Pachnie jak mój tata w latach 80., natychmiastowa nostalgia. Dostałem darmowy vintage mini tego zapachu z zamówieniem, jestem zachwycony!
Wędzony, spalony guma. Prawdopodobnie najbardziej tradycyjnie męski zapach, jaki kiedykolwiek wąchałem. Tak powinien pachnieć Tom of Finland od ELDO.
CK One to ikona lat 90-tych, jeden z najbardziej rozpoznawalnych i znanych zapachów ostatnich dziesięcioleci; zapach nie zyskuje takiej reputacji bez powodu. To zapach, którego zawsze unikałem, zakładając, że będzie rozczarowujący, jak wszystkie współczesne zapachy CK - cholernie się myliłem. Jasna, rześka symfonia soczystych cytryn i innych owoców cytrusowych dominuje zmysły, łagodzona mocną zieloną obecnością. To jeden z tych zapachów, które tak trudno opisać, ponieważ można go opisać tylko jako zapach CK One - w tym miejscu błyszczy geniusz Alberto Morillasa. Nienawidzę tego mówić, ale uwielbiam ten zapach. Nigdy nie sądziłem, że powiem to o perfumach Calvina Kleina, ale okazało się, że sięgam po nie częściej, niż chcę przyznać. Jest tak łatwy w noszeniu i zaspokaja zmysły za każdym razem, gdy go wącham; jest w nim coś, co po prostu przyciąga cię za każdym razem. Prawdziwa ikona współczesnego perfumiarstwa.
Giorgio for Men to jeden z tych zapachów, które kupujesz, ponieważ wydają się niemożliwie tanie, tylko po to, by zadziwić Cię tym, jak niesamowity jest, gdy się pojawi. Po sukcesie oryginalnego Giorgio, istniała duża presja, jeśli chodzi o wypuszczenie męskiego odpowiednika - ale myślę, że zdali go śpiewająco. Ten zapach przecina most między tradycyjnym mszystym szyprem a typowym fougere w stylu barbershop, które szybko zyskały popularność. Z jednej strony mamy bogatą, ziemistą obecność paczuli, mchu dębowego i miękkiego drewna, która spoczywa na delikatnej bursztynowej bazie wspierającej wielki centralny motyw miodowego goździka i róży. Efekt końcowy jest fenomenalny. Biorąc pod uwagę, że kupiłem ten 118 ml flakon za jedyne 10 funtów, nie mogę uwierzyć, jak dobry jest ten zapach. Stosunek jakości do ceny jest niewiarygodny i naprawdę uważam, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego mężczyzny - ma nieskończoną klasę, wyrafinowanie i tradycjonalizm za tak niską cenę.
Zombie for Him - czy perfumy mające pachnieć jak zombie koniecznie muszą być genderowe? Niemniej jednak myślę, że ten zapach spełnia swoje zadanie co do joty, czy to dobrze, czy źle, tak naprawdę nie wiem. Oczywiście nie pachnie jak zombie, bo kto tak naprawdę wie, jak by to pachniało. Zamiast tego pachnie tak, jakbyś był zombie - wyobraża sobie, jakie zapachy możesz napotkać, gdy po raz pierwszy powstajesz z grobu. Silna obecność mokrych, wilgotnych mchów i gleby przypomina kogoś, kto odkopuje ziemię łopatą w ulewnym deszczu; podczas gdy bardziej niejasne nuty grzybów i pleśni tworzą ten okropny ziemisty akord przypominający ciało. Ogólnie rzecz biorąc, zapach jest obrzydliwy. Ale mimo to nie mogę go nienawidzić, ponieważ osiąga dokładnie to, co powinien, więc w tym sensie jest to pełny sukces zapachu. Jednak absolutnie nigdy bym go nie nosił i boję się każdego, kto to robi.
Naomi Goodsir opisuje Corpus Equus jako hołd złożony ognistemu i porywczemu koniowi, ale ja wyobrażam sobie konia, który stał się porywczy w wyniku niestrudzonej, codziennej pracy swoich panów. Ma w sobie esencję człowieka rozmyślającego nad naturalnymi aspektami, które tak desperacko próbują się przebić. Skóra przypomina mi grubą, brązową, twardą skórę używaną do produkcji siodeł - to konkretne siodło zostało zużyte i używane przez lata. Przytłaczające dymne nuty brzozy, kadzidła i wędzonego drewna przywołują obraz wspomnianego siodła siedzącego przy ognisku, spoczywającego na dębowej gałęzi, gdy koń i jego pan spoczywają obok niego. Myślę, że to fizycznie niemożliwe, aby nie wyobrażać sobie całej historii i środowiska wokół siebie, gdy wącha się ten zapach. Pod powierzchnią kryje się tak wiele głębi i bogatych powiązań. To moje pierwsze spotkanie z Naomi Goodsir i zdecydowanie jestem zaintrygowany, aby wypróbować więcej, ale pomimo tego, jak prowokujący do myślenia jest ten zapach, nie widzę siebie noszącego coś takiego.
90% kalon. Ten zapach wprawił mnie w zły nastrój, być może jest najgorszy z bardzo rozczarowującego i drogiego zestawu próbek.
Jeśli Le Lion od Chanel to kuchnia z gwiazdką Michelin, to to jest wersja fast food, która natychmiast powoduje skurcze żołądka i cukrzycę. Okropne.
Podstawowa zupa aromatyczno-chemiczna, która została znacznie lepiej zrobiona przez inne marki.
Mdłości, nastoletni horror w Sephora.
Cytrus z chropowatym, głośnym norlimbanolem.
Imbirowe otwarcie, po którym następuje mdła, tania wanilia.
Bisch rzeczywiście wydaje się tworzyć ten sam perfum w kółko, z drobnymi poprawkami. Różnica polega na tym, że jest on mdląco słodki obok zwykłej bazy Ganymede.
Bardzo słodka, plastikowa truskawka na początku z charakterystyczną piwonią BBW w tle. Przechodzi w czysty dziecięcy aspiryn. W tym sensie to dziwnie nostalgiczny zapach, ale jest zbyt okropny, by go nosić.
Idealny zapach, aby oddać hołd niesamowitej aktorce Giulietcie Masinie. Przypomina mi mydło, które można znaleźć na blacie umywalki dojrzałej, eleganckiej kobiety. Takie, które jest wyrzeźbione w jakiś skomplikowany kwiat. To zapach dla kobiety, która czuje się dobrze we własnej skórze. Nie jest osobą, która podąża za trendami lub stara się zbytnio zwrócić na siebie uwagę. Naprawdę dobrze skomponowany, ale jeśli mam być szczery, to trochę za krótko się utrzymuje. *Zobacz Le Strada lub Noce Cabirii.
Nie mam pojęcia, dlaczego ta próbka, nazwa i butelka sprawiają, że myślę o czymś soczystym i apetycznym, czymś innym niż cytrusy. W każdym razie perfum otwiera się bardzo świeżo i cytrusowo, a na początku wydaje się bardzo tradycyjnie męski, ale szybko przechodzi w zapach unisex. Jeśli miałbym powiedzieć, w którą stronę to zmierza, powiedziałbym, że w stronę męską. Imbir i kardamon są tutaj bardzo delikatne, w ogóle nie opisałbym tego jako pikantnego zapachu. Zapach to połączenie różnych rodzajów nut drzewnych, wetiwer i zielona herbata razem tworzą bardzo aromatyczny i uspokajający efekt. Figa nie jest słodka, miodowa ani gourmand, wcale, to bardziej jak liście figi bez laktonowych niuansów. Nuty cytrusowe są cały czas w tle, ale nie w realistyczny, soczysty sposób, to tylko bardzo mała wskazówka. Nie klasyfikuję perfum tak surowo na letnie lub zimowe zapachy, ale ten zdecydowanie ma aromat, który bardziej pasuje do noszenia wiosną i latem niż w chłodniejszym okresie. Zapach jest niezwykle przyjemny i łatwy, nie ma nic, co by mi przeszkadzało, ale jednocześnie brakuje pewnych elementów, które sprawiają, że chcę więcej. Cały czas wącham nadgarstek, jakbym próbował wydobyć z niego coś innego, nawet jeśli zapach nie wydaje się niedopracowany - po prostu nie jestem odpowiednią grupą docelową. Myślę, że to dla ludzi, którzy kochają świeże zapachy z odrobiną innego twistu, jak większość tych świeżych zapachów. Jest to miękki i drzewny, ale orzeźwiający, idealny zapach do biura lub do noszenia po stresującym dniu. To nie jest żaden zastrzyk energii czy motywacji, ale bardziej pomoc w koncentracji w hektotycznym otoczeniu. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Perfumy z kolekcji Profound marki J-Scent są bardziej nowoczesne niż ich wcześniejsze zapachy. Zawierają popularne elementy i nuty, a nie całkowicie tradycyjne japońskie składniki, a struktura zapachów również się różni. Delikatny, subtelny i nieco kruchy aromat łączy zapachy znajdujące się w butelkach z białą etykietą. Każdy z nich jest inny na swój sposób, ale wszystkie postrzegam jako bardzo uspokajające mikstury. Napisałem o nich w mojej recenzji „Yawahadat”. Ume Amaretto Oath ma intrygujące otwarcie, którego styl jest znajomy z wcześniejszych wydania - mam na myśli, że ma sprawić, byś poczuł „wow”. W każdym razie w tym samym czasie wydaje się bardzo znajome jak dziesiątki innych zapachów obecnie i ma nuty, które wydają się być na topie w ostatnich latach - jak nuty alkoholowe i śliwka. Otwiera się migdałowym Amaretto i dojrzałą śliwką, która nie jest wyraźnie owocowa ani soczysta. Otwarcie nie jest unikalne, ale w tym samym czasie może zadowolić szerszą publiczność. Zapach nie ma dużego skoku między różnymi etapami, powoli ewoluuje w kierunku dry down, utrzymując alkoholowe odczucie i zapach migdałów. Wszystkie kwiaty w sercu wydają się pełnić jedynie rolę wspierającą. Baza zapachu jest całkowicie inna niż zapach, który uwielbiam z tej marki. Tutaj nie jest tak subtelna i dlatego brakuje mi charakterystycznego stylu J-Scent, który jest unikalny, bardzo japoński i tak delikatny, że zastanawiam się, jak można stworzyć coś tak kruchego, że czuję, iż mogłabym to złamać jak balon, a mimo to utrzymuje moje zainteresowanie zapachem przez cały czas jego trwania. To mogłoby być łatwo perfumem jakiegoś innego domu. Nuty w bazie działają w sposób, który mnie nie przekonuje. Zastanawiam się, dlaczego tak piękny dom chce stworzyć coś, co można już szeroko znaleźć. Ten zapach jest ciężki i może wywoływać ból głowy. Czekolada nie jest realistyczna ani słodka, a labdanum razem z paczulą dominuje w bazie. To wydaje się być czymś pysznym, ale w rzeczywistości tak nie jest. To nie jest zły zapach, ale nie jest taki, jak się wydaje, myśląc o nutach, a jeśli znasz niektóre z ich wcześniejszych prac, możesz oczekiwać czegoś innego niż to i nie cieszyć się tym. To mi się przydarzyło, a im więcej go wącham, tym bardziej jestem ciekawa, by odkryć ich wcześniejsze wydania. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Piękne i owocowe otwarcie z bardzo realistyczną nutą gruszki. Styl jest podobny do perfum J-scent - bardzo japoński, subtelny, wyrafinowany, przytulny i elegancki. Otwarcie w tych zapachach jest atrakcyjne i unikalne, wręcz odurzające, ale sam zapach jest nieśmiały i nikomu nie przeszkadza. Są to w pewnym sensie zapachy skórne. Nawet "Roasted Green Tea", który w otwarciu jest bardzo mocną herbatą, zanika w ciągu 5-10 minut, a myśląc o otwarciu i reszcie zapachu, wydaje się, że te części pochodzą z różnych zapachów. Między nimi jest jednak logiczny krok. "Yawahada" to kojący laktonowy zapach z najdelikatniejszym proszkiem ryżowym i jaśminem. Owocowy aromat gruszki utrzymuje się dłużej niż owocowe nuty w "Hanamizake", ale po otwarciu osiada na tym samym poziomie co nuty serca, nadając mu nieśmiały, słodki charakter aż do etapu dry down. Róża jest również rozpoznawalna, jest niewinna i krucha. Cała ta piękność ma pasującą bazę z najdelikatniejszym białym piżmem, jakie można znaleźć, najdelikatniejszą nutą ambry i najbardziej aksamitnym sandałowcem w perfumerii, zamiast gęstego i kremowego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w zachodnich perfumach. Trwałość tych zapachów jest dobra, ale nie mają one zbyt dużego sillage. Każdy z tych trzech perfum J-Scent nadaje się nie tylko do noszenia w biurze, ale także do cieszenia się ich spokojem w domu. Są tak przytulne i kojące, oferując pewnego rodzaju wewnętrzny spokój, niezależnie od tego, czy jest potrzebny w pracy, czy w domu. "Yawahada" to zdecydowanie mój ulubiony z tych trzech wymienionych perfum, ale zdecydowanie chcę je odkrywać dalej. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Sombra to dobrze skomponowany perfum z pikantnym akcentem na początku, ziemistym uczuciem szafranu w sercu i mocnym, suchym aromatem cynamonu z gałki muszkatołowej. Róże są dość ukryte, więc nie nazwałbym tego zapachu kwiatowym, ale szafran pozostaje obecny przez całą podróż od początku aż do późnego etapu dry down, razem z żywiczną bazą. Gdzieś czai się nuta skóry, ale brakuje mi zapachu prawdziwego łagodnego Oud, dla mnie to żywiczne drewno. Ten zapach wcale nie jest zły, ale wolę miększą teksturę z odrobiną słodyczy. Dobrze, że wanilia nie jest używana wszędzie, ale osobiście sprawia, że wiele zapachów jest lepszych niż byłyby bez niej. Z powodu tej brakującej słodyczy ten zapach pozostaje po męskiej stronie i nie jest dla mnie zbyt noszalny. Z tego powodu zdecydowałem się napisać krótszą recenzję zamiast głębszej analizy po wielokrotnym użyciu. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Różne rodzaje zapachów "Oud" są wydawane cały czas. Na początku byłem bardzo podekscytowany, ale teraz, po roku ciągłych rozczarowań jakością tych zapachów lub brakiem unikalności, nie jestem już tak podekscytowany. Jeśli nie liczyć prawdziwych Oudów i wysokiej jakości rzemieślniczych domów, które koncentrują się na perfumach Oud, większość wydanych zapachów jest dość kiepska. Prawda jest taka, że im więcej zapachów z Oud, tym bardziej stajemy się wymagający, a nowe wydania naprawdę muszą oferować coś niezwykłego. Adamo Numero V otwiera się w bardzo obiecujący sposób. Jest głęboki, ciemny i bogaty z niektórymi z najczęstszych nut z Oud - kawą, czekoladą i skórą. Zapach Oud w otwarciu jest zdumiewająco piękny, ale to, jak szybko zanika, sprawia, że zastanawiam się, ile (a raczej mało) jest w nim prawdziwego Oud. Na początku nie ma też zwierzęcego charakteru, ale ma lekko ostrą nutę. Kawa i czekolada doskonale się ze sobą łączą, podobnie jak wszystkie inne nuty tutaj, a te nuty są na początku całkowicie rozpoznawalne, ale najlepsze ich części również szybko znikają, tak jak nuta Oud. Skóra jest łagodna przez cały czas. Na początku myślałem, że znalazłem bardzo wyjątkowy zapach, ale niestety rozwija się na skórze zbyt szybko w lekką i delikatną aromat, który jest bardzo bezpieczny do noszenia i przyjemny nawet dla początkujących. Kompozycja nie jest w żadnym wypadku zła i tak naprawdę nie ma nic, co by mi przeszkadzało, ale wciąż sprawia, że myślę na przykład o Majnoon | Azman lub Khanjar | Omanluxury, które obydwa przekonały mnie na swój sposób. Jeśli rozważasz zakup jakiegoś zapachu z tej przyjaznej zachodniej kategorii Oud, polecam ci spróbować tego. Jeśli jesteś przyzwyczajony do prawdziwych Oudów, zwierzęcych Oudów i naprawdę chcesz czegoś wyzwania, to nie jest dla ciebie. Ale mimo to chcę powiedzieć, że zapach wcale nie jest zły. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Zgadzam się z @Baltabarin: Jardin du Poète jest jak biały lniany garnitur na europejskim przyjęciu w ogrodzie. Jest to wyrafinowany, klasyczny profil cytrusowo-koloński z jasnymi nutami bazylii i grejpfruta, zanim naprawdę przyjemny dzięgiel i nieśmiertelnik przejmą kontrolę - nie ma na liście liści pomidora, ale pojawia się nuta tego ziołowego, łodygowego zielonego aromatu roślinnego. Z tego świeżego, aromatycznego otwarcia wysycha do cieplejszego cedrowo-wetiwerowego piżma, które jest ciche i trawiaste, ale utrzymuje się przez zaskakująco długi czas. Powiedziałbym, że jest podobny do Ichnusa Profumum Roma w swojej ziołowo-ogrodowej liściastości i do Basilico & Fellini Vilhelma z równie zielonymi nutami cytrusowo-bazyliowymi, ale trwa dłużej niż Ichnusa, a suszenie podoba mi się bardziej niż mydlany fiołek B&F. Szkoda, że wycofali wersję EDT - bardziej podoba mi się jej typograficzny design flakonu.
20 minut po spryskaniu i nie mogę go poczuć bez przyłożenia nosa do skóry. Nikt w mojej rodzinie też nie może. To w porządku zapach, ale jego trwałość na mnie jest okropna. Może to najsłabsza rzecz, jaką próbowałem w ciągu ostatniego roku. Dziwne, że dla innych recenzentów to mocny zapach.
Mantes-la-Jolie jest niemal szokująco miętowy na początku: to ultra-odświeżający zimowo-zielony podmuch eukaliptusa-mięty-bazylii-bergamotki, którego można by się spodziewać jako sztucznego lub pasty do zębów, ale jest niesamowicie naturalny. To urocze, orzeźwiające otwarcie szybko rozwija się poprzez inne nuty w uporządkowanej sekwencji, nabierając słodyczy dzięki liściom zielonej porzeczki i ciepłej figi, zanim wkradnie się drewno cedrowe i zacznie łagodzić się w łagodne nuty mate, miodowego jaśminu i słabego imbiru, które w jakiś sposób łączą się, tworząc efekt złożonej, ale subtelnej drzewnej wanilii. Normalnie zarówno mięta, jak i wanilia byłyby dla mnie "nie", ale prezentacja każdego aspektu tego zapachu jest tak oryginalna i interesująca, że mnie wciągnęła. Początkowe nuty szybko zanikają, ale pyszny drydown utrzymuje się na niskim poziomie przez ponad 6 godzin, co jakiś czas zaskakując mnie tym, jak dobrze pachnę. Uwielbiam ten zapach, naprawdę wyjątkowe aromatyczne podejście do zielonej figi. Drogi, ale doceniam to, że Astier de Villatte oferuje różne rozmiary w różnych przedziałach cenowych: 100, 30 i 10 ml. Chciałbym wypróbować więcej zapachów tej marki.
Ten perfum był dla mnie ogromną tajemnicą od momentu jego wydania, ale nie dlatego, że byłby trudny do zrozumienia, lecz po prostu nie mogę zdecydować, czy mi się podoba, czy nie. Podoba mi się gęsty Oud, który tam jest, ale jakoś wydaje się nieoszlifowany i ostry. Ta kompozycja jest bardzo pikantna, głównie z dominującym kardamonem, a od czasu do czasu czuję, jakbym wąchał tę przyprawę prosto z słoika. Oud z kardamonem nie jest moją ulubioną kombinacją, uwielbiam, gdy kardamon jest połączony z kwiatami. Później, gdy wszystkie te przyprawy zaczynają się łagodzić, Oud towarzyszy lawenda, która jest bardzo słaba, ale ponieważ nie jest moim ulubionym ziołem, przebija się do mojego nosa. Cała ta mikstura jest całkowicie świeża i w pewnym sensie zielona, wolę znacznie bardziej miękką i aksamitną teksturę. Z drugiej strony bardzo lubię, gdy Oud ma zwierzęcy charakter, ale ten Oud taki nie jest - przynajmniej dla mnie. Uwielbiam różne rodzaje Oudów różanych, ale tutaj niemożliwe jest znalezienie nuty róży. To niekoniecznie jest złe, czasami wydaje się, że połączenie Oudu i róż jest przesadzone. Oud 31 ma coś innego do zaoferowania. Osobiście uważam, że Oud 31 byłby bardziej przyjemny, gdyby miał tylko odrobinę więcej słodyczy od wanilii. Tak czy inaczej, zawsze uwielbiam Oud w połączeniu z jakimiś słodkimi nutami lub owocami, nawet jeśli miałby zwierzęcy lub wręcz stajenny charakter. W końcu, po noszeniu mojego decantu, jestem pewna, że ten zapach nie jest dla mnie, ale jeśli kochasz bardzo pikantny Oud, polecam spróbować tego. Powiedziałabym, że jest to zapach bardziej męski. Dla porównania, które są całkowicie unisex, moim zdaniem, wspomnę o Elevation od Al Shareef Oudh, Khanjar od Omanluxury, Kemi original od kemi, a nawet 'Ilm go od kemi. Powyższe akordy są całkowicie mylące. To zdecydowanie nie jest pudrowe, zdominowane przez wanilię ani różane. To w zasadzie bardzo pikantny, ostry, nieoszlifowany Oud. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes