Czuję tutaj więcej oudu niż w EDP, i jest on oczywiście bogatszy, ale ogólnie nie ma dużej różnicy między tymi dwoma, co mi odpowiada, ponieważ LIF jest jednym z moich ulubionych arcydzieł perfumerii.
Absolutnie uwielbiam EDP, a teraz, gdy noszę olejek, nie jest zaskoczeniem, że to jego wspaniała, luksusowa wersja (to było pierwsze, wierzę, że to ich pierwszy produkt). To ten sam zapach, ale z większą głębią, bogactwem i drewnem. Rzeczywiście, sandałowiec jest tutaj bardziej zauważalny. Dla mnie to perfum z fiołkiem i oud, a fiołek jest bardzo trwały. Olejek staje się ciemniejszy i bardziej intensywny w miarę upływu czasu, w przeciwieństwie do EDP, które zmiękcza się z czasem, a ogólnie uważam, że olejki stają się niezwykle mocne i naprawdę projekują po około godzinie. Zawsze będę potrzebować tego zapachu w swoim życiu.
Ten naprawdę mnie zaskoczył.
Otwarcie jest z pewnością intrygujące.
Atramentowy plastik ze strużką skóry pod spodem.
Po godzinie osiada w tym seksownym klasycznym zapachu.
Do gry wchodzą rum, pieprz i ciemne drewno.
Wciąż najsłabsze ślady winylu kryją się za tym wszystkim.
Jeśli go testujesz, nie próbuj go na papierze, spryskaj nim skórę....
Poczekaj godzinę, aż się ustabilizuje, a zakochasz się w nim...
Najtańszy zapach jaki posiadam, ale zdecydowanie najczęściej komplementowany, must have
Cudownie, klasycznie pachnący. Ale czy wart 600 euro? Zdecydowanie nie. Gdyby kosztował 150 euro, rozważyłbym to.
Zdecydowanie dla mnie podstawa w zimnych miesiącach. Pikantny przy pierwszym spryskaniu i coraz słodszy w miarę schnięcia. Nowoczesne podejście do klasycznych męskich zapachów fougere. Zostanie zauważony, siła tego zapachu jest niezaprzeczalna, a komplementy są dość spójne. Każdy facet w wieku 25+ powinien poważnie rozważyć posiadanie tego zapachu w swojej kolekcji.
Bengale Rouge jest przykładem imponującej pomysłowości i talentu Liz Moores jako perfumiarza-samouka. Inspiracją dla tego zapachu jest zapach jej kota bengalskiego, którego ciepłe, puszyste futro jest często nasycone stłumionym koktajlem wielu perfum Liz, które ścierają się podczas przytulania. Chociaż jest to dość niszowy i naciągany pomysł, jest w nim coś zdrowego. Jest to zapach mirry na wskroś, jeśli nie lubisz mirry, to nawet nie zawracaj sobie tym głowy. Mirra jest intensywnie sucha, gruba, gęsta i gumowata, jak żująca, pikantna ściana i ciepło uzupełnione ostrością róży. Całość pięknie równoważy gładka baza orris, drewna i wanilii. Fragrantica wymienia miód, ale nie jest to jedna z oficjalnych nut - ale rozumiem, skąd pochodzi. Zdecydowanie ma siarczysty, miodowy efekt. To z pewnością najlepszy zapach mirry, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia, jest niesamowicie przytulny i pocieszający. Zdecydowanie wart sprawdzenia i z pewnością jeden z najlepszych z domu, to dla mnie must have.
Wygląda na to, że życie niektórych ludzi kręci się wokół zapachów gourmand, nie jestem jedną z tych osób, jednak jest kilka wybranych zapachów gourmand, które do mnie przemawiają; Noir Extreme jest jednym z nich. To zawsze był jeden z moich ulubionych zapachów Toma Forda. Najlepszym słowem opisującym go jest uzależniający. Zapach jest zdominowany przez rzekomy akord kulfi, deseru, którego osobiście nigdy nie jadłem, ale zdecydowanie mam takie skojarzenie. Pobłażliwa kremowa, waniliowa słodycz z lekkim orzechowym aspektem, pięknie zrównoważona dużą ilością kardamonu i dużą ilością wanilii. Pachnie po prostu absolutnie pysznie i nie ma nic innego na rynku, co pachniałoby tak samo. To jest właśnie to, co sprawiło, że ludzie pokochali Toma Forda; pomysłowe i unikalne profile zapachowe, które wciąż łatwo polubić. Nie obchodzi mnie, jak popularny stanie się ten zapach, zawsze będzie dla mnie zdecydowanym faworytem i moim zdaniem jednym z najlepszych zapachów gourmand, jakie kiedykolwiek powstały.
Perfekcja. Jeden z najlepszych, jakie posiadam.
Od dawna uwielbiam obecną formułę Cabochard, ale zawsze byłem ciekawy bardziej klasycznej kompozycji. Wyruszyłem więc na poszukiwanie starego flakonu EDT i mój Boże, zapiera dech w piersiach. Niewiele jest klasyków, które ucieleśniają ideę skóry tak jak Cabochard, to po prostu mistrzowskie uderzenie geniuszu Bernarda Chanta. Zapach opiera się na centralnym skórzanym rdzeniu izobutylochinoliny, jak wszystkie wspaniałe skórzane zapachy, ale jest pięknie zrównoważony przez fiołkowe jony współgrające z różą i jaśminem. W bazie jest bardzo wytrawny; paczula, tytoń, wetyweria i przyprawy mieszają się ze skórą, tworząc odważny i zdecydowany aromat, jak sugeruje nazwa Cabochard. To naprawdę jeden z wielkich klasyków francuskiego perfumiarstwa, lekcja dla każdego, kto ma dość odwagi, by zmierzyć się z podrodziną skórzano-szyprową. Chociaż rocznik jest oszałamiający i warty poznania, nadal wybrałbym obecną formułę do noszenia na co dzień ze względu na znacznie lepszą trwałość.
Enslaved to uosobienie orientalnego szypru, szkoda, że to wspaniałe piękno nie jest już z nami, ale rozumiem jego zaprzestanie, ponieważ jest to kompozycja z minionej epoki. To niezaprzeczalnie stara szkoła, klasyczne francuskie perfumiarstwo w najlepszym wydaniu. Rozgrzewająca i vintage w najbardziej pocieszający możliwy sposób. Goździk jest tu gwiazdą - jest gęsty i rozgrzewający dzięki goździkowej pikanterii, zagęszczonej gładką bazą skórzastego labdanum i mchu dębowego. W tle wyczuwam wyraźne połączenie róży i słonego geranium, obok pudrowych kwiatów i miękkich cytrusów. To absolutne arcydzieło, pachnie jak podróż w czasie o 70 lat wstecz, do złotej ery perfum. Udało mi się znaleźć starą papierową etykietę, plastikową butelkę o pojemności 30 ml i będę ją cenił, dopóki nie znajdę innej. Must have!
Attaquer le Soleil skrada się do ciebie. Jest w nim coś niepokojącego: enigmatyczna, gotycka atmosfera, która jest zarówno groźna, jak i kusząca, i sprawia, że wracam po więcej. Widziałem, jak ktoś inny opisał go jako "liminalny", co wydaje się trafne: wyobraź sobie niepokojący sen, w którym masz zamiar odkryć coś tajemniczego i niebezpiecznego. Mroczne, iglasto-drzewne otwarcie przenosi mnie do arystokratycznego alpejskiego domku otoczonego czarnymi drzewami. Budzę się sam w nocy. Przywołany jakimś niejasnym przeczuciem przyjemności, wyruszam na eksplorację zimnego, oświetlonego świecami korytarza, którego ściany wyłożone są polerowanym hebanem, aż natrafiam na przyciemniony gabinet - gabinet osobliwości wypełniony oprawionymi w skórę książkami, dziwnymi owadami zamkniętymi w bursztynie i egzotycznymi urządzeniami o nieznanym przeznaczeniu. Na biurku leży masywny antyczny tom ze złoconymi brzegami, nieprzeznaczony dla moich oczu. Czy to obsceniczna pornografia, okultystyczna księga zaklęć, czy dziennik potwornych zbrodni? Mój nos wypełnia odurzający zapach żywicznego kadzidła, gdy narasta strach, podcięty słabą, pudrową goryczką (kamfora?). Czy słyszę kroki w korytarzu? Próbuję przyjrzeć się bliżej zakazanej księdze, rzucając okiem na ilustracje powykręcanych ciał, ale ktoś (lub coś) się zbliża. Odwracam się... i budzę. (Wszystko to jest być może bardziej uwodzicielskie niż się wydaje.) Co ciekawe, jedyną nutą wymienioną w tym zapachu jest labdanum - podobno było to wyzwanie, które postawił sobie perfumiarz Quentin Bisch, aby stworzyć coś skupiającego się wyłącznie na nucie/materiale, którego nie lubi. Nie mam szczegółowego pojęcia, jak powinno pachnieć labdanum, poza tym, że jest to słodka, piżmowa żywica często używana w kadzidle - kojarzy mi się z charakterystyczną dla CDG bazą czystego kadzidła (używaną w CDG Original, Blackpepper i wielu innych), którą czasami uważam za mydlaną lub pudrową. Jestem pewien, że w Attaquer le Soleil dzieje się wiele rzeczy innych niż czysta żywica cystusowa, ale naprawdę podoba mi się to, jak wydaje się wyciągać tak wiele różnych aspektów materiału: jest trochę dymny i drzewny, trochę czysty i pudrowy, trochę piżmowy i zwierzęcy (pachnie bardzo ucieleśniony, jak skóra), bardzo żywiczny w słodki, otaczający sposób, ale jednocześnie zimny i lekko gorzki. To właśnie ta interakcja sprawia, że ciągle się nim obwąchuję! Niektórzy pisali, że jest zbyt noszalny jak na perfumy Sadean, ale ja uważam, że jest w nim coś nieco perwersyjnego, choć wcale nie wkracza w zapachy, które są jawnie odpychające. To naprawdę doskonały zapach na zimę, szczególnie dla miłośników drzewnych, skórzastych zapachów kadzidlanych lub każdego, kto chce kadzidła innego niż kościelne (jest zdecydowanie nieświęte). Nawiasem mówiąc, po raz pierwszy spróbowałem tego zapachu tuż przed wypróbowaniem Świętej Góry Apoteker Tepe i mają one wiele podobieństw: oba są iglasto-drzewne przy pierwszym powąchaniu, po czym przechodzą w kadzidlano-bursztynowy finisz. Ten drugi początkowo zrobił większe wrażenie - jest bardziej efektowny, z ogromnym dymnym otwarciem i wspaniałym złotym wysuszeniem - ale Attaquer le Soleil naprawdę na mnie wyrósł. Jest subtelnie mroczny i dziwny w bardzo uzależniający (ale nie przytłaczający) sposób, który sprawił, że stał się jednym z moich najczęściej noszonych zapachów na zimną pogodę, szybko stając się ogólnym ulubieńcem. Umiarkowana projekcja i dobra trwałość.
Jest to piękny, komfortowy zapach do noszenia. Kardamon otula raczej kremową konsystencją niż ostrą przyprawą. To jak owinięcie się kocem podczas picia chai. Klasyczne i eleganckie perfumy, które sprawiają, że uśmiecham się za każdym razem, gdy je noszę
Jeśli szukasz dobrze wycenionej i dobrze działającej odmiany TF Tobacco Vanille, to jest to. Z dodatkiem Palo Santo piramida zapachowa jest identyczna.
Otwarcie to naprawdę piękne przyprawy z delikatną wanilią i dobrze przebijającym się tytoniem.
Intensywność przypraw nie trwa zbyt długo (chciałbym, gdyby tak było), ale nadal są one zauważalne przez cały czas.
Gdy złagodnieją, przywita nas piękny kwiat tytoniu i aromatyczna Tonka z kakao.
Piękne Palo Santo dodaje świeżej, aromatycznej nuty drzewnej, która pomaga zrównoważyć słodycz wanilii i owoców.
Po kilku godzinach jest to piękny, ciepły i gładki tytoń i wanilia.
Naprawdę świetny zapach, pocieszający i znajomy.
Wypróbowałem już kilka zapachów od Ritual Spirit i wszystkie są świetne.
Mam ochotę na więcej.
To naprawdę romantyczny zapach. Miałem go na początku lat dziewięćdziesiątych. Zapach był świeży, ale z odrobiną przypraw. Trwałość nie była dobra, a zapach był łagodny. Został ponownie wydany, ale go nie wypróbowałem. Trochę się boję, jak będzie pachniał i czy go nie zmienili.
Bardzo niedoceniane perfumy. Można używać na każdą okazję. Bardzo miły i przyjemny zapach.
Uwielbiam ten zapach, ponieważ jest dla mnie bardzo pocieszający i idealny na chłodniejsze deszczowe wieczory i noce. Ciepły, delikatnie drzewny i korzenny, ale jest w nim też subtelna słodycz. Nowy projekt butelki jest piękny.
Najlepsze perfumy na upały, jakie posiadam, jeśli używasz ich na zimno, nie rozpylasz ani nie jesz... pyszny aromat, który zachwyca, nie traci na modzie, utrzymuje się przez cały dzień bez apuros i w ubraniu, którego nie widać....
Si no has olido Leyton, no tienes que gastar tanto, esto es casi idéntico, el secado es de lo mejor, duración muy buena y estela encima de lo promedio... eso si la botella es fatal pero el atomizador es presurizado y es buenísimo, por el valor que tiene es un robo total, recomendado total....
Najlepszy Rabanne w moim odczuciu, bardzo delikatny, który po rozpyleniu bardzo się ulatnia, niesamowita trwałość, estetyka powyżej obietnicy, perfumy niezawodne na nocne wyjścia, jak i w chłodniejsze klimaty, utrzymują się na skórze do następnego dnia bez problemów, niesamowita radość.
to najlepszy wybór, aromat jest nieco ciemniejszy i delikatniejszy, jeśli rozpylisz go na ubraniu, utrzyma się długo, a na pieluszce będzie trwał cały dzień bez żadnych problemów, idealny do spotkań towarzyskich, w 100% godny polecenia.
Skinny Dip (Nuty głowy): liść brzozy, akord roślinny, czarna porzeczka, akord mineralny i rabarbar. Sauna Session (Nuty bazy): ciepłe drewno, piżmo, dym, skóra i para. Czasami opisy zapachów przez same marki nie są całkowicie realistyczne i wrażenie, które dają, jest mylne. W przypadku tego zapachu tak nie jest. „Bieganie nago po świeżo skoszonej trawie, otoczone drzewami brzozowymi. Skok do zimnego, czarnego jeziora bez chwili wahania. Pyszny szok zimnej wody. Gęsia skórka na całym ciele. Powrót do parującego ciepła sauny. Ogień i dym. Świeże liście brzozy skwierczą na gorących kamieniach. Zapach ciepłej skóry. O, ta nostalgia!” (Z strony internetowej marki) Jestem Finem i spędziłem dzieciństwo na wsi, nad morzem, w Finlandii, i to dokładnie ten obraz przychodzi mi na myśl, gdy go wącham, chociaż jezioro to dla mnie morze. Czuję duże liście na brzozach, a gałęzie brzozy w saunie wydają kojący aromat, gdy ciecz z nich paruje. Krzaki czarnej porzeczki i rabarbar rosły w ogrodzie moich dziadków i były jedzone prosto z krzaka. Te aromaty tutaj są bardzo realistyczne i pyszne. W miarę rozwoju zapachu przekształca się on w atmosferę sauny na drewno: delikatna para i dym z palącego się drewna, słona skóra po pływaniu. Zapach jest wyjątkowy i intensywny, ale jednocześnie zaskakująco łatwy i piękny. Dym to coś, co nie jest znane z żadnego wcześniejszego zapachu, chociaż uwielbiam tę nutę. Cała kompozycja jest wyjątkowa i sprawia, że chcesz wąchać nadgarstek raz za razem. Zapach jest uzależniający i powiedziałbym, że zmysłowy na swój sposób. Polecam Thousand Lakes każdemu, kto ma wspomnienia związane z tym wszystkim, a jeśli nie, możesz użyć tego wspaniałego zapachu, aby spróbować poczuć kawałek pięknej fińskiej tradycji. To wszystko w tym samym czasie: unikalne, artystyczne, przyjemne, interesujące i przede wszystkim pomysł na zapach jest genialny. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Byłbym wdzięczny, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes. Daje mi to dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
Wyśmienity oud, benzoina i wanilia tworzą wielką balsamiczną, choć raczej prostą ambrową piękność. I proszę, poprawmy perfumiarza. Tak wielu odwołuje się do JC, jednak jest to mistrzowska Sophie Labbé!!!
Na początku chcę wspomnieć: osobiście nie lubię już gęstych zapachów skórzanych, ale mój mąż tak. Mam niekończące się doświadczenie z głębokimi, ciemnymi zapachami skórzanymi i wcześniej nawet uwielbiałam je nosić, na przykład "Cuoium | Orto Parisi" był jednym z moich ulubionych. Nazwa zapachu czasami kieruje pierwszymi wrażeniami, i tak było w przypadku tego zapachu. Moje początkowe wrażenie Leatherize to "wow, jaki mocny, brudny zapach skóry". Tak czy inaczej, po bliższym powąchaniu, skóra nie jest najbardziej autentyczna i nawet nie odczuwam tego nieprzyjemnego uczucia, które miałam kiedyś, wąchając niektóre ciemne (ostre lub gładkie, to nie ma znaczenia) zapachy skórzane. Nutą, która odgrywa główną rolę, jest olejek Cade (jałowiec): jego niezwykle smołowata i dymna jakość jest myląco naturalna, odurzająca i przypomina mi lepką, roztopioną cukierkową pastylkę smoły. W tym samym czasie nuty serca wprowadzają intensywny, ziemisty niuans do zapachu, co wzmacnia już smołowaty aromat. Nie znajduję tutaj żadnych gourmandowych niuansów z powodu Butterscotch, ale możliwe, że ułatwia to tę mieszankę. Gdzieś za tym wszystkim znajduje się zaskakująco miękka, delikatna i gładka skóra, a nie brudna skórzana siodło, które było natychmiastowym skojarzeniem. W miarę rozwoju zapachu staje się on coraz bardziej przyjemny i swobodny, ale w przeciwnym razie niewiele się zmienia. Nie ma wyraźnych faz, ponieważ nuty serca i bazy są bardzo wyraźnie obecne od samego początku. Tylko Irys i Castoreum rozwijają się powoli, tworząc pudrową i intensywną, a jednocześnie wyrafinowaną i zmysłową nutę zwierzęcą w aromacie. Jest bardzo, bardzo niewinny. Jeśli chodzi o jakość zapachu, powiedziałabym, że jest dobra. Jest ładnie skomponowany i pachnie całkowicie naturalnie. Tak czy inaczej, to nic przełomowego ani genialnego, ale nie potrafię nazwać niczego całkowicie podobnego. Mój mąż się w nim zakochał, ale dla mojego nosa jest on wciąż zbyt skórzany i przede wszystkim zbyt smołowaty. Niekoniecznie chcę, żeby tak pachniał, chociaż zapach w żaden sposób nie jest nieprzyjemny. TOP Skóra, Cistus Cubeb, Butterscotch SERCE Cypriol, Szafran, Irys pallida BAZA Cade jałowiec, Mirra, Castoreum Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Byłabym wdzięczna, gdybyś śledził moje IG: @ninamariah_perfumes To daje mi dużo motywacji do pisania więcej. 🤗