Excelente compra a ciegas, oscuro misterioso elegante, tanto como para ocasiones especiales como para la officina pero siento que sería un desperdicio... perfumy 10/10
Bardzo gładki i męski. Idealny na jesienne i zimowe wieczory, ale czasami noszę go do biura. Świetny irysowo-drzewny zapach.
Wytrawny, drzewny, dymny, nieco pikantny, z cierpkimi owocami. Delikatne piżmo pomaga zmiękczyć i połączyć.
Nie sięgam po niego tak często jak kiedyś, ale nadal jest łatwy w użyciu.
Obecnie znacznie zawyżona cena i zamiast tego polecam duplikat.
Salome jest niewypowiedzianie imponujący. Trudno znaleźć słowa, aby opisać taki zapach, ale jest to coś, co można tylko doświadczyć, aby zrozumieć; choć nawet wtedy nigdy nie można. Przenosi ideę szypru w niezbadane rejony, a jednocześnie zachowuje subtelne cechy minionych arcydzieł, które znamy i kochamy. Zapach sam w sobie jest bardzo wytrawny, zaskakująco, centralny motyw rozgrzewającego goździka i tytoniu pochyla się ku swoim pikantnym aspektom poprzez skandaliczną dawkę kminku, nadając zapachowi niemal spocony brud. Hyrax, siano i mech dębowy pogłębiają ten suchy brud, podczas gdy słodka, gęsta natura kastoreum i wanilii tworzy coś, co wydaje się niemal owocowe w połączeniu z indolicznym urokiem jaśminu, kwiatu pomarańczy i róży. W tym zapachu dzieje się tak wiele, że nie sposób znaleźć jego końca. Spędzisz godziny przedzierając się przez ten zakurzony buduar, tylko po to, by znaleźć w nim brudniejsze sekrety, im dłużej będziesz szukać. Jeśli jakikolwiek zapach definiuje, co oznacza nowoczesne arcydzieło, to właśnie ten.
Myślę, że Dior wykonał fantastyczną robotę, wskrzeszając swoje ukochane klasyki, a Diorling nie jest wyjątkiem. Ten zapach to połączenie jaśminu i skóry, za które można umrzeć, zapach, który wydaje się być zapachem z samego nieba. Niestety nie miałem jeszcze okazji doświadczyć oryginalnej formuły Diorling, ale mogę sobie tylko wyobrazić, jak oszałamiająca jest. Jak to często bywa we współczesnym marketingu, nuty są bardzo okrojone do podstaw. Jaśmin jest nutą przewodnią, a jego zwiewne, mydlane właściwości pięknie mieszają się z zawsze tak delikatną nutą skórzaną, która jest energiczna i łagodna. Jest też odrobina zielonej ostrości, być może hiacyntu, wraz z szeptem mchu dębowego. Zakochałem się w tym zapachu bardziej niż w większości moich ostatnich zakupów, co jest ironiczne, ponieważ jest to również jeden z moich najtańszych. Dla zapachu, który mogę beztrosko rozpylać, nie martwiąc się, że mi się skończy, Diorling jest idealny. Zawsze będę go mieć.
Edmond Roudnitska twierdził, że Diorella jest jego najbardziej dumnym dziełem i chociaż jest to całkowicie uzasadnione, nie uważam, że jest to jego najlepsze dzieło. Pomijając to, uwielbiam ten zapach. Roudnitska stworzył Diorellą nowy typ kwiatowego szypru, zainspirowany wspaniałym Eau Sauvage i w mniejszym stopniu Eau Fraiche. Zwiewna świeżość jaśminu, wraz z rześką bergamotką i cytryną, jest głównym kluczem w tej kompozycji. Ale w jakiś sposób usunął słodycz i ociężałość tradycyjnego jaśminu, wzmacniając kwiatowe serce goździkiem, różą i cyklamenem, które zyskują naturalny charakter dzięki włączeniu bazylii - której anyżowe ciepło, wraz z tradycyjną bazą szyprową, powstrzymuje zapach przed uczuciem zimna. Chociaż obecna formuła jest również piękna, ograniczenie niektórych materiałów w miarę upływu czasu, a mianowicie mchu dębowego, oznacza, że nic nie dorówna oryginalnej formule. To niezwykle unikalne podejście do kwiatowego szypru z jego satysfakcjonującą ziołową świeżością, prawdziwe arcydzieło.
Muscat był totalnym zakupem w ciemno podczas wyprzedaży Black Friday w zeszłym roku, podczas której zdobyłem zupełnie nowy flakon za jedyne 65 funtów - nienasycona kradzież. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale byłem bardzo zaskoczony tym, co poczułem, ponieważ było to natychmiast rozpoznawalne - Oud For Greatness by Initio. Ma dokładnie tę samą przytłaczająco słodką nutę szafranu, tak dużo szafranu, że z łatwością wypełnia pomieszczenie i wisi w nozdrzach bez końca. Jednak podczas gdy OFG podąża w lekko pikantnym kierunku, Muscat skłania się ku wytrawnemu, kadzidlanemu aspektowi z większą widocznością, a akord oudu jest bardziej zauważalny. Oud For Greatness był zapachem, który kiedyś posiadałem i uwielbiałem, ale ostatecznie zmęczyłem się DNA i sprzedałem go. Dobrze jest ponownie posiadać ten profil zapachowy, ale taki, który wydaje się ulepszony i bardziej wyrafinowany, zachowując jednocześnie imponującą wydajność.
Równowagę i harmonię między dziwacznym a pięknym uważam za mylącą, to trochę dziwaczny zapach, przyjemny, ale zdecydowanie nie na chwile, kiedy chcesz się zrelaksować. Widzę siebie noszącą to, gdy wpadnie mi do głowy jakiś dziwny pomysł, który chcę uwiecznić na płótnie lub nawet skomponować tragikomiczną piosenkę w molu, a nie w durowym. A może potrzebuję jakiejś specjalnej energii, aby ustanowić rekord w wyciskaniu na ławce w siłowni. Cokolwiek ten zapach przywołuje na myśl, to coś artystycznego lub popychającego fizyczną wydolność do granic możliwości. Mimo to, uważam tę kompozycję za piękną. Przynajmniej na mojej skórze, podoba mi się, jak notesy się prezentują i może mam szczęście, ponieważ podobnie jak "Thousand Lakes | V/siteur", ten również przywołuje dobre wspomnienia z mojego dzieciństwa. Kiedyś dużo pływałam w morzu i dużo nurkowałam. Uwielbiam zapach wodorostów i soli morskiej na skórze. Morze tutaj w Finlandii jest znacznie mętniejsze i wyraźnie pachnie algami, dlatego woda na przykład w Morzu Śródziemnym jest dla mojego nosa całkowicie świeża. To owocowe i świeże, a może dlatego, że nie jestem fanem tradycyjnych świeżych zapachów, uwielbiam ten styl. Jest inny, jest unikalny. Owoce tropikalne nie są najbardziej realistyczne, może nawet trochę syntetyczne, ale to mi tutaj nie przeszkadza, a to nie byłoby "dziwaczne", gdyby wszystkie nuty były naturalnie pachnące, prawda? Są bardzo dobrze zrobione, niezależnie od tego, i razem osiągają odpowiednią ilość dziwności, która jest poszukiwana w tym zapachu. Nutka konopi jest tutaj oswojona, a paczuli jest delikatne. Jak w każdym perfumie, gdzie ambra jest ładnie zrobiona, w suchym etapie jest pewna zmysłowość. Podsumowując, uwielbiam te perfumy i ze wszystkiego, co do tej pory próbowałam, to nie jest wcale najbardziej dziwaczne. Słońce i zabawa (NUTY GÓRNE): gardenia, ylang-ylang, limonka, owoce tropikalne i sól morska. Lęk uderza (NUTY BAZOWE): wodorosty, kmin, konopie, paczuli i ambra. Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że podobała Ci się moja recenzja. Byłabym wdzięczna, gdybyś śledził mój IG: @ninamariah_perfumes. To daje mi dużo motywacji do pisania więcej. 🤗
Nie jestem pewien, czy to dlatego, że przyzwyczaiłem się do bardzo krytykowanego EDP (którego uwielbiam), ale to wydaje się dla mnie nieco mniej wymagające. Kwiaty są bardziej wyraźne, podobnie jak oud, a morska rybia nuta i cała ta evokacja są nieco stonowane, być może dlatego, że to olejek, który działa bardziej dyskretnie. Absolutnie to uwielbiam, tak samo jak EDP, i zawsze będę miał małą ilość w swojej kolekcji na te rzadkie okazje, kiedy pragnę jego sztuki. I OOOOH, czuję tutaj truflę, nigdy nie mogłem jej wyczuć w EDP.
Spośród wszystkich olejków, ten jest najbardziej podobny do swojego odpowiednika EDP. Oryginał jest już tak luksusowy, że nie sądzę, aby mógł być lepszy. Oczywiście, będąc olejkiem, ten projektuje inaczej, więc mogę powiedzieć, że doświadczenie noszenia jest bogatsze i bardziej intymne. W każdym razie obie wersje bardzo mi się podobają.
Czuję tutaj więcej oudu niż w EDP, i jest on oczywiście bogatszy, ale ogólnie nie ma dużej różnicy między tymi dwoma, co mi odpowiada, ponieważ LIF jest jednym z moich ulubionych arcydzieł perfumerii.
Absolutnie uwielbiam EDP, a teraz, gdy noszę olejek, nie jest zaskoczeniem, że to jego wspaniała, luksusowa wersja (to było pierwsze, wierzę, że to ich pierwszy produkt). To ten sam zapach, ale z większą głębią, bogactwem i drewnem. Rzeczywiście, sandałowiec jest tutaj bardziej zauważalny. Dla mnie to perfum z fiołkiem i oud, a fiołek jest bardzo trwały. Olejek staje się ciemniejszy i bardziej intensywny w miarę upływu czasu, w przeciwieństwie do EDP, które zmiękcza się z czasem, a ogólnie uważam, że olejki stają się niezwykle mocne i naprawdę projekują po około godzinie. Zawsze będę potrzebować tego zapachu w swoim życiu.
Ten naprawdę mnie zaskoczył.
Otwarcie jest z pewnością intrygujące.
Atramentowy plastik ze strużką skóry pod spodem.
Po godzinie osiada w tym seksownym klasycznym zapachu.
Do gry wchodzą rum, pieprz i ciemne drewno.
Wciąż najsłabsze ślady winylu kryją się za tym wszystkim.
Jeśli go testujesz, nie próbuj go na papierze, spryskaj nim skórę....
Poczekaj godzinę, aż się ustabilizuje, a zakochasz się w nim...
Najtańszy zapach jaki posiadam, ale zdecydowanie najczęściej komplementowany, must have
Cudownie, klasycznie pachnący. Ale czy wart 600 euro? Zdecydowanie nie. Gdyby kosztował 150 euro, rozważyłbym to.
Zdecydowanie dla mnie podstawa w zimnych miesiącach. Pikantny przy pierwszym spryskaniu i coraz słodszy w miarę schnięcia. Nowoczesne podejście do klasycznych męskich zapachów fougere. Zostanie zauważony, siła tego zapachu jest niezaprzeczalna, a komplementy są dość spójne. Każdy facet w wieku 25+ powinien poważnie rozważyć posiadanie tego zapachu w swojej kolekcji.
Bengale Rouge jest przykładem imponującej pomysłowości i talentu Liz Moores jako perfumiarza-samouka. Inspiracją dla tego zapachu jest zapach jej kota bengalskiego, którego ciepłe, puszyste futro jest często nasycone stłumionym koktajlem wielu perfum Liz, które ścierają się podczas przytulania. Chociaż jest to dość niszowy i naciągany pomysł, jest w nim coś zdrowego. Jest to zapach mirry na wskroś, jeśli nie lubisz mirry, to nawet nie zawracaj sobie tym głowy. Mirra jest intensywnie sucha, gruba, gęsta i gumowata, jak żująca, pikantna ściana i ciepło uzupełnione ostrością róży. Całość pięknie równoważy gładka baza orris, drewna i wanilii. Fragrantica wymienia miód, ale nie jest to jedna z oficjalnych nut - ale rozumiem, skąd pochodzi. Zdecydowanie ma siarczysty, miodowy efekt. To z pewnością najlepszy zapach mirry, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia, jest niesamowicie przytulny i pocieszający. Zdecydowanie wart sprawdzenia i z pewnością jeden z najlepszych z domu, to dla mnie must have.
Wygląda na to, że życie niektórych ludzi kręci się wokół zapachów gourmand, nie jestem jedną z tych osób, jednak jest kilka wybranych zapachów gourmand, które do mnie przemawiają; Noir Extreme jest jednym z nich. To zawsze był jeden z moich ulubionych zapachów Toma Forda. Najlepszym słowem opisującym go jest uzależniający. Zapach jest zdominowany przez rzekomy akord kulfi, deseru, którego osobiście nigdy nie jadłem, ale zdecydowanie mam takie skojarzenie. Pobłażliwa kremowa, waniliowa słodycz z lekkim orzechowym aspektem, pięknie zrównoważona dużą ilością kardamonu i dużą ilością wanilii. Pachnie po prostu absolutnie pysznie i nie ma nic innego na rynku, co pachniałoby tak samo. To jest właśnie to, co sprawiło, że ludzie pokochali Toma Forda; pomysłowe i unikalne profile zapachowe, które wciąż łatwo polubić. Nie obchodzi mnie, jak popularny stanie się ten zapach, zawsze będzie dla mnie zdecydowanym faworytem i moim zdaniem jednym z najlepszych zapachów gourmand, jakie kiedykolwiek powstały.
Perfekcja. Jeden z najlepszych, jakie posiadam.
Od dawna uwielbiam obecną formułę Cabochard, ale zawsze byłem ciekawy bardziej klasycznej kompozycji. Wyruszyłem więc na poszukiwanie starego flakonu EDT i mój Boże, zapiera dech w piersiach. Niewiele jest klasyków, które ucieleśniają ideę skóry tak jak Cabochard, to po prostu mistrzowskie uderzenie geniuszu Bernarda Chanta. Zapach opiera się na centralnym skórzanym rdzeniu izobutylochinoliny, jak wszystkie wspaniałe skórzane zapachy, ale jest pięknie zrównoważony przez fiołkowe jony współgrające z różą i jaśminem. W bazie jest bardzo wytrawny; paczula, tytoń, wetyweria i przyprawy mieszają się ze skórą, tworząc odważny i zdecydowany aromat, jak sugeruje nazwa Cabochard. To naprawdę jeden z wielkich klasyków francuskiego perfumiarstwa, lekcja dla każdego, kto ma dość odwagi, by zmierzyć się z podrodziną skórzano-szyprową. Chociaż rocznik jest oszałamiający i warty poznania, nadal wybrałbym obecną formułę do noszenia na co dzień ze względu na znacznie lepszą trwałość.
Enslaved to uosobienie orientalnego szypru, szkoda, że to wspaniałe piękno nie jest już z nami, ale rozumiem jego zaprzestanie, ponieważ jest to kompozycja z minionej epoki. To niezaprzeczalnie stara szkoła, klasyczne francuskie perfumiarstwo w najlepszym wydaniu. Rozgrzewająca i vintage w najbardziej pocieszający możliwy sposób. Goździk jest tu gwiazdą - jest gęsty i rozgrzewający dzięki goździkowej pikanterii, zagęszczonej gładką bazą skórzastego labdanum i mchu dębowego. W tle wyczuwam wyraźne połączenie róży i słonego geranium, obok pudrowych kwiatów i miękkich cytrusów. To absolutne arcydzieło, pachnie jak podróż w czasie o 70 lat wstecz, do złotej ery perfum. Udało mi się znaleźć starą papierową etykietę, plastikową butelkę o pojemności 30 ml i będę ją cenił, dopóki nie znajdę innej. Must have!
Attaquer le Soleil skrada się do ciebie. Jest w nim coś niepokojącego: enigmatyczna, gotycka atmosfera, która jest zarówno groźna, jak i kusząca, i sprawia, że wracam po więcej. Widziałem, jak ktoś inny opisał go jako "liminalny", co wydaje się trafne: wyobraź sobie niepokojący sen, w którym masz zamiar odkryć coś tajemniczego i niebezpiecznego. Mroczne, iglasto-drzewne otwarcie przenosi mnie do arystokratycznego alpejskiego domku otoczonego czarnymi drzewami. Budzę się sam w nocy. Przywołany jakimś niejasnym przeczuciem przyjemności, wyruszam na eksplorację zimnego, oświetlonego świecami korytarza, którego ściany wyłożone są polerowanym hebanem, aż natrafiam na przyciemniony gabinet - gabinet osobliwości wypełniony oprawionymi w skórę książkami, dziwnymi owadami zamkniętymi w bursztynie i egzotycznymi urządzeniami o nieznanym przeznaczeniu. Na biurku leży masywny antyczny tom ze złoconymi brzegami, nieprzeznaczony dla moich oczu. Czy to obsceniczna pornografia, okultystyczna księga zaklęć, czy dziennik potwornych zbrodni? Mój nos wypełnia odurzający zapach żywicznego kadzidła, gdy narasta strach, podcięty słabą, pudrową goryczką (kamfora?). Czy słyszę kroki w korytarzu? Próbuję przyjrzeć się bliżej zakazanej księdze, rzucając okiem na ilustracje powykręcanych ciał, ale ktoś (lub coś) się zbliża. Odwracam się... i budzę. (Wszystko to jest być może bardziej uwodzicielskie niż się wydaje.) Co ciekawe, jedyną nutą wymienioną w tym zapachu jest labdanum - podobno było to wyzwanie, które postawił sobie perfumiarz Quentin Bisch, aby stworzyć coś skupiającego się wyłącznie na nucie/materiale, którego nie lubi. Nie mam szczegółowego pojęcia, jak powinno pachnieć labdanum, poza tym, że jest to słodka, piżmowa żywica często używana w kadzidle - kojarzy mi się z charakterystyczną dla CDG bazą czystego kadzidła (używaną w CDG Original, Blackpepper i wielu innych), którą czasami uważam za mydlaną lub pudrową. Jestem pewien, że w Attaquer le Soleil dzieje się wiele rzeczy innych niż czysta żywica cystusowa, ale naprawdę podoba mi się to, jak wydaje się wyciągać tak wiele różnych aspektów materiału: jest trochę dymny i drzewny, trochę czysty i pudrowy, trochę piżmowy i zwierzęcy (pachnie bardzo ucieleśniony, jak skóra), bardzo żywiczny w słodki, otaczający sposób, ale jednocześnie zimny i lekko gorzki. To właśnie ta interakcja sprawia, że ciągle się nim obwąchuję! Niektórzy pisali, że jest zbyt noszalny jak na perfumy Sadean, ale ja uważam, że jest w nim coś nieco perwersyjnego, choć wcale nie wkracza w zapachy, które są jawnie odpychające. To naprawdę doskonały zapach na zimę, szczególnie dla miłośników drzewnych, skórzastych zapachów kadzidlanych lub każdego, kto chce kadzidła innego niż kościelne (jest zdecydowanie nieświęte). Nawiasem mówiąc, po raz pierwszy spróbowałem tego zapachu tuż przed wypróbowaniem Świętej Góry Apoteker Tepe i mają one wiele podobieństw: oba są iglasto-drzewne przy pierwszym powąchaniu, po czym przechodzą w kadzidlano-bursztynowy finisz. Ten drugi początkowo zrobił większe wrażenie - jest bardziej efektowny, z ogromnym dymnym otwarciem i wspaniałym złotym wysuszeniem - ale Attaquer le Soleil naprawdę na mnie wyrósł. Jest subtelnie mroczny i dziwny w bardzo uzależniający (ale nie przytłaczający) sposób, który sprawił, że stał się jednym z moich najczęściej noszonych zapachów na zimną pogodę, szybko stając się ogólnym ulubieńcem. Umiarkowana projekcja i dobra trwałość.
Jest to piękny, komfortowy zapach do noszenia. Kardamon otula raczej kremową konsystencją niż ostrą przyprawą. To jak owinięcie się kocem podczas picia chai. Klasyczne i eleganckie perfumy, które sprawiają, że uśmiecham się za każdym razem, gdy je noszę
Jeśli szukasz dobrze wycenionej i dobrze działającej odmiany TF Tobacco Vanille, to jest to. Z dodatkiem Palo Santo piramida zapachowa jest identyczna.
Otwarcie to naprawdę piękne przyprawy z delikatną wanilią i dobrze przebijającym się tytoniem.
Intensywność przypraw nie trwa zbyt długo (chciałbym, gdyby tak było), ale nadal są one zauważalne przez cały czas.
Gdy złagodnieją, przywita nas piękny kwiat tytoniu i aromatyczna Tonka z kakao.
Piękne Palo Santo dodaje świeżej, aromatycznej nuty drzewnej, która pomaga zrównoważyć słodycz wanilii i owoców.
Po kilku godzinach jest to piękny, ciepły i gładki tytoń i wanilia.
Naprawdę świetny zapach, pocieszający i znajomy.
Wypróbowałem już kilka zapachów od Ritual Spirit i wszystkie są świetne.
Mam ochotę na więcej.