym go w swojej kolekcji pewnego dnia.
Tom Ford to upiorny, lodowcowy, iglasty melanż drzewa różanego i sandałowego z chłodnym, gorzkim, pieprznym drewnem. To maleńki, złowrogi posąg zapachu w pustym pokoju, w którym temperatura spada nagle, bez wyjaśnienia. Perfumowana wersja małego gremlina, który pojawia się w nawiedzającej opowieści; taki, który przemyka w kącikach oczu, gdy wzrok jest skupiony gdzie indziej i zbliża się do poduszki, gdy jesteś na krawędzi noża między jawą a snem.
Citron Boboli był cudowną, nieoczekiwaną niespodzianką. To taki lekki, orzeźwiający, paliatywny zapach; prawie nic w nim nie ma, a im dłużej się z nim siedzi, tym więcej łagodnych cudów wyczarowuje. W najgorętszy dzień lata, gdy słońce piecze ziemię, a powietrze jest wilgotne, ciężkie i połyskujące, znajdź słoik z masonem, szkło gładkie i wytrawione, przekazane przez matkę twojej matki, aby ukołysać zaklęcie na upalny dzień. Pod szkieletowym cieniem południowego drzewa, do tego naczynia włóż warstwę melisy i kwiatów, gałązkę geranium i falbaniasty liść cytronelli - kojącą warstwę, ziołową, cytrusową i zieloną, będącą kontrapunktem dla nieubłaganego upału. Strumień wody deszczowej, która złapała odbicie księżyca, a na koniec wrzuć tyle goździków i ziaren pieprzu, ile miłości straciłeś, i poczuj, jak ich przyprawione ciepło zmienia się w dziwny, musujący chłód. Namaść swój puls, gardło i serce tym zielonym naparem, spójrz w jego wirujące szmaragdowe cienie i pozwól echem rozbrzmiewać słowom, które chłodzą powietrze i przywołują delikatny, tajemniczy letni deszcz. Tym właśnie jest dla mnie Citron Boboli. A jako mieszkaniec Florydy myślę, że ten zapach będzie moim ulubionym letnim zaklęciem przynoszącym ulgę.
Ostatni podmuch kwaśnego posmaku pomarszczonych cytrusów, zardzewiałe, wysuszone zielone zioła i zmumifikowane mchy, popielata, sucha skóra i najbardziej widmowy irys więdnący w rozpływającej się plamie cienia, którego ziemne korzenie już oddają ducha. którego ziemiste korzenie już oddają ducha, rozpadając się w piaszczystej ziemi. Promienna zorza zaćmienia stała się bladym, spieczonym objawieniem przez zakurzony, zasłonięty obiektyw.
Ôponé to zapach tak odrażający, że można by pomyśleć, że ktoś żartuje, że nie może być prawdziwy. Ale jest prawdziwy i mam jego próbkę. Jest to nikczemny koktajl następujących składników: świeżo otwarta butelka lepkiej, gorzkiej, ale nie wystarczająco gorzkiej gorzkiej gorzkiej jagody Robitussin Maximum Strength Cough and Chest Congestion (prawdopodobnie ta z dekstrometorfanem i gwajafenezyną), najbardziej odrażająca, niesmaczny sztuczny owocowo-kwaśny napój energetyczny na półce z najbardziej skandalicznie obskurnym opakowaniem, tak obrzydliwy i nieświeży, że nawet ludzie, o których myślisz, że mogą być nim zainteresowani, nigdy by go nie kupili, i najsmutniejsza sztuczna róża o długich łodygach owinięta w zakurzony marszczący się plastik na stacji benzynowej. Nikt nie chce mieć z tym nic wspólnego. Natychmiast wyrzuć je do kosza.
Moth to chłodne mroki i stęchła melancholia antycznych koronek i jedwabi schowanych z kamforowymi kulkami na mole, jest dymny aspekt różanego piżma, widmowy żar róży, która zapaliła się z miłości lub zemsty, a może obu, i słodko-gorzki pudrowy element, jak suszony miód zmieszany z grobowym pyłem z grobowca. Ale im dłużej noszę ten zapach, tym bardziej staje się znajomy i zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę mam na sobie piżmową wanilię i zakurzone kwiaty Hypnotic Poison, lub alternatywnie Bewitching Yasmine od Penhaligon lub Fleur Cachée od Anatol Lebreton, które dla mojego nosa pachną jak pokrewne duchy. I czy naprawdę potrzebuję kolejnych perfum w tym stylu? I wtedy przypominam sobie, że tak naprawdę posiadam tylko jeden flakon z tych trzech zapachów, a ten nie ma w sobie tego czegoś, co ma Moth: ostatecznie Moth pachnie jak zmierzchowa gra cieni surowych objęć, nawiedzający chór zapomnianych języków i zasadniczo to, co nosisz, aby przekonać duchy, że w rzeczywistości jesteś duchem.
Wiem, że lepiej tego nie robić, ale kupiłem butelkę Fantomas od Nasomatto bez wcześniejszego spróbowania go i jestem zaskoczony, że mogę powiedzieć... że raczej mi się podoba? Przypomina mi Ghost In The Shell ELdO, tę odrobinę spekulatywnej laktonowej brzoskwini, ale potem zdałem sobie sprawę, że to, co czułem w Fantomasie, było bardziej podobne do tych japońskich mlecznych twardych cukierków z melonem spadziowym. Jest też trochę sterylnego, plastikowego piżma i cyfrowo renderowanego pudrowego porcelanowego heliotropu, a im więcej wącham nadgarstek, tym bardziej jestem przekonany, że to kremowe kwiatowo-winylowe piżmo jest tym, jak pachnie niesamowita dolina naprawdę drogiej lalki erotycznej. Nie wąchałem żadnych lalek erotycznych, ani budżetowych, ani dużych, ale mam dużą wyobraźnię i jestem pewien, że wiem, co wiem. W każdym razie, podoba mi się!
Koala od Zoologist to aromatyczno-zielono-mydlano-kadzidlano-balsamiczna woda kolońska z czarną herbatą, geranium, drzewem sandałowym, eukaliptusem i sosną. Jest w jakiś sposób elegancki, ale jest to ironiczny elegancki 25-latek z 2013 roku z wąsami na kierownicy i kapeluszem z ciasta wieprzowego. To orzeźwiający, relaksujący zapach spa, ale ci eleganccy, ironiczni hipsterzy prowadzą całe spa. Nie wiem nawet, czy nazwać to ironią, czy absurdem, czy nawet farsą, ale po pewnym czasie podwaja się i jest niemal boleśnie szczery, ma prawdziwy klimat "miłość jest prawdziwa i zostałem wbity w tyłek przez moje czujące doświadczenie spa" Chucka Tingle'a. Nie wiem, co to znaczy. Jestem wszędzie dla tego, co jest prawdopodobnie bardzo przystępne i nadające się do noszenia perfumy. To trochę dzikie, że nie mam problemu z opisaniem dziwactw, ale normalsi są tymi, którzy mnie wstrzymują. W każdym razie uważam, że jest to zarówno szczery, jak i sardoniczny zapach eukaliptusa. To moje ostatnie słowo na jego temat.
To moja ULUBIONA mgiełka do ciała EVER, która CAŁKOWICIE wydziela maślane popcornowe wibracje, ale w najsłodszy i NAJSMACZNIEJSZY sposób!!!
bardzo przyjemna i dobrze zrobiona świeżynka dla takiego smakosza jak ja!!! Nuta jabłka nie jest zbyt oczywista, więc dla mnie jest bardziej korzystna!!!
To przyjemny słodki i tropikalny zapach. Nie jestem pewien, czy wyczuwam w nim nutę białej czekolady.
To ładny zapach, tylko bardzo świeży, a ja w ogóle nie przepadam za świeżymi zapachami. Jest to jednak idealny świeży zapach na zimę!
To mój charakterystyczny zapach na całe ŻYCIE. Pachnie na mnie TAK dobrze: karmelem, gardenią, wanilią, bursztynem. UGHH PO PROSTU WSZYSTKIE MOJE ULUBIONE NUTY. DAJ MI GO
Bardzo dokładny duplikat Lost Cherry, ale trwałość jest niesamowita. Gorąco polecam!
To zajęło minutę. Przy pierwszym spryskaniu dostałem chusteczki dla niemowląt i pianki marshmallows. Godzinę później słabsze chusteczki dla niemowląt, kremowe białe kwiaty i pianki marshmallows. Przypomina mi coś z dzieciństwa i nie mogę przestać go wąchać. Być może perfumy dla lalek lub małych dziewczynek, których nie potrafię określić. Jest bardzo nostalgiczny. W miarę upływu godzin zapach staje się bardzo kremowy, lekko papierosowy i przyjemny na skórze. Nadal bardzo trudno jest mi nosić go samodzielnie - być może jest to cecha małej dziewczynki. Zwykle nie jestem zwolenniczką warstw, ale czasami robię wyjątki. Lubię ten zapach w połączeniu ze skórzanymi, drzewnymi lub wetiwerowymi męskimi nutami. Trochę je osładza. Zatrzymam go w swojej kolekcji.
Kupiłem go w ciemno i nie mogłem być bardziej zadowolony z mojej decyzji. Uwielbiam marchewkowe irysy. Wyczuwalna jest też lekka nuta cynamonu, choć nie ma jej na liście, ale marchewkowe zapachy zwykle mi to dają. To moja nowa ulubiona szminka.
Bardziej wyrafinowana, grzeczniejsza alternatywa dla ombre leather Toma Forda. Jako wieczny fan i apologeta Diptyque, w tym gatunku skórzanych zapachów, z całego serca wolę to.
Bardzo udany zakup w ciemno. Stał się jednym z moich codziennych kierowców. Drzewo sandałowe, Orris, każdego dnia.