Nowy Esprit de Parfum of Oud Ispahan osiąga wszystko, czego można oczekiwać od ekstraitowej wersji zapachu. Wykorzystuje zachodnią ideę dżemowatej wody różanej połączonej z podstawowym syntetycznym akordem oudu, ale idzie o krok dalej w kierunku czegoś bardziej ekscytującego i interesującego. Inni opisywali ten zapach jako bardziej zwierzęcy, ja bym się z tym nie zgodził. Z pewnością ma w sobie pewien stopień subtelnego brudu, ale jest to dość wyraźnie spowodowane dominującą obecnością kminku - który nadaje zapachowi ten ogólny brudny, lekko spocony charakter. Mieszanka innych przypraw pięknie miesza się z różą i oudem, pozostawiając bardzo odważną i odurzającą ścieżkę zapachową. Oud Ispahan nigdy nie należał do moich ulubionych zapachów Diora, choć jest bardzo przyjemny, ale ta wersja podoba mi się znacznie bardziej. Pomimo tego, jak piękny jest, 380 funtów za 80 ml nie może być uzasadnione dla czegoś, co ogólnie nadal pachnie dość syntetycznie i plastikowo.
Nie sądziłem, że mogę kochać Amouage bardziej niż Interlude Man, ale to jest to dla mnie. Imitation Woman jest spektakularna. Zwykle nie znoszę czarnej porzeczki w żadnej formie w perfumach, ale to jest jakiś rodzaj uzależniającej magii. I ma wyraźne etapy (trzy lub cztery, jak sądzę), z których każdy jest tak piękny jak pozostałe. Etap pierwszy - kwiatowa psychodelia z miętową czarną porzeczką. Etap drugi - pąki czarnej porzeczki wychodzą na pierwszy plan z aldehydami i kościelnym kadzidłem wplatającym się i wyplatającym. Etap trzeci - ciepłe żywiczne kadzidło z słodyczą początkowych kwiatów powracających jako dodatek. Etap czwarty - węgielki kadzidła i gładkie drewno. Niesamowite! Nota poboczna: to, że jest na sprzedaż na stronie Amouage, nie oznacza, że nie jest wycofywane, muszą sprzedać pozostałe zapasy. Wygląda na to, że pozbywają się wszystkich oprócz najlepiej sprzedających się perfum z ery Chrisa Chonga, aby skupić się na produktach, które podobają się tłumom, oraz drogich flankach. Powiedziałbym, żeby zdobyć to, póki jest, ponieważ jest zbyt dziwne i artystyczne, aby mogło pozostać u Monsieur Salmona z jego anodynną wizją komercyjną.
Dość prosta i głównie liniowa propozycja. Uwielbiam widzieć zapach wiśni, który nie jest obciążony takimi składnikami jak migdały, marcepan i/lub heliotrop. Wiśnia tutaj jest nieco głębsza, nie będąc ciężką ani syropową, i bardzo przypomina mi nutę wiśni w L'Occitane Cerisier Rouge (która jest boska!). To naprawdę przyjemne do momentu, w którym przysiągłbym, że to nuta szafranu, a nie wetyweria haitańska (dla odniesienia, jestem zdecydowanie przeciwny nutom szafranowym/skórzanym). Ten szafranowy element nie jest tak ostry jak niektóre inne, na które natrafiłem, ale jest wystarczająco wyraźny, by być rozpraszającym i lekko drażniącym. Gdy to zniknie, piżmowe wykończenie jest dość stonowane i staje się zapachem skórnym. Ogólnie uważam, że to szanowny zapach, który może był nieco za drogi jak na Avon, ale zdecydowanie lepszej jakości niż ich standardowa oferta. Teraz wycofany i coraz trudniejszy do znalezienia.
Co do butelki, to budzi wiele oczekiwań co do zapachu, a w tym przypadku te oczekiwania nie pokrywają się z rzeczywistością. Czekałem na coś bardziej różanego i kobiecego, coś uwodzicielskiego i atrakcyjnego. Właściwie miałem zamiar kupić ten zapach w ciemno, jak prawie wszystkie moje perfumy, ale na szczęście tego nie zrobiłem. Niektórzy mogą oczekiwać czegoś dziewczęcego, ale nie, to nie jest to. Ten zapach jest dość dojrzały. Nie ma tu nic różowego, moim zdaniem, jeśli myśleć tylko o tej butelce. Ale jeśli porównam na przykład z "Pink Me Up | Atelier des Ors", butelka wygląda dokładnie tak, jak zapach pachnie - różowo, radośnie, słodko i różano - a zatem ten zapach jest jak całkowicie wyblakła i wyschnięta wersja tamtego, bardzo, bardzo jasny różowy i całkowicie lekkie płatki, które ledwo mają zapach. Kocham róże i różne rodzaje zapachów różanych, jak zapachy irysa, ale czuję, że ten zapach nie jest dla mnie. Róże i irysy są obecne, ale wydaje się, że przychodzą i odchodzą, są bardzo subtelne. Są suche, ale nie pudrowe, a brakuje delikatnego, lekko słodkiego aromatu z połączenia ambretty i piżma. Zamiast pudrowego, ten zapach wydaje się ziemisty na mojej skórze, co jest dziwne. Nie znajduję tu żadnego wibracji szminkowej ani vintage'owego uczucia. Byłoby miło, gdyby był tylko mały akcent słodyczy, ale tego nie czuję, nawet w otwarciu, gdzie powinna być gruszka. To nie ma nic wspólnego z Deliną. Villa Primerose to nie jest zły zapach, ale jest to trochę nudny zapach bez duszy. Zwykle mam jakieś skojarzenia, wąchając różne zapachy, widzę różne sceny, gdy zamykam oczy i wącham perfumy, ale w tym przypadku nic się nie dzieje. Z tego powodu widzę to jako całkowicie bezpieczny zapach do biura lub wszędzie tam, gdzie musisz być "neutralny" i nie pokazywać swojej osobowości. Jeśli potrzebujesz takiego zapachu, myślę, że powinieneś spróbować tego. Jeśli próbujesz znaleźć jakiś niezapomniany zapach lub zapach sygnaturowy, to nie jest to, czego szukasz. Ta recenzja opiera się na próbce (3 noszenia) i edytuję ją, jeśli wyciągnę coś więcej z tego zapachu. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Tak, tak słodkie, że czuję, jakby moje zęby miały wypaść. Kwiatowe nuty są bardzo przytłaczające ze swoją słodyczą. Trudno przebrnąć przez ten początek, ale po chwili słodycz się uspokaja, a ambret staje się wyraźniejszy, co jest przyjemniejsze. Ledwo wyczuwalny "oud", który nie pachnie jak oud. Meh, za tę cenę (i za mniej) jest setki innych zapachów, które robią to lepiej, a naprawdę nienawidzę pierwszych 30 minut.
Zgadzam się z recenzentem poniżej. Jest tu wiele rzeczy. Biorąc pod uwagę, że w tym perfumie nie ma oudu (przynajmniej na pewno nie pachnie jak oud), a zatem jest to akord oudowy, to ta jedna nuta będzie w rzeczywistości kombinacją wielu drzew, drzewnych ambrowych nut, być może paczuli, być może cypriolu, kto wie, i zdecydowanie zgadzam się, że jest też sandałowiec. Jeśli marka twierdzi, że jest oud, muszą robić coś w stylu Guerlain, dodając homeopatyczne ilości, aby mogli powiedzieć, że jest obecny. To nie jest perfum oudowy, to drzewno-ambrowy perfum o szorstkim zapachu. Nie jest zły, ale prawdopodobnie jest to najmniej noszalny z tej kolekcji, z którą się spotkałem (chociaż nie wąchałem ich wszystkich). To szorstka, piszcząca chemiczna zupa aromatyczna i z pewnością wydaje się być nabytym smakiem dla mojego nosa. "Nie powinienem tego mówić, ale to trochę fałszywy oud" - wywiad z Pierre'em Negrinem na kanale YouTube Amouage. Aktualizacja: 99% identyczny z Gucci Guilty Absolute, a w 100% identyczny w fazie dry down.
Jest po prostu wspaniały pod każdym względem! Mocny, owocowy, soczysty letni zapach. To naprawdę jeden z najwspanialszych letnich zapachów owocowych, jakie kiedykolwiek czułem
Painter jest oszałamiający, wspaniały i absolutnie go uwielbiam. Czarny pieprz, wodorosty Laminaria i wetyweria, która nie jest tu odnotowana. Jest bursztynowo-drzewny i sprawia wrażenie szykownego i luksusowego, ale w zwiewny, aromatyczny sposób, jak coś, co Ellena stworzyła dla Hermesa. Być może jest to ten sam zapach, co Poivre Samarcande. Uwielbiam go tak bardzo i czuję, że jest tak bardzo częścią mnie, że naprawdę może stać się trochę charakterystycznym zapachem. Chociaż zapach jest przyjemnie stonowany, uważam, że wydajność i trwałość są doskonałe z zauważalnym zapachem - przynajmniej w mojej osobistej przestrzeni. Ogólnie bardzo podoba mi się to, co robi Genyum - ich asortyment jest mocny i warty wypróbowania - a Painter jest moim ulubionym z nich. @thescentiest
Zbyt słodki dla mnie (próbka uprzejmie wysłana bezpłatnie przez MFK). Naprawdę grają na bezpieczną kartę w dzisiejszych czasach. Nie pamiętam, kiedy ostatnio wydali coś choćby trochę wyzywającego. To prestiżowa nijakość dla ludzi, którzy nie są zbyt zainteresowani perfumami. Ten zapach przypomina mi słodki koszmar oud Xerjoffa, z tym, że część oud została usunięta.
Pomijając te nazwane na cześć konkretnych współpracowników (Another 13, zapachy Colette), jest to jedyny zapach Le Labo jaki znam, który nie został nazwany na cześć składnika, co ma sens, biorąc pod uwagę, jak abstrakcyjny jest to zapach - w każdym razie dla mnie. Baie 19 sugeruje zatokę wody i rzeczywiście przywodzi mi na myśl nieruchomą, odbijającą światło taflę zimnego górskiego jeziora, ze skalistymi, omszałymi brzegami pod srebrnym niebem. Zamiast wilgotnej ziemi petrichor przywołuje na myśl wilgotne kamienie. Wyczuwam mineralny, leczniczy jałowiec i połączenie nut metalicznych, ozonowych, ziołowych, zielonych i syntetycznych, niemal lateksowych, a następnie ziemiste piżmo. To świat przyrody w najdrobniejszych szczegółach, ale jakbyś widział go w VR lub we śnie. Jest dezorientujący i magnetyczny, bardzo subtelny, ale nieustannie zaskakujący - "Co ja wącham?" pytam sam siebie. Wyobrażam sobie, że tak pachniałoby lustro, gdyby miało zapach - zapach wydaje się docierać do mojego nosa, jakby był załamywany przez soczewkę, wygięty lub odwrócony, jak promienie światła. W przeciwieństwie do wielu innych "molekularnych" zapachów skóry, ten również się utrzymuje, choć nie jest tak naprawdę projekcyjny. Jestem nim głęboko zaintrygowany. Może to mój ulubiony zapach Le Labo? Z pewnością jeden z ich najdziwniejszych. Oczywiście jest drogi i sugeruje nastrój, w którym mógłbym chcieć przebywać tylko okazjonalnie, więc nie jest to łatwy zakup. Nawiasem mówiąc, kiedy po raz pierwszy spróbowałem tego zapachu, spróbowałem również Eremia, Tacit i Ouranon Aesop, które moim zdaniem celują w podobne terytorium: stonowane, medytacyjne, ziołowe, ziemiste, abstrakcyjne... i zawyżone ceny. Wszystkie trzy są interesujące i fajne na swój sposób, ale gdybym miał wydać ponad 200 USD na 50 ml, myślę, że Baie 19 zapewnia więcej.
@IamdrinkingBeer o Boże, chyba masz rację. Jakie to żenujące! Chociaż, imo, powinni byli nazwać go "Genévrier"! To zdecydowanie nie przywołuje na myśl "jagód" w ogóle.
Uwielbiam, gdy moja żona nosi ten zapach. Myślę, że jego największym osiągnięciem jest to, że potrafi dobrze się projektować i długo utrzymywać, nie będąc przy tym duszącym, pudrowym, bursztynowym ani słodkim. To ciepły kwiatowy zapach, który sprawia, że czuję się przyjemnie w środku. Jest bardzo czysty, delikatny i uwodzicielski.
Jedna z moich ulubionych, którą nosi moja żona. Dobrze skomponowana i złożona. Ciepła i jednocześnie świeża. Czysta, ciepła cytrusowo-kwiatowa. Taka, która zachęca do zbliżenia się. Nic przesłodzonego ani mdlącego. Chciałbym, żeby butelka była większa, solidniejsza i miała zakrętkę.
BARDZO KOCHAM ten zapach na mojej żonie. Przyciąga mnie swoim ciepłym, kwiatowym, owocowym urokiem. To zapach, który wchodzi do nosa i obniża ciśnienie krwi. Nic słodkiego ani mdłego tutaj nie ma. To zapach, który zatrzymujesz się, aby go poczuć. Tylko żałuję, że nie jest sprzedawany w większej butelce z zakrętką.
Kosz z kilkoma dniami gnijących jabłek i starych kwiatów. Na kimś innym myślę, że to mogłoby działać, ale moja skóra podkreśla aspekt soków z kosza.
Clue! Ekscytacja wokół tej marki jest zaraźliwa i nie bez powodu: wszystkie ich zapachy są tak oryginalne i interesujące, a ich wrażliwość jest tak charakterystyczna: trochę urocza, trochę retro, gustowna i bardzo przemyślana, ale bezpretensjonalna, eksperymentalna, ale dostępna i zaskakująca przede wszystkim. Mam wrażenie, że esencją Clue jest dymek myślowy z wykrzyknikiem i znakiem zapytania (interrobang??). Uwielbiam ścieżkę dźwiękową Harry'ego Nilssona do filmu z 1971 roku, który zainspirował ten zapach, a opis brzmiał jak idealny letni zapach: "Filiżanka jaśminowej herbaty zaparzonej wodą z oceanu". I dokładnie tak pachnie! Akord wody morskiej jest niesamowity: słony, piaszczysty i solankowy w sposób, którego większość świeżych, "wodnych" perfum w ogóle nie oddaje. Herbata jaśminowa jest marzycielska i tajemnicza. Zostaje wypłukana przez nuty oceanu w rodzaj akwareli, ale zachowuje poczucie powagi, które pasuje do ewokacji głębokiego morza. Na tej podstawie stwierdzenie marki "kreskówkowy rysunek herbaty jaśminowej" wydaje się nieco mylące, ponieważ czuję, że w The Point jest coś dość dzikiego i poetyckiego, nie wydaje się tak "słodki" jak Warm Bulb (który dla mnie przywołuje komiksowy rysunek żarówki). Kwiatowa nuta jaśminu łączy się z miodową paczulą w nutach serca, sugerując smak vintage, odcień hipisowskich wibracji, które pasują do estetyki lat 70. materiału źródłowego, ale w abstrakcyjny sposób, który nie przechodzi za burtę na terytorium sklepu z koralikami i frędzlami. Mineralne nuty głowy i morska ambra w bazie również wpływają na paczulę w zaskakująco męski sposób: czasami The Point wydaje się niemal dawać powiew fougère, chociaż zapach dryfuje i wije się jak odpływający przypływ, jest bardzo nieliniowy. Uwielbiam piaszczysty drydown - naprawdę pachnie mokrym piaskiem i mam wrażenie, że wyczuwam tam również bielone na słońcu drewno driftowe. W przeciwieństwie do niektórych innych komentujących, nie stwierdzam, aby zapach utrzymywał się zbyt długo (tylko około 3 godzin), choć może to być problem z dabbingiem z fiolki z próbką. W moim dość ograniczonym doświadczeniu z zapachami herbaty, stanowią one lekki ekran, który korzysta z obfitej aplikacji. Jestem bardzo kuszony, aby kupić pełny flakon tego zapachu, aby cieszyć się nim przez resztę lata, choć myślę też, że naprawdę będę chciał FB Warm Bulb, gdy nadejdzie jesień, więc mogę się z tym wstrzymać.
Ogólnie nie przepadam za aldehydami, więc nie spieszyłem się, aby spróbować tego zapachu. Doceniam jednak kreacje Quentina Bisch'a, dlatego postanowiłem w końcu dać mu szansę. Valaya zaczyna się cytrusowo, potem staje się słodsza i osiada na delikatnym musku, a kwiat pomarańczy jest wyraźnie wyczuwalny w środkowej fazie, a syntetyczne nuty są gustownie zrobione. Musk-bergamot w tym zapachu jest bardzo podobny do Angel Dust Fugazzi, który posiadam i bardziej mi się podoba (ponieważ jest znacznie bardziej uniseksowy). Mówiąc to, kompozycja wydaje się nieco płaska i mało imponująca, tym bardziej w porównaniu do ceny, za którą jest sprzedawany. Delikatny sillage i przyzwoita trwałość, kobiecy zapach. Nie dodam tego do mojej kolekcji, ale cieszę się, że mogłem go spróbować.
upiorne potpourri w eleganckim domu pogrzebowym
Piękna butelka. Tylko żałuję, że bardziej podoba mi się zapach. Nie jest zły, po prostu nie kocham pierwszych 20 minut. Zaczyna się trochę ostro, a nuty jałowca/sosny nie wydają się zbyt naturalne. Wyobraź sobie, że akord sosnowy zachowuje się bardziej jak akord fiołka/irysa. Po pewnym czasie jest właśnie tak. Jest miły, ale to prawdopodobnie mój najmniej ulubiony zapach w mojej kolekcji. O wiele bardziej wolę nuty sosny w czymś takim jak Agua Brava. Kwiaty w tym zapachu to to, co go ratuje. Butelka to powód, dla którego będę go trzymał i dam mu szansę na macerację. Wszyscy w pracy go uwielbiają. Moja żona nie jest fanką, więc prawdopodobnie go sprzedam i spróbuję czegoś innego. AKTUALIZACJA: Sprzedałem go komuś, z kim pracuję. Świetnie pachnie w powietrzu. Użyłem pieniędzy, aby kupić... gryzie wargę dwa kolejne zakupy w ciemno. Aktualizacja: Zakupy w ciemno też były nietrafione. Też je sprzedałem. Po tym następne 2 zakupy w ciemno za pieniądze, które dostałem ze sprzedaży TYCH były absolutną perfekcją. (Sprzedałem Oscar De La Renta Pour Lui i Sung Homme, a kupiłem i ZAKOCHAŁEM SIĘ w Lapidus Pour Homme i Tous 1920 EDP the Origin)
Cóż, nadzieja. Nie jestem pewien, czy ta nazwa jest ironiczna, czy co, ponieważ jeśli cokolwiek miało zniszczyć jakąkolwiek nadzieję na oryginalność w perfumerii, to właśnie to. Nie wiem, czy moje oczekiwania są teraz niesprawiedliwe? Mam na myśli, że Pink Floyd nie mógłby ciągle tworzyć Dark Side of the Moon, prawda? To nudny zapach, tak, bogaty, tak, mocny... w rozsądnych granicach... nowoczesny oud, który, jeśli chcesz powiedzieć, ma coś z plastiku, przezroczystości i dobrą mieszankę przypraw, żywicy, zwierzęcych nut itd... to w porządku. Ale pachnie jak wiele innych 'bogatych' perfum oud/oud róża (dobra, więc oficjalnie nie ma róży, ale...) Nie jestem pewien, dlaczego miałbyś wydawać pieniądze na ten skarb FM, jestem ciekaw jakiejkolwiek ekscytującej wypowiedzi od Dominique'a Ropiona, w której stwierdza, że stworzył coś, co istnieje gdzie indziej w perfumerii za ułamek ceny. Tak, jest ładny, noszalny i nowoczesny, a nawet mogę przyznać, że pachnie drogo i może zawierać prawdziwy oud oraz inne ładne naturalne składniki, ale to nie uzasadnia ceny, ani nie stoi na równi z innymi w tej linii, które, chociaż jeszcze bardziej szokująco drogie (w niektórych przypadkach), przynajmniej mają w sobie coś wyjątkowego. Nawet Promise, który jest najbardziej genetycznie podobny i przyjemny dla rynku, ma coś z unikalnej równowagi.
To interesujące doświadczenie, aby raz poczuć ten chemiczny zapach i zobaczyć, co robi na skórze, ale jest dość okropny. Jest powód, dla którego jest mieszany z innymi składnikami, aby stworzyć odpowiedni perfum. To przemysłowy, plastikowy, klejowy wetiwer, z zapachem wnętrza samochodu i odrobiną czegoś, co użyłbyś do czyszczenia piekarnika. Natychmiastowy scrubber, nigdy więcej. (prysznic) I oczywiście niemożliwe jest usunięcie go, chociaż po dokładnym szorowaniu przynajmniej jest mniej odpychający.
Wow! Początkowo to minimalny nowoczesny kawałek sztuki z nutami surowego zapachu 'Indy', ale szybko staje się jasne, że L'eau d'epine ma w sobie energię. Naprawdę eleganckie akcenty, szczerze mówiąc, jestem całkiem zauroczony. Nie próbowałem Hermes Galop od wieków, ale to w pewnym sensie przypomina mi podobny nastrój, jego szokujący, zielony motyw róży jest uderzający, ale z drugiej strony, ledwie istnieje, eterycznie przezroczysty, jak może się wydawać. Otwarcie ma ten efekt przypływu, wciąga, jakbyś dostawał najlżejszy efekt nuty głowy, ale potem wraca, stając się bardziej intensywne i obecne. Zwykle dzieje się tak z tymi zapachami żywicznymi/kadzidłowymi, gdy idą w świeższym lub zielonym kierunku, a z pewnością czujesz zieleń od galbanum i uderzenia chemicznie czystego aldehydu, przebijającego się. Efekt dzwonienia róży jest przezroczysty, zanim w końcu osiada na czymś przypominającym zdezynfekowany akord skórzany. Myślę, że to świetne.
Noszę Guidance na jednym ramieniu, a Guidance 46 na drugim. Guidance jest bardzo Bisch. Natychmiast przypomina mi Encelade, ale z większą głębią i słodyczą (choć wcale nie tak słodką jak wersja Extrait). Szybko zaczynam wyczuwać coś w rodzaju zapachu stóp, spoconej nuty, co nie odrzuca mnie dokładnie, ale rozumiem, dlaczego mogłoby zniechęcać innych. Sillage daje mi ładny zapach perfum, podczas gdy bliskie powąchanie to spocona bielizna sportowa (tego nie ma w Extrait). Podoba mi się to, to nie jest do końca moje, bo szczerze mówiąc, wolałbym nosić Encelade, jest bardziej odważny, ale ten zapach jest bogaty i oczywiście dobrze się sprawuje. Extrait wydaje się gładszy i bardziej wyrafinowany, ale brakuje mu haczyka. Jest znacznie słodszy i bardziej kadzidlany. Chciałbym, żeby zwiększyli dziwność zamiast słodyczy.
Nie jestem pewien, czy moja miniatura się zepsuła, ale dla mnie to jest pół perfum, pół burrito. Kolendra jest TAK mocna, a coś w tym połączeniu z cynamonem jest dla mnie zbyt kulinarne (bum).
Wąchając dziesięć próbek z tej marki, zauważam, że są to głównie syropowe bomby cukrowe, a ta jest jedną z najsłodszych. Jeśli to jest w twoim guście, możesz to polubić, ale ten typ perfum jest dla mnie nudny po maksymalnie 10 minutach.